11 czerwca 2016

you want in but you just can't win, so you hang in the lights


something isn't right, babe,i keep catching the words but the meaning's thin

Orlaith O’Sullivan
28.10.2005 — Slytherin — 11 cali, ostrokrzew, włókno z pachwiny nietoperza, dość sztywna — czysta krew — zaklęcia, obrona przed czar magią, eliksiry, zielarstwo, transmutacja, numerologia, starożytne runy, historia magii

W domu wychowywano ją na dumną ze swojego pochodzenia czarownicę. Uczono ją, by podkreślała czystość swojej krwi wtedy, kiedy tylko mogła, i nie zadawała się z gorszymi od siebie, czyli tymi, którzy byli o b r z y d l i w y m i   m i e s z a ń c a m i  albo — co gorsze —  s z l a m a m i. Orlaith na początku nie pytała, po prostu przyjęła taki stan rzeczy za coś całkowicie normalnego. Kiedy tylko przekroczyła Hogwart w wieku jedenastu lat, była pewna tego, że będzie podążała rodzinną tradycją i trafi do Slytherinu; tak też się stało. Przez pierwsze lata nauki ciągle uznawała słowa rodziców za świętość, unosiła się dumą i pychą, uważała się za lepszą, obrażała czarodziejów nieczystej krwi. W końcu jednak zaczęła się zastanawiać, dostrzegać dziury w ścieżce, którą podążała.
Gubi się we własnych myślach i emocjach, nie potrafi nad nimi panować. Łatwo nią manipulować, chociaż pozornie całą sobą zdaje się temu zaprzeczać. Z jednej strony ciągle pozostaje wierna naukom rodziców, z drugiej — powątpiewa w nie, co doprowadza tylko do jeszcze większego chaosu w jej głowie. Bywa zbyt pewna siebie, nawet arogancka, by zaledwie chwilę potem nie potrafić wydusić z siebie słowa. Zaczynają dręczyć ją wyrzuty sumienia, jest jednak zbyt dumna, by się do tego przyznać. Lubi wiedzieć więcej od innych, posiada duże ambicje. Nie znosi i nie potrafi przegrywać. Często mówi zbyt dużo, czego potem żałuje. Miła, kiedy czegoś potrzebuje. Przepraszanie w ogóle jej nie wychodzi. Nie do końca wie, kim jest i kim powinna być.













__________________________
Lana Del Rey, Hozier, Holland Roden
W karcie są poukrywane linki. Wraz z Orlaith przybywamy po masę wątków! Bawmy się! :)

13 komentarzy:

  1. [Dzień dobry!
    Ślizgoni zdecydowanie przeważają w Hogwarcie, jednak nie mogę narzekać, bo pani najzwyczajniej w świecie mi się podoba. Dlatego zapraszam do swoich postaci na wątek, skoro taka z niej ambitna uczennica, to może Adrianne dawałaby jej jakieś dodatkowe zadania albo prywatne lekcje? O ile kontynuuje naukę zaklęć. :)]

    ADRIANNE, ARIELKA i nieopublikowana ELAINE

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć! Holland na zdjęciu jak zwykle w nieoczywisty sposób piękna. Witam w Ślizgońskich szeregach! :> ]

    Adalyn

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam śliczną Orlaith - idealny dobór zdjęć Holland - i przychodzę z pomysłem na wątek. Obojgu wpajano iż Ci czystej krwi górują nad innymi. Myślę, że mogliby spotkać się kilka lat wcześniej i razem dokuczać uczniom, którzy są potomkami zwykłych ludzi. Potem kontakt by się im urwał iż oboje skrycie żałowali swych czynów. Mogliby wpaść na siebie i odnowić starą znajomość lub moglibyśmy skupić się na ich przeszłości. Co Ty na to? :)

    Finely Adam Lester

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Jeśli to nie problem, to bardzo chętnie ujrzę Twoje rozpoczęcie :)]

      Usuń
  4. [cześć i dziękuję bardzo. <3 mi się z kolei podoba strasznie imię Twojej pani: i szczerze przyznam, że sama miałam takie nadać swojej, ale podejrzałam w roboczych i stwierdziłam, że po co się powtarzać. no a teraz Charmaine jakoś o wiele lepiej mi do niej przypasowało, więc ogólnie rzecz biorąc na dobre mi to wyszło! :D
    co do wątku, to co Ty na to, żeby, skoro obie lubią wiedzieć więcej od innych, mimo różnicy wieku i w ogóle rywalizowały ze sobą na tym polu i to dość ostro? z początku może być to naprawdę niechęć z jednej i z drugiej strony, a potem być może coś się zmieni... co myślisz? c:]

    Charmaine McLein.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ułożony wygodnie na fotelu czytał list, który napisała do niego matka i wysłała śnieżnobiałą sową. Mógł zrobić to dopiero teraz, gdyż uważał to za coś bardzo osobistego. Nie lubił, gdy inni wtykali nos w nie swoje sprawy. Oczywiście, że uwielbiał być w centrum uwagi, a jednak szanował też swoją prywatność. Starał się nie zwracać uwagi na siedzącą tuż obok dawną znajomą. Jej wzrok był skierowany jednak w książkę, do przedmiotu, w którym Finley całkiem nieźle się odnajdował, nie licząc tego razu, gdy zamienił swego partnera w oślizgłą żabę. Zrobił to celowo by zaimponować dziewczynie, o której dawno już zapomniał. W pamieci utkwił tylko fakt, iż jej imię rymowało się z czekoladą . Problem jednak pojawił się gdy nie poradził sobie ze zwróceniem mu dawnej formy. Tego dnia stracił kilka punktów, ale zyskał atencję Ślizgonki. Teraz widząc Orlaith, która siedziała z nosem w książce złapał się na tym, że po raz kolejny czyta pierwsze zdanie listu. Brakowało mu dawnych wieczornych eskapad, kiedy to w trzeciej klasie wkradli się do dormitorium borsuczych dziewczyn. Po użyciu zaklęcia Anteoculatia wiele z nich następnego ranka obudziło się z pokaźnym porożem. Nikt nigdy nie dowiedział się czyja to była sprawka, a partnerzy zbrodni opili to przy piwie korzennym. Do dziś głowi się czemu dziewczyna zrezygnowała ze wspólnych zabaw . Jednak najpewniej kierowało nią to samo co Finleyem. Byli dzieciakami, którzy trafili na siebie w dobrym momencie. Każdy musiał się kiedyś wyszaleć, ale teraz oboje są już w VI klasie i powinni w końcu spoważnieć. Jednak brakowało mu tej małej dawki adrenaliny, kiedy to musieli zważać na zbyt ciekawskich nauczycieli. Zaskoczyło go jednak, gdy dziewczyna odezwała się do niego jako pierwsza. Ten wolałby rozkoszować się ciszą, lecz nie wypadało mu milczeć. Mimo dręczenia uczniów brudnej krwi, był dobrze wychowanym chłopcem. Łatwo przyszedł mu ton pełen obojętności. Nawet gdyby dziewczyna chciała, to nie potrafiłaby wyłapać, że przed chwilą o niej myślał.
    - Hej - odpowiedział cicho dalej skupiając wzrok na trzymanym w dłoni liście. - Nie powinnaś przypadkiem uczyć się transmutacji?
    I mimo złośliwej uwagi, dał jej znać, że wcześniej już zwrócił na nią uwagę. Nie było tajemnicą, że Finley byłby w stanie pomóc każdemu z tej dziedziny. Nigdy jednak nie miał do tego chęci i ochoty. Poza tym jeszcze nikt nie przyszedł do niego z ową propozycją. Dziewczyny raczej wybierały o wiele przyjemniejsze do nauki przedmioty.
    - Czyżbyś czytała właśnie o komplikacjach przemiany w iguanę? Wbrew pozorom są bardzo niebezpieczne. - Nie potrafił poprzestać na codziennym, mijanym na korytarzu hej . Odłożył nawet list, który uprzednio złożył w kopercie, którą otrzymał dzisiejszego ranka. Nie mógł również powstrzymać się od wplecenia odrobiny żartobliwej uwagi. - Kiedyś odgryzła nos chłopakowi z pierwszego roku. I oto jak wielcy czarodzieje tracą swoje wąchacze.

    F.A.Lester

    OdpowiedzUsuń
  6. [O, cześć! Świetnie, że tutaj zawitałaś, w dodatku z taką ciekawą Ślizgonką. Życzę jej ostatecznego zjednania się z jasną stroną mocy, a tobie dobrej zabawy razem z nami. c:]

    Jemma/Molly/Maxine

    OdpowiedzUsuń
  7. [hm, po tym "zielarstwie" z Twojej karty wnioskuję, iż Orlaith mogłaby uczęszczać do koła zielarskiego? aczkolwiek mogę się mylić, jakby coś, to mnie popraw. :D bo myślałam o tym, żeby dziewczyny dostały tam jakieś zajęcie w parze i zamiast połączyć siły i się skoncentrować, by wyszło im jak najlepiej, co z pewnością mogłoby dać niesamowity efekt, nasze panny zaczęłyby robić każda sama sobie, całkowicie ignorując tą drugą i się kłócąc, jednocześnie będąc przeświadczona "muszę jej pokazać, że jestem lepsza!"
    co sądzisz o takim rozwiązaniu? :)]

    Charmaine McLein.

    OdpowiedzUsuń
  8. [Witam się co prawda z lekkim opóźnieniem ,ale no trudno. Ostatnio więcej mnie tu nie było niżeli byłam. W każdym razie cześć, dobrej zabawy i wytrwałości. W razie chęci zapraszam do którejś z moich postaci, wymyślimy coś;)]

    Hyun, Avalon i Lavena

    OdpowiedzUsuń
  9. Odgryzła mu się tym samym, a Lester w środku aż skakał z radości. I choć gdy czasem ich docinki były nie na miejscu, zawsze mieli z nich ubaw. Głos Orlaith był niczym miód na jego uszy, lecz nie dawał po sobie tego poznać. I choć na końcu wrzuciła złośliwa uwagę, co do pochodzenia chłopca - który rzeczywiście był mugolem - to przez chwile zdawało mu się, ze tego żałuje. Było jednak już późno i nie myślał już jasno.
    - Niedługo. Czyżbyś nie mogła się już doczekać chłopców latających na miotłach. Nawet z boiska słychać krzyki dziewcząt - uśmiechnął się łobuzersko ukazując rządek śnieżnobiałych zębów. Mama, która karmiła go brokułami zawsze powtarzała, że ma niesamowite uzębienie. A ostre kły przydałyby się przy rozgryzaniu ciał czarodziei brudnej krwi. Oczywiście żartowała, a przynajmniej miał taką nadzieję... To prawda, że nigdy za nimi nie przepadał, ale to nie zmienia faktu, że nigdy nie byłby w stanie kogoś zabić tylko z tak błahego powodu. - Właściwie to mógłbym zapytać się Jamesa, ale ostatnio jest dla mnie nieuchwytny.
    tak naprawdę wcale go nie szukał, a to kłamstwo przyszło mu równie szybko co pozostałe. Ostatnio był bardzo zajęty nie będąc zajętym.
    -A jak tam idzie na Kole Zielarskim? Jeszcze cię nie wyrzucili? - Zielone roślinki niczym oczy dziewczyny nigdy nie pociągały Ślizgona. Wystarczyła mu wiedza podstawowa z innych lat nauki, kiedy Zielarstwo było jeszcze obowiązkowe. Zapamiętał cenną radę od jednego z nauczycieli, który przestrzegał przed zbyt intensywnym nawożeniem Klaposkrzeczków . Do dziś pamięta ten ich paskudny skrzek.

    [Nie przejmuj się, mnie też nie idzie :D]

    F.A.Lester

    OdpowiedzUsuń
  10. [Nie ma za co i dziękuję. Jasne, u mnie zawsze są chęci na wątek! Masz jakiś pomysł?]

    Adalyn

    OdpowiedzUsuń
  11. [Feniks jest oczywiście tylko na potrzeby tej krótkiej historyjki do karty. Jest metaforą tego, jak Bishuy zostaje obarczony odpowiedzialnością za kopalnie diamentów wcześniej należące do ojca.
    Nie wiem jak by było w rzeczywistości, ale na blogu ma branie. Tyle osób chce z nami wątek, a ja nie mam nawet kiedy przysiąść, żeby odpisać na kwadratowe komentarze :D Przyjmuję zaproszenie! Mam nadzieję, że coś Ci wpadło przez te trzy dni, bo ja jestem super w zaczynaniu wątków, kiedy jestem w biegu, wtedy najszybciej mi się pisze.]

    OdpowiedzUsuń