22 listopada 2015

Clemence Hollande




Clémence Hollande 
- HUFFLEPUFF - VI - KLUB ELIKSIRÓW, KOŁO ONMS -
- CZYSTA KREW - WYPADEK - FRANCUSKIE POCHODZENIE -
- OBECNIE PREFEKT, W PRZYSZŁOŚCI SMOCZA MAMA -
- INTELIGENTNA - AMBITNA - UPORZĄDKOWANA - SKOMPLIKOWANA -



Gdy na nią spoglądasz, to pierwszą rzeczą która przykuwa twój wzrok są czarne włosy. Nienagannie ułożone kosmyki pokazują pedantyzm i perfekcję, która panuje w życiu Puchonki. Wszystko to co wyszło spod jej ręki było doskonałe, a przynajmniej tak jej się wydawało. Większość uczniów potrafiła jednak dostrzec to, że we wszystkim co robiła, kryła się pewnego rodzaju dbałość o każdy, nawet najmniejszy szczegół. W każdym ruchu nadgarstka, podczas machania różdżką i w każdym wypowiadanym słowie dało się dostrzec pewnego rodzaju cześć, dla wykonywanych czynności.
Kolejnym elementem, który widzisz to brwi, które hipnotyzują cię za każdym razem, gdy marszczy czoło. Właśnie dlatego tak bardzo lubisz ją denerwować i obserwować ruch tych dwóch czarnych kresek.

Dopiero później zaczynasz spoglądać w oczy. Zimne spojrzenie dziewczyny szybko mrozi ci krew w żyłach, jednak nie spuszczasz z niej wzroku. Zaczynasz zastanawiać się, dlaczego tak jest.

Na jej twarzy na próżno szukać jakichkolwiek uczuć. Jest niczym maska najlepszego pokerzysty. Przypomina ci posąg, który trwa w nadanej przez autora pozie. Zaczynasz myśleć, że rola Królowej Śniegu pasowałaby do niej idealnie. Jednak przypominasz sobie, iż z początku wcale tak nie było i wiesz, że ona tylko stwarza takie pozory i wystarczy ją tylko poznać nieco bliżej by przekonać się o jej prawdziwej naturze, bo w końcu tylko ty znasz ją tak dobrze.


Człowiek jest zbiorem miliardów komórek, które współpracując ze sobą tworzą jedną, spójną całość. Każda pojedyncza komórka ma do odegrania swoją własną rolę i po jej wypełnieniu umiera. Zbiór takich samych komórek, pełniących tę samą funkcję nazywa się tkankami, te z kolei skupiają się w większe segmenty i budują organy – miejsca, w których zachodzą ważne procesy biologiczno-chemiczne. Całe funkcjonowanie organizmu zależy jednak o najmniejszych jednostek budulcowych, czyli właśnie komórek.
Wyróżniamy wiele rodzajów poszczególnych komórek. Są hepatocyty , czyli komórki wątrobowe, które uczestniczą w metabolizmie białek, tłuszczów i cukrów a także w procesach detoksyfikacji, czyli oczyszczania. To właśnie dzięki tym komórką organizm może zneutralizować toksyny i inne szkodliwe substancje. Neurony, czyli komórki nerwowe, których zadaniem jest przewodzenie i przetwarzanie informacji w postaci impulsów nerwowych. Dzięki temu nasze serce pompuje krew a mu możemy między innymi tańczyć, grać na instrumentach i biegać.
Człowiek to tylko obłożona tkankami sterta kości, między które powpychane są poszczególne organy oplecione siecią naczyń krwionośnych i limfatycznych, a to wszystko okrywa skóra. Pod tym względem ludzie nie różnią się od siebie praktycznie w ogóle. Jednak nikt nie chce być postrzegany jako sterta materii organicznej.
Każdy wie, że nie ma na świecie dwóch identycznych osób. Różnimy się wyglądem i zachowaniem, lecz gdyby ktoś zdarł z nas ten płat skóry o powierzchni kilku metrów kwadratowych, odkryłby, że każdy jest taki sam.
Niektórzy chcą być inni, wyróżniający się. Nie odpowiada im łatka zwykłego człowieka. Przymiotnik typowy jest dla tych ludzi obraźliwy, więc robią wszystko, aby nigdy nie zostać nim określonym.

OPOWIADANIE: Puchonka kontra siedem gniewnych dusz (I) 
OPOWIADANIE: Puchonka kontra siedem gniewnych dusz (II)
OPOWIADANIE: Koszmar minionego lata                                             


 Kochajmy się i wątkujmy. Stęskniłem się za moją Złą Puchonką.
Za pomoc przy karcie dziękuję autorce Martine <3
Clemence to połączenie starej panny Hollande i Florence, więc będzie ciekawie.

Wizerunek: Antonina Vasylchenko

Cytaty w karcie i tytule: Florence + The Machine - What Kind Of Man 

GG: 47816746


19 komentarzy:

  1. [Jaki piękny tekst o budowie organizmu <3 Ja nie wiem, czy my mieliśmy mieć wątek, ale jakby coś, to zapraszam do Sorchy lub do Adama (ten drugi lada dzień zostanie odświeżony, z Sorchą można pisać już teraz). No i wielu wątków wielu życzę!]

    Sorcha/Adam

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Śnię czy oczka mnie mylą?
    Aż bym Cię utuliła, zmoro przebrzydła. Ale, że nie dotrzymujesz mi obietnic na wątki, to się focham piekielnie, a pfy i nie okażę mojego entuzjazmu.
    Baw się tu dobrze, potworo. ]

    Freddie

    OdpowiedzUsuń
  3. [Nie będę zbyt komplementować Twojej karty, bo doskonale wiesz, że jest cholernie dobra i chyba oczywistym będzie stwierdzenie, że plasuje się na pozycji tej oryginalnej. Dopatrzyłam się literówki w ostatnim zdaniu drugiego akapitu. Wątku nie proponuję i nie sypię ewentualnymi pomysłami na powiązanie, bo nam nigdy nie wychodzi wspólne pisanie :D]

    Arsellus Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam!
    Zawsze miło przywitać kolejnego Puchona/Puchonkę; niewielu ich tutaj, niestety :-/
    Świetna karta; raczej nietypowy opis (choć wg mnie osobiście bardzo ciekawy), no i sam jej wygląd sprawia, że trudno ją zignorować.
    Jeśli miałbyś ochotę, zapraszam do Teda! ;)]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  5. [Niestety nie kojarzę ani Hollande, ani Florence, ale jeśli Clementine jest połączeniem dwóch różniących się od siebie postaci, to na pewno może być ciekawie. Podoba mi się wygląd karty, zawsze doceniam użycie htmla, bo sama niewiele już z niego pamiętam. Czytając kartę poczułam się trochę, jak na lekcji biologii. Zgadzam się, dosyć nietypowy opis. :D Mam spory sentyment do Puchonów, więc dobrze widzieć postać z tego domu. Cześć!]

    Caelan

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam ciepło! Bardzo ciekawa karta, jak i osóbka :)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  7. [Dostałam oczopląsu xD Siemasz, Bufon. Dobrej zabawy!]

    Matthew Harrison

    OdpowiedzUsuń
  8. [Z chęcią popisałabym z kimś Hufflepuff; póki co, nie miałam jeszcze za bardzo okazji. Teddy jest tutaj nowy i nie chodzi mi tylko, że sama dołączyłam na bloga kilka dni temu, ale też o fakt, że jest on świeżo upieczonym nauczycielem OPCM ;)
    Jestem aczkolwiek otwarta na wszelkiego rodzaju powiązania i wątki! :D Niestety nie mam obecnie żadnego pomysłu, w tym całym problem :-/ Chyba że tobie coś przychodzi do głowy?]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  9. [Trudna z niej sztuka, ale myślę, że Cosmo podoła wyzwaniu. Co prawda jeszcze nie wiem, jak to zrobi, ale zrobi... :3]

    Cosmo

    OdpowiedzUsuń
  10. [Kochaniutki, tekst pod powiązaniami Ci niknie i nie wiem gdzie te Twoje cytaty. Nie jestem ślepa, mam okulary, więc wiem co to ostrość widzenia.
    Holandia piękna jak zawsze i w środku i z zewnętrznej strony.

    DUŻO MIŁOŚCI!]

    nie powiem Ci kto

    OdpowiedzUsuń
  11. [Widzę, że kod dalej służy :) Miłej zabawy a w razie chęci na wątek zapraszam do Martynki! :)]
    Martine

    OdpowiedzUsuń
  12. [Hogwart ma odczarować klątwę? Może niespodziewanka od kogoś, mówisz? No zobaczymy czy coś te hogwarckie sowy przyniosą c;

    Od kiedy tradycje obchodzi się aż dwa razy? :D]

    Arsellus Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  13. [Pewnie, że się dogadają! :D Tym bardziej, że Teddy rzadko kiedy kogoś nie lubi; do przyjaźni skory nie jest, ale uprzejmy i pomocny, pewnie.
    Och, Merlinie! Kolejna młodsza siostrzyczka, która zawsze się w coś wpakuje? Jak tak dalej pójdzie, to Ted pójdzie w ślady ojca i osiwieje przed trzydziestką xD Ale jasne, jak najbardziej! Teddy zawsze jest skłonny wziąć [tymczasowo, albo i nie] pod skrzydła jakieś pisklę, nawet jeśli to go do białej gorączki doprowadza xD Problem jedynie w tym, że Clem jest na 6tym roku, więc gdy zaczynała, Ted akurat ukończył Hogwart. Krótko mówiąc, musieli się poznać naprawdę nie tak dawno :D Acz, jeśli taka świeża relacja ci nie przeszkadza, jestem jak najbardziej na tak.]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  14. [Chodź do mnie, Albusowi brakuje miłości Clemence qwq]

    OdpowiedzUsuń
  15. [Clemence, nie Clementine* :o Te imiona takie podobne!
    Właściwie mam jeden pomysł, ale nie wiem, czy się nada. Clemence dostałaby bombonierkę z karteczką napisaną od Caelana. Z tym, że... to nie on wysłałby do niej skrzata z pudełkiem, a na dodatek zestaw cukierków okazałby się w rzeczywistości zakamuflowaną bombonierką Lesera. Clemence zjadłaby "Wymiotki Pomarańczowe" albo "Krwotoczki Truskawkowe" i... na pewno nie byłby to udany dzień. :D Jakaś jej koleżanka (może ona sama) mogła go widzieć w sklepie Weasleyów w dziale słodyczy, jak sobie oglądał te cukierki, więc pewnie ciężej byłoby uwierzyć, że nie miał z tym nic wspólnego. Uczniowie z trzeciego roku mogli pomyśleć: ohoho, jaki genialny i zabawny pomysł.]

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Och, nie zastanawiałam się nad żadnym powiązaniem, ale skoro piszesz, że nie zjadłaby niczego od nieznajomego chłopaka... Mądrze w sumie. :D W takim razie znać go chyba musi. Chociażby przez wzgląd na wydzierające się wiadomości od ojca lub mecze Quidditcha. Może z Klubu ONMS? ]

    Caelan

    OdpowiedzUsuń
  17. [Bolą mnie oczki od bijącej od tej Twojej karty jasności! Serio serio, na tym ciemnym tle karta Clemence daje po oczach.
    I te, panie biologu, co to za szpanowanie tekstem wręcz wyjętym z jakiegoś podręcznika? Edukacja przez blogi grupowe? Ciekawy pomysł!

    A tak już na poważnie - dobrze, że tu wróciłeś ;) Może wykminimy w końcu jakiś wątek, którego w końcu nie zwalę?
    Wielu zakręconych wątków, dramatycznych powiązań i wszystkiego co tam jeszcze potrzeba. I wytrwałości. O.]

    Zabinbi

    OdpowiedzUsuń
  18. [Dobra. Jak stoisz z pomysłami? :D]

    Adam Griffin

    OdpowiedzUsuń
  19. Nieświadomy niczego, po raz pierwszy od dawna przesiadywał w bibliotece nad książkami. Miał do przygotowania dwa eseje i trochę powtórki przed zbliżającym się egzaminem z teorii zaklęć. Wybrał miejsce w kącie pomiędzy regałami. Na stoliku rozłożył wszystkie swoje rzeczy i pochyliwszy się nad grubymi tomiskami, chłonął wiedzę. Nieopodal niego, przy przeciwległym stoliku, siedziała jakaś nieznana mu blondynka z dwoma wysoko upiętymi kucykami. Na oko czwartoklasistka z Ravenclaw. Za każdym razem, gdy wyczuł na sobie czyjejś spojrzenie, odwracał głowę i napotykał jej wzrok. Speszona zasłaniała twarz książką. Caelanowi wydało się to niesamowicie zabawne. I jednocześnie dekoncentrujące, dlatego postanowił przestać rozglądać się na boki. Miał zadanie do wykonania!

    Pół godziny później nagle rozległ się głośny śmiech grupki chłopców. Abernathy zerknął w ich stronę z niezadowoloną miną. Czekał aż bibliotekarka zacznie uciszać niepokornych uczniów nieprzestrzegających nakazu zachowania ciszy w bibliotece. Ale... nic takiego nie nastąpiło. Więc Krukon, westchnąwszy ciężko, podniósł się ze swojego miejsca i podszedł do grupki. Powiedział im, że niektórzy próbują tutaj przygotować się do ważnego zaliczenia i dobrze byłoby, gdyby robili to w ciszy. Chłopcy okazali się być Gryfonami na trzecim roku. Jak większość uczniów Hogwartu, będących w tym wieku, wolne chwile spędzali na szukaniu rozrywek. Caelan dostrzegł zestaw magicznych cukierków na kolanach jednego z nich. Pudełko wskazywało na bombonierkę Lesera. Abernathy nakazał im być ciszej i wrócił do stolika, by dalej pogrążyć się w jakże ciekawym zajęciu.

    Gryfoni ściszyli głosy, toteż Krukon przestał zwracać na nich uwagę. Nie miał pojęcia, że dzięki interwencji, stanie się obiektem ich dowcipu... Pośrednim obiektem dowcipu. Bombonierka miała bowiem trafić do kogoś innego, ale z adnotacją, jakoby pochodziła od Caelana. Gdyby tylko wiedział, na pewno dałby im nauczkę zawczasu! A tak, nie zrobił nic.

    Minęło kolejne pół godziny. Gryfoni odszukali potrzebne im zaklęcie i czym prędzej wybiegli z biblioteki. Napotkali złowrogie spojrzenie bibliotekarki, która przed kilkoma minutami powróciła na swoje stanowisko. A Caelan wciąż tkwił nad książkami. Został mu ostatni akapit do napisania w drugim eseju, pierwszy już od dawna leżał skończony. Następna godzina upłynęła nad powtórkami do egzaminu. Szczerze nie znosił sprawdzianów wiedzy teoretyczne, bo wymagały one zbyt dużej ilości opisów, definicji i zastosowania. Znacznie łatwiej było po prostu rzucić zaklęcie i obserwować jego skutki, aczkolwiek zdawał sobie sprawę, że teoria również odgrywa ważną rolę.

    W każdym razie, bibliotekę opuścił po trzech godzinach od momentu przybycia do niej. Czwartoklasistka wyszła niedługo po nim, ale był na tyle zmęczony, by tego nie dostrzec. Marzył jedynie, żeby możliwie jak najszybciej dotrzeć do Wieży Ravenclawu i opaść na łóżko w dormitorium. Było już dosyć późno, dlatego niewielu uczniów krążyło po korytarzach.

    I gdy myślał, że ten dzień dobiegł końca, nic więcej się nie wydarzy... Drogę zagrodziła mu dziewczyna. Rozpoznał w niej Clemence Hollande. Chciał rzucić krótkie cześć, wyminąć ją i iść dalej, ale jej słowa zabrzmiały dziwnie. Była na niego zła? To go zaskoczyło. Ostatnimi czasy płeć damska zaczęła mieć do niego więcej pretensji niż kiedykolwiek wcześniej. Nie rozumiał dlaczego. Tym razem było podobnie. Na jego twarzy odmalowało się zaskoczenie.

    — Jaką niespodziankę? — spytał, poprawiając w ręku książkę od zaklęć i pergaminy wypełnione treścią esejów. — Nie wiem, o czym mówisz. W ostatnim czasie nikomu nie sprawiałem żadnej niespodzianki — dodał jeszcze, starając się przypadkiem nie ziewnąć.

    No, w tym momencie powinna go oświecić.

    OdpowiedzUsuń