4 lipca 2016

Leo Nemaeus

Igor Jenkins
1 stycznia 2006 r. | polskie korzenie | półkrwi | Gryffindor | VII klasa
14 cali, świerk, pióro gryfa, giętka | pałkarz | koło ONMS
patronus - lew | bogin - nieznany | Demon
      Brak wygórowanych ambicji i brudna krew przekreśliły jego szansę na zasilenie szeregów Slytherinu, choć niemal każdy prędzej czy później dochodzi do wniosku, że Igor wraz ze swoim ciętym językiem i skłonnością do samotności bez najmniejszych problemów wpasowałby się w tamto środowisko. Za sprawą Tiary Przydziału stał się jednak Gryfonem. Gryfonem dumnym jak lew, rykiem wieńczącym każde zwycięstwo swojej drużyny w meczu quidditcha, polującym na najlepsze kąski podczas posiłków i śpiącym zawsze wtedy, gdy nic innego nie zainteresuje go na tyle, by w danej chwili chciał to robić. I nie żałuje. Podziały, czy to ze względu na czystość krwi, czy to pochodzenie, nie są dla niego, więc się nimi nie kieruje, a wszystkich zapaleńców takowych trzyma na dystans. Ciągnie go za to do wszelkich form niebezpieczeństwa i choć trudno go sobie wyobrazić wśród entuzjastów ONMS, to właśnie tam spędza wolne popołudnia. Dawkowanie sobie adrenaliny poprzez oswajanie akromantul, trolli, aż wreszcie smoków to jeden z jego planów na przyszłość. A jakie są inne?
      Mówi po angielsku, klnie po polsku, myśli po fakcie dokonanym. Jest wszędzie tam, gdzie być nie może, a nie ma go w miejscach, w których być powinien. Z trudem wtapia się w tłum, ale nie ma problemów z wyplątywaniem się z kłopotów. Pod względem nieprzejmowania się opinią innych nie przebije go nikt - jest lwem nemejskim.

29 komentarzy:

  1. [Wracają nam starzy autorzy <3
    Chodź do mnie, stwórzmy coś fajnego, bo chyba nigdy nie wątkowałyśmy, a Igor to taki cudowny twór.]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  2. [Boże nie wierzę! Myślałam, że umarłeś, a tu taka niespodzianka! :) Felix był cudowny, ale Igor mu dorównuje! Mam nadzieję tylko, że masz chęci na wątek :)]
    wciąż Martine

    OdpowiedzUsuń
  3. [Jak ogólnie nie lubię facetów z tak krótkimi włosami to Yuri wygląda tak uroczo <3
    Cześć! Pamiętam twojego Felixa, ale Igorek chyba jednak fajniejszy. W każdym razie, życzę miłej zabawy na blogu i wrócę tu, gdy tylko pojawię się ze swoją panią :)]

    Noel

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Dobrze widzieć starych autorów :) Cześć i życzę dobrej zabawy na blogu i dużo ciekawych wątków. Ciekawy ten Gryfon. Lubię jego chęci oswajania smoków, Rhys coś o tym wie. Jeśli masz ochotę na jakiś wątek, to zapraszam do siebie :) ]

    Silas Mulciber/Rhys Skeeter/Audrey Miller

    OdpowiedzUsuń
  5. [Tak się zastanawiam, czy któryś któremuś nie mógł kiedyś zajść poważnie za skórę, co skutkowałoby niezbyt przyjemną relacją. Brakuje mi u Albusa negatywnych powiązań, szczególnie że braciszek sobie polazł gdzieś z bloga i nie ma mu już kto mordy obić.]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  6. [A my się chyba nie znamy. Może chcesz to zmienić? Postać masz naprawdę dobrą, gratuluję!]

    Solene//Aaron

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Zacznie uczyć od nowego roku szkolnego, więc jeśli już mamy bawić się w to, to musimy przenieść wątek na wrzesień. Czuję, że moja pani znalazła swojego pupilka i uwierz mi, będzie fajnie. Mam pomysł na wątek i przedstawia się on tak: Audrey robi test z Eliksirów na samym początku, by sprawdzić na jakim ktoś jest poziomie. Twoja postać nie otrzymuje wybitnego poziomu czym odstaje od reszty osób. Miller urządza sobie z Twoim chłopcem miłą pogadankę i ze względu na to, że moja pani zna któregoś z rodziców Jenkinsa, to mówi, że wyćwiczy chłopaka w sztuce warzenia eliksirów. Moja pani będzie mieć różne metody we wpajaniu wiedzy, więc Igor nie będzie się nudzić :P ]

    Audrey Miller

    OdpowiedzUsuń
  8. [A ja cię pamiętam, najprawdopodobniej mieliśmy razem wątek. Po zdjęciu sądziłam, że Ślizgon, no i wiele się nie pomyliłam po Gryfon dość Ślizgonski, że tak bym to ujęła. Polskie przeklenstwa najlepsze! Zapraszam Cię do siebie, oboje z Agnes są z Gryffindoru, choć zapewne nie byliby zbyt przyjaźnie do siebie nastawieni, no chyba, że mnie zdziwisz!]
    Agnes Dolor

    OdpowiedzUsuń
  9. [Wiedziałam! Może to źle, ale kiedy tylko zobaczyłam zdjęcie, podświadomie czułam, że to będzie ktoś z polskimi korzeniami. Teraz, jak to już napisałam, to jestem pewna, że brzmi to strasznie, ale co ja poradzę.
    Hm, wydaje mi się, że brakowało mi tutaj takiej postaci, chociaż dopóki nie zobaczyłam Igora, to o tym nie wiedziałam. Teoretycznie utarty schemat zbuntowanego chłopca został tutaj przedstawiony w bardzo ciekawy sposób, naprawdę. ;) Życzę ci dobrej zabawy razem z nami!]

    Jemma/Molly/Maxine

    OdpowiedzUsuń
  10. [Biedna ta moja Martynka przez niego :< Masz jakieś konkretne pomysły? :)]
    Martine

    OdpowiedzUsuń
  11. [Właściwie wątek byłby nawet wskazany, skoro nasze postacie należą do jednej drużyny. Pytanie tylko jak by się dogadywali, o ile w ogóle. c:]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  12. [Skoro tak, to Maxine będzie z pewnością dla Igora miła. Właściwie to są rówieśnikami, więc... hm, co byś powiedziała na jakąś szaloną przyjaźń? Maxine jest trochę do niego podobna. Myśli po fakcie, jest buntownicza (chociaż nie aż tak jak Igor), a i smoki chciałaby oswajać, bo czemu nie? Także według mnie mogliby się dogadywać nawet bardzo dobrze i wspólnie wysadzać kociołki na Eliksirach, pokazując Ślizgonom środkowe palce, kiedy będą przez nich nazywani szlamami.]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  13. [Hmmm, to nie tak, że muszą być wrogami, nawet bardziej pasowałoby mi gdyby się lubili. Tylko jejciu nie mam żadnego pomysłu :/
    No dobrze więc idźmy w kierunku tego, że Igor jest pałkarzem, a Agnes była Szukającą jeszcze niedawno. Od kiedy Igor należy do drużyny? Bo Agnes dopiero od niedawna przestała grać.
    Może Igor grał w tym czasie i widział ten wpadek z bliska?
    P.S.: Na innym koncie, ale ciii! To była Elizabeth Weiss.]

    OdpowiedzUsuń
  14. [W sumie Albus nie jest jakimś łamaczem damskich serc, więc pewnie by mu dziewczyny na siłę nie odbił. Mogło się jednak zdarzyć tak, że owe dziewczę na jednej z imprez się do Albusa przykleiło i nie chciało go wypuścić ze swoich objęć, a że ten był pijany, to niewiele z tym mógł zrobić. Igor źle to odebrał i ta-daa, konflikt gotowy!]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  15. [Nick i style kojarzę, acz nie wiem skąd. Pewnie już tu kiedyś byłeś. Karta napisana ładnie, choć najbardziej urzekająca jest wzmianka o przekleństwach w języku w polski. Lubię motywy związane z naszym krajem przewijające się przez karty. Witam i baw się dobrze. Zapraszam też do siebie, acz nie wiem, czy uda nam się coś wymyślić na linii nauczyciel-uczeń.]

    A. Winrose

    OdpowiedzUsuń
  16. [Witam pięknie na blogu, chociaż z opóźnieniem. Mam nadzieję, że to nie będzie przeszkadzać. :) Czy Igor chciałby zaznajomić się z jedną z entuzjastów ONMS? :)]

    Anastasiya Dołohow

    OdpowiedzUsuń
  17. [Powinniśmy koniecznie mieć razem wątek. Wspólne zamiłowanie do Quidditcha, spania i jedzenia nie moze pójść na marne, zwłaszcza, że nalezą do tego samego domu!] Charlotte Edwards

    OdpowiedzUsuń
  18. [Oh, to by było dobre i cieszę się, że pamiętasz Elizabeth.
    Agnes nie potrafi latać, jednak gdyby Igor jej zaproponował to ona nie chciałaby mówić, że nie może, a ewidentnie zostało jej zakazane latanie na miotle. Nie chciałaby robić z siebie frajerki i poleciałaby z nim, co byłoby bardzo głupie i coś by się stało, no właśnie, tylko co?:)]

    OdpowiedzUsuń
  19. [Jak najbardziej pasuje, a więc napisz mi tylko w jakiej okoliczności i w jakim miejscu się znajdą, zacznę nam :)]

    OdpowiedzUsuń
  20. [Pasuje! Zacznę nam. ;)]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  21. [Mi pasuje :) Zacznę jakoś wkrótce!]
    Martine

    OdpowiedzUsuń
  22. [Ja zawsze jestem chętna na wątki! Igor jest bardzo ciekawy, a zdjęcie dodaje mu tego czegoś...
    Jeśli chodzi o pomysły, to wybacz, ale jestem dzisiaj masakrycznie zmęczona, więc możemy wspólnie coś wymyślić i jutro bym zaczęła :)]
    Holly

    OdpowiedzUsuń
  23. Maxine zawsze ceniła sobie każdą godzinę snu, a raczej tak lubiła mówić, kiedy ktoś posądzał ją o to, że była śpiochem. To, że przy stole Gryfonów zazwyczaj pojawiała się na śniadaniu jako ostatnia, nikogo nie dziwiło, tym bardziej, kiedy wciąż miała rozwiane włosy i odbitą poduszkę na twarzy. Pewnie gdyby nie to, że jej koleżanki z dormitorium zaczynały krzątać się po pokoju w miarę wcześnie, w ogóle nie wstała by na czas, wciąż pogrążona w przyjemnej krainie snów. Cóż, może gdyby chodziła spać nieco wcześniej, zamiast myśleć o tym czy zjeść jutro ciastko cytrynowe, czy czekoladowe, to nie miałaby problemów z wyspaniem się czy obudzeniem się o odpowiedniej porze, aby znaleźć czas na przygotowanie się na dzień pełen zajęć.
    Właśnie dlatego Maxine nie lubiła, kiedy ktoś ją budził. Ze wszystkich złych rzeczy, które można było jej zrobić, ta była chyba jedną z najgorszych. Im dłużej mogła spać, tym lepszy miała humor za dnia, dlatego większość jej znajomych wiedziała, że lepiej poczekać, aż sama się obudzi. Wyglądało jednak na to, że dzisiejszego dnia ktoś postanowił zrobić jej na złość. Obudziła się za pierwszym razem, kiedy tylko poczuła szarpnięcie za ramię i usłyszała czyiś głos obok siebie, ale nie otworzyła oczu, chcąc zmusić się do ponownego zaśnięcia. Nie zamierzała wstawać, chyba że po swoim trupie. Dobrze wiedziała, że dziś jest dzień wolny od zajęć, więc nawet jeżeli nie pojawi się na śniadaniu w Wielkiej Sali, to nic się nie stanie. Nie rozumiała więc, dlaczego ktoś postanowił być tak okrutnym człowiekiem i przerwać jej sen. Szkoła mogła się walić, pokój mógł się palić, nawet Dementorzy mogli pukać do drzwi Hogwartu, a Maxine Carter nie zamierzała wstać z łóżka. Świat rzeczywisty mógł przecież poczekać.
    Jednak nie skończyło się tylko na jednym szarpnięciu i szepcie, bo chwilę później nastąpiło kolejne, a potem jeszcze jedno. Mimo tego Max twardo nie odpuszczała, przeklinając osobę, która stała obok jej łóżka, próbując zepsuć jej poranek, który póki co przebiegał wyśmienicie. Zastanawiała się, co takiego zrobiła, że los karał ją w ten sposób. Dlaczego ten ktoś nie mógł jej po prostu zostawić w spokoju? Czy prośba o sen to naprawdę było tak dużo? Czemu cały świat był przeciwko niej?
    W pewnym momencie Maxine przestała liczyć, ile już razy ktoś próbował przerwać próby jej ponownego zaśnięcia i kiedy zrozumiała, że nie ma mowy, aby ta osoba sobie odpuściła, a ona wróciła do krainy snów, podniosła się gwałtownie do siadu, z pełnym wściekłości spojrzeniem. Obróciła głowę, chcąc spojrzeć winowajcy w twarz. Zmarszczyła brwi. Nie ma to jak dzień rozpocząć od zdrady swojego bliskiego przyjaciela.
    — Co? — warknęła, mrużąc oczy i nie spuszczając wzroku z Igora. — Jenkins, obyś miał dobry powód budzenia mnie, bo inaczej spotka cię kara, obiecuję ci to.

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  24. [W zasadzie to dość ciekawy pomysł! Ustalamy od czego dokładniej zaczynamy i kto ma szczęście chodzić z różdżką? :)]

    Anastasiya

    OdpowiedzUsuń
  25. Gryfonka zmarszczyła brwi, kiedy usłyszała słowa swojego przyjaciela. W dodatku patrzyła na niego tak, jakby właśnie wyrosły mu czółka i koci ogon. Zastanawiała się czy Igor aby nie pomylił pokoju, osób albo imion, bo przecież to było niemożliwe, aby z takim żądaniem przychodził właśnie do niej. Nie to, że Maxine nie przepadała za sportem, bo przecież grała w Quidditcha, a to mówiło samo za siebie, ale przychodzić do niej z takimi propozycjami o tej godzinie, to chyba było jakieś nieporozumienie. Nie miała pojęcia, jaki demon wstąpił właśnie w Igora, ale właściwie nie zamierzała tego odkrywać, tylko położyć się znowu do łóżka. Nie było mowy, aby z niego wyszła. Poza tym Jenkins właśnie przypieczętował na siebie wyrok śmierci, bo bieganie wcale nie było dobrym powodem do budzenia jej, wręcz przeciwnie – to był najgorszy powód, jaki tylko Gryfon mógł sobie wymyślić!
    — Na Merlina, ciebie Bóg opuścił?! — starała się nie być zbyt głośno, aby nie obudzić dziewczyn, które wciąż smacznie spały niedaleko niej. Wolała nie myśleć o ich reakcji na fakt, iż chłopak jest w ich dormitorium i to wcale nie dlatego, że zaczęłyby krzyczeć i chcieć wygonić Igora z pomieszczenia. Była pewna, że zrobiłyby coś zupełnie innego. — Nie ma mowy, nie idę z tobą na żadne bieganie. Co to w ogóle za poroniony pomysł? Wiedziałam, że masz skłonności masochistyczne, ale mnie w to nie wciągaj, ja zostaję w łóżku, do widzenia! — zakomunikowała, po czym ponownie ułożyła głowę na poduszce i zakryła się kołdrą aż po same uszy, aby w razie czego nie móc słyszeć tego, co Igor ma jej do powiedzenia.
    Maxine wcale nie spodziewała się, że Gryfon tak po prostu sobie stąd pójdzie. Wiedziała, że ten człowiek jest uparty, jak osioł i będzie ją dręczył, ale ona też była uparta. Poza tym określenie jej piżamy jako babcinej albo jej samej jako imitacji szukającej, wcale Igorowi nie pomagał, chociaż Carter dobrze wiedziała, że wcale nie robi tego ze złośliwości. Właśnie tak wyglądała ich przyjaźń, którą dziewczyna sobie oczywiście niezwykle ceniła. Po prostu były takie igorowe pomysły, jak na przykład ten, które Maxine wydawały się irracjonalne.
    Tak jak się spodziewała, krótko po jej ponownym położeniu się do łóżka, poczuła kolejne szarpnięcie i słyszała kolejne słowa, chociaż przez kołdrę, którą wciąż miała na uszach, nie była w stanie stwierdzić, co takiego Igor chciał jej przekazać. Westchnęła i znowu podniosła się do siadu, patrząc na niego tym samym morderczym wzrokiem, co na samym początku.
    — Nie mam pojęcia, jakie możesz mieć sensowne argumenty za, tak w ogóle — kontynuowała swoją poprzednią wypowiedź, jak gdyby nigdy nic. — Nie widzę w twoim pomyśle absolutnie nic pozytywnego!

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  26. [Gra może być jak najbardziej, nigdy nie miałam takiego wątku :) Może coś w stylu "Pytanie czy wyzwanie"? Załóżmy, że Charlie nie mogłaby spać, więc zeszła do pokoju wspólnego poszukać książki, którą tam wcześniej zostawiła i natknęła się na Igora? Z nudów zaczęliby grać. Co Ty na to?]

    Charlotte Edwards

    OdpowiedzUsuń
  27. Gryfonów w najważniejszym meczu w tego roku! Okej, Agnes naprawdę w nich wierzyła, ale nie sądziła nigdy, że są w stanie zajść tak daleko. Parę lat temu gdy skład był naprawdę dobry, było inaczej, kapitan miał świetne pomysły na przeróżne akcje, które zawsze prowadziły ich na szczyt. Agnes jako szukająca była świetna, tylko teraz to się zmieniło. Mimo, że już trochę czasu minęło Gryfonka cały czas żyła w tęsknocie za meczem. Wyszła z swojego dormitorium pojawiając się w Wielkiej Sali. Uśmiech wpełzł na jej twarz gdy zauważyła Igora już chciała do niego podbiec, jednak nie zrobiła tego widząc, że podszedł do niego James. Nie chciała im przeszkadzać, na razie. W kanapie rozsiadły się Hayley, Emma i Nicki, czyli te dziewczyny, których Angie unikała jak ognia. Rozmowy na temat malowania paznokci hybrydowych ją wykanczały, co to są paznokcie hybrydowe?! Jako, że dziewczyny chętnie wyrywały Agnes do swoich jakże intrygujących rozmów Gryfonka postanowiła się schować, byleby jej nie zauważyły. Odeszła kawałek od nich i zaczęła kierować się w stronę Igora, pałkarza Gryfonów. Komentując mecze Agnes zdążyła dowiedzieć się wielu rzeczy na temat Igora. Poznała jego grę i stwierdziła nawet, że w dużej mierze do zwycięstwo zawdzięczać powinni Igorowi, a nie szczególnie szukającej, która złapała znicz w ostatniej chwili, no dobra tak naprawdę to Agnes była o nią zazdrosna jeszcze jakiś czas temu to ona zajmowała to stanowisko. Podeszła więc do obu chłopaków. Ewidentnie Igor i James o czymś zawzięcie dyskutowali, była ciekawa o czym więc podeszła do nich.
    — Siemanko, jak wrażenia po meczu? — spytała swoim jak zwykle niewzruszonym głosem. Nie lubiła dawać ludziom satysfakcji z tego, że cały czas przeżywa to co się stało. Powolnym krokiem doszła więc do chłopaków. Oparła się o ścianę. James chyba nie był zadowolony z powodu tego, że jest tutaj Agnes, nawet gdy wygrywała mecze James za nią nie przepadał. Swoją drogą Gryfonka była ciekawa dlaczego. Spojrzała na Igora z ciekawością, od zawsze próbowała go rozgryźć. — Wiesz jak dla mnie to ty wygrałeś ten mecz. Zremisowaliśmy, a ty szybko odbiłeś tego tłuczka i cholera, trafiłeś prosto w kapitana Ślizgonów. To było świetne, naprawdę. Cała drużynę wybroniłeś, nikt nie dostał. — mówiła coraz szybciej, była przejęta. Qudditch od zawsze był tym czymś co dla Agnes miało wielkie znaczenie, niby się z nim nie rozstała, ale jednak komentowanie to nie było to samo. Wiedziała, że już nigdy nie wsiądzie na miotle. Każdy ruch w powietrzu tą zranioną nogą sprawiał jej nie mały ból. Mimo wszystko zawsze chciała poczuć ponownie ten wiatr we włosach i tą wolność, której teraz tak bardzo jej brakowało. Wyprostowała się nieco odpychając od ściany, trochę ją denerwowało, że jest tak niska. Patrzyła na nich z dołu i zastanawiała się jak bardzo oni się cieszą z wygranej Gryfonów. James gdy tylko usłyszał pytanie Angie jakby się ożywił. Qudditch interesował chyba wszystkich z ich domu, tak myślała Angie, no wszystkich oprócz Hayley, Emmy i Nicki.

    Agnes Dolor

    OdpowiedzUsuń
  28. *Dzisiejszego dnia Agnes czuła się naprawdę świetnie, a było to spowodowane zwycięstwem..
    [To na początek.]

    OdpowiedzUsuń
  29. [Witam i mogę odwdzięczyć się tym samym: również masz ciekawą postać. Może i jakiś pomysł mi się tli, powiedz mi tylko jak Twój Igor odnosi się do Ślizgonów?]

    cecilia

    OdpowiedzUsuń