6 marca 2016

Zamknij oczy i śnij

LISA FAREWELL
18 LAT, 13 LUTY - GRYFFINDOR, VII KLASA - PÓŁKRWI 
SOWA ALTEA - HISTORIA MAGII, ONMS, ELIKSIRY, ZIELARSTWO, ZAKLĘCIA
ORZECH, 10 I 3/4 CALA, PIÓRO FENIKSA - BOGINEM OGIEŃ - PATRONUS NIEZNANY



Zawsze była małą Lisą, która dorasta w cieniu trzech starszych sióstr. Tych sióstr Farewell, które świetnie grały w quidditcha, dawały doskonały przykład jako prefekci i były lubiane przez dziewięćdziesiąt procent mieszkańców Gryffindoru. Zawsze w centrum uwagi znajdowały się Marie, Catarina i Ivy, zaś mało kto pamiętał, że po korytarzach Hogwartu snuje się ta czwarta. Nieco nieśmiała i wyobcowana, ale niezwykle uparta. Trzymająca się na uboczu, gdzieś w kącie pokoju wspólnego zaczytująca się w mugolskich komiksach. Wczesnym rankiem lub późnym wieczorem wybiera się na skraj Zakazanego Lasu, aby zapalić papierosa i pogłaskać testrale. Nie lubi tłumu, tym bardziej przebywać w centrum uwagi. Posiada niewielkie grono znajomych, a odkąd tamten ją zranił nie chce wchodzić w żadną głębszą relację. Bywa marudna, nie ma najlepszych stopni, jedynie skupia się na historii magii, która bardzo ją fascynuje. 
Szuka siebie poprzez grę w magiczne szachy i czytanie pozycji z działu Ksiąg Zakazanych. Nie planuje przyszłości, wychodząc z założenia, że wszystko może się zdarzyć. Nie zdradzając swojego talentu, nuci pod prysznicem stare piosenki. Uspokaja ją zapach drewna i papieru, czasem zdarza się jej zabłysnąć na lekcji eliksirów. Tęskniąc za skwarem lata, marzy o długich podróżach, które ma w planach odbyć.

[ZDJĘCIA
Cześć. Lisa wydaje się nieco dziwna, ale zapraszam do nawiązywania z nią kontaktów (w żadnym wypadku nie gryzie :D). Poszukiwane wszelkiej maści relacje od wrogów po kochanka. Everything is possible.]

34 komentarze:

  1. [Cześć, cześć! Ładna ta pani na zdjęciu :3 I ciekawa, chociaż jednocześnie taka normalna. W każdym razie, zapraszam do siebie, na pewno coś wymyślimy! :)]

    Max/Sullivan/Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ach, trafny opis Lisy; w końcu, najmłodsze dziecko często bywa równie samotne i niezrozumiałe, co jedynak ;)
    Bardzo ładne zdjęcie i ciekawa karta, gratuluję :]
    Życzę udanej zabawy w naszym gronie, a w razie chęci zapraszam do Teda.]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć :) Ciekawa postać. Zapraszam do Jacksona - ten sam dom, ten sam rok, mogliby być kumplami z ławy :D Jeśli jest dobra z eliksirów, Jackson mógłby przyjść do niej na korepetycje, czy coś w tym stylu. W każdym razie - miłej zabawy i wielu wątków :)]

    Jackson/Sorcha/William/Charlie

    OdpowiedzUsuń
  4. [Ale nieogar ze mnie ;D Okej. Jakieś szczególne życzenia co do wątku? Kto zacznie? :)]

    Jackson Collins

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. [Mugolskie komiksy the best!
    Witam Cię i życzę świetnej zabawy na Kronikach. Oczywiście zapraszam do siebie, może coś skombinujemy.;)]
    Ars Timor

    OdpowiedzUsuń
  7. [Hmm... to jeszcze tylko zapytam: jaką mają mniej więcej relację? Lubią się trochę, lubią się bardzo, są czymś w rodzaju przyjaciół, czy niezbyt dużo ze sobą rozmawiali do tej pory? Jak wolisz? :)]

    Jackson Collins

    OdpowiedzUsuń
  8. [Bardzo proszę :)
    To się cieszę; teraz tylko trzeba coś wymyślić ;) Masz jakieś propozycje? Ogólnie jestem otwarta na wszelkiego typu wątki, o ile tylko pasują do specyficznej osóbki, którą jest Ted ;)
    Gdybyś chciała coś stricte z relacji uczennica-nauczyciel, to może, jeśli rzecz jasna dotyczyłoby to Lisy; na jednej z lekcji OPCM ostatnie roczniki ćwiczyłyby z Tedem zaklęcie patronusa? W końcu, większość czarodziejów ma z nim problem, szczególnie, jeśli w grę chodzi forma przybierająca konkretny kształt. Jedyny inny pomysł, który przychodzi mi do głowy, to to, że Lisa mogłaby wpaść na Teddy'ego w Dziale Ksiąg Zakazanych, w których ten często przebywa, zwłaszcza wieczorem. No, chyba że twoja Gryffonka gustuje w samotnych przechadzkach na boisko Quidditcha, to tam też może młodego Lupina spotkać w charakterze profesora po godzinach xxD Masz jakieś inne pomysły?]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  9. [Może Ars mając ją za taką ofiarę losu, no takie nic , dogadywał jej, ale to jeżeli chcesz dramę. Potem mogłoby się coś smutnego wydarzyć i on bardzo by żałował tego jak źle traktował Gryfonkę. Sam przyznałby się jaki jest naprawdę i tp. Polubili by się. I przepraszam za usunięcie tamtego komentarza, ale zalogowałam się na nie te konto co trzeba. xd]

    OdpowiedzUsuń
  10. [Myślę, że to będzie sprawiedliwe. Jeśli masz jakieś pytania co do wątku, to mogę Ci wszystko opisać.;)]

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Cześć, fajna ta twoja Lisa. ;D ]

    Jacca/Valancy

    OdpowiedzUsuń
  12. [Ars i Lisa nigdy za sobą nie przepadali. Już jako małe dzieci się nie lubili. Lisa bała się Arsa z powodu jego ojca, co bardzo go smuciło, ale teraz po jego przemianie wszystko się zmieniło. Zaczął gnębić Lisę, na początku były to lekkie zaczepki, sprzeczki, nic nie znaczące żarty, jednak po pewnym czasie przerodziło się to po prostu w jakąś grę, chorą grę, w której Ars zawsze chciał wygrywać, a gra polegała na tym, aby upokorzyć Lisę. Nie chciał jej ranić, jednak robił to na każdym kroku. Wytykał jej błędy, wyzywał. Nie było dnia bez jej smutku i jego radości spowodowanej jej stanem. Uwielbiał z każdym dniem poniżać ją na oczach wszystkich uczniów, jedna sytuacja (właśnie jaka, na jak wiele dramatu jesteś w stanie się zgodzić?) zmienia wszystko, Ars bardzo żałuję i ogromnie stara się przeprosić Lisę i odkupić swoje winy, jest mu jej bardo żal, a najgorsze jest to, że on wie, że to wszystko jest jego wina. Co myślisz? Opisujemy oczywiście od samego początku, prawda czy wolisz jak już jest ta smutna sytuacja?]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Nie wiem czy Max skrzywdziłby tak uroczą panienkę jak Lisa, a na dodatek chłopak nigdy nie był w poważnym związku, więc to chyba odpada. Prędzej Sullivan mógłby ją zranić, ale skoro wolisz Maxa, wymyślimy coś innego :) Greaves jednak przyjaciółek już trochę ma, więc może jacyś dobrzy znajomi? Tak sobie myślę, tylko nie wiem czy to w stylu Lisy, może by tak podkochiwała się w Maxie? Ten byłby dla niej miły, jak dla wszystkich, ale dziewczyna mogłaby to nieco opacznie zrozumieć i może próbowałaby go pocałować? Byłoby zapewne dość niezręcznie, zważywszy na to, że Max by się odsunął i próbowałby wytłumaczyć dziewczynie, że nic z tego nie będzie. Pasuje ci taki pomysł czy jednak myślimy nad czymś innym?]

    Max

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Czy tak wypada pisać na wstępie — nie wiem, ale strasznie zachwycił mnie strój zaprezentowany na zdjęciu. Z takim wyczuciem stylu Lisa na pewno jest w top dziesiątce najlepiej ubranych dziewcząt w Hogwarcie. :D
    Cześć! Z tym ubiorem wcale nie żartowałam, naprawdę mi się spodobał. Karta też mi się spodobała. Jest taka prosta i przyjemna. A Lisa na pewno nie dziwna.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  15. [Nie ma problemu :D Sullivan to wredny i zły człowiek, więc mógł skrzywdzić dziewczynę na różne strony. Miałaś może jakąś wizję przy pisaniu karty czy jedziemy zupełnie od początku? Bo na przykład mógł ją tylko wykorzystywać, albo mógł ją zdradzić lub po prostu rzucić bez konkretnego wyjaśnienia jej dlaczego.]

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  16. [Myślę, że Sull mógł ją zdradzić, może nawet z jakąś jej dobrą znajomą, przez co ból byłby jeszcze większy. Przyjmijmy, że było to tuż pod koniec wakacji przed klasą siódmą, a na początku roku Lisa się od kogoś tam o tym dowiedziała, mogła mu zrobić awanturę, a Sull miał to pewnie w dupie i tak by się rozstali. To już twoja decyzja jak Lisa będzie się w stosunku do niego zachowywać, ale on może traktować ją jak koleżankę, z którą kilka razy się przespał i zupełnie zapomniał o tym, że razem byli i ją zdradził. Może też próbować ją znowu zaciągnąć do łóżka na przykład.]

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  17. [Mogę zacząć, aczkolwiek może to trochę potrwać :c]

    OdpowiedzUsuń
  18. [Przybywam na zaproszenie, Lisa też jest kochaną osóbką. :3 Masz jakiś pomysł, czy ja mam kombinować? :) Jeśli to drugie, podrzuć mi mniej więcej relacje, w jakich widzisz tę dwójkę, a ja rozpiszę Ci propozycję wątków :)]

    Natan

    OdpowiedzUsuń
  19. [Nie wiem czy coś mi się rozwaliło, ale relacje nie działają. Chyba że mają nie działać :D Nie wiem dlaczego, ale prócz palenia to wydaje mi się bardzo podobna do Lysandra. Super zdjęcie muszę powiedzieć, a te nie zawsze do mnie trafiają ;) Witam Cię oficjalnie!]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  20. Piątkowy wieczór był idealną porą, aby wraz z paczką wybrać się do knajpy w Hogsmeade się czegoś napić, powygłupiać się i w końcu odpocząć od pięciu dni ciężkiej nauki. Egzaminy się zbliżały, a to oznaczało, że profesorowie coraz bardziej na nich naciskali, chcąc, żeby bardzo dobrze przygotowali się do ostatecznych testów. Oznaczało to, że zadawali im na weekend mnóstwo roboty, przez co tylko właśnie w piątek wieczór mogli sobie pozwolić na chwilę laby. Czasami Sullivan bardzo chciał się cofnąć do poprzedniego roku, kiedy jeszcze mieli więcej swobody i mogli sobie pozwolić na więcej. Teraz musieli zadowolić się jednym wieczorem, więc niemal wszyscy siódmoklasiści zbierali się w Hogsmeade, aby chwilę zaszaleć. Wyglądało to trochę jak jedna, wielka impreza na całe miasteczko, choć przecież uczniów wcale nie było tak dużo. Było za to bardzo głośno i wesoło, co niektórym mieszkańcom przeszkadzało, ale widocznie nauczyli się rzucić przed spaniem czar wyciszający, gdyż od jakiegoś czasu nikt już nie narzekał, a impreza trwała niemal do białego rana.
    Kiedy tylko ostatnie zajęcia się skończyły, Sullivan od razu poszedł zjeść coś do Wielkiej Sali, a później wrócił do dormitorium, aby na szybko się ogarnąć. Powoli zbliżał się zachód słońca, a wraz z kumplami chciał dotrzeć do Hogsmeade zanim się ściemni. Wziął więc szybki prysznic, ubrał się w zwykłe ubrania, po czym chowając różdżkę do tylnej kieszeni, wraz ze znajomymi ruszył w kierunku wyjścia z dormitorium Ślizgonów, a później schodami na górę, aby przejść przez główne zamkowe drzwi, skąd prowadziła ścieżka do Hogsmeade.
    Impreza trwała już w najlepsze od kilku godzin. Część osób była już pijana w sztok i siedziała gdzieś nieprzytomna pod ścianami, parę osób wróciło zapewne do zamku, zaś reszta nadal się bawiła, raz gorzej, raz lepiej. Znajomi Sullivana zaś grali właśnie w mugolskiego ponga, a że Ślizgon za tą grą nie przepadał, usiadł gdzieś z brzegu i jedynie się przyglądał. W pewnym momencie jednak postanowił nieco się przewietrzyć, więc narzucił kurtkę i wyszedł z Trzech Mioteł, o mało na kogoś nie wpadając.
    — Cześć, skarbie — mruknął z uśmiechem, kiedy przed sobą zobaczył Lisę ¬– Gryfonkę, z którą niedawno się spotykał. Niestety, Mulciber wiernym chłopakiem nie był, więc w pewnym momencie zdradził ją z jej własną koleżanką, co chyba dziewczynie się nie spodobało. Nie dziwił się, co prawda, że go rzuciła, aczkolwiek uważał, że trochę przesadziła ze swoją reakcją, jak to dziewczyny. Zawsze wyobrażały sobie niewiadomo co, a później robiły z siebie cierpiętnice. Niestety, Sullivan nie był zbyt dobry w odczytywaniu dziewczyn i nawet nie wiedział, że Lisa aż tak bardzo się do niego przywiązała. Gdyby wiedział, prawdopodobnie postarałby się załatwić to jakoś nieco delikatniej. Nie dlatego, że było mu jej szkoda, tylko dlatego, aby oszczędzić sobie tych spojrzeń pełnych wyrzutów, płaczu i innych tego typu zachowań.

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  21. [Prawdę powiedziawszy Nate jest taką osobą, która, dopóki mu się nie zalezie za skórę, każdego traktuje po koleżeńsku. Aby uczynić ich dobrymi kumplami, Lisa musiałaby jakoś się przed nim pokazać, no chyba, że można by spróbować pójść w coś na zasadzie "przyjaciół z podwórka", Nate mógł za czasów dzieciństwa fascynować Lisę i pokazywać jej wiele magicznych rzeczy. Mogła rozwinąć się między nimi wręcz braterska relacja, co teraz odbijałoby się w pewnym stopniu na zdrowiu psychicznym Natana, poprzez ciągłe upomnienia lecące ze strony Lisy, gdy coś przeskrobie. :D Jeśli by Ci to odpowiadało, daj znać, podrzucę jeszcze jakąś propozycję na samą fabułę. :)]

    Natan

    OdpowiedzUsuń
  22. [ Równie przyjemnie czyta się o przyjemnym jej czytaniu. :D
    Na nadmiar wolnego czasu nie cierpię, ale nigdy nie zjawiam się pod cudzą kartą jedynie po to, żeby się przywitać. To takie nieeleganckie przyjść i nie zaproponować wątku.
    A więc proponuję.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  23. [Tak, tak, jasne, przepraszam za tę zwłokę, nie było mnie przez tydzień, nie chciałam jednak brać urlopu, bo tydzień to nie wiele. Jak poczekasz do soboty, to walne Ci taki odpis, że padniesz!:))
    P.S: Naprawdę przepraszam. ]
    Ars

    OdpowiedzUsuń
  24. [ Nie, rzadko je miewam. Może akurat będę miała płodne myśli, kiedy dowiem się, co Cię interesuje.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  25. [ Wiesz, Vincent to tak nieśmiały człowiek, że on jej nic nie zrobi. To patrolowanie po nocach to najgorsze, co mu się mogło przytrafić. :D
    Z wrogami też będzie ciężko. Trochę lżej z przyjaźnią, ale też nie aż tak łatwo. On potrzebuje czasu, żeby komuś zaufać, żeby swobodnie przy nim myśli wyrażać i generalnie nie bać się mówić. Tylko że nikomu się nie chce czekać, aż on nabierze tej odwagi w byciu z kimś. A jak Lisa byłaby wytrwała, to na pewno spotkałaby ją nagroda w postaci Vincenta.
    Marna, ale zawsze jakaś!]

    OdpowiedzUsuń
  26. [ Proszę, nie każ mi! Ja tak lubię spontaniczność i brak planowania! Możesz mnie czymś po prostu zaskoczyć. Na pewno dasz radę.]

    OdpowiedzUsuń
  27. [Frankie lubić, Frankie chcieć! Zapraszam do siebie bez zbędnych ceregieli typu zmawianie itp :D]

    OdpowiedzUsuń
  28. [Okej. Czyli to... ja miałam zacząć? :D To w takim razie oczekuj wątku, niedługo zacznę.]

    Jackson Collins

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wszedł do Pokoju Wspólnego, rozejrzał się i stwierdził z niesmakiem, że wieje nudą. Straszną nudą. Chłopak nie lubił, wręcz nienawidził, nudy. Zaczął nucić pod nosem piosenkę Beatelsów - "Yeasturday". W sumie, nie można było tego nazwać nuceniem. Darł się w niebogłosy, czasami fałszując przeciągle. Lubił śpiewać, chociaż głosu to on za bardzo nie miał. Owszem, instrumenty nie były jego słabą stroną, bo grał na jednym, na drugim próbuje, będąc u dziadków na wakacjach. Słuch ma niezły, ale nad głosem mógłby jeszcze popracować. Nie zmienia to faktu, że większość dzieciaków, siedzących w pomieszczeniu ucieszyła się na jego widok. Zawsze był w centrum uwagi, pewnie dlatego, że robił z siebie pajaca. No cóż... Taki charakter. Nigdy nie miał problemu z wystąpieniami publicznymi, z żebraniem u nauczycieli, poznawaniem nowych grup osób. Prawdopodobnie to zasługa starszego rodzeństwa i grania za młodu w teatrzykach szkolnych.
    Franek to otwarty chłopak, który nie boi się tłumów, jednak spotkania sam na sam sprawiają mu ogromną trudność, przysparzają wielu problemów i zmartwień. Wtedy nieśmiałość, ukryta gdzieś pod maską błazna, bierze górę. PRzez to jego pierwsze randki to kompletne niewypały. Chyba można to uznać za przyczynę tego, że jego związki nie trwają zbyt długo.
    Zazwyczaj buzia mu się nie zamyka. Gada, śpiewa, wydaje dziwne dźwięki, jednak będąc samemu, często milczy. Ceni sobie tę ciszę, bo rzadko zdarza mu się być samemu.
    Śpiewał piosenkę coraz głośniej, wygłupiając się i tańcząc niby-balet. Nagle podszedł do, jego zdaniem, najbardziej "zahukanej" dziewczyny w pokoju, zabrał jej książkę, którą zaciekle czytała, nie zważając na otaczający ją gwar. Odrzucił komiks na kanapę, złapał ją za ręce, pociągnął do siebie i zmienił repertuar, śpiewając:
    - Welcome to the hotel california! Such a lovely place! Some dance to remember, some dance to forgeeet! - Trzymał dziewczynę mocno, żeby nie uciekła. Oczywiście, ku uciesze zgromadzonych, którzy - w większości - co chwilę wybuchali gromkim śmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  31. [Hej! Wybacz za moją nieobecność i brak odpisu. Teraz jednak już wracam i mam pytanie - jesteś jeszcze i wciąż masz ochotę na wątek? Bo staram się ogarnąć wątki :)]

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  32. [Bardzo się cieszę :) W takim razie w niedługim czasie postaram się zacząć.]

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak na Ślizgona, który lubi być w centrum uwagi przystało, Sullivan uwielbiał chodzić na imprezy. Jeszcze żadnej, na którą był zaproszony nie przepuścił, a czasami pojawiał się także na tych, na które zaproszenia nawet nie otrzymał. Nie zawsze jednak pił alkohol, gdyż czasami wolał być trzeźwy i ogarniać sytuację, szczególnie jeśli dnia następnego miał zajęcia i nie chciał wyglądać jak sto nieszczęść, a na dodatek mieć okropny ból głowy. Na szczęście dzisiejszego dnia była sobota, więc Mulciber mógł sobie trochę pofolgować i czegoś się napić, choć starał się to robić powoli, aby już po godzinie nie paść gdzieś pod stołem. W końcu przyszedł na imprezę po to, żeby się zabawić, a nie upić się do nieprzytomności i ominąć to, co najlepsze.
    Wcisnął dłonie do kieszeni, a kiedy Lisa chciała go wyminąć, zrobił krok w bok, aby zagrodzić jej drogę. Nie miał zamiaru tak łatwo pozwolić jej uciec. Słyszał, że dziewczyna ponoć trochę się załamała po ich rozstaniu i z ciekawości chciał sprawdzić ile jest w tym prawdy. Może i powinien czuć wyrzuty sumienia za to, że tak ją potraktował, ale Mulciber nie był typem osoby, która się przejmuje. Zazwyczaj.
    — Nie uciekaj jeszcze. Miałem nadzieję, że potowarzysz mi chwilę — powiedział z rozbrajającym, niewinnym uśmiechem, przyglądając się dziewczynie. Niewątpliwie wyładniała przez ten czas, kiedy ze sobą nie rozmawiali. Miał nawet wrażenie, że Lisa go unika i w sumie jakoś jej się nie dziwił. Przyzwyczaił się już do takiego zachowana, gdyż Gryfonka wcale nie była jego pierwszą dziewczyną, ani też ostatnią, z którą zerwał. — Dawno nie mieliśmy okazji ze sobą porozmawiać. Co u ciebie słychać? — zadał to banalne pytanie, uważając je za całkiem na miejscu.

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  34. [No i nadal nie mam ;( Zaczynam w siebie wątpić, bo nikt mi nie odpisuje xD]

    OdpowiedzUsuń