1 marca 2017

You’ve got a fire inside but your heart’s so cold

zajrzyjcie tutaj →

Charles Griffith
OBWINIANY O ŚMIERĆ MŁODSZEGO BRATA ━ VII ROK ━ GRYFFINDOR ━ 10 CALI, SZPON HIPOGRYFA ━ BYŁY CZŁONEK DRUŻYNY QUIDDITCHA  ESKAPIZM ━ PROKRASTYNACJA




Całe życie powtarzano mi, jak powinienem się zachowywać. W końcu byłem tym młodszym, mniej uzdolnionym, na pewno sprawiającym masę problemów. Na przykład wtedy, kiedy uczyłeś mnie latać na miotle, a ja, nie potrafiąc nawet porządnie odepchnąć się od ziemi, jakimś cudem rozbiłem okno i wleciałem do salonu, o mało co nie przyprawiając staruszka o zawał. Oczywiście najbardziej oberwałem ja, a nie pomysłodawca całej tej zabawy (ty), ale nie myśl sobie, że mam Ci to za złe. Koniec końców, potrafię latać lepiej od Ciebie. Nie zadawałem pytań. Dostosowywałem się do zasad. I zobacz, dokąd mnie to zaprowadziło. Nie narzekam!. Nigdy w życiu! Przepraszam, znowu piszę niewyraźnie. Chyba zdecydowałem się na niefortunny dobór słów. Nieważne. Mam nadzieję, że trafisz bez problemu do miejsca, w którym mam zamiar schować ten list i przeczytasz go wtedy, kiedy będzie już po wszystkim.


Don't forget to breathe, Charlie. 
 Oliver









Nie potrafię pisać interesujących kart ani nie bawię się specjalnie w html, dlatego musicie mi wybaczyć. Wiem, że nie zdradziłam zbyt wiele
i czy później nie okaże się, że porwałam się na prowadzenie jakiegoś psychopaty, ale gwarantuję, że w towarzystwie Charliego nie da się nudzić.

16 komentarzy:

  1. [Witam na blogu młodego Gryfona :)
    Doświadczyło go boleśnie życie, nie ma co temu zaprzeczać. Nieważne ile problemów jego brat miał głównie z samym sobą, czy jak niełatwa bywała ich relacja; jednak był jego bratem i z taką stratą trudno się pogodzić. No, chyba że jest się psychopatą, ewentualnie socjopatą, ale mam nadzieję, że Charlie nie jest żadnym z nich, a po prostu starszym bratem, który będzie musiał nauczyć się żyć na nowo.
    Życzę Ci wielu ciekawych wątków oraz udanej zabawy na Kronikach, mając nadzieję, że zostaniesz z nami jak najdłużej. Jutro znikam na jakiś czas, ale jeśli najdzie Cię ochota na wątek, serdecznie zapraszam...]

    Ed Bones || Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam, witam. Mój eskapizm objawia się nałogowym oglądaniem seriali, ciekawi mnie, jak wygląda jego. Życzę Ci dobrej zabawy i wielu, wielu ciekawych wątków. Jeśli masz ochotę, to zapraszam bo siebie, może coś wymyślimy c:]

    A. de Havilland

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cierpimy na tę samą przypadłość w takim razie, co do pisania kart, oczywiście. Eskapizm i prokrastynacja, mam wrażenie, że dogadalibyśmy się. Ciekawi mnie dlaczego jest obwiniany o śmierć brata. W razie chęci na wątek i wyjaśnienia tej kwestii zapraszam do siebie, może się coś uda wykombionować.]

    Phileas Flitwick

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Cześć! Dziwnym trafem przegapiłam twoją kartę i sama nie wiem, jak do tego doszło, bo uwielbiam nazwisko Griffith (dlatego jedna z moich postaci powiązanych właśnie takie ode mnie otrzymała). Musiałam być wyjątkowo zaspana. ;v W każdym razie, witam na blogu i życzę udanego pisania. A już mniej oficjalnie zaproszę do którejś ze swoich postaci, jeśli przyjdzie ochota. Powodzenia! :D ]

    Albus/Sloane

    OdpowiedzUsuń
  5. [Skoro z Charlim nie ma nudy to... Powątkujemy?]

    Wiera Sokołow.

    OdpowiedzUsuń
  6. [Właściciel pięknej buźki na wizerunku to Charles de Vilmorin! Nie ma za co.
    A tak poza tym - postać bardzo intrygująca, ale aż głupio mi proponować wątek, zważając na to od jak dawna jestem w tyle z odpisami. Ale witam na blogu. Może coś kiedyś jeszcze uda nam się razem napisać. :)]

    River

    OdpowiedzUsuń
  7. [witamy w klubie osób, które nie mają talentu w pisaniu ciekawych kart i posługiwaniu się htmlem. Jest u na bardzo zabawnie, ubaw mamy po pachy i mamy nadzieję, że szybko nas nie opuścisz, abyśmy nie byli zbyt samotni :D]

    Jung Seolha

    OdpowiedzUsuń
  8. [To może oznaczać tylko jedno: wątek. Mecz Quidditcha, SLytherin-Gryffindor, niesprawiedliwy faul, zamieszanie na trybunach, a w końcu wymykająca się z kontroli bójka kilku uczniów. Co ty na to?]
    Jung Seolha

    OdpowiedzUsuń
  9. [Jak to ma problemy z refleksem? Flitwick zaraz to sprawdzi na Zaklęciach, a potem załamany, każe mu przychodzić na treningi z szybszego posługiwania się magią. Jednym słowem, chcę wątku! :)]

    Phil Flitwick

    OdpowiedzUsuń
  10. [Wyobcowany, odkładający wszystko na później Gryfon – no, no, robi się fascynująco. Cześć! Witam gorąco na blogu tajemniczego, ciekawego pana i jeśli obiecujesz, że nie będziemy się z Charliem nudzić – to biorę go w ciemno. Nie jestem tylko pewna, jak i czy w ogóle uda się go powiązać z jakąkolwiek moją postacią, ale jeśli już – to wybierałabym Vereenę, bo w końcu jako były członek drużyny Quidditcha był kiedyś częstym gościem w Skrzydle Szpitalnym i wówczas między nimi mogła się zawiązać jakaś nić porozumienia? Kurcze, fascynuje mnie ten brat, coś bym z nim pokombinowała, ale nie wiem, czy to nie są zbyt odważne wizje. Tymczasem zaś – baw się dobrze, miej dużo weny i zostań na HK długo!]

    pielęgniarka VERA THORNE i hotelarz OLGIERD ERETEIN

    OdpowiedzUsuń
  11. Właściwie zazwyczaj nie chodziła na mecze Quidditcha i nie udzielała jej się atmosfera ogólnego entuzjazmu i sportowego współzawodnictwa. Quidditch był dla niej tym samym czym w jej świecie piłka nożna -bezsensowną pogonią kilku zawodników za piłką (w tym przypadku również za latającym zniczem i ucieczką przed tłuczkami - tym bardziej niebezpieczne zajęcie). Okolice największych szkolnych wydarzeń sportowych starała się przetrwać z nosem utkwionym w książce, zajadając się pieguskowymi ciasteczkami, wygodnie wyciągając się na jednym z dwóch olbrzymich foteli w Pokoju Wspólnym. Na wszelkie okrzyki entuzjazmu, skierowane w jej stronę, odpowiadała półuśmiechem i zbywającym kiwaniem głowy.
    Tym razem jednak Seolhwa zmuszona była pójść i brać udział w tym całym szale. Bo przecież w końcu na miotle miał pojawić się TEN DUNCAN MCIVORY. Nie kto inny, Duncan McIvory, wschodząca gwiazda quidditcha, uczeń Gryffindoru, pauzujący cały poprzedni rok na ławce rezerwowych z powodu dość poważnej kontuzji stawu łokciowego, która wykluczyła go jako ścigającego z ubiegłorocznej walki o Puchar Quidditcha. Tym razem jednak wracał na murawę, a raczej w niebiosa, wśród ogólnego zachwytu tłumu, zwłaszcza płci żeńskiej. Bo przecież w tym wszystkim nie chodziło o to, że McIvory jest świetnym pretendentem, aby kiedyś wystąpić w barwach kadry narodowej; chodziło o to, że był diabelsko przystojny, a zasiadając na miotle jego atrakcyjność tym bardziej rosła.
    I tym właściwie żyło jej dormitorium przez cały tydzień. McIvory to, McIvory tamto, McIvory, McIvory, McIvory... Kiedy się budziła mówiły o nim, kiedy kładła się spać również jego temat był obecny. McIvory był wszędzie. Problem tkwił w tym, ze zmuszały Seolhwę nie tylko do tego, aby słuchała o boskim McIvorym - one chciały aby poszła z nimi na mecz i otwarcie przyznała się, że jednak wszystkie peany pochwalne na jego cześć nie są bezzasadne i ona też nie jet obojętna na jego urok.
    Bolało ją to, że ma tak beznadziejny powód, aby pojawić się na meczu. Aby pozwolić sobie pomalować policzki w barwy domu, aby przeciskać się przez tłum, czując się jak piłeczka pingpongowa, odbijana od jednego ramienia do drugiego, aby znosić zawodzenia siedzącej koło niej jednej ze współlokatorek, która połowę meczu narzekała na niezbyt udane miejsca. Nie wspominając już o przeraźliwym ryku, który wstrząsał trybunami Gryfindoru przy każdym golu.
    Musiała się urwać. Pod pretekstem udania się do toalety, zaczęła oddalać się w stronę zejścia z trybun. Skupieni na śledzeniu przebiegu meczu uczniowie, warczeli tylko na nią, kiedy przeciskała się między nimi, odliczając kolejne metry do wyjścia. Odetchnęła głęboko dopiero wtedy, kiedy przeskakując co dwa stopnie, mknęła w dół, wiedząc że zostawia za sobą wszystko to, co całkowicie nie pasowało do jej życia. Nie sądziła wtedy, że wolałaby zostać jednak na górze, niż wpakować się w środek zadymy...
    Wybiegając niemalże z jednej z wieży trybunów Gryffindoru, o mało nie wpadła z impetem w ramię jakiegoś Slizgona - wysokiego mulata, z przenikliwym spojrzeniem i dłuższymi włosami zebranymi w niedbałego koczka tuż nad karkiem. Gładko unikając zderzenia, zerknęła pobieżnie po grupce zebranych ludzi.
    - Przegapicie kolejne gole - rzuciła mimochodem i zaczęła odsuwać się od nich z zamiarem udania się do zamku, kiedy jej wzrok padł na dwie bardziej jej znajome twarze, przybrane w kolory Gryffindoru i dopiero wtedy dotarło do niej, że coś wygląda bardzo nienaturalnie w całej sytuacji. Mecz Gryffindoru ze SLytherinem, kilku uczniów z obydwu domów zebranych z daleka od ludzkich spojrzeń podczas gdy powinni oklaskiwać wyczyny reprezentantów swoich domów i ta grobowa atmosfera, która unosiła się w powietrzu. Czuła, że jej nagłe i niespodziewane pojawienie się przerwało wymianę zdań.
    Zdecydowanie powinna się oddalić. To nie była przecież jej sprawa.

    [Prezent z okazji szóstego marca :D]
    Jung Seolhwa

    OdpowiedzUsuń
  12. [Ciężko coś wywnioskować z kary Charlesa chyba, że jest jeszcze gdzieś jakiś zawinięty tekst, którego nie widzę :D. Chętnie skorzystam z propozycji, tylko pytanie - nasunęło ci się już coś na myśl, czy musimy pomyśleć?]

    Vaia

    OdpowiedzUsuń
  13. [No to mamy punkt zaczepienia? Startujemy z niego? Jeśli tak, to standardowe: kto zaczyna i można pisać :)]

    Flitwick

    OdpowiedzUsuń
  14. [Zdecydowanie wolę pozytyw, bo do negatywów muszę mieć dobry pomysł. Astaroth raczej nie jest też typem osoby, która miałaby mnóstwo negatywnych relacji, bo on raczej stroni od ludzi i co najwyżej inni mogą czuć do niego nieprzychylne uczucia.
    Co do wątku, to trudno mi ustalić punkt wyjścia, niemniej jednak myślę, że dobrze byłoby, gdyby nasi panowie znali się z jakiegoś wspólnego zdarzenia. Astaroth mógłby wywróżyć z dłoni Twojego pana coś ciekawego, na przykład jakąś wzmiankę o śmierci brata jub osobach w to zamieszanych, co podkusiłoby Charlesa do tego, by zagłębił się w to jeszcze bardziej.]

    A. de Havilland

    OdpowiedzUsuń
  15. [Hm... Może zróbmy z nich taką otwartą przyjaźń - zaczepki, docinki, ale z drugiej strony oboje rzuciliby się za drugim w ogień. Co Ty na to? :)]

    Vaia

    OdpowiedzUsuń