13 lutego 2016

Zosia Samosia

MAISIE LEAH FLETCHER
18.05.2006 r., Walia, prawie siedemnaście lat, klasa VI, Gryffindor, czysta krew, bogin: ogień, patronus: bezkształtna mgiełka, różdżka: jedenaście cali, wiśnia, włos z ogona jednorożca, członkini Chóru, największa maruda świata.
      Niewątpliwie Maisie to jedna z tych najmniej lubianych dziewcząt w szkole. Nazbyt głośna, kłótliwa i marudna, nigdy nic jej nie pasuje i to ona zawsze musi mieć rację. Nic więc dziwnego, że została wyrzucona już po kilku tygodniach z trzech kół naukowych, z których i tak sama po pewnym czasie by zrezygnowała, gdyż dziewczę to ma niezwykle słomiany zapał. I tylko Chór jest jedyną niezmienną rzeczą w jej życiu, bowiem uczęszcza tam już od pierwszej klasy i są to jedyne zajęcia, na których potrafi się jeszcze zachować. 
      Nie ulega też wątpliwości, iż panna Fletcher to klasyczna Zosia Samosia, która nie przyjmuje pomocy od nikogo, bo przecież sama wie wszystko najlepiej. Wręcz nienawidzi ludzi, którzy starają się ją poprawić w choć najmniejszym stopniu i najchętniej takim delikwentom wydłubałaby oczy pazurami. Uparta niczym stado osłów zagorzała feministka, która spędza sen z powiek wszystkim swoim nauczycielom i niemal na każdej lekcji wdaje się z nimi w bezsensowne dyskusje. 
      Według wielu barwy Gryffindoru zupełnie do niej nie pasują, prędzej zieleń i srebro Slytherinu. Większość bowiem uważa ją za rozpieszczoną, wredną i złośliwą bestię, którą bez wątpienia jest. Mimo to, posiada też cechy, które przede wszystkim ceni się u prawdziwych Gryfonów. I co z tego, że jej odwaga jest najczęściej mylona z głupotą, zaś brutalną szczerością rani wszystkich dookoła? Przynajmniej jest na tyle sprawiedliwa, że nikogo nie faworyzuje i tak samo jak szlam, nie lubi też czarodziejów czystej krwi.
_______________________________________________________________________
Pewnie ktoś Maisie zna, bo już nie raz ta panna się tu pojawiła. Lubię ją, co poradzić. Kroniki też lubię, więc znów wróciłam. Cześć! Ktoś chętny na wątek z marudą?

28 komentarzy:

  1. [Cześć! Przyznaję treści notki, że Maisie pasowałaby do srebrno-zielonych. Ale skoro należy do Gryfonnów, to czyni ją oryginalną w ich składzie. W sumie, to ciekawi mnie czy gdzieś tam w głębi potrafi być miła :D]

    Neron Carrow

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ja się nie znam, więc się witam miło!
    Z czystej ciekawości zapraszam w razie chęci na wątek do siebie - nie wiem, jak to jest prowadzić coś z tego typu postaciami. Natomiast, co do karty Maisie, plus za brak faworyzacji :D Z jakich kół zdążyła już wylecieć? :D]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  3. [Pomysł ok, a jeśli powiesz mi, gdzie można by tę dwójkę umieścić, to chętnie zacznę :)]

    Neron Carrow

    OdpowiedzUsuń
  4. [Ja chętnie wpadnę na coś wcześniej, jeśli tylko dasz mi znać, jakie relacje Ci bardziej odpowiadają. Bo z Karkarowem różnie - można się lubić i nie lubić :)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  5. [Chciałby człowiek iść spać, a tu nie można, bo nowa postać i nie można powstrzymać się przed przeczytaniem karty! :c Toż to zbrodnia. Ale do rzeczy. Zdjęcie jest piękne. Ma w sobie coś takiego, co mnie urzeka. Zupełnie nie takiej postaci się spodziewałam, ale dobrze, że wyszła inna, bo jest bardzo ciekawa i różna od wszytkich. Ogólnie czytało mi się lekko i przyjemnie. Życzę dobrej zabawy!]

    Jemma Simmons/Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie obchodził walentynek, a wręcz uważał go za durny dzień, na którym najlepiej zarabiają tutejsze sklepy i kawiarnie - Neron wcale by się nie zdziwił, gdyby tego dnia ich obroty były najwyższe. Mimo wszystko z czystej ciekawości i chęci skromnego rozerwania, udał się do Trzech Mioteł, które zapełnione było po brzegi. Niektórzy nawet stali na zewnątrz, bo w środku było tak duszno i tłoczno, że rozmowy zamieniały się w krzyki.

    Rozglądając się po twarzach wszystkich przybyłych, dostrzegł długie, szatynowe włosy koleżanki z domu lwa - Maisie. Czyżby przyszła tutaj z ukochanym? Niebywałe.
    Podchodząc do niej bezszelestnie, szturchnął ją lekko łokciem w prawy bok.

    - Szukasz męża? - zapytawszy, uniósł jedną brew górę. Wydało mu się to trochę zabawne, ale nic innego nie przychodziło mu do głowy. Ewentualnie mogłaby chcieć zrobić komuś na złość - wtedy Neron mógłby się do niej przyłączyć, ale naprawdę chciało jej się tyle iść by się popsocić?

    Znając Fletcher - na pewno. To chyba najbardziej wygadana dziewczyna w Hogwarcie, która nie dość że potrafi zajść za skórę, to dodatkowo nie omieszka podważyć zdania samych nauczycieli. Choć kompanką w pewnych sytuacjach była dobrą i Ślizgonowi nie przeszkadzało to, że marudna z niej Gryfonka.

    Neron Carrow

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Wygląd nie pasuje do charakteru, natura mogłaby być tak łaskawa, że wyposażyłaby Maisie urodą przystającą do jej osobowości, żeby ostrzec wszystkich wdających w rozmowy. ;D Z jej datą urodzenia to powinna być w klasie V...
    Cześć. ]

    Jacca/Valancy

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Rzeczywiście pod pewnymi względami jest to ślizgońska Gryfonka. Nie miałyśmy wcześniej wątku więc witam cię pierwszy raz, życzę udanych wątków i liczę, że tym razem zagościsz na kronikach dłużej :) ]

    Elody/Arthur

    OdpowiedzUsuń
  9. [ To teraz powinno być "prawie siedemnaście lat". Sorry, że się tak czepiam, w ogóle nie wiem, co mi się stało, że rozprawiam o cyferkach, które przecież zwykle leżą poza obszarem moich zainteresowań. ;D ]

    Jacca R.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Gryfoni! Yeeah... Co z tego że niezłe z niej ziółko? :D Hej, hi, chińskie 'hello'. Witam Cię serdecznie! Nie jestem na blogu tak długo, żeby Cię kojarzyć, ale ostatnio starzy Autorzy robią nalot na Kroniki, co bardzo mi się podoba :D Powodzenia z tak nietypową Gryfonką i dobrej zabawy ;)]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Ano nie jest, ale tam XD Wesoły z niego człowieczek, chociaż tego i tamtą by skasował z przyjemnością. Wgl laseczka na fotce wygląda jak ta no... Lawrence?]

      Usuń
    2. [No, serio wygląda identycznie jak ona. Przynajmniej dla mnie. Aż to sprawdzę.
      Matthew na pewno lubi takie klimaty, bo i czemu by nie? Tylko pytanie jaki relationship miałby być między nimi? Nie lubię tego wymyślać xD Albo zwyczajnie nie mam wizji na ich relacje, chyba że mieliby być jak Ice Cube i Chris Tucker w Piątku XD]

      Usuń
  11. [Bardzo charakterna ta Maisie, oby w dorosłym życiu jej nie zmiażdżono :D Cześć!]

    Sadr

    OdpowiedzUsuń
  12. [Oj tam, on może trochę pocierpieć, w końcu niezły z niego masochista hah Nigdy bym nie stworzyła takiej postaci, gdyby nie Zbuntowana, którą w końcu zaczęłam czytać ;p]
    Russ

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Wątek pewnie, tylko jestem strasznym retardem i zawsze mam problemy z tym, jak zaproponować (no bo przecież: nie proponujcie wątków, po to tu jestem, więc oczywiście, że chcę!!!), a najlepiej to w ogóle wyskoczyć z pomysłem... z pomysłem, którego aktualnie nie mam. ;v ]

    Jacca Radley

    OdpowiedzUsuń
  14. [Dobra. To jakaś Ellery Romanko, ale trochę podobna jest. Chyba przez braci mam inne spojrzenie na porównywanie wizerunków xD
    A. No zgoda :) Już wyobrażam sobie jego minę, gdy powie, żeby szli zajarać ahhah. Mogę Cię wykorzystać przy zaczęciu?]

    Matt

    OdpowiedzUsuń
  15. [A ja pannę znam :) Ja tam nie wiem, o co chodzi, mi na Gryfonkę pasuje idealnie! Witaj ponownie!]

    Solene // Aaron // Lorelle

    OdpowiedzUsuń
  16. [Też tak robię, ale mam kilka odpisów jeszcze, stąd ta propozycja. Anyway i tak nieważna, bo za odpisy od Lysandra zabieram się pod wieczór.]

    Matt

    OdpowiedzUsuń
  17. - Jak moje włosy stoją?!
    - Jesteś kompletnym inwalidą umysłowym, Bell- rzucił Matt, zakładając okulary. Zatrzymali się w połowie drogi między dziedzińcem a Więżą Gryfonów na przysłowiową fajkę. Co z tego wyszło, niech zostanie pogrzebane i nigdy nie wydobyte na światło dziennie. W każdym razie po dłuższej chwili wrócili do dalszej podróży. Emily Reck szła obok nich i łypała raz po raz okiem na Harrisona, to na jego najlepszego przyjaciela - Samuela Bellamy’ego, to znowu na korytarz. W sumie dość niezręczna sytuacja. Dziewczyna najwidoczniej wracała do Pokoju Wspólnego z kolacji, ale złapali ją wychowankowie tego samego domu i zaproponowali, żeby wrócić razem. Po pewnym czasie Harrison i Bellamy zwani braćmi Pistols zaczęli podśpiewywać Boba Dylana i jego Everything Is Broken. W tejże (dla męskiej części trio) sielankowej atmosferze turlali się po schodach wieży. Po kilku minutach byli w swoim dormitorium, gdzie Harrison dopadł gitarę i zaczął grać. Nie dało się nie ponieść tej rock n' rollowej nucie i po zaledwie kilku sekundach utworu współlokatorzy stukali nogami w podłogę albo jak Sam urządzali tańce hula. 
    - No, chyba trochę cię poniosło, stary - walnął Matt, gdy Bellamy wyskoczył w swoich hawajskich kwiatach na szyi i prowizorycznej kiecce z bambusa, której liście tak naprawdę były starymi skarpetami poupychanymi za gacie wysokiego Gryfona. Jednak Bell wcale się tym nie przejął, tylko podniósł ręce do góry i niczym Timon z Króla Lwa zaczął wydawać dziwaczne odgłosy. - Chyba ktoś wpadł w okres godowy - zachichotał Matthew i odłożył instrument, przypominając sobie o spotkaniu z Saulem. Kudłaty znajomy od Ślizgonów był największym jaraczem zielska, jakiego znał Harrison. Chłopak nie mógł czasem nadziwić się temu, ile potrafił wypalić mulat. Bellamy wolał alkoholizować się i palić fajki, a jointy nie były mu w głowie. Dlatego jeśli chodziło o haj w łazience dziewczyn, Saul był najlepszym towarzyszem. Matthew miał to i owo w kieszeniach i potrafił z tego zrobić ciekawe mieszanki. Dzięki temu tworzyli zgrany zespół.
    Mulat miał czekać na Gryfona na drugim piętrze i jak zwykle po wyjściu zza zakrętu Harrison widział tę burzę loków.
    - Hej, stary! Gotowy na jaranie? - rzucił Matt, szturchając znajomego zielonego. Ten odwrócił się do niego z nietęgą miną.
    - Widzisz, stary… - zaczął. - To głupia sprawa, ale… Dziewczyna mi zakazała. Jak wyczuje, to z nami koniec. Mam nadzieję, że rozumiesz, człowieku… Ta atmosfera… Taka sytuacja.
    - Nie bardzo rozumiem, Saul - odparł Matt. - Zielone czwartki zawsze spędzaliśmy na jaraniu. Do końca nauki zostało kilka miesięcy, a ty mi wyjeżdżasz z laską.
    Mulat wzruszył ramionami i zaczął się wycofywać.
    - Chciałbym, ale… Przykro mi, stary.
    - Palant… - mruknął pod nosem Harrison, gdy Saul zniknął mu z oczu. Odwrócił się, by pójść do łazienki, gdy o mało nie wpadł na pewną dziewczynę.

    Matt

    OdpowiedzUsuń
  18. Neron przywołał na swoje usta rozbawiony uśmiech; dokładnie takiej odpowiedzi spodziewał się od Gryfonki. Nie wyglądała na zadowoloną, siedząc tutaj ze szklanką Ognistej i odstraszając wszystkich potencjalnych adoratorów, którzy jakimś cudem postanowili do niej zagadać. Może brakowało im smaku adrenaliny, a zadzierając w jakikolwiek sposób z Maisie, można było dostać porządny zastrzyk owego hormonu.

    Zasiadłszy obok, kiwnął do zabieganej kelnerki, by zamówić jedną szklankę czystej whisky z dwiema kostkami lodu.

    - A ja nie rozumiem, jak można się kochać - wzruszył ramionami, rozglądając się dookoła. Miziające się wszędzie pary, rozbawione grupy wzajemnej adoracji, uczennice szukające najprawdziwszej miłości i uczniowie szukający szalonej rozrywki - tak wyglądał dzień "zakochanych". Absurd.

    - Przyszedłem z ciekawości - zaczął, obierając od krótkowłosej kelnerki zamówienie - Chciałem zobaczyć, jaką fortunę zbijają na tym dniu tutejsze miejscówki. I z tego co widzę, nie myliłem się, bo zgarniają jej od groma - dokończywszy, stuknął szklankę Maisie, po czym upił solidny łyk. Złoty płyn rozgrzał go od środka, powodując przyjemne dreszcze - możliwe, że Carrow miał predyspozycje na alkoholika, bo wszelakie trunki integrowały się z jego żołądkiem i krwią na ocenę wybitną.

    - Jeśli chcesz, możemy zabawić się w ucieranie nosa. Ja widzę tutaj sporo możliwości - zlustrował wzrokiem siedzącą nieopodal parę, która zajadała czekoladki z Miodowego Królestwa. A co, gdyby nagle zaczęły wychodzić spod nich robaki? Pewnie nie byłyby tak smaczne.

    Uśmiechnął się na samą myśl i wróciwszy wzrokiem do Gryfonki, skrzywił nieco głowę, czekając na jakiś znak.

    Neron Carrow

    OdpowiedzUsuń
  19. [ Witaj znów :) Sama mam słomiany zapał w wielu sprawach, przyznam się bez bicia, także rozumiem Maisie. Chętnie bym się pobawiła w zapoznanie naszych podopiecznych, więc możesz odezwać się do mnie na gg - 2219544 to coś wymyślimy ;) ]
    Ignis Femoris

    OdpowiedzUsuń
  20. Do klubu pojedynków zapisał się tak naprawdę tylko i wyłącznie przez wzgląd na profesora prowadzącego, z którym Hyun-ah dogadywał się nadzwyczaj dobrze. Szczerze powiedziawszy była to pierwsza osoba w Hogwarcie, przy której Han czuł się naprawdę swobodnie. Lubił jego obecność, więc gdy tylko usłyszał o dodatkowych zajęciach prowadzonych właśnie przez tego profesora bez chwili namysłu dołączył do popołudniowych spotkań z przyjemnością pochłaniając kolejną porcję wiedzy.
    Zdecydowanie wolał obserwować zmagających się ze sobą uczniów, niż uczestniczyć w samych pojedynkach, wiedział jednak, że jest niemożliwością po prostu być i patrzeć. Profesor już na samym wstępie oznajmił, że na każdego przyjdzie czas, dla zaprezentowania swoich zdolności. Jak się okazało ten dzień dla Hyuna przyszedł wcześniej, niż mógłby się spodziewać.
    — Han Hyun, na środek — usłyszał i potulnie ruszył, przybierając pozycję wyjściową. Tuż po chwili usłyszał ponownie głos profesora, wskazujący Maisie. Nie miał pojęcia czego powinien się spodziewać, jednego jednak był pewien. Mimo, że stawał do pojedynku z dziewczyną nie miał zamiaru go przegrać.
    — Na mój znak, różdżki przygotować — usłyszeli głos profesora — pamiętajcie, że nie używamy zaklęć spoza zajęć. Wierzę, że wasza wiedza jest ogromna jednak chcę poznać umiejętności o których uczymy się na tych właśnie zajęciach — powtórzył dla przypomnienia również pozostałe zasady. Po chwili zszedł z wyznaczonego pola walki i spojrzał na dwójkę dzieciaków, których wybrał chwilę wcześniej.
    — Zaczynamy! — ogłosił i uważnie obserwował to co się miało zaraz wydarzyć. Hyun zacisnął mocno palce na różdżce i uniósł ją w górę, wypowiadając formułę zaklęcia. Nie zdążył jednak, dziewczyna była szybsza…

    Hyun

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Wredna, arogancka i feministka. Polubiłam ją od razu po przeczytaniu karty. Witam serdecznie! ]

    Amanda

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak jak i Maisie, tak też Neron nie należał do grupy łatwych charakterów, a mówienie prosto z mostu szło mu lepiej niż latanie na miotle. Nie wiedział, o uczuciach dziewczyny, nawet nie przeszło mu przez myśl, by mogła w kimś się podkochiwać - ale wszystko jest dla ludzi i czasami nawet ci wredni, stają się ofiarą motylków w brzuchu. Carrow nie doznał jednak takiego spotkania z trzepoczącymi motylkami. Maisie jest dla niego dobrą towarzyszką, z którą od czasu do czasu, pozwala sobie na puszczenie wodzy fantazji i oddanie się przyjemnościom cielesnym. Znał jej dobre cechy, wiedział, że gdzieś w głębi tliła jej się iskierka miłych uczuć, jednakże nie zasługiwały one na byle kogo. Nerona najzwyczajniej kopnął ten zaszczyt.

    Rozbawił go jej bezpośredni tekst, który poniekąd był najświętszą racją - zwykle w ten sposób kończyły się takowe dni. A biorąc pod uwagę alkohol, nikt nie musiał się aż nadto starać, bo głębokie pożądanie przychodziło bez problemu.

    - Niektórzy potrzebują gry wstępnej, Maisie - zlustrował ją zalotnym spojrzeniem, chcąc dać jej do zrozumienia, że dla niej owa gra nie miała znaczenia; przynajmniej w doświadczeniu z Neronem - I jak sądzę, ich tutejsze rozmowy odgrywają role właśnie takiej gry - dokończył, nim zdążyła potargać mu loki, które automatycznie zawsze wracały na swoje miejsce.

    Spojrzał na wskazaną przez Gryfonkę parę - chłopaczek rzeczywiście nie wyglądał na zadowolonego, ale cóż począć, skoro siedziała obok niego pusta landryna, modląca się o jego względy. Zadziwiającym było to, jak dziewczyny potrafią się zmieniać dla takich sytuacji; prawie jak nabyta zdolność metamorfomagii.

    - Proszę bardzo, chętnie popatrzę - skinąwszy głową, obserwował parę z ciekawością. Ciekawe, czy nie skończy się na rękoczynach.

    Neron Carrow

    OdpowiedzUsuń
  23. [ Z tymi Puchonami to w ogóle jest ciekawa kwestia. Jacy są? Co robią w wolne popołudnia? Niby tam trochę o nich napisano, ale niewiele i kto wie, może wszyscy siedzą z nosem w lekturach poświęconych ciemnej stronie mocy. :D
    Dzięki za przywitanie, marudna Maisie będzie dla V. ciężkim orzechem do zgryzienia, ale spróbujemy podołać. Kiepsko wymyślam — uprzedzam od razu — więc jak masz jakieś życzenia, śmiało, na pewno rozważymy.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  24. [ Rozwiniesz temat z tą podwójną randką, w którą wplątani byliby bez własnej woli? Czy to całość? :D ]

    Jacca Radley

    OdpowiedzUsuń
  25. [Hej :) Na razie wstrzymam się z odpisem, bo to będzie mój kolejny wątek z jakimikolwiek narkotykami w tle, a nie chcę się powtarzać. Dlatego pomyślę nad kontynuacją wątku w innej formie. Mam nadzieję, że nie jesteś zła.]

    Matt

    OdpowiedzUsuń
  26. [Ja pamietam, ze ona miała crusha na Albusa! Witamy z powrotem <3]

    OdpowiedzUsuń