2 lutego 2016

"Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy..."

Alicia Scrivenshaft
Z tych Screvenshaftów, od dziesięcioleci wyrabiających i sprzedających galanterię papierniczą i produkty piśmiennicze w niewielkim lokalu w Hogsmeade. Ich sprawdzonym i wciąż działającym psikusem praktykowanym na bogu ducha winnych uczniakach są samosprawdzające pióra, bo – bądźmy szczerzy – czy którykolwiek ze Screevenschaftów mógłby niecelowo stworzyć coś choć odrobinę odbiegającego od perfekcji? Kolejne pokolenia wspaniałych wytwórców piór i introligatorów są niezwykle cenione przez świat czarodziejski i nieustannie przyciągają do wioski miłośników wspaniałych jakościowo produktów. 

Wiek: Lat 24, urodzona 14 marca 1998

Osierocona w bitwie o Hogwart jako niespełna dwumiesięczne maleństwo, wychowała się w rodzinnym Hogsmeade pod kochającym okiem dziadków – Alberta, syna założyciela sklepu oraz jego małżonki – Madeline.

Dom: była Krukonka
Jak to jest studiować tuż obok miejsca zamieszkania? Pomijając trudne początki, gdy babcia biegała po Hogwarcie próbując wepchnąć w nią porcję ciepłych domowych ciasteczek, niewiele różniły się od doświadczeń rówieśników. No, może tym, że dzięki ciastkom i znajomości sekretnego sposobu na odwrócenie działania „samosprawdzających" piór (na równi z ciepłym usposobieniem) była powszechnie lubianą osóbką.

Różdżka: 13”, grab, włos z ogona jednorożca, zaskakująco giętka
Jeżeli grab rzeczywiście chłonie energię właściciela, to jej różdżka musi być okrutną indywidualistką, maniakalnie adorującą genetycznie uwarunkowaną miłość do tworzenia wyrobów papierniczych. Z pewnością jest bardzo dobrą moralnie różdżką, a jej serce pod postacią włosa z ogona jednorożca bije nieustannym ciepłem, lojalnością i dobrem. Często bywa kapryśna, na szczęście jej humorki pokrywają się z tymi właścicielki. Łagodna, ale jak ktoś naruszy drażliwą sferę honoru posiadaczki czy jej bliskich, bez opamiętania rzuca zaklęcia zamkniętych ust, nim właścicielka zdoła je wypowiedzieć. Trzynastka w długości na pozór zdawałaby się nawiązywać do jej pechowego losu, jednak Alicia na przekór światu woli wierzyć w szczęście niespełna dwumiesięcznej dziewczynki, która przetrwała dzięki rodzinie i jej skrupulatnym działaniom mającym na celu uratowanie jej życia. I jest dumna ze swoich rodziców, którzy postanowili stanąć do walki. Dziś, będąc niemal w ich wieku, z pewnością zrobiłaby to samo.

Patronus: owca
Bynajmniej czarna - bielutka nie tylko ze względu na specyfikę Patronusa, ale też na zgodność tkankową z rodzinnym dziedzictwem. Od dziecka Alice podpatrywała dziadka w warsztacie i choć babcia próbowała przekonywać ją do rozrywek typowych dla jej rówieśników, ta niesforna pieguska nieustannie wracała do warsztatu dziadka, gdzie czekało na nią jej ukochane czerwone pióro w kropki i tęczowy atrament. Rysowała same wspaniałości, pisała ambitne wiersze i własne zaklęcia, a także  zajmowała się tym, co tylko do jej główki przyszło.

Bogin: wstyd się przyznać, ale.. gęś
Jest to ujma na jej honorze, no bo jak wytwórczyni piór może bać się oskubania gęsi? Źródło tego lęku tkwi w dzieciństwie, kiedy to Allie, postanowiła stworzyć swoje pierwsze pióro. Udało jej się podejść niczego nie spodziewającą się gęś i skraść cenny materiał, jednak w odpowiedzi została podziobana tak, że do dnia dzisiejszego sama nie jest w stanie wyrwać gęsi ani jednego pióra, mimo tego że zna odpowiednie zaklęcia.

Krew: czysta jak jej serduszko
Czegóż innego można się spodziewać, skoro jej rodzina od lat obraca się w okolicach w pełni czarodziejskiej miejscowości oraz Szkoły Magii i Czarodziejstwa? Ma duże poczucie przynależności do magicznej dobrej strony mocy, spowodowaną ofiarą rodziców i wewnętrznym dążeniem do dobra.
 
Miejsce zamieszkania: Hogsmeade

Do Hogsmeade wróciła po sześciu latach podróżowania, robienia zdjęć mugolskim analogiem („to postaci mogą nie uciekać z fotografii?”), słuchaniu elektronicznej muzyki z lat siedemdziesiątych, sprzedawaniu własnych papierniczych wyrobów w tym, jak mu tam było, Intrornecie i próbach odnalezienia miejsca w świecie. Do czasów opuszczenia Hogwartu, a tym samym i rodzinnej miejscowości, była przekonana, że mimo przywiązania nie chce spędzić w nim reszty życia. Czas zweryfikował to stanowisko, a kiedy jej babcia odeszła, postanowiła zadośćuczynić swojej pasji i pomóc niedołężniejącemu dziadkowi w prowadzeniu sklepu oraz odzyskaniu przez niego dawnej świetności. Nie uśmiecha jej się współpraca z gęśmi, ale życie w zgodzie ze sobą nie zawsze jest łatwe, prawda?


 "...z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny" 

- W. Szymborska, "Nic dwa razy" (fragment)



Al możecie spotkać przede wszystkim w sklepie, gdzie się dwoi i troi (tworzy, sprzedaje, sprząta), ale też na ulicach Hogsmeade, gdzie powoli odzyskuje miano mieszkanki. Wieczory, kiedy nie pracuje nad produktami do sklepu, spędza w pod Trzema Miotłami, naruszając prywatność innych nieustannym dźwiękiem zamykanej migawki.

25 komentarzy:

  1. [Plus za ciekawą kartę, jak i pomysł na postać!
    Witam ciepło w tutejszych progach, życzę udanego blogowania i w razie chęci zapraszam do siebie na wątek ;)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  2. [Przepraszam, że zacznę tak płytko, ale to już takie moje zboczenie zawodowe - zdjęcie jest po prostu cudowne + świetny pomysł na kartę! Takie tu wszystko uporządkowane, osobiście bardzo doceniam, bo nie potrafię pisać takich kart, gdzie są niezbędne informacje i nie wyglądają na przypadkowo wrzucone. Witam serdecznie i życzę udanej zabawy na blogu! Zapraszam również do siebie :) ]

    Solene Mulciber // Lorelle Welsh

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hello there :) Powtórzę za Vladkiem, że ciekawa karta i sama postać. Trochę się uśmiałam przy owcy, a załamałam przy samosprawdzającyh piórach xD Ogólnie wszystko na glanc zrobione, a to się ceni. Nie było nudno i nie można powiedzieć, że panna jest przerysowana. Życzę miłego pobytu i samych przyjemnych wątków :D Jako że na razie mam sesję i jestem na urlopie nie zaproponuję wątku, ale jeśli jest chęć to zapraszam, a może coś się ogarnie jak wrócę ;)]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  4. [O mieszkanka Hogsmeade :D może zaprzyjaźnią się z moją nową postacią nad którą pracuję :D historia ciekawa i czekam na dalsze wieści o Alicji :D ]

    Tom Reed

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Ok zapraszam na wątek do Scarlett Winslet :D]

      Usuń
    2. [Może spotkały by się w pubie? Albo wpadły na siebie w jakimś sklepie? :D ]

      Usuń
    3. Ciemnowłosa kobieta w czerwonej kurtce spojrzała na nową klientkę baru i wyrywając się z zamyślenia wrzuciła krótko do kelnerki:
      -Dla mnie kolejne, poproszę.
      Rozglądała się po Trzech Miotłach i doszła do wniosku, że to jeden z najprzyjemniejszych pubów w jakich kiedykolwiek gościła. Zawsze zadawała się z ludźmi z którymi nie powinna. Tu było inaczej. Każdy żył swoim życiem, każdy miał obowiązki...
      -Dziękuję. -Uśmiechnęła się do kelnerki, kiedy ta podała jej piwo. Spojrzała jeszcze raz na siedzącą obok kobietę, która wydała jej się dobrą towarzyszką do rozmów. No i w końcu chciała mieć tu kogoś z kim można byłby spędzić ciekawie czas.Jej szef nie wydawał się być duszą towarzystwa, a ona nie znosiła nudy.
      -Ale dziś sypie od rana. -Powiedziała spoglądając w stronę okna gdzie szalała śnieżyca.

      Usuń
    4. -Za ciepłych ludzi. -Wykonała ten sam gest upijając smaczne piwo.
      Kiedy to powiedziała od razu do głowy uderzyło ją wspomnienie o nieżyjącej siostrze. Ona należała do jednych z najcieplejszych, najmilszych i najcudowniejszych osób na świecie. Dlaczego właśnie ją musiał spotkać taki koniec?
      Scareltt wyrwała się z przemyślenia i spojrzała na swoją towarzyszkę. Czy przypadkiem nie znały się już kiedyś?
      -Jestem Scarlett Winset. -Odparła podając jej swoją dłoń. -Pracuję tuż za rogiem w sklepie z amuletami i talizmanami.

      Usuń
    5. -Uczyłam się w Hogwarcie, ale nie udało mi się skończyć szkoły. -Posmutniała na tę myśl. Może teraz gdyby miała szanse przeżyć wszystko inaczej wzięłaby się za siebie... Poszła w ślady siostry. Ale było już za późno. Była tym kim była i nic tego nie mogło zmienić. -Slytherin był moim domem. A jak było z tobą? Też się tutaj uczyłaś? -Upiła kolejny łyk piwa.

      Usuń
    6. -Miałam trochę problemów... Dlatego nie wróciłam już na ostatni rok do szkoły. -Scareltt poczuła jak robi się jej gorąco. To był drażliwy temat. Nie lubiła nikomu opowiadać o tym, że uciekła z domu, wdała się w złe towarzystwo, a potem... Stało się to co się stało i trafiła do Azkabanu. Jednak obecność brunetki jakoś dziwnie ją uspakajała. Kobieta wydawała się osobą godną zaufania przed którą możliwe, że mogłaby się kiedyś otworzyć. -Musiałam wyjechać na jakiś czas. Dużo by o tym mówić. No ale cóż... Lepiej powiedz jak wyglądał ostatni rok beze mnie? -Uśmiechnęła się nagle jakby nigdy nic się nie stało. -Slytherin mam nadzieję miał największą ilość punktów.

      Usuń
    7. Scarlett westchnęła na samą myśl o tamtych latach, które zawsze wspominała z uśmiechem na twarzy. Zastanawiała się czy siedząca obok niej dziewczyna kojarzy Toma Reed, który chociaż uczył się tutaj tylko dwa lata to należał do Krukonów tak jak Alicja. Ponieważ wiedziała już, że Tom uczy w szkole chciała wypytać o niego nieco więc by go unikać, ale nie wiedziała jak zacząć.
      -A jak się ma Hogwart teraz? Odwiedziłaś dawną szkołę po przeprowadzce tutaj? -Spytała uśmiechając się. -Mnie ciekawi czy dużo się tam zmieniło.

      Usuń
  5. [Pewnie nie będę oryginalna, ale i tak muszę ci powiedzieć, że bardzo ciekawy pomysł na kartę, gratuluję! :) I jeszcze to zdjęcie, które tak bardzo pasuje mi do postaci, którą stworzyłaś, a nawet do domu, do którego kiedyś należała. Baw się z nami świetnie i oczywiście jak najdłużej!]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  6. [O, jeśli udałoby Ci się coś wykombinować, to było by super. Bo w wątek się bardzo chętnie wplączę, ale nie mam jakiegoś sensownego pomysłu na ten czas :)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  7. [Hah oni tylko wyglądają na takich kochanych ;D W każdym razie to dobrze, że trochę się naczekałaś, bo dopracowana jest świetnie! Szkoda, że nie wszyscy tak mają ;) Db. To myśl już sobie z kim i co, a ja się uczę :D]

    Matthew Harrison

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jak najbardziej jestem chętna na wątek! Lea i Alicia mogą się znać, nawet mogły się przyjaźnić i nadal mogą :)]

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dziękuję pięknie za powitanie! :) Wydaje mi się, ze Alicia jest bardzo przyjazną osobą. Ach, no i plus za Szymborską na końcu, zawsze mi się podobał ten wiersz (i kilka innych też).
    Myślę, że w Hogsmeade to sama Rose mogłaby uzupełniać swoje zapasy, niekoniecznie potrzebna jej jest do tego Hermiona. :)
    A, co do wizerunku, to Luca mi się przypomniała na samym końcu, po przeszukaniu masy rudowłosych pań i myślę, że nadal pasuje do niej idealnie, na niektórych zdjęciach, jak zauważyłaś, nawet jest podobna do Emmy. :D]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  10. Naturalnie, matka dbała o to, aby ich dzieciom nigdy nie zabrakło ani piór, ani pergaminów, ani pieniędzy, ani nawet słodyczy, żeby osłodzić sobie niedolę, w jakiej znajdowała się Rose. W końcu była córką tej Hermiony i matka świetnie zdawała sobie sprawę, że każdy od niej wymagał, aby była taka sama. I była – szkoda tylko, że mało kto wiedział, iż to wszystko było na pokaz, żeby nikogo przypadkiem nie rozczarować.
    Sama powinna być sobą rozczarowana.
    Mimo wszystko skorzystała tym razem z wycieczki do Hogsmeade. Śnieg niedawno się roztopił, chociaż zima powinna trwać teraz w najlepsze, a na drogach wszędzie można było ubrudzić swoje buty błotem.
    Rose szła w rozpiętym czarnym płaszczu, wymijając nauczycieli, którzy tylko mogliby jej nakazać natychmiast się zapiąć – ale było jej wtedy gorąco. Szalik w barwach domu zarzuciła jakoś niedbale przez szyję, dla świętego spokoju, gdyby jednak musiała się jakiejś złotej rady posłuchać. I szła przed siebie. Już nieraz słyszała, że w ogóle nie umie ubrać się do pogody. Otóż umie. Nie jej wina, że jej zawsze jest gorąco.
    Kiedyś usłyszała absurd, że to przez tarczycę. Z całą pewnością nie. I nie miała ochoty poddać się jakimkolwiek badaniom. Czuła się przecież świetnie.
    Sklep Zonka był dzisiaj oblegany jak nigdy. Jakby nagle w całym Hogwarcie Irytek pochował wszystkim uczniom pióra i pergaminy. Jednak każdy wiedział, że chodziło o coś innego. Zbliżały się przecież Walentynki, trzeba było pokazać swojej sympatii, że jest najlepszą osobą na świecie.
    I w całym tym różowym zamieszaniu Rose czuła się tylko jeszcze bardziej samotna. Ostatnio chłopaka miała jakoś… rok temu. I nie zapowiadało się, aby miało się to zmienić.
    Dlatego też postanowiła poszukać jakiegoś spokojniejszego miejsca, gdzie nie znajdzie nikogo, kto by jej przeszkodził w tymczasowym chociaż użalaniu się nad sobą. Czasem człowiek po prostu potrzebuje usiąść i pomarudzić na swój los. I tak dotarła tutaj – do sklepu, który wydawał się opuszczony, a w którym robiła ostatnio zakupy… bardzo dawno temu. I mogłaby przysiąść, że ten budynek wyglądał wtedy o niebo lepiej.
    Co się w takim razie stało? Właściciel nie zaniedbuje aż tak lokalu z powodu własnego lenistwa.
    Zanim zdążyła się rozejrzeć, kichnęła dwa razy przez kurz, który unosił się w powietrzu. Potem, po walce z kurzem i spostrzeżeniu, że na półkach sklepowych prawie nic nie ma, dostrzegła dziewczynę (kobietę może bardziej, bo już na pewno była po dwudziestce), która, nie wiedząc czemu, wzbudziła sympatię Rose.
    - Dzień dobry. Chciałabym kupić kilka piór i dwa zwoje pergaminu. Mogą być zwykłe, bez żadnych udziwnień.

    [Wybacz, ten odpis wyszedł taki chaotyczny ._.]
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  11. [Może i by miał, ale nie dysponuję żadnym wachlarzem pomysłów na ten moment c;]

    Vane Pollock

    OdpowiedzUsuń
  12. [Przepraszam najmocniej, że dopiero dzisiaj odpisuję - internet mi nawalił i nie miałam jak się wcześniej dorwać do niego, niestety :-/
    Jeżeli nadal jesteś chętna na wątek z Teddym, jestem jak najbardziej na tak i dziękuję bardzo za propozycję :D Masz może jakieś konkretniejsze pomysły? Co prawda Ted nie jest zbyt chętny na tworzenie stowarzyszeń i klubów, będąc zdania, że te koniec końców ograniczają jednak człowieka (no, może poza Klubem Pojedynków), acz gdyby to jakoś sprawnie zgrać, to czemu by nie? ;) W końcu od czego ma się nastoletnie lata; a Alicia byłaby go w stanie zrozumieć pod tym względem, jak nikt inny.
    Swoją drogą, ciekawa karta oraz intrygujące patronus i gęś; z formą żadnego z nich nie spotkałam się wcześniej na grupowcach HP :D]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  13. Zamrugała oczami, gdy usłyszała pytanie skierowane do niej. Przez moment myślała, że chodzi sprzedawczyni o kolory – spojrzała więc uważnie raz na jedną, raz na drugą rolkę i mogłaby przysiąc, że wyglądają identycznie.
    Od zawsze miała problem z odcieniami. Jasne, z czasem nauczyła się rozróżniać podstawowe, resztę przynajmniej udawała, że ogarnia, albo nazywała odcienie po swojemu czyli na przykład „no ta jaśniejsza zieleń” albo „no to ciemne takie bordo”.
    Chociaż to jeszcze nic. Gorzej było, gdy okazało się, że jeden z jej znajomych rozróżnia więcej odcieni niż ona sama.
    Na szczęście nieznana jej z imienia i nazwiska kobieta pospieszyła z wyjaśnieniem. Rose pokiwała mądrze głową, ale zaraz pojawił się kolejny problem. Jakiego ona tak w zasadzie potrzebowała? Oba wydawały się jej równie potrzebne, jedne do notatek, drugie do wypracowań i przepisywania na czysto.
    - Nie, nie, dziękuję – odparła uprzejmie, posyłając lekki uśmiech, choć zaraz zniknął z jej twarzy. – Chyba będę potrzebowała obu… Chociaż szkoda takiego grubego papieru do zwykłych notatek… Matko, potwornie ciężko się zdecydować, oba mają swoje zalety. Który by pani polecała, tak do wszystkiego? – zapytała, podnosząc znów wzrok znad rolek pergaminu na sprzedawczynię.

    Rose

    OdpowiedzUsuń
  14. [Pytasz co studiuję, tak? Grafikę :)
    Co do wątku, to zależy, jakie wątki lubisz. Na pewno Lorelle odwiedzałaby regularnie sklep, w dodatku byłaby zniesmaczona samosprawdzającym piórem. Równie dobrze mogę coś wykombinować z Aaronem. Zależy od Ciebie :) ]

    Solene // Aaron // Lorelle

    OdpowiedzUsuń
  15. [Pewnie, nie mam nic przeciwko temu :D Ted miał głównie alergię na Klub Ślimaka, tak swoją drogą xxD Można to nawet do jakiegoś pomysłu wykorzystać, gdy już opracujemy powiązanie i wątek :P
    Młodego Lupina nie było kilka lat w kraju; wyjechał gdzieś między osiemnastym, a dziewiętnastym rokiem życia i ślad po nim zaginął. Czasami dawał nielicznym znać, że jeszcze żyje, ale ogólnie, to przepadł jak kamień w wodę. Zerwał z Victoire, z Andromedą mocno się pokłócił, Vlado (z którym się blisko przyjaźni) już też gdzieś po świecie wówczas krążył i nawet z Danielem (w powiązaniach; jego brat z wyboru i najstarszy przyjaciel) rzadko kiedy miał kontakt. Nie wiem na ile chciałabyś, by byli z Al ze sobą blisko; bliscy przyjaciele, czy po prostu kumple. Mogliby nawet czuć kiedyś swego rodzaju miętę do siebie, dopóki Ted, gdzieś pod koniec trzeciego roku/na początku czwartego, nie zdałby sobie sprawy z tego, że kocha Victoire xxD Cóż zrobić, mimo wysokiego IQ bywa idio.tą :P
    Jeżeli chodzi o czasy obecne, to takie pretensje byłyby raczej nie na miejscu, zważywszy na jego wyjazd i całą resztę. Mógłby jednak usłyszeć od kogoś (Daniela, Vlado, nawet Victoire), że ta jest w Hogsmeade. I pewnego dnia, mimo wewnętrznej rozterki, niby to przypadkiem, mógłby się znaleźć nieopodal jej ogródka, czy coś, i być świadkiem jej walki na śmierć i życie, się rozumie :P]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  16. Przez chwilę jeszcze przenosiła wzrok to na jedną, to na drugą rolkę, słuchając uważnie słów sprzedawczyni. Pokiwała głową w zamyśleniu, po czym spojrzała na samą kobietę.
    - W takim razie poproszę pięć rolek ecru… myślę, że na jakiś czas tyle mi starczy – odparła, posyłając jej lekki uśmiech.
    Sama też dbała o to, aby notować jak najwięcej. Ona zupełnie inaczej podchodziła do nauki – dzieliła się notatkami tylko ze znajomymi i tylko z tymi, z którymi znajomość jej się opłaci. Niby Gryfonka powinna kierować się szlachetnością i pomagać wszystkim jak leci, jednak… sama wiedziała, że nie każdy na to zasługuje. Nie znosiła leniwych osobników, którzy nie ogarniali zupełnie nic, a budzili się dzień przed datą oddania pracy domowej czy też przed egzaminem, żebrząc o notatki tam, gdzie tylko popadnie. Nienawidziła takich ludzi.
    Rozumiała, niektórzy są mniej ambitni, drudzy bardziej, jedni muszą się bardziej przyłożyć do nauki, inni mniej, ale, no cholera jasna, mogliby chociaż dbać o własny interes, żeby nie wylecieć ze szkoły. Tym bardziej już, że Hogwart uczył najbardziej przydatnych rzeczy w życiu młodego czarodzieja…
    - Ach, i jeszcze jedną kość słoniową – dodała, przypominając sobie nagle lekcje, na których siadała razem z pewnym Krukonem i właśnie na kawałkach pergaminu podczas lekcji wymieniali się uwagami czy też nowymi pomysłami, z czym to by teraz poeksperymentować.
    - W takim razie ma pani może jakieś specjalne pióra? Chętnie bym obejrzała wszystkie, bo… być może nie wiem o istnieniu jakichś, które mogą okazać się dla mnie niezbędne – dodała. Nie chodziło jej co prawda o oszukiwanie, ale samopiszące pióro, któremu się po prostu dyktowało, takie, jakie miała ta dziennikarka, gdy wujek Harry udzielał jej odpowiedzi… Cudo!

    Rose

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy Alicia wypowiedziała 'Tom Reed' Scarlett natychmiast pobladła. Na sam dźwięk jego nazwiska zrobiło jej się słabo i złapała się z głowę co chyba zauważyła jej towarzyszka. Dwa dni temu spotkała go w swoim sklepie i jedyne co usłyszała od niego to to, że ma się wynosić z Hogsmeade jeśli nie chce by wszyscy dowiedzieli się o Azkabanie. Straciła momentalnie ochotę na piwo. Odsunęła kufel i wpatrywała się w okno przez dłuższą chwilę. Potem spytała:
    -Byłaś z którymś z nich blisko? Rozmawiałaś z nimi?

    Scarlett

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie był człowiekiem sentymentalnym. Przy wypowiadaniu słów na podstawie, których Gwarant zawiązał go Wieczną Przysięgą wiedział na co się pisze. Znał cenę, która odpowiadała złamaniu jej – śmierć. Kiedy dzień później po prostu zrezygnował w trakcie ostatniego roku szkolenia na aurora – świadomie kończył pewien etap. Nikt nie zrobił tego za niego. Vane nie pozwalał innym składać za siebie ofiar. Aktów poświęcenia w jego imieniu nie byłby w stanie zaakceptować. Zostanie najbardziej znanym odkrywcą nie wynikało tylko z tego, że tak jak Gilderoy Lockhart miewał masę fanek, którym podpisywał książki i szerzył się jak głupi do sera. Przeciwnie – Pollock nie pozował do zdjęć, nie udzielał wywiadów i nie zajmował się błyszczeniem w świetle fleszy. Nie potrzebował tego, a okryto go sławą. Vane Pollock nie pozwalał się przez te lata do siebie zbliżyć i zranił jedyną osobę, na której kiedykolwiek mu zależało. Takie rany bywają najgłębszymi i najtrudniejszymi nie tylko do zagojenia, ale i przebaczenia. Nie liczył na nie, bo nie sądził, że jeszcze się spotkają. Jak bardzo się pomylił, kiedy przyjmując posadę profesora historii magii i na korytarzu ich spojrzenia się spotkały – wyrzuty sumienia chlusnęły mu w twarz.
    Jedne z pierwszych badań zaprowadziły go jednak do rodzimego Hogsmeade, gdzie szukał odpowiedzi na najbardziej nurtujące go pytania. Wymusiło to na nim zapoznanie się z miejscowymi, ich opowieściami i ciekawostkami historycznymi. Takim sposobem poznał państwa Scriveshaft. Byli to już starsi ludzie, ale Vane ich polubił. Okazali się ciepli, szczerzy i w pewnym momencie podzielili się swoimi obawami o przyszłość ich sklepu. Pollock nie był jednak przedsiębiorcą ani sklepikarzem. Nie obracał się w podobnym towarzystwie i w kwestii pomocy miał po prostu związane ręce. Po zdobyciu wiedzy – musiał ruszyć dalej. Podróżnicy i odkrywcy nie zostają w miejscu. To oznacza zabicie ich ambicji. Gdyby nie różdżka wykonana z palisandru, która już nie raz uratowała jego tyłek, gdy ambicja pociągnęła go zbyt daleko – mógłby dziś już nie żyć.
    Pollock w Hogsmeade pojawiał się bardzo rzadko jako ten, który przewodzi i opiekuje się grupą uczniów z Hogwartu. Jeśli pojawiał się tutaj to tylko i wyłącznie w celach zaopatrzeniowych. Częściej po skończeniu ostatnich zajęć w piątek znikał, a wracał na pierwsze z nich– zawsze, niczym w zegarku – spóźniony. Tym razem wybrał się do Hogsmeade w odwiedziny. Nie widział państwa Scrivenshaft bardzo długi czas, a skoro teraz znajdował się całkiem blisko, częściowo związany przez nową posadę postanowił odwiedzić tamtych życzliwych staruszków. Nie wiedział jednak, że od dawna nie żyją, a interesem zajął się ktoś nowy, zupełnie mu nieznany. Vane postanowił jak niegdyś zajrzeć do warsztatu, gdzie niegdyś pracował ten sam starszy pan z doskonałym poczuciem humoru. Kiedy na jego miejscu Pollock zobaczył młodą kobietę na jego twarzy momentalnie wymalowało się zdumienie.
    – Dzień dobry – Profesor od historii magii w Hogwarcie postanowił w sposób kulturalny się przywitać. – Czy mogłaby mi pani powiedzieć, gdzie zastanę, pana Schrivenshafta? – dodał z lekkim uśmiechem, otrzepując ze śniegu rękaw czarnego płaszcza.


    [Wybacz za opóźnienia w zaczęciu – po niedawnym maratonie zostawiłam je na później. Mam nadzieję, że nada się to. Wybrałam c:]

    Vane Pollock

    OdpowiedzUsuń