3 lipca 2016

imaging we are higher than the sparrows

Kiedyś miał wszystko czego zapragnął, wystarczyło tylko słodko się uśmiechnąć. Niestety, kiedy przestał być małym, uroczym urwisem, stracił umiejętność owijania sobie wszystkich wokół palca za pomocą uśmiechu. Zaczął za to stosować tandetne i prostackie odzywki, które sprawiły, że płeć piękna omija go szerokim łukiem, a cięty język, (nie)śmieszne żarty i odrobina złośliwości spowodowała, że część płci męskiej również za nim nie przepada, tak jak nauczyciele, których niekiedy doprowadza do szału. O dziwo, znalazł jednak grupkę chłopców, która stała się jego "fanami" i, co ważne dla Noela, zawsze śmieje się z jego żartów. Może i bywają głupi, ale Molina to nie obchodzi, dopóki łażą za nim wszędzie i taktują go jako swojego przywódce. Nie obchodzi go też fakt, że ich banda nie sieje postrachu, ani nie jest tą najlepszą i najpopularniejszą w szkole, bo wcale nie o to mu chodzi. Potrzebuje tylko trochę uwagi od innych, podziwu i wiernych kumpli, z którymi może się wygłupiać. 
Noel Molin –– 17 lat –– Szwed –– po wakacjach klasa VII –– Gryffindor –– czysta krew –– kruk –– nietoperze –– 11 cali, orzech, włos z grzywy jednorożca, giętka –– brat bliźniak, jego lepsza wersja –– Klub Pojedynków
Cześć! Na zdjęciu random, cytat w tytule należy do EXGF - We are the hearts. Brat bliźniak znajduje się w wolnych i ukocham za niego (autorka Mayi Weiner pewnie też!). Wątki raczej średnie i krótkie, męsko-męskie średnio mi idą, a także stosuję handel wymienny. MISTRZ GRY mile widziany :)

39 komentarzy:

  1. Cześć!Chodź do mnie na wątek!
    Casilda

    OdpowiedzUsuń
  2. coś moze sie wymyśli, zalezy na co masz ochotę ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Witam, witam. Co prawda mam samych panów, ale możemy im zrobić jakąś ciekawą relację i tak, a jeśli nie to może z panią profesor się uda. Życzę dobrej zabawy i wielu ciekawych wątków :) ]

    Silas Mulciber/Rhys Skeeter/Audrey Miller

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Nie wiem czy chcesz zacząć wątek w momencie rozpoczęcia roku szkolnego, bo w sumie tak byłoby najlepiej. Ewentualnie nasze postaci mogą się poznać przy pierwszej wizycie Audrey w Hogwarcie jeszcze podczas poprzedniego roku szkolnego. Teoretycznie jeszcze mogą spotkać się w wakacje, ale nie wiem jak można by to pociągnąć.
    Myślę, że to jaki stosunek będzie mieć Miller zależy od tego jak Noel będzie zachowywać się w stosunku do niej i zajęć :P ]

    Audrey Miller

    OdpowiedzUsuń
  5. [cześć, hej, siema, zaczynasz, kochanie. <3]

    Majeczka.

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Okej, podoba mi się. Ja nam coś zacznę zatem :) ]

    Audrey Miller

    OdpowiedzUsuń
  7. [od wyprawy do lasu? nudno, mokro, Anton nie chce iść, no to idą sami. :D]

    Maya Weiner.

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dziękuję. W takim razie wyczekuję cierpliwie żeńskiej postaci. :)]

    Igor

    OdpowiedzUsuń
  9. [Witam serdecznie! Kolejna osóbka, której nie kojarze... czy mnie naprawdę tak długo nie było? Witam i zapraszam, może gdzieś się dogadamy. Szczególnie, że mam wiele wolnych miejsc - wątki mi pouciekały :( ]

    Solene//Aaron

    OdpowiedzUsuń
  10. [Zacznę od tego, że szwedzki akcent jest zdecydowanie moim ulubionym. Głupie żarty to specjalność Agnes. Pan naprawdę fajny, trochę taki do mnie podobny, ale może lepiej, żebym się nie przyznawała, że jestem do niego podobna;)
    Cudownie. Agnes jest dziewczyną i uważa, że Noel i tak jest słodki, choć nie jest dzieckiem!:) Ja zapraszam no i Agnes zaprasza z szeroko otwartymi ramionami.]
    Agnes Dolor

    OdpowiedzUsuń
  11. [Agnes nie jest raczej typem fanki kogokolwiek, ona raczej łazi własnymi ścieżkami.
    A chodzi o to, że kobiety z Grecji są bardzo ładne więc Agnes źle by się przy niej czuła.
    Sama nie wiem może Noela i Agnes kiedyś łączyło coś więcej, albo nadal łączy, hmm?]

    OdpowiedzUsuń
  12. [Żeby nie było tak łatwo to może Noel i Agnes by się kochali kłócić i wyzywać. Byliby takimi ogromnymi wrogami, ale jak trzeba by było to jeden skoczył by za drugiego w ogien. Może wątek postawimy w okoliczność balu w Hogwarcie, ani Agnes nie miałaby z kim pójść ani Noel nie miałby pary. Wypadłoby tak, że byliby na siebie skazani. Agnes musiałaby się uśmiechać szeroko do wszystkich jednocześnie depcząc Noel'owi po palcach. To mógłby być całkiem zabawny wątek, co myślisz?;P]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Skoro wymyśliłam to może ty? ;)]

    OdpowiedzUsuń
  14. oh Noel moze byc tym tępym chujem który ją zranił i z dnia na dzień z dupy bez słowa zaczął jej unikać i zerwał kontakt

    Casilde

    OdpowiedzUsuń
  15. No musimy sprawić by niekoniecznie z wlasnej woli musieli spedzać razem czas, moze jakimś trafem będa musieli zatuszować śmierc kota woźnego by nie być o to posądzonym? xDD No nie wiem naprawdę jakoś wen dzisij nie mam

    OdpowiedzUsuń
  16. [Pierwszą postać witam jako drugą, tak naprawdę, ale co tam. Mam słabość do Szwedów przez pewną wspaniałą książkę, dlatego w tym momencie wszelkie wady Noela zostały przyćmione. I dlatego też jest dla mnie idealny, bo Szwed.]

    Jemma/Molly/Maxine

    OdpowiedzUsuń
  17. [Powiem ci tak: wiem, co jest nam pisane. Jest nam pisana przyjaźń forever together, bycie bff i skakanie za sobą w ogień, bo czemu nie. Co ty na to? c:]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  18. [Polecam Kronikowy Kącik Kodowania, można zrobić z nim naprawdę fajne karty! :D
    Jako że mówiłaś, że męsko-męskie Ci nie idą, to co powiesz na jakiś wątek z Roxanne?]

    Roxanne

    OdpowiedzUsuń
  19. [Hmm, z tym podrywaniem to raczej wątpię, bo Roxanne to taka trochę chłopczyca, w dodatku gówniara, która idzie dopiero do piątej klasy. Aleeeee tak się składa, że jej ojcem jest nikt inny jak George Weasley, całkiem możliwe więc, że Roxanne ukradła mu coś ciekawego. Na przykład zmieniacz czasu nowej generacji, o. I Noel jakimś cudem się tego dowie, chociaż Weasleyówna nikomu o tym nie mówiła, no i się zacznie. Mogą przypadkowo cofnąć się w czasie, gdy będą walczyć o zmieniacz, heu heu.]

    Roxanne

    OdpowiedzUsuń
  20. [A ogólnie jaka jest relacja między nimi poza tym zmieniaczem? Pewnie się znają, bo oboje siedzą w Gryffindorze, ale masz jakieś konkretne życzenia? :)]

    Roxanne

    OdpowiedzUsuń
  21. [Okej, mi to pasuje ;) Możemy jeszcze dorzucić taki smaczek, że Noel ma na pieńku z Fredem, bratem Roxanne, co sprawia, że ona sama również trzyma się do niego na dystans.]

    Roxanne

    OdpowiedzUsuń
  22. [Jasne, mogę nam coś wymyślić, tylko nie wiem czy myśleć o czymś, co będzie działo się w czasie wakacji (może jakieś rozgrywki Quidditcha?), czy jednak w roku szkolnym. c:]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  23. Agnes w poniedziałek latała w tą i we w tą. Miała nadzieję, że jakiś przystojniak ją zaprosi, szkoda tylko, że żaden z przystojniaków jej nie zaprosił. Miała gorzej, jako dziewczyna nie mogła prosić się o to, aby ktoś z nią poszedł. Mogłaby nawet pójść z śmierdzącym Jimmym.. chociaż nie, nie była aż tak zdesperowana. Nikt, nikt jej nie zaprosił na ten cały powalony bal! Nikt! Nie potrafiła w to uwierzyć, do momentu aż nie dowiedziała się, że Noel Molin chce iść sam była w złym humorze. Ta wiadomość ogromnie polepszyła jej humor. Cieszyła się cały tydzień, aż w końcu na dwa dni przed balem on ją zaprosił, nie mogła odmówić, dlaczego? Ponieważ głupek zrobił to w momencie gdy cała szkoła się na nich patrzyła. Agnes była pewna, że któryś z jego debilnych przyjaciół go namówił, aby z nim poszła. Tak więc dwóch nienawidzących się ludzi zostało zmuszonych, aby iść razem na bal, to naprawdę zabawne! Gryfonka miała ogromną chęć zepsuć bal Noel'owi i wiedziała, że tego dokona, zrobi wszystko, aby tylko pogrążyć tego idiotę! Nienawidzili się od momentu gdy Agnes przekroczyła progi Hogwartu, on chodził wtedy do drugiej klasy, od samego spojrzenia zaczęła się ogromna wrogość. Gryfonka nienawidziła go do tego stopnia, że zawsze "umilała" mu śniadanie wrzucając do jego owsianki mnóstwo bekonu, gdy przechodził nauczyciel tłumaczyła się mówiąc słodkim głosikiem: Ale ja myślałam, że Noel taką lubi! Jasne. Sama nie wiedziała skąd to się wzięło, po prostu się nie tolerowali i tak już zostało. Dzisiaj późnym popołudniem Agnes spojrzała w lustro. Musiała się już zacząć przygotowywać. Do balu została godzina. Zaczęła szczotkować zęby i czesać włosy równocześnie, gdy skończyła zakręciła swoje włosy lokówką. Jej włosy miały teraz czerwony kolor i sięgały jej do ramion, spięła włosy w koka za pomocą srebrnej spinki. Nie oszukujmy się miała wielką nadzieję na wyrwanie jakiegoś przystojniaka z Ravenclaw'u. Powieki pomalowała srebrnym cieniem i zrobiła czarne kreski na każdej z nich. Usta za to pomalowała pudrową szminką. Zaczęła szybko malować paznokcie na przemian srebrnym i różowym lakierem. Zostało jej pół godziny, ale ten czas szybko płynie. Przebrała się w pudrową suknię, którą wysłała jej mama miesiąc temu, kiedy dziewczyna myślała, że ktoś cudowny ją zaprosi na bal. Na nogi założyła swoje srebrne pantofelki na dość wysokim obcasie, przez chwilę, aby rozluźnić stopy zaczęła spacerować po dormitorium. Dziewczyn już dawno nie było, spojrzała na zegar, zostało jej pięć minut, nie zamierzała się teraz śpieszyć, niech na nią długo czeka! Już Agnes zadba o to, aby mieli wielki wejście! Przeszła się jeszcze raz. Na swoje uszy założyła srebrne kolczyki w kształcie gwiazd i łańcuszek tego samego koloru i kształtu. Złapała swój perfum różany i rozpyliła go na całej szyi i dekolcie. Spojrzała na zegar, już pięć minut po rozpoczęciu. Zaśmiała się cicho wyobrażając sobie minę Noel'a. Spojrzała na siebie, wyglądała dobrze. Wyszła z dormitorium i spojrzała na wychodzących chłopaków, każdy w garniaku, uśmiechnęła się szeroko, wyglądali świetnie. Agnes w duchu miała nadzieję, że Noel mimo swojej końskiej mordy, jak zwykła mu powtarzać, dorówna im elegancją. Wyszła z pokoju wspólnego i zeszła po schodach, Noel już na nią czekał. Wyglądał dobrze, jak na jej standardy. Uśmiechnęła się ponownie dzisiaj, nie potrafiła się przed samą sobą przyznać, że w głębi duszy nawet go lubiła. Kochała się z nim kłócić i obrażać, obrażając ją coraz częściej powodował, że się śmiała. Może to przyjaźń? Słysząc jego słowa, zaczęła się głośno śmiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. — No wiesz co? A ja się tak śpieszyłam. — skłamała i złapała go pod ramię chcąc go tym zdenerwować uderzyła ręką w drzwi, które teraz były zamknięte. Cały tłum zebrany w wielkiej sali zaczął się im przyglądać, właśnie na to czekała! — Chodź, Noel, uderzamy na parkiet! — krzyknęła do niego i popchnęła go do siebie. Niektórzy ludzie zaczęli się śmiać, inni patrzyli na nich dziwnie. Agnes czerpała z tej sytuacji coraz większą satysfakcję. Złapała go w ramiona i zaczęła się kołysać w rytm muzyki. Miała ochotę palnąć jeszcze coś głupiego, ale powstrzymała się widząc minę Noel'a. Znowu zaczęła się śmiać. Zespół stojący na scenie zaczął grać nico ostrzejszą i głośniejszą piosenkę.

      Agnes Dolor

      Usuń
  24. [Hmm w sumie friendzone zawsze spoko haha! Ogarniamy konkrety na gg? :)
    PS. Oby ten wątek był dłuższy niż poprzednie!]
    Holly

    OdpowiedzUsuń
  25. [To co powiesz na ten mecz Quidditcha, o którym wspominałam? ;)]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubiła ten mały, kamienny domek, chociaż wiele osób byłoby skłonnych stwierdzić, że po mieszkaniu w tak wielkiej willi i przepychu, jaki Maya miała na ogół, że jest to wprost oburzające, proponować im taką ciasnotę. Ślizgonka jednak nie należała do typu ludzi, którzy przywiązują się do określonego typu miejsc; raczej chodziło bardziej o same miejsca, ich zapachy i skojarzenia z danymi ludźmi. Ten maleńki domek aż do bólu przypominał jej matkę, która, wraz z wujkiem Patrickiem się tutaj wychowała. Mayi nietrudno było zrozumieć, jak mogli nie odczuwać małej ilości miejsca, mieszkając tutaj w czwórkę – a przez jakiś czas nawet w piątkę. I nie, nie chodziło bynajmniej o użycie zaklęcia zmniejszająco-zwiększającego, lecz o fakt, iż kamienna chatka miała w sobie niepowtarzalny urok, jakiego nie posiadał żaden z ogromnych pałaców innych członków czystokrwistej elity. Nawet jej dom rodzinny nie nosił w sobie takiej namiastki ciepła, którą oddawały te ściany, podłogi i pomieszczenia.
    Spędzanie tutaj całych wakacji nigdy nie było dla niej problemem. Dobrze wiedziała, że inne bogate dzieciaki byłyby rozczarowane i narzekałyby okrutnie, gdyby przyszło im mieszkać przez dwa miesiące w takim miejscu, ale ona nigdy nie zaliczała samej siebie do tego rozpieszczonego grona. Ani siebie, ani żadnego z kuzynów. Po szkole natomiast krążyły plotki, jakoby kamienny domeczek krył w sobie tak naprawdę ogromny przepych, który przewrażliwieni Weinerowie i Molinowie zamaskowali odpowiednimi zaklęciami. Ślizgonka nie zaprzeczała ani nie potwierdzała. Plotki jej nie obchodziły, dopóki nie wyrządzały nikomu krzywdy.
    Maya uśmiechnęła się delikatnie, spoglądając za okno. Przedtem lał deszcz i wszystko było potwornie mokre, ale jej nie przeszkadzała woda. Jak wtedy, gdy byli dziećmi: nic nie mogło ich powstrzymać przed zrobieniem tego, co zaplanowali.
    – Ja zawsze jestem chętna – wyszczerzyła zęby w uśmiechu, ochoczo zbiegając na dół po schodach i ciągnąc kuzyna za sobą. Po otwarciu drzwi wyszła wprost na mokry piasek plaży; morze było dosyć daleko i nie wyglądało na to, by zamierzało ich zalać, jak w zeszłym roku. Maya gestem ponagliła chłopaka, by ruszył wreszcie cztery litery i udali się w kierunku ciemnego, gęstego lasu, niezbyt daleko od domu.
    Już na wstępie dostała po twarzy mokrymi liśćmi jednej podejrzanie dużej roślinki, ale niewiele sobie z tego robiła, przedzierając się przez zarośnięty fragment. Z dzieciństwa pamiętała, że dalej ów lasek powinien być porośnięty już tylko drzewami, które nie utrudniały chodzenia tak, jak te początkowe rośliny. Kiedy była młodsza, ojciec czasem zabierał ją tam na wycieczki; a gdy podrosła, zawsze miała nakazane, by nie zapuszczać się do samego środka lasu.
    Teraz posłała kuzynowi znaczący uśmieszek.

    Maya Weiner.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pasuje mi ;3 A w jakim momencie zaczniemy, od początku i moment zamkniecia? jesli tak to zacznę

    OdpowiedzUsuń
  28. [Witam się trochę późno, ale jednak. :) Myślę, że mimo nieśmiesznych żartów Ana polubiłaby Noela. W sumie ktoś podobny do niej, kto dodałby jej choć odrobinę pewności i wiary w siebie zdecydowanie jej się przyda. :)]

    Anastasiya Dołohow

    OdpowiedzUsuń
  29. [Ja tez bardzo chetnie to zobaczę, wiec koniecznie musimy stworzyć wątek! Moze wątek zaczniemy na Pokątnej? Charlotte bedzie koić skutki upału w lodziarni, a Noel zagada ją, twierdząc, że pokonała go na ostatnim w semestrze spotkaniu Klubu Pojedynków tylko dlatego, że dał jej fory?]

    OdpowiedzUsuń
  30. [jesli byś mogła to byłoby super, ponieważ ja głupio zostawiłam laptopa w pracy i na telefonie nic nie wyczaruje :( a tak z rana mogłabym juz Ci odpisać! :) ]

    OdpowiedzUsuń
  31. [Wlepic kilka szlabanów już mogła, teraz na stażu mógłby jej trochę przeszkadzać w trakcie lekcji ;) ]

    Solene już w gronie pracowników

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki Londyn? Jakie zakupy? Do Zakazanego Lasu po kruka czy cokolwiek innego na transmutacje!

      Usuń
  32. [Ok, w takim razie jak jutro sie dorwę do laptopa to zobaczymy, czy Cie nie wyprzedzę i nie napisze pierwsza :D]

    OdpowiedzUsuń
  33. [Cieszę się w takim razie, że pomysł przypadł do gustu :) Ustalamy jakoś dokładniej, od czego zaczynamy?]

    Anastasiya Dołohow

    OdpowiedzUsuń
  34. Spaliła już dobre kilka papierosów, zanim wzięła się w garść i postanowiła ponowić pogoń za swoim puszystym białym kotem, który dzisiejszego dnia postanowił sobie podenerwować trochę swoją właścicielkę i nie być dobrym miłym kotkiem, który da się złapać i ODDA TĘ PIEPRZONĄ ZAPALNICZKĘ , swoją drogą ulubioną zapalniczkę Casildy, w sumie, nie... nie ulubioną, jedyną zapalniczkę, bo tę – którą teraz trzymała w dłoni – powinna już dawno wyrzucić. Za dużo jej przypominała, zdecydowanie za dużo. Pamięta jak dostała ją od Niego. Czarna z małym złotym pajączkiem.
    Skurwiel... - pomyślała, by odrzucić od siebie myśli o byłym chłopaku i dokończywszy papierosa, zgasiła go o parapet i wyruszyła w poszukiwaniu swojego „pupila”.
    Najpierw łudziła się, że kocisko samo odda zapalniczkę, później liczyła na to, że zwabi Wilhelma jakąś smaczną przekąską, ale cóż... Kocur jest wrednym chamem.
    I dałaby sobie rękę uciąć, że właśnie zniknął za tamtymi drzwiami.
    Podeszła do nich i położywszy na nich dłoń, lekko pchnęła drzwi, słysząc dzwięk skrzypienia.
    – Wilhelm kiciu, no chodź. – szepnęła, obserwując podłogę, ale nie natrafiwszy na ślad kota, odwróciła się na pięcie z zamiarem wyjścia. I wtedy...
    … zobaczyła go. Blond włosy odbijały się w ciemności, a spojrzenie tych oczu sprawiło, że dziwnie ścisnęło ją serce. W dłoniach trzymał jej śnieżnobiałego kota. Nie mogła być z nim tu, ani chwili, zaczęła drżeć. Ogarnęło ją coś więcej niż złość. To przez niego tyle cierpiała... Przez niego straciła grunt pod nogami, przez niego już nie podniosła się z dnia. Nienawidziła kogoś, kto siedział w jej sercu. Nienawidziła kogoś za to, że za mocno kochała.
    – Oddawaj. – powiedziała, starając się na beznamiętny ton i spróbowała wyszarpnąć z ramion chłopaka swojego kota, ale spotkała się ze znacznym oporem.
    – Cholera oddaj. – syknęła, popychając Gryfona na drzwi, które dość podejrzanie jakby mruknęły, zwiastując coś złego, ale zbytnio się tym jeszcze nie przejęła, chciała kota, tak po prostu, dla zasady. Patrzył się na nią, czuła jego cholernie palący wzrok, kiedy sama starała się uciekać oczami po podłodze. Paliła ją ta obecność, wrzało w niej wszystko, minęło już trochę, jednak czas nie uleczył w niej nic.
    Kompletnie nic.

    Casilda
    Początki są takie mulące

    OdpowiedzUsuń
  35. [Wszystko by było idealnie i gładko, gdyby nie fakt, że akurat życie uczuciowe Anastasiyi można określić jako jedno wielkie "to skomplikowane". Już tłumaczę. :)
    Ojciec Any uznał, że skoro już i tak do rodziny nie pasuje i jest nieudacznikiem życiowym, to niech chociaż dobrze wyjdzie za mąż. A więc Anastasiya oficjalnie jest zaręczona z pewnym Ślizgonem, którego nie znosi i unika. Na chwilę obecną jednak podejmie próbę romansu z Antonem, właśnie bratem Noela, co prawdopodobnie nie zakończy się szczęśliwie i znów wrócą do bycia "przyjaciółmi".
    Ale tą akcję możemy cofnąć na przykład do czwartej czy piątej klasy, wtedy na pewno byłoby to w porządku, bo Ana jest zaręczona dopiero od niedawna. :)
    Ewentualnie możemy akcję wątku umieścić podczas urodzin dziewczyny. Ona ma już licencję na teleportację, więc może znikać z domu, kiedy jej rodzice są w pracy. Urodziny miała trzeciego lipca, co w 2023 roku wypada w poniedziałek, a więc dom ma wolny, może zaprosić kogo chce. :)]

    Anastasiya Dołohow

    OdpowiedzUsuń
  36. Zloty rodzinne były takie zabawne. Nigdy nie wiedziałeś, na kogo i na co trafisz. W kuchni można spotkać ciotkę z jakichś tropikalnych wysp, która wygląda jakby pomyliła turnusy, bo przecież to szwedzka rodzina, a nie bahamska. Przy kominku rozsiadło się wujostwo i dziadkowie rozprawiający o sprawach Ministerstwa Magii, czasem wspominając coś o quidditchu i rynku giełdowym. Wszędzie biegały dzieciaki, dopiero odkrywające swoje magiczne zdolności, przez co gdzieniegdzie tryskały iskierki lub z parkietu wyrastała trawa. Takie obrazki rzeczywiście były zabawne i chwytające za serce, ale co za dużo to nie zdrowo i od wszystkiego trzeba kiedyś odpocząć, nawet od własnej rodziny.
    Anton wymknął się z rozgardiaszu, aby uporządkować myśli, gdyż źle się czuł w takim hałasie i nie wpływał on dobrze na jego funkcjonowanie. Był osobą zbyt spokojną i zdystansowaną, aby krzyczeć na cały salon, nawet po Ognistej (a czasem lubił trochę wlać do gardła). Prześlizgnął się do kuchni, aby odsapnąć i napić się wody, lecz gdy już sięgał po szklankę, jego wzrok przykuła pochylona postać gdzieś w okolicy blatu kuchennego. Postacią okazał się jego brat, kogo innego miał się spodziewać?
    - Co ty znów wyrabiasz? – zapytał podejrzliwie, unosząc brew w górę i mierząc Noela wzrokiem.- Nie będę się później za ciebie tłumaczył.- Było to kłamstwem, bo prawie zawsze powinność składania zeznań i wyjaśnień padała na Antona. Takie życie starszego bliźniaka.

    Anton

    OdpowiedzUsuń
  37. [Dołohowowie to raczej sztywna rodzina, a myślę, że nawet matce Any nie uda się uchronić córki przed rozgniewanym ojcem, gdyby wycięła taki numer. :D Oczywiście, jeśli by wycięła, bo ona raczej bałaby się wychylić i komuś sprzeciwić.
    Ale przyszedł mi trochę inny pomysł...
    Uznajmy, że na imprezę urodzinową Ana i jej matka stwierdzą, że dobrym pomysłem będzie zrobienie zakupów. W trakcie tych zakupów spotkają Noela, który namówi dziewczynę, żeby postanowiła sobie nagle... zniknąć. Sama matka raczej awantury nie zrobi, a myślę, ze nawet zauważy Noela i będzie święcie przekonana, że to kandydat na chłopaka Any (zawsze była za nią, też średnio przepada za tym całym "narzeczonym" i wybieraniem przez kogoś partnera). Wobec tego na samej imprezie będzie jakoś dziwnie się do Noela uśmiechała, dziwnie się wobec niego zachowywała... co może przynieść dość zabawne skutki, szczególnie, gdy postanowi poważnie z nimi porozmawiać na niektóre tematy (a byłaby do tego zdolna). :)]

    Anastasiya

    OdpowiedzUsuń