4 września 2016

it's time for an exorcism

 James nie jest wystarczająco odważny oraz bohaterski, nie umie wygłaszać podniosłych przemówień, nie jest także zbyt miły, odznacza się z kolei bezczelnością i obojętnością. Cóż, totalny niewypał, gorsza kopia swojego ojca. Miał być idealny, a z biegiem czasu okazało się, że wszystkie oczekiwania podarł niczym kartkę papieru i wyrzucił do śmieci. Jest zdolny do wielu czynów, o które nikt nie posądziłby Pottera. Nie broni słabszych, jeśli czegoś za to nie dostanie, nie jest bohaterem ani zbawicielem ludzkości. Robi to, na co ma ochotę. Ale, nie zrozumcie go opacznie, on wcale nie jest zły. Nie do szpiku kości. Tylko odrobinkę. Na tyle, na ile pozwala mu nazwisko. Nikogo nie kopnie, jeśli ktoś sobie na to nie zasłużył. Nikomu nie wchodzi drogę bez powodu. Bo, mimo zewnętrznego buntu, wewnątrz wciąż jest Potterem i bardziej przypomina swojego ojca, niż jest w stanie się do tego przyznać. W głębi duszy jest niemal dokładnie taki sam jak Harry Potter – ale udaje, przed światem i przed samym sobą, bo przecież nikt nie chce być marną kopią kogoś innego.
8/10/2003 | były Śłizgon | stażysta na stanowisku nauczyciela latania | animag 
POWIĄZANI 


odautorsko
kontakt: gg 44261124, mail whereisshewolf@gmail.com stara karta --> klik

20 komentarzy:

  1. [ROŚNIE! Jeju, nawet nie wiesz, jak się cieszę! <3]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Obożemój, wyobraź sobie zdziwienie Wood, jak go zobaczy znowu w szkole! Lu nie zdzierży go jako stażysty, na pozycji władzy i to jeszcze pretendującego do nauczania latania! Będzie wtykał nos w treningi Puchonów, a ona i tak będzie mądrzejsza, bo przecież zjadła już wszystkie rozumy? Dobrze, że jesteś z powrotem. Choć nie mówimy tego głośno, Lu się stęskniła za kumplem!]

    Lu

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Witam serdecznie :) Jeżeli masz ochotę to zapraszam do wątku! ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  4. [Szokłam, bo nigdy nie sądziłam, że Jam mógłby być w Slytherinie
    Mimo to witam cieplutko, życzę wielu wątków i miłej zabawy Potterem!]

    Zabini

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jak to miło, że pan Potter w końcu postanowił nas zaszczycić swoją obecnością! *musiałam, ostatnio powtarzałam sobie Harry'ego od początku<3*
    Z takim Jamesem do tej pory się jeszcze nie spotkałam, dlatego brawa za oryginalność! On jest taki mhrocznie mrau xD Chętnie skleciłabym im jakiś szalony wątek, więc gorąco zapraszamy do siebie, a przy okazji życzę wspaniałej zabawy!]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  6. Te wakacje były jednymi z najdziwniejszych w jej życiu. Nie chodziło tylko i wyłącznie o spotkania w gabinecie ojca, w których po raz pierwszy w życiu brała udział jako wspólniczka Edwarda Ridleya — rola ta okazała się nader stresująca nawet dla niej, od dziecka uczonej wszystkiego, co było konieczne do zostania rekinem finansjery — ale przede wszystkim o te wszystkie listy. Nigdy ich tyle nie dostawała, ba, nigdy się tak nie uzewnętrzniała. Dwóch bliskich jej sercu korespondentów tak zaprzątało jej głowę, że przez całe lato nie miała czasu na uporządkowanie innych spraw, mniej ważnych i ściśle powiązanych z Hogwartem.
    Nigdy nie czuła się taka zagubiona. Ona, Ellen Ridley, osoba zdolna do wszystkiego poza okazywaniem uczuć innych niż gniew, budząca niepokój, gdy tylko coś nie szło po jej myśli, po raz pierwszy nie umiała racjonalnie postąpić. Nie żeby to... uczucie było racjonalne, ale mimo wszystko wolałaby czynić kolejne kroki świadomie, nie po omacku i pod wpływem impulsu. Tyle dobrego, że póki nie patrzyła na jego twarz, tak pogodną i arogancką jednocześnie, zdolna była w miarę trzeźwo myśleć. Wszystkie jego listy trzymała pod poduszką, jak jakaś zadurzona małolata, i nie mogła wydusić z siebie tego jednego pytania, które męczyło ją jak nigdy.
    Co z nami będzie?
    Listy, choć długie, nie zdradzały niczego. Dlatego gdy pierwszego września zasiadła po raz ostatni przy stole Gryfonów, a po dyrektorskiej przemowie zobaczyła go wśród nauczycieli oraz stażystów, serce jej stanęło, a zaraz później poczuła zimną furię. Sama nie wiedziała, z jakiego powodu tak się wściekła, niemniej gdy tylko uczniowie dostali przyzwolenie na oddalenie się do dormitoriów, jako jedna z pierwszych opuściła jadalnię. Nie chciała go widzieć, nie chciała z nim rozmawiać i patrzeć na niego, skoro on najwyraźniej z premedytacją nie wyznał jej, że zamierza wrócić. A ona, głupia, tak się zamartwiała, że była jedynie kolejną z wielu, o których zapomni po opuszczeniu murów szkoły!
    Była zawzięta jak nigdy, ale niedługo to trwało. Zaledwie trzy dni po powitalnej uczcie nie mogła dłużej udawać, że on jej nie obchodzi, że nie tęskni za nim i jego dotykiem. Nie po to tak długo dusiła w sobie uczucia do niego, by teraz przez dumę albo Merlin wie, co jeszcze, to wszystko zaprzepaścić!
    Gdy wiedziała już, o której kończy ostatnie zajęcia, zostawiła wszystko i udała się na stadion. Już z daleka dostrzegła, jak rozmawia z jakimś pulchnym drugoklasistą, zapewne udzielając ostatnich wskazówek, a później zabiera manatki i udaje się do szatni. Ruszyła za nim, nie do końca wiedząc, co właściwie ma mu powiedzieć.
    Przekroczyła próg zaraz po nim, jak zahipnotyzowana obserwowała go, chowającego znicza do skrzynki ze sprzętem do quidditcha. Gdy wyprostował się, zamknęła za sobą drzwi, mając nadzieję, że nie wejdzie tu żaden uczeń. Teoretycznie nie powinna wchodzić do męskiej szatni, ale jakoś niespecjalnie pociągali ją gracze.
    Poza tym jednym.
    — Nie wspominałeś, że wrócisz. To miała być niespodzianka?
    Nie panowała nad swoim tonem, w tamtej chwili niemalże opryskliwym i przesiąkniętym chłodem. Nie uśmiechała się. Po prostu patrzyła na niego, usilnie powstrzymując się od jakiegokolwiek gestu, mogącego zdradzić, jak bardzo jej go brakowało.

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Jeżeli masz pomysły to rzucaj śmiało! A jak nie to ja postaram się coś wymyślić ;) ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Pozytywne! Albo negatywne, które przejdą w pozytywne :) ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy jeszcze nie wiedziała, że James ma powrócić do Hogwartu rozważała różne możliwości podtrzymania ich znajomości i to nie tylko poprzez listy. Czuła dziwną pustkę w żołądku, gdy na myśl przychodziło jej, że już nie zobaczy go na szkolnym korytarzu czy nie obejrzy meczu z jego udziałem. Nie dawała tego po sobie poznać, a jakże!, ale naprawdę się martwiła, że po jakimś czasie listy im się znudzą, a spotkanie nie będzie możliwe.

    Uniosła brwi pogardliwie, kiedy posunął się do tej dość żałosnej próby rozluźnienia atmosfery, a w efekcie sprawił, że Ridley miała ochotę odwrócić się na pięcie i wyjść. Była trudnym człowiekiem, to fakt, ale przecież nie było niczego złego w tym, że wymagała od innych bycia wobec niej w porządku, jeżeli ona się tak bardzo starała! Może Potter za bardzo przywykł, że poprzednie dziewczyny biegały wokół niego jak pieski salonowe?

    A jego kolejne słowa zupełnie wyprowadziły ją z równowagi.

    — Skoro kłamstwo jest dla ciebie jedynym wyjściem, to nie mamy o czym rozmawiać — odparła sucho, mierząc go wzrokiem. Była zawiedziona, bo chociaż sama niejednokrotnie uciekała się do oszustw, to nigdy nie odważyłaby się okłamać osoby, na której jej zależało. — Naprawdę sądzisz, że prędzej czy później nie połapałabym się, że łżesz? Chyba zapomniałeś, z kim masz do czynienia —sarknęła ironicznie, kręcąc nieznacznie głową.

    Zadziwiające, jak mogli ze sobą wytrzymywać. Przecież nawet korespondencyjnie ciężko było im stuprocentowo się zgadzać, to nie były typowe listy miłosne, w których obie strony wyznają sobie dozgonne uczucie. Nie żeby Ellen jakoś specjalnie pragnęła ckliwych wyznań, przeciwnie, wtedy na pewno by się spłoszyła.

    — Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałam cię zobaczyć. — Zacisnęła usta w wąską kreskę i odwróciła wzrok od niego.

    Wciąż przepełniała ją irytacja, ale przecież nie mogła się tyle na niego gniewać! Musiała zostawić trochę na później.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Słuchaj, a gdyby tak trochę narozrabiali jako nowi stażyści? W czymś w rodzaju pokoju nauczycielskiego, cos takiego gdzieś w Hogwarcie musiało być.]

    Solene

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeżeli chodzi o przyszłość, Ellen nie myślała o niczym konkretnym. Owszem, rozważała prowadzenie interesów wspólnie z ojcem, wszak byłby to pewny dopływ znacznej gotówki ─ a, nie ukrywajmy, na tym przede wszystkim jej zależało ─ ale oprócz przekazania wielu cennych porad w kwestiach biznesowych, Edward Ridley nauczył ją przede wszystkim niezależności i bezwzględności. Co za tym szło, gdyby poczuła się zagrożona, najprawdopodobniej nic by nie powstrzymało jej od ratowania własnej skóry. Nawet rodzinne więzi. Ojciec na pewno zrobiłby to samo.

    Nie była niezdecydowana. Niezdecydowanie czuła, gdy miała do wyboru zawarcie korzystnej znajomości z jednym z kontrahentów ojca (nic niewłaściwego, facet miał wpływy i tyle) albo donieść na niego i dostać naprawdę pokaźną sumkę. Za to gdy przebywała z Jamesem, w jej głowie panował zupełny chaos, nie potrafiła przywołać się do porządku, robiła i mówiła rzeczy, o których w innych okolicznościach nawet by nie pomyślała.

    Chaos ten coraz bardziej ją przerażał.

    ─ Ja wcale nie... ─ Próbowała uzmysłowić mu, że nie jest na tyle wściekła, aby wyrwać mu nogi z dolnej części pleców, ale nie zdążyła. Dopiero, gdy ją pocałował zdała sobie sprawę, jak bardzo jej go brakowało. Owszem, podczas wakacji pisywali do siebie i mieli dzięki temu jakąś namiastkę bliskości, ale to nie to samo, co pocałunek czy wzięcie za rękę.

    Potter był pierwszym chłopakiem, który umiał wydobyć z niej te cechy, które zwykle chowała głęboko. Ludzie mieli ją za bezduszną i zimną, jakby była cyborgiem albo inferiusem, który za jedyny cel w życiu obrał sobie gromadzenie bogactw. Ale nawet jeśli nie należała do wylewnych, to miała w sobie minimalną wrażliwość, która przy Jamesie dawała o sobie znać i nawet nie było Ellen wstyd.

    Nie odepchnęła go, skądże. Zacisnęła palce na jego koszulce i przyciągnęła go jeszcze bliżej, a gdyby ktoś próbował ja teraz od niego oderwać, faktycznie mogłoby się skończyć uszczerbkiem na zdrowiu. Całe szczęście lekcja latania dawno się skończyła i mogła mieć Jamesa dla siebie nie tylko teraz, ale przez resztę dnia. I cały rok. Bardzo poprawiło jej to humor.

    OdpowiedzUsuń
  12. [W całym moim życiu panuje minimalizm, dlatego najłatwiej odnajduje mi się w takich kartach. Cieszę się, że się spodobała. Pomysłu na wątek nie mam, aczkolwiek może razem coś wymyślimy?]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  13. Ellen natomiast nie miała żadnego związkowego doświadczenia, a dzikie imprezy zakończone przypadkowymi znajomościami zupełnie nie były w jej stylu. Dwa razy w życiu była na randce, ale nie rozpaczała z powodu braku chłopaka, bo znała siebie i wiedziała, że i tak nie miałaby dla niego wystarczająco dużo czasu albo bardziej poświęcałaby się swoim interesom.

    Doskonale też zdawała sobie sprawę z tego, jaką James ma reputację i jak wyglądały jego poprzednie relacje z dziewczętami. Dlatego starała się trzymać go na dystans, aby nie być jak reszta poprzednich panienek, którym zawrócił w głowie ładnymi oczami i łobuzerskim uśmiechem. Czułaby się upokorzona, gdyby zagościła na niespisanej liście Aniołków Pottera, a żadne inne uczucie nie wzbudzało w niej takiej furii.

    Wywróciła oczami, ale też nie mogła powstrzymać uśmiechu. Ciężko było ukryć, że robiło jej się zwyczajnie miło na myśl, że James mógł się przejąć tym, że będzie się długo na niego złościć. Odzywała się w niej wewnętrzna baba, łasa na zainteresowanie płci przeciwnej. Ech. Jeszcze chwila i zacznie chichotać!

    ─ Zawsze jestem na ciebie wściekła, Potter. Nie odzwyczajaj się za szybko ─ rzekła z rozbawieniem, podszczypując go lekko w bok. ─ Czy w ogóle legalne jest, aby uczennica spędzała czas sam na sam ze stażystą w zamkniętej szatni? ─ uniosła brwi rozbawiona.

    [WYBUCHY, DAJ MI WYBUCHY! :D]

    OdpowiedzUsuń
  14. [No ba! Ej, może pojedźmy po bandzie, wyślijmy ich do zakazanego lasu, niech zupełnie przypadkiem znajdą kamień wskrzeszenia. Próbując się dowiedzieć, czy to właśnie TEN kamień, narażą się jakimś Mrocznym, ci będą ich szukać i gonić. Niech dzieciaki trafią do jakiegoś speca od czarnej magii, który im pomoże. Zdecydują, czy lepiej go zniszczyć, czy gdzieś schować. To na razie tak luźno, nie wiem czy moja wyobraźnia nie jest zbyt wybujała, ale co tam, raz się żyje, nie?]

    Lu

    OdpowiedzUsuń
  15. [No cóż, znają się trochę, nie aż tak źle. Zawsze raźniej widzieć znajomą twarz w nowym miejscu, a raczej sytuacji, w której się znaleźli. Dokładnie chodzi mi o to, by poniszczyć trochę ten pokój, po czym uciec nie przyznając się do popełnionego czynu. Udawać, że o niczym się nie wie. Tak żeby pobyć jeszcze tymi nastolatkami z Hogwartu, a nie stażystami w dorosłym już świecie. Mogą spotkać się jakiegoś pierwszego dnia, kiedy jeszcze trochę nie wiedzą, co ich czeka.]

    Solene

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Wybacz, Solene jednak rezygnuje ze stażu :( mogę jednak zaproponować Ci dwie inne postacie: Aarona, bądź Lenarda. Ewentualnie jeżeli cierpliwie poczekasz, to zjawi się nowa dziewuszka :) ]

      Wybacz mi bardzo...

      Usuń
  16. [Jaka wspaniała kreacja Jamesa! To chyba nie Twój pierwszy raz na Kronikach, hm? Aczkolwiek wydaje mi się, że wcześniej jakoś nigdy nam się nie zgadało...
    Cóż, wróciłam do życia i masowo wszystkich zagaduję o wątki, więc w razie czego wiesz, gdzie mnie szukać.]

    Nymphaea Shadow

    OdpowiedzUsuń
  17. [Witam drogiego kuzyna z wyboru ;)
    Bardzo ciekawa - i trafna, moim skromnym zdaniem - kreacja Jamesa Pottera II ;) Karta krótka, ale jak najbardziej na temat. Mogę jedynie pozazdrościć zwięzłych umiejętności minimalizmu ;)
    Z chęcią pokuszę się na wątek z twoją postacią, jeśli tylko masz ochotę :)]

    Ted Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń