27 września 2016

I'm a hopeless wanderer



■ siedemnaście lat ■  syn Premiera Wielkiej Brytanii ■ mugolak ■ Hufflepuff ■  bogin: błyski fleszy i reporterzy ■  patronus: Mastiff Tybetański ■ jałowiec, dziesięć i pół cala, włos jednorożca ■
Dawno, dawno temu żył sobie chłopiec. Miał iść w ślady ojca i rządzić całym krajem lub zostać lekarzem. Cóż, jak to w bajkach bywa, nie wszystko idzie zgodnie z planem i chłopiec został czarodziejem. Podczas rodzinnych obiadów, rodzice patrzą po sobie i zastanawiają się, co zrobili źle lub czy ktoś nie podmienił go w szpitalu. Przez nauczycieli nazywany dobrym dzieciakiem, choć czasem problematycznym. Gdy był młodszy, ciągle chodził z siniakami, zmuszając asystentki swojego ojca do ukrywania ich pod pudrem i innymi specyfikami, aby stworzyć idealną rodzinę do kampanii wyborczych, chociaż ta prawdziwa wcale taka zła nie była. Czasem nadal się bije, rzuca zaklęcia po korytarzach. Na swojej szafce nocnej w Hogwarcie trzyma zdjęcie z królową angielską Elżbietą. Trochę zakochany w sobie, ale bez przesady. Przywykł do pytań pierwszaków, czy jest tym Hammondem, cieszy się z ucieczki ze świata polityki, dzięki czemu nie musi chodzić z wiecznym cieniem ochroniarza, chociaż ma wrażenie, że szkoccy i irlandzcy uczniowie jakoś tak nie lubią go za samą, wiecznie uśmiechniętą twarz. Wprawdzie nie zna położenia Pokoju Życzeń, nawet nie ma o nim zielonego pojęcia, ale ma układy ze Skrzatami Domowymi, przez przesiadywanie z nimi podczas nocy, gdy znów nie może spać, a pielęgniarka znów nie chce mu przepisać niczego na sen, podejrzewając go niesłusznie o narkomanię. Jeśli ktoś siedzi zbyt długo w pokoju wspólnym, przyniesie mu herbaty lub gorącej czekolady, zapyta czy wszystko w porządku. Chociaż jest gadułą, wysłucha, dorzuci pięć groszy i spróbuje rozbawić. Najłatwiej do opisania przez określenie chłopak z sąsiedztwa, właściwie nie wyróżnia go nic oprócz nazwiska i miłości do literatury. Książki, które nosi w tę i w tamtą to na osiemdziesiąt procent nie podręczniki, oceny ma raczej średnie, chociaż ciągle udaje, że uczy się jak mało kto. Często czyta na lekcjach, uśmiechając się pod nosem, a gdy nauczyciel każe powtórzyć, co go tak bawi, ma przygotowaną karteczkę z poezją erotyczną. Przez cały okres nauki odmawiał korzystania z pióra na rzecz długopisów, referaty zawsze oddawał na kartkach z kołonotatników, a nie z pergaminu, uważnie mierząc i zawsze przygotowując stronę tekstu więcej. Herbatę ze śniadania nalewa sobie do kubka termicznego, bo dlaczego nie? Gdy nie przygotowuje się do egzaminów, siada ze swoją maszyną do pisania, którą dostał od dziadka i pisze. Nikt nie wie co, bo nikomu nie chce pokazać. Któregoś dnia chłopiec postanowił, że będzie pisał artykuły do Proroka Codziennego i zostanie pisarzem w świecie mugoli.

___________________
Pan Sebastian Stan, mam nadzieję, że wystarczająco młodo i Hufflepuffowo. I że nie przesadziłam z tym synem premiera. Tutuł to piosenka z linku w imieniu. Macham przyjaźnie i liczę, że moje ostatnie podejście do blogów grupowych okaże się wypałem. :) Witajcie!
Różdżka ma znaczenie, wątek dla tego, kto je odnajdzie!
Zapraszam Mistrza Gry.

Wątki: Scarlett, Delilah

22 komentarze:

  1. [Cześć,
    bardzo przyjemnie czytało mi się kartę. John wydaje się być postacią, którą można spotkać w realnym świecie, pośród tych wszystkich... innych.
    Życzę miłej zabawy i weny, a jeżeli masz ochotę na wątek, zapraszam do siebie. :)]

    U. DeVere | D. Rottley

    OdpowiedzUsuń
  2. [Przyznam się, że podglądałam i się zakochałam :3 Uroczy chłopiec i myślę, że może się dogadać z moją Tatianą ;) Zapraszam więc i witam na blogu oraz życzę powodzenia!]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć, John! Przyznaję się bez bicia, że wgapiam się w gify. Przez grupowce pokochałam ten wizerunek *u* Ale do rzeczy. Postać świetna, karta fajnie napisana, John wydaje się naprawdę ciekawym chłopaczkiem ^^
    Życzę mnóstwa wątków, ciekawych powiązań, szaleństwa, weny, czasu i niesłabnących chęci! I żeby - jakby coś - to nie było ostatnie podejście no!
    Jestem za mało myśląca, żeby znaleźć znaczenie różdżki, ale John chyba musi na nią dość mocno uważać ;p Tak czy inaczej w razie chęci zapraszam do siebie!]

    Scarlett Bell i Zabini

    OdpowiedzUsuń
  4. [Chętnie się na to ze Skajką piszemy! Ustalamy coś konkretniej czy lecimy na żywioł? ;p
    No i pewnie mi przypadnie zaczęcie?]

    Scarlett

    OdpowiedzUsuń
  5. [Nie wiem czemu, ale ta karta niesamowicie mi się podoba. Ma w sobie niezaprzeczalny urok. Jak na syna premiera jest bardzo normalny, a do tego to idealny Puchaś! Nie mogłam tutaj nie wpaść i nie zaproponować wątku, bo my, biedna mniejszość podchodząca z Hufflepuffu, musimy trzymać się solidarnie razem!]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  6. [Nie biję! Cieszę się bardzo, bo Delilah biedna w wątki, wszyscy lecą do Uny... Choć może ma to związek z tym, iż większość wątków mam z potomstwem Śmierciojadków. Czy coś.
    Myślę, że na pewno jakąś lekcję mają razem, aczkolwiek Lilah mimo wszystko na owych lekcjach uważa, zamiast zaczytywać się w książkach i nieważne, jakby nie były pasjonujące. c: ALE. Jeśli lubisz fantazjować, możemy się pobawić w coś na kształt biwaku. Powiedzmy, biwak dla starszych roczników nieopodal Zakazanego Lasu w któryś weekend. Ludzie wychodzą, piją ukradkiem, by garstka pilnujących ich nauczycieli nie zauważyła, inni oddają się miłosnym uniesieniom pod jakimś drzewkiem lub krzaczkiem, natomiast jeszcze inni, jak Delilah i John, z całą namiętnością oddają się czytaniu książek. Możemy również iść w sytuację, w której to któryś z pijanych i nachalnych Gryfonów usiłuje w seksowny, w swoim mniemaniu, sposób, dość natarczywie moją dziewczynkę poderwać, natomiast John, oględnie mówiąc, każe mu się odczepić, a ją zabierze na jakiś spacer czy coś i tak się zacznie ich głębsza znajomość. No i jeśli masz ochotę (oraz Twój pan nie jest homoseksualistą; ja absolutnie nie naciskam, nie jestem tu dla romansów) to możemy się nieco później zabawić w uczuciowe sprawy. Ale to już Twój wybór. Co o tym sądzisz?]

    Delilah Rottley

    OdpowiedzUsuń
  7. [A Twojej postaci to już u nas z raz nie było? Bo jakoś tak syn premiera brzmi mi znajomo. ;)
    Witam się serdecznie i z chęcią zaproszę na wątek, bo mam lekki niedobór. Pod kartą wypisałam też powiązania, na jakich mi najbardziej zależy, może coś przypadnie Ci akurat do gustu. ;)
    Wielu wątków i dużo weny życzę!]

    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  8. [To teraz ja powiem tak: dostosowuję się. Aczkolwiek dłuższe odpisy nieraz dłużej mi schodzą i szybciej wyczerpują wenę na dany dzień. :)]

    Delilah Rottley

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Ależ on jest awesome (naprawdę nie mam innego słowa)! Nie wiem czemu, pewnie przez wizerunek i tą całą historię syna premiera, ale serio jest świetny. Życzę Ci dużo pomysłów, samych ciekawych wątków i wytrwałości :) Jeżeli masz ochotę to oczywiście zapraszam do siebie. ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  10. [Aj, dziękuję za ten uroczy dopisek nad gifami. <3
    Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić, no i mieć pełno zapału do licznych odpisów. :D W razie chęci zapraszam do siebie!]

    Lily Potter / Forsyth Lester

    OdpowiedzUsuń
  11. [Wątpię, aby obchodziło ją spotkanie Johna z rosyjskim ambasadorem :D
    Pomysły, pomysły... Może coś na zasadzie, że Tatia wcale nie będzie zainteresowana Johnem (pewnie w przeciwieństwie do większości), może nawet będzie dla niego dość chłodna, co chłopaka może być zaskoczeniem, gdyż w końcu nic jej nie zrobił i będzie chciał się dowiedzieć czemu ona taka niemiła dla niego, skoro widział, że dla innych potrafi być miła :)]

    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  12. [Hm, czy John jest też w siódmej klasie? Mogliby zostać przydzieleni do jakiegoś długotrwałego projektu. Rose przyda się jakiś nowy przyjaciel, który będzie otwarty na nią i jej humory, odgradzanie się od ludzi, kto pomoże jej ogarnąć, że nie musi udawać. :D
    W takim razie mi się zdawało. :<]

    Rose

    OdpowiedzUsuń
  13. [Taaak! Puchoni górą! Tak więc tego Hammonda wita serdecznie ta Wood i wszystkie życzymy dobrej zabawy! Moja dziewucha też ma konszachty ze skrzatami, głównie kulinarne, tak więc jakby trzeba było do pokoju wspólnego przemycić ciastko i już wiesz, gdzie pukać. Zapraszamy serdecznie do nas, na pewno coś fajnego wymyślimy, w końcu ten sam dom, ten sam rocznik, więc mamy szerokie pole do popisu, jeśli tylko Lu przypadnie Tobie i Johnowi do gustu.]

    Lucy Wood

    OdpowiedzUsuń
  14. [Przecież Twoja karta jest ekstra. :) W każdym razie mi się bardzo podoba. Co do wątku, to i ja nie mam żadnego pomysłu, aczkolwiek gdy na coś wpadnę, to przybędę natychmiast!]

    Forsyth Lester

    OdpowiedzUsuń
  15. [Dzień dobry! Już się zakochałam w Johnie, on jest idealnym Puchonem i zdecydowanie bym się z nim dogadała. Za to Lala się z nim pewnie solidaryzuje, bo jej boginem też mogłyby być błyski fleszy *sława tak bardzo na nie* Zapraszam do siebie, bo John mnie zauroczył i bardzo chętnie bym z Tobą coś napisała. :)]

    Lala Krum

    OdpowiedzUsuń
  16. Choć nigdy nie była skłonna do przemocy, przysięgła sobie, że zabije tego, kto zorganizował ten idiotyczny biwak integracyjny, na który ani odrobinę nie miała ochoty iść. Towarzystwo ludzi – zwłaszcza takie tłumy, jakie będą tam, wszak każdy rocznik liczył sobie około czterdziestu osób – napawało ją nieodmiennie strachem i gęsią skórką na rękach. Nie to, że bała się popełnić błąd; po prostu wyrosła na typową samotniczkę, która woli zaszyć się w otoczeniu znajomych mebli i, przytulając do piersi kota, czytać, czytać, czytać. Nie potrzebowała do szczęścia alkoholu, zbyt dobrze pamiętała, że po nim za bardzo rozwiązuje się język, a ona w końcu miała co ukrywać; niespecjalnie chciała też uczestniczyć w czymś, co zaczynało przypominać seks grupowy w rosnących nieopodal krzaczkach. Założyła więc koc na plecy i wyszła z namiotu, gdzie koleżanka z dormitorium, Nina, wraz ze swoim chłopakiem badali sobie wzajemnie migdałki i przysiadła pod rozłożystym drzewem, opierając się wygodnie o jego pień.
    Nie miał wiele czasu. Ułamki sekund wydawały się przeciekać mu przez palce, kiedy tak rozglądał się niespokojnie, trawiony przez wszechogarniającą panikę. Nie rozumiał. Spuścił ją z oka tylko na chwilę. Jak daleko mogłaby w tak krótkim czasie zajść? Przecież miał jej pilnować, co oznaczało, że to wszystko była tylko i wyłącznie jego wina. Zerknął za...
    – Mała.
    Niechętnie uniosła wzrok znad czytanej strony i napotkała nieprzytomny wzrok Brandona, tego osiłka z ostatniej klasy Gryffindoru, co to miał się za bóstwo, bo nieźle latał na miotle. W odczuciu Delilah Brad był zbyt potężny, by móc osiągnąć coś ponad to, co już potrafił; zwyczajnie przeszkadzała mu w tym jego masa. Niemniej jednak, choć uważała go za idiotę o małpim rozumku, nigdy nie dała mu odczuć, że go nie lubi. Z drugiej strony też nie udawała ogromnej sympatii...
    Brandon klapnął niezdarnie na zimną, twardą ziemię obok niej, usiłując objąć ją ramieniem. Uchyliła się z grymasem obrzydzenia na twarzy, jedną ręką mocno przyciskając do siebie starą, podniszczoną książkę – swój największy, znany niemal na pamięć, skarb.
    – Brad, daj spokój – mruknęła niespokojnie, nie chcąc ściągać na siebie niczyjego wzroku. Być w centrum uwagi – najgorsza kara za nic dla tej niepozornej, drobnej dziewczynki. Nie pozwoliła sobie więc na żaden mocniejszy, gwałtowniejszy ruch, próbując zepchnąć wielkie ciało Gryfona ze swoich drobnych ramion. Śmierdziało od niego Ognistą na kilometr; dobrze znała ten zapach z imprez, na które nie chodziła, ale które przenosiły się do dormitoriów, gdy było już zbyt późno na kontynuację poza szkołą.
    – Daj mi spokój, proszę – jęknęła cicho, marząc o niespodziewanym nadejściu nauczyciela i, co lepsze, usunięciu nieudolnego podrywacza ze szkoły. Ani jedno, ani drugie się jednak nie spełniło.

    Delilah Rottley

    OdpowiedzUsuń
  17. [Laura ze swoim aparatem to chyba nawet się do niego nie zbliży, co aby nie myślał sobie za dużo, gdy dostanie fleszem po oczach. :) Witaj na blogu, postać z jednej strony urocza, z drugiej strony sprawia wrażenie upoerdliwego, ale to chyba przez gadatliwość. Trzymaj się i powodzenia na blogu!]

    Laura & Aaron & Lenard

    OdpowiedzUsuń
  18. [Kocham go! Nie mam nic więcej do dodania. No, kocham, no.
    Pozwolisz mi się skraść do jakiegoś wątku...?
    Powodzenia, pomyślnych wiatrów, czasu, wytrwałości i w ogóle!]

    Leoś

    OdpowiedzUsuń
  19. [Ach, taki konfundujący motyw na końcu karty. Lu jest po prostu świadoma faktu, że gdy skończy szkołę ktoś zadba o to, by słuch po Lucy Wood zaginął. Co ciekawe, może mieć to wpływ, choć niebezpośredni, na jej relację z Johnem, jako że rozchodzi się po części o szeroko pojęty wywiad. Otrzymała pewne zalecenia względem własnego postępowania, choć sama do końca nie wie komu w tej plątaninie powinna ufać. Niemniej jednak trzyma to dla siebie, nie czując jeszcze konsekwencji tego faktu. A zatem, jeśli Ci to nie przeszkadza/nie wydaje się przesadzone/jest zbytecznym urozmaiceniem to możemy jak najbardziej pokombinować z wybuchami]

    Lucy Wood

    OdpowiedzUsuń
  20. [Hehej. Twórzmy coś, podoba mi się ten Pan.]

    Jeremy Morgan

    OdpowiedzUsuń
  21. [Mózg mi się coś zaciął i z jakiegoś straszliwego powodu nie mogę wpaść na żaden genialny pomysł, ale może burza mózgów nas uratuje <3 Przede wszystkim po prostu nie potrafię sobie wyobrazić między tą dwójką negatywnej relacji, musimy pójść w szalonych przyjaciół, którzy co jakiś czas wywijają sobie nawzajem kawały i ogólnie nieustannie śmieszkują sobie z siebie oraz innych ludzi, chociaż Addie pewnie nie rozumie połowy odwołań do popkultury mugolów ;) Teraz pozostaje nam tylko wpakować ich w jakieś poważne tarapaty! Może któryś z ich kawałów poszedłby bardzo nie tak i muszą teraz ponosić tego konsekwencje?]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  22. [To wątek mamy chyba ustalony w miarę, ale pogubiłam się, kto powinien go zacząć. :D]

    Rose

    OdpowiedzUsuń