22 lutego 2016

There's still a fire in my heart, my darling.

Julie Laven
ROK VII — 17 LAT — GRYFFINDOR — PÓŁKRWI — W POŁOWIE POCHODZENIA FRANCUSKIEGO — KOŁO HISTORYCZNE — KOŁO ZIELARSKIE — CHÓR

Specjalnie wstaje wcześniej, by obejrzeć wschód słońca, naciągając na dłonie rękawy za dużego swetra, i specjalnie kładzie się później, żeby posłać senne spojrzenie lśniącemu na niebie księżycowi w pełni. Tańczy w deszczu, kiedy nikt nie patrzy, a pod nosem nuci francuskie piosenki, których uczyła ją matka. Śmieje się głośno ścigając z wiatrem, a kiedy zabraknie jej tchu, szeptem zdradza mu swoje najskrytsze sekrety. Smutki ukrywa w poduszce, a kiedy jakaś zbłąkana łza wymknie się spod powieki, ociera ją szybko i tłumaczy, że to tylko pyłek wpadł jej do oka. Uwodzi zapachem truskawkowego szamponu i jaśminowych perfum nie mając o tym bladego pojęcia, a na komplementy odpowiada niewinnie zarumienionymi policzkami i zagryzioną dolną wargą. Rozdaje serdeczne uśmiechy znad kubka pełnego gorącej czekolady z bitą śmietaną, a jak ktoś ładnie poprosi, to czasami nawet jest skłonna się podzielić. Podaje pomocną dłoń, kiedy brakuje sił, by wstać, i zawsze pozwala wypłakać się na swoim ramieniu, kiedy słowa nie wystarczają, żeby wyrazić to, co kryje się w sercu. Pogłaszcze po głowie i ucałuje w czoło na pocieszenie, przywróci do porządku i sprowadzi na ziemię, jeśli będzie trzeba. Zawsze przeprasza pierwsza, zawsze pierwsza wybacza, ale nigdy pierwsza nie zapomina. Kocha prawdziwie, mocno i na zawsze, a złość zbywa szybko i bezpowrotnie.

POWIĄZANIA

Niedopowiedzenie to moje drugie imię, dlatego panienka u góry wyszła taka, a nie inna. Mam nadzieję, że da się lubić. Wątki i powiązania, nawet te najbardziej zawiłe i skomplikowanie są jak najbardziej mile widziane. 

17 komentarzy:

  1. [No cześć <3
    Dostaniesz ode mnie w najbliższym czasie kilka propozycji, tylko muszę się pierw uporać z pewnym opowiadaniem (już powoli kończę XD). Bądź cierpliwa proszę, dostaniesz je dzisiaj na sto procent!

    Angus <3

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć! Miło widzieć swoją imienniczkę. No dobra, prawie, ale to kwestia jednej literki. Julie jest świetną osóbką, taką pogodną i w ogóle. Bardzo mi się podoba. Życzę powodzenia i samych ciekawych wątków! ;)]

    Jemma Simmons/Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  3. [Uwielbiam to pierwsze zdjęcie <3 Cześć!
    Ona jest taka fajna, że Max chętnie by ją przytulił! :D]

    Max

    OdpowiedzUsuń
  4. [Hej! Imie i zdjęcie cudowne! Karta bardzo fajna tak samo jak Panienka! :) Miłej zabawy życzę :3]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  5. [jakie piękne to pierwsze zdjęcie. <3
    cześć! bardzo fajnie Ci wyszła ta pani. odnoszę wrażenie, że dogadałaby się z Lukrecią - co o tym sądzisz? masz ochotę na wątek? :)]

    Lukrecia Anders

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Jak dla mnie, to taka na wpół ukryta Mary Sue. Takich postaci było wiele. A zdanie o nieświadomym uwodzeniu i przygryzaniu wargi... ;v ]

    Caelan

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć! Mnie się podoba jednak bardziej to drugie zdjęcie, super włoski ma ta panna, zawsze chciałam tak naprawdę kręcone, ale niestety nie są mi one dane. A Julie jest naprawdę bardzo kochana, tylko tyle wiem na razie. Dużo weny, ciekawych wątków i oczywiście zapraszam, do której z dziewczyn :)]

    Zoella//Primrose//Melissa

    OdpowiedzUsuń
  8. [ A jakąś skazę/wadę to Julie ma? Z karty Twoja pani wydaje się troszkę zbyt idealna, ale wiem, że to postać z wolnych, więc może tak miało być. Niemniej jednak można by ją troszkę doprawić, żeby nabrała nieco charakteru i przestała sprawiać wrażenie efemerycznej. Witam serdecznie i życzę dobrej zabawy a także masy ciekawych wątków :3 Bardzo podoba mi się to drugie zdjęcie :) ]

    Silas Mulciber/Astoria Macnair

    OdpowiedzUsuń
  9. [Jaka ona kochana <3 Dzień dobry, zapraszam do moich i miłej zabawy życzę! :)]

    William/Jackson/Sorcha/Amelie

    OdpowiedzUsuń
  10. [Urocza osóbka, a opis bardzo ładny. Taki delikatny. Witam bardzo serdecznie i życzę udanych wątków! (:]

    Solene // Aaron // Lorelle

    OdpowiedzUsuń
  11. [Oczywiście, że jest chęć! Zastanawiam się tylko jak ich połączyć. Może zrobimy z nich po prostu zwykłych znajomych, którzy za często ze sobą nie rozmawiają? I któregoś razu Max może natknąć się na Julie jak ta będzie płakać i ją zacznie pocieszać, oczywiście. Później jakaś grupka Ślizgonów może obok nich przechodzić i rzucą kilka niemiłych zdań o Maxie i jego ojcu, co Greavesa wyprowadzi trochę z równowagi, bo będzie miał gorszy dzień, a wtedy Julie może go trochę pocieszyć :D]

    Max

    OdpowiedzUsuń
  12. [Ochotę mam, ale u mnie zawsze pojawia się ogromny problem z pomysłem na wątek czy powiązanie ;c]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  13. [Witam witam typową Gryfonkę! Dobrze, że czerwonych nam się namnożyło :D Chyba pierwszy raz jak tu jestem to tyle jest wgl ludzi. Ładnie. Drugie zdjęcie jest świetne. Powodzenia i miłego pobytu ;)]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Moją główną motywacją, by tu się zapisać była właśnie liczba autorów :D Bo muszę się przyznać, że nie czytałam ani nie oglądałam HP xD I nawet go nie lubię, a jednak haha
      Evan pasuje do roli syna Luny idealnie! Co do wątku to pewnie! Ostatnio nawet marudziłam, że mam w nich zastój i musze się zapatrzeć w nowe ;D Jakieś pomysł/życzenia?]

      Usuń
  14. [Rozumem :) sama również do Ciebie napisze, gdy uda mi się coś jednak wykminić :3]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  15. [Hmm... Julie mogłaby pomóc mu z historią, kiedy Jackson zobaczy, że czegośtam z historii magii nie ogarnia ;D]

    Jackson Collins

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedział, że w same walentynki względem Julie zachował się po prostu okropnie. Nie mógł jednak na to nic poradzić, denerwowały go niektóre sytuacje. Zdarzało się, że tracił wówczas panowanie nad sobą, albo raczej chwilową zdolność do racjonalnego myślenia – tak jak tamtego dnia. Rozbicie fiolki z eliksirem, który był tak bardzo ważny dla Laven było po prostu chamstwem, prostactwem i szczytem bezczelności. Na szczęście dotarło to wszystko w końcu do niego. Nie był tylko pewien, czy Julie będzie w stanie mu wybaczyć. Próbował postawić się na jej miejscu, jednak nie umiał sobie tego wszystkiego wyobrazić. Nie potrafił znaleźć dla siebie przedmiotu, który byłby dla niego tak ważny. Była jedna rzecz, a raczej jeden człowiek. Ona sama. Nie potrafił sobie wyobrazić tego, że ktoś mógłby mu ją odebrać. Świadomość, że mogłaby stać się jej jakaś krzywda czy mogłaby ją spotkać kolejna, ogromna krzywda doprowadzała go do szaleństwa.
    Dlatego też postanowił ją przeprosić. Musiał ją przeprosić, ponieważ nie mógł jej stracić. W sobotni poranek wybrał się wraz z grupą uczniów do Hogsmeade, gdzie w jednej z magicznych kwiaciarni kupił przepiękne kwiaty, które pachniały nieziemsko. Nie wspominając już o ich wyglądzie. Były po prostu… idealne – tak jak jego Julie. Nie miał tylko pewności, czy wciąż jest jego, czy kiedykolwiek będzie jego. Dobrze zdawał sobie sprawę, że relacje pomiędzy nimi są zmienne, tak cholernie mocno zmienne, że momentami sam nie wiedział co tak właściwie się dzieje, na czym stoi. Wierzył jednak, że w końcu nadejdzie taki dzień, w którym będzie miał pewność – pewność, że Julie kocha go równie mocno tak jak on ją.
    — Julie Laven! — Krzyknął widząc dziewczynę opartą o parapet z jakąś książką w dłoni. Pewnym siebie krokiem podszedł do niej i z szerokim uśmiechem na ustach stanął przed nią. Ręce, miał za sobą, chowając w ten sposób bukiet, który wcześniej dla niej zakupił. Przechylił delikatnie głowę na prawy bok i uważnie wpatrywał się w jej twarz, wyczekując jakiejkolwiek reakcji z jej strony. Wiedział, że będzie obrażona, że będzie wściekła. Nawet jeżeli nie da tego po sobie poznać, doskonale wiedział, że tak właśnie będzie. W końcu zniszczył coś niezwykle cennego, coś co było dla Julie pewnego rodzaju ratunkiem. Był tego świadomy, a ta świadomość zabijała go od wewnątrz. Powoli, powolutku wypalała dziury w jego sercu, tak jakby ktoś rozlał na jego twarz żrący kwas i czerpał przyjemność z przyglądania się reakcji, powoli rozsmarowywał cienką warstwę, zaraz później następną, następną, następną i następną.
    — Julie, zachowałem się jak dziecko — powiedział nie odsuwając się nawet na pół kroku. Nie spuszczał spojrzenia jasnych oczu z jej oczu. Przygryzł delikatnie wargę, zastanawiając się co dokładnie powinien jej teraz powiedzieć — wiem, nienawidzisz we mnie tego dziecka. Ja czasami również, ale nie potrafię się go od tak pozbyć. — Przymknął się na chwilę i wyciągnął zza pleców dłoń z bukietem — proszę, błagam. Wybacz mi, zrobię wszystko co tylko będziesz chciała, postaram się z wszystkich sił jeszcze raz zdobyć ten eliksir, tylko błagam. Julie… Wybacz mi, wybacz mi Julie.

    Angus, który przeprasza również za to, że trwało to tak długo <3

    OdpowiedzUsuń