13 września 2016

Look into my eyes, it's where my demons hide


Aveline Grant

♦ 24.03.1997 ♦ nauczycielka ONMS ♦ czysta krew ♦ była Puchonka  ♦ 12 cali, angielski dąb, róg jednorożca, sztywna ♦ patronusem koń ♦ boginem martwa siostra ♦ zarejestrowany animag
Pochodzi ze Szkocji, co podkreśla lekki akcent. Przyszła na świat w 1998 roku jako córka hodowcy hipogryfów i badaczki smoków. Jej rodzina należała do znanych, choć niezamożnych rodów mogących poszczycić się czystą od pokoleń krwią. Wraz ze swym starszym o dwa lata bratem i młodszą siostrą, dorastała w rodzinnej wsi w regionie Scottish Highlands. Gdy pokonała magiczną barierę jedenastu lat, zgodnie z tradycją ruszyła na podbój Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Tiara Przydziału umieściła ją wśród dumnych wychowanków Domu Borsuka.


Historia Aveline jest mocno pogmatwana. Powszechnie wiadomo, że w czasach szkolnych była spokojną i ogólnie lubianą przez nauczycieli Puchonką. Chociaż nie dokonała jakiś spektakularnych czynów, nie należała do żadnej drużyny ani klubu, to jednak na kartach historii szkoły zapisała się jako pozytywna postać. Zasłynęła jako wybitny hodowca puszków pigmejskich, wprowadzając innowacje do ich chowu. Wydawało się, że nic nie stanie jej na przeszkodzie ukończenia Hogwartu ze znakomitym wynikiem.

Cieszyła się beztroską do dnia swych siedemnastych urodzin. Śmierć jej ukochanej siostry. Cały rok bolesnej rekonwalescencji. Szczegóły zna jedynie ona, oraz jej najbliższa rodzina – nikomu o tym nie mówi. Po tym zdarzeniu Aveline utraciła znaczną część dawnej siebie, poddała się wyniszczającym jej ciało a przede wszystkim umysł, wyrzutom sumienia. Porzuciła plany o studiach oraz przyszłej pracy, jako wykwalifikowany hodowca. Po ukończeniu Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart wstąpiła na staż do Wydziału Zwierząt w Ministerstwie Magii. Następnie rozpoczęła pracę w Ministerstwie, a teraz zgodnie z życzeniem swych zwierzchników objęła posadę nauczycielki opieki nad magicznymi stworzeniami. 

Panna Stuart jest niezwykłą nauczycielką trafiającą do każdego ucznia indywidualnie. Świetnie wyczuwa zdolności uczniów i potrafi je tak ukierunkować, by wyciągnąć z nich jak najwięcej. Jest stanowcza, trzyma się ustalonych przez siebie zasad. Nauczyciel wymagający. Jako opiekun koła miłośników magicznych stworzeń sprawdza się równie dobrze. Do dyspozycji uczniów jest o każdej porze. Pilnuje uczniów ćwiczących oswajanie oraz stosuje kary adekwatne do przewinień. Nie toleruje okrucieństwa. Ma wiele pomysłów, a lekcje z nią czasami są bardzo oryginalne i nietypowe. Jednak spełniają swoją rolę.

7 komentarzy:

  1. [ To będzie ONMS, a nie OMNS ;) A poza tym witam na blogu i życzę dobrej zabawy oraz udanych wątków! ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  2. [Hej! :) Ciekawa karta. Życzę udanej zabawy na blogu oraz wielu owocnych wątków. Zostań z nami jak najdłużej! :3]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć, hej.
    Bardzo fajna babka się wydaje, karta prześliczna.
    Myślę, że Charlie by się od niej uczyła, zazdrościła by jej urody, zapewne. A Romèo uwielbiałby ONMS, ale dlaczego? xd
    Zapraszam więc do mnie!]
    Romèo/Charlie

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam serdecznie nauczycielkę! Trochę przypomina moją dawną, dawną postać. Też straciła siostrę i też wiedziała głównie tylko rodzina w jaki sposób - dlatego mnie ta tajemnica lekko fascynuje. Co ciekawe, mój pan profesor ma takiego samego bogina! Zapraszam gdzieś do siebie, najprawdopodobniej do Lenarda.]

    Aaron // Solene // Lenard

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jak najbardziej podoba mi się taki obrót sprawy. c:
    A więc gdzie kiedy i co? Nie lubię zaczynać, ale zacznę z wielką chęcią, jeśli głębiej to przemyślimy.]

    OdpowiedzUsuń
  6. Opieka nad Magicznymi Stworzeniami zawsze była jedynym z ulubionych przedmiotów Charlie. Szczególnie w tym przedmiocie uwielbiała profesor Aveline, która zawsze była skora do pomocy. Czasami było jej szkoda, że tak często opuszcza spotkania koła, czuła, że ją zawodzi. Nie przychodziła na te spotkania tylko i wyłącznie z jednego powodu, z powodu strachu, strachu, że ktoś zacznie się z niej śmiać. Ostatnio coraz częściej miewała wizje, bała się, że nie będzie potrafiła ich skontrolować na spotkaniach.

    Dzisiaj jednak było inaczej musiała pójść ponieważ chciała nauczyć się czegoś o Testralach, o których ostatnio dużo mówili, jednak Charlie nie podłapała tematu. Zdenerwowana wyszła z Pokoju Wspólnego Puchonów, ostatnio coraz rzadziej stamtąd wychodziła. Była introwertyczką, która w pewien sposób bała się opinii innych ludzi. Zeszła na niższe piętro, nikogo nie było przed salą, czyli zajęcia musiały odbyć się w terenie.

    Zestresowana wyszła ze szkoły kurczowo ściskając w dłoniach swój podręcznik i kawałek pergaminu. Była wystraszona, ciężko było jej to w ogóle ukryć. Czuła wzrok innych ludzi na sobie, słyszała ich śmiech, słowa. Była zła, że nie ma przy niej Selene, która zawsze ją wspierała, bez względu na wszystko. Smutna powolnym krokiem zaczęła się zbliżać do grupki idącej gdzieś za profesor Aveline. Przestraszona zauważyła, że wśród grupki jest paru Ślizgonów, których najbardziej nie lubiła, Patrick i Tom najczęściej się z niej nabijali.

    Nauczycielka zauważyła Puchonkę, dziewczyna zestresowana podłączyła się pod grupkę chowając za niektórymi uczniami, którzy śmiali się z czegoś, Charlie od razu pomyślała, że śmieją się z niej. Gdy grupka się zatrzymała Puchonka usiadła na pobliskim kamieniu. Parę osób usiadło za nią, od razu się spięła. Bała się, że nabijają się z niej.

    – E, dziwadło! – krzyknął Patrick, od razu wiedziała, że to on. Poznała go po głosie, który był jedyny w swoim rodzaju. Poczuła się źle, sposób w jaki ją nazwał był bardzo nie miły. Przełknęła ślinę głośno i przyciągnęła swoje ramiona bliżej siebie. Zasmuciła się, mimowolnie zakryła swoje uszy, często tak robiła, gdy była zdenerwowana, zakrywała oczy i uszy.

    Charlie

    OdpowiedzUsuń