27 lutego 2016

Właśnie tak zepsuliście najbardziej prawego Ślizgona.


Pozory mylą. — jak często musiał to powtarzać? Pozory mylą, a ludzie zawodzą, przekonał się tego na własnej skórze. Naprawdę myślicie, że jedno spojrzenie na człowieka da wam całkowitą pewność kim ten człowiek jest, otóż nie, zupełnie nie. Ars nikogo nie oceniał, przynajmniej starał się, aby nikogo nie sądzić po pozorach. Gdy atakowali go rówieśnicy uśmiechał się słabo i cały czas powtarzał, że nie jest jak jego rodzice. Tyle bólu i przykrości sprawiały mu słowa: "Twoi rodzice torturowali moją mamę." "Mój dziadek zginął od zaklęcia Twojego ojca." Nie jest jednak wycieraczką, o którą okrutni Gryfoni mogą wycierać swoje buty. Nie jest, więc znudziło mu się ciągłe przepraszanie za nie swoje grzechy, stał się dokładnie taki sam jak jego rodzice, miał dość ciągłego przekonywania ludzi do siebie, więc zaczął ich zrażać do siebie.
Ars Solus Timor urodził się jako drugi z dzieci państwa Timor. Jako jedenastoletni chłopiec, gdy drzwi Hogwartu się dla niego otworzyły, starał się ludzi do siebie przekonać, jednak na nic szły jego starania, właśnie dla tego teraz jest taki jaki jest. Nazwisko, które wzbudza lęk do tej pory, mówi samo za siebie. Rodzice Arsa byli, są i zapewne również będą złymi ludźmi, właśnie dlatego Ars zyskał najlepszych przyjaciół tylko wśród innych Ślizgonów, bo sam trafił do tego domu, choć tak bardzo chciał być inny od rodziny. Przerażone spojrzenia kierowane w jego stronę powodują, że sam zaczyna myśleć, że jest potworem powoli się w niego zmieniając. Ludzie oceniają go, choć go nie znają, dlaczego sądzą, że jest tak okrutny jak jego rodzice, dziadkowie i dalsi przodkowie? Dlaczego potrafią go oceniać i oskarżać o coś czego on sam nigdy nie zrobił? Bo ludzie zawodzą, a pozory mylą. Udawanie kogoś kim nie jest już weszło mu w nawyk, którego się już nie pozbędzie.

Gdybym tylko chciał, to mógłbym okazać współczucie.
Gdybym tylko chciał, to zrobiłbym wszystko to czego nigdy nie robiłem.
Gdybym tylko chciał, to zacząłbym udawać, że mi zależy.
Gdybym tylko chciał, to potrafiłbym być sobą.
Gdybym tylko chciał, to mógłbym zrobić wszystko, 
no właśnie, ale już tego nie zrobię.


Londyn. 2007. 16 maj.  Slytherin. VI. Klub Ślimaka. Animag.

___________________________________________________________________________________________
Cześć! Nie wiem co mam u napisać. Zapraszam was do wątków z Arsem, powiązań i wszystkiego. Jestem chętna do wszelkich rozwiązań. Karta mam nadzieję, że się podoba, choć odrobinkę i, że wszystko jest czytelne, no cóż pisarką to ja nie zostanę. ;) Mam siostrzyczkę do oddania Inopię Timor. Dzięki Martine po najechaniu pojawia się zdjęcie :O

53 komentarze:

  1. [Cześć, cześć! A może jednak Ars miałby jakichś przyjaciół albo chociaż dobrych znajomych spoza domu? Bo Tatia chętnie kimś takim zostanie :D Nie sądzę, aby moja panna bała się Arsa ze względu na jego rodziców, choć na początku jakieś tam obawy mogła mieć, ale zapewne szybko minęły :) Poza tym, razem są w Klubie Ślimaka, oboje to animagowie, więc już coś ich łączy!
    Lucky <3]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  2. [Siema. Duncan to, by się go wcale nie bał, a nawet za samo imię (jak na ironię identyczne z jego bratem) dawałby mu porządnie do wiwatu. Z ciekawości w jakim celu ta kropka po imionach i nazwisku?]
    Duncan Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Muszę przyznać, że odrobinkę mi szkoda tego chłopaka. To bardzo niedobrze, że ludzie oceniają go przez pryzmat tego, czego dokonali jego rodzice. Bądź co bądź, każdy powinien dostać chociaż jedną szansę, aby pokazać swoją prawdziwą naturę. Cóż... Janell mimo że jest wnuczką aurora, nie będzie surowo go oceniać, więc co myślisz o tym, aby skrzyżować losy naszej dwójki? Wymyśliłam mały wątek z udziałem duchów, więc jeśli interesują cię wątki przygodowe, chętnie opowiem o nim coś więcej. :) Na razie życzę mnóstwa wątków i weny!]

    Janell

    OdpowiedzUsuń
  4. [Okrutni Gryfoni mnie rozwalili :D Dzień dobry, ładny chłopiec, miłej zabawy życzę. Zapraszam na wątek :) Z Willem na pewno się znają. Mogliby uciąć sobie pogawędkę podczas spotkania w Klubie Ślimaka. Na przykład poobgadywać nazbyt brawurowych Gryfonów.
    Tak czy inaczej - miłej zabawy :)]

    William/Sorcha/Jackson

    OdpowiedzUsuń
  5. [Takie łażenie i wkurzanie bardzo do Tatiany pasuje, więc jestem za! Jako, że pewnie od jakiegoś czasu w Klubie Ślimaka są, nie ma sensu zaczynać od samego początku. Myślę, że Tatia może już od jakiegoś czasu truć mu dupę i powoli odkrywać, że Ars nie jest taki zły, na jakiego wygląda. Co do samego wątku, może by tak chłopak wybierał się na imprezę na skraju Zakazanego Lasu? Tatia już od jakiegoś czasu by o niej słyszała, ale żaden jej znajomy by tam nie szedł, a sama nie chciałaby się tam pojawiać, bo rzadko kiedy chodzi na imprezy. Kręciłaby się więc niedaleko jakiegoś bocznego wyjścia z zamku, gdzie pojawiłby się Ars i nie słuchając jego narzekań, podłączyłaby się do niego :D Później może przyjść jakiś profesor i skończyć imprezę albo zaatakuje ich jakieś dzikie zwierzę i Ars wraz z Tatią zamienią się w swoją animagiczną postać, aby stamtąd uciec i wylądują w głębi lasu, gdzie jest jeszcze bardziej niebezpiecznie. Co ty na to?]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  6. [Lucky *_* Witam na blogu! Życzę miłej zabawy, wielu owocnych wątków oraz zapraszam do siebie. Może uda nam się coś razem wymyślić :)]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ja zacznę :) Najpóźniej jutro powinnam coś skrobnąć.]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  8. [Nie, imię nie jest inne niż u brata. Kogo jak kogo, ale mnie w tej kwestii nie powinnaś poprawiać, jeśli nic nie wiesz na ten temat. Tym bardziej, że nie masz pojęcia jak sklejone było pełne imię. Arsowa używa najczęściej skrótu "Ars", ale takie jest życie, że niektórzy lubią być numerami dwa. Nie zdziwię się jak zwróci na to uwagę jak tylko się pojawi. Przy imieniu i nazwisku z tego co pamiętam to się żadnych kropek nie wstawia.]
    Styczniowy Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  9. [No, hej :) Nie widzę problemu z imieniem. Może i jest początkiem Arsellusa, ale to to samo jak Lys i Lysander. Nie masz co się przejmować. Plagiatu nie popełniłaś. Witam pana na blogu i życzę dobrej zabawy!]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  10. [No spoko, idąc takim tokiem rozumowania to można i tak to sobie tłumaczyć. To fajnie, bo Arsowej też więc pewnie się dogadacie xD]

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Szkoda, że akurat jego prześladują za to, że jego rodzice byli Śmierciożercami, no ale jeśli dzięki niemu Silas i Astoria mają spokój i nikt nie nęka ich, to jestem wdzięczny, że ktoś taki jak Ars w Hogwarcie jest xD Witam i życzę dobrej zabawy a także masy wątków :) Zakryłem kartę, więc wypada mi zaproponować jakiś wątek. Jeśli masz ochotę to zapraszam do siebie. Poza tym Lucky to mój były wizerunek Silasa, ale fajnie że go wybrałaś, bo pasuje do postaci ;p]

    Silas Mulciber/Astoria Macnair/Alastor Quirke

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Jeśli masz jakiś pomysł na wątek, to zapraszam. Napisz co Cię interesuje, to ja postaram się coś wymyślić :) ]

    Alastor Quirke

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Ze względu na to że Alastor jest w Hogwarcie od niedawna, bo to dopiero pół roku, to jeszcze nie znalazł sobie dobrego przyjaciela. Chłopak raczej utrzymuje dystans i byłoby mu obojętne, kto siedzi obok niego. Łączy ich to, że nie lubią być oceniani ale z jakichś tam powodów są i to im przeszkadza. Twój pomysł nie jest zły, ale bardziej pasuje i na powiązanie. Możemy zrobić tak, że zaczniemy wątek od tego jak nasi panowie już byli w lesie czy gdzieś indziej (mam już jeden wątek z szukaniem rośliny u Silasa i nie chcę go powtarzać) i znaleźli tam coś innego niż to po co tam poszli. Nasz wątek rozpocząłby się kilka dni po tym, jak wróciliby z wyprawy ze swoim znaleziskiem. Możemy pomyśleć o tym, że znaleźli jakąś malutką puszeczkę i zabrali ją ze sobą, a teraz starają się dowiedzieć co to jest. Co myślisz? Jeśli Ci to pasuje, to możesz zacząć :P ]

    Alastor Quirke

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Im mniej wiemy tym więcej możemy zrobić. Mamy pole do popisu, a to co będzie w tym znalezisku to już zależy od Ciebie lub ode mnie, zależy kto wcześniej paczuszkę otworzy :p ]

    Alastor Quirke

    OdpowiedzUsuń
  15. [Cześć! Karta się podoba, wszystko, co powinno być, jest i jeszcze Lukcy C: Szkoda mi go, ale dobrze, że sobie jakoś radzi. Dobrej zabawy, dużo weny i samych ciekawych wątków, no i zapraszam do którejś z moich dziewczyn na wątek, jeśli masz ochotę ;D]

    Zoella Harvey||Primrose Oberlin||Melissa LaLaurie

    OdpowiedzUsuń
  16. [Pan zaskajaco podobny do mojej Solene. Może na niego też czasami wołają Sol? Tak w nawiązaniu do jego drugiego imienia. W każdym razie witam serdecznie i zapraszam do siebie! :) ]

    Solene // Aaron // Lorelle

    OdpowiedzUsuń
  17. [Jejku, jejuśku uwielbiam wizerunek, a sam kreacja też bardzo ciekawa! Może skorzystasz zaproszenia na wątek i coś razem skleimy? :) Wybieraj, którego pana wolisz i coś się wymyśli! :)]

    Aiden/Scorpius/Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  18. [Oczywiście, że tak, Zoe zaprasza :D Mam jednak nadzieję, że może podrzucisz jakiś pomysł, albo cokolwiek, co mogłabym ewentualnie już troszkę rozbudować, bo w sumie teraz nie wiem co może ich połączyć. Ja nam ładnie zacznę wtedy ;D]

    Zoella

    OdpowiedzUsuń
  19. Już od dawna słyszała o imprezie, która miała się odbyć w ten weekend na obrzeżach Zakazanego Lasu. Co prawda, Tatia zazwyczaj nie pojawiała się na takich wydarzeniach, aczkolwiek tym razem stwierdziła, że co jej szkodzi pójście tam. Z tym, że nie chciała iść sama. Wiadomo, że lepiej byłoby z kimś pójść i mieć jakieś towarzystwo, więc Fiodorow zaczęła się pytać najbliższych znajomych czy przypadkiem nie wybierają się na ową imprezę. Pech chciał, że każdy miał akurat inne plany, choć Tatia domyślała się, że większości po prostu się nie chce albo najzwyczajniej w świecie nie chcieli łamać szkolnego regulaminu. Może i Krukonka nie była typem buntownika, który co chwila dostaje szlabany, ale nie widziała nic złego w nieprzestrzeganiu zasad od czasu do czasu.
    Nastał wieczór, a dokładniej godzina imprezy, na którą Tatia wciąż miała ochotę iść. Nadal nie znalazła sobie towarzystwa, aczkolwiek z dobrych źródeł dowiedziała się, że wybiera się na nią Ars. Przyczaiła się więc przy bocznym wyjściu ze szkoły, którym prawdopodobnie wychodzili wszyscy wybierający się na imprezę. Zanim jednak Ślizgon się pojawił, minęło ją kilka innych osób, które Fiodorow znała jedynie z widzenia. Krukonka nie była zbyt cierpliwą osobą, więc zaledwie piętnaście minut później zaczęła zastanawiać się czy przypadkiem nie dać sobie spokoju. Na szczęście, zanim się zdecydowała, na horyzoncie pojawił się blond włosy chłopak, na którego czekała.
    — Cześć, Ars! — powiedziała wesoło, nieco przyciszonym głosem, gdyż było już dość późno i niedługo miała się zacząć cisza nocna. — Słyszałam, że wybierasz się na tę imprezę przy Zakazanym Lesie. Nie będziesz miał nic przeciwko jeśli się do ciebie podłączę? — spytała, uśmiechając się wesoło i nie czekając na odpowiedź Ślizgona, złapała go pod ramię, ciągnąc lekko w stronę wyjścia. — Chodź, bo jeszcze nas ktoś zauważy! — dodała, chcąc go pospieszyć. Może i nie miała nic przeciwko łamaniu regulaminu, ale na pewno nie chciała zostać przyłapała przez profesora. I nie chodziło o to, że dostałaby szlaban, tylko o to, że nie trafiliby na imprezę. Tatia nie wiedziała czemu ją tam ciągnęła, może nuda i monotonia, która ją ostatnio ogarnęła, a może chęć przeżycia czegoś ekscytującego.

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  20. [Super pomysł na powiązanie! Myślałam wcześniej o czymś takim dla Zoe, ale zupełnie o tym zapomniałam, więc dobrze się składa, a i Ars idealnie pasuję do tej roli. Pomysł na sam wątek mam taki, że na jednym ze spotkań Klubu Ślimaka, opiekun zacznie pytać naszą dwójkę o to, czy dalej są takimi świetnymi przyjaciółmi i może będzie miał nawet zdjęcia z ich dzieciństwa i z trochę późniejszego okresu (powiedzmy, że to na nich uwziął się w tym tygodniu, a dowody i informację zdobył z zaufanych i dobrze poinformowanych źródeł). Nasza dwójka oczywiście, szok i niedowierzanie, ale ostatecznie jakoś uratują sytuację, albo wręcz przeciwnie, wpakują się w jakiś wspólny projekt czy coś, to się jeszcze wymyśli albo samo wyjdzie. Mam nadzieję, że Ci pasuję i myślę, że zaczęcie pojawi się jeszcze dzisiaj albo już jutro, no nie wiem :D A i retrospekcje też pisać możemy!]

    Zoe

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Jest dobrze. Ja nadal się wczuwam w postać, więc może nie być najlepiej :3 ]

    Alastorowi nie podobało się bieganie po ciemku w jakimś lesie, do którego raczej nie powinno się wchodzić. W końcu nazwa Zakazany Las nie budziła w chłopaku żadnych przyjemnych uczuć, a już na sto procent nie zachęcała go do odwiedzenia tego ponurego zakątku. Niestety zadanie to zadanie i Quirke zamierzał je wykonać. Nie miał pojęcia gdzie szukać rośliny, wiedział tylko jak wygląda i w jakich warunkach rośnie. Ogólnie wiedział niewiele o nowym miejscu, jakim był dla niego Hogwart. Pół roku nauki w tej szkole to było dla niego zdecydowanie za krótko na to, by wszystko ogarnąć. Nic więc dziwnego, że gdy Ars powiedział mu, że roślinę na pewno znajdą w Zakazanym Lesie Krukon pokiwał głową i zarządził o której i gdzie się spotykają. Chciał odbębnić wszystko jak najszybciej, żeby z czystym sumieniem wrócić do swoich zajęć. Cieszył się, gdy dostał miejsce występowania rośliny podane na tacy, spowodowało to, że czekało ich znacznie mniej pracy. Alastor nie ukrywał, że obecność Ślizgona mu przeszkadza. Utrzymywał dystans, odzywając się tylko wtedy gdy musiał i odpowiadając wymijająco na pytania. Czy był przez to niemiły? Być może, ale nie zaprzątał sobie tym swojej głowy. Miał do wykonania zadanie i tylko to się dla niego liczyło.
    Lubił lasy. W Salem było ich pełno. Rzadko kiedy decydowano się na wycinkę drzew i zmienianie wyglądu tych zielonych miejsc, bo były one przepełnione tajemnicą i miały w sobie coś magicznego. Zwłaszcza w takim miejscu jak Salem, gdzie rzekomo czarownice odprawiały swoje rytuały właśnie między drzewami w tamtejszych lasach. Miały znaczenie historyczne i ludzie lubili się tam kręcić. Z Zakazanym Lasem było inaczej. Quirke poczuł sie w nim źle, tak jakby w ogóle nie powinno go tam być. Nie znał historii tego lasu, nie interesowało go to. Nie miał zamiaru dowiadywać się czegoś, co nie wydawało mu się ważne. W końcu po ukończeniu Hogwartu i tak nie zostanie na wyspach, więc wszystko co było związane z Wielką Brytanią było bez znaczenia. Nic więc dziwnego, że Alastor nie wiedział, że do Zakazanego Lasu nie powinno się wchodzić, tylko ślepo poszedł za słowami Ślizgona. Jeszcze się nie nauczył, że mieszkańcom Domu Węża nie powinno się wierzyć, przynajmniej w większości przypadków.
    Ich wyprawa okazała się niepowodzeniem, bo nie udało im się odnaleźć rośliny. Zamiast tego znaleźli jakąś paczuszkę. Pomimo tego, że Alastor starał się skupić na szukaniu kwiatka, to z każdą chwilą rosła jego ciekawość tego, żeby sprawdzić co kryje się w środku. Nawet nie spostrzegł że się zgubili.
    – Po prostu szukam tego, po co tutaj przyszliśmy – mruknął od niechcenia. – Czego się spodziewałeś, bo chyba nie tego, że doprowadzę nas do Hogwartu, skoro jestem tutaj pierwszy raz – odpowiedział na zarzuty chłopaka. Naprawdę miał nadzieję, że Ars nie myślał, że Krukon wyprowadzi ich z lasu. Posłusznie poszedł za Ślizgonem, bo wierzył, że tamten znał drogę powrotną. Cieszył się, gdy jego oczom ukazał się ciemne mury zamczyska.
    Z lasu wyszedł pierwszy. Nie miał ochoty spędzić w nim ani minuty dłużej. Było mu zimno i czuł jak powoli łapie go jakieś choróbsko. Jeśli okaże się, że faktycznie coś mu się stanie, to upewni się, że Timor za to zapłaci, w końcu to była jego wina, że tam poszli.
    – Masz, ja nie chcę mieć przez to żelastwo kłopotów – powiedział, wręczając białowłosemu znalezisko. Pomimo tego, że sam był go ciekaw, to nie chciał ryzykować utratą punktów lub szlabanem.

    Alastor Quirke

    OdpowiedzUsuń
  22. Oh, doskonale zdawała sobie sprawę, że doprowadza Ślizgona do szewskiej pasji. Nie robiła tego specjalnie, chciała po prostu sobie i jemu udowodnić, że wcale nie jest taki zły i w zasadzie miły z niego człowiek. Tatiana bowiem niezbyt wierzyła w tę jego wrogość, choć Ars uparcie starał się pokazać, że jest wredny i niemiły, starając się uwolnić od panny Fiodorow. Ta jednak też potrafiła się uprzeć i jak postawiła sobie za cel zrobienie z Arsa swojego przyjaciela, tak zamierzała tego dokonać. Jednocześnie bawiły ją trochę jego reakcje. W przeciwieństwie do niektórych, wcale nie bała się tego blondwłosego chłopaka. Owszem, na samym początku miała pewne obawy, które związane były z jego rodzicami, aczkolwiek Tatia wiedziała, że dzieci wcale nie muszą być takie same jak ich rodzice. Widziała to na własnym przykładzie, gdyż ona zupełnie nie przypominała z charakteru ani bardzo wrażliwej o miękkim sercu matki, ani surowego, wiecznie poważnego ojca. Krukonka była trochę specyficznym człowiekiem, choć jednocześnie była zwykłą, dorastającą nastolatką.
    Kiedy w końcu znaleźli się na imprezie, Tatia była jeszcze bardziej wesoła niż jeszcze kilka minut temu. Wciąż trzymała Arsa pod ramię, wiedząc, że bardzo mu się to nie podoba. Zdawała jednak sobie sprawę, że gdyby go puściła, ten uciekłby od niej czym prędzej, a tego nie chciała. Nikogo tu bowiem nie znała i chciała mieć przy sobie kogoś, kogo kojarzy. Nieważne, że Timor wolałby być zapewne daleko od niej. Niestety, nie prędko się od niej uwolni.
    — Oh, daj spokój, Ars. Chyba nie chcesz zostawić mnie samej, wśród ludzi, których nie znam, co? — spojrzała na niego z uroczym uśmiechem na ustach, jednocześnie trzepocząc rzęsami dla lepszego efektu. Nie chciała go uwieść, a skądże! Chciała jedynie poudawać trochę biedną, zagubioną dziewczynkę, aby jej nie zostawiał. Domyślała się, że nie zrobi to na nim żadnego wrażenia, ale co tam, warto było spróbować! Zrozumiała jednak, że takie zachowanie przez innych może zostać odebrane nieco inaczej, gdy zauważyła kilka porozumiewawczych spojrzeń, które zostały posłane w ich stronę przez niektórych imprezowiczów. Wywróciła na to jedynie oczami, ignorując owe spojrzenia, jednocześnie mając nadzieję, że Ars ich nie zauważy.
    Spojrzała na niego poważnie spod uniesionych wysoko brwi, słysząc jego małą tyradę. Tatia może i nie znała się zbyt dobrze na ludziach, aczkolwiek coś jej podpowiadało, że Ars tylko tak mówi i nie są to prawdziwe groźby. Mimo to, trochę ją to dotknęło, bo przecież nic złego mu nie robiła! Chciała się tylko zakolegować, pokazać, że nie każdy myśli, iż jest taki, jak jego rodzice.
    — To jednak trochę zabrzmiało jak groźba — powiedziała po chwili namysłu, trącając lekko jego ramię. — Mógłbyś w końcu przestać udawać takiego gbura, za jakiego mają cię inni, Ars. Nie wierzę w to całe Zobaczcie jaki jestem zły! — dodała, puszczając jego ramię, jednak wciąż stała blisko niego, wpatrując się w niego uparcie. Musiała zadrzeć lekko głowę, gdyż była zdecydowanie dużo niższa od chłopaka. Zresztą, była niższa od większości osób w szkole.

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  23. [Szkoda mi Timora, bo nie uważam, że tego typu traktowanie innych, a tym bardziej karanie kogokolwiek za winy rodziców czy innych przodków jest sprawiedliwe. Nie oszukujmy się typowa przemoc rówieśnicza jest czymś paskudnym i nieakceptowalnym. Niemniej jednak dzieci Śmierciożerców bez wątpienia z tymi problemami się borykają. W mniejszym lub większym stopniu. Możliwe, że nie w tak dotkliwy jak Twój bohater, czego przykładem byłaby moja Cress. Imienia nie będę komentować, czego można, by spodziewać po powitaniu pół żartem, pół serio jednego Langhorne'a. Bardziej zirytowałoby mnie powielenie Arsellusa tego bym nie odpuściła. Nie lubię jednak nieprzyjemnych sytuacji i sporów, które nie przyniosą niczego wartościowego. Nie będę również udawać, że imię Ars jest mi totalnie obojętne – nie jest. Widzę poza tym delikatne podobieństwa między naszymi bohaterami, ale to tylko detale, które w żadnym razie nie prowadzą do żadnego konfliktu czy nieporozumienia – animag, VI, Slytherin. W tym wypadku uważam jakąkolwiek głębszą dyskusję za zbyteczną i niepotrzebną. Po prostu zamiast tego zostajesz postawiona przed faktem, że imię Ars znajduje się już w użyciu i nie ulegnie to zmianie :) Pomijając tę sprawę mogę zaprosić, do którejś z moich postaci i wówczas zaczniemy myśleć nad jakimś powiązaniem lub okolicznościami ich ewentualnego spotkania. Jesteśmy tutaj, żeby pisać, a przy okazji utrzymywać przyjazną atmosferę i to jest moim priorytetem c:]

    Arsellus Langhorne/Lance Griffin/Cressida Rosier

    OdpowiedzUsuń
  24. [Cześć. Ciekawy motyw, Ars budzi współczucie.
    Zapraszam do siebie.]
    lucréce.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zoella w towarzystwie jednej z koleżanek przekroczyła próg lokalu, w którym dzisiaj odbyć miało się specjalne spotkanie Klubu Ślimaka. Specjalne, czyli jedno z tych, które nie odbywało się w sali lekcyjnej, zwykle pojawiał się na nich także ktoś znany i ceniony, a atmosfera była o dziwo, nie bardziej napięta niż zwykle, a wręcz przeciwnie — przyjazna. Gryfonka rozejrzała się po pomieszczeniu i zaciekawiona zawieszonymi na ścianach obrazami odeszła od rozmawiających o rzeczach, które zupełnie ją nie interesowały znajomych. Jeszcze kilka osób zdecydowało się na spędzenie tych kilku wolnych minut, kiedy to czekali na opiekuna, właśnie w ten sposób i tak samo, jak panienka Harvey teraz z zachwytem podziwiali pracę wspaniałych malarzy. Gdy do sali wszedł opiekun klubu, a zaraz za nim młode, jak się później okazało małżeństwo, zawiedziona dziewczyna, usiadła na miejscu, które wskazał jej kelner. Humoru nie poprawiał jej również fakt, że tuż obok niej po chwili usiadł nie kto inny, jak sam panicz Timor, którego ta w ciągu zaledwie kilku lat zdążyła znienawidzić z całego serca. Zoe wyprostowała się i zajęła rozmowa z Sophie, którą po chwili przerwało odchrząknięcie opiekuna.
    - Dzisiejszą kolację zjemy w naprawdę bardzo miłym towarzystwie. Poznajcie państwo Goode. Z pewnością ich...- dalej już nie słuchała. Nie chodziło o to, że nie interesuje ją historia opowiadana przez mężczyznę, czy sama młoda para, to po prostu jego, tak bliska obecność, nie pozwalała skupić się dziewczynie na słowach nauczyciela i powodowała, że zaczęła bezsensownie wspominać.

    - Nie mam ochoty się z tobą spotykać, odczep się wreszcie — powiedział wysoki jak na swoje lata chłopak, przed którym od kilku minut stała speszona Zoella, która zamiast od razu powiedzieć to, co wcześniej planowała, teraz tylko uparcie podziwiała czubki swoich butów.
    - O co ci chodzi Ars? - odezwała się w końcu, spoglądając na Ślizgona — Wcześniej nie przeszkadzało ci to, że jestem z Gryffindoru, przecież to nic nie znaczy — ciągnęła, czerpiąc energię z niespodziewanego przypływu odwagi.
    - Zrobiłam ci coś? No mów. Ars przest...


    - Zoello, nad czym tak dumasz? - z rozmyślań o przeszłości wyrwało ją bezpośrednio skierowane do niej pytanie. - Twój kolega siedzący obok, też nie wdaje się być zainteresowany, może wy się komunikujecie jakoś w myślach? Ars, czy mam rację? - ciągnął mężczyzna, spoglądając na ich dwójkę pytająco. Zoella jak gdyby nigdy nic zajęła się jedzeniem deseru, który przed chwilą przyniósł kelner, co z tego, że normalnie nawet nie spojrzałaby na czekoladowe ciasto, za którym od zawsze nie przepadała. - No już mówcie, jak układa się wasza przyjaźń, wszyscy jesteśmy bardzo ciekawi, czy nadal jest tak dobrze, jak w dzieciństwie?

    Zoe

    OdpowiedzUsuń
  26. Tatia nie miała pojęcia czemu Ars się tak zachowuje. Miała wrażenie, że jest zupełnie inny, a cała ta jego złość i niechęć to jedynie maska. Fiodorow zastanawiała się czy to przypadkiem nie dlatego, że po prostu trafił do Slytherinu i trzymał się z ludźmi, którzy faktycznie byli wredni, niemili i traktowali wszystkich z góry. Takie zachowanie do niego po prostu jej nie pasowało i postanowiła to udowodnić. Nieważne, że Ars uparcie starał się dalej udawać kogoś, kim nie jest. Tatiana miała już doświadczenie z tak trudnymi w obyciu ludźmi i wiedziała jak się powinna zachowywać. Nie bała się, że zrobi jej krzywdę, bowiem czuła, że nie był to tego zdolny. Poza tym, większość Ślizgonów dręczyła innych jedynie psychicznie, a Tatia była odporna na słowa. Zazwyczaj. Czasami potrafiła się ze złości rozpłakać, ale tylko wtedy, gdy miała wahania humoru.
    Słuchała go jednym uchem, nie mając zamiaru brać jego słów do serca. Pozwoliła mu jednak mówić, cały czas go obserwując, gdyż miała nadzieję chociaż na mały znak, że ma rację i chłopak jedynie udaje. Niestety, dziewczyna nie była zbyt dobra w odczytywaniu emocji z twarzy, więc niczego nie zauważyła. Westchnęła cicho, wciąż jednak wpatrywała się w chłopaka, a widząc jak w jego oczach pojawia się smutek, Tatii automatycznie zrobiło się go szkoda, choć przecież nie miała pojęcia o co chodzi. Powstrzymała się więc od jakiejkolwiek reakcji, czekając na jakiś znak z jego strony. Była niemal pewna, że Ślizgon zaraz odejdzie, ucieknie od niej jak najdalej, ale to, co zrobił, a raczej powiedział, bardzo ją zaskoczyło. Zaskoczyło tak, że przez chwilę nie wiedziała co zrobić, ani co powiedzieć. Zmarszczyła lekko brwi, aż w końcu zdecydowała się nie powstrzymywać i podeszła do niego bliżej, po czym lekko, niepewnie go przytuliła. Zastanawiała się jak Ars na to zareaguje, ale nie zdążyła się tego dowiedzieć, gdyż z lasu wystrzelił jakiś cień, a wśród ludzi wybuchła panika.
    Oderwała się od Ślizgona, rozglądając się dookoła i starając się zorientować co się w ogóle dzieje. Serce przyśpieszyło jej ze strachu, a kiedy zobaczyła w blasku ogniska kształt dużego wilka, spanikowała. Cofnęła się kilka kroków do tyłu, po czym w mgnieniu oka zmieniła się w małego, białego lisa i w tej postaci puściła się biegiem w kierunku lasu, jak najdalej od przerażającego zwierzęcia.

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  27. [Nie przesadzajmy, nie każdy czarodziej z Włoch, Hiszpanii i Francji, bo podobnież z tych trzech krajów są tam uczniowie, jest inteligentny i błyskotliwy :D
    Dziękuję pięknie za przywitanie i bardzo chętnie podejmę się wątku, ale na razie nie mam na niego żadnego pomysłu. :<]

    Aida

    OdpowiedzUsuń
  28. [Na święta Aida wraca do Florencji i za nic w świecie by tego nie przegapiła, bo kocha swoje rodzinne miasto. ;) Ale można by to zrobić tak, że Ars byłby jedną z pierwszych i niewielu osób, które zaczęły się do niej odzywać po tym jej fochu na cały świat. :D]
    Aida

    OdpowiedzUsuń
  29. [Mogę zaczęcie zrzucić na Ciebie? I tak za niedługo uciekam, jutro na zajęcia :c]
    Aida

    OdpowiedzUsuń
  30. [Witam. Imię zbiło mnie z pantałyku. Już myślałam, że Arsowa od nowa dodała swojego Arsa z innym nazwiskiem i wizerunkiem. Why? Dobrze, że jednak nie. Timor jest ciekawą postacią, ale widzę tu lekki zgrzyt, albo źle zrozumiałam treść karty… jak mógł jednocześnie pełnić rolę „wycieraczki” dla Lwów i wzbudzać nazwiskiem strach? To trochę się ze sobą gryzie. To coś a’la „Boję się twojego nazwiska, ale dam ci w twarz”. Dobra, czepiam się głupot. Milknę. Zapraszam do siebie oczywiście na wątek, jeśli jest chęć. c:]

    Johan

    OdpowiedzUsuń
  31. [:D A masz może ochotę zacząć?]

    William Stanford

    OdpowiedzUsuń
  32. [Porównania nie da się pominąć, nawet jeśli pojawiają się tak drobne zbieżności – przede wszystkim i głównie ze względu na imię. Jeśli ma się na blogu jednego bohatera tak długi czas – Arsellus figuruje na Kronikach od lipca z jedną przerwą – to naturalnie identyfikuje się go z „Arsem”. Widzisz, może ujęłam to zbyt łagodnie, chcąc uniknąć jakichkolwiek nieprzyjemności z tego właśnie tytułu, tylko ze względu na to, że nie rozwiązuję spraw spornych w taki sposób. Uznaję to za zbędne również dlatego, że cenię sobie pisanie na Kronikach. Imiona naszych bohaterów nie muszą być bezpośrednio wydzielone na Arsa i Arsellusa, bo w ostatecznym rozrachunku traci to na znaczeniu, kiedy skracam to imię niemalże cały czas do Arsa. Nie piszę tego złośliwie, bo wystarczy zobaczyć jakikolwiek odpis czy zaczęcie ode mnie, a nawet treść karty lub pierwszą część notki walentynkowej pisaną wraz z autorką Avalon Moore. Dlatego zaznaczyłam wcześniej, że to imię znajduje się w ciągłym użyciu i nie ulegnie to zmianie. Osobiście zasugerowałabym z tego względu podmianę Grudniowego na inną z moich postaci. To całkiem podobna sytuacja, kiedy w celu uniknięcia powtórzeń i zgubienia się w odpisach lub wyznaczonych fragmentach, o którego Langhorne’a konkretnie chodzi wprowadziliśmy nazewnictwo od miesięcy – w tym przypadku wychodzi praktycznie na to samo. Decyzję co do ostatecznego wyboru postaci zostawiam Tobie. Nie mam tendencji do narzucania niczego współtworzącym, aczkolwiek zaznaczam, że przy używaniu przeze mnie Arsa nie będzie to zwrot skierowany w stronę Twojej postaci i dlatego wykorzystam wszelkie możliwe zamienniki wobec Timora, by do powtórzeń i problemów ze zrozumieniem treści nie doszło. Nie wydaje mi się jednak, aby było to w jakimś stopniu dla Ciebie wygodne. Chyba że nie stanowi to żadnego problemu – wówczas możemy śmiało przejść do ustaleń. Zbyt wielkiej gimnastyki przy wymianie to tu, by nie było – prowadzę tylko postacie ze Slytherinu. Jedyny wyjątek mogłabym zrobić dla Kruczków ;p]

    Grudniowy/Lance/Cressida

    OdpowiedzUsuń
  33. [Wszystko zależy od tego, jakich relacji brakuje Tobie i Arsowi. I ewentualnie w jakiej relacji widziałabyś tę dwójkę. ;) Jeśli nakreślisz mi to mniej-więcej, postaram się rzucić jakimiś propozycjami na rozegranie tego. :)]

    Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  34. [Jak zwykle jestem szybka i witam się w odpowiednim momencie, ale lepiej późno niż wcale, co nie? A skoro tak, to witam i powiem ci, że się dziwię. Dziwię, bo w sumie to nie pomyślałabym nigdy, że jakikolwiek Ślizgon mógłby o tych wszystkich oskarżeniach myśleć w ten sposób, może dlatego, że dla mnie oni zawsze wydawali się obojętni na takie rzeczy, wręcz dumni z nich. Dlatego jestem mile zaskoczona, a twoja postać zyskała moją sympatię. Życzę dobrej zabawy! ;)]

    Jemma Simmons/Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie zamierzała odpowiadać na pytanie zadane przez opiekuna, choć doskonale wiedziała, że to właśnie jej przyjaźń z Arsem miała stać się głównym tematem dzisiejszego spotkania i zmienić nie będzie go tak łatwo, jakby chciała. Widocznie już za długo mogła cieszyć się spokojem i ignorancją ze strony mężczyzny, który uwielbiał wyciągać czyjeś brudy na światło dzienne, a sam swojej prywatność zawsze strzegł jak oka w głowie. Od sześciu lat była członkinią klubu i choć wcześniej plotki może nawet wydawały jej się śmieszne czy też ciekawe, a sama atmosfera bardzo przyjazna, teraz zwykle czekała tylko na zakończenie spotkania i odejście od tych dziwnych ludzi uważających się za bóstwa i w kilku przypadkach będących nawet bardziej fałszywych niż ona, co już budziło duży niepokój w Gryfonce.
    Nie do końca jednak wiedząc jak rozegrać sytuację, postanowiła wybrać najmniej ryzykowną wersję i po prostu zignorować opiekuna, a następnie zadać jakieś neutralne pytanie specjalnym gościom dzisiejszego wieczoru i w ten sposób na chwilę odwrócić uwagę od relacji, która kiedyś łączyła ją z Timorem. Jednak w momencie, gdy właśnie zamierzała spytać państwa Goode o to, czy dobrze wspominają lata spędzone w Hogwarcie zauważyła, że Ars przyjął inny plan działania i nie zamierza zakończyć tematu. W reakcji na jego odpowiedź i spojrzenie zmieszała się, i upuściła trzymaną w ręku łyżeczkę. Szturchnięta w ramię odwróciła się do niego i z wściekłości mrużąc oczy, posłała Ślizgonowi jeden z najbardziej wymuszonych uśmiechów w życiu. Skoro chciał tak grać, to dlaczego nie — na pewno wypadną lepiej, jako przyjaciele, a nie nienawidzące się, rozpieszczone dzieciaki.
    - Tak jak mówi Ars. Wiele się zmieniło, ale nadal jest bardzo dobrze — oparła się na krześle i podniosła łyżeczkę, którą mimowolnie zaczęła się bawić, ignorując przy tym ciekawskie spojrzenia skierowane na ich dwójkę.

    Nie miała już siły ani ochoty, by dalej powstrzymywać się od płaczu. Martwym wzrokiem spoglądała na chłopaka, a łzy spływały po jej policzkach, skapywały na szatę i na posadzkę. Jego słowa powoli niszczyły jej cały świat i chociaż chciała, nic nie mogła z tym zrobić.
    - Jeśli tak, to czemu przez te wszystkie lata mówiłeś, że mnie lubisz? - wydukała przez ściśnięte gardło. Nie rozumiała nic. Nie wiedziała, o co chodzi jej jedynemu najlepszemu przyjacielowi.


    - Ach, dużo się zmieniło, a co takiego kochani? - zaczął nagle nauczyciel — Może łączy was coś więcej, hm?

    Zoe
    [Tak, jasne xD Musiałam po prostu jakoś to zacząć, wiec wtrąciłam te kilka zdań, ale teraz to już się nie mieszam, oczywiście :D]

    OdpowiedzUsuń
  36. [Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale chyba zrezygnuję z naszego wątku, gdyż jakoś trudno mi się na niego odpisuje, a nie widzę sensu, aby się męczyć. Także życzę powodzenia z innymi wątkami i przepraszam :)]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  37. [Ciekawa postać, a wątek bardzo chętnie :D Jakieś pomysły?]
    Lisa

    OdpowiedzUsuń
  38. [A może być z Lancem. Nie widzę żadnych przeciwwskazań. Masz jakieś propozycje, pomysły odnośnie powiązania czy to ja mam coś rozpisać, by następnie podesłać?]

    Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  39. [Jestem jak najbardziej na tak, jeśli chodzi o pomysł. Ustalmy szczegóły i można działać. Skoro podrzuciłaś pomysł, mam zacząć?]
    Lisa

    OdpowiedzUsuń
  40. [Ojeju, bardzo dziękuję za tyle miłych słów na temat Max. <3 Na wątek jak najbardziej jestem chętna! Jakieś pomysły? Bo póki co, szukam dla Max każdej możliwej relacji.]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  41. [Poproszę o szczegóły.]
    Lisa

    OdpowiedzUsuń
  42. [Coś ty, pomysł jest bardzo dobry, biorę go! A potem zobaczymy, jak to się potoczy. Zacznę, ale jeszcze zobaczę kiedy, bo jutro muszę niestety schować głowę w książki. :c]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  43. [W porządku, jak wyjdę z odpisami na czysto to wrócę z rozpisanymi propozycjami. Co do relacji – jest mi to zupełnie obojętnie. Może być negatyw, a może być pozytyw, chociaż chyba tych pozytywnych relacji mam już całkiem sporo u Griffina ;>]

    Lance Griffin

    OdpowiedzUsuń
  44. [Podoba mi się ten scenariusz, ale uznajmy, że Lisa nie była jedynie bezwolną ofiarą i potrafiła odpychać ataki Arsa (nie zawsze oczywiście, ale w większości wypadków tak). Nie mam pomysłu na to dramatyczne wydarzenie (A Ty?). Zacznijmy w momencie smutnej sytuacji, myślę, że tak będzie lepiej.]

    Dochodziła dziewiąta, a ona wracała z palenia wieczornego papierosa. Lubiła swój rytuał, nawet jeśli cuchnęło od niej tytoniem i nie przyczyniało się to zbyt dobrze dla jej zdrowia. Paliła od ponad trzech lat, a nie było w tym nic dziwnego – połowa nastolatków uprawiała ten rytuał, choć w oczach dorosłych nie miał on najmniejszego sensu i był potępiany. Oprócz tego chadzanie na skraj Zakazanego Lasu dawało jej możliwość myślenia, analizowania pewnych spraw i podejmowania ważnych decyzji. Lisa nie potrafiła robić tego w towarzystwie, a tym bardziej tłocznym pokoju wspólnym czy dziewczęcym dormitorium, gdzie ilość różu i słodkich perfum była przesadzona. Świeże powietrze i obecność zwierząt doskonale działały na jej umysł, wręcz pobudzająco. Te momenty były jedynymi, kiedy dziewczyna mogła się uspokoić i dojść do siebie po ciężkim dniu.
    Ostatnie miesiące nie były dla niej najlepszym czasem. Nieustanna presja ze strony rodziców dotycząca szczegółowego zaplanowania jej najbliższej przyszłości (Liso, jeśli nie wiesz, co ze sobą zrobić powinnaś podjąć pracę w Ministerstwie Magii…), zerwanie z nim oraz dość s p e c y f i c z n a relacja z Arsem Timorem. Huh, nie można tego nazwać specyficzną relacją, ale zwyczajnym nękaniem. O ile miała to gdzieś przez około trzynaście lat swojego życia i znosiła obelgi ślizgona, tak ostatnimi czasy wszystko się skumulowało. Załamanie z powodu rozstania, coraz gorsza kondycja psychiczna dały o sobie znać, a mocniejszy niż zazwyczaj atak ze strony Arsa źle się skończył. Fakt, pozbierała się po wszystkim tylko dzięki wsparciu przyjaciół, żyła dalej. Czasem zdarzało jej się płakać, ale jej słabość nie była tak wielka. Za wszelką cenę unikała towarzystwa dawnego oprawcy, skupiając się na tym bardziej niż zazwyczaj.
    Wiał zimny wiatr od zachodu, przeszywając na wskroś drobne ciało Lisy. Opatuliła się szczelniej wełnianym swetrem, żałując, iż nie wzięła płaszcza. Aura bywała zdradziecka, a ona należała do grona osób, które bardzo szybko przeziębiają się i nader często muszą pić eliksir pieprzowy. Pospieszyła do zamku, wreszcie cicho przemknęła przez hol kierując się ku wieży Gryffindoru. Szła po schodach wpatrując się w obrazy zawieszone na ścianach – na niektórych malowidłach panował ruch, inne postacie drzemały. Nagle wpadła na kogoś. Już miała przeprosić nieszczęśnika, który został przez nią staranowany. Ale dostrzegła któż to był. O nie, jego nie miała zamiaru przepraszać.
    Lisa

    OdpowiedzUsuń
  45. [Skoro przyjaźni się jedynie z innymi Ślizgonami, to moja Krukonka raczej nie wchodzi w grę :D Myślę, że mogliby się szanować i zamienić czasami parę słów. Elise ma syndrom "bohatera" i bardzo nie lubi, kiedy obraża się innych, więc mogła w pierwszych latach nauki czasami splunąć żółcią na tych, którzy byli dla Arsa nieprzyjemni i od tamtego czasu mogą się dogadywać. Co ty na to?]/ Elise

    OdpowiedzUsuń
  46. Gdy tylko paczuszka opuściła jego dłonie, cała jego ciekawość minęła. Nie wiedział czym było to spowodowane, ale nie wykluczał możliwości, że po prostu przestało go to interesować. Alastor był prostym czarownikiem i gdy nie miał czegoś przed oczami, to najzwyczajniej w świecie się nad tym nie interesował. To ułatwiało mu życie i drogę do celu. Nie potrzebował rozkojarzeń ani niczego, co uniemożliwiało by mu lub opóźniało dotarcie na szczyt. Poza tym wiedział, że rzeczy znalezione w lesie nie powinny być otwierane, w końcu nie na darmo, ktoś ją tam zostawił. Lepiej że paczuszka znalazła się w rękach Ślizgona.
    – Jak to pudełko ma tysiące lat, to ja jestem Maria Steward, wiesz? – mruknął od niechcenia. Wiedział, że Ars próbował rozbudzić jego ciekawość, czego robić nie musiał, bo Quirke nie był czegoś tak ciekawy jak zawartości tego znaleziska. Nie chciał również zachorować na jakieś paskudne choróbsko albo od razu stracić życia. Timor mógłby się jednak poświęcić dla większego dobra. Pomimo tego, że paczuszka mogła znaleźć się w Zakazanym Lesie przez przypadek i nie zawierała niczego niebezpiecznego, bo w końcu jakie były na to szanse. – I oczywiście, że się martwię. Nie mam zamiaru zmarnować szansy jaką dostałem – zaczął nieco głośniej niż zamierzał. Jego głos rozniósł się po pustych i słabo oświetlonych korytarzach. Przerwał swoją paplaninę, by rozejrzeć się wokół. Na szczęście nie słyszał kroków woźnego, który niewątpliwie już stałby przy nich, gdyby tylko mógł ich usłyszeć. – Nie lubię tej szkoły, ale nie chcę wylecieć – mruknął już ciszej. Prawda była taka, że pomimo niechęci, jaką chłopak darzył mury Hogwartu, to nie chciał zaprzepaścić okazji jaką była nauka Alchemii. Westchnął i już miał zmierzać w kierunku swojego domu, gdy nagle usłyszał kroki. Nim zdążył cokolwiek powiedzieć, lub zrobić, Ars pociągnął go za rękaw i wepchnął do składziku na miotły.
    Alastor nie wiedział czy był bardziej zaskoczony czy rozzłoszczony na całą tę sytuację. Jeszcze po południu myślał, że o tej porze będzie już grzecznie spać w swoim łóżku, a roślinka którą miał znaleźć, stałaby sobie na parapecie przy oknie. Nie spodziewał się, że będzie siedzieć w ciasnym i śmierdzącym jak wiadro wymiocin pomieszczeniu. Smród był okropny. Quirke ył w stanie znieść bardzo wiele, ale to przerastało wszelkiej jego możliwości. Starał się wstrzymywać oddech, ale wiązało się to z braniem głębszych i dłuższych wdechów, a to wiązało się z narażeniem na smród, przez który łzy napływały do jego oczu. Szybko je starł, zanim zdążyły spłynąć po policzkach. Dopiero wtedy odwrócił się do Timora, który oddychał tak głośno, że zapewne to będzie przyczyną ich odnalezienia.
    Zielone światło go zaskoczyło. Oczywiście że znał ten kolor i jego pochodzenie, każdy czarodziej je znał. Wystraszył się. W pewnej chwili pomyślał, że niesamowicie się cieszy z faktu, że to nie w jego rękach było to pudełko, z drugiej strony był zdruzgotany, że siedział w małym pomieszczeniu podczas gdy zielone światło odbijało się od wszystkiego i mogło go trafić. No i wykrakał. Zielone światło uderzyło prosto w niego. Stał jak wryty. Chciało mu się płakać, ale bał się, że gdy tylko się poruszy to rozsypie się w pył. Nic się jednak nie stało.
    – To twoja wina – powiedział,a w jego głosi dało się wyczuć złość – jeśli coś mi się stanie, obiecuję ci, że nie wyjdziesz z tego bez szwanku – zagroził i otworzył drzwi. Po opuszczeniu pokoju gniew go nie opuścił, jednak chłopak poczuł się lepiej, bo dotarło do niego, że nie była to Avada. Wziął kilka głębszych oddechów.

    Silas

    OdpowiedzUsuń
  47. [Przepraszam, że długo czekałaś na odpis.
    Możemy coś wymyślić z rodzicami - Lukrejs nie wymyśliłam jeszcze rodziny, a tatuś-śmierciożerca całkiem mi pasuje.]
    lucréce.

    OdpowiedzUsuń
  48. [Wydaje mi się, że retrospekcja byłaby o tyle lepsza od rozpoczynania wątku, że byłby nakreślony kształt ich relacji. Zaczniesz Ty, czy ja mam się tym zająć? : ) ]
    Elise

    OdpowiedzUsuń
  49. [W zasadzie jedyny problem polega na tym, że Bells stał się bardzo zamkniętą osobą, z równie mocno zacieśnionym gronkiem przyjaciół i nie chciałabym, aby nagle każdy uczeń okazał się być z nim blisko. Większość raczej go omija szerokim łukiem, plotkując przy tym o jego zniknięciu i przemianie, ale co Ty na to, aby zupełnie przypadkowo wplątać ich w jakieś kłopoty? Bell od czasu gdy wrócił, często wymyka się z Zamku, by, pomimo zimna, poczuć wolność, pędząc na swoim motorze po szosach. Może pewnej nocy, podczas powrotu ze swojej eskapady po prostu spotkałby Arsa na swojej drodze i uchroniłby od nieprzyjemnego spotkania z woźnym, a później urządziłoby się im ucieczkę?]

    Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  50. [Mam nadzieję, że nie jest źle!]

    W przeciwieństwie do większości uczniów Hogwartu, Maxine nie miała problemu, który dotyczył tego, czy zostać na święta w zamku, czy jechać do domu. Oczywiście prawie wszyscy wybierali tą drugą opcję, ale sytuacje w rodzinie poszczególnych osób bywały różne. Gryfonka podejmowała taką decyzję tylko raz w swoim życiu, chociaż tak właściwie trudno było to nazwać podjęciem decyzji, bo chociaż dziewczyna chciała zostać w szkole, została przymuszona przez swoich rodziców do tego, aby wrócić do domu na Boże Narodzenie. Max nie chciała tego robić. Nie lubiła atmosfery w domu, która panowała od momentu, w którym okazało się, że jest czarownicą. Od tego czasu wszyscy patrzyli na nią dziwnie, bo przecież była inna, a tak nie mogło być. Od urodzenia miała tylko jedno zadanie: dopasować się do całej reszty, aby móc godnie reprezentować swoją rodzinę, która nie mogłaby znieść choćby jednego niepoprawnego spojrzenia ze strony sąsiada. I rzeczywiście nie zniosła, o czym świadczy chociażby fakt, jak porządnie zachowali się po jej pierwszym roku nauki. Nikt nie utrzymywał z Max kontaktu, chociaż na samym początku próbowała dodzwonić się do mamy, taty czy rodzeństwa. Nikt nie odpowiadał, jakby nigdy nie miała rodziny. Jakby pojawiła się na świecie ot tak sobie, bez większego znaczenia i powodu.
    W tym roku jak zwykle została w Hogwarcie, ale nie narzekała. Uwielbiała atmosferę, która panowała w zamku podczas świąt. Jak co roku krążyła między szkołą a swoim domem, bo albo trzeba było coś przenieść, albo Aberfortha o coś proszono i trzeba mu było to przekazać, albo akurat czegoś zapomniała, co było bardzo ważne. Musiała przedzierać się przez ogromne zaspy, ale z racji tego, że należała do osób energicznych i aktywnych, nie sprawiało jej to żadnego problemu. Lubiła czuć się użyteczna.
    Słyszała, że w tym roku dyrektor organizuje coś specjalnego i całkiem szybko dowiedziała się, o co chodzi. Spędzenie nocy w lesie wcale nie wydawało się aż takie straszne, chociaż Max wiedziała, jakie okropności mogą się tam czaić. Cóż, razem z kimś innym zawsze było raźniej, więc dziewczyna była optymistycznie nastawiona do tego pomysłu. Gdy wszyscy, którzy zostali w Hogwarcie na święta, zebrali się przed chatką gajowego, ona była w dobrym humorze, chociaż nie każdy reagował na tą sytuację w ten sposób. Zostali podzieleni na grupy. Maxine została przydzielona do grupy ze Ślizgonem, z którym rozmawiała poprzedniego dnia w Wielkiej Sali, z jakimś młodszym Krukonem i Ślizgonką, która mogła być w wieku Max lub rok młodsza. Gajowy wyjawił im zasady gry, a potem wszyscy o tej samej godzinie, weszli do Zakazanego Lasu. Gryfonka wstrzymała oddech.

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  51. [Czy mogę liczyć na odpis?]
    Lisa Farewell

    OdpowiedzUsuń
  52. [Hej! Dość długo mnie nie było. Jesteś nadal zainteresowana naszym wątkiem?]

    Aida

    OdpowiedzUsuń