10 września 2016

I nawet teraz bardzo mi przyjemnie, że tak we własnych wątpliwościach grzebię



http://41.media.tumblr.com/fba62b61958b64d5560ec68038e0e584/tumblr_mrhbyhvyUU1rp6auco1_500.jpg
Gustav Selwyn
Slytherin – VII klasa – prefekt boginem stryczek 
Wierzyłem szczerze w wieczne prawo baśni, 
Co każe sobie istnieć - dla morału, 
Że życie ludzkie samo się wyjaśni 
 I wola ma jedynie służyć ciału.

Jest cieniem myśli i strzępem idei. Pierwszym, o czym myślisz, gdy budzisz się w nocy z zimną świadomością koszmaru spływającą po karku, a zarazem ostatnim, co błąka się wśród nieuchwytnych mar przed zaśnięciem. Nie zapamiętasz go w oprawie konkretów, chociaż je preferuje, lecz jako rozmyty z lekka obraz kwestii ulotnych, bo nie do końca zrozumiałych czy postrzegalnych zmysłowo. Nie jest kimś, kto rzuca się w oczy, nie będziesz potrafił nadać mu jasnych barw ani określić swoimi kategoriami, choć zapadnie ci w pamięć, zapadnie głęboko w ciemny odmęt podświadomości. Chociaż jest jeszcze bardzo młody, ma chorą duszę człowieka zmęczonego, wypalonego, niejako rozczarowanego życiem. Najlepiej przejawia się to w jego spojrzeniu, które dawno straciło już młodzieńczy blask, by mimo całej swojej mocy i przenikliwości, zionąć pustką i zmatowiałym wyrazem pozbawionym typowych temu wiekowi jasnych ogników i iskier. Niekiedy wprawdzie lodowa bariera odbija od siebie blask dostrzeżony w spojrzeniu innych, acz z reguły jest to tylko refleks, lustrzana ułuda. Jest nieco destruktywny, w zasadzie autodestrukcyjny, przejawia niekiedy postawę niemalże dekadencką, co wiąże się ściśle z nieposzanowaniem dla własnego zdrowia, a przy tym także do życia. W efekcie pozostaje skory do wszelkiego rodzaju ryzyka, nie unika wódki i dobrego tytoniu, nieszczególnie dba o prezencję, wskutek czego bywa wiecznie niezdrowo pobladły, niemal szary na twarzy, rozczochrany i nieogolony. Potrafi w ciągu kilku sekund pogwałcić wszelkie zasady autoprezentacji. Choć jest młody i sam życia jeszcze dobrze nie zaznał, na tyle został już przez nie okrutnie obdarty ze złudzeń, że stał się sceptykiem. Odcienie ironii wydają się niezliczone: „od uśmiechniętej serdeczności, przez mądrą pobłażliwość, bezradną świadomość, łagodzony smutek, aż po bezmierną gorycz i wykrzywiony śmiech sarkazmu”.

 Nie stroni od cynizmu. Nie jest on jednak celem, a jedynie środkiem, czasami elementem skomplikowanego mechanizmu obronnego. Czasami robi coś przez wzgląd na zwyczajny kaprys, pojedynczy przebłysk, bez logicznego umotywowania, co sprawia, że niełatwo przewidzieć jego reakcje. Stoi w silnej opozycji do skłonności ulegania wszelkim konwenansom, a ponadto ma wyjątkowo refleksyjną naturę. Jest estetą. Uwielbia szufladkować ludzi, sam nienawidząc być zaklasyfikowanym gdziekolwiek. Nagminnie, przy pierwszych konwersacjach, mówi swojemu rozmówcy, co o nim sądzi, i bynajmniej nie jest to przychylna opinia. Nietrudno dostrzec, że odznacza się nieprzeciętną inteligencją, co kontrastuje z jego daleko posuniętą mizantropią – a może to właśnie właściwe osobom jego pokroju? Może odrobina ekscentryczności i niechęci do gatunku ludzkiego prostą linią wiąże się z nadmiarem refleksji o świecie. Nie jest człowiekiem łatwym we współżyciu. Jego charakter sprawia, że znajomość z nim wymaga długotrwałego procesu przyswajania i wielkiej wyrozumiałości. Jest indywidualistą i samotnikiem. Nie należy też do wielkich kobieciarzy – nie ugania się z wywieszonym ozorem, nie odczuwa dojmującej potrzeby, by co noc mieć w łóżku inną. Nie przeszkadza mu to jednak być zdecydowanym wielbicielem kobiet i, o ile to stwierdzenie nie będzie nadto śmiałe, koneserem. Ma skłonność do ulegania nawykom, swego rodzaju rytuałom, których pominięcie w sposób znaczący dezorganizuje jego dzień. Niektóre z tych przyzwyczajeń przybierają niekiedy jaskrawe barwy paranoi. Jednocześnie jest wytrawnym miłośnikiem kobiecych pieprzyków – brak jakichkolwiek charakterystycznych niemal całkowicie wyklucza z kręgu potencjalnych obiektów fascynacji seksualnej. Zwykle stawia sobie również za punkt honoru, by zliczyć je wszystkie. Ze względu na niezrozumiałe przywiązanie do liczb swego czasu podejrzewano u niego arytmomanię. W efekcie Selwyn kreuje obraz piekielnego perfekcjonisty. Niezależnie od sytuacji wszystko musi iść po jego myśli, w innym wypadku szybko wpada w nieuzasadnioną irytację. Po prostu lubi mieć kontrolę. I stara się kontrolować większość wydarzeń w swoim życiu, starając się odsunąć od siebie świadomość, że nie wszystko i nie zawsze podlega naszym decyzjom.

Ma zwyczaj analitycznego rozpatrywania większości problemów, z jakimi się spotyka, logicznego rozkładania pewnych całości na elementy składowe, a przede wszystkim spójnego i uporządkowanego wnikania, dociekania oraz rozważania. Jest przy tym osobą z reguły milczącą, ceni sobie wartość słowa i pamięta, by go nadto nie nadużywać. Bynajmniej nie znaczy to jednak, że kiedy zajdzie taka potrzeba, nie będzie potrafił zręcznie posłużyć się ostrzem języka – zasila grono niepisanych mistrzów krasomówstwa, modeluje słowo niczym przedni artysta, a przy tym ze zręcznością manipuluje zarówno nim, jak i rozmówcą. Nie jest zdolny do podporządkowania się czyjejś władzy, a dopóki zdaje sobie sprawę, że ma jeszcze kilka asów w rękawie, nie planuje nawet takiego stanu imitować. Postępuje tak, jak mu się żywnie podoba, w końcu egzystuje tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności, dla siebie oraz ciebie, jeżeli choć w nikłym stopniu zajmujesz miejsce w jego sercu. Zwykle wysyła również dość czytelne sygnały – teraz mnie interesujesz, inaczej by mnie tu nie było, ale kiedy już stąd wyjdę, absolutnie nie będę pamiętać, o czym była rozmowa i jakiego koloru masz oczy. Raczej nie przyznaje się do błędów, nie jest również zdolny do okazywania jakiejkolwiek skruchy czy pokory. Duma drzemiąca w jego sercu odmawia mu współpracy. Posiada przy tym zabójczą pamięć – zapamiętuje każdy szczegół z niezwykłą precyzją. Nieczęsto mówi o sobie – zwykle unika tego tematu i zręcznie przeistacza go w inny. Czasem, choć bardzo rzadko, w pewnych określonych sytuacjach, wyłazi z niego ta lepsza natura człowieka, któremu zależy. Drzemią w nim sprzeczne siły i tylko on sam wie, która z nich przeważa. Zdaje się przypominać znanego z Machiavellego pół lisa, pół lwa – sam lew bowiem nie poradzi przeciw sieciom, lis nie poradzi przeciw wilkom. Należy więc być lisem, aby się poznać na sieciach, i lwem, aby odstraszać wilków.

4 komentarze:

  1. [To imię, ta karta! Jestem pod takim wrażeniem, że aż nie wiem, z której strony go ugryźć.]

    Ellen&Reece

    OdpowiedzUsuń
  2. [Chcialabym napisać tutaj coś mądrego, ale tak się składa, że razem z Addie, która zawsze ma coś do powiedzenia, zaniemówiłyśmy z wrażenia. Naprawdę świetna karta, ogromnie dopracowana, a dwa ostatnie zdania to mistrzostwo :)
    Aż nam trochę głupio zapraszać do wątku, ale zrobimy to tak po cichutku, przy okazji życząc mnóstwa świetnej zabawy.]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hej! Karta miażdżąca :D Gratuluje dopracowania oraz samego pomysłu na postać :) Życzę masy udanej zabawy na blogu oraz wielu owocnych wątków! ;3]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Bardzo fajna postać, świetnie wykreowana. Czuję, że może drzeć koty z moim prefektem, bo w końcu obaj piastują to samo stanowisko tylko w różnych domach. Witam serdecznie i życzę dobrej zabawy. Niech wena będzie z Tobą :) ]

    Karol Zdunk/Louis Wallsh

    OdpowiedzUsuń