16 maja 2016

the monsters running wild inside of me


31 sierpnia 2007 ― Slytherin ― V rok ― czysta krew ― Klub Ślimaka ― Koło Transmutacji gdy go spytasz o patronusa, da Ci w nos Transmutacja, Wróżbiarstwo, Astronomia, a cała reszta może iść do diabła  ― Forsyth Lester

Idzie korytarzem otoczony wianuszkiem kolegów i koleżanek, z rękoma w kieszeniach, wrednym uśmieszkiem na przystojnej twarzy, a z całej jego postawy bije arogancja i przeświadczenie o wyższości nad innymi. Finley Adam Lester, któremu od małego wpajano, że czysta krew jest najważniejsza, a on sam znaczy więcej niż przeciętni ludzie, ochoczo wygłasza swoje poglądy każdemu, kto chce go słuchać. A wbrew pozorom, jest sporo takich osób. Jest uparty jak osioł, choć to chyba cecha rodzinna, bywa wredny, śmieje się z cudzego nieszczęścia, kijem nie dotknąłby kogoś, kto jest chociażby półkrwi oraz przesiaduje w pokoju wspólnym w randze samozwańczego księcia Slytherinu. Myślisz sobie gnojek, prostak i typowy Ślizgon. Nie wiesz jednak, jak bardzo przywiązany jest do swoich adopcyjnych rodziców, że za swoją małą siostrzyczką skoczyłby w ogień, że uwielbia astronomię, wróżbiarstwo, a transmutacja, to kierunek w którym chce się kształcić w przyszłości. Nie masz pojęcia, że mimo licznych dziewczyn chełpiących się tym, że spędziły z nim noc, nigdy żadnej nie dotknął, czy pocałował i raczej nie zanosi się na zmianę; jakie to frustrujące, nie umieć wyczarować patronusa, a przecież jest taki szczęśliwy. Jak to jest obsesyjnie dbać o młodszą siostrę, dawać w mordę każdemu, kto choćby powie o niej coś, co mu się nie spodoba, bo mimo całego uwielbienia do państwa Lester, to w końcu ona jest jego prawdziwą rodziną. Tylko ona mu została.


Wynston Shannon + Alan Walker Faded sponsorują kartę. To moje drugie podejście, cześć wszystkim! Finley nie jest taki zły, na jakiego wygląda. no może trochę jest, ale cii.  Może ktoś go pokocha, co? Z tym, że zaznaczę; o wiele lepiej wychodzą mi wątki męsko-męskie, więc nic nie obiecuję. ;> 50822084 - gg. jakby coś <3

13 komentarzy:

  1. Geraldine Lester zawsze dawała jej do zrozumienia, że mogłaby nie istnieć. Dla tej kobiety liczył się tylko Finley – ukochany, rozpieszczany nieprzyzwoicie chłopiec – co skutkowało nadmierną troską, niepodzielną uwagą i tym, że brat jak gąbka chłonął wszelkie uwagi matki, stając się tym, kim się stał. Forsyth nie była zazdrosna; mimo wielu niepochlebnych cech charakteru, zazdrość nigdy nie zagościła w ich gronie, jednakże nieodmiennie zastanawiało ją, czy gdyby to ona okazała się równie upragnioną córeczką, co Finn syneczkiem – czy wówczas byłaby taka, jak brat? Żądna czystości krwi, posłuszne dziecko, grzeczna dziewczynka, którą można pochwalić się na salonach? Czy może przewrotna natura i tak wzięłaby górę, czym sama siebie zrzuciłaby z tronu? Albo może, to byłby cud, matka akceptowałaby wszystkie jej wady i kochała bezwarunkowo, tak, jak powinna?
    Ojciec był inny i Forsyth doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że choć najwidoczniej nie przepadał za małymi brzdącami, teraz zależało mu na dobrej relacji z rodzeństwem; a z nią przede wszystkim. Wyczuwała tą nutę w tonie jego głosu, kiedy zwracał się do niej – inny dźwięk, którego nie słyszała w żadnych okolicznościach. Te spacery, przechadzki, na które tak chętnie ją zabierał. I nawet to, że nie potępiał jej z powodu obojętności na status krwi. Bez wątpienia Gerald był dumny ze swoich dzieci i gotów wybaczyć córce nawet to, czego nigdy nie byłby w stanie wybaczyć nikomu innemu.
    Z czasem zaczęła odczuwać coś na kształt przywiązania do adopcyjnego ojca, mimo, że to uczucie w żadnym stopniu nie dorównywało jej szczerej, gorącej miłości, jaką darzyła brata – jedyną rodzinę, jaka pozostała przy życiu. Tak naprawdę, i dobrze o tym wiedziała, miała tylko jego i chociaż ich tak różne, a tak podobne charaktery raz po raz prowadziły do sprzeczek i awantur, nie wyobrażała sobie, by i Finna mogło zabraknąć. Choć niejednokrotnie wściekała się, widząc któregoś z jego kolegów z podbitym okiem, co świadczyło, że ów chłopak był nią w pewnym stopniu zainteresowany, co, trzeba przyznać, dość jej schlebiało; choć irytujący zwyczaj uwydatniania przez brata swego dziesięciominutowego starszeństwa napsuł jej wiele nerwów – nigdy nie życzyła mu źle i wiedziała, że jeśli by się od niej odwrócił, mogłaby śmiało skończyć swój żywot. To było dziwne uczucie, tak gorące i płomienne, niby początki miłości dwojga młodych kochanków, jak to tylko nastoletnie uczucia potrafią oddziaływać z podwójną mocą; czasem się tego bała i gdzieś w podświadomości tłukło jej się, że może nie powinno tak być. Jak można kochać kogoś, kto tak bardzo działa ci na nerwy? Jej trudność w rozumieniu relacji międzyludzkich nie ułatwiała pojęcia sedna tego problemu.
    Dlatego też nie przepadała za kręcącymi się wokół Finleya ludźmi. Czy to byli koledzy, czy koleżanki, czy właściwie ktokolwiek – w głębi duszy patrzyła spod byka, czując gdzieś na dnie serca uczucie zawodu, paniczny strach przed zrzuceniem z piedestału najważniejszej finnowej kobiety. Nie chciała tego zmieniać; całe życie wychowywali się razem i polegali głównie na sobie, chociaż ich dzieciństwo było pasmem szarpania się wzajemnie za włosy i okładania pięściami, przy czym brat górował w ciosach, bo zawsze była od niego drobniejsza; odgryzała się jednak jak tylko mogła i to dosłownie, bo ostre, dziecięce ząbki stanowiły jej najsilniejszą broń. Och, już dawno przestała liczyć, ile razy po takiej potyczce ona miała siniaki na ramionach, a Finn bezlitośnie pogryzione ręce i plecy. Być może to była ta szczególna więź bliźniąt, której nikt z zewnątrz nie potrafił pojąć; bądź co bądź słyszała o dramacie bliźniaków Weasley i drżała na myśl, że to samo mogłoby spotkać ich dwójkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Forsyth z westchnieniem odebrała od małej sówki dwie koperty i przeleciała wzrokiem po grzbietach. Naturalnie, matka napisała do Finleya, ją olewając z góry na dół. Ale i ona dostała list. List od ojca. Nie był on człowiekiem, który lubił rozpisywać się na papierze, jak i nigdy nie uchodził za gadatliwego, wręcz przeciwnie, aczkolwiek zawsze podczas roku szkolnego starał się pisać do dzieci chociaż kilka linijek. Tym razem koperta była znacznie grubsza i Sissy zastanawiała się, co takiego mogła zawierać.
      – Hej, Finn! – zawołała brata, ujrzawszy na końcu korytarza jego ciemną czuprynę. – Matka do ciebie napisała – powiedziała, dość niemiłym tonem głosu, wciskając mu do ręki kopertę.

      Forsyth Lester

      Usuń
  2. [A ja się witam serdecznie :) I ciekawych wątków i powodzenia, żeby tym razem się udało :)]

    Park Chaerin

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam ciepło ślizgona. Samych udanych i ciekawych wątków życzę:D]

    Marcin Madey

    OdpowiedzUsuń
  4. [O, kogo my tu mamy! Cześć, cześć. ;) Jak nie masz mnie jeszcze dosyć, możemy pomyśleć nad wątkiem, tylko tu masz większe pole do wyboru, jeśli o postacie chodzi. A tak w ogóle to baw się dobrze!]

    Jemma/Molly/Maxine/Fanney

    OdpowiedzUsuń
  5. [O BOŻE!
    KOCHAM GO, KOCHAM GO i nawet jego arogancki uśmieszek!
    Jejciuniu. Ślizgon! Postać jak najbardziej fajna. Ja mogę go pokochać już TERAZ!:)]
    Agnes Dolor "Angie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [I, jak bym zapomniała, zapraszam do siebie!:)]

      Usuń
  6. [jak my kochamy Ślizgonów. <3 świetny chłopczyk. sama chętnie bym takiego stworzyła, no ale w moich rękach to tylko twory płci żeńskiej powstają, więc mogę sobie jedynie pomarzyć. w każdym razie życzę dobrej zabawy i, oczywiście, zapraszam do siebie, a w szczególności do Amnesii. :)]

    Kendall Young & Amnesia Quinn

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć i czołem, witamy serdecznie, bo się jeszcze chyba nie znamy :) W każdym razie otwieramy szeroko ramiona i zapraszamy do siebie, mimo, że męsko-męskie idą Ci lepiej, moja Lu zawsze chętnie utrze komuś nosa, pokłóci się, albo powie, że kocha, ale chwilowo nie lubi. Baw się dobrze, a przede wszystkim - czuj się u nas dobrze, żeby nie było trzeciego podejścia! ;)]

    Lucy Wood/Ethel Covel

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dogadaliby się, gdyby Leah nie miała o nim opinii bawidamka (skoro dziewczyny rozpowiadają takie ploty...). Myślę, że mimo jej mimowolnego dystansu do niego, mogliby odnaleźć wspólny język w pokoju wspólnym. Oboje nie mogli zasnąć, więc przypadkowo wpadli tam na siebie o jakieś drugiej w nocy. Co ty na to?]/Leah

    OdpowiedzUsuń
  9. [Prześwietna postać, idealnie pasująca do Scorpa! Co prawda Scorpius tyka co pół lub w całości mugolskie, bo dziewczyny zmienia często, a jego aktualna jest mugolakiem, jednak co wolno wojewodzie... ;)
    Myślę, że dogadaliby się, bo charaktery mają podobne, nawet jeśli gdzieś tam w ideałach pojawiają się starcia. :)
    Zaś przyjaciel Scorpiusowi się przyda, taki prawdziwy, od serca, więc jestem na duże tak, tak, tak! ]

    Scorpius Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  10. [Lubię wizerunek, cześć! :)]

    June

    OdpowiedzUsuń