5 lipca 2016

im więcej wiem, tym lepiej


Baldwin Albertus Fortescue; urodziny obchodzi 15 października; 19 lat; na świat przyszedł w Londynie; były Ślizgon, były Prefekt Naczelny (tak naprawdę nigdy nie oddał odznaki!); bogin - on sam pod działaniem veritaserum; patronus - zając; krew czysta od wieków; a budowy różdżki nie zdradza się przy pierwszym spotkaniu, bo możesz się okazać czarnoksiężnikiem; niedoszły przyszły uzdrowiciel; aktualnie praca na dwa etaty: w lodziarni rodziców i staż pod skrzydłem Mistrza Eliksirów; zamieszkały w Hogsmeade; powiązania 
Po ukończeniu szkoły pozostał tylko długi sznur, na którym mógłby się zawiesić (tak interpretował ślizgoński krawat), gdyby tylko był odrobinę mniejszym egocentrykiem. Skończyło się poczucie władzy, dręczenie i manipulacja. W prawdziwym świecie nie wystarczy kilka haków, by trzymać w garści całe miasto, ale na szczęście Baldwin ma w sobie jeszcze jedną cechę, która teoretycznie powinna zapewnić mu świetlaną przyszłość – ponadprzeciętny pęd do wiedzy. Wbrew oczekiwaniom wszystkich znajomych i rodziców nie rozpoczął kariery w Ministerstwie Magii, a to, co wszyscy brali za żart miało zostać wprowadzone w życie. Tuż po szkole rozpoczął kurs uzdrowicielski, ale szybko okazało się, że Fortescue najzwyczajniej w świecie brak empatii. Czym innym jest praca z żywymi czarodziejami, a czym innym trening na zwłokach. Gdy działo się to pierwsze, nie wystarczyło wysuwać jak z rękawa kolejnych tajemniczych diagnoz, nie wystarczyło tysiące artykułów w magicznych magazynach naukowych. Działanie praktyczne zdyskredytowało go niemal na starcie i nie, wciąż się nie pozbierał, chociaż z uniesioną wysoko głową oznajmia wszystkim, iż eliksiry to jedyna pasja i jedyna droga do osiągnięcia sukcesu. Gówno prawda – eliksiry to wyłącznie alternatywa, nieprzynosząca nawet w połowie tyle samo satysfakcji, co poprzednie zajęcie. Już widział siebie w kitlu, już jeździł po międzynarodowych konferencjach naukowych, już wymyślał coraz to nowsze zaklęcia na urazy pourokowe, jakich nie udało się jeszcze komukolwiek opanować... Tak, to były piękne wizje, a musiał pożegnać się z nimi praktycznie z dnia na dzień, gdy pewien profesor (po wręczeniu mu testów z najwyższym wynikiem na roku) powiedział wprost, że się nie nadaje. Od tego czasu nie utrzymuje kontaktu z kimkolwiek, kto mógłby się domyślić, jak bardzo czuje się skonfundowany. Praca w lodziarni matki wydawała się świetną alternatywą, bo przecież nie stoi za ladą i nie podaje nikomu kolorowych gałek o przedziwnych smakach! A gdzie tam! Baldwin jest przywódcą, więc Baldwin nadzoruje wszystko z zaplecza – gdzie też topi smutki w kolejnych porcjach lodów. Trzeba testować nowe smaki.
Co jeszcze uskutecznia po szkole? Przesuwa bariery, te mentalne też, ale z obyczajowymi miewa delikatne problemy (chociaż ostatnio coraz mniejsze - Baldwin smakuje życia!), bo przecież nie przystoi, nie wypada i lepiej zasłonić oczy. I chyba właśnie dzięki temu, zawsze tak dobrze wyważa słowa. Woli nie angażować się w swoje prywatne problemy, lepiej zająć się sprawami nieosobistymi. 
Zły tylko w lataniu i określaniu damskich zamiarów wobec swojej osoby – przecież nie można tego traktować na poważnie, żadnej z tych rzeczy. Ma spore problemy z ustalaniem priorytetów, dlatego zazwyczaj kończy z podkrążonymi oczami i z książkami w roli poduszki. Miewa także dylematy charakteru czysto humorystycznego: kiepsko opowiada żarty, a jeszcze gorzej rozpoznaje sytuacje, w których powinien się zaśmiać. W trudnych chwilach stosuje najstarsze na świecie uniki – zrzuca winę na kogoś innego i odchodzi, bo ślizgonizm to przecież stan ducha. Nie przyswoił w dzieciństwie definicji słowa dość (wtedy kończyło się to przedobrzeniem z czekoladowymi żabami i bolącym brzuchem, teraz konsekwencje bywają tragiczniejsze, bo to świat dorosłych). 

12 komentarzy:

  1. [ Cześć. Wydaje mi się, że pamiętam Baldwina ale oczywiście mogę się mylić. Ciebie jednak pamiętam, więc witaj znowu :) Życzę dobrej zabawy, ciekawych wątków i miłego pisania :) ]

    Silas Mulciber/Rhys Skeeter/Audrey Miller

    OdpowiedzUsuń
  2. [FOALS. O boże, nie wierzę w to, co widzę, naprawdę! Kocham cię, po prostu cię kocham. Dałoby się ciebie namówić na wątek z Molly? Albo w sumie z kimkolwiek by ci pasowało.]

    Jemma S./Molly W./Maxine C./Declan S.

    OdpowiedzUsuń
  3. [Chyba kojarzę postać pod tym imieniem i nazwiskiem, choć równie dobrze mogło mi się coś pomieszać. Zresztą nick też wydaje mi się znajomy. Podoba mi się kreacja postać i motyw z niezdolnością wykonywania upragnione zawodu przez brak empatii. Taki właściwie powiew świeżości. Życzę powodzenia w jej prowadzaniu.]

    A. Winrose

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Ehehehe <3

    (Kreatywny komentarz)]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witaj!
    Kojarzę, ale nie jestem pewna. Veritaserum to chyba zniszczyłoby każdego z nas. Zapraszam na wątek z szerokim uśmiechem na twarzy i ramiona wyciągniętymi do ciebie. Musimy im coś skleić!;D
    Kochany gif z Klubu wybranców, ale nie wiem czy film znasz.]
    Logan Linley

    OdpowiedzUsuń
  6. wiem, ze to oklepane, ale no muszę zrobić ah, oh! do wizerunku

    Casilda

    OdpowiedzUsuń
  7. [Chyba już oszczędzę sobie pisania na temat, że skądś kojarzymy tego pana. Jest naprawdę ciekawą postacią i przynajmniej ja byłabym bardzo chętna na wątek. Witam serdecznie!]

    Solene // Aaron // Lenard

    OdpowiedzUsuń
  8. [czytając Twoją kartę już wyobrażałam sobie Lole i Baldwina pogrążonych w długich konwersacjach składających sie głownie z typowych docinków natury ślizgońsko-gryfońskiej. A tak serio, to czy Baldwin nie chciałby dorobić sobie na korkach z eliksirów?] Charlotte Edwards

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dziękuję za tak miłe słowa. Powiązania są w większości nieaktualne, wiele osób mi pouciekało. Ja za to miałabym jakiś pomysł. Nasza dwójka jest zbliżonego wieku, Twój pan mógłby być zawsze o krok szybciej niż ona. Ona była prefektem, on prefektem naczelnym. Ona chciała iść na staż do nauczyciela eliksirów, wylądowała na transmutacji. Czy mogliby tak cały czas ucierać sobie nosa? ]

    El sol

    OdpowiedzUsuń
  10. [Hej!
    Nie jestem pewna, ale chyba kojarzę Baldwin'a, i pod imieniem i wizerunkiem, ale głowy nie dam sobie uciąć. Karta naprawdę fajnie napisana. Życzę Ci wspaniałej zabawy i wielu wątków. :D]
    Agnes Dolor

    OdpowiedzUsuń
  11. [W porządku, przecież nie zawsze musi być kolorowo. Skoro razem byli w Klubie Ślimaka, to tak czy siak musieli wpadać na siebie przynajmniej od czasu do czasu. Molly zalicza się w sumie do tych wrednych rudzielców, więc w czasach szkolnych mogliby w sumie drzeć ze sobą koty. Może nie jakoś bardzo się nienawidzić, ale po prostu za sobą nie przepadać. A teraz mogłoby ich spotkać to nieszczęście, że w jakiś sposób zostaliby sąsiadami, co ty na to?]

    Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Koniec szkoły, to można zaszaleć! Może Baldwin też powinien... poza testowaniem nowych smaków lodów. ]

    OdpowiedzUsuń