31 stycznia 2016

We li­ve, as we dream – alo­ne.

Tom Reed. Lat 25. Urodzony w Londynie. Czystej krwi. Nauczyciel zaklęć. Wdowiec.

Siedziałem przy stole, jak zawsze samotnie i wpatrywałem się jak otępiały w spakowaną walizkę. Zabawne, że zmieściłem do niej wszystkie swoje rzeczy. Emily potrzebowałaby co najmniej sześciu... Pamiętam, kiedy wyjeżdżaliśmy do jej rodziców w Transylwanii. Ileż to się uśmiałem kiedy siadała na walizkach próbując je zamknąć. Nadaremno gdyż wystawały z nich jej bluzki, sukienki i buty. Teraz już się nie uśmiecham. Nie cieszę się i nie wierzę, że znów pokocham...

Przestałem wychodzić z domu, nie spotykałem się ze swoimi znajomymi, porzuciłem dotychczasowe zajęcia. Nic nie miało sensu odkąd odeszła...
Pewnie dlatego moja macocha załatwiła mi pracę jako nauczyciel od Zaklęć. Ponoć dyrektor szkoły pilnie poszukuje kogoś na o stanowisko. Czemu więc miałbym się nie zgodzić? Potrzebowałem pracy... Choćby dlatego by w końcu wyjść do ludzi. Pociąg do Hogwartu miałem za pół godziny. Od mojego ponurego mieszkania do stacji dzieliło mnie zaledwie pięć minut drogi, dlatego wolałem przemyśleć moją decyzję jeszcze raz.

Mam uczyć dzieciaki zaklęć? Chyba oszalałem... Ale coś mówiło mi, że Hogwart to dobre miejsce na nowy początek. Słyszałem wiele dobrego o tej szkole no i sam byłem przez dwa lata jej uczniem.

Trudno raz się żyje! -powiedziałem sam do siebie wychodząc z mieszkania.


Relacje do oddania.
Nienawidzi Quidditcha, typ samotnika, który w głębi duszy chciałby być kochany.
Dziedzic ogromnej fortuny, do czego nie lubi się przyznawać.

32 komentarze:

  1. [ Ojej, 25-letni wdowiec, to smutne :( Oby Hogwart okazał się dla niego nowym, lepszym początkiem. Swoją drogą, skoro objął stanowisko nauczyciela zaklęć to Elody będzie pana profesora często nawiedzać z racji jej zafascynowania tym przedmiotem :D
    Życzę udanej zabawy, wielu wątków i zapraszam do siebie. ]

    Elody/Arthur

    OdpowiedzUsuń
  2. [Doberek! Tom nie mógł wybrać lepiej, jeśli chodzi o miejsce na nowy początek! ;) Zdjęcie świetnie dopasowane, a o sympatii do tego pana chyba już nie muszę mówić. Oczywiście życzę dobrej zabawy na blogu, interesujących wątków i jak najdłuższego pobytu razem z nami, tym bardziej, ze o nauczycieli zawsze trudno!]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam bardzo cieplutko i serdecznie! :3 Mam nadzieję, że w Hogwarcie znajdzie swoje miejsce. W razie chęci zapraszam do moich panów. :)]

    Sangster/Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witamy! Z nauczycielami różnie u nas bywa, więc życzę wytrwałości i samych ciekawych wątków ;) ja chwilowo mam ich naprawdę sporo więc nic nie zaproponuję, ale kto wie.po liście obecności może się to zmienić :)]

    Avalon, Hyun, Joseph i Angus

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hello there. Nie wiem dlaczego, ale widok Toma bardzo mnie rozbawił ;D Może to z bezsilności nad nauką fizyki... Nauczycieli już jest więcej niż Puchonów. Nie wiem czy się cieszyć czy nie ;D W każdym razie witamy w szeregach i przyjemnego pobytu! Wątku nie zaproponuję, bo mam urwanie głowy :/]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Jasne :) Zapewne panna Harrison jak zwykle wieczorem wpadnie do profesora z jakimś pytaniem lub też na dodatkowe, pozalekcyjne zajęcia, by rozwijać umiejętności. Zacznę nam. Spodziewaj się wątku, ale to zapewne jutro :) ]

    Elody

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Dobry wieczór. Troszkę to smutne, że tak młody i przede wszystkim kochający Pan został wdowcem. Jednak mam nadzieję, iż życie w Hogwarcie umili mu nowe życie. Miłej zabawy!]

    Amanda

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ano zobaczymy, mam nadzieję, że jakoś przetrwa ;p Wątek pewnie, ale chwilowo nie mam pomysłu ;c]

    Lea

    OdpowiedzUsuń
  9. [Jakoś mi ta karta dziwnym trafem umknęła :o
    Witam się ciepło! Postać naprawdę oryginalna, jednakże z smutną historią. Oby tutaj odnalazł choć troszeczkę szczęścia :)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  10. [Witam serdecznie na blogu! :)
    Ciekawy wizerunek i jeszcze ciekawsza historia dość nietypowej postaci. Tom i Ted są praktycznie równolatkami, więc jest szansa, że znali się podczas dwuletniego pobytu pana Reeda w Hogwarcie ;) Tym bardziej, że Teddy był (niestety) popularny i w odróżnieniu od Toma, po dziś dzień uwielbia Quidditch ;)
    Życzę udanej zabawy w naszym gronie, a w razie chęci zapraszam do Teda :)

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  11. [Smutna historia kryje się za nowym panem profesorem. Młodo został wdowcem - to bardzo przykre. Ja tutaj chętnie go przygarnę pod skrzydła, hahah.]

    Solene Mulciber // prof. Lorelle Welsh

    OdpowiedzUsuń
  12. [No to trzeba nad jakimś pomyśleć! Tom wydaje się naprawdę ciekawy i skryty. Wydaje mi się, że mogliby się z Aurorą nie do końca dogadywać. Ona jest raczej typem osoby, która lubi otaczać się przyjaciółmi, latać na miotle i szaleć, ale myślę, że to całkiem dobry początek na wątek! Masz może jakieś pomysły? :)]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Witam pana profesora! Mimo, że moja kobita naucza latania to sądzę, że jakoś by się dogadali. Jeśli są chęci, to zapraszam do mnie na wątek.]

    Anija

    OdpowiedzUsuń
  14. [Co Ty na to, aby byli blisko siebie i Anija chciałaby przekonać Toma żeby wsiadł na miotłę? Mogłoby to wyglądać komicznie, kiedy Tom się zapiera rękoma i nogami, a Anija próbuje go przekonać każdym możliwym sposobem?]

    Anija

    OdpowiedzUsuń
  15. [och, smutną ma historię ten Twój pan. to druga odsłona Olivii, jednak większość osób, które ją znały, chyba już odeszła z bloga. historia panny Wardhill jest dość dramatyczna, a ona sama wyjątkowo depresyjna, więc wątek chętnie, o ile Cię to nie przeraża i nie odrzuca, bo wiadomo, że różne są gusta. :)]

    Olivia Wardhill.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Już był tutaj jeden nauczyciel, dokładnie z tym wizerunkiem. Pomysł na wątek był taki cudowny, ale w tym przypadku odpada, bo to wdowiec. Może by tak jego żona i Lorelle bardzo dobrze się znały, ale kontakt nagle im by się urwał i Welsh nie mogłaby dowiedzieć się o co chodzi. Na pewno będzie chciała pogadać z profesorem. Dalej coś wymyślimy, mamy przynajmniej początek. :) ]

    Lorelle

    OdpowiedzUsuń
  17. [bardzo chętnie. :3 może by tak Olivia nie pojawiła się na lekcji zaklęć profesora, który - na przykład po kolacji - zatrzyma ją na moment, by porozmawiać?]

    Olivia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Siedziała z jedną nogą na drugiej, a na jej ustach wymalowany był uśmiech. Czekała z niecierpliwością na dyrektora, który miał zjawić się za kilka chwil, oraz na innych nauczycieli, których nazwisk jeszcze nie pamiętała. Była nowo przyjętą nauczycielką, przez co kojarzyła większość po twarzach, a jedyne nazwiska, które kojarzyła to te, które kilka lat temu ją nauczały.
    Spojrzała naprzeciw, a wzrok wbiła w małego chłopczyka siadającego obok ciemnowłosego profesora. Musiała przyznać, że mężczyzna ten był przystojny, jednak od razu rzuciła jej się w oczy jego niepewność.
    - Jeśli naucza cię obeznany profesor, nic ci się nie stanie - odpowiedziała z przekąsem.
    Nie lubiła, gdy ktoś z jej przedmiotu robił coś, czego powinno się unikać. Co prawda, ona kiedyś również panicznie bała się miotły i wszystkiego, co z lataniem się wiązało. Chciała jednak przekonać każdego, kto miał te same obawy, aby niczego się nie bał. W końcu to miotła, a nie smok.
    Wstała i podeszła do chłopczyka. Przykucnęła, obdarzając go promiennym uśmiechem.
    - Jestem Anija i to ja będę uczyła cię latać. -Zerknęła w stronę czarnowłosego profesora. - Nie masz się czego bać, miotła wcale nie jest taka straszna.

    Anija

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogłaskała chłopczyka po główce, piorunując wzrokiem profesora, którego po raz pierwszy zobaczyła. Być może zaraz po jej powitalnej kolacji odszedł. Wyglądał na takiego, który nie lubi przebywać wśród innych osób.
      - Jeśli się postarasz, to z takim zapałem będziesz najlepszym z najlepszych - Uśmiechnęła się szeroko, spoglądając w czekoladowe tęczówki chłopca. - Tego pana nie słuchaj, zapewne wstał lewą nogą i gada bzdety.
      Mały chłopiec zeskoczył z krzesła, po czym rzucił się w objęcia Aniji. Kobieta zaśmiała się, prawie upadając. Odwzajemniła uścisk, a kiedy chłopca puściła, ten po chwili zniknął.
      Zostali sami. Anija wstała, otrzepała szatę i usiadła obok Toma. Nie podobało jej się to, jak zachowywał się w stosunku do chłopca. Już nie tyle, że krytykował jej przedmiot, a to, że był taki oschły i negatywnie się wyrażał na temat latania, niejednego pewnie przestraszając.
      Kręcąc głową, założyła nogę na nogę, poprawiając czarny materiał na kolanie.
      - Nie powinien pan tak się odzywać. Szczególnie, jeśli przychodzi do pana młody chłopiec, który nie ma zielonego pojęcia na temat latania, ani też czegokolwiek innego. - Westchnęła przeciągle. - Mam nadzieję, że nie jest pan taki wobec uczniów na swoich zajęciach, bo wtedy musiałabym zainterweniować.
      Mówiąc to, uśmiechała się delikatnie, przez co można by odnieść wrażenie, że Anija sobie kpi z Toma. Niestety albo stety, tak już miała, co czasami przysparzało jej kłopotów.

      Anija

      Usuń
  19. [Czekam na nową postać w takim razie! Choć myślę, że i z Tomem mogliby stworzyć ciekawą relację, w końcu są niemal w tym samym wieku, nie wiem w jakich latach był w szkole, ale podejrzewam, że nie mogli się rozminą :). Jeżeli masz ochotę możemy albo coś wykombinować, albo zaczekać na Twoją nową osóbkę :)]

    Alicia Scrivenshaft

    OdpowiedzUsuń
  20. [Może Aurora w pewien sposób by go fascynowała swoją postawą? Na lekcjach mógłby może trochę pogardliwie podchodzić do jej osoby (coś jak relacja Harry/Snape), ale tak naprawdę widziałby w niej wielki potencjał, jakąś zagadkę i przede wszystkim czułby, że chce poznać ją bliżej. Nie wiem czy do końca pasuje ci tego typu relacja, dlatego pytam :) Ja zawsze jestem chętna na wszystko :)]

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Jak zwykle kiedy mnie nie ma pojawiają się fajne postacie. Smutny on, kogoś mi przypomina- zapewne znalazłby z Tori wspólny język, obydwoje są niejako po przejściach. Witam się ślicznie !]

    Victoire

    OdpowiedzUsuń
  22. [ Ja na wątek zawsze jestem chętna, z resztą juz gorzej albowiem jestem leniem. Jesli masz już jakiś zalążek pomysłu to możesz się nim ze mną podzielić a ja postaram się cos do tego dobudować. Jesli nie to razem na pewno coś uda nam się wymyślić ]

    V.W.

    OdpowiedzUsuń
  23. [Znalazłam się jednak tutaj, bo wydaje mi się, że z nauczycielem zaklęć prędzej odnajdziemy jakiś punkt zaczepienia. ;) Aż żałuję, że opiekuje się Kruczkami, nie Gryfonami!
    No, ale. Myślę, że obie będziemy niezadowolone z relacji nauczyciel-uczeń, więc może by przejść na jakieś prywatne pole? W sumie ciekawe by było mieć za "dobrego znajomego" albo nawet "przyjaciela" nauczyciela, a wydaje mi się, że Twój Tom nadaje się do tego świetnie. ;)]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  24. [Fanny może i jest Krukonką, ale nie aż tak ambitną i utalentowaną jak większość, więc pewnie ma małe problemy z zaklęciami. Może profesor chciałby udzielić jej dodatkowych lekcji? :D Już widzę jak moje dziewczę miota zaklęciami na wszystkie strony, a psorek co chwila musi się uchylać, aby żadne go nie trafiło xD Chyba, że masz inny pomysł, jestem otwarta na propozycje :)]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  25. [W zasadzie to chciałam zaproponować takie powiązanie: Tom widząc potencjał w Rose, będzie chciał podciągnąć ją, nawet za uszy, z zaklęć, bo na sumach miała P, a wie, że stać ją na W. W związku z tym będzie ją zachęcał, dawał może jakąś pracę dodatkową czy organizował zajęcia dodatkowe (to w stylu Toma jest w ogóle?). Stanie się tym samym jej żywą encyklopedią. Rose będzie przychodziła z problemami z zaklęć dość często, aż w końcu parę razy z rzędu nie przyjdzie, bo, powiedzmy, że miała tymczasowe załamanie nerwowe. Domyślam się, że takie udawanie mądrej i bystrej przed wszystkimi jest potwornie męczące i w końcu człowiek musi kiedyś wybuchnąć, a po tym wybuchu pozbierać się do kupy.
    Może Tom wyskoczy z pytaniem, dlaczego nie przyszła na umówione spotkanie akurat w fazie, kiedy ona się będzie jeszcze "zbierała" i wtedy dowie się dokładnie wszystkiego. Taka mała, skromna drama, z udziałem Rose, łez i płakania, jak to jest zle. Wydaje mi się, że Tom raczej nie jest osobą, która by tylko wzruszyła ramionami, więc wziąłby ją na jakąś poważną wychowawczą rozmowę. I od tej pory zostałby też jej prywatnym psychologiem (oraz znawcą od zaklęć, oczywiście) :D
    Nie będzie więc nic dziwnego, jak Rose z czasem się nim zauroczy - może być przez krótszy moment i jednostronnie, ale wydaje mi się to reakcją wręcz naturalną u niej.
    Co powiesz na takie zagranie? ;)]
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  26. [Podrzuciłam pomysł, więc ten przywilej zostawiam Tobie ;p]
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  27. Panna Harrison chcąc nie chcąc była znana nauczycielom. Jedni widzieli w niej zdolną i ambitną czarownicą, kiedy inni kręcili tylko bezradnie głowami. Prawda była taka, że każdy przedmiot, który wzbudził w nie zainteresowanie traktowała bardzo poważnie. Starała się być w nim najlepsza, pilnie się uczyła, odrabiała prace domowe i rozszerzała wiedzę. Uczęszczała na zajęcia dodatkowe i niejednokrotnie zawracała głowę nauczycielom po zajęciach. Sprawa miała się zupełnie inaczej w przypadku przedmiotów, które jej zdaniem były nudne lub bezużyteczne. Dlatego też swego czasu rzadko bywało na zajęciach ONMS, a na historię magii przychodziła z poduszką lub czytała książkę poświęconą innej dziedzinie wiedzy. Nie zapominajmy także o tym, że często pakowała się w kłopoty, kiedy na jej drodze stawali Ślizgoni szydząc z jej statusu krwi. Kolorowe smugi zaklęć niejednokrotnie rozświetlały hogwarckie korytarze, a sama panna Harrison nie pamięta już miesiąc bez szlabanu. Zdarzało jej się również eksperymentować z zaklęciami co również nie skończyło się najlepiej, a dokładniej rzecz ujmując wschodnia wieża była nie do przejścia przez dwa tygodnie.
    Kiedy przyszedł szósty rok nauki sprawy miały się zupełnie inaczej, bo Elody mogła wybrać tylko przedmioty, które były w jej kręgu zainteresowań. Przyjęła to z ogromną ulgą. Należy także nadmienić, że szczególne miejsce w jej sercu zajęły zajęcia z zaklęć. Fascynowały ją od pierwszych lekcji, a miłość ta trwa po dziś dzień.
    Czwartkowy wieczór Elody spędzała tak jak zawsze. Siedziała w pokoju wspólnym czytając drugi raz Zaklęcia dla zaawansowanych coś zaznaczając, od czasu do czasu mrucząc coś pod nosem lub wymachując różdżką. Kiedy zegar na kominku wybił ósmą, dziewczyna podniosła się jak oparzona i skierowała się do wyjścia. Wciąż z nosem utkwionym w opasłym tomisku szła korytarzami na pamięć doskonale wiedząc gdzie skręcić i gdzie zejść, by już po chwili stanąć przed gabinetem profesora Reed’a. Zapukała trzykrotnie i już po chwili ujrzała znajomą twarz mężczyzny.
    - Dobry wieczór profesorze- powiedziała z uśmiechem i bez najmniejszego skrępowania przekroczyła próg gabinetu. Była tam częstym gościem, a czwartkowe spotkania o ósmej w celu wytłumaczenia kolejnych, ekscentrycznych pomysłów kłębiących się w jej głowie, były niczym tradycja. - Zastanawiam się nad zaklęciem obliviate. Co się dzieje ze wspomnieniami? Usuwamy jej kompletnie czy może w jakiś sposób przechowywane są w różdżce? A może zachowane są wciąż w pamięci, tylko zaklęciem tym blokujemy pewne rejony mózgu wpływając na względne zapomnienie. Jeśli by tak było, może dałoby się odblokować te rejony, odwrócić zaklęcie. Skoro obliviate pochodzi od łacińskiego słowa zapomnienie, to może łacińskie monumentum oznaczające przypomnienie, mogłoby odwrócić jego działanie. Jak pan myśli, profesorze?- przerwała swój monolog podnosząc zielone oczy na nauczyciela.

    Elody Harrison

    OdpowiedzUsuń
  28. [O kurde kurde! Jaki on fajny *.*
    25 lat i już wdowiec? Biedaczek :c
    Hmm...kminie jakby ich tu połączyć, postaram Ci się coś niedługo podrzucić :3]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  29. [Coś mi nic nie przychodzi do głowy ;c Może Tobie się uda coś wymyślić?]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  30. Niewiele myśląc przekroczyła próg gabinetu profesora i zasiadła na wolnym krześle na przeciwko biurka. Uśmiechnęła się, znowu zerkając do książki jakby usilnie starając się znaleźć w niej odpowiedź na nurtujące ją pytania. Nie czuła się skrępowana w żaden sposób. Jej intencja była prosta- usłyszeć odpowiedź na rzeczy, których nie rozumiała.
    Wiedziała, że postać profesora Reeda wywołuje nie tylko respekt, ale również pewien dystans wśród uczniów. Być może spowodowane to było jego młodym wiekiem i sporym bagażem doświadczeń, które chcąc nie chcąc odbiły na nim swe piętno. Pannę Harrison to nie odrzucało, a już na pewno nie trzymało na dystans. Wręcz przeciwnie. Współczuła szczerze profesorowi i miała nadzieję, że w Hogwarcie odnajdzie swoje miejsce. Wśród nauczycieli i uczniów ponownie zacznie dostrzegać jasne strony życia. Bardzo chciała w to wierzyć.
    Położyła nagle opasłe tomisko na kolanach i spojrzała na pana profesora.
    - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam - powiedziała po chwili uświadamiając sobie, że jej wizyta o tej porze może być niemile widziane. Spojrzała kontem oka na stos pergaminów na jego biurku. Zapewne miał od sprawdzenia wiele prac domowych i sprawdzianów, a ona zawraca mu głowę tak mało istotną sprawę. - Jeśli tak to bardzo przepraszam, przyjdę innym razem. Może przed lekcjami uda mi się jakoś pana złapać- to powiedziawszy podniosła się nagle z krzesła przytulając książkę do siebie. Zdążyła jeszcze spojrzeć na książkę, którą zapewne czytał profesor Reed przed jej przyjściem. Była otwarta na rozdziale dokładnie omawiającym jednorożce.
    - Widział pan go kiedyś?- zapytała wskazując ruchem głowy na ilustracje magicznego stworzenia. - Ponoć można je jeszcze znaleźć w Zakazanym Lesie. Profesor Karkarov z pewnością coś o tym wie. Niejeden uczeń zapuścił się w te niebezpieczne rejony właśnie z ich powodu. Och, nie będę już zajmować czasu- upomniała sama siebie. Nie chciała, by jej słowotok był odebrany za wścibstwo. Z drugiej strony miała dziwne przeczucie, że od czasu do czasu przydałaby się profesorowi normalna rozmowa o wszystkim i o niczym. Niekoniecznie z nią, ale w ogóle, by kiedyś na jego bladej twarzy ponownie zagościł uśmiech.

    Elody Harrison

    OdpowiedzUsuń