16 lutego 2016

niespełniona ambicja

http://40.media.tumblr.com/tumblr_m3z41pW7y81rt4n41o1_500.jpg 
AMYCUS CROXLEY
17 lat | dom węża | czysta krew | VII | prefekt

Amycus od zawsze był zamkniętym w sobie samotnikiem. Trzymał się na uboczu i próbował nie zwracać na siebie uwagi. Jego rodzice ani trochę nie byli z tego zadowoleni. Od jego narodzin mieli zaplanowaną dla niego przyszłość co do joty. Miał być odważnym Gryfonem, nie bojącym się niczego i nikogo, bożyszczem nastolatek i ulubieńcem nauczycieli. Jednakże ich marzenia zostały zaprzepaszczone już pierwszego dnia szkoły, kiedy to ich ukochany syn trafił do złego domu. To jednak nie zaprzepaściło ich planów i nadzieja nie znikła. Zaczęły się listy, w których był namawiany do dołączenia do drużyny Quidditha lub o zgrozo(!), by w końcu znalazł sobie dziewczynę. Jednak Cus okazał się nieustępliwy i zamiast zajmować się rzeczami, którymi zajmowali się chłopcy w jego wieku on wolał rozwijać swoją pasję do zielarstwa i robić wypady do zakazanego lasu po interesujące go rośliny. Prefektem został z przypadku i jedynie z tego zadowoleni byli jego rodzice. Nie mógł się jednak liczyć ze swoją siostrą bliźniaczką, która spełniła wszystkie ambicje rodziców i stała się ulubionym dzieckiem, zapominając, że ma brata, który jej zdaniem trafił do tak beznadziejnego domu. Jednakże Amycus nie przejmował się tym zbytnio trzymając się na uboczu z jedynymi rzeczami, które były dla niego ważne, czyli roślinami i biblioteką. 



Witam serdecznie! 

18 komentarzy:

  1. [ Co do eliksirów i wypadów do Zakazanego Lasu nasi panowie mogliby się dogadać. Witam serdecznie i życzę dobrej zabawy oraz wielu ciekawych wątków :) ]

    Silas Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  2. [Jakie fajne imię. Witamy na kronikach. Wybacz za beznadziejność tego komentarza ale siedzę od trzech godzin nad kursem angielskiego i się denerwuję, że mi mikrofon słabo łapie... A do jutra muszę zrobić jeszcze ponad 15 lekcji...

    Twój Amycus jest w podobnej sytuacji co mój Angus, tylko domy się odrobinę nie zgadzają. Nie proponuję jednak wątku nim, bo całkiem możliwe, że niedługo opuści Hogwart. Natomiast możemy pomyśleć nad czymś z Hyunem lub Avalon ;) Wybór zostawiam Tobie.]

    Hyun, Avalon

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dobry wieczór! To pan z wolnych, nie? Miło, że tak szybko ktoś go wziął pod swoje skrzydła. c: Lekko mi się czytało, na zdjęcie również fajnie się patrzy, więc chyba nie mam do czego się przyczepić. Życzę dobrej zabawy na blogu razem z nami i samych ciekawych wątków!]

    Jemma Simmons/Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  4. [Mam wrażenie, że za tym poświęceniem względem pasji musi kryć się coś jeszcze. W rzeczy samej – obstawiam, że Amycus ma albo jakiegoś asa w rękawie, którym nie podzielił się ze światem albo jest posiadaczem pewnego sekretu c;]

    Arsellus Langhorne/Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  5. [Amycus wydaje się być nieco skrytą osobą i rzeczywiście dom trafił mu się kiepski z takim charakterem :D W każdym razie, niech wytrwale trzyma się pasji, która sprawia mu przyjemność :)
    Życzę miłego blogowania!]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  6. [Intrygująca postać. Życzę udanych wątków. c:]
    Lucréce Denevue

    OdpowiedzUsuń
  7. [Już wiem, że coś jest na rzeczy! To peszek, bo Lance siedzi również w zielarstwie i zapewniam, że z chęcią odkryje ten brudny sekret pana prefekta. Zapewne sam nie wymknie się do Zakazanego Lasu :D]

    Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Pasuje mi to, nawet bardzo. Takie szlajanie się po Zakazanym Lesie może być fajne. Zacznę, jak tylko ogarnę się ze wszystkim :) ]

    Silas Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć :) Jak dom węża, muszą się znać z Willem. Chyba, że wolisz inną postać. W każdym razie - miłej zabawy życzę! :)]

    William/Amelie/Sorcha

    OdpowiedzUsuń
  10. [Rozumiem, że na moje barki spada zaczęcie wątku? Nie ma sprawy. Coś nam stworzę! c;]

    L. G.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Oh, to Ty, któremu kartę przysłoniłam. Wybacz, naprawdę jestem złym człowiekiem, a moja niecierpliwość jest niepohamowana i okrutna - dlatego też wątek? Jak najbardziej! Tylko mój mózg z wszystkimi swoimi neuronami chyba ma awarię - nie rejestruje ciekawych pomysłów. W ramach zastępstwa uruchamia program "z chęcią zacznę". Może się skusisz? :D]

    Judy

    OdpowiedzUsuń
  12. [Hej! Cieszę się, że ktoś przejął Ama tak szybko. I tak pięknie go dopracował :D Naprawdę kawał dobrej roboty! Witam Cię serdecznie i życze dobrej zabawy z panem Croxley'em ;)]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  13. [Pewnie, że mam ochotę na wątek. Rzeczywiście nasi panowie mają pewne cechy wspólne, choć Croxley posiada coś, czego nigdy nie zazna Nott, a mianowicie przynależność do Domu Węża, więc z tego faktu mogłyby wyniknąć pomiędzy nimi drobne nieporozumienia, bo Blaine nie jest typem osoby, którą powstrzymałaby się przed kąśliwymi uwagami, jeśli coś wybitnie, by ją irytowało. Aczkolwiek możemy uznać, że poza tą drobną skazą łączy ich w miarę neutralna znajomość, co i tak jest ogromnym sukcesem, biorąc pod uwagę charakter mojego Krukona. Co Ty na to, by Amycus podczas swojego dyżuru prefekta nakrył Blaine’a po zmroku w jednym z korytarzy, gdy ten zachowywałby się nieco podejrzliwie? Inną opcję stanowi Zakazany Las i jakaś ich wspólna wyprawa lub zupełnie przypadkowe spotkanie. Tak na prędko udało mi się wymyślić jedynie tyle. c:]

    Blaine

    OdpowiedzUsuń
  14. Amycus Croxley – jeden z najspokojniejszych prefektów jakich kiedykolwiek widział Dom Węża. Kto jak kto, ale nawet Griffin musiał się z tym zgodzić, a był tym wycinającym paskudne żarty dokoła. No prawie… Darował tylko ślizgońskim prefektom. Tak po znajomości, chociaż nie raz rozważał zrobienie specjalnego dla wyjątku dla Croxleya – tak na próbę, żeby ocenić jego szybkość reagowania. Nie, nie tylko dlatego, że Griffin podejrzewał go o wszystko co najgorsze. Nie, skądże znowu!
    Bywało, że gdy Croxley zanurzył nos w książce to już nie było dla niego ratunku. Nie przeszkadzało mu nawet to jak pierwszoroczniaki poprzedniego wieczoru po ślizgońskim bimbrze pędzonym przez Griffina i Jamesa Pottera, który podebrali – za zgodą – starszych chłopaków i tym samym zamienili się w chichrające zwierzaki, bawiąc się w berka po całym Pokoju Wspólnym. Jego opanowanie nawet te wesołe śmiechy już nie raz Lance’a zaskakiwała. Spodziewał się, że Croxley wreszcie oderwie się od ksiąg z zielarstwa i zajmie się przestrzeganiem tego co w regulaminie ma znaczenie – ciszą i spokojem. Mógł zawsze przegnać młodsze roczniki do łóżek, jak to robiła pewna pani prefekt. Griffin niekoniecznie życzyłby sobie odjęcia punktów Wężom, którzy rankingu Domów walczyli o zdobycie podium. Liczył na zobaczenie jakiejś reakcji wykraczającej poza ramy samotniczego zamknięcia się w swoim świecie. Jakąkolwiek – Lance nie był zbyt wybredny. Nie doczekał się jej, gdyż Amycus okazał się zbyt mocno pochłonięty zakurzonymi i grubymi tomiskami.
    Griffin sam interesował się zielarstwem i wyjątkowo lubił ten przedmiot. Dla niego każdy wydawał się na swój sposób ciekawy, ale nie zmieniało to faktu, że miał wszystko gdzieś. Mógł sobie być czarodziejem półkrwi noszącym dumnie herb z wężem na piersi, ale już dawno temu wywalczył sobie uznanie, przede wszystkim dzięki przebywaniu na boisku do Quidditcha. Ostatecznie porzucił ten sport i poświęcił się czymś równie czasochłonnym. Oj, tak przygotowywanie w najciemniejszych zakamarkach lochów słynnego ślizgońskiego bimbru było arcyważnym przedsięwzięciem, a płatanie ludziom figli? Klasyka sama w sobie! No, ale to był Griffin, prawda? Mógł nie liczyć się z nikim ani z regulaminem ani nie respektować żadnych autorytetów. Pan prefekt powinien mieć je na uwadze.
    Trudno byłoby zauważyć większe zdumienie, zastygłego w ruchu w dziwnie schylonej pozycji, gdy tuż obok przemknęła mu jakaś dziwnie znajoma postać. Amycus Croxley. Nie mógł się pomylić. Szeroki uśmiech od razu pojawił się na twarzy Griffina. Cóż za zbieg okoliczności, szanowny panie prefekcie! Nigdy wcześniej nie był tak blisko, aby rozpoznać skrywany od dawien dawna sekret. Lance był wręcz święcie przekonany, że coś ukrywa. Nie mógł, więc tak stać. Bez cienia zawahania ruszył za nim, dbając o to, by śledzony w tej sytuacji się nie połapał. Im dalej za nim szedł, tym towarzyszyło mu wrażenie, że zmierzają do Zakazanego Lasu potęgowało z każdym kolejnym krokiem. Po pokonaniu paru metrów, części błoni coraz bardziej upewniał się w przekonaniu, że to prawda. Griffin nie zamierzał się jednak zbyt szybko ujawniać ze swoją obecnością. Pokrzyżowałoby mu to plany w odkryciu najmroczniejszych tajemnic pozornie niewinnego i nieskazitelnego prefekta.


    Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  15. [Cześć, cześć. :D Tak mi przyszło do głowy, że może zrobiłabym z Pulcherii koleżankę jego słodkiej siostrzyczki? Wszystko pasuje, dom i wiek przede wszystkim, nie wiem jak z charakterkiem tamtej drugiej.]

    Pulcheria

    OdpowiedzUsuń
  16. [Myślałam i myślałam, i nic nie wymyśliłam :C]

    Roxanne

    OdpowiedzUsuń
  17. [No niech zgadnę z... The 100? ;p A czy czasem Amycus nie nadawałby się na tego gościa, co przywitałby ją tak wesoło w Zakazanym Lesie – zapewne niespecjalnie – gałęzią? To byłby bardzo nietypowy sposób na bliższe zapoznanie się ze sobą, a tym samym zawiązanie tej przyjaźni na dobre i na złe :D]

    Cressida

    OdpowiedzUsuń
  18. Mało osób o tym wiedziało, ale Silas lubił zbierać różne rzeczy. Niestety nie mając gdzie trzymać wszystkich rupieci, ograniczał się do małych przedmiotów, które mógł trzymać na parapecie między swoimi kaktusami. Jego parapet był istnym zbiorowiskiem różności. Była tam zniszczona odznaka prefekta, którym był na szóstym roku, kilka koralików nawleczonych na czarną żyłkę, muślinowe bransoletki, łuska z ogona trytona, rzekomy włos testrala ( nie widział, go ale osoby, które widziały twierdziły, że rzeczywiście tam jest), a także kilka kamyczków o wartości sentymentalnej. Nie mógł sobie pozwolić na nic większego, a przynajmniej do czasu tegorocznych Walentynek. Do tej pory nie dotarło do niego to, co się wtedy wydarzyło. Był zadowolony z takiego obrotu spraw, chociaż nic na to nie wskazywało. Teraz jednak w końcu miał swoją rupieciarnię, w której mógł trzymać co chciał, w tajemnicy przed innymi, gdyż o skrytce tej wiedział tylko on i osoba spędzająca z nim święto miłości.
    Dzisiejszego dnia, a dokładniej nocy, nadszedł długo wyczekiwany przez niego czas. Dzisiejszej nocy miała zakwitnąć jedna z rzadszych roślin o wdzięcznej nazwie Dandelion Amorentix. Czemu ta roślina była tak wyjątkowa, że Mulciber się nią zainteresował? Zgodnie z legendą, kwiat ten miał wiele zastosowań, a jednym z nich było to, że był o wiele bardziej skuteczny niż Amortencja. Nie, chłopak nie chciał przerabiać kwiatu na eliksir sztucznej miłości. Miał na niego inne plany. Roślina ta kwitła raz na kilka lat, dlatego Krukon musiał starannie wszystko zaplanować aby nie przegapić jedynej okazji w swoim życiu na zdobycie kwiatu.
    Cały dzień wszystko skrzętnie sprawdzał. Nie chciał, żeby okazało się, że nie zabrał czegoś ważnego, jak na przykład słoik i coś, czym mógłby delikatnie wykopać roślinę. Do torby włożył również narysowaną przez siebie mapę, która prowadziła do miejsca w którym roślina kwitła, a także podręcznik do zielarstwa aby nie pomylić rośliny z żadną inną. O godzinie dwudziestej trzeciej był gotowy. Wyszedł z łóżka i szybko czmychnął z pokoju, ostrożnie zamykając za sobą drzwi. W Pokoju Wspólnym jeszcze raz dokładni sprawdził czy na sto procent miał wszystko. Gdy już był pewien że może ruszać, zaczął skradać się przez korytarze, prosto do drzwi wejściowych. Po kilku sekundach stał już na świeżym powietrzu, ciesząc się, że ponownie udało mu się odejść niezauważonym.
    Drogę do Zakazanego Lasu znał już na pamięć, więc nie potrzebował oświetlenia. Jednak stojąc przy granicy ciemnego lasu, wyczarował z różdżki stróżkę jasnego światła, które chociaż trochę pomagało mu w pokonywaniu gęstych zarośli. Nocne wycieczki w Zakazanym Lesie były niebezpieczne. W końcu nie na darmo ten las zwał się Zakazanym. Chłopak był jednak przygotowany na każdą ewentualność i mocno zaciskał dłoń na trzonku różdżki, a w jego głowie wirowały formułki zaklęć ogłuszających i obronnych niczym zapętlona taśma. Obyło się na szczęście bez nieprzyjemnych spotkań i chłopak spokojnie dotarł na miejsce tylko kilka razy gubiąc drogę. W spokoju czekał aż kwiat zakwitnie, bo tylko wtedy można było go wykopać inaczej istniała szansa, że nie rozwinie swoich płatków.
    Oczekiwanie przedłużyło się jednak i po piętnastu minutach siedzenia na wilgotnym pniu Silas zaczął wątpić w to, że w ogóle kwiat się rozwinie. Najgorsze było to, że ogarnęła go myśl iż popełnił straszny błąd w obliczeniach i w rzeczywistości kwiat zakwitł ubiegłej nocy albo ma zakwitnąć za kilka miesięcy. Z przemyśleń wyrwał go jednak dźwięk łamanej gałęzi. Krukon odwrócił się szybko i zaklinając pod nosem wymierzył różdżkę w kierunku dźwięku. Po chwili w snopie światła ukazała się znana mu dość dobrze sylwetka.

    Silas Mulciber

    OdpowiedzUsuń