18 października 2015

My heart is a ghost town


Dorian William Finn
VII rok/17 lat/Slytherin/Krew tak czysta, że aż błyszczy!/czternaście cali, cis i pióro feniksa/patronus&animag/Wróg Numer Jeden/Brat,którego imienia nie wolno wymawiać/O boginie nie rozmawiamy./Nie przyzna się, ale jest fanem Mrocznych Jedi i Superbohaterów.

Widzisz go, kiedy przechodzi przez Wielką Salę z wysoko uniesioną głową, dumnego jak paw, chłodniejszego od bryły lodu, niezadowolonego, że musi przebywać w jednym pomieszczeniu ze szlamami i zdrajcami krwi. Widzisz zepsutego do szpiku Ślizgona. Nic nie wiesz. Nie wiesz, że z tego obrazu została już tylko maska, za którą stoi zdezorientowany chłopak, starający się zrozumieć kim właściwie jest. Nie masz pojęcia, że on się boi, bo znowu zawiedzie ojca, bo przeraża go to, kim się stał, bo rodzice się dowiedzą, że przestał być ich idealnym synem.
                Sam pogubił się już dawno temu między tym, jaki powinien być, a jaki jest. Zawsze czuł, że jest ponad wszystko, patrzył na świat z góry i czuł się jak pan i władca, a potem sobie uświadomił, że jest tylko marionetką ojca. Nienawidził czuć się jak lalka na sznurkach, ale nie potrafił się postawić, więc kiedy kilka linek pękło, nie wiedział, co powinien robić. Powoli starał się odcinać od rodzinnych ideałów, ale co mu to dawało, skoro już był nimi przeżarty? Pewność, że jest ponad tych wszystkich ludzi, którzy przejmują się tak głupimi drobiazgami jak uczucia zastąpiła denerwująca pustka. Nikt go nie nauczył radzić sobie z emocjami, nikt nie pokazał czym jest miłość, więc teraz, jeśli się zdenerwuje, rzuca wszystkim o ścianę, nie potrafi powiedzieć, że nic do ciebie nie ma, a wyznanie miłości przeraża go bardziej niż szampon Severusa Snape'a. Potyka się na każdym kroku, jak nowo narodzona sarenka i nienawidzi tego. Nienawidzi siebie, bo nadal boi się ojca, popełnia te same błędy, nie potrafi zacząć żyć jak normalny człowiek. Sznurki zniknęły, a lalka upadła, tak samo pusta, jak wcześniej, tak samo zepsuta. Nie potrafi się zmienić, bo nie ma kogoś, kto nauczy go, jak się poprawnie funkcjonuje. Jego umysł jest przeżarty ideami z podręcznika początkującego Śmierciożercy i oziębłego dupka, a serce wykute z lodu i puste w środku. Nie jest już taki, jak dawniej, a jakby nic się nie zmieniło.
                Widzisz wyrachowanego księcia, którym szczerze pogardzasz, a może on nie chce taki być?



Druga odsłona Doriana, trochę zmodyfikowana, trochę bliżej jej do wrednego naleśniczka, któremu życie skopało cztery litery... Dzień dobry!
GG: 12509729 - całe życie ninja na niewidocznym.

16 komentarzy:

  1. [Teraz oficjalnie przychodzę ♥ mój geju, księżniczko rozpieszczona. Chodż, dokończymy nasze sprawy!:D ]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Wow, podoba mi się karta Doriana, a sama jego postać jest tak smutna, że nawet mi się go zrobiło trochę żal (choć pewnie oberwałabym za to po głowie). Wątku na razie nie proponuję, bo też pomysłu nie mam, ale jeżeli Tobie coś zaświta, zapraszam serdecznie :)]

    Ahn Jihoon/Abigail Lawrence/Lee Seughyun

    PS. Fajna kaczka!

    OdpowiedzUsuń
  3. [Skoro Greg ma więcej wspólnego z Dorianem, obstawiam, że przynajmniej Dorian powinien wiedzieć, który to młody Cavendish. Ale jaki tam młody. Tylko miesiąc ;D Mój chłopak szybciej wyjdzie na środek i powie 'Make love not war' i jeszcze wciśnie Ci ulotkę propagandową XD Niech gryzą. Ktoś musi ;)]

    Max Cavendish Jr.

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Nowa karta nie zmienia faktu, że wisisz mi odpis.
    Umrzyj, nie lubię Cię. <3 ]

    Najwspanialszy Weasley

    OdpowiedzUsuń
  5. [Mam bardzo nieprzyjemne uczucie, że jeżeli Dorian dostawał szlabany, to większość z nich była od Rose. :D
    Witam, nie mieliśmy jeszcze przyjemności, ale i tak życzę udanych wątków c:]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  6. [O jeju, ja kiedyś też wykorzystywałam na Hogwartach to zdjęcie :3
    Witam się serdecznie i życzę duuuuużo wspaniałych wątków!]

    Archie

    OdpowiedzUsuń
  7. [Nie lubię nikomu życzyć owocnych wątków, bo to jednak nie jest wyjście z żadną inicjatywą, więc nie będę tego robić. Podoba mi się całość tej karty i nałożenie tych wszystkich czynników na barki tak młodego czarodzieja. Greg uświadomił mojego Arsellusa że dzieli dormitorium z Dorianem, więc z racji tego, że przyjemności pisania ze sobą jeszcze nie miałyśmy to dasz się skusić? c:]

    Arsellus Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ja też, to moje ulubione męskie imię :D]

    Alexander/Abigail/Jihoon/Seunghyun

    OdpowiedzUsuń
  9. [Hm.. Poczekajmy może lepiej na jakiś dobry pomysł niż tak zaczynać z dupy, że tak powiem XD]

    Max Cavendish Jr.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Mnie każda relacja z Twoim uroczym Dorianem odpowiada, więc uznajmy, że Twoje pytanie nie zaistniało :D Teraz trzeba to poukładać w jedną całość *próba generalna myślenia* Let’s go! Lou i Dori mogliby mieć w zmierzchłej przeszłości epizodyczną przygodę łóżkową, gdy jeszcze Finn nie praktykował pilnowania tyłka Grega. :D Założymy, że akcja działa się przed rokiem po wylewnym romansie z alkoholowym, gdzie nasi uroczy panowie zapędzili się i wylądowali pod jedną kołdrą z kacem jak z Hogwartu do Azkabanu. Co spełni jeden z punktów programu — to mogliby na siebie wskoczyć. Potem realizujemy kolejny punkt wizyta w skrzydle szpitalnym, bo o ile zgrabnie wybrnęli z sytuacji w sypialni, o tyle potem żyli ze sobą jak pies z kotem, a kłótnie pod tytułem „kradniesz mi tlen” stały się już tradycją, choć wydarzenia, które zdarzyły się podczas upojenia alkoholowego stały się tematem tabu — wspomnienia po nocy do jednego nie wróciły, a do drugiego wręcz przeciwnie. I żaden z nich nie był zadowolony. Jeden chciał pamiętać, drugi wolał zapomnieć (w tej roli obstawiłabym swojego chłopczyka). A fakt, że Louis był WEASLEYEM i kompletnie nie pamiętał, co wyczyniał z potomkiem rudej familii, jeszcze bardziej drażnił Doriana. To jeszcze nie koniec! Ostatnim punktem jest koło uczuciowych degeneratów! Panowie pożarli się pewnego dnia wyjątkowo mocno, ale nie ze sobą — z kimś innym i jak na ironie wylądowali w tym samym barze. Tu dochodzi do porozumienia, stary konflikt zostaje zażegnany (oczywiście w towarzystwie alkoholu), a w ich głowach rodzi się myśl o założeniu samozwańczego klubu. Ta-dam!

    Do Scorpa to ja przyjdę już jutro, bo Wen mi zdechł, gdy rozkminiałam zawiłe relacje z Dorusiem. Wybaczysz? <3

    Pytanie-klucz: zrozumiałaś coś z tego bełkotu? :D]

    sukinkotek, Lou

    OdpowiedzUsuń
  11. [Szczegóły, szczegóły – ważne, że w ogóle dzielą to dormitorium, jednak! Cieszmy się z małych rzeczy. Jeden delikatny nieporządek nikomu nie szkodzi. Wszystko co zaproponowałaś, jak najbardziej mi odpowiada i jestem za wykorzystaniem całości. Zacznę nam coś, ale to jak wrócę już z wykładów najpewniej, więc Ty tam sobie spokojnie dokańczaj to opowiadanie konkursowe. Zdradzę tylko, że wykorzystam tę nienawiść jak do reszty świata, a co będzie dalej to zobaczysz.]

    Arsellus Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie pamiętał już o co dokładnie poszło, ale teraz nie miało to większego znaczenia. Poza jedną kluczową kwestią. Kilkoma słowami, których dumny Langhorne po tak długiej znajomości z panem Finnem i tym jak dobrze się ze sobą dogadywali, nie mógł zrozumieć znieść. Razem z Dorianem siedzieli w Pokoju Wspólnym Węży i jeszcze całkiem niedawno rozmawiali o jakichś głupich mugolakach, kiedy to rozmowa zeszła na inny tor. Zupełnie nieoczekiwanie. Nie była na rękę ani Arsowi ani Dorianowi, o czym mieli się niebawem przekonać. To Langhorne ją ciągnął – może nawet całkiem nieumyślnie zważywszy, że całkiem niedawno spał jeszcze na tej cholernej historii magii – wówczas pojawiło się pewnego rodzaju delikatne spięcie. Zwiastowało to coś. Tak też w całkiem niedługim czasie doszło między tymi dwoma Ślizgonami do ostrzejszej wymiany zdań, którą Ars zbyłby ostatecznie śmiechem i wszystko wróciłoby do normy, ale… No właśnie, tylko to jedno „ale”. Czy Ars usłyszał wówczas od swojego najlepszego kumpla z Domu Węża, że ten „nienawidzi go tak, jak całej reszty świata”? Tak, dokładnie to dobiegło jego uszu. Siedzieli wtedy w Pokoju Wspólnym Zielonych, ale najwyraźniej nikt nie był chętny do tego, aby wtrącać się w ich rozmowę. Lepiej dla nich, bo zapewne dzięki temu szybciej, by się dogadali, a bez tego mierzyli się tylko spojrzeniami. Arsellus nie powiedział już nic więcej. Zmrużył jedynie oczy niczym zwierzę widniejące w herbie ich domu. To był jasny komunikat, który zwiastował cichy czas między tą dwójką.
    Jednak nie na długo… Nie zamienili ze sobą już żadnych słów. Może i poniosły ich nerwy. Ostatecznie mogli nie wiedzieć jak z tego wybrnąć. Langhorne nie mógł tej nocy zasnąć. Pierwszy raz po głowie chodziły mu te cholerne słowa. Zrezygnował koniec końców z jednej nocy, którą zamierzał przynajmniej przespać, by nie narazić się na gniew nauczycieli, którzy coraz namiętniej przechadzali się po korytarzach w związku z rosnącą paniką wynikającą z coraz to nowszych i bardziej niepokojących wiadomości ze świata magii. Ars jednak ponownie ubrał na siebie swoją szatę i najciszej jak umiał wyszedł z dormitorium, zabierając przy okazji swoją różdżkę. Jeśli ma już nie spać to porobi coś bardziej owocnego.
    Grudniowego Langhorne’a od zawsze ciągnęło do czarnej magii, więc najpewniejszym kierunkiem, który sobie obrał był właśnie Dział Ksiąg Zakazanych. Tam się dokształcał i doszlifowywał swoje zdolności, kładąc wybitny nacisk na rzucanie zaklęć i uroków. Może i Ars nie dzielił się z nikim otwarcie tym kim chciał zostać w przyszłości, ale jego najbliżsi znajomi nie musieli pytać, by strzelić w ciemno. Oczywiście, że skrycie marzył o zostaniu największym Twórcą Zaklęć, dlatego za każdym razem budziła się w nim charakterystyczna ambicja i dokładność, o której przykładowo na transmutacji nauczyciel mógł co najwyżej pomarzyć. Nie wiedział ile udało mu się spokojnie posiedzieć na tej podłodze i w spokoju wertować stronice starych ksiąg z różdżką, z której sączyło się światło zaklęcia Lumos, kiedy usłyszał w oddali kroki. Przewrócił oczami, a na jego twarzy wymalowało się wyraźne niezadowolenie. Nox, mruknął ledwie słyszalnie. Mimo wszystko podniósł się, zamykając księgę i trzymając ją w jednej ręce z zaznaczonym przez własną różdżkę miejscu. Nie spodziewał się, że ktoś na niego niedługo potem wpadnie. Langhorne wpadł na pobliski regał, zachowując tylko w ten sposób równowagę. Księga, którą trzymał runęła na podłogę, a jego różdżka potoczyła się po niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilę zamarł z przerażenia, obawiając się, że mogła się uszkodzić. Oczywiście, zapomniał o resztkach instynktu samozachowawczego, kiedy się od razu po nią schylił, zgarniając drugą ręką księgę. I w takiej właśnie kolejności wbił wzrok w tego jegomościa, który raczył mu przeszkadzać. Nie był to raczej nauczyciel, bo już, by tutaj nie stał bez wlepionej kary i groźby odjęcia punktów Wężom. Wypowiedział ponownie zaklęcie, dzięki któremu jasne światło przebiło się przez ciemność.
      – Finn, do jasnej cholery, co ty tu kurwa robisz? – syknął Arsellus, mrużąc oczy, niemalże tak samo jak wcześniej w Pokoju Wspólnym. – Zjeżdżaj, Dorian. Ta strona DKZ należy do mnie. – dodał beznamiętnym tonem grudniowy Langhorne, szukając strony w księdze.

      [Wybacz opóźnienia.]

      Arsellus Langhorne

      Usuń
  13. [Możesz po prostu założyć, że nie zawsze był Mistrzem, na tytuł trzeba zasłużyć, a zakładając się, że akcja działa się w szóstej klasie, był w trakcie pracowania sobie na ten jakże szlachetny przydomek :D I w zasadzie zaczęcia opisywania tego od początku byłoby bardzo fajnym doświadczeniem, a nam pomogłoby w lepsze wczucie się w tę „chorą” sytuację i może akurat po drodze natknęlibyśmy się na ofiarę ich wściekłości, więc decyzja zapadła – opisujemy wszystko od pierwszego punktu! Będę niedobra, jeśli zaczęcie zrzucę na twoje barki? :3
    Kamień z serca <3]

    Lou

    OdpowiedzUsuń