28 stycznia 2016

Jeżeli pacjent psychiatryka twierdzi, że jest Napoleonem to jest Napoleonem. Po co drążyć temat?


Lily Rose

14 luty 2007 // Gryffindor


Z dzieciństwa najlepiej wspomina domek dla lalek i rząd porcelanowych dziewczynek, które mogła do woli przebierać według swojego upodobania. Miała szafy pełne ubranek, które sama szyła z materiałów ukradzionych matce z pracowni. W kolorowych pudłach schowane były zabawki z drogich jak na tamte czasy sklepów. Każdego ranka budziła ją niania, pomagała się umyć i wybrać odpowiedni strój, a potem wraz z gosposią smażyły jej naleśniki, które następnie polewały obficie syropem klonowym. Cały dzień spędzała na zabawie, miała grono przyjaciół, które nigdy jej nie opuszczało - Zielony Pies, Gumowa Świnka i Puff Magiczny Smok. Pili razem popołudniowe herbatki, piekli owsiane ciasteczka i obrzucali niewidzialnymi kulami smrodu dzieci z naprzeciwka. Byli strażnikami niewinności.
W Hogwarcie nie było dla nich miejsca, list, który przyszedł w jej jedenaste urodziny zawierał bilet tylko dla jednej osoby. Zostawiła więc przyjaciół, zdradzając wszystko w co dotąd wierzyła i założyła nową paczkę, złożoną z czworga Gryfonów.

Z rana pili herbatę, popołudniami pisali razem zadania domowe, a wieczorami grali w ognistego kosza: papirusy po nieudanych esejach zwijali w kulki i rzucali do kominka, kto trafił z większej odległości ten zabierał wszystkie czekoladowe żaby. Lily nigdy nie wygrała i chyba dlatego wciąż jest taka chuda. 

Jest inspiratorką, ale to nie ona stoi w centrum ich paczki, lecz pół kroku za Tedem, który uważany jest za lidera grupy. Lily stoi w jego cieniu, ale prawie każdy pomysł jaki zrealizowali należał do niej. Czy czuje się z tego powodu gorzej? Nie tak bardzo. Plecy Teda dają możliwość wybić się wyżej i wejść do towarzystw, które nigdy by jej nie przyjęły. Głowę ma pełną pomysłów, ale nie odzywa się zbyt często, a gdy już to robi mówi cicho, szeptem. 
Chłopacy widzą w niej słodką i niewinną dziewczynkę, chcieliby by była mniej pruderyjna i bardziej dzika na wzór jej koleżanek. Dziewczyny uważają, że to tylko maska, która skrywa zołzowatość i dwulicowość. Lily nie dba o te opinie, Lily w zasadzie nie dba o nic, poza poranną herbatą, popołudniową pracą domową i wieczornymi rozgrywkami ognistego kosza. Dba także o Teda, ale co z tego, skoro Ted nie dba o nią.

PS. Szukam autora, który przejąłby postać Teda (więcej tutaj oraz pod moją kartą)

45 komentarzy:

  1. [Ojeej, jakie zdjęcie. <3 Nie za ciężko jej z tyloma kwiatami na głowie? Powiem ci, że Gryfoni mają u mnie specjalne miejscu w sercu, dlatego miło, że kolejny przedstawiciel tego domu do nas zawitał! Trzymaj się i baw jak najlepiej! ;)]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  2. [Niestety póki co muszę się wstrzymać, ale zobaczymy po liście obecności, jak to będzie, tym bardziej, że mnie ogólnie wątki damsko-damskie słabo idą. :<]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Woooo ile kwiatów! :D Postać wydaje się być taka tajemnicza, odrobinę jak taka hogwarcka Alicja z Krainy Czarów. Myślę, że Elody chętnie pogra w ognistego kosza. Witam serdecznie na blogu i życzę udanej zabawy! :) ]

    Elody/Arthur

    OdpowiedzUsuń
  4. [ O rany, to zdjęcie mnie przestraszyło. Bardzo hipsterskie ;v
    Zupełnie nie w moim guście, ale najważniejsze, żeby tobie się podobało. Cześć i powodzenia na blogu! :D ]

    Caelan

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jaka fajna Gryfonka :)
    Witam ciepło! Życzę udanego wątkowania i zapraszam :)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam serdecznie na blogu! :)
    Ciekawe zdjęcie, muszę przyznać :P Co do karty to lekka w czytaniu i zawierająca wszystko, co niezbędne, więc super :)
    Życzę udanej zabawy w naszym gronie, a w razie chęci zapraszam do powiązania/wątku ;)]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  7. [Jest nauczycielem, stąd wizerunek pasujący do wieku ;)
    Jakiś pomysł?]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  8. [Nie ma problemu, tak czułam, że musiało Ci się pomylić :D Zależy, jak kto lubi - ja osobiście znajduję ciekawe powiązania z autorami tutaj :) Jasne, chętnie zobaczę co masz ciekawego:) ]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  9. [Grzecznie się zgłaszam, bo ta postać po przeczytaniu karty jest jednak dla mnie sporym wyzwaniem przy wymyślaniu :D]

    Grudniowy

    OdpowiedzUsuń
  10. [Hejka :D Nie przejmuj się Caelan ;D Witam kolejną Gryfonkę! Życzę Ci dobrej zabawy i samych dobrych wątków. Niestety nie zaproponuję nic od siebie, bo mam piekiełko xD]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  11. [Wow, naprawdę? Nie bardzo wiem skąd ludzie takie pomysły biorą :P Może inną sagę książek czytałam, ale szczerze wątpię, by ze swoimi genami Teddy był potulnym misiem :P No ale, większość osób zdaje się mieć dziwne wyobrażenie o Dorze i Remusie, więc pewnie nie powinnam się dziwić ;)
    Cieszę się bardzo, że Ted przypadł ci do gustu. Od razu mówię, że jako nauczyciel stara się, by uczniowie mieli do niego zaufanie i wiedzieli, że zawsze mogą ze wszystkim do niego przyjść ;) Święty jednak w żadnym stopniu nie jest i ma swoje za uszami, a i impulsywność iście remusowską, więc w codziennym życiu różnie bywa :P
    Apropos wątku, to w sumie mógłby Lily i spółkę na jakiś psotach przyłapać? Swego czasu niektórzy profesorowie sobie przez niego włosy wyrywali, ale przeważnie nie szło mu nic udowodnić :P Mógłby do tego bardzo luźno podejść, nawet pogratulować im kreatywności ;) Nie wiem, przeszłoby coś takiego?]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  12. [Dzień dobry, dobry wieczór, cześć i czołem. Kolanem też można.
    Czytając kartę Twojej postaci wzięło mnie na wspomnienia z dzieciństwa. Ogólnie bardzo mi się podoba. Lily wyszła Ci bardzo naturalnie, taka prawdziwa za co masz ode mnie duży plusik. Mogę nam zacząć jakiś wątek, ale pierw przydałby się pomysł - z którymi bywa u mnie różnie, szczególnie w trakcie sesji... ;)]

    Avalon, Hyun, Joseph, Angus

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Wchodzę w to! W razie przegranej proszę obciążyć konto brata. Matthew nie będzie miał nic przeciwko :D Co do imienia...no miało być oryginalnie jak na hogwarckie standardy przystało. Myślałam, że dorobię do tego jeszcze jakąś fantastyczną historią np. że początkowo dostała jakieś paskudne imię, dajmy na to Kunegunda, ale brat nie mógł tego znieść więc wołał Melody, a żeby było krócej zjadał pierwszą literę XD No to co? Zaczynamy wąteczek czy wolałabyś jeszcze coś ustalić? :) ]

    Elody

    OdpowiedzUsuń
  14. [Mogę zacząć, jeśli nie czujesz się na siłach, by to zrobić ;) Żaden problem :P Pomimo ostatniego zachwiania, staram się być w miarę możliwości aktywna, a rozpoczynanie wątków nigdy mi nie przeszkadzało :D
    Byłabym ci jednak bardzo wdzięczna, gdyby najpierw podsunęła mi właśnie pomysł, co Lily i spółka mogliby spsocić :D Chyba że wolisz zacząć, to droga wolna :*]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  15. [Żaden problem :) Ogarnę tylko jeszcze kilka odpisów i zacznę wątek :]
    Ha ha, no to nieźle :P I pewnie, że wystarczający; tym bardziej, że Vlado to jeden z najlepszych przyjaciół Teddy'ego, więc twoja Lily i jej Ted mieliby spore szanse na to, by wpaść na młodego Lupina :D]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Zdjęcie jest cudowne, od razu mnie kupiło. Znowu jeśli chodzi o Lily... Jak ktoś już wyżej napisał, wyszła Ci taka autentyczna, prawdziwa i naprawdę słodka. Świetna postać. No to witam serdecznie i zapraszam.]

    Amanda

    OdpowiedzUsuń
  17. [Więc jeśli zachęca Cię to do wątków, ja z chęcią z tej chęci skorzystam! Amanda z chęcią wypije ciepłe kakao w kuchni, w podziemiach zamku – na pogawędkę też znajdzie czas.]

    Amanda

    OdpowiedzUsuń
  18. [Ja tam jakoś tego Teda nie lubię, a pannę Rose wręcz przeciwnie. Witam serdecznie!]

    Solene Mulciber // prof. Lorelle Welsh

    OdpowiedzUsuń
  19. [Bardzo chętnie, jednak z góry muszę uprzedzić, że moje odpisy zdecydowanie nie będą regularne od końca lutego (ach ta sesja...) Jeżeli Cię to nie odstrasza, ani Ci nie przeszkadza to możemy sobie powątkować albo, możemy poczekać jak już się z wszystkim ogarnę - Twój wybór ;)]

    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  20. [Nigdy nie zapominam o obiecanych wątkach tak więc spokojnie, będzie rozpoczęcie! Bo o... ja tu sobie na blogu jestem tylko przed nosem mam milion notatek i wciąż ze sobą walczę, aby w nie patrzeć zamiast na bloga, i... Idzie mi to średnio, co możesz zauważyć. Teoretycznie jutro mam "ostatni" egzamin (kolejne mam w ostatni weekend lutego, więc no nie oszukujmy się, nie będę się do nich uczyć trzy tygodnie XD) więc może wieczorem uda mi się zacząć, o!]

    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  21. [Cześć xx
    Przepraszam najmocniej za zapłon; internet mi nawalił. Nadal jesteś chętna na wątek z Teddym?]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  22. [Dziękuję! Poznajmy ich zatem! :)
    Jakieś propozycje? :)]

    Aiden

    OdpowiedzUsuń
  23. [ Spokojnie, mam jeszcze sesję więc nie ma problemu :) Cierpliwie czekam . Napisz jak będziesz miała chęć, wenę i dużo czasu! Absolutnie nigdzie mi się nie śpieszy :) ]

    Elody

    OdpowiedzUsuń
  24. [Z tego, co pamiętam, to miałam zacząć, tak? xx Przypomnisz mi może opracowany przez nas pomysł? Kojarzy mi się, że Teddy miał przyłapać Lily i jej Teda na 'włamywaniu się' do gabinetu Vlado... Czy coś poplątałam? :P]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  25. [ To po dłuższej przerwie wracam. Więc zaczynamy wspólny wątek. Stawiamy na to, iż wpadną na siebie na korytarzu – nastraszą się nawzajem, bojąc się o przyłapanie przez radę najwyższą na gorącym uczynku chodzenia po nocy po szkole. Po krótkim dialogu, Amanda zaproponowałaby ciasto (bo uwielbia słodycze) i gorące kakao w kuchni. Co ty na to? Jakbyś mogła zacząć to <3]

    Amanda

    OdpowiedzUsuń
  26. [Zgłaszam swoją gotowość do rozpoczęcia wątku. Powiedz mi tylko w jakim momencie zacząć? Uznajemy, że już się znają nie? Bo nim doszli by do etapu wymieniania się wiedzą o swoich światach, rozpoczynając znajomość od poznania się w sklepie, w którym Joe pracuje... Musieliby przejść dość długą drogę.]

    Joe

    OdpowiedzUsuń
  27. Grudniowy kierował się na czwarte piętro, gdzie miał zamiar zaszyć się w siedzibie KZWP i tym samym mieć szansę na cieszenie się świętym spokojem. Poprzednią noc zarwał w Dziale Ksiąg Zakazanych, gdzie dzielnie przeglądał gruby tom z zaklęciami, których nigdy wcześniej nie widział. Uznał, że mogą mu się przydać. Nieważne czy zaliczały się do jakiegoś konkretnego rodzaju magii czy nie. Im więcej wiedział, tym lepiej. Tak przynajmniej wolał sobie myśleć Ars. Wiedza była ważna, a taka mogła się zawsze przydać w Klubie Pojedynków. Widział w przewodniczącym – Aaronie Lestrange’u pewnego rodzaju rywala. Wcześniej na tym miejscu uplasował się Louis Wesaley, ale tchórz zrezygnował. W opinii Arsa dlatego, że był zbyt słaby, chociaż ich pojedynki i zaciekłość nadal tkwiły w jego pamięci. Swojego czasu, kiedy Mroczni przypuścili atak w trakcie Mistrzostw Świata w Quidditchu musieli walczyć ze sobą ramię w ramię. Tego to jeszcze nie było, ale ogóle rzecz, biorąc nazywa się taką sytuację po prostu ironią losu. Wracając jednak do rzeczywistości – całkiem żwawo wpinał się po schodach. Nikt nie wiedział, że wziął ze sobą księgę. Stolica nielegalności – baza KZWP do przetrzymywania takich obiektów była idealna.
    Młodszy prawie bliźniak nie miał pojęcia jakie plotki rozchodziły się po szkole dotyczące Karkarowa, a już tym bardziej nie doszły go żadne informacje o żadnym smoku. Może to i lepiej. To była dobra zagadka, którą wypadałoby wspólnie rozwiązać. Nie spodziewał się, że nagle pewna osóbka, wskoczy mu na plecy i wyrwie go tym samym z rozmyślań nad kolejną akcją KZWP. Domyślał się jednak kto byłby na tyle odważny, aby usadowić się na jego plecach – nie kto inny jak Gryfonka. Nie zamierzał jej zwalać, zresztą jeśli dobrze znał życie to, by mu na to nawet nie pozwoliła. Kąciki jego ust na dźwięk słów „włamię się” i „ty mi w tym pomożesz” uniosły się w nieco cynicznym uśmiechu. To, że Lily Rose za każdym razem mówiła cicho było swoistą zaletą – nikt nieproszony nie mógł podsłuchać niczego, mimo nawet najszczerszych chęci.
    – A dlaczego miałbym ci w tej nielegalnej akcji pomagać? – zapytał, jakby nie wiedział dlaczego z tą nielegalną propozycją zwraca się właśnie do niego. Zmarszczył brwi, przedzierając się przez tłum uczniów. Momentalnie zmieniły mu się plany. Z siedzeniem, a w zasadzie wylegiwaniem się na łóżku w siedzibie KZWP mógł zapomnieć. W związku z tym kierował się prosto przed siebie. Tym razem bez większego celu, zamieniając się przy okazji w przysłowiowy słuch. – Nie, niczego o nich nie słyszałem. Specjalizuję się w zaklęciach i urokach. Z takim pytaniem powinnaś się chyba skierować do mojego brata. Duncan jest o wiele bardziej zainteresowany magicznymi zwierzętami niż ludźmi. – odpowiedział szybko, a wspomnienie pierwszego prawie bliźniaka tymczasowo zepsuło mu humor. Na twarzy wyraźnie spochmurniał. Nie odzywał się z tym osłem nad osłami już od jakiegoś czasu. Kończyło się na tym, że wymieniali tylko wrogie spojrzenia i prychnięcia na swój widok. Uroczo., Jego uśmiech stał się o wiele bardziej wyraźny i zapomniał o Duncanie, kiedy usłyszał o chęci posiadania smoka. – Dlatego chcesz zdobyć smocze jajo i uważasz, że pan na K. przetrzymuje je w swoim gabinecie? – ze składaniem wiadomości w jedną logiczną całość nie miał najmniejszego problemu. – A gdzie planujesz tego smoka trzymać? Pod łóżkiem? – rzucił nieco ironicznie, zerkając na nią kątem oka. Nie byłby sobą, gdyby trochę sobie nie poironizował.

    Ars

    OdpowiedzUsuń
  28. [Mam nadzieję, że już się napatrzyłaś! :) Przepraszam, że tak późno odpisuję, miałam trochę problemów w tak zwanym realu. Jeśli masz nadal ochotę na wątek, możemy nad czymś pomyśleć.]


    William Stanford

    OdpowiedzUsuń
  29. [dziękuję! i dziękuję za tą publikację. <3]

    Lukrecia Anders

    OdpowiedzUsuń
  30. [ A co za cudo ona ma na głowie <3

    Hah, no oglądałem z bratem Dzwoneczka i bestię z Nibylandii bez dubbingu polskiego i bez przerwy było Uuuuu, Pixie dust. Tak więc powstała sowa Pixie xD Zastanawiam się, jakby połączyć nasze panie, ale na razie nie mam jakiegoś oryginalnego pomysły, może Ty coś wymyślisz? Chętnie zacznę :3 ]

    Astoria Macnair

    OdpowiedzUsuń
  31. [Spoko. W natłoku powitań faktycznie można się zgubić. Z wątkami jest tak, że nie powinnam ich już więcej brać, ale jeśli masz na myśli coś super kreatywnego, to może się skuszę ;)]

    Lysander

    OdpowiedzUsuń
  32. Karkarow zdecydowanie należał do osób iście punktualnych i niekiedy zbyt pedantycznych - dla profesora wszystko musiało zgadzać się z czasem i znać swoje miejsce. Dlatego nie zdarzyło mu się jeszcze z własnego "widzi mi się" spóźnić na zajęcia, natomiast cała martwa natura, którą gromadził w domu czy w gabinecie, miała własny, odpowiedni kąt.
    Tego dnia, Vladimir przybył na kilka minut przed rozpoczęciem zajęć, aby przygotować sobie temat, który postanowił opracować z całą gromadką uczęszczających - których, swoją drogą, od pewnego czasu pojawia się tu coraz więcej. Co go oczywiście jak najbardziej cieszy.
    Zajęcia nie były prowadzone z utartym schematem, który dla Karkarowa wydawał się wyjątkowo monotonny, więc w związku z tym postanowił mieszać praktykę z teorią.
    Od około dwudziestu minut Vladimir tłumaczył uczniom charakterystykę Świergotnika, którego trzy egzemplarze czekały z gotowością w klatkach. Powiedziawszy co nieco na temat ich ogólnej specyfikacji i dobrego podejścia wobec tych ptaków, wyciągnął jednego z nich. Ptak zatrzepotał kolorowymi skrzydłami, powodując delikatne poruszenie powietrza.
    - Dobra, moi mili - uśmiechnąwszy się delikatnie, przejrzał twarze uczniów, z których część była znacznie skupiona, część mniej, a co najciekawsze- jedna z nich pojawiła się tu chwilę temu.
    - Lily Rose, zatem w jaki sposób wyciągnąć pióro Świergotnika? - zapytawszy, przesunął się nieco w lewo by zrobić miejsce uczennicy, która właśnie została zaproszona jako pierwsza do próby pozyskania kolorowego pióra. Reszta zgromadzonych uczniów rozeszła się, torując dla koleżanki większych rozmiarów przejście.
    Karkarow zauważył, że panienka Rose zjawiła się tu chwilę temu i prawdopodobnie nie będzie w stanie dokładnie opisać zadania - chyba, że na temat Świergotników zdążyła przeczytać we własnym zakresie już trochę wcześniej.
    Nie miał też zamiaru jej prawić zasad moralnych, bo nie należał do kategorii osób, którzy szczycili się wymierzaniem ujemnych punktów, czy odsyłaniem na szlabany. Równie dobrze Lily mogła nie zjawić się tutaj w ogóle, a czy nie prawdą jest, że lepszy rydz niż nic? W obowiązku uczniów leżało przygotowanie się do egzaminów, jeśli chcieli zdawać go akurat z ONMS - Karkarow mógł tylko pomóc i wyłożyć im wiedzę na tacy, natomiast uczniowie musieli wbić sobie ją niestety sami.

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  33. [Ojej, jak ona utrzymuje to ogromne coś na głowie! :o Cześć!
    Już jedno takie powiązanie mi się szykuje, więc może coś innego? Hmm, czy Lily jest czarodziejem czystej krwi? Albo chociaż półkrwi? Bo tak sobie pomyślałam, że mogliby być przyjaciółmi z dzieciństwa. Później jednak Max z rodzicami mógł się przeprowadzić i ponownie spotkaliby się w Hogwarcie. Początkowo Max mógłby ciągnąć Lilkę za warkocze, trochę jej dokuczać, ale gdy przyszło co do czego, pomagałby jej. Z czasem jednak ich kontakt ograniczyłby się jedynie do Cześć. No i teraz ona chciałaby się do niego ponownie zbliżyć, ale na przykład owy Ted by jej nie pozwalał, bo byłby jednym z tych, co omija teraz Maxa szerokim łukiem. Max doskonale by to widział i udawał, że nic sobie z tego nie robi, a wręcz mógłby być trochę nieprzyjemny dla Lily.]

    Max

    OdpowiedzUsuń
  34. [Ha, ha ;D
    Okej, fajny pomysł. Chociaż on raczej delikatnie by ją upomniał, niż zgnoił :D A kto zaczyna? :)]

    William Stanford

    OdpowiedzUsuń
  35. [Okej, przybywam z zapytaniem czy nasz wątek jest aktualny? :) Odnalazłam w końcu wystarczającą ilość czasu, aby ogarnąć wątki. Tak więc, jeżeli chęci wciąż są to nam zacznę jakoś na dniach ;)]

    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  36. William z niecierpliwością oczekiwał końca zajęć. Czekała go bardzo poważna i najprawdopodobniej niezbyt przyjemna rozmowa z koleżanką z Gryffindoru. Niezbyt się do tego palił, ale chyba nie miał wyboru; opiekunowie domów i inni prefekci zgłaszali mu jakieś skargi już od kilku tygodni i w końcu wypadało coś ze sprawą zrobić.
    Gdy tylko nauczyciel zadał pracę domową i dał znak, że uczniowie mogą opuścić salę, Will poderwał się z miejsca i ruszył w stronę sali, z której - według wskazówek pewnej Gryfonki - Lily Rose powinna właśnie wychodzić. Musiał się spieszyć, bo dziewczyna mogła także szybko opuścić salę i pójść do dormitorium Gryfonów. Odkrycie sposobu wejścia do środka mogłoby mu zająć trochę czasu; biegł więc, ile sił w nogach pod wskazaną salę.
    Zobaczył dziewczynę z daleka. Próbował ją zawołać, ale przez panujący hałas Lily nie usłyszała go. William podszedł do niej i lekko dotknął jej ramienia.
    - Lily - powiedział łagodnym głosem. - Musimy porozmawiać.
    Miał nadzieję, że dziewczyna nie ucieknie od niego lub nie powie, że nie ma teraz czasu na rozmowę.


    William Stanford

    OdpowiedzUsuń
  37. [Powinnam dostać nagrodę największego buca roku za to moje odpisywanie w kratkę. Więc tak opcje "zakochany" i "seksualne napięcie" odpadają, ponieważ Aiden jest gejem. "Kolega od nauki" wydaje się być w porządku, ale mam wrażenie, że bazując na tym wątek za daleko by nie ujechał. "Wróg" i "obrażanie kogokolwiek" niezbyt idą w parze z osobą Aidena, bo to bardzo pacyfistyczne stworzenie. Zostaje więc "przyjaciel" i "zawody na miotle". Wydaje mi się, że można te dwie opcje połączyć. :D]

    Aiden

    OdpowiedzUsuń
  38. Czasami Grudniowy sam się zastanawiał, dlaczego ta jedna Gryfonka mogła sobie w jego przypadku pozwolić na takie swobodne zachowanie, żeby potem nosił ją uwieszoną na sobie. Zwykle taki śmiałek skończyłby zrzuceniem na zimną, kamienną posadzkę i z drętwotą między oczami. Lily jednak nie była jednak większość. Nie to, żeby Arsellus miał do niej jakąkolwiek słabość, a gdzie tam! Po prostu lubił ją – miała smykałkę i oko do wynajdywania krętej drogi w stronę przygód. Wiedziała również, że jego także do nich ciągnęło w sposób trudny do opisania. Widok Arsellusa i Gryfonki na jego plecach uczniowie z różnych domów zawsze wydawali się albo zaskoczeni do tego stopnia, że otwierali buzie w niemym wyrazie albo natychmiast pragnęli zamienić to w plotkę. Nie było w tym nic dziwnego – Wąż i Lew to ponoć mieszanka wybuchowa w Hogwarcie. Ci, których aż tak bardzo to szokowało nie zdawali sobie pewnie sprawy, że niechęć Arsa do innych domów niż Salazara osłabła ze względu na KZWP, ale co za tym idzie – jego niechęć do Borsuków nadal miała się bardzo dobrze.
    – Czemu mnie to nie dziwi? – mruknął w odpowiedzi dotyczącej własnego brata Arsellus, a uśmiech w zgięciu kącików stał się wyraźniejszy. Och, wiedział, że Lily nie interesowało obcowanie z Duncanem. Styczniowy nie był osobnikiem, z którym przyjemnie toczyło się konwersacje, ale sam Ars nie nawiązał do tego tylko z tego względu. To Dun interesował się magicznymi zwierzętami w przeciwieństwie do Grudniowego, który preferował Obronę przed Czarną Magią czy Zaklęcia i Urokami. Do czarnej magii nie musiał się aż tak otwarcie przyznawać i wiedziała o tym niewielka liczba osób. Jedną z nich był Blaine Nott – Krukon, z którym połączyło go to specyficzne zainteresowanie. Dzięki sposobie w jaki Gryfonka zawsze wypowiadała słowa nie musieli martwić się przynajmniej tym, że ktoś cokolwiek dosłyszy. Ars słuchał jej kuszącej propozycji z uwagą. Smocze jajo nie należało do tego, co naprawdę, by go interesowało, ale włamanie się w gabinetu profesora? Czemu nie? Arsellus był ambitny i lubił poszerzać swoje horyzonty. Jeśli jakiś profesor posiadał tak rzadko spotykany obiekt, jak w tym przypadku smocze jajo to było to okazją na poznanie jego sekretu. – Wierzę na słowo, że się z tego wywiążesz, bo włamanie się do prywatnego pokoju to już niezbyt łatwe zadanie. – przyznał otwarcie Ślizgon. Zmarszczył nieco brwi, słuchając o smoku. Nawet jeśli Karkarow posiadał smocze jajo to samo posiadanie tego stworzenia również było problematyczne. Nie powinien zajmować sobie jednak tym umysłu, bo i przecież to nie on potrzebował to magiczne zwierzę, a już tym bardziej to nie on będzie się nim w przyszłości zajmować, o ile te pogłoski w ogóle okażą się prawdziwe. Równie dobrze plotki mogły być wymysłem jakiegoś ucznia pod wpływem ślzigonkiego bimbru. Nikt nie potrafiłby potwierdzić ten informacje w stu procentach. Ostatecznie dał znać Lily skinieniem głowy, że zrozumiał jej wypowiedź dotyczącą smoków. Nie posiadał jednak żadnej wiedzy ani w temacie ani w zakresie smoków, aby w jakikolwiek sposób się do tego odnieść w sposób wartościowy.
    Ars niezmiennie kierował się do przodu, wymijając grupki uczniów, którzy po zajęciach w pierwszej kolejności kierowali się albo do biblioteki albo do Pokojów Wspólnych. Sam Grudniowy nie zamierzał pozostać teraz na czwartym piętrze. Skierowanie się do bazy KZWP zostało w tym momencie ucięte i musiał zapomnieć o tym, że poczyta zakazane księgi lub utnie sobie słodką drzemkę na sofie przy uprzednio rozpalonym ogniu w kominku, zamiast tego kierował się przed siebie, tak jakby wraz z Gryfonką na plecach zmierzali w kierunku Grubej Damy na siódmym piętrze. Teraz nie miał zbytniego celu, więc nawet i tam mógł się bezpiecznie skierować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. – A czy mógłbym w ogóle liczyć na to, że jeśli odmówię to nie będziesz zawracać mi głowy? – nie potrzebował odpowiedzi. Doskonale wiedział, że był jedynym, który mógł poprowadzić Lily Rose do wyznaczonego celu w sposób niezauważony i dawał tym samym największą pewność względem bezpiecznego umknięcia z miejsca znaczenia, nawet przed czujnym na wszelki ruch oka woźnego. – Ciekawi mnie co ten profesor ukrywa, a jeśli jest to smocze jajo to wiedz, że mnie zainteresowałaś. Pomogę ci, ale musi dokładnie to obmyślić. Nie możemy wpaść tak bez żadnego planu. – dodał o wiele ciszej Arsellus, mając nadzieję, że usłyszy co ma jej do przekazania. A na siódmym piętrze było odpowiednie miejsce do knucia intryg i był nim Pokój Życzeń.

      Arsie

      Usuń
  39. - Hmm... czy moglibyśmy porozmawiać... w jakimś... spokojnym miejscu? Masz chwilę? - zapytał William, rozglądając się wokół. - Tutaj jest trochę głośno. Sala historii magii jest często otwarta, może spróbujemy tam? Albo biblioteka?
    Był trochę zdenerwowany. Bardzo nie lubił przyczepiać się do ludzi. Obawiał się, czy dziewczyna nie pomyśli czasem, że on ją atakuje, zarzuca pretensjami czy coś w ten deseń. Nie przepadał za takimi sytuacjami i chciał mieć to już za sobą - niestety, nie mógł. W tym miejscu nie bardzo mogli rozmawiać o sprawach prefektów. Miał nadzieję, że Lily zgodzi się na któreś z miejsc i wreszcie on zrzuci z siebie ten ciężar, a ona będzie mogła się udać tam, gdzie zmierzała, i nie przejmować się jego naczelnikowskimi kazaniami, które drażniły chyba wszystkich (z nim samym na czele).

    William Stanford

    OdpowiedzUsuń
  40. Był już późny wieczór, powoli zbliżała się cisza nocna i większość osób szykowała się do snu. Max jednak był jedną z niewielu osób, które wciąż przebywały poza dormitorium i nieprędko zamierzały iść spać. Greaves lubił czasami spacerować po opustoszałych korytarzach zamku, wsłuchując się w ciszę, która panowała dookoła. Mógł pomyśleć w ciszy i spokoju, nie przejmując się tym, że nagle ktoś go zaczepi i będzie próbował wciągnąć w rozmowę. Zamek był ogromny, a o tej porze niewiele osób po nim chodziło, więc istniała bardzo mała szansa, że wpadnie na kogoś znajomego, kto będzie chciał z nim pogadać. Dzisiaj już i tak większość dnia spędził w towarzystwie różnych osób, co było trochę zaskakując, gdyż większość jego znajomych się od niego odwróciła. Na szczęście, pozostało kilka najbliższych mu osób, które przy nim pozostały, a na dodatek zdobył kilku nowych znajomych. Mimo to, wciąż trochę bolało go to, że niektórzy się od niego odsunęli, choć przecież nic takiego nie zrobił. Nie był przecież w żaden sposób groźny, a i tak część osób zachowywało się tak, jakby w każdej chwili miałby się na nich rzucić.
    Był właśnie na piątym piętrze, zmierzając powoli z powrotem w stronę dormitorium Puchonów, kiedy drzwi obok których właśnie przechodził nagle się otworzyły. Odskoczył szybko w tył, dzięki czemu uniknął zderzenia z nimi, rejestrując jednocześnie jak z pomieszczenia wychodzi znajoma mu dziewczyna. Niegdyś dobra jego znajoma, dzisiaj niemal całkiem obca osoba, która trzymała się z niezbyt lubianymi przez Maxa osobami. Byli jednymi z tych, którzy zaczęli go unikać, przekonując także Lily, aby robiła to samo. Doskonale zdawał sobie tego sprawę i było mu z tego powodu nieco przykro, ale nie dawał po sobie tego poznać, chociaż nie wiedział nawet, że stał się przez to trochę niemiły dla Lily.
    — Cześć — mruknął jedynie i ominął ją, aby bez słowa ruszyć dalej korytarzem.

    Max

    OdpowiedzUsuń
  41. [Witam, witam :P
    Wiem, miałam zacząć już dawno temu, jak sama zresztą zauważyłaś. Wypadło mi jednak nagle parę spraw, potem jeszcze kilka pojedynczych i tak minęło kilka miesięcy, o. Od jakiegoś czasu wracam Teddym, tylko mimo szczerych chęci wrócić nie mogę :-/
    Wątek zacznę, bez obaw, acz proponowałabym - jeśli masz ochotę, oczywiście - byś poczekała aż opublikuję post fabularny i nową KP Teda. Sporo się u niego pozmieniało i pewnie łatwiej będzie o wątek obecnie, niżeli kilka miesięcy wstecz :P
    Co u ciebie, tak w ogóle?]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  42. [Dziękuję bardzo za wyrozumiałość :* Nie każdy aż tyle by jej miał, o :P
    Tak, tak; Kroniki stopniowo wracają do życia, na szczęście :P Oby tak dalej i zawsze damy radę :)]

    Teddy

    OdpowiedzUsuń
  43. [dzień dobry!
    oczywiście, bardzo chętnie się skuszę na wątek; przyszłam do Lily, jako, że Charmaine jest chyba odrobinę uprzedzona do Ślizgonów, przez niedobrego pana Lestera, który się na nią uwziął z powodu statusu krwi. c:
    masz może jakiś pomysł na wątek? może burza mózgów? nasze dziewczęta wydają mi się być przeciwnymi charakterami, może z tego wyjść coś naprawdę ciekawego!]

    Charmaine McLein.

    OdpowiedzUsuń
  44. [ Kod Ci poszedł w karcie. Albo dostałam jakiejś nagłej wady wzroku.
    Masz jakiś przepis na to schrupanie czy wolisz chrupać na wyczucie?]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń