4 marca 2016

this is no place for an hombre like I am

Głodne Wzgórze, Półwysep Beara, Irlandia |VII klasa | Ravenclaw | patronusem kojot

Kiedy był małym chłopcem, zawsze był kowbojem. Latem jeździł na stogach suchej trawy wyobrażając sobie zamiast nich wierzchowce, którym ostrogami butów mógł zadawać rany. Marzył też o własnym rodeo, szerokich amerykańskich drogach i dotarciu na koniec Drogi Mlecznej. Chociaż nie był całkowicie odcięty od świata rzeczywistego, stronił od towarzystwa, w szczególności tych dorosłych ludzi. Nie odczuwał potrzeby bycia rozumianym, a z czasem przynależność do jakiejś konkretnej grupy, zaczął traktować jak okowy, które musi łamać. Dorastał, więc wiele rzeczy się zmieniało w jego świadomości, ale natura samotnika towarzyszy mu do dzisiaj. W związku z czym, niestety, ludzi traktuje odrobinę przedmiotowo, interesując się nimi dopiero wtedy, kiedy oni interesują się nim. Ewentualnie, w innym wypadku, jeśli czymś go zaciekawiają. Nie lubi gry pozorów, ani pozorantów, aczkolwiek nie jest zbyt dobry w odkrywaniu fałszu. Chodzi z sercem na dłoni, przynajmniej w swoim mniemaniu. Nie jest łatwowierny, ale nie potrafi po raz setny nie zaufać myśli, której chwyta się jak brzytwy, że "nie każdy chce cię okraść, Wyjec". I zdaje sobie sprawę z tragiczności swojej postaci, której piękno dziecinnej, choć już przecież doświadczonej duszy i jednoczesna beznadzieja na poprawę, wróżą bolesną zgubę. Na szczęście – nie istnieją dla niego ani "przeszłość", ani "przyszłość".

wyszło tragikomicznie, ale chyba bardziej komicznie (?)
bezczelni ludzie z nas
hejka

38 komentarzy:

  1. [Cześć! Lubię Irlandczyków, mają fajny akcent :3 Chociaż większość z Wielkiej Brytanii ma fajny akcent, przynajmniej według mnie. W każdym razie, Tatia wita kolegę z domu i zaprasza na watek! :)]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć, dobry wieczór!
    Hm, byłaś tu przypadkiem wcześniej? Styl jakiś taki mi znajomy :D
    Tak czy siak, witam serdecznie. Fajnie, że nam przybywa Krukonów. Od razu zapraszam do siebie na wątek z tym, iż chwilowo mam pustkę w głowie na wątek, ale... Może wspólnymi siłami wymyślimy coś ciekawego ;)]

    Avalon, Hyun

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Ta postać już chyba tutaj była? Na pewno widziałam tego gifa. :D Wtedy nie przywitałam, więc teraz nadrabiam, bo Sadr wydaje się być ciekawą postacią. Jego imię jest świetne.

    Rzadko pytam wprost, ale... Masz ochotę na wątek? Caelan ma ich już kilka, Enfys musi się dopiero rozkręcić. Poza tym, Enfys jest tęczą (z walijskiego), a Sadr gwiazdą, dlatego może znaleźliby wspólny język :v

    Cześć! ]

    Enfys/Caelan

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Jak na mój gust to nie jest ani tragicznie, ani komicznie ale mogę się nie znać. Jest bardzo dobrze. Sadr skojarzył mi się z cydrem, w końcu to tylko dwie literki inne. Nie wiem, czy dziecko powinno myśleć o zadawaniu ran koniom, ale karta jest świetna, tak samo jak postać. Witam i życzę dobrej zabawy oraz ciekawych wątków, a jeśli masz ochotę na jakiś wątek ze mną, to zapraszam do którejś z moich postaci. ]

    Astoria Macnair/Alastor Quirke/Silas Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  5. [Ja tego pana tez kojarzę! Jestem pewna, że już przy pierwszym podejściu go chwaliłam, więc teraz sobie oszczędzę, a zamiast tego przejdę od razu do ponownego zaproszenia na wątek, więc w razie chęci - zapraszam do któregoś z moich panów, na pewno uda nam się coś skleić. :)]

    Aiden / Scorpius / Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Hejka, tak myślę, że jeszcze jestem. ]

    Valancy Edgeworth

    OdpowiedzUsuń
  7. [Poprzednim razem chwaliłam już kartę, więc nie będę się powtarzać, a zamiast tego przywitam się ponownie, bo miło jest widzieć ponownie Sadra. Bohater jak najbardziej godny uwagi, a i chyba wcześniej nie miałaś szansy rozwinąć z nim skrzydeł. Coś tam mieliśmy kombinować, ale wyszło jak wyszło... c:]

    Arsellus Langhorne/Lance Griffin/Cressida Rosier

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cześć :) Miłej zabawy życzę (mam wrażenie, że Ty już tu byłeś/aś...?) Zapraszam do siebie, może do Sorchy. Jeśli jest takim trochę odludkiem, może by się dogadali... On pochodzi z takiego ładnego miejsca. Sorcha mogłaby podpytywać go, jak to tam wygląda - ona lubi takie klimatyczne miejsca. Albo mogą zarobić razem jakiś szlaban. Może masz jakiś lepszy pomysł? Albo w ogóle nie masz ochoty na wątek? W każdym razie, miłej zabawy :)]

    Sorcha/William/Jackson/Charlie

    OdpowiedzUsuń
  9. [Siemka! Tak na początku to powiem, że gif jest świetny i dodam jeszcze, że karta też bardzo fajna no i to by było w sumie na tyle xD Wydaje mi się, że tu już byłeś/aś, ale wcześniej się nie przywitałam, wiec teraz życzę jeszcze dużo weny, samych ciekawych wątków i oczywiście dobrej zabawy. No i zapraszam do którejś z moich dziewczyn, jeśli masz ochotę :)]

    Zoella||Primrose||Melissa

    OdpowiedzUsuń
  10. [O, słyszałam, że Polacy i Rosjanie to niezłe pijusy, ale Irlandczycy? O tym słyszę pierwszy raz. Czyżby w takim razie Sadr tak dużo pił? Jeśli tak, może będzie pierwszym który upije Tatię? W zasadzie, nawet jeśli nie to może ją upić, a to pewnie będzie łatwe, bo Tatia alkoholu zazwyczaj nie pija i ma słabą głowę, bidulka.]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  11. [Poprzednim razem nie miałam okazji chwalić, bo mnie tu nie było. Mogłabym nadrobić zaległości teraz, ale wszyscy tak Ci już posłodzili, że nie wiem, czy znalazłabym coś do dodania. O, chyba muzyki nikt nie chwalił, to ja chwalę, bo jest przyjemna dla ucha. Trochę boję się myśleć, co z Sadra wyrosło, jeśli w dzieciństwie marzył o maltretowaniu ostrogami biednych, niewinnych koni, bo to podobno jedne z łagodniejszych i przyjemniejszych zwierząt. Mam nadzieję, że to nie był jakiś przejaw utajonej natury rasowego psychopaty?
    Cześć, udanej zabawy na blogu, a w razie chęci (i najlepiej jakiegoś pomysłu) zapraszam do Milliesant, bo bardzo nas ciekawi, ile bezczelności może zmieścić w sobie samotnik z sercem na dłoni.]

    Milliesant Lloyd

    OdpowiedzUsuń
  12. [Oj tam, każdy ma jakieś uzależnienia ;)
    Tatiana zaproszenie chętnie przyjmie! Zaczniesz może czy zrzucasz to na mnie?]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Zdecydowanie bardziej komicznie. Prawdziwy tragizm jest słaby w porównaniu z tym, co inni autorzy gotują swoim postaciom na blogach...
    Chętnie zobaczyłabym Howlera w wątku, czy jest to możliwe? ]
    Bowen

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Nie, nazwanie go smutnym byłoby nadużyciem.
    Pierwsze, co mi przychodzi na myśl, to fakt, że z pewnością uczęszczają na wspólne zajęcia, w końcu obydwoje są na siódmym roku. Z takich klasycznych pomysłów - można ich wcisnąć do pary na OPCMie, Sadr w jakiś kosmicznie niewinny sposób zdoła rozwścieczyć Tię, a później skończy w skrzydle szpitalnym z okropnym poparzeniem, bo jej zaklęcie rozbrajające okaże się... dosyć agresywne. W ramach zadośćuczynienia będzie musiała dbać o to, żeby rana Howlera goiła się w należyty sposób, co może nauczy ją odrobiny pokory.
    Tyle ode mnie, jestem wyzuta z pomysłów. Ostatnio za dużo ich z siebie wyłuskałam i mam posuchę... jeśli masz jakieś powiązanie do oddania lub przychodzi ci coś lepszego do głowy, daj znać. ]
    Bowen

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Ach, dobra, to bez sensu się w sumie siliłam na takie coś. Anyway, pasuje mi takie rozwiązanie, mimo że Tia nie ma żadnej cierpliwości. ]

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Uwielbiam cydr, bo lubię jabłka, więc chyba rzeczywiście muszę się napić.
    Astoria nie jest tak bardzo zła, a przynajmniej nie aż tak jak można to sobie wyobrazić po przeczytaniu karty. To mój ślizgoński eksperyment, więc opis może nieco rozbiegać się z moim zamysłem na tą postać, ale mam nadzieję, że nie będzie to zbytnio przeszkadzać.
    To nie ojciec Macnair był katem, tylko jej wujek. Ja ogólnie nie ogarniam kanonu, ale jeszcze nikt się nie skarżył, więc jakoś sobie radzę. Co do Twojego pomysłu to podoba mi się. Prawda o wujku mogłaby wyjść podczas rozmowy, bo Astoria lubi tę historię, więc przy jakiejś tam okazji by o tym wspomniała. Tylko nie myśl, że fascynuje ją zabijanie zwierząt i wstępowanie w szeregi Śmierciożerców.
    Ostatnio wyznaję zasadę, że im mniej wiem, tym lepiej mi się wątkuje, bo nie mam ograniczeń i można pozwolić sobie na więcej . Ważny jest tylko punkt wyjścia, żeby wiedzieć od czego zacząć i teraz pojawia się pytanie, co robimy. Możemy wymyślić jakiś wstęp i przez chwilę się go trzymać albo ustalić, że się spotykają w bibliotece i pozwolić akcji toczyć się samej. Jak uważasz? Jak ty będziesz się stresować, to i ja zacznę. ]

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Przyznam, że najpierw tylko skojarzyłam z astronomią, a dopiero po sprawdzeniu zyskałam pewność. :D Ale przynajmniej dobrze myślałam o gwiazdozbiorach!

    Są z tego samego rocznika, w tym samym domu, więc nie ma opcji, żeby nigdy ze sobą nie rozmawiali. Tylko nie wiem: chcesz wątek z jakimś większym powiązaniem czy wolisz, żeby ich dotychczasowa relacja ograniczała się do uczestnictwa w tych samych lekcjach i zamieniania słowa co jakiś czas? :D Można spróbować wykorzystać fakt, że ich nazwiska brzmią podobnie. Na przykład młodszym uczniom z innych domów czasem zdarzało się ich pomylić? Zamiast przynieść jakąś paczkę/list/wiadomość do Sadra, zanieśli ją do Enfys? Bądź na odwrót. Wychodziłoby na to, że ich imiona nie wskazują zbyt jednoznacznie na płeć ;v

    No i... Przechodząc do konkretnego pomysłu, to wpadły mi obchody Dnia św. Patryka, z racji pochodzenia Sadra. W Hogwarcie przez grupkę Irlandczyków albo w Hogsmeade przez jeszcze większe grono starszych czarodziejów. Drugi pomysł opierałby się na kolejnej pomyłce, tym razem przez jakiegoś pierwszoroczniaka, który zostałby skierowany po pomoc do "prefekta naczelnego Howell" (ktoś mu bardzo dokucza albo nie radzi sobie z nauką). Akurat zwracano by się do Sadra po nazwisko, dzieciak słyszy i bierze go za prefekta. Problem w tym, że nie miałby odpowiedniej plakietki, ale nieśmiały chłopiec pewnie nie zwróciłby na to uwagi, bo za mało jeszcze wie o szkole. W każdym razie... Sadr sam chciałby pomóc z dokuczającymi kolegami, a Enfys przypadkiem na nich wpada czy od razu odprowadziłby chłopca do właściwej osoby? :D

    No, chyba nadal nie jestem dobra w pomysły. Jeśli powyższe nie będzie pasować, to można myśleć dalej. ]

    OdpowiedzUsuń
  18. [Kiedy jest się tutaj już tak długo jak ja, zapamiętuje się autorów i tworzone przez nich postaci, szczególnie jeśli wzbudziły one zainteresowanie. Prawdę powiedziawszy - przy moim pierwszym zaproszeniu zostałam nieco olana, gdyż nie doczekałam się żadnej odpowiedzi z Twojej strony. Ale postanowiłam spróbować ponownie.
    Jeśli dobrze pomyśleć, to bezproblemowo uda się wymyślić coś ciekawego z każdą z moich postaci, ale wydaje mi się równocześnie, że z całej trójki to Bell jest najbardziej nieprzewidywalną postacią. Nakreśl mi, jakie relacje by Cię interesowały, a ja spróbuję pod to coś wykombinować. ;)]

    Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  19. [ Mam nieco więcej niż osiemnaście lat, więc nie ma powodów do strachu. Nie demoralizujesz mnie :P
    Zacznę, jak tylko wyrobię się z odpisami i innymi zaległościami. Napisz mi jeszcze, czy zaczynamy od momentu w którym Sadr już usłyszał z ust Astorii o wujku, czy chcesz by tego jeszcze nie było? Szczerze to wolę, żeby już było po fakcie, ale dostosuję się xD ]


    Astoria Macnair

    OdpowiedzUsuń
  20. [Przyznam szczerze, że mam problem z umiejscowieniem naszej dwójki w jakiejś takiej sytuacji. W sensie, cholera nie wiem jak ich tam po prostu razem wrzucić. Bo sytuacji samych w sobie, w jakich Avalon mogłaby stracić panowanie nad sobą jest kilka:
    *jakiś głupi dowcip, w którym nieświadomie wzięłaby udział lub, który miałby być przygotowany dla niej, przez jakiegoś wesołka
    *kolejny szlaban trzeci lub czwarty w jej karierze, przecież takie rzeczy nie powinny jej spotykać.
    *można by też ich wrzucić w jakąś małą szkolną sytuację, w której znaleźli by się w jakichś tarapatach - w jakich? nie mam pojęcia.
    To też takie luźne tylko propozycje z mojej strony, które są zdecydowanie do dopracowania pod względem znalezienia się w nich, naszej dwójeczki razem. Przyznam szczerze, że trochę mnie wybił fakt, że Sadr miałby się z tego śmiać - to znacznie utrudnia mi wymyślenie czegoś konkretnego.]

    Avalon

    OdpowiedzUsuń
  21. [Chcesz z jej strony paniki i pokazania swojej prawdziwej twarzy – to nie jest takie trudne. Po prostu trudno mi w to wkomponować Sadra chyba głównie przez to, że nie mamy żadnego powiązania, żadnej relacji. Zazwyczaj od tego zaczynam ustalanie wątku i chyba po prostu w ten sposób łatwiej mi się działa. Bo jak myślę ciągle nad jakąś taką sytuacją to za każdym razem, kiedy próbuję dołączyć do tego Sadra to mi się wydaje dziwne i takie obce, a przy obcych Avie raczej stara się zachować wszystkie pozory, zresztą przy znajomych też. Jeżeli mielibyśmy działać bez powiązania, po prostu potrzebuję dłuższej chwili na dokładne obmyślenie tego, aby miało to ręce i nogi. Więc, ja idę dalej myśleć i odezwę się jak coś mi sensownego zaświta.]

    Avalon

    OdpowiedzUsuń
  22. [Takie małe ryzyko, ale myślę, że dobrze wybrałeś :D Po prostu, jeśli nie mam od razu jakiegoś konkretnego pomysłu na połączenie postaci, to wtedy wystawiam wszystkie swoje panny, bo może akurat drugiemu autorowi coś wpadnie i w ogóle.
    Przechodząc do wątku. Jeśli Sadr nie wierzy w przeszłość, a tym bardziej w przyszłość to pewnie to, co będzie mówiła Zoe niezbyt będzie mu się podobało. Może wpadnie on na Noc Prawdy i podczas spotkania będzie wtrącał się, gdy ona będzie wróżyć i z każdą kolejną uwagą wściekać się coraz bardziej, ale później dojdzie do wniosku, że miał on sporo racji, ewentualnie oberwie się mu? Sadr może też wpaść na zajęcia do Koła wróżbiarskiego i tam też wyniknie coś podobnego. Na tę chwilę mam niestety tylko tyle, ale jeszcze nad czymś pomyślę. Choć ten pomysł można jakoś podrasować i wykorzystać, tyle że teraz nie za bardzo wiem, co jeszcze można dodać.]

    Zoe

    OdpowiedzUsuń
  23. [ Przeżycie będzie dla niej z pewnością unikatowe :p
    Szczerze powiedziawszy, jeśli już wycisnę z siebie jakiś pomysł, zwalam zaczynanie na drugą stronę. Spróbuję dzisiaj coś Ci napisać, a jeśli mi się nie uda, to bardzo proszę, żebyś mnie wyręczył. Zaczynanie zabiera mi więcej czasu niż odpis i nie wiem, kiedy będę mieć go na tyle, żeby to zrobić ;> ]
    Bowen

    OdpowiedzUsuń
  24. Tatia może i lubiła towarzystwo, ale jakoś nigdy nie przepadała za imprezami. Owszem, była kiedyś na kilku, ale jakoś szczególnie się to jej nie podobało. Szczególnie, gdy któregoś razu jakiś pijany kolega postanowił ją trochę obmacać, co niezbyt przypadło jej do gustu. Kiedy więc jej znajomi wybierali się na jakąś imprezę, Tatia zostawała w dormitorium. Doskonale wiedziała, że przez to niektórzy nazywali ją odludkiem, ale to nie była prawda. Miała przecież dużo przyjaciół i znajomych, lubiła też podchodzić do nieznajomych osób i nie miała problemów z nawiązywaniem kontaktów. Ot, po prostu dzikie imprezy nie były dla niej. Mimo to, od czasu do czasu nachodziła ją chęć wyjścia na takie wydarzenie, czego później zazwyczaj żałowała. Fakt, czasami nawet dobrze się bawiła, ale dość często w pewnym momencie musiało wydarzyć się coś, przez co chciała wrócić jak najszybciej do dormitorium. Ostatnim razem, na przykład, przez przypadek została wepchnięta do kałuży błota, kiedy kilku Krukonów zorganizowało niewielką imprezę niedaleko Zakazanego Lasu. Jeszcze wcześniej zaś ktoś wylał na nią dość sporą ilość ognistej, przez co śmierdziała później alkoholem niemiłosiernie. Nie wspominając już o owym koledze, któremu zachciało się trochę ją obmacać. Tatia już dawno zdała sobie sprawę, że widocznie ma jakiegoś pecha, bo zawsze musi się jej przytrafić coś nieprzyjemnego. Dlatego ostatnio wszelkie imprezy omijała szerokim łukiem.
    Koleżanki Tatiany już od kilku dni gadały o imprezie w Trzech Miotłach, która miała się odbyć w ten weekend. Oczywiście, starały się przekonać Fiodorow, aby poszła z nimi, ale ta się uparła i postanowiła zostać w zamku. Poszły więc bez niej, dołączając się do kilku znajomych z tego samego roku i z roku wyżej. Tym sposobem Tatia została sama w pustym Pokoju Wspólnym, po pewnym czasie zaczynając żałować, że nie poszła z resztą do Hogsmeade. Nudziła się bowiem niemiłosiernie i nie miała pojęcia co mogłaby robić. Kręciła się więc po dormitorium, obgryzając mimowolnie paznokcie i zastanawiała się czy dobrze zrobiła.
    Nie minęła nawet godzina od wyjścia znajomych, kiedy Tatia w końcu postanowiła pójść w ich ślady. Narzuciła na siebie kurtkę, zarzuciła na ramię niewielką torebkę i ruszyła do wyjścia z dormitorium, a później z zamku, aby skierować się w stronę Hogsmeade. Wciąż miała pewnie wątpliwości, gdyż jej podświadomość mówiła, że to jest bardzo zły pomysł i będzie jeszcze tego żałować, ale mimo to nie zawróciła i dalej uparcie szła w stronę miasteczka.
    Będąc na obrzeżach Hogsmeade, z daleka usłyszała już muzykę, która zapewne dobiegała z Trzech Mioteł. Przyśpieszyła nieco kroku i już po chwili stanęła w progu baru, krzywiąc się lekko, kiedy uderzył w nią panujący w środku hałas. Mimo to, weszła dzielnie do środka, rozglądając się dookoła. Nie widziała nigdzie swoich koleżanek, aczkolwiek w oddali spostrzegła kolegę z domu, do którego postanowiła podejść. Nie uśmiechało jej się siedzieć w barze samotnie, więc miała nadzieję, że będzie mogła posiedzieć z nim chwilę, przynajmniej dopóki nie odnajdzie koleżanek.
    — Cześć — powiedziała dość głośno w kierunku Sadra, aby ten ją usłyszał. — Mogę się dosiąść? — spytała z lekkim uśmiechem, wskazując na wolne krzesło naprzeciw chłopaka. Miała nadzieję, że nie jest z nikim umówiony, a jej towarzystwo nie będzie mu przeszkadzać.

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  25. [Na temat karty wypowiadałam się już wcześniej, więc witam ponownie i życzę dobrej zabawy! ;)]

    Jemma Simmons/Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  26. [Hej! Witam w szeregach i życzę dobrej zabawy ;)]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  27. [Hej, wydaje mi się, że zostałam pomylona z autorką Zoelli i zostawiłeś komentarz nie pod tą kartą :)]

    Zoey Marks

    OdpowiedzUsuń
  28. [Czepiaj się! Gryź, pluj, krzycz i ciągnij za włosy, jeśli jest taka potrzeba, bo bardzo cenię, i lubię, uzasadnione czepialstwo - pozwala się wiele nauczyć. Niemniej, dziękuję za przywitanie i chodź sama jestem bez pomysłu, to ze szczerymi chęciami i oczami Puszka Okruszka, proszę o wątek. Zacznę, tylko rzuć jakąś myśl (albo kilka).]

    Elise

    OdpowiedzUsuń
  29. [Jestem, przybywam.
    Co powiesz na coś takiego:
    Jakieś dzieciaki na I-III roku, mają przygotować jakieś przedstawienie mające związek z historią magii. Mają jakąś scenę z walką, Avalon całkiem nieświadoma, że to próba do przedstawienia (a może też i dzieciaki za bardzo się wczują) będzie próbowała ich jakoś ogarnąć, uspokoić, rozproszyć - z marnym skutkiem - wpadnie w jakiś szał i się całkowicie ośmieszy, bo któryś z chłopców ją łaskawie uświadomi. Z racji publicznego ośmieszenia się, może dojść do kolejnego jakiegoś zawahania jej nastroju. Sedr, początkowo mógłby próbować ją oświecić, że to przedstawienie, ale widząc jak się nakręca mógłby mieć z tego ubaw - lub może reagować jakkolwiek będzie Ci odpowiadało - co dalej... Wydaje mi się, że potoczy się jakoś samo, chyba, że wolisz bardziej szczegółowe ustalenia, no to będzie trzeba jeszcze trochę pomyśleć ;)]

    Avalon

    OdpowiedzUsuń
  30. [Co ja mogę rzec, każdy ma swoje skojarzenia, akurat wizerunek dobierałam tak aby jak najmniej pasował do całej postaci. Lecąc po stereotypach i dopasowując go do charakteru Dakoty zapewne skończyłabym na wybraniu jakiejś gotki bądź wampirzycy z różowymi końcówkami,a tego wolałam uniknąć. przynajmniej jedna rzecz w niej jest w miarę na miejscu.
    Czy jest fajna, to nie wiem ale na pewno gryzie i ma pazurki :)]

    D.F.W.

    OdpowiedzUsuń
  31. [Ależ nic nie szkodzi, nie mam tego ani troszkę za złe. :) Lubię budować relację od podstaw, lubię również omijać pierwsze spotkania, więc w kwestii powiązania nie mam nic do zarzucenia i jestem na tak. Sam wątek - mam wrażenie, że to luźno rzucona propozycja. Luźno rzucona propozycja, która bardzo przypadła mi do gustu, swoją drogą, więc w zasadzie, gdyby wpleść w to w dalszym rozwoju wydarzeń jakąś ciekawą akcję, to dla mnie bajka.
    Możesz spodziewać się w najbliższym czasie zaczęcia, muszę tylko wykopać się spod góry spiętrzonych propozycji na wątki. :)]

    Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  32. [To ja sobie jednak poczekam C: Od razu mówię, że nie musisz się śpieszyć, bo i tak teraz jestem bardzo rzadko, a poza tym to w ogóle nie mam głowy ani do odpisów, ani do zaczęć, masakra. No i zdrówka! Sama ostatnio chorowałam i niestety ciągnie się za mną ta choroba, choć myślałam, że po tygodniu leżenia w łóżku, będę już w dobrej formie :/]

    Zoe

    OdpowiedzUsuń
  33. [ Ależ poczekam, nigdzie mi się nie spieszy. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! ]
    Bowen

    OdpowiedzUsuń
  34. Noc zapadła nad zamkiem, pierzyną ciemności okrywając układających się do snu uczniów. Księżyc w trzeciej kwadrze wędrował po horyzoncie, swoim blaskiem oświetlając szkolne błonia, i boisko do gry w Quidditcha. Na widok trybun i pętli wznoszących się wysoko ponad głowami stojących na trawie postaci, Bellamy'emu mocniej zabiło serce. Z tym miejscem wiązało się dla niego wiele wspomnień, niegdyś spędzał tu mnóstwo czasu, trenując odbijanie tłuczka na swojej ukochanej miotle. To tutaj po raz pierwszy w życiu upił się w towarzystwie przyjaciół i wygrał swój pierwszy mecz, nokautując szukającego przeciwnej drużyny. Tęsknił za Quidditchem, ale równocześnie nie widział sensu w ponownym wstąpieniu do drużyny. Nie mógł zaprzątać sobie głowy rzeczami tak błahymi jak treningi, jednak nadal czuł przypływ adrenaliny na samą myśl o lataniu na miotle i rywalizacji.
    Właśnie dlatego był tutaj tego wieczoru. Wraz z grupą osób, które nie dostały się do drużyn w swoich Domach, zbierali się od czasu do czasu, by rozegrać mecz, czy dwa. Bez publiki, bez głośnych krzyków i układanych specjalnie na te okazje piosenek, z dreszczykiem emocji, ponieważ w każdej chwili mogli zostać przyłapani na nielegalnym opuszczaniu swoich dormitoriów nocą. Zaciskając palce na trzonie swojej miotły, rozejrzał się dookoła, a leniwy uśmiech wypłynął na jego usta. W drugiej dłoni trzymał pałkę, nieodłączny element, gdy wsiadał na miotłę.
    — Czyli podział na grupy już mamy za sobą? — zagadnął, spoglądając na Sadra i przerzucając pałkę przez ramię. Za każdym razem, kiedy przychodzili grać, lądowali w tej samej drużynie, co w jakiś sposób umożliwiło wypracowanie swojego rodzaju współpracy między tą dwójką. Nie czekając na odpowiedź, pochylił się przy dużym, drżącym kufrze. Tłuczki już paliły się do wyruszenia w podróż w przestworza. Odłożył na ziemię swoją miotłę i tłuczek, po czym jednym, zwinnym ruchem otworzył skrzynię. — Jeśli nie chcecie, żeby tłuczki spadły nam na głowę, radziłbym już wsiąść na miotły! — zawołał i na widok wzbijających się w powietrze uczniów, wypuścił znicza, a zaraz po nim tłuczki. Chwilę później wyprostował się i podrzucił wysoko kafel, po czym sam wsiadł na miotłę i odbił się od ziemi, zaciskając palce na pałce.

    Bellamy

    [Nie byłam pewna jaką długość wątków preferujesz, więc się nie chciałam przesadzić z ilością tekstu :)]

    OdpowiedzUsuń
  35. Tatiana była czystokrwistą czarownicą, która od dziecka uczona była magii. Jej rodzice jednak nigdy nie próbowali odciąć się od mugoli i ich przeróżnych wynalazków, a wręcz przeciwnie. Dlatego Fiodorow była nie tylko obeznana ze wszystkim co magiczne, ale także ze wszystkim, co mugolskie. W swoim pokoju miała własny telewizor, a także laptop, dzięki któremu przez Internet często kupowała mugolskie książki, które czasami były dużo ciekawsze niż te ze świata czarodziejów. Uważała też, że zmywarka to bardzo przydatna rzecz, szczególnie, że poza domem wciąż nie mogła czarować, a komórki były zdecydowanie wygodniejsze niż listy. Żałowała tylko, że cała ta technologia w ogóle nie działała w Hogwarcie, czasami naprawdę czuła potrzebę z jej skorzystania. Szczególnie, gdy jej współlokatorki paplały wieczorem o rzeczach, które ani trochę jej nie interesowały. Mogłaby wtedy założyć słuchawki na uszy, nastawić swoją ulubioną muzykę i się odprężyć. Tymczasem jej jedynym ratunkiem było schowanie się pod kołdrą, na którą rzucała zaklęcie wyciszające.
    Zdawała sobie sprawę z tego, że choć ona i jej rodzina nie ma nic do mugoli, wciąż istniały osoby, które nienawidziły wszystkiego co z nim związane. Wśród niektórych rodów wciąż ważna była czystość krwi, a w Hogwarcie od czasu do czasu można było usłyszeć jak ktoś nazywa kogoś szlamą. Tatiana nie tolerowała takiego zachowania, co zawsze w kilku ostrych słowach musiała zaznaczyć. Sama nigdy nikogo tak nie nazwała i nazwać nie zamierzała, a każdego kto używał tego określenia, najchętniej powiesiłaby za uszy. Nie robiła jednak z tym nic, gdyż uważała, że to mimo wszystko nie jej sprawa i nie powinna się wtrącać. Nie chciała zwracać na siebie bezpotrzebnie uwagi, dla większości była niewidzialna i dopóki się nie wychylała, nikt niepotrzebny nie zwracał na nią uwagi. Nie lubiła być w centrum uwagi i nie chciała też być kolejną ofiarą szkolnych łobuzów. Miała swoje małego grono wiernych znajomych, które w zupełności jej wystarczało, choć od czasu do czasu lubiła je też poszerzać. Czasami więc można było ją zobaczyć z różnymi osobami, raz z Gryfonem z roku wyżej, innym razem z dwa lata młodszą Puchonką. Ostatnio też spędzała trochę czasu z ową Gryfonką, do której wzdychał Sadr, o czym Tatiana, oczywiście, nie miała zielonego pojęcia. Nic więc dziwnego, że nie usłyszała w głosie Krukona cichej nadziei.
    — Sama — potwierdziła, kiwając lekko głową i spojrzała na spory zapas różnych drinków, które stały przed Sadrem. — Chyba nie masz zamiaru wypić tego sam, co? — zerknęła na niego z powątpiewaniem, spod uniesionej lekko brwi. Nie była pewna czy chłopak dałby radę sam to wszystko wypić, a później na własnych nogach wrócić do Hogwartu, ale kto go tam wie. Niektórzy mieli mocniejsze głowy, inni słabsi, a sama Tatiana jakoś nie miała ochoty sprawdzać do której kategorii zalicza się ona. Owszem, od czasu do czasu zamawiała w Trzech Miotłach kremowe piwo, aczkolwiek po jednym nic nikomu nie mogło się stać, więc czuła się bezpieczna. Zawsze jednak odmawiała spróbowała ognistej albo podobnych wyrobów, nie chcąc być później w takim stanie, jak niektórzy jej znajomi. Poza tym, nie widziała nic przyjemnego w piciu takich rzeczy, bo z tego co słyszała, wcale nie były one takie dobre.

    Tatia

    OdpowiedzUsuń
  36. [ Nie lubię zaczynać, ale z odpisami będzie lepiej :) ]

    Biblioteka nie była ulubionym miejscem Astorii. Nie dlatego że dziewczyna chciała uniknąć łatki kujonki ani osoby, z którą nie warto się zadać, bo przecież ci fajni i popularni nie przychodzili do biblioteki. Sama zainteresowana twierdziła, że chodzi o kurz, który unosił się w powietrzu. Prawda była taka, że najzwyczajniej jej się nie chciało i nie odczuwała potrzeby, by przebywać wśród opasłych ksiąg. Jedyną rzeczą, którą ceniła w bibliotece, była cisza i spokój. Nic więc dziwnego, że to właśnie tam postanowiła spotykać się w sprawie douczania. Dziewczyna nie była wybitną uczennicą, ale nie czuła potrzeby tego zmieniać. Niestety egzaminy końcowe zbliżały się nieubłaganie i trzeba było poradzić sobie z informacjami, które do tej pory gdzieś jej uciekły.
    Douczanie szło dobrze. Sadr sprawdzał się jako nauczyciel. Nie naciskał i nie stroił min, gdy dziewczyna czegoś nie wiedziała. Krukona znała od samego początku nauki w Hogwarcie. Nie pamiętała, kiedy dokładnie się poznali i zaczęli spędzać razem czas, ale nić porozumienia oplatała się między nimi tworząc węzeł przyjaźni. Macnair zawsze trzymała się blisko osób, które potrafiły wytrzymać w jej towarzystwie.
    Do biblioteki przyszła trochę spóźniona. Gdy tylko wypatrzyła znajomego Krukona usiadła naprzeciw niego i bez słowa zaczęła czytać podręcznika do Eliksirów. Zajęcia te były dla niej czystą katorgą. Nie lubiła ważenia wywarów ani nawet przesiadywania w tamtej sali. Podręcznikowa teoria i przepisy opornie wchodziły jej do głowy i chętnie ją opuszczały. Co prawda najwięcej winy w tym wszystkim miała Ślizgonka, bo to ona zarządziła, że Eliksiry potraktuje metodą Z-Z-Z, czyli Zakuć-Zdać-Zapomnieć. Nie był to najlepszy sposób, ale pomagał jej przeżyć wszystkie egzaminy. Ogrom materiału, który miała sobie przypomnieć ją przerażał i powodował, że nie mogła spokojnie zasnąć. Douczanie było jej więc potrzebne jak balonikowi powietrze.
    Początkowa cisza nie przeszkadzała dziewczynie, wręcz przeciwnie, mogła się skupić i wyciszyć. Jednakże po kilku minutach zaczęła czuć się dziwnie. Zazwyczaj jej nauka przeplatała się z luźną rozmową. Dwójka przyjaciół wydawała się być dwójką obcych ludzi, którzy pomimo tego że większość miejsc było wolnych, to zdecydowała się usiąść przy jednym stoliku.
    – Stało się coś, że siedzisz cicho? – spytała, unosząc głowę i spoglądając na chłopaka. Podejrzewała, że na pewno musiało się coś stać, bo normalnie już dawno nawiązaliby ze sobą jakąś rozmowę.

    Astoria Macnair

    OdpowiedzUsuń
  37. [Na podpalanie Milliesant brwi zezwolenia nie daję, ale pozwalam sobie czytać to jako życzenie wątku, w którym coś się dzieje. Chwilowo wszystkie mniej (i bardziej też) banalne pomysły na akcję chyba już wykorzystałam, ale jak mi dasz (jeszcze) trochę więcej czasu, to wpadnę tu z czymś konkretnym. Bo ja wiem, że pomysł na pewno mam, tylko po prostu jeszcze nie wiem jaki.
    A jakbyś jednak znalazł takie krople do przetykania umysłu, to ja poproszę namiary, gdzie mogę je dostać, bo też by mi się takie czasami przydały.]

    Milliesant

    OdpowiedzUsuń
  38. [ Przyszłam zapytać, czy... żyjesz tutaj jeszcze? Po Twoim zaczęciu poszłam na urlop, a potem wydawało mi się, że nie ma Cię już w linkach. :O Chyba już wzrok nie ten. Mam nadzieję, że zaglądasz na bloga i jak coś, to daj znać, a w końcu odpiszę. :D ]

    OdpowiedzUsuń