16 lutego 2016

Claudius Novak

A co, jeżeli Bijons kąpie się tylko pod wodospadami.


c l a u d i u s  t h a d d e u s  n o v a k
vi - naprzód puchoni! - rozczulają go tobiasze - ta część Londynu, gdzie kibicuje się Arsenalowi - kapitan - no elo

Śniła mu się Matka Boska. Pochylała się nad nim z dobrotliwą miną, trzymając coś tuż przed jego twarzą. Klaudiusz trochę bał się towarzyszek Matki Boskiej, rzeszy dziewic przenajświętszych, więc nie bardzo kwapił się do zawierania znajomości, ale ona z uporem próbowała wepchnąć mu coś do buzi. Szamotanina trwała dobre parę minut. W końcu poddał się, zrażony nieustępliwością Matki Boskiej i przełknął łyżkę powideł. Natychmiast ogarnęła go niemożliwa słodycz, tak wielka, że upadł na kolana i zaczął prosić o zaprzestanie. Matka Boska nie posłuchała, zarazem wmuszając w niego aż trzy puszki!! przesłodzonego niebiańskiego dżemu. Dziewice obserwowały to wszystko z kamiennymi twarzami.
Poza tym lubi frytki, ale nie takie z McDonalda.

historia zaczerpnięta z Kwiatków św. Franciszka, tylko tam ziomek umiera parę dni po zdarzeniu
kochamy wszystkie wątki, jacyś puchoni chętni do powalczenia o stanowisko kapitana?

nie krępuj się, mistrzu gry

36 komentarzy:

  1. [Ta dam! Now you know! Genialne w swojej prostocie. Wood chętnie powalczy, akurat ambicję odziedziczyła po tatusiu, choć nie planuje zabijać innych członków drużyny dla pucharu, jak to miał w zwyczaju Oliver. Witamy serdecznie i zapraszamy do nas, c'mon! :)]

    Lucy/Ethel

    OdpowiedzUsuń
  2. [Nigdy nie sądziłam, że na jakimkolwiek z blogów zobaczę imię mojego taty, a tu proszę! Klaudiusz! Dlatego nie gniewaj się proszę, że z lekkim zadziwieniem podchodzę do twojej postaci, bo wydaje się całkiem... przyjemna, że tak powiem. Filmik mnie rozbawił, tak samo jak treść karty, jestem zaintrygowana. A ja właśnie, jak jeszcze tam jadałam od czasu do czasu, lubiłam frytki z McDonalda. xD]

    Jemma Simmons/Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć, cześć.
    Karta jest hm... Ciekawie napisana, na w sobie coś . Tak sobie myślę, nie mam żadnego wątku z quidditchem w tle. Ale możemy oczywiście ruszyć również w innym kierunku :)
    Więc może nim przejdziemy do ustaleń, wybierz sobie która moja postać Ci pasuje :D]

    Hyun, Avalon

    OdpowiedzUsuń
  4. [Osobiście Puchonów jako takich to nie lubię, ale przy Twoim chłopcu muszę przymknąć oko na najmniej lubiany dom w Hogwarcie, bo Tobiasze z niewiadomych przyczyn totalnie mnie rozbroiły. No i nie mogłabym zapomnieć o Arsenalu :D
    PS Dobrze, że pan Novak jednak żyję po tych trzech puszkach! Miał chłopak większe szczęście.]

    Arsellus Langhorne/Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Przyjemny z niego Puchon, jak każdy mieszkaniec tego domu. Witam i życzę dobrej zabawy oraz wielu ciekawych wątków :) Pamiętam Kwiatki świętego Franciszka, prześladowały mnie przez całe liceum. Jeśli masz ochotę na jakiś wątek, to zapraszam do siebie, może coś wymyślimy :) ]

    Silas Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Fajnie, że Puchonów przybywa i to jeszcze takich interesujących. Claudius musi być tyleż ciekawą, co specyficzną osobowością. ;D A fragment z Arsenalem przypomniał mi, jak musiałam z jakieś tam części Londynu moją postać przesiedlić, bo wyszło na to, że tam kibicuje się Chelsea, fuj.
    Cześć! ]

    Jacca/Valancy

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Widzę, że moja wzmianka o Puchońskim Czarnomagicznym Stowarzyszeniu zadziałała i Puchoni podbijają Hogwart. ( Tak, wiem, pewnie nie wiesz, o co chodzi, po prostu mam taaaaką słabość do tego domu i jego mieszkańców, dosłownie — taaaaką.)
    Cześć! Gdybym tylko wiedziała, o czym mówi karta, na pewno bym ją pochwaliła. Niestety jej nie rozumiem — czasem mój mózg ze mną nie współpracuję. Znaczy, rozumiem ją na swój sposób, ale podejrzewam, że C. narkotyków nie zażywa. :D]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  8. współpracuje*, widzisz, dowód

    OdpowiedzUsuń
  9. [Bądź dobrym kapitanem, bo wiesz, coś o tym wiem. B) chodź do mnie gdzieś <3 ]

    Solene // Aaron // Lorelle

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cześć z powrotem C: Uroczy ten miłośnik Tobiaszów.]
    Aris

    OdpowiedzUsuń
  11. [Niesamowita karta. No i moje nazwisko, miło. C:]
    Lucréce Denevue

    OdpowiedzUsuń
  12. [Nie przepadam za Puszkami (no co ja mogę? XD), aczkolwiek jeśli chodzi o dilerowanie dragami… Jeśli jako argument wysunęłabyś mi treść karty Claudiusa – tę bez frytek – mogę dać temu wiarę z moim podejściem do wszelkich religii XD
    Tylko pytanie kto kogo bardziej kocha? Pasuje mi coś takiego. Obstawiam, że Griffin mógłby być zarówno po stronie, która przegięła, jak i tej, która oberwała. To pozostaje mi obojętne. Cieszę się, że wybrałaś Lance’a z tą próbą udowadniania, bo Grudniowy chyba zrobiłby mu krzywdę xD Griffin to dla odmiany toleruje wszystkich uczniów – jest sprawiedliwy, więc paskudne żarty sprzedaje każdemu.
    Niektórzy dali temu wiarę. Poza tym lubię grę stereotypowym myśleniem społeczeństwa :D]

    Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  13. [Nietypowa karta :) Ale przyciąga. Miłej zabawy życzę i w razie chęci zapraszam do którejś z moich postaci :)]

    William/Amelie/Sorcha

    OdpowiedzUsuń
  14. [To chyba moja ulubiona kartka z wszystkich, jakie na tym blogu zdołałam do tej pory przeczytać. Pokłony. Rzeczywiście korytarze są zbyt mainstreamowe, ewentualnie mogę zaproponować smażenie frytek. Nie wypichcę dziś nic konkretnego, bo coś mi się przegrzało pod czaszką i działa mi jedynie ta część odpowiedzialna za zaczynanie. Taka biologia.]

    Judy

    OdpowiedzUsuń
  15. [Na tle gry, mówisz? Jasne! Nie wiem jaką relację im dorobić, prawdę mówiąc, ale wiem jaki wątek. Bo widzisz, miałam ostatnio taki wątek, gdzie była wielka kłótnia między poszczególnymi drużynami. Puchoni zostali wtedy oskarżeni o oszustwo w ostatnim meczu, a obok czegoś takiego kapitan drużyny raczej nie może przejść obojętnie. I właśnie to oskarżenie padło między innymi ze strony Gryfonów i Krukonów. W obliczu tych wydarzeń pomyślałam sobie, że Claudius mógłby chcieć jakoś uspokoić nastroje (albo nie), a z racji tego, że miałby lepszy kontakt z Molly niż z kapitanem Gryfonów, chciałby z nią o całej tej sytuacji porozmawiać i może wyprosić jakieś pojednanie, zależy w jaki sposób on załatwia takie sprawy.]

    Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  16. [Genialne, robimy to :) Judy zna prawie że wszystkich, jest jest przybłęda, chociaż sama woli określenie "niezależna", więc i z Klaudiuszem pewnie miała w przeszłości do czynienia - także relacje mamy z grubsza określoną. Co do filmów, to owszem, sporadycznie oglądała bajki Disneya, ale jako nietypowe dziecko o wiele częściej sięgała po płyty z półki ojca z filmami z De Niro. Ale myślę, że to w niczym nie będzie przeszkadzać, wręcz wzmocni komizm, gdy Judy będzie próbować wytłumaczyć, że Kopciuszek to była blondyna ta z wyrodną matką, która nie pozwalała jej wrócić do domu później, niż o 12.
    Oczywiście zacznę jak najszybciej :)]

    Judy

    OdpowiedzUsuń
  17. [Jak najbardziej mi odpowiada. Chcesz od tego zacząć wątek czy od jakiejś innej sytuacji i jakichś konkretnych okoliczności? :) Z przyjemnością napiszę dla nas rozpoczęcie :D
    Co do odmiany imienia to wszystko w porządku.]

    Hyun

    OdpowiedzUsuń
  18. [Och, och, och! Jak cudownie! Jak ja lubię nie lubić a w sumie kochać, Lucy pewnie mniej bo jej się w głowie przewraca, ale na pewno chętnie odgrzebie jakiś stary przepis na pierwszy deser Trifle w czarodziejskim świecie, zaleją biszkopt brandy i będą mieli alkoholową czkawkę! Właściwie to nie miałam jeszcze wątku stricte Quidditchowego, może jakaś kłótnia i wąty w trakcie treningu, albo innej wielkiej kłótni między drużynami po meczu, a później godzenie się przy smacznym deserku?]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  19. [Jeśli pamiętasz kto wieki temu przejął po Benjaminie pozycję obrońcy to tak, znamy]
    Aris

    OdpowiedzUsuń
  20. [Pewnie, może chociaż raz nam coś wyjdzie :D Tylko pomysłami to ja niestety nie sypie]
    aris

    OdpowiedzUsuń
  21. [Jest nawet na skrzynkach na pocztowych.
    To co, może nieco pokręcony wątek? c:]
    lucréce.

    OdpowiedzUsuń
  22. [Coś większego, powiadasz. Masz że kogo do takiego wątku jeszcze? Może coś z dziewuszką jakoś. Lubię pisać, jak moi chłopcy walczą o pannę.]

    Chyba Aaron

    OdpowiedzUsuń
  23. Na co dzień był raczej łagodny i delikatny, bardzo emocjonalny, chociaż starał się wszystko w sobie chować. Nie chcąc aby ktoś dostrzegł jak bardzo cierpi i dlaczego, tak właściwie. Nie nawiązywał tu nowych przyjaźni bo obawiał się, że to ponownie mogłoby się wydarzyć. Sam przypiął sobie etykietkę outsidera i dzielnie ją pielęgnował, każdego dnia.
    Na boisku był inny. Wymagał wiele od innych i jeszcze więcej od siebie samego. To właśnie możliwość wyładowania swoich uczuć podczas ciężkich treningów czy rozgrywek powodowała, że wciąż miał siłę na przeżycie następnych dni. Łatwo można było sobie wyobrazić wielkie rozczarowanie, gdy jego drużyna przegrała w ostatnim spotkaniu jakie odbyło się pomiędzy wychowankami domu Ravenclaw oraz Huffelpuff. Cały czas zastanawiał się, w którym momencie dali się pokonać. Przecież początkowo to właśnie jego drużyna prowadziła, mieli przewagę sześćdziesięciu punktów, niestety szukająca Puchonów była tym razem szybsza…
    Siedział przy stole Krukonów, wpatrując się z obrzydzeniem w talerz wypełniony śniadaniem. Nie miał apetytu, a do jedzenia zmuszał się każdego dnia, wiedząc jak źle może się skończyć brak spożywania posiłku. Westchnął cicho, nabierając na widelec odrobinę jajecznicy. Marszcząc czoło i nos, przełknął odrobinę szybko popijając to herbatą. Nigdy nie przepadał za ideą śniadań, a w domu zjadał zazwyczaj miskę zupy z wodorostów i odrobinę ryżu. Widząc na stole typowe brytyjskie dania śniadaniowe czuł, jak wszystko mu się cofa pod same gardło. Wzdrygnął się lekko, na samą myśl zjedzenia smażonych kiełbasek czy bekonu z porcją gotowanej fasolki.
    Powoli zbierał się do przełknięcia kolejnej porcji jajecznicy, kiedy poczuł jak ktoś koło niego siada, opierając się o jego ramię. Nie spodziewając się takiego działania, przechylił się lekko w lewą stronę – stronę obciążonego ramienia. Zmarszczył brwi, odkładając widelec na talerz. Nim usłyszał padające słowa z ust chłopaka, doskonale wiedział kto to taki.
    Nic nie odpowiedział, nie wsłuchiwał się nawet w jego słowa. Wyprostował się tylko, lekko poruszając ramieniem, ty samym próbując strącić z niego Claudiusa. Widząc jednak, że nic z tego chwycił kubek z herbatą i upił kilka łyków, zerkając co jakiś czas na rozgadaną twarz Puchona.

    Hyun
    Daj mi chwilę, a się rozkręcę.

    OdpowiedzUsuń
  24. [Niczym się nie przejmuj, ja jestem człowiek-guma, do wszystkiego się dostosowuję!]

    Nie mogła doczekać się wiosny. Wtedy chociaż wiatr pachniał inaczej. A teraz? Teraz wracała z każdego treningu cała w błocie z miną taką, że przechodnie mieli wrażenie, że nad głową Lucy wisi czarna burzowa chmura i lada moment zacznie trzaskać piorunami. Bardzo chciała by można było wziąć głęboki wdech i nie czuć wszechobecnej depresji, by choć kilka promieni światła uczyniło szukanie znicza choć odrobinę łatwiejszym, a co za tym idzie ryzykowniejszym. Ale Wood lubiła ryzyko, często wodziła szukającego przeciwników za nos zrywając się do lotu w odpowiedniej chwili, by odwlec koniec meczu aż Puchoni odrobią punkty.
    Zacisnęła ręce na miotle aż palce jej zbielały. Claudius poza smarkami miał dzisiaj jeszcze muchy w nosie. Zacisnęła usta, jeszcze raz szybując w dół. Wood zwykle potrafiła wykonywać różne zwody nawet pod kątem, o jaki nikt by nie podejrzewał. Potrafiła bez lęku nacierać na wroga i w ostatniej chwili odbić w górę, by gałązkami miotły smyrnąć kogoś po nosie. Dzisiaj nie wychodził nawet durny Wroński. Słysząc kolejne narzekania ze strony Novaka, poczerwieniała jeszcze bardziej. Chyba Claudius miał niedobór adrenaliny we krwi, jedno życie chłopak ma, a tak nim szasta.
    -Przestań się czepiać! Nie widzisz, że dziś wszystko sprzysięgło się przeciw nam?! – warknęła, przypominając teraz wściekłego Corgiego, co może nie było zbyt straszne, ale chociaż trochę pocieszne. Lucy jednak nie było do śmiechu. Nigdy nie było, gdy wypruwała sobie flaki, a i tak nic z tego nie wychodziło. Postanowiła spróbować jeszcze raz. Wzniosła się wysoko, zrobiła spore koło nad boiskiem i ni z tego, ni z owego ruszyła niemal pionowo w dół, niczym jej patronus przy polowaniu.
    Jeszcze nie, jeszcze, jeszcze, jeszcze…. O jedno ‘jeszcze’ za długo. Lucy z całych sił poderwała miotłę do góry, a jednak trzonek przetarł ziemię i wyrwał kępę zgniłej trawy. Wood zaczęła koziołkować w powietrzu, obijając się o ziemię i gruchnęła w błoto z ogromną prędkością. Głośnym, wściekłym wrzaskiem dała jedynie znać, że żyje.

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  25. [ Proszę Cię, wyższość Hufflepuffu na wszystkimi innymi domami jest oczywistością! :D
    Tam właśnie znajduje się takie niepozorne zbiorowisko dziwnych, nietypowych, czasem nawet nienormalnych jednostek, które gdyby tylko chciały, mogłyby zrobić wszystko, ale najczęściej im się po prostu nie chce.
    Mam nadzieję, że nie sugerujesz wspólnej kąpieli. Nie sugerujesz, prawda? :D
    A tak na serio, może być, tylko na jakiej płaszczyźnie to spotkanie ma się odbyć? Przypadek, ustawione widzenie, obgadanie tajnych spraw?]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  26. [ No witaaaam. Czytałam tą kartę już wcześniej i nie wiem dlaczego nie zauważyłam autorki. W każdym razie pamiętasz jeszcze mnie? ;> Jestem Panią od Jacka jakby co xd ]
    Ignis Femoris

    OdpowiedzUsuń
  27. [ Napisałam przecież że Jacek :D Mogłam (za karę ;>) nie dawać Ci żadnej wskazówki i udawać kogoś innego, ciekawe czy byś się zorientowała xD]
    niegdyś malfoyowa

    OdpowiedzUsuń
  28. [ Jestem na gg jakby co. Nie zmieniłaś numeru? ]

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Och, nawet wspólne kibicowanie Arsenalowi nie ma racji bytu, bo Valancy nie siedzi w świecie sportu, a nawet jeśli byłaby zapalonym kibicem jakiejkolwiek dyscypliny, myślę, że jej uwaga skupiona byłaby na sportach indywidualnych – lekkoatletyka albo tenis. W każdym razie, raczej ciężko byłoby połączyć nasze postacie tak, aby wyszedł z tego wątek (tzn. wymyślenie jakiegokolwiek wątku akurat może byłoby łatwe, ale chyba mało perspektywiczne) i w zasadzie mój komentarz to perfidny offtop, ale.
    Ale muszę, bo uwaga o włosach jest dla mnie bardzo istotna. ;D Otóż zazwyczaj z postaciami na grupowce mam tak, że wolę najpierw znaleźć zdjęcie, a potem wymyślić całą postać, bo potem mam tak, że żadna fotografia mi nie pasuje – tyle że często o tym zapominam i potem mam problem, jak w przypadku Valancy. Która w mojej głowie nie wygląda zupełnie jak Marine Vacth, ale coś wspólnego mają, a już na pewno sposób, w jaki poprawiają włosy. Serio, gifki są z wywiadu, wywiad trwał dziesięć minut, Vacth siedziała przez (prawie) cały ten czas w pozycji wystraszonego, pokrzywionego dziecka i coś tam mruczała, ale zdarzyło się kilkanaście sekund, w których się ruszyła. Żeby poprawić włosy. Kilkanaście sekund na całe dziesięć minut, niby tylko tyle, a gifków powstało sporo. Gdybym była znanym reżyserem, zatrudniłabym Marine Vacth do filmu w roli postaci występującej na miljonowym planie – główny bohater spojrzałby na nią przelotnie, kiedy siedziałaby przy stoliku w kawiarni i akurat poprawiała włosy. To jest magia.
    Tak, wiem, urzekająca historia, ale lubię wyrzucać z siebie informacje dotyczące w jakiś tam sposób procesu tworzenia postaci – a które nikogo nie interesują oprócz mnie, więc... Więc przepraszam, że padło na ciebie, ale cóż, ty pierwsza zwróciłaś uwagę na to, co najważniejsze w tych gifkach! :D ]

    Valancy Edgeworth

    OdpowiedzUsuń
  30. [Kradzież sowy brzmi ciekawie, ew. biedny ptak sam wyfrunie z Poczty i trafi w ręce Klaudiusza, który zapragnie zatrzymać ją dla siebie i zabrać do Hogwartu. Co dalej pewnie wyszłoby w trakcie, coby wplątać w to trochę akcji]
    aris

    OdpowiedzUsuń
  31. [ Tak już wkraczając na tematy seksualności, to nie wiem, co musiałoby się stać, żeby Vincent przestał się obawiać rzeczy, które są przecież całkowicie ludzkie. Jeżeli C. zacząłby się przy nim rozbierać i postanowił się wykąpać, V. na pewno by zemdlał. :D
    Pomysł jest (jak na Vinsa) bardzo szalony i od razu uprzedzam — nie odpowiadam za to, co będzie robił, mówił ani za inne rzeczy z jego osobą związane.
    Chcesz zacząć?]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  32. [Również nie jestem obecnie zbyt kreatywna, ale czytanie głupkowatych ,,opek" dobrze na mnie działa. Możliwe, że zyskam jakąś inspirację.
    Faktycznie, można by im wymyślić jakąś ciekawą relację.]
    lucréce.

    OdpowiedzUsuń
  33. [Chcesz nam coś w związku z tą sowią ucieczką zacząć? :D Moje tempo pisania niestety bardzo zwolniło :v]
    aris

    OdpowiedzUsuń
  34. — Mhm — wydał z siebie stłumiony dźwięk potwierdzający. Tak szczerze mówiąc, Hyun jednym uchem wpuszczał, a tuż po chwili drugim wypuszczał każde, wypowiedziane przez chłopaka słowo. Han miał predyspozycje do zamyśleń i ignorowania otaczającego go świata, co nie było jednoznaczne z tym, że wycofywał się ze społeczeństwa. Po prostu zawsze miał tak dużo na głowie, że słuchanie jakichś historii, które go nie interesowały, nie wzbudzały w nim poczucia czy obowiązku ich wysłuchania. To nie było tak ,że nie lubił Claudiusa. Momentami cieszył się, że ten chłopak tak za nim łazi próbując mu ciągle poprawić humor – który swoją drogą nie zawsze potrzebował poprawy, Hyun po prostu był już tego typu człowiekiem. Nie uśmiechał się do wszystkich szeroko, opowiadając jakieś żarty czy historie z minionych zajęć – bywały takie momenty, w których Hyun zaśmiewał się głośno ze słów Puchona, wyobrażając sobie dokładnie wszystko to, o czym mówił. Częściej jednak Krukon skupiał się na tym, co właśnie wykonywał, a raczej co próbował wykonać. W końcu nie mógł ciągle chodzić z tym okropnym uczuciem ssania w żołądku. Prędzej czy później mogłoby to się dla niego źle skończyć. Zwłaszcza w momentach wzmożonych, intensywnych treningów drużyny. Hyun potrzebował dużo energii, tak jak każdy inny zawodnik quidditcha. Nie potrafił jednak nic przełknąć z tego, co znajdowało się na stole.
    — Znowu zgubiłeś krawat — odezwał się po chwili, spoglądając na siedzącego obok chłopaka. Nie miał pojęcia czy właśnie o tym mu opowiadał, ale to było jedyne co mógł na szybko wywnioskować. — Ale… Claudius, od kiedy należysz do domu lwa? — uniósł pytająco brew, uważnie przyglądając się znajomemu.

    Przepraszam, że tyle to trwało. Zgłaszam obecność Hyuna - wraca do żywych ;)
    Hyun

    OdpowiedzUsuń