6 czerwca 2016

it's just gone noon, half-past monsoon

 http://66.media.tumblr.com/b2b08a335fe3f2025fea792075df1deb/tumblr_o2ps7nMNjg1rp0ftho1_1280.jpg
BISHUY ANDOPOLIS
VI – Ślizgon – niefrasobliwy dziedzic kopalni diamentów – półsierota – pięciokrotnie oskarżany o łamanie Międzynarodowego Kodeksu Tajności – jednokrotnie wyrzucony ze szkoły – klub transmutacji i alchemiczny – Góry Księżycowe, Uganda, Afryka


– Nie musisz padać na kolana mówi najpiękniejszym głosem, jaki słyszałem w życiu. Brzmiącym jak bicie szczerozłotych dzwonów nad Doliną Królów. – Nie będziesz już musiał padać na kolana przed nikim. Wiele razy będziesz pytał: dlaczego ja? Dlaczego akurat mnie to spotkało? Wiele razy będziesz się zastanawiał, czy spotkało cię największe szczęście, czy największe przekleństwo. Będziesz zazdrośnie spoglądał na nagłówki tabloidów. Na cierpienia ludów Trzeciego Świata. Będziesz chował się w najchłodniejszych zakamarkach swego domu i marzył o tym, by cofnąć czas. Bezgranicznie szczęśliwy będziesz stawał w miejscach, w których zawsze pragnąłeś stanąć, rozciągając na nie swoje zwierzchnictwo. Będziesz burzył i budował, będziesz rządził i dzielił, będziesz kochał, ale przede wszystkim będziesz nienawidził.
Feniks przerywa na chwilę i mruży oczy, jakby czegoś zapomniał, znów na mnie patrzy i dodaje:
– Przepraszam za tę pompę. Wiem, że nie lubisz nadęcia i pretensji, ale w końcu rzucam na ciebie klątwę. Albo błogosławieństwo, jak wolisz. To nie może wyglądać zwyczajnie.
Feniks podnosi dłoń, kieruje we mnie wskazujący palec, a potem widzę już tylko oślepiający błysk i w ułamku sekundy tracę świadomość.
Kiedy się budzę, wciąż jest jasno. Czuję słony smak w ustach. Wyciągam z kieszeni chusteczkę, wycieram twarz i bez wielkiego zaskoczenia zauważam na materiale plamy krwi. Językiem przejeżdżam po zębach, z ulgą stwierdzając komplet, ale za prawym policzkiem odkrywam twardy, metaliczny kształt. Nachylam się i wypluwam go na dłoń.
To jeden funt.
Sięgam do kieszeni spodni w poszukiwaniu kolejnej chusteczki. Trafiam na cały zwitek papieru, co bardzo mnie zaskakuje – pamiętałem, że w paczce została tylko jedna. Biorę papier w garść i wyjmuję go z kieszeni.
To zwitek dwustofuntówek.
Obmacuję obie tylne i przednie kieszenie spodni, kieszenie kamizelki na ryby, którą miałem cały czas na sobie – wszędzie jest pełno świeżych, pachnących farbą dwustofuntówek, znajduję je nawet w majtkach – kilka banknotów przykleja mi się groteskowo do skóry. Patrzę pod światło i widzę znaki wodne, zabezpieczające nitki, próbuję zetrzeć farbę, co mi się nie udaje. To prawdziwe banknoty. Na oko jakieś kilka tysięcy. A wśród nich złoty kawałek plastiku. Karta kredytowa na moje nazwisko.
Kiedy wybiegam na ulicę, nie czuję już wrażenia potęgi. Czuję odpowiedzialność tak wielką, że przygniata mi żołądek. Kiedy depczę mrowiska czerwonych mrówek, które upodobały sobie nasze podwórko – kiedy łapczywie zaciągam się gorącym powietrzem pachnącym jaśminem, biegnąc na najbliższą stację benzynową cztery kilometry do najbliższego bankomatu, wiem, że nie wygrałem życia, ale mam przynajmniej szanse na dogrywkę. A potem wkładam kartę, wpisuję pierwszy lepszy PIN, jaki tylko przyszedł mi do głowy, a na ekranie wyświetla się wyrok: EGP 999,999,999,99.

szukam wątków

17 komentarzy:

  1. [Wybaczę jeśli zaproponujesz jakiś ciekawy wątek c:
    Ładna fryzura, Ślizgonie.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Pomimo tego że jestem na urlopie, to wpadam powitać ciekawą postać i życzyć wielu udanych wątków oraz weny. W razie chęci zapraszam do siebie, chociaż wątek mogę obiecać dopiero po sesji. ]

    Silas Mulciber/Rhys Skeeter

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Och, wow. Skoro jest dziedzicem kopalni diamentów, to na pewno nie ma problemu ze zdobyciem nowych znajomości ;v Jestem ciekawa cóż takiego Bishuy wyczynia (albo co komu zdradza), że go aż pięciokrotnie oskarżano o łamanie Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Musi być interesującą osobistością! :D

    Cześć. Podoba mi się forma karty — bardzo nietypowa, myślę, że chętnie przeczytałabym jakąś notkę napisaną przez ciebie. Może kiedyś będziesz mieć okazję! :> Witam na blogu i oczywiście życzę powodzenia, oby wątki się znalazły. ]

    Enfys/Caelan

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Jeżeli wyrazisz chęć, Vincent i ja z chęcią podarujemy Ci wątek. Rzadko robimy takie podarki, ale masz naprawdę wspaniałą kartę. No i na dodatek to niesamowicie klimatyczne zdjęcie.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  5. [Leilah spędza wakacje w mugolskim świecie, więc nie jestem pewna czy udałoby się tutaj coś stworzyć. Także proponuje wątek szkolny. c;]

    OdpowiedzUsuń
  6. [A ja wpadłam tylko powiedzieć, że zachwyciłam się tą kartą, jest po prostu cudowna! Czytałam z zapartym tchem i jestem pod takim wrażeniem, że nawet nie masz pojęcia. Grzecznie namawiam na napisanie opowiadania o Panu Andopolisie, bo mimo że mnie już nie ma wśród autorów (a zamierzam wrócić), to obiecuję, że będę jedną z pierwszych, którzy je przeczytają :D]

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Obydwie moje postaci w pewien sposób są indywidualistami, ale wydaje mi się, że Caelan jednak w większym stopniu niż Enfys. Abernathy jest nieco podobny do Bishuya, więc ciężko byłoby im chyba nawiązać jakąś relację... Zwłaszcza, że z niego Ślizgon. ;v Oczywiście i tak dałoby się ich w coś wplątać, tylko że... Sama nie wiem, którą postać wolałabyś do wątku. O ile masz chęć! Bo nawet nie spytałam, tylko od razu założyłam, że będziesz ją mieć. :> Z Enfys można byłoby pójść w pozaszkolny wątek. Poza Hogwartem powinna czuć się swobodniej. Teraz jest małe zamieszanie z rocznikami postaci; kto będzie absolwentem, kto zostanie odmłodzony itd., więc w przypadku naszego wątku wypadałoby uznać, że Enfys dopiero co dostała swą oznakę prefekta naczelnego, ale rzecz jasna była zwykłym prefektem przez dwa ostatnie lata. :D Bishuy mógłby ją kojarzyć. Nad konkretną fabułą muszę jeszcze pomyśleć, bo jak zwykle na razie przychodzą mi do głowy albo głupie, albo kiepskie pomysły :< W przyszłym tygodniu powinnam nadrobić zaległości i jeśli tobie nic konkretnego nie wpadnie, to ja postaram się przybyć z kilkoma koncepcjami.

    A co do notki — czekam niecierpliwie! Z tego, co widzę, nie tylko ja. :D ]

    Enfys/Caelan

    OdpowiedzUsuń
  8. [Bishuy to idealny kompan dla Scorpiusa, a Ty szukasz wątków, więc co powiesz na jeden z dziedzicem Malfoyów? ]

    Scorpius Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  9. [Nie będę oryginalna i powiem, że tak jak moim poprzednikom, bardzo podobała mi się karta. Na początku nie zorientowałam się, o co tak właściwie chodzi, pewnie dlatego, że mój mózg ostatnio powolnie działa, ale jak już się zorientowałam, to pozostało już tylko poczucie czytelniczego spełnienia. Życzę ci dobrej zabawy razem z nami! ;)]

    Jemma/Molly/Maxine

    OdpowiedzUsuń
  10. [Wow. Co za typ. Opis wydaje się strasznie enigmatyczny przy całej gamie domysłów, które pojawiają się w mojej głowie, kiedy myślę kim on właściwie jest. Przyznaję, tego jeszcze nie było. A przynajmniej niewielu wprowadza tak tajemniczą, skomplikowaną historię swojej postaci. Jestem baaardzo ciekawa tego chłopaka. No i swoją drogą cholernie śliczne zdjęcie, jest przeuroczy.]

    Adalyn

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Zakochałam się w Twojej karcie i widzę, że nie tylko ja. :D Jest świetnie napisana i pochłonęłam ją praktycznie w minutę. Ciekawi mnie historia chłopaka, ciekawi mnie ten Feniks, ciekawi mnie sam pan Andopolis. Nie wspomnę nawet o zdjęciu — z taką buźką (i fryzurą!) Bishuy musi mieć branie, nie uwierzę, że jest inaczej. ;)
    Zapraszam do siebie na jakikolwiek wątek! ]

    Orlaith

    OdpowiedzUsuń
  12. [Cześć, przychodzę z niezłym opóźnieniem ale mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone. Nie lubię z reguły tekstów pisanych w pierwszej osobie, ale ta karta. No, kto wie. Może dzięki Tobie się do nich przekonam. Szukasz wątków, to świetnie bo ja też. Tylko u mnie z wymyślaniem niestety jest strasznie słabo. W każdym razie, może wspólnymi siłami damy radę? ;)]

    Avalon, Hyun i Lavena

    OdpowiedzUsuń
  13. [cześć, dziedzicu!
    masz świetnie napisaną kartę i fajną postać. a jeśli szukasz wątków, to zapraszam do Majki – mam wrażenie, że mimo wszystko by się dogadali.]

    Maya Weiner.

    OdpowiedzUsuń
  14. [Co za piękny chłopiec, baaardzo intrygujący! Czy jako była ślizgonką mogę liczyć na wątek?]

    Wanda V

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubiła deszcz.
    Słońce drażniło jej oczy i powodowało nieznośny ból głowy; gorące, parne powietrze wydawało się oblepiać ją, niczym sieć pajęcza, jak gdyby była muchą, złapaną w pułapką. Nienawidziła takich upałów, kiedy to temperatura wynosiła powyżej dwudziestu stopni, a najbardziej odpowiadało jej zachmurzone niebo. Chociaż matka Mayi była Szwedką, ojciec nigdy nie zabrał dziewczyny do małego domku na wybrzeżu, w którym rzekomo spędzili pierwsze miesiące po ślubie, a za co chwilami była mu wdzięczna, słysząc od licznych kuzynów, jakie gorące nastały lata, wakacje. Pod wieloma względami Anglia dużo bardziej przypadła jej do gustu: może z uwagi na nierzadko wiszące pod niebem ciężkie chmury, a może dlatego, że co i rusz padał orzeźwiający, zimny deszcz. Nie była pewna, aczkolwiek przyzwyczaiła się do tego, by raczej nie opowiadać byle komu o swoich upodobaniach, gdyż zazwyczaj spotykało się to z pełnym niezrozumienia wzrokiem i znaczącym "jasne...", wypowiedziane tonem przeznaczonym dla uszu dziwaka. Maya wychodziła z założenia, że tak czy inaczej zasłużyła już na miano dziwaczki, więc nie ma sensu się pogrążać, ale nie zamierzała z uśmiechem przytakiwać, kiedy współlokatorki podniecały się słoneczną pogodą. Wzruszała ramionami albo cedziła swoje zimne "nienawidzę upałów" tak obojętnie, jakby naprawdę było jej wszystko jedno – aczkolwiek skutecznie odstraszało potencjalne chętne do pogawędki na ten temat.
    Pisanie wypracowań nigdy nie stanowiło dla niej większej trudności, bowiem miała naturalny dryg do wypowiadania się w pracach pisemnych, a dodatkowo swoim maleńkim, drobnym pismem wyjątkowo szybko pokrywała kolejne strony pergaminu. Nie zwracała przy tym absolutnie żadnej uwagi na otoczenie, całkowicie ignorując chichoczące dziewczęta i przekrzykujących się młodych mężczyzn. Uważała taki rozgardiasz za coś wyjątkowo niesmacznego, jakby celowe zwracanie na siebie uwagi było w jej odczuciu nader obrzydliwe.
    Prychnęła cichym śmiechem, słysząc słowa chłopaka.
    – Nie ruszać się z Zamku, czy w ogóle nie musieć podnosić czterech liter z wygodnego, ciepłego fotela? – zagadnęła, pochylając się nad wypracowaniem i nie przerywając pisania. Wyrobiła sobie szczególnie podzielną uwagę i choć jej rozmówcom niejednokrotnie to przeszkadzało, bowiem uważali, że dziewczyna ich olewa, ta w najwyższym stopniu skupiona była na robieniu obu rzeczy jednocześnie. Dawała z siebie sto procent na jedną i na drugą czynność, dziwiąc się, że znajomi nie potrafią tego zrozumieć.
    Gips na lewej ręce nie ułatwiał jej skrobania piórem po papierze, bo ciężko było przytrzymywać kartkę, ale Maya jakoś sobie radziła. Przyzwyczaiła się do samodzielności, do samowystarczalności i na ewentualną próbę pomocy z początku zawsze reagowała agresywnie. Nie wiedziała dlaczego, ale miała dziwne wrażenie, że odbiera to jako osobisty atak na swoją wolność.
    Weiner uniosła głowę, nieprzytomnym spojrzeniem omiatając Pokój Wspólny i uczniów, porozrzucanych niedbale po jego kątach.
    – Nie sposób się nie zgodzić – mruknęła, marszcząc nos z obrzydzenia i ze stoickim spokojem mocząc pióro w atramencie wróciła do przerwanej czynności. – Byłoby mi potwornie przykro, gdyby absolutnym przypadkiem dostał się do wypielęgnowanej fryzury Amandy Lewis.
    Była to dziedziczka ogromnej fortuny swojego ojca, który traktował ją jak małą księżniczkę: rozpieszczona, nowobogacka dziewczyna, wszystko i wszystkich traktująca z góry. Maya miała z nią wyjątkowo na pieńku, od kiedy głupiutka blondynka ubzdurała sobie, że Weiner zamierza odbić jej chłopaka, co wyżej wymienioną niewymownie wprost bawiło, i co jednoznacznie dała po sobie poznać, czym, oczywiście, ponownie naraziła się wymuskanej panience.
    – Aczkolwiek nie zaszkodziłoby, gdyby tu czasem posprzątali – westchnęła, wreszcie odrywając wzrok od papieru i spoglądając na niego zaciekawiona. Raczej nie odbywali tego typu rozmów, prędzej coś na kształt "jaka teraz lekcja", albo "cholera, masz zadanie?". Zaintrygowało ją to.

    Maya Weiner.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Zdecydowanie demonizujesz osobę Scorpiusa! To niewątpliwie Malfoy i niedojrzały gnojek łamiący serca dziewcząt w imię poszukiwania miłości, ale zarazem ambitny i inteligentny chłopak, który wchodzi w dorosłość z wieloma wątpliwościami. Czuje nacisk różnorodnych oczekiwań względem niego i wciąż nie wie którym powinien sprostać, a które odrzucić.
    Z niego może być naprawdę dobry chłopak! :D Ale potrzebuje do tego dobrego towarzystwa. I złego do sprowadzania na wątpliwą drogę prawilności :D
    Chociaż teraz Scorp należy do absolwentów, więc ewentualny wątek musiałby zaczynać się gdzieś poza Hogwartem.. :C ]

    Scorpius Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Jakieś wątkowe marzenia? Czasem zdarza mi się poniektóre spełniać.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń