7 lutego 2016

I don't know my limits at all

 lat 17 ––– mugolaczka ––– VI rok ––– Ravenclaw ––– koło ONMS
bogin: zombie ––– patronus: koliber ––– 11 cali, brzoza, pióro feniksa

Zdecydowanie nie można nazwać jej typową Krukonką. Zamiast siedzieć z nosem w książkach, lata wszędzie ze swoim aparatem oraz notesikiem w kolorze majtkowego różu i robi wywiad z każdą napotkaną osobą. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że za każdym razem zadaje pytania o relacje czarodziejów z magicznymi stworzeniami, jakby to kogoś obchodziło! Czasami ma wrażenie, że przez to ludzie śmieją się z niej za jej plecami, jednakże ma daleko gdzieś opinię innych, więc szczególnie się tym nie przejmuje i dalej zaczepia każdego, kogo napotka na swej drodze. Bez wątpienia nie można nazwać jej szarą myszką, choć na początku jej pobytu w Hogwarcie tak właśnie można było pomyśleć. Przez te sześć lat jednak zdążyła się rozkręcić i teraz jest niemal wszędzie, paplając trzy po trzy, śmiejąc się wesoło na cały korytarz swym irytującym śmiechem i zadając dziwne pytania, jednocześnie roztaczając za sobą zapach kwiatu wiśni. I jest taka dopóki ktoś jej czymś nie zdenerwuje, a wtedy klnie, krzyczy i wali swoimi małymi pięściami w ramię delikwenta, który wyprowadził ją z równowagi. Ktoś kiedyś powiedział, że słodko się denerwuje, ale wtedy Fanny złamała mu nos i już nigdy więcej tego nie powtórzył.


zdjęcie: tumblr, cytat: The Eden Project 
Cześć! Dajcie mi szalone wątki i powiązania :3

46 komentarzy:

  1. [Witam serdecznie! Całkiem przyjemna pani wyszła z Twojej Krukonki, przez moment zastanawiałam się czy nie nada się bardziej do Gryffindoru, ale... jednak nie.
    Sama na początku też miałam określić bogina Rose jako "zombie".
    Zapraszam na wątek, gdybyś miała ochotę, myślę, że nasze dwie panny by się dogadały. ;)]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  2. [Bardzo fajna dziewczyna. Taka trochę pokręcona, ale wydaje się miła :) Życzę powodzenia z dziewczyną!]

    Anija

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Ogólnie czytając kartę nowych osób często w głowie rodzi mi się pomysł na wątek. W Twoim przypadku już na początku zauważyłam aparat, którym Fanny mogłaby zrobić mojemu chłoptasiowi jakieś niewygodne zdjęcie. Dalej czytając oczywista oczywistość, że powiązałam ich z tym jej hobby odnośnie wywiadów, które swoją drogą musi naprawdę śmiesznie wyglądać. W sensie pozytywnym, wiadomo :)
    No i kocham Krukonki. Tak, piszę to każdej Krukonce.]
    Ignis Femoris

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! Przychodzę po wątek, ale też z prośbą o zmianę zdjęcia :) Jest na nim Bridget Satterlee, a tego wizerunku używam już ja i wolałabym, żeby tak pozostało :)]
    Aurora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Pomyślałam jeszcze, że jeśli chcesz koniecznie zachować zdjęcie, to możemy pomyśleć o jakimś rodzinnym powiązaniu, jakieś rozdzielone od siebie siostry/kuzynki czy coś w tym stylu :)]

      Usuń
  5. [Coś czuję, że przyciągnęłaby do siebie Hyuna tym swoim zapachem. Z pewnością. Witamy na blogu! Życzę samych udanych wątków i oczywiście zapraszam do siebie, wymyślimy coś naszym postaciom! :)]

    Hyun, Avalon

    OdpowiedzUsuń
  6. [Dzień dobry! Krukoni rosną w siłę, bardzo dobrze! Już polubiłam Twoją panią, jest w niej coś uroczego, nawet jeśli zdenerwowana atakuje wszystko i wszystkich. :)]

    AMNESIA I LALA

    OdpowiedzUsuń
  7. [Witam ciepło!
    Podoba mi się bardzo, wydaję się strasznie żywiołową osóbką :)
    Zapraszam w razie chęci i udanego blogowania!]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Cześć. Całkiem przyjemna postać, przynajmniej dla mnie, bo Tia utopiłaby Mayweather w łyżeczce wody c: Już od pewnego czasu Bowen ma gotowe powiązanie z Fanny ze względu na wątek Tia-Caelan, więc jeśli chcesz coś napisać, to zapraszam po szczegóły. ]
    T. Bowen

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dobry wieczór! ;) Bardzo lubię takie duszyczki jak Fanny, dlatego mam nadzieję, że zostaniesz z nią jak najdłużej. Poza tym bardzo cieszę się, że postanowiłaś zasilić szeregi Kruczków. Życzę dobrej zabawy!]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Tia jest typowym hejterem, więc z definicji nie znosi wszystkiego, co zbyt wesołe, zbyt wszędobylskie, zbyt roześmiane i zbyt popularne, a właśnie te wszystkie cechy uosabia Fanny. W dodatku jest chorobliwie zazdrosna o Caelana, właściwie jedną z niewielu osób, która ją lubi, więc wykorzysta każdą okazję, żeby dopiec swojej "rywalce" (chociaż powinna bić się prędzej o Thomsona, niż o Abernathy'ego). Zresztą sama chciałaby być taka jak Mayweather, mniej złośliwa, wygadana i przede wszystkim otoczona wianuszkiem znajomych, co jest trzecim powodem do nienawiści :D ]

    OdpowiedzUsuń
  11. [ja mam 19, a wyglądam na 12-13, więc... :)
    dziękuję bardzo!]

    Zaria

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Urozmaica puchoński krajobraz. Jest za dobra na Ślizgonkę, za tchórzliwa na Gryfonkę i nie ma tak lotnego umysłu, jak Krukonki. Pozostaje Hufflepuff :D
    Tak, to poważne problemy poważnej nastolatki! Wątek byłby okej, tylko Tia nie chodzi na żadne randki, bo wszyscy wiedzą, że ubóstwia Thomsona, a poza tym Fanny byłaby ostatnią osobą, której rady posłuchałaby. Albo robiłaby wszystko na opak, na złość i marudziłaby jak głupia :D W zasadzie Mayweather nie powinna czuć wielkiej niechęci do Bowen, tylko raczej się dziwić, dlaczego jest taka nieprzyjemna, więc może czasem będzie próbować zagadywać, podchodzić, żeby się dowiedzieć, o co chodzi? Chyba, że ona też zazdrosna... ]

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Nie spodziewałam się, że z Fanny może być taka agresorka. :D Ciekawe urozmaicenie. Ode mnie oficjalne cześć. Szkoda poprzedniego zdjęcia, ale to też jest ładne. ]

    Caelan

    OdpowiedzUsuń
  14. [Nieposkromione stworzenie z tej Fanny! :D W razie chęci/pomysłu/czegokolwiek zapraszam do siebie na wątek.]

    Steven C.

    OdpowiedzUsuń
  15. [Liczyłam, że pojawi się ktoś chętny na właśnie taki wątek i nie ukrywam, że Fanny ze swoim charakterkiem się nadaje. Jestem za.
    Mam pewien pomysł na wątek sam w sobie i to w dodatku okołowalentynkowy, otóż Steve w akcie skrajnego poirytowania i chęci utarcia natrętnej Fanny nosa, wysłałby do niemal wszystkich jej bliższych koleżanek kartki walentynkowe z propozycją romantycznego spotkania. Twoje dziewczę miałoby więc pretekst do zrobienia mu jakiejś sceny, najlepiej przed szerszą publicznością, bo w tego typu sytuacjach Steve nie jest już taki hop do przodu. Co o tym sądzisz?]

    Steven C.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Chwilowo nie mam, ale z wielką chęcią nad czymś pomyślę. Oczywiście możemy razem dojść do jakiegoś porozumienia. Wolisz negatywne czy raczej pozytywne relacje? :)]

    Hyun

    OdpowiedzUsuń
  17. [Choć karta króciutka, bardzo przyjemna! Lucy kocha magiczne zwierzęta, chętnie dorysuje jakieś wymyślone przez siebie zwierzątko obok wywiadu z nią w majtkowym notesiku. W razie chęci - zapraszam serdecznie, pokombinujemy! :)]

    Lucy/Ethel

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Bójka zawsze w cenie <3 Niby Fanny jest rok młodsza i trudno je razem wsadzić na lekcję, ale coś poradzę na tę przeszkodę i postaram się zacząć (pewnie we wtorek). ]
    T. Bowen

    OdpowiedzUsuń
  19. [A powiem Ci, że to w sumie bardzo dobry pomysł jest. Miałam mieć takie dwa wątki odnośnie pomagania mu w nauce, ale jakoś się wykruszyły.Pomysł z ważeniem eliksiru szczęścia również mi się podoba. To... Ogarnę się z zaległościami i od razu zabiorę się za rozpoczęcie! :)]

    Hyun

    OdpowiedzUsuń
  20. [ To jest niemożliwe, że go będzie wykorzystywała. Serio. Za bardzo zła z niego kreatura, by dać się tak łatwo podejść. Nawet wiem już jakie to może być zdjęcie. Odezwij się na gg - 2219544 ]
    Ignis Femoris

    OdpowiedzUsuń
  21. Może zacznijmy i zakończmy na tym, że nie była zadowolona z tego, jaka jest. Rozmyślanie i dumanie nad tym wcale tego nie zmieni, mówienie tego każdemu tym bardziej – zresztą akurat na tym polu nie miała aż tyle odwagi, aby o tym mówić.
    Dziś, zamiast spacerować samotnie po korytarzu, najchętniej zostałaby w dormitorium, w ciepłym łóżku i wyspała się na następne zajęcia. Jednak mus to mus, a po kim jak po kim, ale po Rose Weasley spodziewa się raczej dokładności w wykonywanych obowiązkach.
    Tak więc dalej błądziła w ciemności, martwiąc się, żeby się czasem o coś nie potknąć, jak to ona potrafiła, nawet nie potrzebowała nierównej powierzchni, aby wywinąć orła albo przynajmniej się zachwiać. Przystanęła w końcu przy jakimś obrazie i zerknęła na niego.
    Postać spała w najlepsze, czego Rose szczerze jej zazdrościła. Nie długo jednak, bo usłyszała za moment jakiś dziwny dzwięk. Podeszła powoli do jego zródła i… westchnęła głęboko.
    - Fanny, możesz mi wytłumaczyć, co robisz o drugiej w nocy na korytarzu?
    Jasne, że znała tą dziewczynę. Czasami siadały razem, żeby pogadać. Mogła nazwać ją… dobrą koleżanką. Tak.

    [Wybacz za coś tak marnego, chyba mi wena uciekła :<]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  22. [A dlaczemu by nie - zatem, niech się spotkają i porozmawiają :)]

    Na dzisiejszy dzień wolny nie przypadło mu wiele prac. Po za zjedzeniem smacznego obiadu, posprzątaniem kilku uwierających go staroci i naprawie starego regału na książki, był wolny.
    Choć nie do końca.
    Pamiętał bardzo dobrze, o wizycie w Trzech Miotłach, gdzie zapewne czekała już na niego Fanny - uczennica uczęszczająca na jego zajęcia. Karkarow wiedział, że to jej ulubiony przedmiot, co zauważał, kiedy tylko rozdawał uczniom zadania. Fanny naprawdę przykładała się do owego przedmiotu, ale wcale nie z przymusu - bardziej na zasadzie chęci. Przypominało mu to jego sytuację z lat szkolnych - kiedy był piętnastolatkiem, opieka nad magicznymi stworzeniami w pewien sposób odgrywała rolę jego hobby. Z łatwością zapamiętywał wszelakie zagadnienia i już od pierwszych lekcji miał dobre podejście do stworzonek, za co często był chwalony. Końcowe egzaminy zdał naprawdę wyśmienicie, choć wcale się do nich nie przykładał.
    Podobny potencjał widział dokładnie w panience Mayweather, która chciała z nim dziś porozmawiać na różnorakie tematy.
    Wszedłszy do ciepłego pomieszczenia, jego wzrok wylądował na stoliku, przy którym siedziała uśmiechnięta, ciemnowłosa uczennica Rawenclaw. Przed nią parowały dwa, kolorowe kubki, w których najprawdopodobniej czekała na niego smaczna herbata.
    - Witaj, Fanny. Wybacz za małe opóźnienie, miałem kilka domowych spraw do załatwienia - z uśmiechem zasiadł do stolika, zdejmując płaszcz i wieszając go na oparciu.
    Był nastawiony na sporo pytań, którym chętnie udzieli odpowiedzi. Przy okazji, chętnie pozna dziewczynę od strony prywatnej - wydawał się naprawdę ciepłą, ciekawą i miłą istotką. A z takimi współpracowało się najlepiej.
    - Jak Ci minął dzień?

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  23. [Kłaniam się przed rówieśniczką oraz koleżanką z tego samego Domu, życząc udanej zabawy oraz zapraszając na wątek :)]

    Beleth Yukimura

    OdpowiedzUsuń
  24. [Coś w ten deseń. Lance to taka odskocznia, tak bym tu ujęła. Mój pierwszy Ślizgon aż tak przyjemny i otwarty na innych nie jest ;p Akcję możemy ulokować w Hogsmeade. Może być Miodowe Królestwo, ale pasują również Trzy Miotły, gdzie można byłoby spokojnie zająć miejsce i porozmawiać, a tym samym napić się piwa kremowego. Mógłby z nią sobie poflirtować. Czemu, by nie? Lance jest ekstrawertykiem. Tam gdzie ludzie i miejsce, gdzie coś się dzieje – tam i on ;>]

    Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  25. [To jest najlepszy wątek wraz z powiązaniem jaki dostałam. Już sobie wszystko zaczęłam wyobrażać i coraz bardziej zaczyna mi się to podobać :D
    Przyjaźń damsko-męska, której inni uczniowie nie potrafią zrozumieć i cały czas myślą, że są parą :)
    Rozumiem, że zaczynam? Chyba, że chciałabyś swoją energię wenową spożytkować w formie zaczęcia :) Jak nie to z miłą chęcią zacznę ten zacny wątek.]

    Beleth Yukimura

    OdpowiedzUsuń
  26. [W takim razie zaczynam :3]

    Dzień jak codzień. Beleth zawsze spóźniał się na lekcje, bo spał jak zabity po nocnym dyżurze, ale w sumie to nieważne co robił wieczorami to i tak spał do południa prawie. Na szczęście nadążał za materiałem, bo inaczej plany o byciu aurorem szlag jasny by trafił.
    Tego dnia nie było inaczej. Beleth spał do późnego południa, przewracając się z boku na bok co jakiś czas. Potem zaczął spać na plecach z ręką na klatce piersiowej, która miarowo podnosiła się i opadała. Widać było, że Yukimura był w głębokim śnie. W sumie to same dziwne rzeczy mu się śniły, ale nie na tyle by wybudzić go.
    Niektórzy uczniowie próbowali go dobudzić, ale spławiał ich głuchym Dajcie mi spokój i zasypiał na nowo. Nie wiedzieli co z nim zrobić, więc sobie poszli i najpewniej coś napomknęli w Pokoju Wspólnym, że Beleth nie chce wstać, ale go to nie obchodziło.

    Beleth Yukimura

    OdpowiedzUsuń
  27. [Może i oklepane, ale jeszcze nigdy nie miałam swoimi postaciami wątku z takim znajomym jeszcze z piaskownicy, więc jak najbardziej podoba mi się pomysł na taką relację. Co do samego wątku: może panie by się pokłóciły o jakąś głupotkę, a potem Amnesia przybiegłaby przepraszać, przerażona swoim zachowaniem? Bo to chwilowo jedyna rzecz, jaka przychodzi mi do głowy.]

    AMNESIA

    OdpowiedzUsuń
  28. [ Nie miałam żadnego wątku świątecznego, ale... na blogu czas płynie znacznie wolniej, więc chyba możemy jakoś umiejscowić akcję w trakcie świąt? Fanny mogłaby nawiedzić Caelana w domu, powiedzmy jakoś 27 grudnia. Tylko po co? Miałaby dla niego prezent albo była w pobliżu u starej ciotki i postanowiła go odwiedzić? :D ]

    Caelan

    OdpowiedzUsuń
  29. [Dla mnie bomba! Nie wiem, czy to w style Fanny, ale może gdyby się dowiedziała, że Lucy stała się byłą niedoszłą dziewczyną Quentina, jakkolwiek by to nie brzmiało, wzięłaby sobie za punkt honoru uleczyć "złamane serce" koleżanki, choć Lucy wciąż by jej powtarzała, że wszystko jest w porządku i nadal się przyjaźnią. Mogłyby pójść do Hogsmeade, gdzie pod pozorem wywiadu Lucy trafiłąby na rankę w ciemno! :D]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  30. Jakby podążając za całokształtem jej charakteru, upodobania Bowen co do pogody były dosyć… specyficzne. Nie przepadała za zbyt gorącymi, słonecznymi dniami, zdecydowanie wolała dżdżyste, pochmurne poranki i zimne wieczory, chociaż nigdy nie ubierała się na tyle ciepło, żeby nie przemarznąć lub nie zmoknąć. Zresztą, przy wysokich temperaturach policzki przybierały barwę niezdrowego szkarłatu, więc zima była dla Puchonki zbawieniem – nie musiała się wstydzić okropnych plam na twarzy, o ile tylko nie znalazła się we wstydliwej sytuacji.
    Dlatego też tego ranka, obudzona przez bezczelne promienie zimowego słońca, nie zerwała się z łóżka, poćwierkując jak skowronek. Skrzywiła się nieznacznie i wstała, a już pół godziny później, samej nie wiedząc, jak jej się to udało, stała ubrana i uczesana na dziedzińcu. Czekała na resztę Puchonów, trochę spóźnionych; szli na zajęcia ONMS-u, jednego z ulubionych przedmiotów Bowen.
    Błoto utworzone przez roztapiający się śnieg pokrywało prawie całe błonia, więc gdy dotarli na skraj Zakazanego Lasu, buty oraz skraje szaty nie wyglądały najporządniej. Jedna z koleżanek Tii wielkodusznie oczyściła sobie i jej botki zgrabnym machnięciem różdżki, co Puchonka przyjęła z ulgą – nie znosiła wyglądać niechlujnie.
    – Puchoni z siódmego roku! – usłyszała za sobą głos, a gdy się obejrzała, dostrzegła profesora od zielarstwa; zmarszczyła brwi. Ostatnim, czego teraz potrzebowała, było przesadzanie mandragor, wyciskanie ropy z czyrakobulwy albo zajmowanie się jeszcze wstrętniejszymi czynnościami w szklarni. Już wolałaby karmić legendarne sklątki tylnowybuchowe wyhodowane przez Hagrida! – Proszę się zbliżyć! Wasz nauczyciel dzisiaj nie może przeprowadzić zajęć, dlatego tymczasowo się wami zajmę. Proszę, proszę bliżej.
    Rozległo się kilka mruknięć dezaprobaty. Sytuacja nie przedstawiałaby się tak źle, gdyby nie to, że byli złączeni z szóstoklasistami z Ravenclawu, a wśród nich, oczywiście, stała Fanny Mayweather. Tia odezwała się, potwierdzając swoją obecność, ale nie spuszczała wzroku z Krukonki jeszcze przez chwilę. Kolejny słoneczny akcent tego dnia…
    – Nie jestem w stanie przeprowadzić z wami naraz lekcji, dlatego dostaniecie zadanie specjalne. – Profesor machnął różdżką, a w powietrzu ukazał się wyraźny obraz jakiejś nieznanej Bowen rośliny. – To rdest ptasi. Waszym dzisiejszym zadaniem jest znaleźć miejsce, gdzie rośnie. Powinniście szukać nie dalej niż trzydzieści stóp w głąb lasu. Dla zwycięzcy przewidziane są punkty dla domu, bo rdest na pewno przyda się do eliksirów… powodzenia!
    Przewróciła oczami, a później ruszyła żwawym krokiem w zachodnim kierunku, żeby słońce nie śmiało jej dalej razić. Nie zależało jej za bardzo na znalezieniu tego zielska, ale nie mogła przecież stać jak kołek, próbując nie dać butom przemoknąć. Obejrzała się tylko, czy ktoś za nią szedł; w promieniu pięciu metrów nie dostrzegła nikogo, a dalej kręciła się tylko Fanny z kilkoma innymi Krukonami.
    Jeszcze bardziej na zachód, byle dalej na zachód…

    OdpowiedzUsuń
  31. Profesor miewał dużo na głowie, ale dla uczniów zawsze znajdował chwilę, którą był w stanie im w stu procentach poświęcić. Ostatnimi czasy, co raz więcej osób decydowało się na podjęcie nauki związanej z magicznymi stworzeniami - Karkarow był tym faktem oczywiście iście zadowolony, bo dawało mu to ogromną satysfakcję z wykonywania własnej pracy.
    - Oczywiście, że mogłoby być gorzej - potwierdził z uśmiechem, upijając łyk ciepłej herbaty - A na tosty załapiesz się może jutro - dodał, zerkając na jej uroczy notes.
    Dziewczyna była mugolem, co zdecydowanie dawała po sobie poznać - pewnych rzeczy się nie zapomina i wbrew pozorom, ciężko przestawić się ze zwykłego długopisu na magiczne pióro. Niekiedy profesor naprawdę zazdrościł mugolom ich statusu - ciekawe wydawało mu się ich życie, kiedy są w stanie odnaleźć się zarówno w świecie magicznym jak i zwykłym. Nigdy nie miał okazji zagłębić się w ich życie.
    - Właściwie mój dzień jeszcze nie minął, ale na ten czas nie narzekam - odpowiedział po chwili, przenosząc wzrok na jej delikatne rysy twarzy.
    Będzie wolny dopiero po ich spotkaniu, choć nie śpieszyło mi się w ogóle. Zawsze był chętny na tego typu rozmowy, po za tym mógł dowiedzieć się czegoś więcej na temat Fanny, która wydawała się naprawdę ciekawą istotką.
    - Masz może jakiś pomysł na zajęcia?

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  32. [A mogę zacząć, czemu nie? c;]

    Po owocnej przygodzie podziwiania i kupowania tych cudowności w Miodowym Królestwie, a tym samym zrobienia sobie zapasów… przynajmniej do kolejnej wizyty w Hogsmeade. Choć prawda była raczej taka, że znikną w przeciągu trzech dni. Lance miał to do siebie, że podbierał innym jedzenie, ale sam nikomu nie żałował. Może i powinien, bo najlepsze smakołyki powinien w egoistycznej idei pozostawiać dla siebie i trzymać w bezpiecznym miejscu. Nah… Tyczyło się to jedynie bimbrowego interesu ten akurat nie był do wglądu dla wszystkich, a jedynie wtajemniczeni wiedzieli co w trawie piszczy.
    Umówił się, że jak wydostanie się z królestwa słodyczy to dołączy do Mortiera – kolegi ze Slytherinu. To zazwyczaj z nim wykonywał żarty. Wygodniej i o wiele bezpieczniej jest mieć wsparcie kogoś komu się ufa. Zastał go, kiedy ten siedział z Natem Hutchelem – tak, tym samym co handlował w szkole sprawdzonymi ściągami i nieźle się na tym dorabiał. Lance przywitał się z nimi, dosiadając się do stolika gdzieś na środku Trzech Mioteł bez żadnego wahania. Nate znów napomknął coś pochylony nad okrągłym blatem coś o tej tajemnej organizacji dla wtajemniczonych łobuzów, ale Griffin pokręcił od razu głową i skrzywił się lekko. Nie, nie ma na to czasu. Kto będzie zajmował się robieniem żartów, sporządzaniem słynnego ślizgońskiego bimbru, leżał jak zdechlak na sofie w Pokoju Wspólnym Ślizgonów czy podrywał panienki? Tak dużo do zrobienia dla takiego lenia jak on. No w życiu się nie wyrobi… nie pogodzi zbyt wielu rzeczy na raz.
    Wstał ledwie chwilę po pojawieniu się i skierował się po piwo kremowe. Kusiła go Ognista, ale jak wiadomo bimber czekający w dormitorium był lepszy. Miał to coś. Był swojski i w ogóle. Piwa kremowego nie wynajdzie w zamku, a na Ognistą z hogwarckimi smakoszami znajdzie się jeszcze szansa. Wrócił z bursztynowym, słodkim napojem, przy którym niezwykle przyjemnie było się rozgrzać. Na zewnątrz nadal padał śnieg i trzymał mróz, który jeszcze był wyczuwalny na policzkach Griffina.
    Razem z chłopakami omówili nadchodzącą imprezę zamkniętą dla Ślizgonów, gdzie w obrót pójdzie ślizgoński bimber. Nikt nie spodziewałby się co czasami mogło dziać się w Pokoju Wspólnym Zielonych. Całe szczęście, że nie mieli aż tak sztywnych prefektów. Członkowie organizacji, o której wspominał sam Nate – czasami pomagali im udobruchać i przekonać, że rozerwanie raz na jakiś czas to nic złego, a jutro poradzą sobie na zajęciach. Teraz obejmując ręką ciepłe piwo kremowe dotarło do niego jaki z niego fuksiarz. Nigdy nie spóźniał się na zajęcia, a zdarzały się bardzo ciężkie noce. Mortier ruszył za Natem w stronę wyjścia, bo chciał zobaczyć z daleka Wrzeszczącą Chatę, która w opinii Griffina była po prostu starą ruderą, która za parę lat zawali się do środka. Takim sposobem został sam. Nie spodziewał się, że niebawem pewna Krukonka raczy się do niego dosiąść.

    Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  33. Steven był specyficzną osobowością i czasami miał wrażenie, że sam za sobą nie przepada. Niby się nie wyróżniał na tle wszystkich innych wychowanków Slytherina, ale nawet we własnym domu nie był szczególnie popularny. Jakoś tak w trzeciej klasie przestało mu jednak zależeć na szacunku pozostałych Ślizgonów.

    Ostatnimi czasy naprawdę sobie pofolgował i robił dokładnie to, na co miał ochotę, nie przejmując się zupełnie konsekwencjami swoich czynów. Nawet tłumnie ubywające rubiny z klepsydry Slytherinu nie robiły na nim szczególnego wrażenia, choć sporo tych strat należało przypisać właśnie jemu. Cornell pozwalał szaleć swojej zgryźliwości nawet tuż przed nosem profesorów. Skoro i tak nie dla niego świetlana przyszłość, to czemu nie miałby się podroczyć ze światem na finiszu szkoły…?

    W sprawach uniesień romantycznych był wykwalifikowanym lawirantem. Tu puścił oko, tam szepnął komplement, zaprosił na spacer, a na popołudnie umówił się z kolejną nad jeziorem. Miał świadomość, że stąpa po grząskim gruncie. Jednak póki odczuwał tę dziwną ekscytację, nie zamierzał przejmować się prawdopodobnym, twardym lądowaniem w rzeczywistości.

    Czasami jednak kobieca logika męczyła go okrutnie. Ratował się wtedy wyjątkowo perfidnymi zagraniami, by dać jasno do zrozumienia danej białogłowej, że jego zainteresowanie było chwilowe. Dokładnie tak, jak w przypadku Fanny. Kiedy już dotarli do miejsca, w którym Steven zwykł mówić: papatki, Mayweather popadła w jakąś dziwną paranoję i żyć mu, do jasnej anielki, nie dawała. Steve nigdy nie wybierał prostej drogi i zamiast powiedzieć dziewczynie: odczep się, wybrał realizację złośliwego planu.

    Kupił kilkanaście najtańszych, kiczowatych kartek walentynkowych i postarał się, by trafiły one do dziewcząt, w których towarzystwie obracała się Fanny. Znając kobiece skłonności do plotkowania, jasnym było, że wieści dotrą do Krukonki w tempie ekspresowym i Steven liczył, że to będzie klarowny przekaz.

    Bardzo się pomylił.

    Jeden ze Ślizgonów, z którymi gadał właśnie o nieistotnych sprawach, zaczął nagle znacząco spoglądać za plecy Stevena. Cornell zmarszczył brwi i jął się obracać, chcąc jednocześnie zadać pytanie, czy jego kolega ma jakiś atak, ale przerwał mu nieszczególnie bolesny, aczkolwiek irytujący atak w ramię.

    Steven spojrzał z góry na Fanny, a potem na sfatygowaną kartkę w jej dłoni.

    - Najtańsza walentynka, jaką znalazłem w Hogsmeade - odparł i uniósł brwi ostentacyjnie. Zanosiło się na aferę na cały korytarz, a to zdecydowanie nie było na rękę naszego lowelasa. Mocny w gębie to on był, ale raczej w pojedynkach jeden na jeden.

    Steven C.

    OdpowiedzUsuń
  34. [Mam dodatkowe urozmaicenie dla naszego wątku! Steven chciałby dołączyć Lucy do grona złamanych przez siebie serc, ale widzę, że Fanny ma nieprzyjemne doświadczenia z nim, zatem może Lucy „rencyma i nogami” przestrzegać przed jakimikolwiek kontaktami z tym konkretnym Ślizgonem :D No ale Lucy jest upośledzona na linii Puchonka-Ślizgon, bo jeśli chodzi o chłopców to chyba tylko wśród Ślizgonów ma znajomych xD Myślę, że będzie ciekawie! I nie przejmuj się niczym, ja spokojnie zacznę, bo już jestem po sesji.]
    Życie uczuciowe Lucy nie należało do specjalnie burzliwych, chociaż niektórym mogło się tak wydawać, bo Wood była dziewczęciem nieco naiwnym jeśli chodzi o te sprawy. Miała swój rozum i zawsze czekała na tą nić prawdziwego porozumienia między nią, a potencjalnym chłopakiem, ale to nie przeszkadzało jej we wgapianiu się w jakiś obiekt westchnień, który zwyczajnie jej na przykład imponował czymś. I tak się gapiła, kierując się zasadami żelaznej kobiecej logiki, która kazała jej czekać, aż „wybranek” sam zorientuje się, że coś jest na rzeczy i podejdzie porozmawiać.
    I choć na przykład z Jemmą nie specjalnie rozmawiała na tematy sercowe, to Fanny wydawała się być świetnie obeznana w miłosnych przeżyciach Puchonki. Lucy czuła się przy niej dobrze i nie czuła żadnego oporu, by opowiadać jej o tym, kto się jej podoba, z kim rozmawiała na ostatniej imprezie, a nawet o tym, że z Quentinem się tylko przyjaźnią, choć wszyscy uważają inaczej. Fanny znała sytuację, choć Lucy nie była przekonana, że ją rozumie, bo co i rusz zwracała uwagę Lucy na jakiegoś fajnego chłopaka, który jej zdaniem by do Lucy pasował. Nie była na nią o to zła, nigdy w życiu, nie miała jej też za złe, że dziewczyna gubi się w sytuacji między Tinem i Lucy. Przyjaźnili się, krótko byli parą, która doszła do wniosku, że jednak lepiej jest mieć siebie na pewną odległość i nadal się przyjaźnią, a Lucy chętnie odgrywa swoją dawną rolę, przed ewentualnymi, natrętnymi dziewczętami, które nie są w typie Tina. Słowem, cała szkoła już gubiła się w tym co jest między Puchonką i Ślizgonem.
    -Może zapytasz go o błotoryje? Ostatnio czytałam jedną teorię, że one wcale nie zjadają mandragor, uwierzyłabyś? Lysandrowi się to nie spodobało, ale on nie przyjmuje do wiadomości innych teorii niż swoje własne – zagadnęła Fan, dostosowując do niej prędkość swoich kroków, gdy zmierzały do Hogsmeade. Lucy była podekscytowana każdym wywiadem, który miał miejsce. Często po jego zakończeniu udoskonalała go swoimi rysunkami magicznych zwierząt.
    -Czemu umówiłyśmy się akurat w herbaciarni? – spytała, spoglądając na nią kątem oka. Nie była podejrzliwa, po prostu nie rozumiała dlaczego wybrała takie miejsce, gdzie na pewno będzie mnóstwo ludzi. W końcu nadchodziły walentynki.
    Była ciekawa, kogo spotkają. Często wywiady przeprowadzane były spontanicznie, ale wtedy nie spotykały się z ciepłym przyjęciem. Ten wydawał się Lucy zupełnie inny – udało się im umówić z rozmówcą na wywiad, a to oznaczało, że prawdopodobnie otrzymają mnóstwo ciekawych odpowiedzi, a nie spotkają się ze zdziwionym spojrzeniem napadniętego przypadkiem przechodnia.

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  35. [Aiden na pewno nie będzie się z niej śmiał! Jeju, zróbmy z nich przyjaciół *_* Mam wrażenie, że w jej towarzystwie będzie mu o wiele lepiej niż wśród czystokrwistych!]

    Aiden

    OdpowiedzUsuń
  36. I jak tu, drogi Merlinie, być poważnym prefektem i każącą ręką dyrektora, przedłużeniem zmysłów nauczycieli i wzorem do naśladowania, kiedy przed oczami jawi Ci się taki obraz? Gdy tylko Fanny uśmiechnęła się, Rose od razu parsknęła śmiechem, choć za moment zatkała usta wolną dłonią. Chyba pierwszy raz zdarzyło jej się, aby jakiś uczeń rozbawił ją, gdy ta właśnie miała zamiar wyciągnąć konsekwencje ze względu na niesubordynację i kompletne olanie szkolnego regulaminu.
    Zerknęła na cukierki, które w jej stronę wyciągnęła dziewczyna, i wszystko stało się jasne. To od nich zamieniała się w małą, uroczą i śmieszną przy okazji Smerfetkę.
    Pokręciła głową, jakby miała przed sobą raczej niesfornego dzieciaka, a nie dorosłą uczennicę, świadomą swoich czynów i westchnęła po raz kolejny.
    - Nie, dziękuję. Wracaj do dormitorium, zanim złapie Cię jakiś Gargamel albo inny Klakier. Albo wiesz co? Sama cię odprowadzę, bo znowu możesz zgubić drogę i przypadkiem z łazienki do dormitorium przechodzić przez lochy. A wydaje mi się, że wrócisz do tej łazienki po raz kolejny… - zerknęła raz jeszcze na niebieski, szeroki uśmiech dziewczyny. – Tylko wszystkim mówisz, że dostałaś u mnie szlaban za wymykanie się, gdyby nas ktoś zobaczył. Tak? – nie dała jej okazji do wypowiedzenia się, a ruszyła do przodu, w stronę wieży Krukonów. – Świetnie. Może zostaw te cukierki na jakąś imprezę, gdy jakiś nieprzyjemny gość będzie się do ciebie przystawiać? – rzuciła okiem raz jeszcze na nią i nie mogła znów powstrzymać uśmiechu.

    Rose

    OdpowiedzUsuń
  37. Gdyby Beleth chciał to wstałby nawet przed budzikiem parę minut wcześniej, bo ma taki powalony wewnętrzny zegar. Dlatego nie nastawia sobie budzików i śpi do oporu, czasem nawet równe dwanaście godzin. Nie wie dlaczego, ale potrafi tak długo spać i czuje się rozespany. Nic dziwnego.
    Znowu ktoś próbował go dobudzić, bo usłyszał głos oraz łóżko niebezpiecznie zakołysało.
    Yukimura, jeszcze senny, mruknął coś po japońsku. Coś w deseń Daj mi spokój... a potem przewrócił się plecami do dziewczyny poprawiając się na łóżku i westchnął głęboko by znowu usnąć.
    Ten człowiek to potrafił spać na zawołanie...

    Beleth Yukimura

    OdpowiedzUsuń
  38. [Hah majtkowy róż xD Lysander na pewno z chęcią wyłożyłby jej całą pracę magisterską gdyby spytała go o relację czarodziejów i magicznych stworzeń. Bardzo lajtowa postać, którą z łątwością mogę sobie wyobrazić :) Super. Witam CIę serdecznie nieco opóźnione, ale szczere ;)]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  39. [Cześć i dziękuje :) Nie ma czego współczuć, zasłużył sobie. Chęci są zawsze, gorzej u mnie niestety z pomysłami, ale pomyślę i jak coś mi wpadnie to się zgłoszę c:]
    aris

    OdpowiedzUsuń
  40. [Hej :) Cieszę się, że postać Zandera przypadła Ci do gustu. Na wątek jestem otwarta, jednak Twój pomysł z powiązaniem muszę odrzucić, bo nie pasuje on do koncepcji postaci. Lysander chodzi z głową w chmurach i nigdy nawet nie myślał, żeby się z kimś sparować. Tak samo nigdy się z nikim nie kłóci, dlatego znowu zgrzyt. Jednak dziękuję za ofertę ;) Możemy wymyślić jednak coś co będzie nas obie satysfakcjonowało.]

    Lysander

    OdpowiedzUsuń
  41. [Cześć! Bardzo proszę próbować, przecież nigdzie nie jest napisane, że Sadr jest aspołeczny. Zapraszam ;)]

    Sadr

    OdpowiedzUsuń
  42. [Ah, Billy wydrapałby oczy jakby ktoś go chciał przytulić, dlatego lepiej nie próbować, haha :D. Skoro wpadłaś pod moją kartę, zapewne masz chęci na wątek. Jakieś pomysły?]

    Billy

    OdpowiedzUsuń
  43. Nauka jako taka ogólnie szła mu całkiem dobrze. Nie miał żadnych problemów aby usiąść z książką w dłoniach i ją czytać. Problem zaczynał się gdy musiał to zrobić w określonym czasie. Nie chodziło o brak umiejętności organizacyjnych, po prostu Hyun znał angielski perfekcyjnie tylko w wymowie. Z pisaniem i czytaniem było odrobinę gorzej, więc przygotowanie referatu na jakieś zajęcia wcale nie było takie łatwe, jak mogłoby się wydawać i o ile szło mu całkiem dobrze z jednolitym tekstem, w momencie gdy pojawiały się nazwy składników w eliksirach po prostu głupiał. Pocieszał się jedynie w momentach, gdy w księgach były szkice omawianych składników – wtedy po prostu wiedział co to takiego, bo znał nazwy jednak w swoim ojczystym języku.
    — Czy my właściwie mamy wszystkie składniki, które są do tego potrzebne? — spojrzał na koleżankę z domu Kruka i uśmiechnął się delikatnie, jeszcze raz przyglądając się leżącym na stoliku produktom. Uważnie je liczył i starał sobie poprzypominać ich angielskie odpowiedniki nazw. Z Fanny spędzał stosunkowo dużo czasu, była jedną z tych osób, które starały się mu pomóc z nadrobieniem tych niewielkich różnic w materiale no i dodatkowo Fanny pomagała mu z angielskim. Chociażby teraz, nie dawała mu spokoju dopóki nie powiedział poprawnie nazwy każdego składnika. Wpatrywał się jednak w jeden ze składników i kompletnie nie mógł skojarzyć co to właściwie jest, a co dopiero miał wypowiedzieć jego angielską nazwę…
    — Nie bądź taka Fanny, dajmy już sobie spokój i weźmy się do roboty — powiedział, wydymając lekko wargi, wpatrując się uważnie w twarz dziewczyny. Miał nadzieje, że jego urok osobisty w końcu na nią kiedyś zadziała i przestanie tak bardzo go męczyć. W zasadzie to nadrabianie tych drobnych zaległości szło mu całkiem sprawnie, czasami tylko udawał, że coś mu nie idzie specjalnie. Tak, jakby obawiał się, że gdy będzie na równi ze swoimi kolegami z roku to Fanny nie będzie miała dla niego już tyle czasu, co było głupotą. Przecież dogadywali się całkiem dobrze. To chyba jednak było spowodowane lękami wyniesionymi z przeszłości. Z Changiem również dogadywał się dobrze, wręcz bardzo dobrze a ten mimo wszystko opuścił go tak nagle, zostawiając go całkowicie samego. Chociaż starał się o tym nie myśleć, podświadomie obawiał się kolejnego porzucenia. Dlatego rzadko, kiedy się angażował, a gdy już kogoś polubił… Uparcie się go trzymał, nie pozwalając mu odejść, wciąż szukając kolejnych powodów do dalszych spotkań. Mimo, że w życiu by się do tego przed sobą samym nie przyznał, pragnął obecności kogoś drugiego, obok siebie.

    Wybacz, że tyle to trwało, ale teraz będzie już tylko z górki! :)
    Hyunie

    OdpowiedzUsuń
  44. [Jestem za tą nienawiścią! Możemy zrobić coś w tym stylu: Kiedyś się przyjaźniły, Fanny spodobał się jakiś chłopak, więc Aurora postanowiła jakoś jej pomóc przy staraniach. Mogła użyć przy tym swojego uroku wili, no ale coś by poszło nie tak i zamiast w F., chłopak zakochałby się w A... Oczywiście próbowałaby wszystko odkręcić, ale byłoby jeszcze gorzej. Od tamtego czasu po prostu zerwałyby znajomość i udawały, że się nie znają. Teraz przydałaby się jakaś konfrontacja między nimi. Może byłaby jakaś impreza, na której Fanny zobaczyłaby Aurorę przystawiającą się do jakiegoś chłopaka. Przynajmniej tak by to wyglądało, bo Krukonka tak naprawdę mogłaby próbować znowu pomóc jakiejś przyjaciółce. No i jakoś mogłyby się pokłócić na oczach wszystkich... Może być? :)]
    Aurora

    OdpowiedzUsuń
  45. [ Jak z tym naszym wątkiem? Bo wiem, że wszystko miałyśmy ustalone, ale nie wiem kto miał zacząć. Porządkuje właśnie wszystko i przyszłam się zapytać :D ]
    Ignis

    OdpowiedzUsuń