28 listopada 2015

Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.


Laura Pansy

patronus: żubr || dom: Hufflepuff || rok: VII || mugolaczka
różdżka: 10 cali, sosna, pióro świergotnika
zapach amortencji: palone drewno, kadzidełka wiśniowe, zapach lasu po deszczu

Urodzona w małej wiosce, znajdującej się w Górach Kaledońskich na północy Szkocji. Jedynaczka. Córka hodowcy owiec i bliżej nieokreślonej kobiety. Oczko w głowie swojego ojca. Wychowana w szacunku do natury i każdego żyjącego stworzenia. Bezwarunkowo zakochana w swoim Niezapominajku, którego imię absolutnie nie jest przypadkowe, a świadczy o jej miłości do owych drobnych, błękitnych kwiatów. W swoim dormitorium od lat pięciu, prowadzi małą plantację niezapominajek. Gdy zapytasz się „po co?”, oburzona odpowie, że napar z tych roślin zapewnia zdrowy sen, likwiduje bezsenność, usunie irracjonalny niepokój i zadziała uspokajająco na zmartwioną duszę błądzącą we własnych myślach.

Dziewczę niezwykle niespokojne. Brak wiary we własną osobę uniemożliwia jej dostanie się do drużyny Quidditcha. Rekompensatą jest jednak Koło Zielarskie, w którym skromnie i cicho, doskonali swoje umiejętności. Laura jest w zasadzie dość nudna. Bo ileż można rozmawiać o roślinach, książkach, roślinach, książkach i roślinach oraz książkach. Pod otoczką szarej myszy, tłamsi się osobowość dość wredna i wybuchowa. W chwilach totalnego załamania nerwowego okropna z niej kłamczucha. Może wydawać się markotna, z wiecznym niezadowoleniem wypisanym na twarzy. Tą paskudną stronę swojej osoby ucisza, kręcąc notorycznie papierosy, używając jej zdaniem najlepszego szkockiego tytoniu jaki kiedykolwiek istniał – choć sama nie pamięta jego nazwy. Obraz dziewczyny wychowanej w górach porozcinanymi głębokimi dolinami rzecznymi, wśród skał, mgieł i torfowisk jest zupełnie mylny w przypadku owczej córki (jak w zwyczaju nazywał ją ojciec, kiedy to po raz kolejny znajdywał pierworodne i jedyne dziecko w towarzystwie owiec, schowane między ich nogami) Laura to ogromna niezdara. Wydawałoby się, że wsadzenia sobie palca w oko podczas drapania nosa jest niemożliwe, a jednak. Tak samo komicznym faktem jest to, że uczęszczając do Hogwartu rok siódmy, można dać się wrobić na ruchomych schodach i wylądować na zupełnie innym piętrze – a jednak.


[Matko bosko. Na grupowcach nie było mnie chyba z dobre trzy lata. Stres przeogromny. Błędów jest masa - ja wiem. Nie obrażę się, jeśli mnie poprawicie. Rzucając studia humanistyczne - przenosząc się na inżynierskie strzeliłam sobie kulką w łeb. Bądź co bądź jest mi niezmiernie miło wracając, choć wprawa mi uciekła. Krótko o karcie: nic nie jest przypadkowe. Ani nazwisko, ani fakt że jej syjamski kot ma oczy niebieskie, a ulubionym kwiatem są niezapominajki. Sosna to drzewo symbolizujące szkocje i poza tym, to jest jeszcze trochę perełek.]

10 komentarzy:

  1. [Witamy na blogu i życzymy udanej zabawy :)]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ja każdą Puchonkę wzięłabym w swoje objęcia i ukochała jak tylko bym mogła. Ach! Ale mam tylko jednego chłopca i to Puchona, a to taka fajtłapka. Witam bardzo serdecznie i życzę udanej zabawy na blogu!]

    Solene // Ashton // prof. Lorelle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [I teraz klops, nie wiem pod kim mam odpisać! Ale dziękuję bardzo]

      Usuń
  3. [Cześć! Taka typowa Puchonka, można by rzec. Bardzo sympatyczna się wydaje... Miłej zabawy życzę! :)]

    Adam Griffin

    OdpowiedzUsuń
  4. [Hej :) Na Tomie byłam i był bardzo pijany ;D Niezapominajki zawsze zbierał mój papcio dla mamy, więc mam sentyment do tych kwiatów ;) Szkocja też mnie wzięła, bo to naprawdę śliczny kraj i ten akcent. No i Sean Connery! Może i Laura jest trochę nudna, ale na pewno nadrabia to innymi cechami. Witam ślicznie na blogu, kłaniam się i w razie chęci zapraszam do siebie.]

    Matthew Harrison

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Ja tam jestem zawsze chętna :) Tylko pomysłu brak :/ Ale jeśli coś wyciumkamy to mogę zacząć, więc ruszmy mózgownice!]

      Usuń
    2. [Zawsze lepiej się pisze dobre relacje. A przynajmniej mi ;D Dlatego wybieram tę pierwszą opcję. Bababa... Co by tu im wcisnąć? Może Matthew zaczął ją tak kiedyś zagadywać, bo widział, że sama siedzi i jakoś tak poszło? E, tam. Zawsze jak ludzie piszą, że dawno nie wątkowali, to okazuje się, że tak tylko marudzą ;D Więc zaczynamy od początku znajomość czy kontynuujemy?]

      Usuń
    3. [Dobrze :) Mam nadzieję, że nie spartolę xD A i jeszcze jedno pytanko - jakiej długości ma być odpis, żeby Cię rozgrzać w wątkowniu? :D]

      Usuń
  5. [Wyjątkowo interesująco, ale musisz się przyzwyczaić xD]

    - To moje, a to twoje. Zrozumiałeś w końcu? – Bellamy patrzył uważnie na Matthew, który w tym swoim wdzianku wyglądał jakby wybierał się na Antarktydę, a nie do Sowiarni.
    - Nie. Możesz powtórzyć? – spytal Harrison, poprawiając wielką czapkę z klapami na uszach. Nasunął ją bardziej na czoło, jednak nie było to takie proste, bo puchowa kurta robiła z niego napakowanego koksa, który nie może zgiąć ręki. Matt nie miał na szczęście, aż takich bicepsów, bo jakby miał sięgać łyżką do ust? Chyba w całym Hogwarcie nie było większego fana jedzenia wszelakiego prócz selera naciowego i kminku. Nawet te wszystkie uczelniane grubasy wymiękały przy Gryfonie na zawodach w pochłanianiu jak największej liczby ciasta jagodowego bez używania rąk. To był wielki wyczyn. Co najmniej na skalę światową. Szkoda tylko że nikt tego nie doceniał. No, może Sam który zawsze się wzruszał, widząc najlepszego przyjaciela z kolejnym już trofeum w ręku, machającego do tłumu jak jakiś papież. Tak. Byli kumplami jak się patrzy. Ale dzisiaj Bellamy wyraźnie tracił cierpliwość, tłumacząc Harrisonowi po raz osiemdziesiąty, które listy są od niego, a które od Matta do rodziny. Oczywiście zakleili koperty, nie napisali nazwiska i rzucili je na stolik przed zajęciami. Gdy wrócili, nie mogli rozpoznać czyje są czyje. A właściwie to Harrison się mieszał, bo Bellamy od razu zauważył, że jego koperta jest prosta, a jego towarzysza broni i połowy braci Pistols, jak nazywali ich uczniowie Hogwartu, ma zagięty róg. Ale Matt nie widział różnicy! Gdzie był ten przeklęty róg?!
    - Cholera, Harrison! Patrz uważnie! Ty musisz zanieść te listy, bo ja zaraz mam kolejny szlaban. Jak się Noe pojawię to ta profesorka dostanie zawału i będę odpowiedzialny za jej śmierć. Więc może łaskawie mi pomożesz? – rzucił zirytowany chłopak. Trzymał w rękach identyczne koperty i podstawiał je pod nos niższemu koledze. Matt uniósł brwi, starając się zrozumieć i dostrzec te detale. Szkoda tylko, że nigdy nie przywiązywał do nich uwagi. No, może tylko jeśli chodziło o dziewczyny… Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki… I tak dalej.
    - Dobra! Skupiam się! – wykrzyknął Harrison, przeskakując z nogi na nogę. – Z rogiem jest twoja, a idealna moja! Zapamiętałem!
    - Na odwrót!
    - Tak! Tak, wybacz! Coś jeszcze?
    - Wyślij je po prostu i nie zabij się na schodach. Dzisiaj w nocy kolejna imprezka. Pamiętasz, nie? – spytał Bellamy, patrząc uważnie na chłopaka.
    - Jakże mógłbym zapomnieć? – spytał retorycznie, po czym oboje uderzyli się klatami i każdy poszedł swoją stronę. Matthiew podśpiewywał sobie Idiot Boyfriend Jimmy’ego Fallona, poruszając się przy tym wyjątkowo groteskowo. Ale pomijając śmieszny ubiór na bałwana, mógłby wyglądać nawet… Ponętnie? No, nieważne. Tanecznym krokiem zaczął wspinać się albo bardziej pasowałoby hopsać po schodkach do Sowiarni. – Nieee, nie jestem kretynem – podśpiewywał. – Zapamiętam te cholerne koperty.

    Matt Harrison

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam drogą Puchonkę na blogu! Zawsze miło, gdy przybywa uczniów w Domu Borsuka; niestety, jakże często źle interpretowanego z jakiegoś powodu. No, ale cóż...
    Muszę przyznać, że Laura wywoływałaby swoim brakiem wiary w siebie bardzo silne instynkty opiekuńcze w Teddym, więc gdyby czegokolwiek, kiedykolwiek potrzebowała, niech śmiało wbija do nowego profesorka :D Tym bardziej, że jako uczennica siódmego roku może Teda pamiętać z jego ostatniego roku w Hogwarcie, gdy ten był Prefektem Naczelnym ;)
    Jeszcze raz witam, a gdyby kiedykolwiek naszła cię ochota na wątek, wiesz gdzie wbijać ;)]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń