23 kwietnia 2016

We could slow dance to rock music, kiss while we do it, talk 'til we both turn blue, baby, be a freak like me, too


Rhys Skeeter

Rodowity Szkot urodzony dwudziestego trzeciego czerwca. Jego rodzina nie była zwykłą rodziną czarodziejów. Jego rodzice mieli prawdopodobnie najfajniejszą pracę na świecie. Prowadzili oni wylęgarnie smoków. Chłopak dorastał wśród małych gadów, które miały następnie stać się najgroźniejszymi i najsławniejszymi magicznymi stworzeniami. Rhys kilkakrotnie był pierwszą osobą, którą zobaczyły po wykluciu, co dodaje chłopakowi +sześćdziesiąt do fajności i możliwość tytułowania się mianem Ojca smoków. Niestety wylęgarnia to nie jest coś, czym chłopak chce się zajmować. Owszem, ściąganie skorupek z malutkich, gadzich główek i mycie oraz karmienie smoków może być ciekawe i interesujące, ale nie jest takie, gdy robi się to dość często. Rhys już dawno przestał ekscytował się ziejącymi ogniem zwierzętami. Zamiast tego wolał zajęcie, któremu poświęciła się jego babcia. Rita Skeeter była kobietą, którą za jej pracę albo się uwielbiało, albo nienawidziło. Dziennikarstwo nie jest wdzięczną pracą, bo mówieniem prawdy można było sprawić sobie więcej wrogów niż przyjaciół. Rhys podziwiał babkę za to, że ta pomimo wielu przeszkód nie bała się robić czegoś, co lubiła. To czy pisała prawdę, czy nie było bez znaczenia, dla chłopaka liczyło się to, że jej historie się sprzedawały.
To że trafił do Slytherinu nie było dla nikogo zaskoczeniem. Był ambitny, pilny i inteligentny. Niestety niczemu nie poświęcał się tak bardzo jak plotkom. Mówi się, że najwięcej dziedziczy się po dziadkach, a Rhys oprócz badawczego spojrzenia odziedziczył po babci zamiłowanie do pisania. Wie wszystko o wszystkich, a gdy nie ma na kogoś żadnych ciekawostek, to wymyśla je sam, bo w końcu prawda nigdy nie była wyrazem w motcie Skeeterów.



Chłopak jest pewny siebie. Nie lubi się wychylać ani być w centrum zainteresowania, bo ściąganie na siebie uwagi nigdy nie było i raczej nie będzie w jego stylu. Dobry obserwator, który potrafi wyłapać każdą, nawet najdrobniejszą informację na temat kogoś innego. Ma koci charakter. Będzie się łasić i przymilać do każdego, a gdy tylko dostanie to czego chce, to odejdzie w swoją stronę, nie oglądając się za siebie. Zimny i niedostępny, a do tego przekonany o swojej wyższości nad innymi. Żyje w błędnym przeświadczeniu, że nikt nie jest w stanie mu dorównać. Ma niewyparzony język. Towarzyszy mu poczucie, że zawsze ma racje i bransoletkę ze smoczych łusek, której zazdroszczą mu inni. Będzie sprawiać pozory tego miłego, może się nawet uniżać i wykonywać polecenia innych byleby tylko dostać to, czego chce. Zawsze robił to, co chciał i w taki sposób by ucierpieć jak najmniej. Za krzywdy prędzej czy później się odpłaci, bo nie w jego stylu jest zostawianie niewyrównanych rachunków. Nie wierzy w to, że jego zachowanie jest powłoką, chroniącą go przed złem świata. Pluje i przeklina tych, którzy chcą go zmieniać i bezpośrednio mówi to, co myśli i co go w innych denerwuje.




ŚLIZGON
VI
ANIMAG - KOT
DZIENNIKARZ





fc: Reid Rohling a w tytule Lana del Rey - Freak
Z paniami jednak się już nie dogaduję, dlatego zamiast Astorii jest Rhys. Lubię ciekawe i długie wątki. Im dziwniej tym lepiej. Lubię absurd, komedię, tragedię i dramat, więc nie jest się ze mną ciężko dogadać. Stosuję handel wymienny - Ty wymyślasz, ja zaczynam i na odwrót. Lepiej mi idą męsko-męskie, ale damsko-męskie też chętnie wezmę. Szukamy kogoś, kto uważa, że zdoła wytrzymać z moim panem. Karta w trakcie przebudowy.

22 komentarze:

  1. [Nie będę chwalić i sypać cukrem. Wiesz, że lubię Twoje postacie i na tym zostawmy to. Czuję, że Chernov go zabije w tym układzie love-hate za bardzo prawdopodobne wciskanie nosa w nieswoje sprawy :D]

    Chernov

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć i czołem! Bardzo spodobał mi się pomysł z wylęgarnią smoków, meeeega! Najlepsze zwierzęta fantasy o jakich świat słyszał c: Od razu strony Eragona mi się wyświetliły przed oczami, piękne :3 Co do Rhysa to super, że jest Ślizgonem pełną gębą. Mało jest postaci naprawdę złych, które zostają złe od początku do końca, większość w którymś momencie staje się dobra :/ Mam nadzieję że będzie wredny i że tego nie zmienisz :D ]
    Off

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dzień dobry!
    Gif z kotkiem podbił moje serce, jeśli na tym ma polegać jego przymilanie się, to ja to kupuję! No i też byłabym dumna z bycia wnukiem Rity Skeeter, ta kobieta była naprawdę cudowna w swojej uszczypliwości i pomysłowości. Co do wątku: moja wciąż tworząca się Rosie na pewno uznałaby, że zdołałaby z nim wytrzymać. :) Za to Arielka kiedyś poharatała twarz paznokciami innemu graczowi quidditcha, także z tego na pewno dałoby się zrobić materiał do plotek. ;)]

    ARIELKA, LALA i przyszła ROSE WEASLEY

    OdpowiedzUsuń
  4. [Wybaczam, bo sama uwielbiam Lannisterów, tak jakoś podoba mi się ten ród. :) Przesłodki z niego animag, tylko pozazdrościć takiej umiejętności. Pewnie wszystkie uczennice, jak widzą go w jego kociej formie, lgną do niego z zachwytem na twarzy. :D]

    LALA i ROSIE, która przeprasza, że cię przykryła

    OdpowiedzUsuń
  5. [Aa, dziennikarz! Na dodatek Skeeter! Taki uroczy! Z Fanny albo się pokochają, albo zjedzą.]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  6. [Nie oglądałam filmu, nie chciałam sobie zepsuć dobrego smaku po książce i teraz już wiem, że dobrze zrobiłam xD]
    Off

    OdpowiedzUsuń
  7. [Wszystko już prawie ustalone... Kotosmoku – całości tytułu nie wpiszę, bo to tajne łamane przez poufne, rozumiesz xD]

    Chernov

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ojej, ojej, jaki prześliczny kotek. <3 Kupiłeś mnie nim od razu! W jednym miejscu wyłapałam malutki błąd, mianowicie w zdaniu "(...) przestał ekscytował się (...)". A tak poza tym to do niczego nie mogę się przyczepić, ciekawy pomysł na zrobienie jakiegoś krewnego Rity. Powodzenia z drugą postacią! ;)]

    Jemma/Molly/Maxine/Fanney

    OdpowiedzUsuń
  9. [Aish, uciekłaś mi z Astorią, niedobre stworzenie :(]

    smutny Oh Hyuk

    OdpowiedzUsuń
  10. [Dziękuję i cześć! :) Nie wiem, może i by jakoś wytrzymał, aczkolwiek męsko-męskie wątki to nie moja bajka, niestety :c]

    Theodore

    OdpowiedzUsuń
  11. [Witam się serdecznie, chociaż dość późno. Rita Skeeter musi być dumną babcią, mając takiego następcę. Co powiesz na wątek z moją panią? Rhys mógłby chcieć napisać jakiś artykuł o pracy biblioteki, czy coś. Chodziłby, szwendał się po bibliotece i zadawał niewygodne pytanie. W bibliotece jest też wiele miejsc, do których wstęp jest wzbroniony, mógłby się tam po kryjomu zakraść, pani byłaby zła :)]

    Park Chaerin

    OdpowiedzUsuń
  12. [Masz to pewne, że by się w coś wplątał. Delmarki są radioaktywne i promieniują, dlatego najlepiej trzymać się od nich z daleka. Niestety, są trudne do wykrycia, dlatego czasem może już być za późno.
    A tak w ogóle przez chwilę myślałem, że Rhys jest kotem.
    Również witam!]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Tylko czy ktoś wie, że Rhys jest animagiem? Czy nie jest to ogólnie wiadoma rzecz?]

    OdpowiedzUsuń
  14. [W porządku, będziemy czekać!]

    ~Bishuy

    OdpowiedzUsuń
  15. [Dziękuję! Bardzo miło słyszeć takie słowa. Myślę, że z Ryhs'em wątek może być zdecydowanie ciekawszy, są z różnych domów, właściwie to są różni. Nie wiem czy mama wciąż pisze w Proroku, ale jeśli tak to może Logan będzie wściekły na Ślizgona, bo ten zacznie opowiadać plotki na jego temat,(w sumie z kart wynika, że nie jest on dokładnie prawdomówny), czy coś, wścieknie się. Wspólna lekcja? Na razie jestem wykonczona, może za niedługo wpadnę na coś mądrzejszego, a może ty masz jakiś pomysł? Ewentualnie możemy skorzystać z pierwszego.:)]
    Logan Linley

    OdpowiedzUsuń
  16. [W porządku, a więc może zaczniesz?:P
    A wspólne wakacje może zostały zaplanowane przez rodziców Rhys'a i ciotkę Logana, bo się znają. oczywiście pech chciał, że wysłali ich na kolonię młodych czarodziejów, czy coś. No i mają pokój razem, a jako, że znają tylko siebie, są tylko na siebie skazani. xd]

    OdpowiedzUsuń
  17. Od samego przebudzenia Logan był w podłym humorze. Myśl o tym, że chwile wolności będzie spędzał z tym bałwanie z Slytherin'u powodowała, że humor Logana spadał o co najmniej pięć procent z minuty na minutę. Usiadł na miękkim łóżku, nie narzekał. Ale małe mieszkanko ciotki Mavelle nie było wpasowane w jego standardy, zbyt wiele w życiu miał ciężko mu było się teraz przystosować do tego, że tymczasowo nie miał nic. Miał swój pokój, a właściwie to pokój Ballamy'ego, kuzyna, który teraz wyjechał do Egiptu, i ubrania, nic poza tym. Oprócz ciotki i wujka w domu mieszkała również Shea, jego ukochana kuzynka i najlepsza przyjaciółka, wszystko się jednak zmieniło, od tamtego dnia, Shea przestała z nim rozmawiać, śmiał nawet twierdzić, że ta go unikała. Bolało go to. Spojrzał na zegar, była godzina piętnasta dwadzieścia, wspaniale, została mu godzina do spakowania, wtedy właśnie miał się pojawić Rhys i mieli razem znaleźć się na peronie i wyjechać pociągiem razem z grupką ludzi, którzy chcieli, tak jak oni wyjechać na kolonię młodych czarodziejów. Sama nazwa brzmi odpychająco. Wczoraj nie zdąrzył się spakować, bo myślał nad swoim strasznym losem. Logan złapał za swoją czarną walizkę i zaczął upchać bluzki, tak jak leciały, następnie upchnął cztery pary spodni, swetry, bluzy, kurtki, buty. Nie zajęło mu to zbyt dużo czasu, w każdym razie mniej niż myślał. Spojrzał w lustro, wyglądał na zmęczonego. Nie myśląc nad tym dłużej ubrał się w czarne spodnie i granatowy sweter. Włosy przeczesał i umył zęby. Był wściekły na ciotkę. Jeżeli naprawdę sądzi, że wyjazd z tym matołem polepszy mu humor, to jest idiotką. Logan był pewny, że nie polepszy. Usłyszał z dołu rozmowy, przysłuchał się bardziej, w domu pojawił się już Skeeter. Logan zaśmiał się w duchu, cieszyło go, że Rhys musiał pojawić się u jego ciotki. Śmiał się w duchu, że to ten pajac musiał się do niego pofatygować, a nie na odwrót. Słyszał jak ciotka pyta Ślizgona czy nie zrobić mu herbaty, nie usłyszał odpowiedzi, zbyt głośno się śmiał. Jedyne co go cieszyło w tym wyjeździe to to, że będzie miał z czego się pośmiać i to, że nie będzie na nim jego brata, Thomas'a, on potrafił być naprawdę irytujący i mimo, że go kocha o jednocześnie nienawidzi. Razem z Skeeter'em muszą się znać, więc Logan był pewien, że razem świetnie by psuli mu życie.
    — Logan Rhys już przyjechał! — krzyknęła ciotka z dołu. Chłopak wcale nie myślał, aby szybko się tam pojawić, chciał, aby razem z tym idiotą się spóźnili, chciał zniszczyć mu te wakacje szybko, aby on nie zrobił tego z jego wakacjami. Przycupnął na podłodze i zaczął powoli liczyć do 400. Spojrzał na zegarek, zaraz będzie szesnasta trzydzieści, już są spóźnieni. W duchu miał nadzieję, że jednak się nie spóźnią, bo jak wtedy trafią do miejsca, w które jadą. Właściwie to nie wiedział nawet gdzie jadą. Logan podrapał się po głowie, źle to obmyślił. Szybko wstał i zaczął ubierać swoje granatowe trampki. Zbiegł prędko po schodach i wparował do salonu niczym burza, po chwili wrócił się i podreptał po swoją walizkę, z trudem ją zniósł.
    — Cześć Rhys, przed nami wspaniałe wakacje, co? — uśmiechnął się do niego wrednie. Pomachał do ciotki i szybko wypchnął towarzysza z domu. Musieli jak najszybciej pojawić się na dworcu. Coś pamiętał, że stąd jest blisko do tego miejsca, jednak nie potrafił sobie przypomnieć, którędy trzeba iść.
    — To którędy idziemy? — spytał po chwili mając nadzieję, że on wie, chociaż nie jest z tąd. Spojrzał w ziemię. Naprawdę źle to wszystko przemyślał, chciał za wszelką cenę zrobić mu na złość, a tymczasem są tu i nie wiedząc co robić, przez niego samego.

    Logan Linley

    OdpowiedzUsuń
  18. [To miłe, że ktoś go chce. Sklećmy coś fajnego, niestety nie mam pojęcia zielonego na ten wątek (zwalę to na późną godzinę), więc mogę liczyć na Ciebie? Chyba, że własnymi siłami coś wymyślimy.]

    Anton

    OdpowiedzUsuń
  19. [ Którą postać polecasz?]

    Viggo

    OdpowiedzUsuń
  20. [Hmm... Ostatnio dużo wyszło mi wątków z relacjami pozytywnymi, więc może stwórzmy coś negatywnego? Niekoniecznie od razu wrogowie, ale ktoś, kto sobie dogryza (co w przypadku Antona jest słabe, bo to pacholę nawet kłócić się nie umie), ale gdzieś tam w głębi ciągnie ich do zakopania toporu wojennego. Głównie chodzi o śmieszne sprzeczki o jakieś błahostki, tak bym to widziała.]

    Anton

    OdpowiedzUsuń
  21. Coś głośno zahuczało w głębi lasu, Logan szybko wycofał się i podbiegł w stronę już odchodzącego od niego Rhys'a, naprawdę nie miał chęci zostać tu samemu. Pewne wspomnienia wciąż go nawiedzały, a on nie potrafił ich powstrzymywać, oczywiście nigdy by się do tego nie przyznał przed Ślizgonem. Logan wiedział, że Rhys nie zbyt chętnie chciał spędzić z nim te ostatnie chwile przed obozem, ale miał to głęboko gdzieś. Patrzył cały czas przed siebie, właściwie to jedyne co obserwował to plecy swojego towarzysza. Trochę się nudził idąc tak cały czas za Ślizgonem, obaj chłopacy zdecydowanie nie byli najlepszymi przyjaciółmi. Krukon nie przepadał za towarzystwem tego chłopaka, od zawsze miał go za plotkarza i skończonego chama, takiego jak ta jego babka. Ojciec często miewał z nią na pieńku. W proroku często wypisywała przeróżne rzeczy na temat tego, że Noah Linley rzekomo bije swoje dzieci, nie wiedziała jednak, że to najszczersza prawda, może gdyby wiedziała to by tego nie robiła?

    – Wiesz, Rhys ja myślę, że chyba powinniśmy się wycofać, musimy pojechać na ten obóz czy tego chcemy czy nie. Ciotka mnie zabije, jak się dowie, że nie dotarłem tam na czas. – zaczął Logan mając choć nie wielką nadzieję, że jego słowa coś zdziałają. Chłopak wydawał się pewny tego dokąd zmierza, ale Krukon martwił się o to czy, aby na pewno dotrą do tego miejsca żywi. Swoją drogą nigdy nie doszedł aż tak daleko w czasie swojego mieszkania tutaj, więcej wiedział o Londynie niż o Dublinie, nigdy tego nie ukrywał. Logan ciągnął swoją walizkę tuż za sobą, ale było mu coraz częściej ze względu na wszechobecne błoto. Blondyn wyciągnął ręką walizkę z błota i zaczął ją unosić nad całym tym bagnem. Różdżkę włożył gdzieś głęboko do jej środka, nie miał teraz ochoty szukać tego przedmiotu. Parę kropel zaczęło spadać, a Logan warknął cicho. Niby nie był z cukru, ale taka pogoda nie należała to najfajniejszych, nawet dla jego pochmurnego charakteru. Logan złapał Rhys'a za ramię, aby chłopak się zatrzymał. – Dokąd my tak w ogóle zmierzamy? – spytał po chwili i już chciał coś jeszcze dodać, ale zatrzymały go głosy pijanych czarodziejów. Logan nie przepadał za tym typem ludzi, osobowość miał zdecydowanie bardziej spokojną i raczej cichą.
    – Tu aż się roi od Mugoli, no co się gapisz? Rufus, a ta brudaska się nam przygląda! Może pokażemy jej parę trików? – wybełkotał pijany barczysty facet. Krukon miał nadzieję, że chodziło mu o triki związane z magią. Logan puścił Rhys'a i zaczął iść zdecydowanie szybciej, chcąc znaleźć się jak najdalej stąd. W zasadzie to miał trochę nadzieję, że Skeeter idzie za nim. Spojrzał za siebie i znowu przed siebie, na miejsce, przed którym się zatrzymali, był w nie małym szoku, czy właśnie tutaj chciał znaleźć się Rhys? Jeśli tak to oznaczałoby, że coś jest nie tak. W każdym razie Krukon był szczęśliwy, byli bardzo daleko od tych pijanych czarodziejów. Nie chciał wyjść przy Ślizgonie na tchórza, ale cholera teraz to mało się liczyło.

    – To właśnie tu chciałeś przyjść? – spytał po chwili gdy tak stali w ciszy. Naprawdę był w szoku, właściwie to sam nie wiedział dlaczego, ale po prostu był zdziwiony.

    Logan Linley

    OdpowiedzUsuń
  22. [Czy nam kiedykolwiek wyszło stworzenie jakiegoś wątku? xD
    Kurczę, nie mogłeś sobie zrobić więcej postaci, żebym jeszcze bardziej skakała od karty do karty i zachodziła w głowę, z którą najłatwiej będzie nam wymyślić wątek/relację? ;)
    Ostatecznie stanęło na Rhysie, bo uwielbiam jego imię i cieszę się jak głupia, że sięgnąłeś po nazwisko Skeeter <3 Mam nawet jakiś mglisty zaczątek pomysłu, chociaż nie wiem, czy wpasuje się on w charakter Rhysa, bo jest raczej samotnym wilkiem, ale możemy uznać, że od czasu do czasu on i Addison współpracowaliby ze sobą. On nie lubi zwracać na siebie uwagi, ona zwracała ją na siebie aż zanadto, więc załóżmy, że mieli z tego jakieś profity. Addie robiła dywersję, w tym czasie Rhys włamywał się do dormitoriów/pokoju nauczycielskiego/składzików etc., a w zamian Skeeter nie puszczałby w obieg niektórych informacji o niej. Nie można powiedzieć, by się ze sobą jakoś blisko kumplowali, ale możemy z nich zrobić takich partnerów. Oczywiście do czasu, bo kąski o Addison stały się zbyt smakowite po III wojnie, by Rhys mógł je przemilczeć (tak swoją drogą, nieładnie kopać leżącego). Wkroczyłby na teren pokryty minami i jakaś w końcu musiała wypalić, więc może spodziewać się krwiożerczej zemsty, bo Hallaway nie jest już tą samą, uroczą istotą. Pytanie tylko, jak ta zemsta miałaby wyglądać, co najmocniej uderzyłoby w Rhysa i czy w ogóle ci to odpowiada. Bo coś czuję, że podczas tej zemsty wszystko poszłoby na opak i oboje musieliby współpracować, bo inaczej ta przepychanka ugryzłaby ich w tyłki i groziła wywaleniem ze szkoły albo nawet czymś gorszym *dramatyczna muzyczka*]

    Addison

    OdpowiedzUsuń