1 września 2016

Don't judge me. I made a lot of money.


VII KLASA ◊ GRYFFINDOR ◊ PÓŁKRWI ◊ KLUB POJEDYNKÓW
CEDR, 11 I PÓŁ CAŁA, WŁOS Z OGONA JEDNOROŻCA, GIĘTKA
OPCM ◊ ZAKLĘCIA ◊ TRANSMUTACJA ◊ ELIKSIRY
PATRONUS NIEZNANY ◊ ONA SAMA ZAKUTA W KAJDANY


          Ze wszystkich preferowanych u Gryfonów cech ona mogła odznaczać się co najwyżej pochwałą dla sprawiedliwości. I zupełnie nie było istotne, jakiego typu to sprawiedliwość ─ jeden zasługuje na ostrzeżenie, inny na ropę z czyrakobulwy zamiast kremu do rąk. Wszystko zależało od przewinienia i ilości ofiarowanych galeonów.
            Decyzja Tiary od pewnego czasu budziła jej wątpliwości, bo nawet jeśli gdzieś głęboko w Ridley skrywa się lew, to nie wyjdzie, o ile nie zapłacą mu odpowiednio dużo. Skłonność do materializmu i pogoni za bogactwem wyniosła z domu i wcale się tego nie wstydzi. Edward Ridley wszystkie głębokie myśli o tym, że forsa szczęścia nie daje, kwitował ironicznym "Och, tak, stabilność finansowa to taka tragiczna rzecz!". Ojciec, pomimo licznych wad, nauczył ją wielu przydatnych rzeczy.
            Między innymi tego, jak nie brudzić sobie rąk.
        Jeżeli sakiewka z pieniędzmi okaże się adekwatnie ciężka do rozmiaru twojej prośby, Ellen jest w stanie załatwić niemalże wszystko. Oczywiście, nie zwróci ci honoru utraconego w oczach najbliższych, nie doda otuchy po nieudanych podbojach, ale nie wszystko da się kupić. Resztą trzeba wyrwać albo znaleźć kogoś, kto wyrwie to za ciebie, tak mówił tata.
            A mówią, że ocenianie innych swoją miarą zupełnie nie popłaca.
            

Cześć po raz któryś!
cogito.ergo.rekin@gmail.com / gg:51169145
Druga postać.

24 komentarze:

  1. [Witam Gryfonkę! Trochę materialistka, ale Gemma mogłaby skorzystać... Jeszcze nie wiem jak, ale się wymyśli.]

    Gemma Anderson

    OdpowiedzUsuń
  2. [No kogo my tu mamy? Cześć ponownie! c;]

    Ars i spółka

    OdpowiedzUsuń
  3. [No hejo, my się chyba nie znamy, ale to nie szkodzi! Dzięki wielkie za link do radia u góry karty, witamy ponownie! Dobrze, że autorzy wracają i dobrze, że nie są ani czarni, ani biali. Podoba mi się Ellen, więc Lu będzie o niej pamiętać, gdy trzeba będzie to i owo załatwić. Lu obecnie zajmuje się również przemytem testowych magicznych zabawek Zabiniego, więc jeśli Ellen byłaby z jakichś powodów zainteresowana, to wie już gdzie pukać ;)]

    Lu Wood

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Cześć! Życzę dobrej zabawy i gdyby przyszedł Ci do głowy pomysł na wątek lub powiązanie z Julią to zapraszam serdecznie :) ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  5. [ No, no, ależ mi się teraz zrobiło miło!
    Ale nie myśl sobie, że zgrabnie wybrnęłaś z opresji. Zdaje mi się, że jesteś mi winna jakiś naprawdę dobry wątek.]

    Viggo

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Ok, ja również w razie olśnienia się odezwę ;) ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Z racji, że Viggo przez większość czasu po prostu wisi w linkach i się kurzy, a jego wątki chyba nie mają już racji bytu, mogę Ci podarować taką relacją, jaką tylko sobie wymarzysz.
    Naprawdę. Jakąkolwiek.]

    OdpowiedzUsuń
  8. [MIŁOŚĆ ROŚNIE WOKÓŁ NAS!]
    James Potter

    OdpowiedzUsuń
  9. [Ja też się cieszę! <3 To jak, myślimy nad wątkiem, prawda?]
    James

    OdpowiedzUsuń
  10. [Aj dajże spokój, głównie robię to dla własnej zabawy, wyobrażając sobie Lu przed mikrofonem - ciesz się, że nie postanowiłam tego serio nagrać i Was męczyć ;) Nie od dziś wiadomo, że najbardziej w cenie są informacje, a zatem handel w niematerialnym sensie jest intrygujący i opłacalny. Jeśli masz ochotę na jakiś mało zobowiązujący wątek, gdzie dziewczyny przetestują coś ciekawego na Bogu ducha winnym i nieświadomym czwartoklasiście to zaraz nam coś wymyślę. A jeśli do tego na przykład wkradnie się nutka rywalizacji i zrobi się z tego nie do końca pozytywna relacja to nawet lepiej, bo ileż można ludziom słodzić, nie?]

    Lu

    OdpowiedzUsuń
  11. [Nie wiem jak to się stało, że jeszcze Ci nie odpisałam, bo kartę czytałam, ale widocznie robiłam wtedy mnóstwo rzeczy na raz. To co chciałam Ci jednak napisać mieści się w jednym zdaniu: Ellen jes jedną z nielicznych Gryfonek, którą mogłabym polubić. Pewnie dlatego, że nie jest ona stereotypową Córą Lwa, rzecz jednak tkwi też w tym, że wydaje się mocną, wyrazistą osobowością. Więc jak najserdeczniej będziemy ją witać na OSIOM-ie.]

    Jaquan Shafiq

    OdpowiedzUsuń
  12. James nie miał ambitnych planów na przyszłość, kończąc naukę w Hogwarcie. Wiedział, że na pewno nie chce zostać w domu, gdzie ojciec będzie rzucał mu zawiedzione spojrzenia, bo przecież kto to widział, żeby syn słynnego Harry’ego Pottera nie został aurorem. Nie, zdecydowanie wolał wreszcie poczuć się niezależny. Myślał nad przeprowadzką do Hogsmeade i znalezieniem jakiejś pracy, ale jakoś ciągnęło go do powrotu do Hogwartu. Chociaż udawał twardego i obojętnego, w głębi duszy trudno było mu rozstać się z miejscem, które stało się jego drugim domem. Między innymi dlatego w końcu postanowił przyjąć staż u nauczyciela latania. Na miotle czuł się dobrze i uważał, że w sumie mógłby uczyć dzieciaki. Lepsze to, niż nic.
    Dopiero w Wielkiej Sali, na uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego, gdy zobaczył na własne oczy po dwóch miesiącach rozłąki, zrozumiał, co jeszcze tak bardzo ciągnęło go do Hogwartu. Nie przyznawał się do tego nawet przed samym sobą, bo trudno mu było uświadomić sobie, jak mocno zaczęło mu zależeć. Ale rzeczywiście, chciał wrócić do Hogwartu, bo w Hogwarcie była Ellen.
    Oczywiście zauważył jej wściekłe spojrzenie, i na początku się trochę zdezorientował, nie wiedząc, dlaczego kieruje je akurat na niego. W sumie spodziewał się ciepłego przywitania. Po chwili uświadomił sobie, że w sumie nie raczył jej powiedzieć o tym, że wraca do Hogwartu. Mieli sobie tyle do powiedzenia w każdym liście, że ta kwestia jakoś zawsze mu umykała. A może czuł z Ridley tak mocną więź, że stwierdził, iż czytają sobie nawzajem w myślach i kompletnie niepotrzebnym jest informowanie jej o tak istotnych sprawach? Merlin wie, co on sobie myślał.
    Ale już wkurzył Ridley. Teraz musiał zmierzyć się z konsekwencjami. A z doświadczenia wiedział, że mogą być one bolesne. Podjął próbę złapania jej po uczcie, ale ona oczywiście uciekła, tak jak się tego spodziewał. Nie chciał jej jeszcze bardziej denerwować, więc postanowił dać jej trochę czasu. Nie był pewien, jak długo wytrzyma, nie rozmawiając z nią - w sumie był trochę przerażony swoimi uczuciami.
    Zależało mu zdecydowanie za bardzo, żeby mógł to długo ignorować.

    [Przepraszam, że to takie beznadziejne, ale nie wiedziałam, jak zacząć XD Później będzie lepiej, obiecuję <3]
    James

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekał podświadomie na ten moment od kilku dni. Chciał zachować się jak mężczyzna i zrobić pierwszy krok, ale coś ciągle go powstrzymywało i miał ukrytą nadzieję na to, że to właśnie Ellen jako pierwsza nie wytrzyma i do niego przyjdzie. Wiele razy wyobrażał sobie, co jej powie, i miał już nawet ułożoną przemowę, która chociaż trochę by ją uspokoiła. Ile razy już radził sobie z jej humorkami w tamtym roku szkolnym… Ellen nie była łatwą towarzyszką. Właśnie to w niej lubił, była wyzwaniem – musiał się zawsze nieźle natrudzić, będąc z nią. Różniła się od wszystkich dziewczyn, z którymi do tej pory się spotykał. One wychwalały go pod niebiosa i zdawały się potajemnie uczęszczać na spotkania jego fanklubu, z kolei Ridley rzadko w ogóle była dla niego miła. Bez przerwy sobie docinali, stało się to ich sposobem wyznawania uczuć, bo oboje nie byli w tym dobrzy.
    Ale gdy ją zobaczył, wszystko wyleciało mu z głowy. Cała przemowa, słowa przeprosin, nawet nie umiał się uśmiechnąć tym słynnym uśmiechem Jamesa Pottera, który stał się powodem powstania jego fanklubu wśród młodszych dziewczyn. Zamurowało go, odebrało mu mowę i zdolność logicznego myślenia. Po dwóch miesiącach, wreszcie stała przed nim Ellen Ridley. I – na jego nieszczęście – nie wyglądała na zadowoloną z zaistniałej sytuacji. Patrzyła na niego zimnym wzrokiem, jej głos nie zdradzał prawie żadnych emocji. Ale przecież właśnie tego się spodziewał. Dobrze wiedział, że Ellen nie jest typem dziewczyny, która łatwo wybacza, nigdy nie była też zbyt wylewna. Chłód w jej głosie nie był niczym dziwnym. A jednak James aż się wzdrygnął pod jego wpływem, jakby ktoś wylał na niego kubeł lodowatej wody.
    - Hm, no tak… - zająknął się. – Niespodzianka? – uśmiechnął się, mając nadzieję, że żartem rozładuje napiętą atmosferę.
    Pudło, Potter. Z Ellen nigdy nie było tak łatwo.
    Trzasnął się otwartą dłonią w czoło i przymknął na chwilę oczy, aż zdziwiony swoją głupotą.
    - Wiesz co? Po prostu mnie uderz. Albo walnij jakimś zaklęciem, co za różnica. Bo nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Nawet nie umiem wymyślić jakiegoś sensownego kłamstwa, jak się tak na mnie gapisz.

    James

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Dobra, zacznę u Ellen, skoro to dla niej plan był. Tylko musisz uzbroić się w cierpliwość, bo czasem dopada mnie leń, zwłaszcza teraz w ostatni miesiąc wakacji xD ]

    Louis Wallsh

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Kochana, to zdecyduj się na postać, bo lepiej mi idą męsko-męskie, ale jeśli chcesz to damsko-męski, też napisać mogę. Powiedz mi, komu mam zacząć, jak nie powiesz, to nie zacznę xD ]

    Louis Wallsh

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Z racji tego, że Twój pomysł kłóci się z moją wizją na postać (został kapitanem na początku szóstego roku, ba, został nim, bo po prostu się do tego nadawał), nie mogę na niego przystać.
    Żałuję, że tak kiepsko wymyślam, bo powinnam teraz rzucić jakimś konceptem, ale niestety mam w głowie pustkę. Może pójdzie nam lepiej z Twoją nową postacią?]

    Viggo

    OdpowiedzUsuń
  17. Był naprawdę strasznym idiotą. Jak mógł zapomnieć powiedzieć jej o tak ważnej kwestii? Przecież, gdy opuszczał Hogwart w czerwcu, jego myśli nie zajmowało prawie nic oprócz tego, co będzie z ich ,,związkiem”, jeśli on już nie wróci do szkoły. Ale później zaczęli ze sobą pisać, i czuł się niemal tak, jakby Ridley siedziała obok niego. A kiedy dostał propozycję stażu, nie przyjął jej od razu. Wtedy jeszcze poważnie się zastanawiał nad zawodem aurora, który tak bardzo polecał mu ojciec. Chociaż nie było to ani trochę to, co chciał robić w życiu, cholernie trudno było mu zabić w swym rodzicielu te resztki nadziei. Harry nie poddawał się do samego końca – codziennie zostawiał na stole jakieś bezsensowne broszury o szkoleniach aurorskich. Aż pod koniec wakacji James oznajmił, że wraca do Hogwartu, bo chce uczyć dzieciaki latania. Jeśli to nie wypali, na pewno chce powiązać swoją przyszłość z quidditchem, więc to na pewno dobry początek.
    I wrócił. I zapomniał powiedzieć o tym Ellen.
    Na Merlina, Potter. Gdzie ty masz głowę?
    - Hej, nie łap mnie za słówka. Nie okłamałbym cię. Gadam bez sensu, bo mnie przerażasz. – powiedział obronnym tonem, cofając się o krok przed zimnym spojrzeniem Ridley.
    Miał wrażenie, że ona próbuje go zabić. Nie miał pojęcia jak, może trzymała w zanadrzu jakieś triki. Zamrażanie wzrokiem? Byłby w stanie w to uwierzyć, tak chłodnym spojrzeniem go mierzyła.
    Już miał palnąć coś głupiego, byleby tylko powiedziała coś jeszcze, ale wtedy temperatura w pomieszczeniu wzrosła gwałtownie. Z przejmującego zimna w szalejący ogień. Merlinie, ależ ta dziewczyna była niezdecydowana.
    - Ja też bardzo chciałem cię zobaczyć. – teraz to ona odwracała wzrok, i nagle zapragnął, żeby na niego spojrzała, nawet tym mrożącym krew w żyłach spojrzeniem. – Przepraszam. Jestem głupim palantem. Po prostu zapomniałem ci powiedzieć.
    Zrobił kilka kroków w przód, a gdy ona się nie cofnęła, podszedł jeszcze bliżej. Nie był pewien, jak duży dystans powinien ich dzielić, żeby nie walnęła w niego jakimś zaklęciem, ale nie dbał o to. Nie widzieli się dwa miesiące i musiał jej dotknąć. Nawet jeśli miał z tego wyjść z uszczerbkiem na zdrowiu.
    - Jeśli chcesz mi zrobić krzywdę, to za chwilę, okej? Muszę coś najpierw zrobić. – wziął jej twarz w dłonie i pocałował ją delikatnie, mając wielką nadzieję, że go nie odepchnie.

    James

    OdpowiedzUsuń
  18. James Potter miał w swoim krótkim życiu wiele dziewczyn. Wstyd podawać dokładną liczbę, dlatego poprzestańmy na wyrażeniu ,,wiele”. Tylko jedna z nich wywołała w nim kiedykolwiek jakieś uczucia, które nastolatek może pomylić z miłością. Jeśli chodzi o całą resztę niewiast, to były po prostu ładne, i lgnęły do niego jak ćmy do światła, więc nie protestował. Jego najdłuższy związek trwał cztery miesiące, najkrótszy jeden dzień. Każda impreza kończyła się przynajmniej dwoma nowo poznanymi dziewczynami, które twierdziły, że w nocy deklarował im miłość, podczas kiedy - brzydko mówiąc - po prostu wsadzali sobie języki do gardeł. Reasumując, James był w temacie dziewczyn obeznany od dawien dawna. Wiedział, jak z nimi rozmawiać i jak się przy nich zachowywać. Na wszystko miał gotową odpowiedź.
    Dopóki nie pojawiła się Ellen. Jeśli chodzi o nią, wszystkie jego triki były kompletnie nieprzydatne. Kiedy próbował czegokolwiek z repertuaru James podrywacz, rzucała mu wściekłe lub rozbawione spojrzenia, to zależało od jej aktualnego humoru. Ciągle patrzyła na niego z politowaniem, gdy starał się być zabawny. Rzucała mu wyzwania. Przy niej musiał się wysilać jak nigdy dotąd, ale jednocześnie wreszcie mógł być sobą.
    Uśmiechnął się, czując, że go do siebie przyciąga. Kamień spadł mu z serca, bo naprawdę bał się, że nie będzie chciała mieć już z nim do czynienia.
    - Hej, koleżanko, czuję się wykorzystywany – zaśmiał się cicho, odrywając się na chwilę od jej ust. – Podobno jesteś na mnie wściekła. Więc, wybaczasz mi?
    Uśmiechnął się szeroko, nie wypuszczając jej z objęć.

    OdpowiedzUsuń
  19. [Dla mnie bomba! Zacznę za niedługo w wolnej chwili, bo niestety teraz tak wpadam z doskoku, ale chciałam dać Ci znać, że nie olewam, jestem i zacznę, bo niezwykle podoba mi się pomysł na wątek. Jak nam panienki porywalizują to będzie jeszcze ciekawiej. Już widzę Lu z uniesionymi brwiami i wzrokiem mówiącym Matko, i co ten dureń James w niej widzi?]

    Lu

    OdpowiedzUsuń
  20. [Niespodzianka! Mam nadzieję, że miła, udało mi się wyskrobać coś na już ;)]

    Była zła. Wściekła wręcz, choć ostatnio naprawdę trudno było wytrącić ją z równowagi. Już zdążyła przetłumaczyć sobie, że lepiej oceniać wszystko na chłodno. Ale była teraz zła na samą siebie. Chcąc zachować wszelakie pozory normalności i wszelakie kontakty z ludźmi – włącznie z tymi, którzy opuścili już szkołę, nie mogła odmówić sobie spotkań ze starym, dobrym Zabinim. Chłopak robił cuda, naprawdę. Bawił się magią jak nikt inny, czym zaskarbił sobie sympatię Lu. Oczywiście nie mówiła tego na głos i bez problemu mogła mu strzelić przez łeb, oświadczając, że akurat ten pomysł jest zły.
    A jednak nie zbadała przedmiotu uważniej. Za swoją nieuwagę jeszcze przyjdzie jej mocno zapłacić, z tym że jeszcze o tym nie wiedziała. Ale musiała odebrać solidną lekcję i w przyszłości cieszyć się będzie, że tylko taką. Ufała, że chłopak sprawdził wszystko i wszelkie skutki uboczne zabawy latającym pryszczem w proszku zostały już zbadane.
    Tylko kilka osób wiedziało, że po takie rzeczy warto uśmiechnąć się do Lu. Ona nie wyglądała na taką. Szczególnie, że w mniemaniu ogółu była to tylko nieszkodliwa zabawa, testy. Puchonka prezentowała komuś jakąś nowość, wciskając ją w dłoń w najmniej oczekiwanych momentach. Później wędrowało to dalej, ale Lucy starała się nie spuszczać zabawek z oczu. Tym razem, na którejś z imprez zabaweczka wypłynęła. Trafiła do młodszego ucznia, trzecio, czy czwartoklasisty, ale o tym Lucy już nie wiedziała.
    Dowiedziała się dopiero wtedy, gdy chłopak trawił do skrzydła szpitalnego. Nie dowiedziała się, czy szukają winnego. Miała teraz inne rzeczy na głowie. Chłopaka najpewniej wypuszczą po dwóch, trzech dniach, a ona w tym czasie znajdzie winowajcę (bo przecież nie ona nim była, a felerny wynalazca) i zrobi porządny raban za zalezienie jej za skórę. Za błędy się płaci, a w tym momencie nie chodziło już nawet o koniec biznesu, mogło nawet chodzić o rozpowszechnianie magicznych przedmiotów nie dopuszczonych do obrotu na rynku. Zabrała się wieczorem do Hogsmeade, by uraczyć swojego kolegę wątpliwie przyjemną wizytą.

    Luśka

    OdpowiedzUsuń
  21. [No tak, rozpoznałem Cię po nicku. Bardzo dobrze wspominam tamten wątek, może przychodzisz po więcej? A może nie?]

    OdpowiedzUsuń