19 czerwca 2016

Wszyscy strasznie spinamy się,

 aby być jacyś. 
Codziennie rysujemy siebie, dolepiamy do siebie klejem kolejne kartki, 
 zdjęcia, wrysowujemy się w ramki, aby poczuć że jesteśmy
 czymś więcej niż imieniem i nazwiskiem.

Lea Illviana Bones
25 lat • Była Gryfonka i Szukająca • Czysta krew • Stażystka - ONMS
12 i pół cala, Cedr, pióro feniksa
20 IX 1998 r. Helsinki •  Fińsko-brytyjskie pochodzenie
Pozornie niewinna dziewczyna • Rozwijająca się poliglotka • Heterochromia

Urodzona jako czwarte dziecko, lecz dopiero pierwsza córka państwa Bones, najmłodsza z rodzeństwa i najbardziej rozpieszczana. Podobnie jak jej matka jest animagiem, lecz długo ubolewała nad zwierzęciem jej przypisanym. Uparcie dotrzymująca kroku swym braciom, przez wiele lat typowa chłopczyca przez lekkie wychowanie. Jako jedyna z rodzeństwa trafiła do Gryffindoru, gdy Tiara odnalazła w niej szlachetność i odwagę typową dla lwów. Zakończyła naukę z wyjątkowo dobrymi wynikami z owutemów, dzięki czemu mogła rozpocząć powolne wspinanie się po szczeblach kariery. Zamiast tego zdecydowała się iść w ślady ojca i zająć zgłębianiem większej wiedzy praktycznej oraz teoretycznej o magicznych stworzeniach, bez ograniczania się do smoków, lecz z sympatią do hipogryfów. Rok spędzony na podróży, zakończyła z jasnym postanowieniem, które obecnie zaczęła realizować wraz z ponownym powrotem do Hogwartu, teraz w roli stażystki ONMS.
Delikatna uroda i smukłe ciało, stwarzają pozory łagodności, której nie ma za grosz w całej postaci panny Bones. Zadziorny charakterek, nie raz zaskakiwał zbyt śmiałych amantów, którzy próbowali przy niej pokazać się ze strony samca Alfa. Nie można jednak zarzucić jej wulgarności, czasami gryzie się w język, zanim powie o kilka słów za dużo. Wyjątkowo wyrozumiała, przyjacielska, ale nigdy łatwo się nie zakochiwała. Otwartość i prawie wieczny uśmiech, powodują, że wiele osób lubi przebywać w jej towarzystwie. Nie przesadnie pewna siebie, umie zawalczyć o to, co jej i nie da się przegadać, gdy ma całkowitą pewność co do słuszności swego zdania.



Jeszcze raz Lea, bo nikt nie broni.
Ponownie nie wiem kto na wizerunku.
W tytule - J. Żulczyk
0/3 wątki (limit może się zwiększyć)

7 komentarzy:

  1. [Co tu tak cicho? Przybywam z urlopu na chwilę i już tyle postaci się pojawiło... No, ładnie. Ogólnie klimatyczne zdjęcie. I widzę, że też sobie podróżowała. Fajnie, fajnie. Podoba mi się postać. Uśmiecham się szeroko, życząc powodzenia, spraszając i uciekając do genetyki ;D]

    T. Yaxley

    OdpowiedzUsuń
  2. [Postać bardzo mi się podoba, chciałbym jakiś wąteczek ze stażystką ONMS :) Masz może chęci? :D]

    Profesor Madey

    OdpowiedzUsuń
  3. W ramiona hogwarckiej magii wrócił dwa dni temu; zdążywszy rozprawić się ze smoczą ospą, której nabawił się podczas pozyskiwania krwi Żmijozębów, udobruchał na odchodne młode osobniki rumuńskich Długorogów - potrafiły rozmnażać się z iście zawrotną prędkością, tym bardziej na ziemi, płynącej od zawsze w ich błoniastych żyłkach – po czym zasilił szeregi domostwa w Hogsmeade, ufetowany bardzo hucznie przez dwa puchate czworonogi, dotychczas dokarmiane przez jedną z uczennic Hogwartu. Nim jednak po powrocie zrobił coś owocnego z własnym życiem, pierwszy dzień smacznie przespał szczelnie ukryty pod pościelą własnego łoża, z podopiecznymi u boku, zaś drugi poświęcił na czytanie listów i wielu innych ciekawostek ze świata magicznego. Nie było go ponad rok, i choć zerkał pobieżnie na wydarzenia w zamku czy w kronikach Hogsmeade, zdawał sobie sprawę, że nastąpiły klarowne i niebłahe zmiany – do nich można zaliczyć chociażby przygotowywanie się klas siódmych do zakończenia roku i owutemów, bo sumy piątoklasistów zdążył marginalnie przegapić. Cóż, na swoją obronę mógł dodać tylko tyle, iż w karierze, którą obrał, trzeba liczyć się z długimi wyjazdami; nawet, jeśli dzieją się raz na kilka lat – Vlad się przyzwyczaił, toteż nie żywił przywiązania do miejsc, rzeczy i, można powiedzieć, nawet do ludzi. Jednakże zupełnie innym aspektem była Lea Bones.
    Nie musiał się obawiać o zajęcia i przygotowanie uczniów, bo był całkowicie pewien, że stażystka poradzi sobie z każdym zadaniem, a rozbrykani wychowankowie byliby ostatnim czynnikiem, jaki mógłby ją do zawodu nauczyciela zniechęcić. Poza tym, uczniowie na zajęciach z Opieki zaliczali się do tych skupionych oraz kulturalnych, jako że wybrali przedmiot, w większości, z własnej woli i planowali niekiedy związać z nim nadchodzącą przyszłość. Nie obawiał się też o to, że zmiana nauczyciela będzie miała duży wpływ na uczęszczających, szczególnie kiedy informacji o powrocie starego profesora nadal nie ma – siłą rzeczy, musieli przyzwyczaić się do zaistniałej sytuacji i ją zaakceptować, jeśli rzeczywiście zależało im na opanowaniu materiału. Jedyne czego nie był teraz pewny, to reakcji tych osób na jego widok; konkretnie, zastanawiał się nad pierwszymi słowami Lei, jeśli w ogóle czymkolwiek z własnych ust zechce go uraczyć. Owszem, był winien ponieważ to on zaprzestał odpisywania na listy – i nie, nie będzie próbował tego bronić kwestią braku tuszu do pióra – także nie obwieścił nikomu poza Longbottomem, że smocza ospa pokrzyżowała mu plany. Cóż, było to zaawansowane stadium, w którym trudności z oddychaniem stały się głównym powodem jego pobytu pod okiem uzdrowicieli – borykał się z nią miesiąc i można powiedzieć, że z dnia na dzień było tylko gorzej. Na szczęście odpowiedni ludzie świetnie się z nią uporali, dzięki czemu Karkarow mógł dokończyć resztę obowiązków, których praca zatrzymała się na moment jego choroby. Teraz także, poza dyrektorem, nie poinformował nikogo, iż wraca na stanowisko w pełni sił, całkowicie zmobilizowany.
    Na niespodziankę obrał sobie ostatnią lekcję ONMS, która kończyła się przed szkolnym obiadem i na zamkowym korytarzu pojawił się na dziesięć minut przed pełną godziną, oczekującą by hucznie zaalarmować przerwę. Solidnie stawiał każdy krok na marmurowej gramaturze podłoża; długa szata unosiła się napotykając opór wiatru, tworzącym się przy szybkim, acz spokojnym chodzie długowłosego – zmierzał wprost do sali, trzymając w dłoniach własne notatki, ażeby ponownie zasilić nimi szufladę mahoniowego biurka.
    Zbliżywszy się do drzwi, ściągnął nieznacznie brwi, jako że panowała za nimi błoga cisza. Stawiał na moment, w którym uczniowie rozwiązują jedno z teoretycznych zadań i tak też było, gdy bez pukania przekroczył próg sali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grupa szóstoklasistów uniosła hardo głowy, zamierając na dłuższą chwilę; niektórzy przetarli oczy, odbierając obecność profesora jako żartobliwy zwid, który jak się okazało, nie był żadnym kaprysem z czeluści zmęczonej dniem głowy.
      — Witajcie, moi drodzy — rzekł, posyłając zgromadzonym poweselały uśmiech — Jak się bawicie? — zatrzymawszy się przy biurku, przeniósł błękit tęczówek na Leę, która stała tuż nieopodal. Opętał go chwilowy i zarazem widoczny bezruch, będący impulsem do uzyskania odpowiedzi na pytanie: jak to możliwe, że w ciągu roku ludzie tak pięknieją? Vlado nie zmienił się ani trochę, jedynie kolor jego skóry dzięki rumuńskiemu słońcu uzyskał odrobinęcieplejszy odcień, aczkolwiek tamtejszy upał dawał się podczas południa porządnie w znaki.
      — Koniec zajęć — oznajmiwszy doniosłym tonem, subtelnie wodził wzrokiem po aparycji panny Bones. Gromada uczniów z głośnym i szczęśliwym jazgotem podniosła się z ławek, by stopniowo opuszczać salę. I zostawić tę dwójkę oko w oko.

      Vladimir Karkarow

      Usuń
  4. [ Cześć :) Chętnie napiszę z Tobą jakiś wątek, bo karta fajne rzeczy zapowiada. Od razu mogę Ci obiecać, że Liam nie jest typem zalotnika, więc nie będzie go musiała Twoja Lea odganiać. Możemy za to jakąś fajną historię wymyślić]

    Liam Stewart

    OdpowiedzUsuń
  5. [A ja niby taki człowiek skupiony, a tu zapomniałam odpisać... Tiaaa... Pewnie że coś ogarniamy. Muszę odżyć, bo mnie wchłonęły Morsy xD Także działamy coś! Różnica 3 lat, więc nw czy mieliby się znać ze szkoły szczególnie, że byli w innych domach, więc możemy stworzyć coś na teraz. Albbo jeszcze z tą animagią pokombinować.]

    yaxley

    OdpowiedzUsuń