1 marca 2016

leave it all behind you

Sullivan Mulciber
lat siedemnaście, klasa VII, Slytherin, czysta krew, bogin nieznany, patronusem ryś
Najmłodszy z trojaczków, robiący najwięcej bałaganu. Wiecznie stara się być od wszystkich lepszy, ze wszystkimi rywalizuje, a w szczególności ze swoim bratem i co chwilę pakuje się w kłopoty, z których wychodzi obronną ręką, zawsze dzięki pomocy starszej o kilka minut siostry. Jako jedyny z rodzeństwa trafił do Slytherinu, znalazł sobie nowe towarzystwo, z którym hula po Hogwarcie, a kontakty z Silasem i Solene ograniczył do zbędnego minimum. Wredna z niego menda z dziwnym poczuciem humoru, które rozumie tylko on i jego mała banda. Jest wszędzie tam, gdzie coś się dzieje, a jak nic się nie dzieje to sprawi, że coś dziać się będzie. Lubi być w centrum uwagi, lubi jak wszyscy o nim mówią, a jeszcze bardziej lubi jak wzdychają do niego dziewczyny. Lubi też manipulować, mieszać w głowach innych i jak wszystko idzie po jego myśli. A jak nie idzie to się złości, bo nerwus z niego okropny i to z bardzo małymi pokładami cierpliwości. Od czasu do czasu więc wda się w bójkę, czasami coś zdemoluje, a niekiedy po prostu będzie wydzierał się na cały korytarz dopóki się nie uspokoi. Miewa jednak dobre dni, kiedy to potrafi szczerze się uśmiechnąć, można z nim normalnie porozmawiać, a czasami nawet komuś pomoże, jeśli nie będzie wymagało to od niego wiele wysiłku. Bo powiedzmy sobie szczerze, Sullivan zawsze idzie po linii najmniejszego oporu, gdyż zwyczajnie mu się nic nie chce.


Po dość długiej nieobecności wracam! 
Tym, którym coś wiszę, niedługo odpiszę, a nowych zapraszam na wątki! 
Wizerunek: RJ King, cytat: Cult To Follow. GG: 55386115

8 komentarzy:

  1. [Cześć! Nie ma problemu, wszystko rozumiem. ;) Jeśli chodzi o nasz wątek, to z miłą chęcią go kontynuuję!]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  2. [Żyję, na blogu zostaję, ochotę wciąż mam, więc śmiało możesz odpisywać. ;)]

    Milliesant

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Mam odpisać i odpiszę. Odpis się nie pojawił, bo myślałem, że przepadłaś na dobre, ale cieszę się, że się myliłem :) ]

    Silas Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć, świetliku. Cieszę się, że nam jednak nie uciekłaś i po urlopie mogę szykować dla Sulla odpis c:]

    Cress

    OdpowiedzUsuń
  5. [ A czy Tatia też wróci czy na razie zostajesz przy jednej postaci? :D W każdym razie zamierzam ogarniać pod postaciami, więc jeśli nadal masz chęć na wątek, to daj znać. Cześć! Witaj z powrotem. ]

    Caelan/Enfys

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, użycie magii było lepszym pomysłem niż robienie tego w inny sposób, jak chciała zrobić to Jemma. Z jakiegoś powodu czasami zapominała, że takie zwykłe czynności można sobie ułatwić, pewnie dlatego, że w jej domu rzadko używało się zaklęć. Ona i jej ojciec robili to tylko wtedy, kiedy było im to naprawdę niezbędne. Dlatego miejsce, w którym Simmons się urodziła, wyglądało bardziej jak mieszkanie typowych mugoli, a nie dom, który zamieszkiwali także czarodzieje. Dziewczyna nie miała jednak nic przeciwko temu. Lubiła to miejsce, bo było jednym z dwóch, w którym czuła się naprawdę dobrze, prawdziwie bezpiecznie.
    Krukonka nie była do tego przyzwyczajona. Zazwyczaj nie siadywała ze Ślizgonami w Pokoju Życzeń, otoczona poduszkami i kocami, mając zamiar opróżnić butelkę ognistej. Jednak wiele się zmieniło odkąd Jemma rozpoczęła swój szósty rok nauki w szkole, więc nie była tym aż tak zaskoczona. W ciągu kilku miesięcy stała się nieco inną osobą, ale nie sądziła, aby było to coś złego. A może po prostu to, co było w niej uśpione, w końcu wyszło na zewnątrz? Nie umiała tego jednoznacznie stwierdzić, chociaż zmiany były widoczne, a jej znajomi zauważali to. Nie mówili jednak nic, posyłali tylko spojrzenia. A ci, którzy dobrze wiedzieli, jak wyglądały jej kontakty z wychowankami domu Węża, na pewno byliby teraz zaskoczeni i z pewnością chcieliby ją stąd jak najszybciej wyciągnąć. A uczucie, że Jemma wcale nie chciałaby teraz stąd wyjść, tylko potęgowało jej konsternację.
    – W takim razie pozwól, że napiję się pierwsza. Lepiej, żebym to zrobiła, zanim się rozmyślę, a jest to bardzo prawdopodobne – powiedziała, po czym wzięła butelkę, otworzyła i pociągnęła solidnego łyka, krzywiąc się. Piła ognistą chyba drugi raz w życiu, a chociaż większość jej znajomych zachwycała się smakiem trunku, to jednak Jemma nie mogła powiedzieć tego samego. Dla niej napój był nieco gorzki, wcale nie tak przyjemny dla jej kubków smakowych. Podała butelkę chłopakowi, ocierając usta. Czuła gorąco w okolicach żołądka, zapewne spowodowane przez ognistą.
    – Na Merlina, przecież to jest ohydne – stwierdziła, a grymas wciąż nie schodził jej z twarzy. Stało się to dopiero po kilku sekundach. Simmons oparła się o chłodną ścianę i westchnęła. – Ale to wcale nie znaczy, że masz całą dla siebie! – ostrzegła, spoglądając na okno. – Nie mam pojęcia, co się robi na takich spotkaniach, wiesz, alkoholowych, dlatego będziesz musiał mnie oświecić, jak to się robi. Słucham – obróciła się nieco bokiem, aby nie musieć za każdym razem przekręcać głowy, aby na niego spojrzeć.

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy tylko wysiadł z pociągu, do jego uszy dobiegły dźwięki zwierząt. Nie dało się ukryć, że Silas był pod wrażeniem tego miejsca. Krukon nie traktował tej wycieczki jako okazji do odpoczynku, wręcz przeciwnie – wiedział, że jako uzdrowiciel od urazów magizoologicznych, musiał mieć o zwierzętach magicznych jakiekolwiek pojęcie. W zoo w końcu znajdowały się nie tylko te fajne i urocze stworzonka, które nikomu nie zrobiły krzywdy, ale również te paskudy, do których nie powinno się podchodzić. Chłopak przypomniał sobie, gdy po raz pierwszy stanął oko w oko z ogromną mantykorą, którą dzieliła od niego szklana szyba. Białowłosy słyszał plotkę, że każda klatka jest zaczarowana tak, że zwierzęta nie widzą gapiących się na nich czarodziei ani nie potrafią ich wyczuć, natomiast z gapiami było inaczej. Nie wiedział, czy była to prawda, czy też nie, ale jego ciekawość, przynajmniej w tej kwestii, nie była tak duża żeby od razu to sprawdzać.
    To że Sullivan do niego podejdzie było pewne i Silas nie oszukiwał się myślą, że jego brat postanowi dołączyć do swoich kolegów. Przez myśl przeszło mu oczywiście, że mógł nie budzić brata albo mógłby postarać się jakoś skryć wśród innych uczniów, prędzej czy później zostałby jednak odnaleziony. W końcu tylko on miał białe włosy, więc o odnalezienie nie musiał się martwić.
    – Bracie, wiesz, że ja będę zanudzać – ostrzegł. Najstarszy z Mulciberów wziął ze sobą zeszyt, w którym miał zamiar notować jakieś przydatne informacje, bo fajnie jest wiedzieć, do czego zwierzęta są zdolne. Krukon wiedział, że oprowadzający nie będzie zdradzać drastycznych szczegółów, bo w końcu to była szkolna wycieczka. – Ale jak chcesz, to przecież cię nie powstrzymam – mruknął troszkę od niechcenia. Silas wiedział, że jeśli się wkręci w notowanie, to nic nie będzie w stanie go rozproszyć, chociaż mogło wydarzyć się wszystko.
    Ścieżka do zoo była widoczna, jednak im bardziej wchodziła w las, tym mniej było ją widać. W środku lasu nie było nic i bez pomocy przewodnika, nikt nie dałby rady wejść do zoo. Co ciekawsze, zoo było ukryte przed wzrokiem mugoli, którzy nie dość że nie byli w stanie go dostrzec, to im bliżej magicznego miejsca się znajdowali, tym bardziej chcieli zawrócić. Magia była cudowna, trzeba to przyznać. Musieli iść spory kawałek, ale opłaciło się to, bo gdy tylko ogromna brama stanęła przed nimi otworem ukazał się im cudowny widok. Już z tamtego miejsca można było zobaczyć niektóre stworzenia, a odgłosy przez nie wydawane stały się głośniejsze. Mulciber spojrzał na brata, który też napawał się widokiem.
    – Idę kupić coś do jedzenia – powiedział i skierował się do budki, która stała niedaleko.

    Silas

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jestem, zostańmy przy tym, co było. Jeszcze nic nie zniszczyli, tak nie można :D ]

    Siostrzyczka

    OdpowiedzUsuń