14 lipca 2016

Tiberius Vasilas Yaxley



były krukon
stażysta opcm
1 III 2000
patronusem wilk
bogin tajemnicą
animag
jedyny dziedzic
––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––
Panel Autora. Po długiej nieobecności należało się ogarnąć. Poprzednia karta. Zapraszam do odkrywania sekretów i grzeszków pana Y. Wątki tak samo od średnich po długie z akcją i bez błędów językowych. Historię można znaleźć u innej mojej postaci na Morsach w nieco zmienionej formie.

13 komentarzy:

  1. [Oh, JON SNOW <3 Po szóstym sezonie GoT mam do niego jeszcze większą słabość :D
    Cześć! Hope chętnie odkryje te sekrety i grzeszki Tiberiusa ;) Na razie brak u mnie pomysłów, ale z czasem pewnie coś wpadnie do tej pustej główki, więc mnie wyczekuj! Chyba, że ty masz jakiś pomysł na wątek/powiązanie, byłabym wtedy wdzięczna i ładnie nam coś zaczęła :3]

    Hope

    OdpowiedzUsuń
  2. [Boże, ale z ciebie kłamca, przecież wszyscy wiedzą, że państwo Yaxley mają o jedną córkę więcej. A raczej pan Yaxley. Czekam na odpis od ciebie, także tego. <3]

    sis

    OdpowiedzUsuń
  3. [Nie mogę się napatrzeć na cudnego htmla *o* Zazdroszczę, ja z moim talentem wolę aż tak się nie bawić xd
    Cześć hej! Życzę wielu szalonych wątków, pokręconych powiązań, weny i czasu!]

    Zabini

    OdpowiedzUsuń
  4. [Hmm, matka Hope to mugolka i mało się zna na świecie czarodziejów, nawet jeśli za jednego wyszła za mąż, aczkolwiek ojciec dziewczyny może na przykład znać ojca Tiberiusa z Ministerstwa Magii, a jego samego też spotkać kilka razy. Młody Yaxley mógł więc podczas wakacji zatrzymać się któregoś razu u nich na kilka dni. Przy okazji mógł też być ranny, a że Hope lubi pomagać innym, mogła się nim opiekować, kiedy jej rodzice szli do pracy, a ona zostawała w domu. Hmm, a czy Tiberius w te wakacje też wybiera się w jakąś podróż? Jeśli tak, możemy w taką sytuację wrzucić ich właśnie teraz, a jeśli nie, są dwie opcje: albo robimy retrospekcję z tamtego czasu (powiedzmy, że było to rok temu), albo wymyślamy jakiś wątek z akcją pod koniec roku szkolnego :)]

    Hope

    OdpowiedzUsuń
  5. [Na pewno mieszka gdzieś na terenie Anglii, ale gdzie dokładniej to w sumie się nie zastanawiałam, więc niech będzie 'zatrzymał się u najbliższych znajomych czarodziejów' :) I jak najbardziej może mu się otworzyć jakaś rana, to twoja postać, ty decydujesz.
    Myśleliśmy wspólnie, więc kto zaczyna? :D W sumie mogę nawet i ja, do wieczora pewnie coś napiszę :)]

    Hope

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem mam wrażenie, ze jestem jedyną, której pan z wizerunku się nie podoba :) CO NIE ZMIENIA FAKTU ŻE FAJNY ON, W SENSIE YAXLEY <3

    Casilda

    OdpowiedzUsuń
  7. W przeciwieństwie do niektórych swoich znajomych, całe wakacje postanowiła przesiedzieć w domu. Może i miała zamiar raz na jakiś czas wybrać się do Londynu lub na Pokątną, ale nie planowała żadnego dłuższego wyjazdu. Miała więc siedzieć sama w domu, gdyż jej starsza siostra kilka miesięcy temu przeprowadziła się do swojego narzeczonego, zaś starszy brat postanowił pojechać do dziadków ze strony ojca. Hope nie miała ochoty wybrać się tam z nim, gdyż nie miała tam ani żadnych znajomych, ani nic ciekawego do roboty. U siebie zaś miała telewizor i komputer, sterty mugolskich książek plus złotą rybkę imieniem Nena, którą musiała karmić, gdyż rodzice zupełnie by o niej zapomnieli. Poza tym, wiedziała, że mama będzie jej wdzięczna, jeśli chociaż trochę pomoże jej w domu. Posprząta, ugotuje obiad, zrobi pranie. W końcu miała już skończone siedemnaście lat, namiar już na niej nie ciążył, więc mogła używać magii poza Hogwartem kiedy tylko chciała. Co prawda, wybitna w zaklęciach nie była, aczkolwiek znała kilka, które w sprzątaniu domu zdecydowanie mogły jej się przydać. Do tej pory zajmował się tym zazwyczaj ojciec, ale ostatnio coraz częściej siedział w pracy, gdyż po remoncie domu nie mieli zbyt dużo pieniędzy. Hope zastanawiała się nawet czy trochę im nie pomóc i nie zatrudnić się gdzieś na wakacje w świecie mugoli, ale stwierdziła, że bardziej przyda się jednak w domu i nawet matka przyznała jej rację. Szczególnie, że od wczorajszego wieczora mieli gościa, którym trzeba było się zająć.
    Hope naprawdę mocno się zdziwiła, gdy na progu swojego domu ujrzała Tiberiusa Yaxleya. Był on stażystą OPCM w Hogwarcie i choć kilka razy przeprowadził z nimi zajęcia, nie znała go zbyt dobrze. Jak się jednak okazało, jej ojciec dość dobrze znał jego ojca i kiedy mężczyzna poprosił o nocleg, Kieran Reeves bez wahania zaprosił go do domu i ulokował w pokoju Colina. Jej ojciec nigdy nie odmawiał komuś pomocy, co Hope po nim odziedziczyła. Kiedy więc okazało się, że Tiberius nie tylko potrzebuje noclegu, ale też opieki, gdyż otworzyła się jedna z jego starych ran, dziewczyna od razu zgłosiła się do pomocy. Nie chciała, aby ojciec brał wolne, a ona i tak siedziała w domu i nie miała nic do roboty. Poza tym, naprawdę lubiła pomagać innym i czuć się potrzebna, więc już od samego rana krzątała się w kuchni, przygotowując dla mężczyzny śniadanie. Rodzice już dawno pojechali do pracy, zaś ona w międzyczasie zdążyła zjeść płatki z zimnym mlekiem. Nie miała tylko pojęcia co Tiberius lubi a czego nie, więc postanowiła pójść na łatwiznę i zrobiła trochę kanapek z serem, szynką i warzywami oraz herbatę, mając nadzieję, że zje to, co mu przygotowała.
    Wchodząc pod schodach na pierwsze piętro, robiła wszystko, aby się o coś nie potknąć i nie wywalić na schody tak starannie przygotowywanego śniadania. Na szczęście, dotarła na samą górę bez żadnych ekscesów, więc z delikatnym uśmiechem zapukała cicho do drzwi sypialni młodszego brata, w którym teraz mieszkał Tiberius, po czym weszła po cichu do środka.
    — Dzień dobry! — powiedziała wesoło, stawiając na pustej szafce tacę z talerzem kanapek i kubkiem herbaty. Upewniła się, że taca stoi bezpiecznie i zaraz nie zwali się na podłogę, po czym wyprostowała się i spojrzała na leżącego w łóżku mężczyznę, choć zaraz odwróciła wzrok. Trochę głupio było jej się tak na niego patrzeć zważywszy na to, że był stażystą w jej szkole, więc teoretycznie powinna traktować go jak nauczyciela, ale chyba musiała się do tego przyzwyczaić skoro miała się nim opiekować. — Nie miałam pojęcia co lubisz a czego nie, więc zrobiłam zwykłe kanapki — odezwała się po chwili, kiedy już zdecydowała się mówić do niego na ty.

    Hope, prywatna pielęgniarka

    OdpowiedzUsuń
  8. [Huh, po miksie Yaxleya z Blackiem spodziewałam się okrutnego, przeżartego ideologią czystości krwi arystokraty z zadartym nosem, a tu proszę, taka niespodzianka! Chyba nie jest aż taki zły, co? Zacnie, razem z Milliesant lubimy! Ja w każdym razie na pewno, ona pewnie będzie zieleniała z zazdrości na samą myśl o tych jego wszystkich podróżach.
    Cześć! Udanej zabawy na Kronikach. :)

    Psst. Ładne ma imiona, bo nietypowe. Drugie w szczególności.]

    Milliesant Lloyd

    OdpowiedzUsuń
  9. [O Boże, Snow, o tak, o tak, o tak! <3
    Do rzeczy. Bardzo spodobał mi się Twój pan, a już szczególnie sposób w jaki została opisana jego historia. Fragment o burzy mnie urzekł. Może dlatego, że kocham burze. Są super, tak. Ale Yaxley'ów też kocham (to dość skomplikowana sprawa), zatem Twój pan miał u mnie dużego plusa już na samym starcie. (Oszukujesz, nieładnie.) Lubię go!
    Życzę wielu wątków, wytrwałości i przede wszystkim czasu, bo z doświadczenia wiem, że z tym to bywa krucho :D]

    Freddie Weasley

    OdpowiedzUsuń
  10. [Faktycznie się znamy! :D Moja wina, bo nigdy nie patrzę na nicki autorów - to akurat duży błąd. Tak czy tak, jeszcze raz wszystkiego dobrego i jeśli masz jakiś pomysł, to wpadaj śmiało, nie pogryzę zbyt mocno c:]

    Freddie

    OdpowiedzUsuń
  11. [Potomkowie smierciozercow niedługo przejmą wszystkie staże. Co to się dzieje w Hogwarcie? Witaj ponownie na blogu! Udanej zabawy i z dobrą postacią i z dobrym wizerunkiem!]

    Solene // Aaron // Lenard

    OdpowiedzUsuń
  12. [Chcesz coś konkretnego? Powiedz, a wymyślę :) ]

    Solene

    OdpowiedzUsuń
  13. Maxine należała do śmiałych osób, które zazwyczaj nie stresowały się w kontaktach z innymi ludźmi. Była otwarta i łatwo nawiązywała nowe znajomości, a nawet niektórzy nauczyciele stali się po tylu latach jej przyjaciółmi, chociaż może wynikało to z tego, że wiedzieli, iż tak naprawdę Hogwart i jego społeczność, to jej jedyna rodzina. W każdym razie było to dla niej nietypowe, aby czuć się nieswojo w towarzystwie drugiej osoby, a tak właśnie się czuła w towarzystwie tego mężczyzny. Nie wiedziała, co zrobić, kiedy tak stał w progu, najwyraźniej pochłonięty własnymi myślami. Nie miała pojęcia czy powinna coś zrobić, coś powiedzieć, czy może po prostu powinna zostawić go samemu sobie, dopóki nie opuści krainy myśli. Ostatecznie jednak zanim zdążyła się zdecydować, jej gość przemówił.
    — Maxine Carter — uśmiechnęła się lekko, ściskając wyciągniętą dłoń mężczyzny. Dobrze było wiedzieć, że nie tylko ona odniosła to wrażenie, że nie są sobie zupełnie obcy. Wciąż nie miała jednak pojęcia, skąd w ogóle mogliby się znać, chociaż wspomnienie o Hogwarcie mogło być jakąś wskazówką. — Tak, uczę się tam. Jestem na szóstym roku — powiedziała, usuwając się w końcu z przejścia, a kiedy Tiberius wszedł w głąb mieszkania, zamknęła za nim drzwi.
    Słysząc głosy dobiegające z piwnicy, odwróciła głowę w tamtą stronę, ale mężczyzna ją ubiegł. Nie miała pojęcia, że Aberforth miał takich przyjaciół, jak ich gość, ale w sumie nie powinna się temu dziwić. Z drugiej strony to było przecież całkowicie zrozumiałe, że jego znajomymi byli czarodzieje w różnym wieku, posiadający przeróżne charaktery i upodobania. Maxine stanęła przy ławie, sięgając po naszyjnik, którym bawiła się za każdym razem, gdy potrzebowała czegoś, co sprowadzi ją na ziemię i sprawi, że przestanie się martwić czy po prostu myśleć za dużo. Miała go, od kiedy pamiętała i nawet nie wiedziała, kiedy go kupiła albo dostała. Był z nią od zawsze, jak druga skóra.
    — Sam zawsze mówiłeś, że ta samotność doprowadzi mnie do szaleństwa — mruknął Aberforth, uśmiechając się lekko. Na ten widok Gryfonka również się uśmiechała, bo było rzadkością, aby jej przybrany ojciec zachowywał się w ten sposób. Kiedy jednak mężczyzna spojrzał na nią, znowu poczuła się dziwnie. To było spojrzenie, jakim nigdy wcześniej jej nie obdarowywał, chociaż z drugiej strony nie było w nim niczego złego, po prostu jakby… mieszanka troski, współczucia, a także wątpliwości. Chwilę później odwrócił wzrok na swojego gościa. — Co tutaj robisz, Tiberiusie? Myślałem, że już nigdy cię nie zobaczę przez tą twoją ogromną chęć do poznawania świata! Czyżbyś zatęsknił za starcem? — zaśmiał się, otrzepując z siebie kolejne warstwy kurzu. — Maxine, czy mogłabyś zrobić nam wszystkim herbaty? — zapytał, a ona od razu pokiwała twierdząco głową i udała się do kuchni.

    sis

    OdpowiedzUsuń