24 sierpnia 2016

Bo dusza zawsze rwie się tam, gdzie nas nie ma. Ten świat jej nie smakuje.

Beau Lawson
lat siedemnaście –— 18.01.2006 r., Londyn –— klasa VII –— Gryffindor –— boginem martwi rodzice –— patronusa nie wyczarował –— koło astronomiczne

        Zazwyczaj milczący, nie wychylający się z tłumu człowiek, który ceni sobie ciszę i spokój. Właśnie dlatego ktoś, kto go nie zna, nie wie zapewne, że Lawson to dość charakterny facet. Szybko wpada w gniew, gdy coś idzie nie po jego myśli, potrafi być złośliwy, a także nie stroni od bójek, przez które kilka razy wylądował w Skrzydle Szpitalnym. Gdyby nie to, można byłoby powiedzieć, że Beau to złoty chłopak. Jest miły, pomocny i sympatyczny, często się uśmiecha oraz żartuje. Tylko czasami bywa chamski, gdy ktoś zajdzie mu za skórę. Hipokryta, który nie znosi kłamstwa i obłudy u innych, choć sam czasami się ich dopuszcza. Gniewa się długo, nie wybacza zbyt łatwo i nigdy nie zapomina wyrządzonych mu krzywd. Nie jest jednak człowiekiem, który tylko czeka na odpowiednią okazję, aby się zemścić. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich wad i stara się być lepszą osobą, ale nie zawsze mu to wychodzi. Swoje myśli i emocje często przelewa na papier w formie szkiców, które walają się po całym jego dormitorium, gdyż nie ma ani czasu, ani ochoty, aby je posprzątać. Woli pałętać się po szkole z ołówkiem za uchem i szkicownikiem pod pachą, niż zrobić coś pożytecznego. Nic więc dziwnego, że jego oceny są marne, choć profesorowie doskonale wiedzą, że gdyby chciał, mógłby je poprawić. On jednak jest zbyt leniwy, aby to zrobić i dobrze o tym wie.


Cześć! Nieznajomy pan i Stefan Chwin sponsorują kartę.
Wątki krótkie i średnie, ja wymyślam - ty zaczynasz.

36 komentarzy:

  1. [Leniuchy górą! Fajny on, trochę hipokryta, trochę milusiński, ludzki taki. W końcu upadamy w kółko, by się w kółko podnosić, taki żywot. Witamy serdecznie w naszych skromnych progach i baw się dobrze! Lu też kiedyś nie bardzo nad sobą potrafiła zapanować, ale pilnie się tego uczy, więc jest szansa, że nie wskoczy mu na plecy i nie zacznie okładać po głowie. Chodź do nas, jeśli chcesz, będziem się bawić!]

    Lu Wood

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Gryfoni górą! Zdominujemy towarzystwo jak nic. Cześć witam cię ]

    Silver

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Ojej! On jest tak bardzo w stylu Julii :) Już myślę nad powiązaniem, a tymczasem witaj na blogu ;D Jeżeli masz już jakiś pomysł albo wiesz w którą stronę na pewno nie chcesz iść to daj znać. ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  4. [Zacznę od wiele wnoszących do tego komentarza spraw, czyli: uwielbiam to imię, a zdjęcie jest śliczne!
    Po cichu przeczuwam love-hate relationship, dużo burzliwych kłótni, ale też wiele beztroskich, radosnych chwil. Trudno powiedzieć, co by w ich przypadku przeważało, bo to dwie silne osobowości. Cześć i czołem, życzę mnóstwa wątków, świetnej zabawy i przy okazji zapraszam do siebie, wykombinujmy im coś;) ]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć, fajny pan Ci wyszedł. Taki naturalny, a to sobie cenię. Chodź wymyśl coś to nam pięknie zacznę - a przynajmniej tak sobie wmawiam, że pięknie, bo jak wyjdzie to nigdy nie wiadomo.]

    Avalon, Hyun i Vinay

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Chyba Cię znam skądś. Witam na Kronikach i życzę przede wszystkim dobrej zabawy. Ciekawy pan wyszedł. Można powiedzieć, że to taka mieszanka wybuchowa. Niech wena będzie z Tobą, a w razie chęci na watek zapraszam do siebie :) ]

    Louis Wallsh/Audrey Miller/Karol Zdunk

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Cóż...myśl myśl myśl. Jest z rocznika Silver więc znać się znają już od dobrych siedmiu lat. Myślę ze można im zafundować jakąś bliższą relacje, jak przyjaciele czy coś w ten deseń. Może w trzeciej klasie jechaliby razem do zamku, raz czy dwa przez przypadek wpadliby razem w kłopoty i tak by się zaczęło. A teraz po tych kilku latach znajomości za dużo by się nie zmieniło chociażby to, że nadal mimo różnica w charakterze jedno skoczyłoby za drugim do żrącego kwasu. Poza tym może Silver, gdy chłopak wpadałby w złość opracowałaby system trzymania go w ryzach - w skrócie potrafiłaby go szybko uspokoić. Poza tym mogliby razem wymykać się z zamku i oglądać gwiazdy przy zakazanym lesie]

    Silver

    OdpowiedzUsuń
  8. [Addie potrzebuje odrobiny poczucia normalności, więc jak najbardziej jesteśmy za kłóceniem się, dogryzaniem oraz biciem (chociaż jako najmłodsze dziecko, a w dodatku dziewczyna i szukająca musiała się nauczyć dbać o własne interesy, więc podejrzewam, że to Beau będzie bardziej poszkodowany :P). Awww, przytulaniu też nie powiemy nie :D
    Teraz trzeba by było im wymyślić jakiś ładny wątek. Szczerze mówiąc, moja kreatywność spadła w obecnej chwili do zera, ale... Co powiesz na to: Addie i Beau nikomu nie zawadzają, szlajają się po zamku albo gdzieś po Błoniach, ważne, żeby to było w odosobnionym miejscu. Wtedy pojawi się banda jakiś dryblasów, którzy obwiniają rodzinę Addie o śmierć ich kumpla w pożarze stadionu Quidditcha, więc zaczną się ich czepiać, powiedzą Beau, żeby się nie wtrącał, bo do niego nic nie mają, ale ona jest dziwką Mrocznych itp. Jemu na pewno nerwy puszczą, ogólnie zacznie się regularna bijatyka, a później zobaczymy, co z tego wyniknie. Co ty na to? Czy myślimy dalej? :) ]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  9. [Jak każdy facet, pewnie będzie miał malutkiego siniaka, a będzie straszliwie cierpiał, żeby mu tylko Addie usługiwała ;) Byłabym ci wdzięczna za zaczęcie <3]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  10. [Nie sądziłam, że chętny znajdzie się tak szybko - i w dodatku taki, że żałuję już, że nic z tego nie wyszło. :D
    I już opowiadam całą historię. :)
    Rok temu, gdy Ana była w piątej klasie, tuż przed Bożym Narodzeniem ojciec oznajmił wszem i wobec, przed całą rodziną, że Anastasiya zaręczyła się ze Scorpiusem - czego ona sama oczywiście nie wiedziała, postawił ją przed faktem dokonanym.
    Anastasiya była wtedy w szczęśliwym, nawet bardzo, związku, jeśli wypali, to z Twoim Beau. :) Ale nie chciała być wobec niego nie fair, dlatego jeszcze przed świętami postanowiła się spotkać i wziąć go na poważną rozmowę, podczas której oznajmiła, co się stało i dlaczego nie mogą już być razem, a Beau powinien poszukać sobie innej, z którą będzie szczęśliwy i z którą będzie mógł budować wspólnie przyszłość.
    Myślę, że Ana do tej pory będzie kochała Beau, ale rozum będzie jej podpowiadał, że przecież tak nie wolno, a ojcu się i tak nie postawi, bo wyrzuci ją z domu, wydziedziczy i tyle ją widzieli.
    Co Ty na to? ;)]

    Anastasiya Dołohow

    OdpowiedzUsuń
  11. [Świetny pomysł! :D Tylko mam propozycję - zacznijmy może od samego początku, to jest od ich spotkania przed Bożym Narodzeniem w celu zerwania. Lubię mieć wszystko rozpisane, żeby nam się później czasem wspomnienia dotyczące jednego wydarzenia nie rozbiegły. :D]

    Anastasiya

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Ja proponuję przyjaźń. Od lat, od dość niedawna - jak wolisz. Obydwoje są z Londynu, więc to też jakieś połączenie. Mój pomysł jest taki, aby zaczęło to się przeradzać w coś więcej. I pojawiłby się problem, bo Julia panicznie boi się być w związku. Ale podświadomie chciałaby tego "więcej" i on by to wiedział, bo przecież ją zna. Nie wiem jak ta historia miałaby się skończyć, ale jeżeli Ci się podoba to możemy zacząć jak jeszcze są normalnie przyjaciółmi. Co Ty na to? ;) ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  13. [ W sumie po złamanym sercu mógłby się łatwiej zakochać, bo przecież się przyjaźnią, więc pewnie to jej by się żalił. Ona jak to ona, wspierałaby go z całych sił i potem tak by jakoś wyszło, że pojawiłby się uczucia. Ale jak chcesz. Możemy też zacząć trochę później po tym złamanym sercu, kiedy już się trochę wyliże. ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  14. Tydzień przed Bożym Narodzeniem. Wspaniały prezent świąteczny, zarówno od ojca jak i od matki. Co prawda po ojcu spodziewałaby się wszystkiego, nawet tego, że sprzedałby za marne pieniądze swoją jedyną córkę, byleby się tylko pozbyć takiej bezkształtnej masy, w której ani krzty Dołohowa. Ale po matce? Lorna Dołohow była najmilszą osobą w tej całej rodzinie. Niektórzy patrzyli na nią co prawda jak na dziwadło, jej uroda zupełnie nie wpisywała się w ponury ród Dołohowów, ale ona tym się nigdy nie przejmowała – i za to Ana ją podziwiała.
    A teraz – nawet nie sprzeciwiała się, gdy Josif Dołohow oznajmił, iż jego córka, Anastasiya, i Scorpius Malfoy niebawem połączą rody, na znak ich przyjaźni. Uciekała jedynie wzrokiem – sama też by najchętniej zniknęła.
    Przepłakała całe dwie noce, a później musiała wrócić do Hogwartu, gdzie na każdym kroku ktoś pytał – coś się stało? Masz takie czerwone/opuchnięte/sine oczy. Odpowiadała, że nie, tylko się nie wyspała.
    Ale stało się.
    Najgorzej jej było okłamywać Beau. Jej kochanego Beau, za którym wskoczyłaby w ogień. Czuła, że z nim mogłaby ułożyć sobie spokojną przyszłość, na nim mogłaby polegać, przy nim czuć się bezpiecznie – jak nigdzie na świecie. Gdyby tylko miała pewność, mogłaby wykreślać dni z kalendarza, aż będzie w stanie wyprowadzić się od rodziny i zamieszkać właśnie z nim.
    Teraz – dwa dni przed samymi świętami, uznała, że najwyższy czas przestać go oszukiwać. Rano poprosiła go przy stole, aby wieczorem, po kolacji, spotkać się na błoniach. Będzie już wtedy ciemno, więc z pewnością nikt nie wpadnie na pomysł, żeby wyjść na zewnątrz, żeby pogapić się na rozgrywający się przed nim dramat.
    Nie zrozumiałby.
    Do samego końca Anastasiya była nerwowa. Jeszcze bardziej cicha niż zazwyczaj, jeszcze bardziej odpychała od siebie ludzi, nawet tych, którym ufała. Denerwowała się tym bardziej, że dzień wraz z zajęciami wlókł się niemiłosiernie. Na eliksirach, co jej się nigdy nie zdarzało, rozlała cały wywar, ku uciesze innych uczniów.
    Dwa gryzy tostu – tyle wystarczyło jej, aby poczuła, że jest wręcz przejedzona i jeszcze chwila, a zwymiotuje. Odeszła od stołu – przyjaciółka ze zdziwieniem rzuciła tylko, że przyniesie jej coś do dormitorium, żeby nie głodowała. Kochana.
    Zarzuciła na siebie płaszcz i szalik jeszcze nim wyszła. Gdy otworzyła drzwi wyjściowe poczuła chłód – nie przerażający, ale wieczór nie należał do najcieplejszych. Poszła kawałek w stronę jeziora.
    Więc to w taki sposób kończy się świat. Z daleka od ludzi, w ciemności, w samotności, w chłodzie. Gdy wychodzi się nieznanemu naprzeciw. Ignorując strach, usiłując stać się odważnym.
    Nie wytrzyma tego.

    [Miałam akurat wenę, więc proszę. :D]
    Anastasiya

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Dobrze, możemy tak zrobić ;) Zaczniesz? ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  16. [Dzień dobry! Życzę miłej zabawy zabawy na blogu oraz owocnym wątków! Na obecna chwile przychodze z pustymi rekoma, ale i tak do siebie zapraszam :3]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Dodatkowo może też wkopać tym, którzy go załatwili, albo chociaż trochę ich postraszyć, przez co sama wpakowałaby się w niezłe kłopoty. Może tak być, może go pielęgnować i chwilowo kryć ale prędzej czy później będzie chciała wyjaśnień a i kłopoty, w które się wpakuje sama prędzej czy później ją znajdą. A on jako dobry kompan i może nawet świetny, choć niezrównoważony przyjaciel nie zostawi jej z tym problemem, zwłaszcza, że poniekąd to jego wina, iż w ogóle go ma ]

    Silver

    OdpowiedzUsuń
  18. [A ja życzę dobrej zabawy i ciekawych wątków, bo skoro Beau wzorowym uczniem nie jest, to pewnie raczej niezbyt często bywa w bibliotece ;)]

    Park Chaerin

    OdpowiedzUsuń
  19. Ana odetchnęła, gdy Beau wziął ją po raz kolejny w ramiona. Chociaż przez moment sprawiło to, iż oszukała samą siebie, zapominając, jak bardzo boi się tego, co ma nastąpić. Przez chwilę zapomniała się w tym delikatnym pocałunku, mając wrażenie, że świat i obowiązki przestają istnieć.
    Ale to prysło. Tak szybko, jak się pojawiło.
    Ana przez moment milczała, patrząc w oczy Gryfona. Nie zdążyła powstrzymać łez, które napłynęły do jej oczu. Zamrugała szybko, chcąc je rozproszyć, ale jedna z nich zdążyła popłynąć po policzku. Potrząsnęła delikatnie głową i cofnęła się o krok, nie patrząc już na Beau.
    - Coś się… stało… - zaczęła cicho. Wiedziała, że trudno będzie mu to wyznać. Nie wiedziała jednak, że aż tak. Podniosła głowę, żeby raz jeszcze na niego spojrzeć i potrząsnęła lekko jego ręką. – Obiecaj, że mnie nie znienawidzisz. Nie zniosłabym tego. Obiecaj mi…

    [Wybacz, tak mi teraz krótko wyszło. :<]
    Ana

    OdpowiedzUsuń
  20. [Dziękuję za pochwałę karty i życzenia dobrej zabawy.
    Męsko-męskie potrafią być ciekawe, spróbuj się kiedyś przekonać, polecam. ;)]

    Cyd

    OdpowiedzUsuń
  21. [Jeden dzień i tyyle komentarzy, aż zazdroszczę ;)
    Nie wiem, czy blog Ci już wcześniej znany, ale życzę weny i w wolnych chwilach zapraszam do mnie ;)]

    OdpowiedzUsuń
  22. [Cześć. :)
    Oczywiście, że Vada chce udawać starszą, niż jest! Takie małolaty, zwłaszcza równie wredne i przekorne na ogół bardzo chcą być brane za starsze. W dodatku pannie Quinzel przeszkadza w tym aparycja jedenastoletniej dziewczynki, więc ma dodatkowy kompleks. :D]

    Vada Quinzel

    OdpowiedzUsuń
  23. [Ekhem, ekhem, zatem, sir Lawson, w imieniu lady Wood mianuję Cię od dawna poszukiwanym i wytęsknionym Wkurzotronem 3000! Niech się chłopak ucieszy ze swojego nowego stanowiska w życiu rudego diabła :D Myślisz, żeby podszyć to jakimś drobnym urazem z lat dziecięcych (nieodwzajemniona walentynka/zjadłam Ci całą czekoladę/wolę się bawić z Jamesem/dziewczyny nie chodzą po drzewach), który od lat kiełkuje wredno-sympatycznymi docinkami, czy wolisz coś poważniejszego i w końcu obrażenie się na śmierć? Bo jak dla mnie mogą być obie wersje, ewentualnie zaczniemy od czegoś lekkiego, na przykład od docinek Beau, gdy dowiedział się, że Malfoy zerwał z Lucy, przez co ona chodzi wkurzona jak osa, a później zobaczymy jak nam się pisze i zdecydujemy, czy chcemy wprowadzić nam tam jakiś dramat, niebezpieczeństwo, jakąś nić porozumienia, czy inny konflikt, hm?]

    Lu Wood

    OdpowiedzUsuń
  24. [cześć, dziękuję i wzajemnie! :)]

    Runa Jansson.

    OdpowiedzUsuń
  25. To była łatwa przyjaźń. Brzmi to banalnie, ale znali się na wylot i rozumieli bez słów. Nie było niedopowiedzeń, głupich nieporozumień, które mogłyby wywołać kłótnię. Nawet, gdy nie widzieli się przez tydzień lub dwa, żadne nie gniewało się, nie robiło afery. Ufali, że kiedy jedno będzie drugiego potrzebować, ta osoba zawsze znajdzie czas. Choćby miała zarwać noc, przestawić wszystkie zegarki na świecie, a nawet wydłużyć dobę, zrobi to, bo oboje wiedzieli, że nie ma nic ważniejszego niż przyjaźń. Ktoś mógłby pomyśleć "miłość jest najważniejsza". Ale dla tej dwójki miłość i przyjaźń były tak samo ważne. Przecież oni też się kochali. Może w inny sposób, ale tak było.
    Kiedy Beau był z Aną, jego przyjaźń z Julią nie zmieniła się bardzo zauważalny sposób. Mieli dla siebie trochę mniej czasu, ale to naturalne. Wszystko dalej było w porządku. Potem Ana go zostawiła, a Julia czuła się bezsilna jak nigdy. Więc postanowiła po prostu być. Dać mu tyle oddechu, ile potrzebował i wystarczająco dużo wsparcia, żeby się nie załamał. Była chyba najszczęśliwsza na świecie, kiedy w końcu zaczął się przy niej delikatnie uśmiechać.
    W którym momencie zorientowała się, że czuje coś więcej? Dobre pytanie. Nie było takiego momentu. Nawet, gdyby wszyscy wokół to po niej widzieli, ona nie mogłaby się przyznać do tego, że zakochała się w Beau. Cholernie bała się związków. Nigdy nie miała chłopaka, zawsze uciekała, chowała się, mówiła "nie". Nie potrafiła się zdobyć na odwagę. Więc wmawiała sobie, że to nadal tylko przyjaźń i że wszystko jest w porządku.

    Początek lipca był bardzo spokojny. Julia nie czuła się jeszcze przesadnie zasypana nauką, treningi Quidditcha odbywały się tylko dwa razy w tygodniu, więc mogła cieszyć się być może ostatnimi chwilami względnej sielanki. Miała dużo czasu na spotkania ze znajomymi, a z Beau widziała się prawie codziennie. Pewnego dnia wybrali się na spacer nad jezioro. Chwilę szli w milczeniu, aż w końcu chłopak zaczął rozmowę i zatrzymał się. Ona obróciła się i stanęła naprzeciwko niego. Po jego słowach serce zaczęło jej szybciej bić, czuła, że wewnątrz cała się trzęsie i zrobiło jej się bardzo gorąco. Czuła niewyobrażalne napięcie w całym ciele. Ale Beau również był zdenerwowany, widziała to po nim. Jednak nie tak panicznie jak ona. To miała być TA rozmowa. Ta, której zawsze się bała i ta, której podświadomie chyba pragnęła. Miała ochotę uciec. Powiedzieć, że musi wysłać ważną sowę i że porozmawiają później, a później unikać go jak ognia. Ale niestety, nie mogła uciec. Tak się nie robi najlepszemu przyjacielowi. Sama nie wiedziała co myśleć, więc wszystkie myśli odeszły na chwilę. Nie wiedziała też zupełnie co powiedzieć. Więc tylko stała, kilka centymetrów obok chłopaka i patrzyła na niego wyczekująco. Miała tylko nadzieję, że Beau nie zauważy jak bardzo się boi. Zazwyczaj było po niej widać tylko czubek góry lodowej – o wiele, wiele mniej niż rzeczywiście czuła.

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  26. [ Nie przeszkadza mi taka długość. Pisz ile masz ochotę, może być nawet połowa tego :) ]

    Gdy ujął jej dłonie w swoje, odetchnęła głęboko i przygryzła wargę. Wciąż patrzyła tylko na niego. Zanosiło się na najtrudniejszą rozmowę w jej życiu, a ona stała tam i nie zamierzała się ruszyć. To nie była odwaga, która nagle się w niej odezwała. To było zaufanie. Podświadomie po prostu wiedziała, że dadzą radę i to wszystko nie skończy się tego popołudnia. Tak cholernie nie chciała go stracić.
    Przejrzał ją. Jak zawsze wiedział, co czuje. Wiedział, że to tego typu rozmowa, przy której boi się jak nigdy. Kiwnęła tylko głową, prawie niezauważalnie. Gdy już skończył mówić, delikatnie wyplątała dłonie z jego uścisku i odwróciła się w stronę jeziora. Zupełnie nie wiedziała, co odpowiedzieć. Oczywiście, że powie mu prawdę, ale jaka była prawda? Kucnęła na chwilę i ukryła twarz w dłoniach. Powstrzymywała łzy. Nie chciała płakać, chciała to wszystko obejść na chłodno, ale przecież nie potrafiła. Odwróciła głowę w stronę Beau.
    - Nie wiem. - szepnęła, kręcąc delikatnie głową. Zebrała się w sobie, wstała i znów stanęła naprzeciwko chłopaka, pół kroku dalej niż wcześniej.
    Co mogła więcej powiedzieć? Jaką robiło to różnicę? Wiedziała, że ich relacja się zmieniła. Zmieniło się spojrzenie Beau, kiedy ją widział, ich rozmowy nabierały czasem innego tonu, uśmiechy były bardziej tajemnicze, dotyk – nagle delikatnie krępujący. Wiedziała, że Beau czuje coś więcej, nawet jeżeli tylko odrobinę więcej. Ale przecież wiedziała również, że nie zapomniał o Anastasiyi, może nawet ją kochał, chociaż chyba już zdawał sobie sprawę, że do siebie nie wrócą. A wiedział też, że Julia boi się związków. Jakie to wszystko miało szanse?
    - Nie wiem, co czuję. Może to nadal tylko przyjaźń. - spojrzała na ziemię. Mówiła powoli, ale głos jej drżał. - A może zakochałam się i tylko udaję, że nic się nie zmieniło. Nie wiem.
    Wzruszyła ramionami, spojrzała mu głęboko w oczy i uśmiechnęła się smutno.
    - Ale czy to w ogóle ma jakieś znaczenie? - obniżyła wzrok i z zupełnym mętlikiem w głowie oczekiwała na odpowiedź.

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  27. Poczuła, jak jej gardło jeszcze bardziej zaciska się w rozpaczy. Musiała walczyć ze łzami, które chciały wypłynąć z jej oczu. Nie mogła być tak słaba – musiała to jakoś znieść. Mimo że jej świat się właśnie kończył. Mimo że za moment nie będzie miała już nic.
    Miała ochotę go pocałować – jeszcze raz, ten ostatni, nim wszystko się skończy i oboje pójdą w dwie różne strony. Ale to by tylko jeszcze bardziej bolało. I ją, i jego – tylko w trochę późniejszym czasie.
    Wzięła więc dwa głębokie oddechy i spojrzała na Beau.
    - Gdy byłam w domu… - odezwała się niemrawo, szukając jakby w oczach chłopaka pomocy, ucieczki. Czegokolwiek, co wybawiłoby ją od mówienia prawdy. Ale nie znalazła. – Mój ojciec… postanowił umocnić przyjaźń pomiędzy rodem Dołohow a Malfoy… poprzez zaręczyny. – Uciekła wzrokiem. Ana miała jeszcze Lishkę, swoją kuzynkę. Beau mógł pomyśleć, że to tyczy się jej. Jednak nie. – Moje. I Scorpiusa Malfoya – dodała szeptem.

    Anastasiya

    OdpowiedzUsuń
  28. Addison zawsze była małym wulkanem energii, który nie potrafił usiedzieć na miejscu. Lubiła znajdować się w centrum zainteresowania, robić pierwszakom nieszkodliwe psikusy, biegać po korytarzach, przybijając piątki z wszystkimi przechodzącymi uczniami i być członkinią tylu różnych klubów, na ile pozwalał jej brak zmieniacza czasu. Przez wzgląd na niechęć, z jaką zaczęto się do niej odnosić, Puchonka musiała jednak zrezygnować z uczestnictwa w wielu zajęciach pozalekcyjnych, często chowała się w najbardziej oddalonej części szkolnej biblioteki za regałami wypełnionymi nudnymi książkami o procesach czarownic w Anglii. Po tygodniach spędzonych wśród starych woluminów i w towarzystwie milczącej bibliotekarki, która rzucała jej podejrzliwe spojrzenia z ukosa, nagromadziła w sobie ogromne pokłady energii, które tylko czekały na spożytkowanie. Treningi Quidditcha okazały się niewystarczające, brakowało jej gwaru, śmiechu i przepływu adrenaliny. Została wykluczona ze szkolnej społeczności i chociaż udawała, że szykanowanie, wyzywanie, wręcz prześladowanie ze strony rówieśników nie robią na niej wrażenia, tak naprawdę coraz gorzej znosiła izolację. Beau stał się jednym z jej niewielu towarzyszy, ale Addie się martwić, że ta zażyłość może źle się skończyć dla jej przyjaciela, dlatego zaczęła go unikać, nie potrafiąc wprost opowiedzieć o swoich obawach. Na gacie Merlina, kiedy wszyscy się od niej odwrócili, Lawson jako jedyny uwierzył w jej wersję i często dla jej bezpieczeństwa towarzyszył jej na szkolnych korytarzach, odprowadzając pod drzwi klasy i wzbudzając powszechną konsternację. Przez ostatnie tygodnie zdążyła tak przywyknąć do jego obecności obok siebie, że czuła się nieswojo bez Beau u boku. To poczucie dezorientacji narastało w niej od tygodnia, czyli od momentu, w którym niczym ostatni tchórz zaczęła unikać Gryfona, wynajdując beznadziejne wymówki dla swojego zachowania czy chowając się w pustych klasach, gdy akurat zmierzał w jej kierunku korytarzem. Takie ucieczki nie były w stylu bezpośredniej, momentami bezczelnej Puchonki, ale Addie nie wymyśliła jeszcze, jak opowiedzieć mu wprost o swoich problemach z coraz śmielej atakującymi ją uczniami. Nie była osobą, którą łatwo było zastraszyć, maszerowała po korytarzach z dumnie uniesionym podbródkiem, ciskając mordercze spojrzenia w kierunku prześladowców, jednak powoli robiła się zmęczona całą tą walką.
    Wydawało jej się, że niezauważona opuściła szkołę i skierowała się na Błonia, by trochę pobiegać. Wystarczyło jej pięć minut, by przypomniała sobie, dlaczego wolała latać na miotle; łydki paliły ją żywym ogniem, a w boku nieprzyjemnie ją kłuło. Zwolniła, kiedy nagle poczuła obejmujące ją ramię w talii.
    — Rano jesteś w tak paskudnym nastroju, że nikt nie chce z tobą przebywać, Bear — przypomniała mu Addie, dając mu lekkiego kuksańca pod żebra. Nawet nie pamiętała momentu, w którym nadała mu tę ksywkę, ale chłopak zawsze przypominał jej niedźwiedzia; długo spał, głośno chrapał, w dodatku jego szerokie barki, postawna sylwetka i to, jak szybko wpadał w gniew upodabniało go do niebezpiecznego zwierzęcia, ale jednocześnie lubił się przytulać i był sympatyczny. Nigdy by się do tego nie przyznała, jednak uwielbiała jego towarzystwo.
    Bez ostrzeżenie wskoczyła mu na barana, otaczając go nogami w pasie i zarzucając mu ręce na ramiona. Wtuliła nos w zagłębienie między jego szyją a obojczykiem, wzdychając cicho. Starała się go chronić, ale zdążyła się już za nim stęsknić.
    — Wiesz, że cię nie znoszę idioto, prawda? — spytała z uśmiechem, po czym cmoknęła go w policzek. — Ale możesz mnie nosić, dostajesz oficjalne pozwolenie. W ogóle powinieneś czuć się zaszczycony, że pozwalam ci przebywać w blasku mojej chwały.

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  29. [Cześć. :) Bardzo dziękuję za tak miłe powitanie i pochwały. Skomplikowane powiązania to coś, co lubię najbardziej, więc, jeżeli nie masz nic przeciwko, może zrobimy z nich eks-parę?

    Delilah Rottley

    OdpowiedzUsuń
  30. [Bardzo dziękuję za to powitanie! Jestem bardzo na tak, jeśli chodzi o jakiś wątek, bo muszę przyznać, że postać Beau naprawdę mi się spodobała i chciałabym, żeby łączyło ich coś nietuzinkowego, ale jak na złość nie przychodzi mi do głowy żaden pomysł na ciekawe powiązanie albo wątek (z kreatywnością jest u mnie ostatnio na bakier). Może Tobie coś interesującego wpadnie do głowy?]

    June

    OdpowiedzUsuń
  31. [Dobra, rozumiem. :) Hm, Delilah raczej nie wygląda mi na taką, co ośmieliłaby się jakoś pozować lub w ogóle zgadzać na swoje, w pewnym sensie, portrety... Chorobliwie nieśmiała z niej osóbka. Ale co powiesz na to, by zrobić z nich po prostu przyjaciół? Mam taki pomysł, że gdzieś w pierwszej, drugiej klasie Beau mógł trochę pogonić chłopaków, którzy wyśmiewali się z Del i potem nawiązali taką przyjacielską relację. W tym roku, po wakacjach, Rottley wróciłaby jakaś taka zmieniona i zaczęłaby chłopaka unikać, a on chciałby się dowiedzieć, o co chodzi. Co o tym myślisz?]

    Delilah Rottley

    OdpowiedzUsuń
  32. [Łohoho! No to mamy cudowny punkt wyjściowy dla naszych postaci <3 Lu była wściekła na Malfoy’a, że z nią zerwał, ale to było właściwie do przewidzenia, bo oboje szukali wielkiej miłości nie potrafiąc dać nic od siebie, więc się po prostu rozpadło, ale wiesz – kobieca urażona duma. Gdy dowiedziała się o zaręczynach mogła chcieć z czystej złośliwości coś tam namieszać, bo choć utrzymywali kontakt, to był on mocno podszyty dogryzkami. Pomimo tego, że Lu właściwie sporo Scorpiusowi zawdzięcza i w sumie to dobrze wyszła na tym, że z nią zerwał i paradoksalnie – zaczęła go lubić takiego, jakim jest, dopiero jak się rozstali (co poradzisz). Dobra, to wyślijmy ich do Hogsmeade, niech ponarzekają co nieco, może Beau wyciągnie z Lucy coś więcej we wspólnej rozmowie i będzie niezmiernie fajnie, jak te słodkie docinki będą podszyte nicią porozumienia rzuconych osób (choć pewnie teraz podejście do zaręczyn mają zupełnie różne, ale to będzie ciekawsze). Kto wie, może nawet uda się nam kiedyś jakiś fajny wątek wieloosobowy? A może Beau zdecyduje się poradzić Lu w sprawie Julii i Anastasii, ale to już musiałaby pewnie być znajomość na innym levelu. W każdym razie mamy wątek z perspektywą – podobuje mi się. Ponieważ razem było kombinowane to spytam – wolisz zacząć, czy ja mam to zrobić?]

    Lu

    OdpowiedzUsuń
  33. [Hej, ho! Skoro lubisz wredne rudzielce to myśle, że musimy mieć wątek, koniecznie. :D]

    Gemma Anderson

    OdpowiedzUsuń
  34. [ Witam! Twoje postać ma mocny, ciekawy charakter. Bardzo fajnie byłoby zacząć wątek. Mam pewien pomysł, może przypadnie Ci do gustu. Jako, że Beau jest o rok starszy od mojej Emmy to ona mogłaby na I lub II roku zobaczyć, jak chłopak chciał pobić się z kimś innym (tu do ustalenia z kim i o co). Dziewczynie udało się uspokoić Beau i takim sposobem zyskać zainteresowanie chłopaka. Tak mogliby zacząć powoli się przyjaźnić. A zacząć moglibyśmy od momentu, kiedy o coś się pokłócili (to też do ustalenia) na samym początku tego roku szkolnego. Co Ty na to? Jeżeli nie podoba Ci się pomysł to może masz inny, lepszy pomysł? ;) ]

    Emma Stanford

    OdpowiedzUsuń
  35. [ Cześć, miło mi. Z założenia ma mieć w sobie jakąś delikatność, ale na pewno nie jest omdlewającą panienką w opałach. Za to z Beau jest niezły złośnik!
    Nie oglądam tego serialu, więc nie wiem, o jakiej aktorce piszesz, ale najprawdopodobniej masz rację. Wiele wskazuje na to, że osoba ze zdjęcia, które wybrałam, nie jest nikim znanym, a szkoda. ;D ]

    Morgan Demerritt

    OdpowiedzUsuń