10 kwietnia 2016

Przerażający jak ozdoba świata co w malignie bredzi jest obłęd człowieczy

________________________________________________________________
Kathryn Paris
czysto-krwista nauczycielka zaklęć i opiekunka Ravenclawu, jasnowidz z częstymi bólami głowy i powracającą bezsennością, właścicielka różdżki mierzącej 12 cali, wykonanej z czerwonego dębu i szponu hipogryfa, patronusem sowa, boginem dzieci topiące się w jeziorze 
______________________________________________________________________________________________
  
Ene due rike fake. Siła wyższa, rozdając talenty nienarodzonym jeszcze dzieciom, musiała ewidentnie zakpić z jedynej córki państwa Paris, gdyż ominęła ją - specjalnie rzecz jasna - podczas przydzielania uzdolnień artystycznych, społecznych, literackich i matematycznych. Przyczyniło się to do natychmiastowej eliminacji z życia towarzyskiego i wykluczenia większości potencjalnych miejsc pracy. W ramach niskiej rekompensaty za brak podstawowych umiejętności do koegzystencji dostała szczyptę wdzięku, krztynę empatii oraz geniusz magiczny, który uratował ją przed zupełną degradacją. Z przyczyn oczywistych postawiła w swym życiu na naukę i rozwój osobisty, siedząc samotnie nocami w bibliotece i czytając nikomu nie znane atlasy oraz księgi. Z łatwością zostałaby wybitnym lekarzem, jednak zapach szpitali odrzuca ją bardziej, niż ślimaki bez skorupek, a przemądrzali współpracownicy, z którymi musiałaby spędzać większość dnia, doprowadzaliby ją prawdopodobnie do szału. Kończąc naukę w Szkole Magii i Czarodziejstwa, nie zdawała sobie sprawy, że za kilka lat do niej powróci, przejmując stanowisko nauczyciela zaklęć. Stosując niekonwencjonalne metody nauczania oraz wychowywania swoich podopiecznych, zagrzała sobie miejsce w Hogwarcie, będąc szanowaną, choć niezawsze lubianą, panią profesor. 

Tak trochę o niczym, ale zawsze coś. Zapraszam do wątków, Kat jest naprawdę ciekawa, zobaczycie. Ostrzegam jednak, że odpisuję nieregurlanie. Fc: Sasha Alexander, w tytule Stare Dobre Małżeństwo.

38 komentarzy:

  1. [W takim razie, pierwsze koty za płoty. Pora się przywitać. Zżera mnie ciekawość, cóż to za niekonwencjonalne metody nauczania stosuje wobec uczniów. Jeśli niestraszny jej Hyuk, to zapraszam pod jego KP. Jesteśmy chętni na wątki, relacje i inne cuda-wianki, więc na pewno się jakoś dogadamy.]

    Oh Hyuk

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dobry wieczór! Muszę powiedzieć, że jestem zachwycona twoją panią. Bardzo, ale to bardzo mi się podoba, dlatego pomimo swoich problemów z wątkami damsko-damskimi oraz nauczycielami, zapraszam do wątku! Zaproponowałabym Jemmę, która nie dość, że jest Krukonką i prefektem, to jeszcze kontynuuje Zaklęcia przez resztę swojej edukacji. ;) Poza tym życzę dobrej zabawy na blogu i powodzenia!]

    Jemma/Molly/Maxine/Fanney

    OdpowiedzUsuń
  3. [Och, to żadna tajemnica, co się stało! Nie chcę cię zmuszać do czytania mojej notki (właściwie to dwóch, żeby zrozumieć obraz sytuacji), dlatego wytłumaczę ci to w skrócie, najlepiej jak umiem. Ogólnie to tutaj w Hogwarcie, Jemma miała dwie osoby, z którymi zżyła się najbardziej. Jedną z nich była jej najlepsza przyjaciółka, Charity, która została zamordowana przez Mrocznych w Bitwie o Hogwart (jeszcze zanim dołączyłam do bloga, był tutaj taki wątek grupowy i w ogóle). Jemma była przy tym i nie była w stanie uratować przyjaciółki, dlatego obwiniała się, ale później udało jej się wyjść na prostą, dzięki czemu stała się nieco twardsza. Drugą ważną dla niej osobą był Lysander, chłopak, w którym Jemma była zakochana, ale nie była w stanie mu o tym powiedzieć. W dodatku Lysander był zakochany w Charity (ach, te trójkąty). Simmons o niczym nie wiedziała, dopóki Lys nie znalazł jakiegoś dziwnego odłamka, przez który zaczął mieć koszmary i w ogóle. I o ile dobrze się orientuję, to był fragment Kamienia Wskrzeszenia, którym Lys chciał wskrzesić ukochaną. Jem zorientowała się, co się dzieje, więc poleciała, aby go odwieść od tej myśli, ale nie udało jej się. Ale do wskrzeszenia nie doszło, bo pojawili się czarodzieje z Ministerstwa i zabrali chłopaka do Azkabanu. Po tym wydarzeniu, no cóż, Jem się trochę rozpadła. Straciła kolejną niezwykle ważną osobę, ale po tym też jakoś się podniosła, ale niestety nie była już nigdy tą samą osóbką.
    Dlatego pomyślałam sobie, że Kathryn mogłaby jej pomóc w tym trudnym okresie, pomijając znajomych dziewczyny. Bo sądzę, że przez te lata mogłaby się między nimi nawiązać jakaś więź, coś na wzór przyjaźni.]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  4. [Przygodę, mówisz? Jasne, jestem za! Zastanawiam się czy nie mogłybyśmy jej rozpocząć od spotkania w Hogsmeade, co ty na to? Wydaje mi się, że stamtąd najlepiej będzie jakoś się "ruszyć", że tak powiem. Kiedyś poddałam komuś taki pomysł, w którym jedna z tych niesfornych książek ucieka pannie Simmons i wraz z drugą postacią muszą gonić za nią. A ta, niestety, wędruje do Wrzeszczącej Chaty, gdzie różne dziwne rzeczy mogłyby się wydarzyć, ale nie wiem czy taki pomysł jest wystarczająco interesujący.]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  5. [Nie ma problemu, mogę zacząć, tylko już nie dzisiaj. Muszę jeszcze zajrzeć do książek, mimo wszystko, poza tym mam jeden zaległy odpis. Postaram się skrobnąć coś w okolicach wtorku lub środy, w każdym razie na pewno jeszcze w tym tygodniu. ;)]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  6. [Moja pierwsza myśl w kwestii ich relacji była mniej więcej taka, że jeśli dar jasnowidzenia Kathryn nie jest jakąś tajemnicą, Hyuk mógłby się o nim dowiedzieć i spróbować ją trochę wypytać na jego temat, chociażby pod pretekstem pracy pisemnej na jakieś zajęcia. Ewentualnie, pomyślałam jeszcze o tym, że to może właśnie ona przekonałaby go do zapisania się na wróżbiarstwo?
    A odnośnie wątku, Hyuk także nie może sypiać często wieczorami. Wtedy zaszywa się gdzieś i gra na gitarze. Kathryn mogłaby go na tym przyłapać.
    Co Ty na to?]

    Oh Hyuk

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć, czołem i kolanem! :)
    Już Cię uwielbiam za wizerunek. Ciepło witam na kronikach i mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej. Przyznam też szczerze, że nigdy nie mogę niczego ciekawego wymyślić jeżeli chodzi o wątki nauczyciel-uczeń, bo te typowo szkolne, klasowe po prostu mi się nudzą... Wszystkie moje postacie są z Ravenclawu. Mogłabym jedną z nich wpakować w jakieś kłopoty (do tego najlepiej nadaje się Lavena). Jak miałabyś jakiś pomysł, albo chociaż jego zarys to zapraszam. Może wspólnymi siłami uda nam się wymyślić coś ciekawego! :)]

    Avalon, Lavena, Hyun

    OdpowiedzUsuń
  8. [W takim razie ja na spokojnie nad czymś pomyślę i jeżeli, nic ciekawego mi nie wpadnie do głowy to nic na siłę i po prostu najwyżej, za jakiś czas spróbujemy jeszcze raz ;)
    A co takiego Lavena nawywijała, dowiesz się (jak i inni autorzy) we właściwym czasie, jak już zbiorę wystarczająco dużo motywacji, aby przysiąść i napisać opowiadanie :D]

    Lavena

    OdpowiedzUsuń
  9. [Tak, to ja, cześć! :D]

    Daisy

    OdpowiedzUsuń
  10. Jemma lubiła wizyty w Hogsmeade. Przez te kilka lat zdążyła polubić uroczą wioskę, a szczególnie gorącą czekoladę, którą podawano w jednej z przytulnych kawiarenek. Szczególnie lubiła tu przychodzić podczas zimy. Wioska była wtedy niezwykle magiczna, nawet jak na miejsce, w którym mieszkali sami czarodzieje. Simmons mogła śmiało powiedzieć, że nie widziała bardziej urokliwego miejsca. Dlatego zawsze przychodziła tam chętnie i jeśli miała okazję do zaproponowania jakiegoś miejsca na spotkanie razem ze znajomymi, to zazwyczaj było to właśnie Hogsmeade. Tam nie można było się nudzić.
    Dzisiejszego popołudnia, z racji tego, że nie miała na następny dzień niczego ważnego do zrobienia, postanowiła wybrać się do Hogsmeade, aby zobaczyć, jak wioska ma się w związku z nadchodzącą wiosną. Poza tym chciała odwiedzić księgarnię i zobaczyć czy nie ma tam jakiś nowych książek, które by ją zainteresowały. Właśnie dlatego wzięła ze sobą swoją torbę, aby w razie czego nie musieć trzymać nowej zdobyczy w rękach, co mogłoby być kłopotliwe, gdyby postanowiła zakupić kilka nowych dzieł. Poza tym tak wygodniej było funkcjonować, gdyż było kilka rzeczy, które Jemma lubiła ze sobą mieć, nawet jeśli niekoniecznie były jej potrzebne. Należała do tych osób, które wolały dmuchać na zimne. Jednak kiedy była w drodze do Hogsmeade, dotarło do niej, że zapomniała zostawić w swoim dormitorium książki, która do tej pory była schowana w torbie. Nie była ona zwyczajna. Należała do tych „kapryśnych”, które czasem lubiły płatać figle i Simmons niejednokrotnie musiała z nią walczyć, żeby cokolwiek przeczytać.
    Gdy dotarła na miejsce, jak zwykle była oczarowana. Wioska wyglądała pięknie i zachęcała do zagłębienia się w jej tajemnice, chociaż Jemma poznała już większość z nich, jak nie wszystkie. Wzięła głęboki wdech i weszła w głąb, kierując się w stronę księgarni. Zanim jednak tam dotarła, spotkał ją niemiły przypadek. Wpadła na jakiegoś chłopaka, chyba o rok młodszego, przez co przewróciła się i wszystkie rzeczy wypadły jej z torby. Przeklęła pod nosem, a nieznajomy przeprosił ją i zaczął jej pomagać. Wziął w dłonie książkę, która najwyraźniej go zainteresowała. I zanim Jemma zdążyła zaprotestować, otworzył ją. Krukonka fuknęła, patrząc na chłopaka, jakby chciała go zamordować, bo rzeczywiście tak było. Nie trzeba było długo czekać. Na okładce książki pojawiły się żółte ślepia, a ona sama wyrwała się z dłoni chłopaka i szybko ruszyła – ku przerażeniu dziewczyny – w stronę Wrzeszczącej Chaty, o ile dobrze wnioskowała. Prędko pozbierała resztę swoich rzeczy, założyła torbę na ramię i puściła się biegiem za uciekinierem.

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  11. [Myślę, że na MC uda nam się wykombinować coś ciekawszego, niż udałoby się tutaj. ;)]

    Daisy

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawdę nie umiała uwierzyć w to, jak wielkiego pecha miała. Czasami wydawało jej się, że wszelkie nieszczęścia spadały właśnie na nią, a nieprzychylny los uwziął się na nią, chcąc uprzykrzyć jej życie tak bardzo, jak tylko można. Zdarzały się takie dni, kiedy dosłownie wszystko i wszyscy byli przeciwko niej, a jej nie pozostawało wtedy nic, jak tylko zaakceptować ten fakt i z nim żyć. Nic nie mogła przecież poradzić na fatum, które za nią łaziło, nie chcąc odpuścić. Nie było na to żadnego czaru, a nawet gdyby ktoś jej powiedział, że taki istnieje, Jemma poddałaby pod dużą wątpliwość, czy aby na pewno działa. Na tego typu rzeczy nie było żadnego sposobu.
    Właśnie teraz, goniąc za nieposłuszną książką, ze wszystkich sił przeklinała los, który sprawił, że tamten nieporadny chłopak na nią wpadł. Gorszego zbiegu okoliczności nie mogła sobie teraz wyobrazić, bo przecież to ona postanowiła nie wyciągać książki z torby, czego właśnie teraz żałowała. Nie mogła jednak wtedy przewidzieć, że tak zakończy się jej wypad do Hogsmeade, chociaż prawda była taka, że jeszcze w ogóle się nie zaczął, bo nawet nie dotarła do jednego miejsca, które chciała dzisiaj odwiedzić. Zamiast wizyty w pięknie pachnącej księgarni, została jej zafundowana mordercza gonitwa w stronę Wrzeszczącej Chaty, w której pobliżu wcale nie chciała się znaleźć. Było to miejsce owiane niezbyt przyjemną sławą, dlatego Jemma omijała je szerokim łukiem, ale tym razem nie miała wyjścia. Nie mogła tak po prostu sobie odpuścić, tylko dlatego, że jakaś czynność wymagała wysiłku. Szkoda tylko, że nie był to bardziej wysiłek umysłowy, bo jeśli chodziło o fizyczny aspekt, Simmons była beznadziejna. Oczywiście starała się biec jak najszybciej, jak tylko mogła, ale jej kondycja nie była na zbyt wysokim poziomie, dlatego nie mogła nawet marzyć o tym, żeby dogonić pędzącą książkę, wyprzedzić ją i złapać. Musiała na nią zapolować dopiero wtedy, kiedy ta znajdzie się w odpowiednim miejscu.
    Do samego końca próbowała mieć nadzieję na to, że książka nie zawędruje jednak do Wrzeszczącej Chaty, ale niestety znalazła się dokładnie tam. Zanim Jemma weszła do środka, zatrzymała się przed wejściem. Nie mogła robić czegoś tak pochopnie. Nie wiedziała, kto się tam znajdował i czy nie będzie tam zagrożona. Nie miała jednak innego wyjścia. Już miała zrobić pierwszy krok, gdy zobaczyła obok siebie kogoś, kogo najmniej się spodziewała, a mianowicie nauczycielkę, profesor Kahtryn Paris. Simmons nie zauważyła jej wcześniej, ale to pewnie dlatego, że była zbyt zajęta szaleńczym biegiem. Cieszyła się jednak, wiedząc, że nie została sama ze swoim problemem, a kobieta najwyraźniej zamierzała jej pomóc.
    – Zawsze wydawało mi się, że ja i literatura dobrze się dogadujemy – westchnęła. – Dziękuję za pomoc, pani profesor. Mam obawy przed tym, co może chować się w środku, pomijając kapryśną książkę – powiedziała, wyciągając swoją różdżkę z tylnej kieszeni spodni. Coś mówiło jej, że może się przydać. – Wchodzimy? – zapytała, a chwilę później już znajdowała się wewnątrz Wrzeszczącej Chaty. Było tu niezwykle cicho, nawet książka nie dawała znaku swojej obecności, przynajmniej na razie. Jemma jednak nie wchodziła dalej, mając świadomość, że to nie ona powinna prowadzić.

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  13. [Witaj! Dziękuję bardzo za miłe słowa, mam nadzieję, że szczere, bo ludzie lubią słodzić, zazwyczaj wtedy, kiedy czegoś chcą. Nie wiem, jak ich ze sobą "spiknąć", że tak powiem, ale coś możemy wymyślić.]

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  14. [jej, jaki miły, ładny komentarz. niezmiernie podnosi samoocenę, dziękuję! <3
    z miejsca polubiłam tą panią, lubię nauczycieli w ogóle. a skoro jest opiekunką Ravenclawu, to może się skusisz na wątek? c:]

    Sassy Sheppard.

    OdpowiedzUsuń
  15. [o, uwierz, że ja jestem miłośnikiem akcji i dramatów. także tego. nie przeraź się.
    hm, skoro uczy zaklęć, a Sassy jest całkiem niezła, jedna z lepszych wręcz, to może Kathryn darzyłaby ją pewną dozą sympatii czy coś? Sheppard mogłaby zwierzyć jej się któregoś razu ze swojej historii... i może jakimiś magicznymi sposobami spróbowałyby dotrzeć do przeszłości Orlaith Mae? chyba, że to nie w Twoim guście pomysł, to daj znać, jakie wątki lubisz, a coś wymyślę. c:]

    Sassy.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Witam również :) I z tym prawdopodobieństwem masz rację. Dopiero po dodaniu karty rzuciło mi się ono w oczy. Co do bezsenności, Al zawsze ją miał. Widocznie popularny motyw xD]

    Winrose

    OdpowiedzUsuń
  17. [Cześć. Może jakiś wątek z panem od latania? :D]

    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  18. [No to mamy parę żywych inferiusów xD Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to to, że Paris ciągle i namiętnie odwiedza Ala w sprawie któregoś ze swoich wychowanków, na którego Winrose się uwziął i nie chce mu zaliczyć przedmiotu.]

    Winrose

    OdpowiedzUsuń
  19. [Jasne, zróbmy tak. Chyba najlepsze rozwiązanie :)]

    Winrose

    OdpowiedzUsuń
  20. [co nieco na pewno wie, bo raczej pewne rzeczy nauczyciele wiedzą, aczkolwiek nie wszystko. c: myślę, co tu można dodać, żeby rozpisać bardziej ten pomysł... przychodzi Ci coś do głowy?]

    Sassy.

    OdpowiedzUsuń
  21. [Hah, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak dłuugo szukałam takiego gifa kojota XD Przyznam, że zaskoczyło mnie to, iż Marvolo został oceniony jako prawdziwa i realna postać, nie mniej miło :D]

    OdpowiedzUsuń
  22. [Och, pani nauczycielka, w dodatku jasnowidz, będzie pewnie jednym z jej ulubionych rozmówców!]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  23. [Dziękuję! W ogóle szukałam Kathryn dobre 10 minut zanim doszłam do tego, że jest nauczycielką xD Może gdzieś w dalekiej przyszłości pójdę w Twe ślady :D Ej ale z tym Bogiem to takie prawdziwe :c Chyba każdy czuje się trochę poszkodowany w życiu, ma jakiś defekt, wadę itp. Trzeba nauczyć się sobie z tym radzić, ale mi osobiście nie wychodzi xd]
    Off

    OdpowiedzUsuń
  24. [tak sobie przyszłam pooglądać, aż tu nagle wpadł mi do głowy pomysł na postać... nie mogłam go nie zrealizować. :) mam nadzieję, że wytrwam, choć naprawdę dopiero zaczynam i jestem wszystkiego bardzo niepewna.
    Kathryn ma bardzo ciekawego bogina, nawiązując do okoliczności. c:]

    Kendall Young

    OdpowiedzUsuń
  25. [właściwie nad tym się nie zastanawiałam, ale pewnie tak, skoro Zephir żyje, ma się w miarę dobrze, a trójka piętnastolatków raczej niewiele może zdziałać w miejscu, gdzie nie ma cmentarza, skąd można by wykopać ewentualnego topielca... no i przy okazji to z pewnością w świecie magii by nie przeszło.
    jeśli masz chęć, to możemy napisać tego typu wątek, w którym to Zephir-Kendall natyka się na Twoją panię w Hogsmeade, być może słyszy rozmowę o zbliżającej się rocznicy śmierci i, wiedziona wyrzutami sumienia, postanawia zagadać czy coś, oczywiście na początku bez ujawnienia się, acz podobieństwo panny Young do rzekomo zmarłej Ainsworth na pewno nieco rzuci się nauczycielce w oczy.]

    Kendall Young

    OdpowiedzUsuń
  26. [Wpadłam w końcu na pewien pomysł, ale w ogóle nie mam pojęcia czy coś takiego będzie Ci odpowiadało. W każdym razie, w jakimś tam stopniu mnie olśniło, więc:
    Skoro Paris jest opiekunek domu Laveny, a Lav chodzi na zajęcia, które ona prowadzi z pewnością widują się odrobinę częściej niż z pozostałymi nauczycielami. Moja panienka Saoirse zdecydowanie bardziej woli panie, niż panów. Może pani profesor zafascynowałaby ją, a Lavenka zauroczywszy się w niej, zaczęłaby się bardziej przykładać do zajęć z zaklęć, jednocześnie pakując się w kolejne kłopoty, aby pobyć z panią profesor nieco sam-na-sam. W pewnym momencie Irlandka mogłaby coś odwalić w związku z tym. Mogłaby nam wyjść z tego lekka drama, aczkolwiek w końcowym rozrachunku nie widziałabym tego jako romansu. Raczej jako odrzucenie i upokorzenie dla mojej szesnastolatki XD]

    Lavena

    OdpowiedzUsuń
  27. [aj, jakoś tak... tak jakoś wyszło. :c
    rozumiem, ja na przykład nie umiałabym chyba poprowadzić Gryfona ani nauczyciela, więc... :)]

    Lola Crouch

    OdpowiedzUsuń
  28. [Cieszę się bardzo w takim razie :D Byłabym bardzo wdzięczna za zacięcie szczerze mówiąc :D]

    Lavena

    OdpowiedzUsuń
  29. [myślę, że wręcz Kath mogła być ulubioną nauczycielką Zephir, także bardzo w jej stylu byłoby to podejście do Twojej pani. o, ewentualnie zamiast w Hogsmeade, to Kendall mogłaby się kręcić po zmroku w okolicach zamku, skąd Kathryn by ją zauważyła i, mając w pamięci swoją wizję, zeszła na dół, wykorzystując chwilowy brak czujności Young. oczywiście młoda pewnie próbowałaby jej wciskać jakieś kity, że nie, nie, ciemno jest, coś się pani pomyliło, ale wydaje mi się, że Kath byłaby pewna tego, co widzi. c:]

    Kendall Young

    OdpowiedzUsuń
  30. [Też mam nadzieję, że się dobrze przyjmie :) Hmm, z tego co widzę, pani profesor jest opiekunem domu, w którym była Chaerin, więc pewnie całkiem dobrze się znają z czasów, kiedy nie była jeszcze bibliotekarką. Może mają jakieś wspólne hobby? Pieczenie muffinek, nocne wypady do kuchni. A może Chaerin miała jakieś problemy w okresie szkolnym i pani profesor bardzo jej pomogła... w każdym razie, bardzo miło poznać ;)]

    Park Chaerin

    OdpowiedzUsuń
  31. [Bardzo się w takim razie cieszę, bo po karcie widać, że jesteś w tym dobra i wątek na pewno będzie wspaniałą przygodą :)]

    Park Chaerin

    OdpowiedzUsuń
  32. Było wiele rzeczy, za którymi tęskniła, kiedy porzuciła Hogwart. Wiedziała, że tak było lepiej, lepiej dla wszystkich ― dla niej, bo nie musiała znosić innych uczniów, a dla braci, bo nie musieli znosić jej ― ale myśl ta ani trochę nie pomagała jej odnaleźć się w nowej rzeczywistości bez poczucia dojmującego żalu i smutku.
    Wiedziała, że już nigdy tam nie wróci.
    Nawet pod fałszywym nazwiskiem nie skusi się, by ukończyć szkołę. Tamto życie zniknęło, zaczęło się inne ― życie włóczęgi, którego co chwilę gdzieś niesie, który tak naprawdę nigdy nie osiada na stałe w jednym miejscu. Parę razy przyszło jej do głowy, że być może nie przemyślała wszystkiego dostatecznie mocno... bo w końcu czym była taka egzystencja, kiedy wciąż i wciąż musisz uciekać? Nie zagrzejesz miejsca, nie założysz rodziny, nie poznasz przyjaciół. A jednak Zephir wiedziała, gdzieś w głębi serca była po prostu pewna, że nie mogła postąpić inaczej.
    Co wcale nie znaczyło, że nie było jej z tego powodu przykro. W chwilach najgłębszej depresji siadała na oknie i marzyła, że to wszystko potoczyło się inaczej.
    Mała, ruda dziewczynka. Idzie korytarzem. Na głowie ma szpiczastą tiarę, pod pachą książki. Do wszystkich się uśmiecha. Wszyscy odpowiadają. Nikt jej nie wyzywa. Nikt nie zaczepia.
    Przypominała sobie, że bywały momenty, w których planowała zabić się tak naprawdę, nie tylko pozornie i czasem przychodziło jej na myśl, że może to byłoby jednak najlepszym rozwiązaniem. Owszem, zawiodłaby braci, zawiodłaby rodziców ― ale czy teraz tego nie zrobiła? Prawdopodobnie nigdy więcej z nimi nie porozmawia. Sirius jej nie przytuli na pocieszenie, Rubens nie przybiegnie ucieszony, kiedy wróci do domu na wakacje. Tata nie powie jej, że jest jego najukochańszą córeczką. I nie pokłóci się z mamą o to, czy różowa sukienka jest brzydka czy nie, albo czy dżinsy z zaszytymi kieszeniami to naprawdę dzieło diabła.
    Powiedzcie mi, myślała czasem Zephir, wpatrując się swoimi zielonymi oczami w okno, powiedzcie, po co żyć, jeśli straciło się wszystko?
    Kiedy nie mogła już wytrzymać tego nowego życia, zakradała się pod osłoną nocy na błonia i wpatrywała w wielki Zamek, stojąc nieruchomo przez długie chwile, ciągnące się jak nugat. Tak jak i teraz ― sama już nie wiedziała, co ze sobą zrobić, więc wymknęła się po ciemku z domu i zawędrowała aż pod same mury. Zadarła głowę w górę i patrzyła, patrzyła, patrzyła, wciąż nie mogąc nasycić się widokiem znajomego, wspaniałego miejsca. Czuła się trochę tak, jak w pierwszej klasie, kiedy Hogwart zrobił na niej piorunujące wrażenie: mała dziewczynka w zestawieniu z ogromniastym budynkiem. Niemniej jednak zawsze, ilekroć miała okazję stanąć z Zamkiem "twarzą w twarz", ten potwornie ją onieśmielał gabarytami i zachwycał nadzwyczajnością.
    Zephir otuliła się szczelniej cienkim, czarnym płaszczem i zadrżała z zimna. Mimo, iż nastał kwiecień, a właściwie prawie maj, wieczory i poranki były czasem wyjątkowo chłodne. Zaczynał kropić niewielki deszczyk. Dziewczyna naciągnęła na głowę kaptur, dodatkową ochronę przed rozpoznaniem, bo krył burzę jej gęstych, rudych włosów ― z pewnością znak charakterystyczny. Ainsworth potarła dłońmi zmęczone oczy, ziewnęła dyskretnie i niechętnie, noga za nogą, zaczęła wlec się w stronę wioski. Nie chciała odchodzić ― wolałaby śmiało przekroczyć próg, iść do dormitorium i wpełznąć do ciepłego, wygrzanego łóżka, tego najbliżej okna, które zajmowała od pierwszej klasy. Ciekawa była, czy zajęła je jakaś inna uczennica, czy może stoi puste, jak niecodzienny pomnik, nieme wspomnienie tragicznych wydarzeń sprzed roku.
    Zephir poruszyła się niespokojnie, słysząc za sobą jakieś kroki. Ostrożnie odwróciła głowę, ale w tych egipskich ciemnościach nie mogła dostrzec zbyt wyraźnie nawet konturów ciała swojego prześladowcy, nie mówiąc już o rozpoznawaniu twarzy. Zatrzymała się i wymacała różdżkę, ukrytą pod płaszczem.
    ― Kim jesteś? ― spytała, maskując drżenie głosu pozorną pewnością siebie. ― Dlaczego za mną idziesz?

    Kendall Young

    OdpowiedzUsuń
  33. [A dziękuję. Cieszę się, że wyszedł taki, jak planowałam.]

    Albert

    OdpowiedzUsuń
  34. [Kogoś takiego właśnie chciałam stworzyć, dziękuję!]

    June

    OdpowiedzUsuń
  35. Cisza była nieznośna. Przez nią Jemma mogła usłyszeć każde, nawet najmniejsze bicie swojego serca, które nieco przyspieszyło swoją pracę, nie tylko ze względu na szaleńczy bieg, który odbyła kilka minut temu, ale także dlatego, że Wrzeszcząca Chata wywoływała u niej niepokój. To miejsce na pewno nie należało do tych przyjemnych, do których chodziło się często i z chęcią. Podobno właśnie tutaj ukrył się niegdyś sam Lord Voldemort. Simmons wolała się nie zastanawiać, kto jeszcze mógł się tu chować. Niemniej jednak Wrzeszcząca Chata była dobrym wyborem, jeśli ktoś nie chciał, aby go znaleziono. Większość ludzi obawiała się tego miejsca i nie wolno było się do niego zbliżać. Jemma również nie powinna, ale zmusiły ją do tego okoliczności. Dlatego nie sądziła, aby miały być wyciągnięte z tego powodu jakiekolwiek konsekwencje, skoro nauczycielka postanowiła jej pomóc.
    Skinęła głową na polecenie profesor Paris. Nawet przez myśl jej nie przeszło, aby sprzeciwić się kobiecie. Simmons od zawsze miała w sobie dużą ilość respektu wobec nauczycieli. Wierzyła w każde ich słowo i w większości przypadków bez żadnego „ale” dawała im się prowadzić. Ufała im, uznając ich autorytet, mądrość i doświadczenie. Dlatego wszyscy, z którymi miała jakiekolwiek zajęcia, lubili ją, widząc, że to ambitna i pojętna uczennica.
    – Powodzenia, pani profesor – szepnęła jeszcze, zanim udała się w swoją stronę. Potrzebowała porządnego, głębokiego wdechu, aby się uspokoić. Jej wyobraźnia działała teraz na wysokich obrotach, chociaż Jemma usilnie starała się powstrzymać obrazy, które pojawiały się w jej głowie. Przecież wszystkie te historie wcale nie musiały być prawdziwe. Wiele było pewnie takich, które zostały wyssane z palca lub podkoloryzowane. Simmons jeszcze nigdy nie chciała tak bardzo w coś wierzyć, jak właśnie w to, że Wrzeszcząca Chata wcale nie była takim złym miejscem, właściwie bardzo przytulnym, gdyby tylko spędzić tu nieco więcej czasu.
    Powoli stawiała kolejne kroki, nasłuchując. Odpowiadała jej jednak tylko dobijająca ją coraz bardziej cisza. Jemma zaciskała dłoń na różdżce, może nieco mocniej niż powinna, ale to trochę pomagało jej w odstresowaniu się. Miała pewność, że gdyby coś się stało, ma możliwość obrony. W pewnym momencie znalazła się w pomieszczeniu, w którym właściwie znajdowało się tylko jakieś stare krzesło. Ściany były obdarte, ale wyglądało na to, że wcześniej znajdowały się na nich zdjęcia. Za pomocą cichego zaklęcia, Krukonka oświetliła sobie nieco bardziej pomieszczenie, a kiedy zauważyła, że znajduje się tu przejście do kolejnego, ruszyła w tamtą stronę. Jednak w tym samym momencie usłyszała jakiś dźwięk, który sprawił, że przycisnęła się do jednej ze ścian.
    – To chyba tylko wiatr… – przemówił głos, a Jemma zamarła. Czyli jednak ktoś już tu był.

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  36. [Dziękuję i również witam! Hmm, tak sobie pomyślałam, może któryś z nauczycieli dowidziałby się, że dar Theo się zablokował i wysłałby go do profesor Paris, aby mu pomogła. Z tym, że właśnie Harvey nie chce, aby wizje powróciły i zamiast się na tym skupić, na swoich spotkaniach rozmawialiby o życiu i innych pierdołach ;)]

    Theodore

    OdpowiedzUsuń
  37. [Świetnie :) Zaczniesz nam jakoś? Możemy zacząć od pierwszego spotkania, gdy jeden z profesorów przyprowadza Theo do Kathryn :)]

    Theodore

    OdpowiedzUsuń
  38. – Proszę, proszę, nie... – usiłowała zaprotestować Zephir, kiedy nauczycielka sięgnęła dłonią do jej wielkiego, czarnego kaptura, ale ta kompletnie ją zignorowała i zsunęła go z głowy. Miała zszokowany wyraz twarzy; dziewczynka obawiała się nawet, że mogła dostać jakiegoś zawału albo jeszcze czegoś gorszego.
    – Ja... Ja... – wyjąkała onieśmielona Zephir, która była wprost przerażona tym, że kobieta ją zobaczyła. Co gorsza: ona ją rozpoznała. Dziewczyna nie wiedziała, co powinna teraz ze sobą zrobić. Drżała na całym ciele, po prostu trzęsła się jak w gorączce. – Proszę... Proszę nikomu nie mówić, proszę, ja tylko... Pani się pomyliła... O boże, przepraszam, przepraszam!
    Dziewczyna odwróciła się i rzuciła do ucieczki. Byłaby już daleko stąd, gdyby nauczycielka nie chwyciła jej za rękę i nie przytrzymała. Serce Kendall waliło jak szalone; wydawało jej się przez moment, że wyskoczy z piersi.
    – Niech mnie pani puści, błagam – jęknęła. – Obiecuję, że nigdy więcej się tutaj nie pojawię, obiecuję, naprawdę...
    Spróbowała się wyszarpnąć, ale kobieta trzymała ją zbyt mocno. Wciąż była na pół przestraszona, na pół ucieszona; mimo wszystko nad tymi uczuciami górował ogromny szok. Zephir poczuła się winna.
    – Pani mnie chyba z kimś pomyliła – udało jej się wykrztusić.

    Kendall Young

    OdpowiedzUsuń