31 lipca 2016

We're all monkeys on stage

LEE TAE-LYN, VII rok w Gryffindorze, 22.04.2006 — Thurso
Szkotka z koreańskimi korzeniami, mugolak, mała kleptomanka
 
Kiedy inne dzieciaki bujały się po osiedlu, chwaląc się najnowszymi modelami telefonów komórkowych, ona miała tylko słuchawki wciśnięte w uszy, nieprzypięte do żadnego urządzenia. Biegała w podartych, znoszonych spodniach po bracie i wędkarskich czapkach odziedziczonych po ojcu, udając że to nowa moda i była gotowa rzucić się z pazurami na każdego, kto krzywo na nią spojrzał. Podbierała mamie skrupulatnie odkładane na czarną godzinę drobne, aby móc zafundować sobie oranżadę w butelce w pobliskim sklepiku, a czasami nawet drobiazg na lokalnym bazarze. Szmatą przez łeb dostawała regularnie, miała wiecznie obdarte kolana i zazdrościła innym dzieciakom, że odwiedza je Wróżka Zębuszka, kiedy do niej najwidoczniej nawet Święty Mikołaj zaglądał z ociąganiem.
Głośniejsze to niż stado papug, jakby na domiar złego wszędzie jej pełno i niedługo to nawet z każdej szafy będzie wyskakiwała. Gdyby była tak samo wygadana na lekcjach jak poza, mogłaby być prymusem szkoły, zamiast jednak przykładać się do nauki, woli biegać po zamku i robić wokół zamieszanie. Największe i chciałoby się powiedzieć, że również najrzetelniejsze źródło informacji o życiu uczniów, czasami jednak zdarzy jej się wymyślić jakąś plotkę. Mimo wielu nieporozumień z tym związanych, nie uczy się na błędach, wychodząc z założenia, że szeroki uśmiech wyprowadzi ją z wszystkich podbramkowych sytuacji. Jak nie to przecież zawsze może zagadać przeciwnika na śmierć.
Całe życie zazdrościła innym wszystkiego, chociaż starała się to skrzętnie ukrywać pod kolejnymi warstwami uśmiechów. I kiedy po raz kolejny powtarzała sobie, że kiedyś z tej głupiej zazdrości wyrośnie, zdała sobie sprawę z tego, że sama siebie oszukuje. Zbyt mocno i zbyt wiele chciała. Stała się zbyt chciwa i zachłanna.

13 komentarzy:

  1. [ Tuż po Ceremonii Przydziału Walter podziękował w myślach wszystkim znanym sobie bogom za to, że nie trafił do jednego domu z Lee Tae-Lyn. O ile postać jest ciekawa, o tyle wiem, że to ten typ, który absolutnie nie zgrywa się z upodobaniami Knightleya. ;D
    Masz nadprogramową spację po słowie zamieszanie, poza tym chyba coś ci się pozajączkowało z rokiem urodzenia. Siódmoklasista we wrześniu powinien mieć siedemnaście lat, twoja miałaby osiemnaście. I JAK MOŻNA POMYLIĆ IMIĘ WŁASNEJ POSTACI!
    Cześć, niech się spełni to z dopisku odautorskiego! ]

    Walter Knightley

    OdpowiedzUsuń
  2. [ A teraz Lee Tae-Lyn (przepraszam za głupie pytanie, ale który człon jest imieniem?) ma dziewiętnaście lat. ;D Może to jakiś znak, że w przyszłości powinnaś napisać jakiegoś Bernarda?
    Ups, to się jeszcze okaże, że twoja postać pod kolorowymi piórami skrywa niekończące się obszary angstu... Ale mogę potrzymać kciuki, a ty z kolei pomyśleć nad jakimś wątkiem, jeśli oczywiście masz ochotę. ]

    Walter Knightley

    OdpowiedzUsuń
  3. [Bardzo się cieszę, kiedy powracają tu starzy autorzy. W takim razie cześć ponownie i samych przyjemności baw się dobrze! Oonę kojarzę, ale wątku nie miałyśmy. Powodzenia z nową postacią i mnóstwa cudownych wątków! :)]

    Avalon/Han Hyun

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć, czołem, witamy ponownie, choć chyba nie było okazji się poznać. Ciekawa jestem jak brzmi jej angielski, bo nie dość, że Szkotka, to jeszcze z koreańskimi korzeniami. Obyś u nas zabawiła jak najdłużej! Trochę mi Twoja Gryfonka przypomina moją Lu sprzed paru lat, ale Puchonka nauczyła się, że uśmiechem nie zawsze wszystko da się załatwić. Niemniej jednak mogłyby stanowić mieszankę wybuchową, jeszcze rok temu Lucy przywaliła jakiemuś Krukownowi w nos, tak więc zapraszam, jakby Ci było mało wrażeń ;)]

    Lucy Wood/Ethel Covel

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Spoko, jestem zbyt leniwa na bicie kogokolwiek. :D
    Taelyn może zacząć nagabywać Waltera i próbować go przekonać do swojego genialnego pomysłu, ale z jakiegoś dziwnego powodu Krukon nie chciałby się zgodzić na współpracę, aż tu nagle... Jeśli nie masz nic przeciwko, mogłybyśmy wykorzystać kleptomańskie zapędy Taelyn. Może kiedyś świsnęłaby coś jakiemuś kumplowi Waltera, który by potem narzekał i oskarżał Gryfonkę. Knightley nie do końca by w to wierzył, raczej sądziłby, że znajomy prędzej sam gdzieś to zgubił, tym bardziej, że wielki z niego bałaganiarz, ale gdzieś tam z tyłu głowy Waltera zachowałaby się pamięć o tych oskarżeniach.
    Więc tak – Taelyn namawia, Walter odmawia, aż nagle zauważa u niej jakąś rzecz, która wygląda identycznie jak przedmiot, który Walter ostatnio stracił. Od razu oskarża Gryfonkę o kradzież i zapewne powie też kilkanaście niekoniecznie miłych słów. A potem odnajduje swoją zgubę i okazuje się, że Taelyn nie jest wcale złodziejką, po prostu była w posiadaniu takiej samej rzeczy.
    Walter czuje się głupio i w ramach zadośćuczynienia za rzucanie fałszywych oskarżeń musi coś dla Taelyn zrobić, hm?

    Wymówka niedługo nie będzie potrzebna. Nie miałam aż tak dużej przerwy jak ty (chyba), ale też trochę nie blogowałam, wróciłam do zabawy przed kilkoma dniami i chyba nieco odrdzewiałam, więc ogólna słabość może być tylko winą wciąż trwającego procesu uczenia się własnej postaci albo najzwyczajniej w świecie niedostatecznych umiejętności. ;D Więc z tobą też tak powinno być! ]

    Walter Knightley

    OdpowiedzUsuń
  6. [Zawsze miło powitać postać z podobnego kręgu obyczajowego. Mimo, że Tae-Lyn koreańskie ma tylko korzenie. I yeeey, jak super, że wracają starzy autorzy. Tak sobie czasami myślę, że pisanie na grupowcach to jednak uzależnienie ;) Ale to dobrze, bardzo dobrze ^_^ Tak więc witam i mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić]

    Park Chaerin

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Jeśli masz ochotę zacząć, to nie zamierzam cię powstrzymywać, ale jeśli wolałabyś, bym ja się tym zajęła, to także nie ma (chyba ;D) problemu. ]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Hwasa, Iron <3 Annyeong, cho na wątek]

    Étienne Lévesque

    OdpowiedzUsuń
  9. [Aww, ale ona fajniutka! <3 Uwielbiam takich człowieków. Chodź, zaprzyjaźnijmy ją z Maxine!]

    Jemma/Molly/Maxine/Declan

    OdpowiedzUsuń
  10. [Nie krępuj się. Możesz nam zacząć za to znikanie ;>]

    Grudniowy/Deucent Faradyne/Vane Pollock

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie potrafiłby przywołać konkretnego wydarzenia ani umiejscowić w czasie momentu, kiedy wyrobił sobie zdanie na temat Taelyn – opinię nader niepochlebną, ponieważ Walter, jak na przykładnego Krukona przystało, w ludziach niezwykle doceniał inteligencję i pasję, a w jego mniemaniu Gryfonka z roku nie mogła poszczycić się ani lotnym umysłem, ani godnymi docenienia zainteresowaniami. Niezależnie od tego, czy jego opinia miała jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości i czy jej powstanie ugruntowane było (być może niefortunną) sytuacją z przeszłości, czy jedynie zwykłym widzimisię, płytką oceną na podstawie sposobu bycia, zakorzeniła się w jego umyśle i nie zapowiadało się, aby coś w tej kwestii miało ulec zdanie. Tym bardziej, że warunkiem koniecznym do zweryfikowania poglądu byłoby wejście w bliższe kontakty z Taelyn, na co Walter nie miał najmniejszej ochoty – i ona, chwała Merlinowi, najprawdopodobniej również nie.

    Kiedy pewnego dnia zatrzymała go na korytarzu i rozpoczęła rozmowę, wcale się nie zdziwił, myśląc, że jej nagłe zagajenie jest spowodowane przymusem przekazania wiadomości od jakiegoś profesora prowadzącego zajęcia, na które oboje uczęszczali. Dopiero po chwili zorientował się, że bynajmniej nie o to chodzi i wówczas poczuł się skonfundowany – i z pewnością zdezorientowanie objawiło się na jego twarzy, chociaż, gdyby tylko mógł zapanować nad emocjami, wolałby żeby z oblicza można było odczytać jedynie czystą, niczym niezmąconą beznamiętność. To był kompletny absurd i chociaż potrafił docenić go jako środek literacki czy przedmiot filozoficznych dysput, w tych bardziej przyziemnych aspektach życia tylko go irytował.

    Nieważka informacja! Śledztwo! Marcel! Nonsens, nonsens, nonsens! Walter naturalnie Marcela znał, ale nie zaliczał go do grona najbliższych osób, nawet w hogwarckiej skali. Oprócz oczywistego czynnika, który ich łączył – obaj byli wychowankami Ravenclaw – niewiele można było znaleźć zbieżnych punktów. Nie dzielili nawet dormitorium, chociaż, czego nie powiedział, ale o czym Taelyn musiała wiedzieć, nie miałby najmniejszych problemów, aby wkroczyć do sypialni kolegów z równoległej klasy*. Technicznie mógłby wypełnić zadanie, które próbowała mu zlecić Taelyn, ale nie zamierzał się zgadzać – i w głowie mu się nie mieściło, że Gryfonka mogłaby pomyśleć, że zgodziłby się na zrealizowanie jej niedorzecznego pomysłu.

    Po tym, jak próbowała go przekonywać, a on niewzruszenie pozostawał przy pierwszej decyzji, sądził, że cała ta farsa wreszcie dobiegła końca. Mylił się i jakkolwiek nigdy nie lubił się mylić, tym razem swój błąd oceny skwitował głębokim, nieco teatralnym i pretensjonalnym westchnięciem, które wyrwało się z jego piersi w chwili, w której Taelyn sadowiła się na wolnym miejscu obok niego.

    – Nie zmieniłem zdania – odparł zdecydowanie i, aby nie pozostawiać niczego wątpliwościom, dodał: – I nie zmienię.

    Sięgnął po dzbanek z zimną już herbatą, którą podgrzał szybkim ruchem różdżki, a następnie wlał napój do filiżanki. Gdyby ktokolwiek miał kiedykolwiek podejrzenia co do narodowości Waltera, wystarczyłoby tylko zaobserwował, z jaką chęcią i namaszczeniem pija nektar stereotypowych Anglików.
    Na niechcianego gościa łypnął złowrogo znad naczynia, a odłożywszy je, odezwał się ponownie:

    – Jeśli chcesz interpretować sny, polecam wybrać się na Kretę, może najlepszy onejromantyk naszego wieku cię przyjmie. – Zmarszczył brwi, jakby coś go trapiło i, w poszukiwaniu zagubionego w meandrach myśli nazwiska, spojrzał w sufit imitujący rozgwieżdżone i spokojne tego wieczora niebo, co najwyraźniej przyniosło oczekiwany rezultat. – Filippidis. Ewentualnie można uciec się do teorii Freuda i Junga, i innych psychoanalityków, ale przecież akurat na tym powinnaś znać się lepiej, przecież jesteś mugolaczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walter Knightley
      [ Wybacz opóźnienie.
      *Widzę, że dyrekcja kompletuje składy dormitoriów z obecnych na blogu postaci, więc nie chciałam do sypialni Waltera dokooptować dodatkowego członka. Jednocześnie zakładam, że Hogwart w 2023 roku ma o wiele więcej uczniów niż za czasów Pottera (wtedy było ich tak niewielu, że dziwnym zdawało się, że ogólnie czarodziejów jest na tyle dużo, że tworzą sobie wielkie Ministerstwa itp. :P), więc logicznym zdaje się, że nawet dzieciaki z jednego domu dzielone są na klasy i że na przykład jednego przedmiotu może nauczać kilku profesorów. ]

      Usuń
  12. [W związku z trwającym już jakiś czas brakiem aktywności, prosimy serdecznie o danie znaku życia do środy, 14 września c: W przeciwnym razie postać będzie musiała niestety zostać usunięta z linków]

    OdpowiedzUsuń