22 sierpnia 2016

Algorytm na nudę

Dławię się własną wiedzą, bądź niewiedzą. 
Tonę w bez­mia­rze miłości, bądź nienawiści. 
Szu­kam ra­dości to­warzys­twa, bądź sa­mot­ności w sobie. 
Silver Stallone 
Osiemnastoletnia gryfonka z nienagannymi manierami i zbyt wybujałym ego. Adoptowana. Ukochana córeczka, młodsza siostrzyczka oraz wspaniała kuzynka. Matka Teresa z Nowego Orleanu z zamiłowaniami do dokuczania niegrzecznym chłopcom. Od roku kapitan szkolnej drużyny quidditcha, dumnie nosząca barwy swojego domu, nie tylko w szkole. Ścigająca. Czysto krwista czarownica wyróżniająca się swoją nonszalancją oraz ciętym językiem, który już niejednokrotnie wpędził ją w tarapaty. Ulubienica wszystkich słabszych i pokrzywdzonych przez straszny los pierwszaków. Ludwik. Piotruś Pan w wersji dla starszych dzieci. Czarna historia. 
Była ich całym światem. Od pierwszych sekund ich spotkania stała się ich oczkiem w głowie. Małym skarbem, który z każdym dniem rósł i dojrzewał. Czasami odczuwała pewien dyskomfort związany z nadmiernym okazywaniem przez nich uczuć- duży pan zaskarżał się, że nie może wytrzymać minuty bez potrzymania jej na rękach, za to ładna pani cały czas mówiła coś o zabawkach i nowych prezentach. Młodszy mężczyzna natomiast stał w kącie i przyglądał się temu całemu galimatiasowi, uśmiechając się pod nosem. Wkraczał tylko wtedy, gdy w oczach dziewczynki pojawiały się łzy.
Miała wieść normalne życie. Tymczasem wszyscy starali się jej to utrudnić, rozpieszczając ją do granic możliwości. A ona, biedna małomówna nawet nie śmiała zabrać głosu, gdy wybierali jej nową sukienkę czy pierwszą miotłę na ósme urodziny. Przytakiwała jedynie do czasu, gdy poczuła się wśród nich pewnie. Kłamstwo powtarzane wielokrotnie w końcu staje się prawdą. A i ona nie mogła się wiecznie temu opierać. W końcu zaczęła wierzyć, że coś zaczyna się zmieniać, że już nie jest tą samą dziewczynką, co chwila zmieniającą miejsce zamieszkania. Przestała się bać dziwnych odgłosów roznoszących się w nocy po całym domu. Nie obawiała się zabrać głosu, gdy coś jej nie odpowiadało. Stopniowo jej pewność siebie zaczęła wzrastać, z czasem jednak przerodziła się w arogancję konkurującą jedynie z jej wygórowanym ego. Zagubiła się na scenie, nie potrafiła odnaleźć normalnej siebie. Szukała, jednak wciąż trafiała na kartki z nowego scenariusza.
Miała być normalną dziewczynką.
Ale czy dziecko, które jest wszystkim i niczym zarazem może być normalne?

0/3 wątki 
FC.: Amanda Steele 
Dramaty, romanse facet potrzebny od zaraz
Matura to bzdura
GG: 54804318 
Wszystko co niebanalne
Czarne historie- do przeczytania
Nie umiem Html
Wróciłam !!!

18 komentarzy:

  1. [ Witam, właśnie czytając Twoją kartę zostałam zauroczona Twoją postacią i jej opisem *.* Jest w niej coś nietypowego, co przyciąga do niej. Trzymam kciuki, że rozkręcisz się tu ponownie. Życzę miłej zabawy i zapraszam do siebie, gdybyś była zainteresowana ;) ]

    Emma Stanford

    OdpowiedzUsuń
  2. [Zmieniasz narrację w trakcie tekstu, lepiej trzymać się jednej. Trochę słabo się czyta, Wielokrotnie powtarzał, że to wina zrządzenia losu a moja skromna osóbka nie z tym nic wspólnego. Raz tylko, gdy pod wpływem zbyt dużej ilości ognistej podjęła tą rozmowę usłyszała jedno słowo, które wyryło się w jej pamięci i wałęsa się za nią aż do teraz. A takie sytuacje się powtarzają w tekście. Poza tym nie uważasz, że między moją Avalon, a Twoją Silver jest całkiem sporo podobieństw? Pomijając kolor włosów rzecz jasna. :)]

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Cześć :) Mam pomysł na powiązanie. Otóż dziewczyny znają się na 100%, bo grają przeciwko sobie i zapewne Silvia kilka goli już Julii strzeliła. Ale bliżej mogłyby poznać się na jakimś międzynarodowym zgrupowaniu graczy Quidditcha, targach albo czymś w tym stylu. Później pisałyby do siebie listy i może Silver zaprosiłaby Julię do Nowego Orleanu albo Julia Silver do Londynu. I właściwie możemy zacząć albo na tym wydarzeniu, kiedy się lepiej poznają albo po tym zaproszeniu, kiedy jedna przyleci do drugiej. Daj znać co Ty na to ;) ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  4. [Z ogromną chęcią utrzemy nosa nękającym pierwszoroczniaków, tak już wymyślając wąteczek-wątunio, jeśli pozwolisz, bym zajęła miejsce w limicie. c:]

    #Milo

    OdpowiedzUsuń
  5. [Oh, jakie ona ma śliczne włosy <3
    Cześć, cześć! A pewnie, że zdominują. Kiedyś :D I w sumie skusiłabym się na wątek z Silver, tylko jestem beznadziejna w wymyślaniu :c]

    Beau

    OdpowiedzUsuń
  6. [Jeśli Silver da radę to jak najbardziej może być kimś, kto będzie Beau uspokajał i trzymał w ryzach, dzięki czemu aż tak często nie będzie lądował ani w Skrzydle Szpitalnym, ani na dywaniku u opiekuna domu :) Możemy jednak uznać, że tym razem się spóźniła, Lawson dostał wpier*** i teraz ktoś musi się nim zaopiekować, bo do SS nie ma zamiaru znowu iść :)]

    Beau

    OdpowiedzUsuń
  7. [Silver mogłaby otrzymać zażalenie od osoby X, że ktoś nęka pierwszaków i wtedy postanowiłaby połączyć siły z Milo, ale wtedy w grę wchodziłoby to, że już wcześniej się poznali ii teraz trzeba określić, jakie to spotkanie było, ale z racji tego, że Green to jednak Puchon, to zakładam, że raczej się nie pożarli. :D Jeśli cię to interesuje, to możemy wprowadzić zauroczenie, w końcu z niego mentalne dziecko pewnie zawsze będzie, a jest w takim wieku, że mógłby sobie znaleźć obiekt westchnień. Szczerze wątpię, że Srebrna zainteresuje się takim chuchrem, ale zawsze może go wepchnąć w friendzone i zrobimy z nich dobrych ziomków czy coś. :3]

    #Milo

    OdpowiedzUsuń
  8. [Beau bez wątpienia pomoże dziewczynie, szczególnie jeśli po części będzie to jego wina :) I pewnie mam zacząć?]

    Beau

    OdpowiedzUsuń
  9. [Pomysł jest dobry, naprawdę, podoba mi się, ale myślę, że Adam nie skupiałby się na żadnej walce, dominacji. Strzepnąłby Silver jednym pstryknięciem palca niczym natrętną muchę mimo ich znajomości. Do Hogwartu przybył po to, aby spełniać się w tym co sobie zaplanował, a nie po to, aby z kimś rywalizować czy coś xd ]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  10. [Doceniam i tak powiedziałam pomysł był dobry :D Mi wpadło do głowy coś w stylu szlabanu, który spadnie na Silver za coś tam, to już zależy od Ciebie jeśli reszta pomysłu Ci się spodoba i niestety Adam będzie musiał z nią tą karę odsiedzieć w roli opiekuna, gdy ta np będzie sprzątała kible xd On nie będzie zadowolony, jego postawa będzie wyrażać Ja też się nie cieszę, że tu jestem, dobrze?. No, ale myślę, że coś, by tam jej pomógł w sprzątaniu tylko po to, aby samemu szybciej się zwinąć. Potem Silver mogłaby mu oddać przez pomyłkę po lekcji jakieś swoje osobiste notatki czy coś zamiast wypracowania, które razem z klasą mieli napisać. Następnie można wkręcić coś z Zakazanym Lasem czy pełnią i wilkołakiem.]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  11. [W sumie przyjaciółka-obrońca uciśnionych też się przyda. :D
    To jak, klecimy coś? c:
    Swoją drogą bardzo ładna karta, może i krótka, ale ujmująca. :)]

    Anastasiya

    OdpowiedzUsuń
  12. [No spoko spoko, o to mi chodziło. :D Too kto zacznie? Może być mi ciężko jeśli jedziemy z opcją, że to Silver zwraca się do Milo, ale mogę coś wykombinować w razie braku chęci. c:]

    #Milo

    OdpowiedzUsuń
  13. Uśmiech rozjaśnił dotychczas zamarłą w skupieniu twarz Puchona, gdy postawił on kropkę na pergaminie i przyjrzał się swojej pracy. No, jeśli za to nie dostanie dobrej oceny, to równie dobrze może opuścić tę szkołę. Wyjątkowo termin oddania pracy mijał dopiero za dwa dni, a nie za parę godzin, jak zazwyczaj, więc uznał to zadanie domowe za całkowity sukces. Schował swoje rzeczy do torby położonej na krześle obok i odetchnął głęboko, odchylając się na krześle.
    Biblioteka była niemal pusta, nie licząc jego i mierzącej go wzrokiem pełnym dezaprobaty bibliotekarki. Czarownica obserwowała go od momentu, w którym się tutaj zjawił, zatem od dobrej godziny. Gdy prawie rozlał atrament pokręciła głową, nie zmiękczył jej nawet przepraszający uśmiech, który jej następnie posłał. Najwyraźniej sama świadomość, że ktoś tutaj przebywa, nie pozwalała jej delektować się lekturą. Wziął to pod uwagę i zmył się, rzucając jej krótkie "Dzięki za cierpliwość", nim skierował się do dormitorium Hufflepuffu. W innych okolicznościach myślałby kogo poprosić o pomoc przy tym referacie, ale skoro uporał się z nim tak wcześnie (w dodatku samemu!), postanowił w nagrodę trochę się zdrzemnąć.
    Społeczeństwo Hogwartu fascynowało go niezmiennie od... już sześciu lat. Nie wierzył, że powoli zmierzał ku końcowi. Sama idea domów była dlań niepojęta, klasyfikowanie ludzi ze względu na sposób rozumowania z początku wydawał się mu niezmiernie prymitywny, ale z biegiem czasu coraz bardziej się do niego przekonywał, aż w końcu w pełni to zaakceptował. Tak jak fakt, że choć nie był czystej krwi, jakoś tutaj pasował.
    Pomachał Grubemu Mnichowi, który akurat wyłonił się ze ściany.
    – Irytek nadal sprawia kłopoty? – zapytał, zatrzymując się przed duchem.
    – Choć to coś nadzwyczajnego, to nie, jest wyjątkowo spokojnie. – Mnich uśmiechnął się szeroko. – Zawsze mówiłem, żeby dać mu szansę.
    Jakby na sygnał, stojąca nieopodal zbroja przewróciła się, płosząc przechodzącą akurat Krukonkę.
    – Takie zmiany wymagają czasu – pocieszył Mnicha Milo, widząc jego zatroskaną minę.
    Duch natychmiast ruszył w kierunku dziewczyny, zapewne pytając, czy wszystko w porządku i tłumacząc to całe zjawisko.
    Milo westchnął, odrobinę znużony tym kiepskim psikusem, który działał już tylko na pierwszaków. Irytek mógłby wykazać się oryginalnością.
    Parę minut później dotarł do obrazu martwej natury i czym prędzej obrał prawy korytarz. Gdy wsunął się w pobliską wnękę i stanął przed beczkami, zawahał się. Już wiele razy źle zastukał, przez co został oblany octem, ale ostatnio udawało mu się tego uniknąć. O ile dobrze pamiętał...
    Wziął głęboki oddech i zastukał w odpowiednim rytmie w dwie baryłki od dołu, w środkowym rzędzie.
    Zacisnął powieki, w oczekiwaniu na najgorsze. Może zamienili ocet na coś jeszcze gorszego? Nie zdziwiłoby go to, ci ludzie byli chorzy. Powoli otworzył oczy i ujrzał wejście do dormitorium Puchonów.
    Cholera, to jakiś szczęśliwy dzień!
    Uważaj na język, Greenie, skarcił się prędko, po czym wszedł do środka.
    Zdziwiło go niezmiernie, że tutaj również było pusto, ale zaraz posłyszał znajome głosy i przytrzymał okrągłe drzwi, by jego koledzy nie musieli męczyć się z wystukiwaniem rytmu, choć każdemu przychodziło to łatwiej, niż jemu. Z zaufanego źródła usłyszał, że Gryfoni musieli po prostu znaleźć odpowiedni obraz i wypowiedzieć hasło. Gdzie tu sprawiedliwość?
    – Dzięki, Milo. – Idący na przedzie chłopak, Robert, jeżeli pamięć go nie oszukiwała, uśmiechnął się do Greena, a za nim wtoczyła się jeszcze dwójka Puchonów.
    Milo wiedział, że będzie musiał odpuścić sobie drzemkę, ale nadal rozpierała go duma i samozadowolenie, toteż nie przejął się tym zbytnio. Poczyta jakąś mugolską książkę albo przejrzy niewykorzystane zakupy z Magicznych Dowcipów Weasleyów i jakoś przeboleje tę stratę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednakże mimo postanowień nie mógł się skupić. Czytał słowa, zdania, całe strony, ale nie zapamiętywał niczego, całkiem pochłonięty rozmową, która toczyła się tuż obok. Chłopcy usiedli na podłodze i nie widzieli potrzeby, by ściszyć głos. Milo nie miał opinii plotkarza, bynajmniej, słynął z bycia istną skarbnicą cudzych sekretów, jak zresztą większość Puchonów, zatem to, o czym mówili winno być bezpieczne, choć zdaniem Greena nie było czego ukrywać.
      – Mówię wam, wrzeszczał na cały korytarz! – Robert przemawiał z niemałą ekscytacją, jakby ta opowieść miała się ukazać w Proroku. – Wyzywał ją od szlam, a gdy inni z tego roku zaczęli jej bronić, to gadał coś o zdrajcach krwi i innych takich.
      Siedzący najbliżej Milo rudzielec oburzył się.
      – Nie zareagowałeś, Mike? Skoro już tam byłeś, to mogłeś coś z tym zrobić!
      No, to Robert spalony, pomyślał Milo i czym prędzej zanotował w głowie prawidłowe imię Puchona.
      – Nie było mnie tam! Naprawdę myślisz, że tylko bym się przyglądał?
      Milo ugryzł się w język, bo prawie wymsknęło mu się pytanie, jakie zamiast niego zadał... N-Nick? Nathaniel? Ciężko powiedzieć.
      – W takim razie skąd to wiesz?
      – Usłyszałem.
      – Od kogo?
      – No, cóż... Ja... Nie jestem pewien.
      Green niemalże prychnął. Odczekał jeszcze chwilę, mając nadzieję, że rozmowa obierze jakiś ciekawszy tor, ale gdy nic takiego nie nastąpiło, zamknął książkę i pozostawił ją na łóżku, zanim wyszedł z kryjówki Puchonów przez pokój wspólny. Zawiedziony tym, co usłyszał postanowił wybrać się na dziedziniec, z nadzieją, że po drodze przydarzy mu się coś interesującego.
      [Chrystepanie, od kiedy ja piszę coś tak długiego. ;_; Proszę się nie przyzwyczajać, to jednorazowy wybryk.]

      #Zielony

      Usuń
  14. [W zasadzie też nie lubię budować relacji od początku, więc mi to odpowiada zarówno jak i sam pomysł na wątek. Adam z pewnością nikomu nazłość, by nie zrobił oczywiście nie bez powodu, więc nie widzę sensu, by stawiać ich na wojennej ścieżce. :D]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  15. Niemal każdy w szkole wiedział, że Beau jest temperamentnym człowiekiem i dość nerwowym, przez co większość swoich konfliktów zawsze rozwiązywał poprzez pięści. Rzadko kiedy używał magii, uważał, że tylko tchórze chowają się za różdżką, choć nie oznaczało to, że prawie wcale nie używał czarów. Wręcz przeciwnie, dość często się nimi posługiwał, ale akurat nie do załatwiania kłótni czy sporów. Całe szczęście, że miał przy sobie Silver, która często trzymała go w ryzach i nie pozwalała, aby poniosły go nerwy. Niestety, nie zawsze mogła przy nim być, więc i tak od czasu do czasu lądował z obitą twarzą w Skrzydle Szpitalnym, tak samo zresztą jak jego przeciwnik. Gorzej, gdy było ich więcej a Beau był sam, wtedy zazwyczaj lądował na ziemi i dawali mu spokój dopiero wtedy, gdy ledwo mógł się ruszyć albo zostali przepędzeni. Tak samo było tym razem, gdy wszczął bójkę z trzema Ślizgonami z jego roku. Już od dawna miał z nimi na pieńku, ale od jakiegoś czasu nie widywali się sam na sam i może to i lepiej. Ale w końcu się spotkali, a gdy do tego doszło, w ruch poszły pięści. Szkoda tylko, że Beau był sam, bo wylądował na chłodnej posadzce szkolnego korytarza, a z jego łuku brwiowego lała się krew. Czuł też, że będzie miał sporego siniaka na szczęce po lewej stronie i będzie go przez pewien czas bolał brzuch, aczkolwiek był już do tego przyzwyczajony. Możliwe, że miałby jeszcze więcej obrażeń, gdyby na horyzoncie ktoś się nie pojawił, choć niezbyt widział kto to był. Ślizgoni jednak przestali go okładać i coś między sobą szeptać, dzięki czemu Beau był w stanie nieco rozprostować swoje ciało i podnieść się do pozycji siedzącej.
    — Silver — mruknął pod nosem, rozpoznając w zbliżającej się postaci znajomą srebrnowłosą postać. Ze wszystkich osób, które mogły się tu pojawić, musiała być to akurat Silver. Znowu walnie mu jakąś przemowę i będzie chciała zabrać do Skrzydła Szpitalnego, ale tym razem Beau nie miał ochoty znów iść do pielęgniarki i zawracać jej głowę. Przez ostatni miesiąc był już u niej ze trzy razy, dwa razy po bójce, a raz, gdy przez przypadek spadł ze schodów i zwichnął sobie nadgarstek. Szkoda tylko, że szybko go naprawiła, inaczej mógłby mieć zwolnienie przez kilka najbliższych dni z pisania. Z jednej strony dobrze, że magia potrafiła tak szybko wyleczyć z niewielkich urazów, z drugiej strony czasami przydałaby się mu jakaś dłuższa kontuzja.

    Beau

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Przyszedł mi o głowy jeden pomysł - bo przez chwilę zakładałam, że muszą się lubić, ale przecież wcale tak nie musi być ;) Emma i Silver mogłyby się kolegować i w którymś momencie mocno pożreć o coś lub o kogoś tak mocno, że zaczęłyby się nienawidzić. Poza tym Emmie mogłoby nie odpowiadać arogancja Silver, a Silver mogłoby nie odpowiadać to, że Emma pali i przez to jej dom traci punkty. Od momentu, kiedy się pożrą lepiej nie być w miejscu, gdzie one dwie się spotkają. ;) Czy pasuje? Jeżeli tak to czy jakiś pomysł o co mogłyby tak się pokłócić? ]

    Emma Stanford

    OdpowiedzUsuń
  17. [W związku z trwającym już jakiś czas brakiem aktywności, prosimy serdecznie o danie znaku życia do środy, 16 września c: W przeciwnym razie postać będzie musiała niestety zostać usunięta z linków]

    OdpowiedzUsuń