18 października 2015

She's like the wind

§ Shenae D'Angelo (z rodu: Drake) §


Anne Christine Speckhart
§ Data urodzenia:
18 grudnia.

§ Pochodzenie:
Anglia

§ Miejsce zamieszkania:
Ottery St. Catchpole - czarodziejska wioska w Dolinie Godryka

§ Status krwi:
czysta

§ Wiek:
16 lat

§ Dom:
Ravenclaw (VI rok)

§ Funkcja:
ścigająca, kpt.

§ Stan majątkowy:
zamożna (wydziedziczona – w Anglii wydziedziczanie nieletniego jest nielegalne, dlatego do ukończenia 17 roku życia ma zamrożony fundusz powierniczy, po ukończeniu 17 lat, zostanie oficjalnie wydziedziczona)

§ Rodzina:
Shea Drake - matka (zmarła)
Logan Drake - ojciec
Nocturne "Nox" Drake - kuzynka
Sean Jeremaiah "SJ" Sparks - kuzyn
Giselle Drake - kuzynka

§ Różdżka:
hikora (biały orzech), 10 i 2/3 cala, włókno z serca hipogryfa, giętka

§ Patronus:
feniks

§ Bogin:
inferius

§ Amortencja:
woń drewna, nikła domieszka zapachu jaśminu, świeże powietrze

§ Ain Eingarp:
dumny z niej ojciec

§ Umiejętności magiczne:
latanie na miotle

§ Kluby:
Klub Pojedynków

§ Curriculum Vitae §
§ Wygląd §
Nie była piękna. Miała zepsute wnętrze. Ciemne, lekko falowane włosy koloru bezgwiezdnej nocy spływały kaskadą na pierś, kryjąc dawno uśpione już serce. Niektórym czasem wydawało się, że zasilała grono delikatnych, niewinnych dziewczyn. Nie długo utrzymywali to zdanie. Raz spojrzawszy w jej oczy zapominało się o jasnej, porcelanowej karnacji, drobnych dłoniach, smukłych palcach. I tak już zimne, błękitne oczy nagle zdawały się być drastycznie chłodniejsze, mocno przyszpilające. Mdłe i zmącone jak jej zszargana dusza. Miała w sobie coś wyjątkowego. Tak samo szybko jak przyciągała wzrok, w tym samym tempie ludzie odwracali od niej spojrzenie. Atramentowe włosy potrafiła przeczesywać bladymi palcami w sposób równie wabiący co odpychający. Nie kusiła. Nęciła. Perfidnie i bezwzględnie swoją aparycją, a przede wszystkim lodowato wysublimowanym zachowaniem. I kiedy raz spojrzało się przez słabą otoczkę atrakcyjności, jasnym zdawało się, że nie była tak bardzo zajmująca. Raczej nieprzystępna w prezencji i pozie. Umiała patrzeć na ludzi na różne sposoby: sceptycznie, pogardliwie, ze złością, beznamiętnie. Nigdy ulegle. Wyglądała jakby nie potrafiła unieść na swoich filigranowych barkach żadnych najmniejszych trudów życia, choć ciążył na nich ciężar znacznie większy od tego. Jej niepokaźna postura znosiła więcej niż fizycznie zdołałaby unieść. Wyglądała na słabą, co nie znaczy, że taka była. To swoją szatą zewnętrzną udowadniała przy każdej sposobności.

Wzrost: 5'8" (172.5cm)
Budowa ciała: smukła
Kolor oczu: niebieskie
Kolor włosów: czarne (atramentowe)
Znaki szczególne: zimne, zdystansowane spojrzenie


§ Historia §
Nie znali jej wcale, choć myśleli, że wiedzą o niej wszystko. Mówili do niej D’Angelo, bo tak się przedstawiała. Nie mieli pojęcia dlaczego, bo przecież była Drake. Ona o tym nie opowiadała, nikt nie pytał. Nie wiedzieli jak, żeby nie rozniecić w niej ognia. Plotka głosiła, że to cecha rodzinna. Urodzona i wychowana w dumnym, szanowanym od pokoleń rodzie, uczyła się jak być przykładną czystokrwistą czarownicą. Żyła w dostatku, ponoć. W zamożnym odłamie rodziny, o której wielu nie wiedziało nic. Jak o niej. Zwłaszcza przyjaciele. Oni wiedzieli najmniej. Dla nich musiała być zawsze twardo stąpającą po ziemi personą. Z dobrym statusem, klasą, bogactwem i ogromem zbudowanej na tej podstawie pewności siebie. Gotowa zawsze wykorzystać te atuty w ich obronie. Źle. Rodząc się Drake powinno się godzić na pewne warunki. Żaden z nich nie ma słabego charakteru – nie miała. Każdy obstawia sobie ambitne plany – obstawiała. Jak większość czystokrwistych rodów, wiązali duży nacisk na powinowactwo krwi – tego nie mogła obiecać. Powinna nienawidzić szlam – nie nienawidziła. Miała swoje zdanie. Podstawowy błąd. W wychowaniu na twardych, rygorystycznych zasadach nie ma miejsca na osobiste poglądy. Toujours Pur – zawsze czyści, głosiła dewiza szlachetnego rodu Blacków. Drake nie myśleli inaczej. Szlachetnością i zamożnością nigdy nie dorównując starożytnej rodzinie, maksymami niczym się od nich nie różniąc. Drake to nie otwarty status, ani nie nazwisko z którego można zrezygnować. To niedobrowolna zgoda na etos bycia w rodzinie – zbiór praw i zobowiązań jakie w niej obligują do wielu obowiązkowych zachowań. Ona tej zgody nie nie mogła, ale nie chciała udzielić. Ale nie wybiera się bycia czy nie bycia Drake. Rodzina wybiera za Ciebie. Za nią – ojciec. Dla niego była D’Angelo, bo nie potrafiła zachowywać się jak jego córka. Jego potomek w pierwszej kolejności powinien być płci męskiej, nie żeńskiej. Nie powinien był spowodować śmierci żony. Nie jego dziecko. Jego dziecko nie miało wywoływać komplikacji przy porodzie. Miał wobec niego wielkie plany. Miało być geniuszem – nie dziewczyną, której ciężko przychodziła nauka. Przyszłym Ministrem Magii, być może. Zdecydowanym przeciwnikiem nieczystości krwi. Przykładnym Czarodziejem, nie marnującym czasu na Quidditch. Miało być Ślizgonem. Przyszłym dziedzicem sporego majątku. Ale piękna Krukonka, zapalony gracz Quidditcha i wymuszenie dobra uczennica to za mało. Zawiodła jego zaufanie. Dla niej miał inne plany. Ją wydziedziczył, z kilku powodów. Jednego najważniejszego – nie miała prawa przypominać mu zmarłej żony. Nienawidził ją za to. Ona jego, bo nigdy nie był jej ojcem. Kłamstwo. Kochała go. Uczyła się więcej niż przeciętny Krukon – dla niego. Pracowała ciężej, bez uzdolnień do nauki – dla niego. Męczyła przeklęte Eliksiry (z których nieważne od starań, zawsze dostawała nędzne) – dla niego (dla siebie pewnie skończyłaby na trollach). Mimo własnych oporów, była jedną z lepszych uczennic – dla niego. Graczem Quidditcha – dla siebie, bo choć chciała z tym wiązać przyszłość, zrezygnowała z niej – dla niego. Znów.

§ Charater §
Miała wielkie ambicje. Większe od swoich możliwości. I tak powinno być. Bo jeśli nawet nie była w stanie spełnić wszystkich obranych przez siebie celów, osiągała je chociaż w połowie. Wysoko postawiona poprzeczka miała być jej silną motywacją. I była. Choć dla niej cały czas za mało efektywną. Była perfekcjonistką. Bo jeśli nie potrafiła utrzymać porządku w głowie, szargana gwałtownymi zrywami – zawsze to sobie odbijała. Sprawy próbowała dociągnąć do końca. Co nie znaczy, że łatwo jej się to udawało. Widziała tylko efekt końcowy. Żadnych czynników przejściowych. Dążyła hardo do samorealizacji, nie bacząc na kroki jakie podejmowała po drodze. Nie zwykła trwać w jednym rytmie. Zimna analiza – to był pierwszy etap jej marszu do samorozwoju. Drugi, całkiem różny, bo pełen mocnego przewrotu. To była nowa, świeża energia. Zawsze rodzona z nieporozumień z ludźmi, z jakimi trzeba było się skonfrontować po drodze. Ostatni etap – wielki wybuch, nikogo nie dziwił. Nie była cierpliwą osobą. Sumienną i pracowitą, tylko dlatego, że znajdowała dla tego mocną przyczynę. Chętnie czerpała ze swojej inteligencji, nie zawsze w sposób jaki podobałby się innym. Była sarkastyczna. Głęboko wierzyła, że zbrodnią byłoby nie korzystać z wrodzonego daru do rozsądnej argumentacji. Lubiła to uczucie. Satysfakcję z tego, że bystrość umysłu jest pożytkowana, w ten czy inny sposób. Nie było przecież żadnego bonu na jedyne – słuszne – rozumne myślenie. Ludzie nie potrafili patrzeć całościowo, więc widzieli ją zawsze w jeden sposób. Wynaturzenie egocentryczną, zdystansowaną figurę. Nie przenikali przez maski. Widzieli tylko arogancką pozę. Tyle miało starczyć. Przecież nikt nie kłopocze się o zaglądanie w duszę. Ją miała rozerwaną na dwie części. Z jednej strony: lód. Twardy, zimny blok złożony z negatywnych emocji. Z zażenowania, rozgoryczenia, gniewu, cynizmu, sceptycyzmu. Z drugiej strony: docelowa ona. Bardziej zbudowana konstrukcja, tak samo chwiejna, co trwała na zmiennych fundamentach uczuć. Żalu, bólu, zawodu, niedocenienia. Nie była prostym człowiekiem. Wszyscy zgodnie, szybko mylili ją z trudnym osobnikiem. Nic straconego. Przecież nie tak bardzo mocno odstąpili od prawdy.

10 komentarzy:

  1. [Jaka bajerancka karta *.* ]Greorius

    OdpowiedzUsuń
  2. [Bardzo specyficzna persona z tej Shenae. :D Cześć!]

    Louis W.

    OdpowiedzUsuń
  3. [Naucz mnie tworzenia tak pięknych kart, błagam.
    Z chęcią poznalibyśmy Sheane. :)
    Cześć!]

    Octavian Carrow / Haidemarie Piper

    OdpowiedzUsuń
  4. [Kojarzę ten kod. Nie wiem skąd, ale kojarzę. I jest genialny. I strasznie rozprasza przy czytaniu karty.
    Witam serdecznie i mnóstwa udanych wątków życzę, co sztuką zapewne nie będzie z tak świetną postacią. :)]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  5. [Ja to takich cudów w karcie robić nie umiem, więc kłaniam się nisko z podziwem i życzę miłych wątków! :3]

    Archie

    OdpowiedzUsuń
  6. [O ja! Nie wierzę. Znam tę kartę i postać! Skąd nie wiem, ale widziałam ją już na sto procent. To jednak już jest mniej ważne. Nie będę wychwalać za żadne kody, a za interesującą treść. Mnie nie rozprasza tekst po obu stronach, btw.]

    A.L.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Bardzo ciekawa karta. Witam ciepło i zapraszam do wątków!]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Shenae do złudzenia przypomina siostrę Byrona. Poza tym sądzę, że wątek między tymi naszymi postaciami mógłby wyjść niezwykle ciekawy, ale, niestety, póki co nie mam żadnego pomysłu. :<
    Chyba że póki co zostajemy tylko przy grze Cedem i Ellen?]

    Byron Selwyn

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Yay, jaka przepiękna karta. Chciałabym się nauczyć tego typu magii :D
    Co do Shanae, bardzo ją dopracowałaś. ]
    Ignis Femoris | Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  10. [Zasługuję na porządne skopanie mi tyłka, za moje ociąganie się, ale to wszystko przez głupie egzaminy na prawo jazdy. Uparte używanie przez She określenia "Tavvy", na pewno będzie doprowadzać go do szewskiej pasji. W zasadzie nie mam nawet powodu aby podważyć jakkolwiek twoje słowa :) Raczej nie wydaje mi się, aby Tavv darzył ją jakimiś cieplejszymi uczuciami! W kwestii samego wątku, jestem beznadziejna, ale w tej chwili nic nie przychodzi mi na myśl, pewnie przez mózg zniszczony maczetą z napisem "geografia". Jeśli nadal masz ochotę na wątek z Tavvy'm, daj znać, jutro wieczorem coś podrzucę. :)]

    Octavian Carrow

    OdpowiedzUsuń