25 lipca 2016

Może i mam uśmiech na twarzy, ale w środku...

Zapraszam do odświeżonej karty Lucy Wood

Elizabeth Harford
VI rok | Hufflepuff | 16 lat | 10 maja 2008 | mugolaczka | OPCM | transmutacja | eliksiry | zaklęcia | zielarstwo | 11 cali, angielski dąb, pancerz kikimory | patronusem skowronek | bogin skrywaną tajemnicą |  koło zielarskie | koło alchemiczne | ścigająca w drużynie | Atom

"Hufflepuff!" krzyknęła Tiara Przydziału w czasie ceremonii.  Lizzie nie do końca wiedziała, co to dla niej oznacza. Połączenie Puchona, który ma opinię niezdary w murach Hogwartu z mugolską krwią nie wróżyło nic dobrego. "Szlama!". To słowo ciągnęło się za nią na korytarzach przez długi czas. Na początku tylko spuszczała głowę, odwracała wzrok. Taka niepewna, taka zakompleksiona... A potem? Zaczęła się prostować. Była niczym maleńkie dziecię, które z roku na rok dumnie wzrastało. Pokochała to bulgotanie w kociołku na eliksirach, kontakt z magicznymi zwierzętami, a przede wszystkim florę. Posiadanie różdżki nie napawało ją już strachem, ale radością. Obładowana różnymi dziwacznymi roślinami, zaczęła wystawiać język wyzywającym ją Ślizgonom. Lecąc w przestworzach, ciskała kaflem do obręczy z błyskiem w oku. Dumnie prężyła pierś na zajęciach, kiedy udawało jej się zdobyć punkty dla domu. Po tylu latach spędzonych w szkole nikt nie wyobraża sobie, że mogłaby należeć do Gryffindoru czy Ravenclawu. Puchonka z krwi i kości. Do idealnego wychowanki tego domu jednak trochę jej brakuje... "Posprzątaj tutaj!". Bałaganiara jakich mało, co współlokatorki często mają jej za złe. Stara się nad tym pracować, ale to silniejsze od niej. Nigdy niczego nie może odnaleźć w stercie ciuchów, porozrzucanej na łóżku. "Przepraszam, ale nie wzięła podręcznika". Często zdarza jej się czegoś zapomnieć. Już żadnego nauczyciela nie dziwi brak odpowiedniej książki w jej torbie. Kiedy przemknie koło ciebie niczym huragan, zapewne biegnie do jakiejś sali w poszukiwaniu kolejnej, pozostawionej w zamyśleniu rzeczy. "Uśmiech dla wszystkich!". Śnieżnobiałe zęby prezentuje radośnie każdej napotkanej osobie. Nawet gdy coś jej się nie uda, kąciki jej ust nadal są uniesione. Przecież jak nie tym, to innym razem, prawda? "Co to za hałasy?". Dziwne odgłosy płyną z sali eliksirów? To być może panna Harford próbuje stworzyć substancję nieznaną jeszcze w świecie czarodziejów. Lubi eksperymentować. Niektórzy mówią jej, że jest zdecydowanie za młoda, by jakikolwiek jej eksperyment mógł zmienić się w coś bardziej wartościowego, niż kłęby dymu, ale ona zawsze udaje, że tego nie słyszała i dodaje kolejne składniki do kociołka. "Muszę go naszkicować!". W specjalnym szkicowniku ląduje każde zobaczone zwierzę czy roślina. Przez te lata "zebrała" już piękną kolekcję, ale Lizzie nadal plączę się po błoniach w poszukiwaniu nowych okazów czarodziejskiej flory lub fauny. "Ha! Wygrałam!". Pokochała gry czarodziejów. Chętnie pogra z tobą w Gargulki czy Eksplodującego Durnia, ale uważaj, nie będzie łatwym przeciwnikiem! Dla równowagi, świat musiałby stanąć na głowie, by wygrała z kimkolwiek w Szachy Czarodziejów. Kompletnie nie ma do tego drygu.

VI rok. Miał być kolejnym pięknym okresem w jej życiu, a tymczasem? Za dużo się zmieniło... Wakacje nie mijały jej w radosnej, beztroskiej atmosferze. Słoneczne dni wypełniła łzami. Modliła się, by nie musiała tu wracać. Pierwszy raz od dawna chciała cofnąć czas, żeby podrzeć ten list. Świat, który tak pokochała, stał się jej przekleństwem, a mury szkoły przekształciły się w więzienie. Przyjaciele widzą jej uśmiech, ale nie czują tego entuzjazmu i radości, który roztaczała wokół siebie jeszcze pod koniec V roku. Coś się w niej zmieniło... Rozgląda się nerwowo na korytarzach, chowa się za roślinami, a na meczach Quiditcha jest spięta, jak nigdy wcześniej. Ale zaraz... Nie zawsze. Tylko wtedy, gdy obok są Ślizgoni. Na wyzwiska odpowiada już tylko kpiącym, ale ukradkowym uśmiechem albo wywraca oczami. Czyżby ktoś cofnął czas? Co się z nią stało? Dlaczego widok szmaragdowo-srebrnych barw przyprawia ją o dreszcze? I ten dziwny ubiór. Sweter i długie rękawy prawie o każdej porze roku? To jakaś nowa moda? Niektórym wydaje się, że ktoś ją podmienił albo wypił eliksir wielosokowy z domieszką jej włosów, a ona została w świecie mugoli. I te podejrzane nocne wypady, warzone ukradkiem eliksiry... To do niej niepodobne. Przepraszam, czy ktoś widział prawdziwą Elizabeth Harford? Jest pilnie poszukiwana!


Dzień dobry :3
Taka oto Lizzie nam wyszła.
Mój drugi blog grupowy w życiu, więc proszę o wyrozumiałość.
Szukamy przyjaciół , szczególnie tych starych, ale nowi też mile widziani :)
Lubię powiązania.
Zapraszam, bawmy się! :3 

10 komentarzy:

  1. [Kocham Puchonów <3
    A Twoja Elizabeth jest przecudna <3 Życzę mnóstwa wątków, szaleństwa, pokręconych powiązań, weny i czasu, bo jego zawsze brakuje!
    Ahoj i jak coś wiesz, gdzie mnie szukać!]

    Zabini

    OdpowiedzUsuń
  2. [Łaaał, jaka śliczna... I tajemnicza... Tak bardzo chciałabym, żeby coś się wyjaśniło. Nie, wcale nie namawiam do napisania jakiejś notki na ten temat, ale... proszę, napisz jakąś :P Witamy z Chaerin serdecznie i życzymy dobrej zabawy na blogu oraz ciekawych wątków :) PS. Po takiej karcie nikt by się nie domyślił, że drugi grupowiec, wygląda taaak profesjonalnie (mój html taki na minusie) ^_^]

    Park Chaerin

    OdpowiedzUsuń
  3. [Sympatyczna ta Lizzie :) Cześć, zapraszam do siebie w razie chęci :)]

    S. Tobin

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Hej! Ładna karta :> Gdybyś miała ochotę na wątek, to wpadnij do mojej karty ^^]

    Delilah

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Uwielbiam Iluzję! :D Byłam na drugiej części w kinie i zakochałam się w filmie jak i ogólnie w tym "fachu" :D Co do wątku - jejciu, zaczęłam na tym blogu trzy wątki i nie dostałam jeszcze na żaden odpowiedzi. Mogę zacząć jeszcze jeden, tylko powiedz, lubisz bardziej te historie gdzie postacie się znają wcześniej czy niezbyt? :D]

    Delilah

    OdpowiedzUsuń
  6. [Mogłaby pomagać Lilith w nauce? :> Cóż, Lil raczej nie przepada za magią, mimo iż jest czystej krwi. Wiesz... skoro Eli to mugolaczka, to zapewne Lilith się nią zainteresuje pod kontem mugolskich spraw, które zresztą uwielbia. To może być podłoże ich znajomości ^^ Jeśli kiedyś się jeszcze z niej naśmiewali z powodu czystości krwi, to Delilah musiała do niej zagadać i jakoś ją pocieszyć.
    ]

    Delilah

    OdpowiedzUsuń
  7. [pewnie, że robimy. c: czy współlokatorki Elizabeth się złoszczą, kiedy robi bajzel, czy tylko tak narzekają pod nosem? bo jeśli się wściekają, to mam taki pomysł...
    moja Sage raczej z nikim nie rozmawia, nawet z koleżankami, z którymi dzieli dormitorium. znać się muszą, bo są w tym samym Domu, na tym samym roku, pewnie śpią gdzieś niedaleko siebie i w ogóle, ale możemy założyć, że dotąd ich potencjalne rozmowy opierały się na gadkach-szmatkach o nauce i tak dalej. Ellie mogłaby tradycyjnie narobić bałaganu, reszta dziewczyn walnąć focha i wyjść, a Sage przewróciłaby oczami i pomogła Twojej pani sprzątać, co pomogłoby im nawiązać jakąś nić porozumienia, nieco głębszego niż rozmowy o pogodzie. i tak dalej mogłaby się im jakoś ta znajomość rozwijać... możemy koniec końców zrobić z nich przyjaciółki. Twoja Elizabeth mogłaby ośmielić moją małą, bo ona wprawdzie nie przejmuje się ewentualnymi wyzwiskami, ale i nie odszczeknie się. sprawia wrażenie smutnej, choć tak naprawdę jest jej to kompletnie obojętne. przyda jej się taki promyczek. :)]

    Sage Fletcher

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ależ z niej urocza kruszynka! Kurcze, aż sama jestem ciekawa, co takiego się stało. ._. Nigdy nie przepadałam za Ślizgonami, a teraz to już w ogóle z pięści każdemu bym dała. Nie no, dobra, trochę przesadzam. Dobrej zabawy życzę!]

    Jemma/Molly/Maxine/Declan

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dziękuję za miłe przywitanie ;) Solange jest ogólnie miła, choć swoje za uszami ma, wiadomo. Cieszę się, że wyszła mi Ślizgonka.
    A z Elizabeth też postać świetna. Radziła sobie dziewczyna super, ciekawe tylko co się stało... Ale musze przyznać, że Solange dzieli jej miłość do eliksirów. Ja mam nadzieję, że Elizabeth uda się coś stworzyć i utrzeć wszystkim nosa ;p
    A teraz jeszcze cichutku zapytam, czy miałabyś ochotę coś pokombinować? Solange raczej Elizabeth krzywdy nie zrobi.]

    Solange

    OdpowiedzUsuń
  10. [Sol na pewno nie rzucała złośliwych uwag w stronę Lizzie. Właściwie ona byłaby prędzej w stanie szydzić lekko ze znajomych z domu, że nie mają ciekawszych zajęć. Właściwie można od tego zacząć- Solange wykpiła ślizgonów. I znając Sol to mogła być tak w trakcie 2/3 roku zanim Lizzie zaczęła sb radzić sama. Oczywiście Solange nie przyjęłaby wdzięczności, ani nie miałaby zamiaru udawać bohatera, ale mogła zostać po tym wszystkim jedyną ślizgonką, która nie przeszkadza Lizzie.]

    Solange

    OdpowiedzUsuń