23 października 2016

I znów dziś padało i chłodniej się zrobiło...

Jonathan Carroll
- Hufflepuff-VI klasa-Włos z ogona jednorożca- Jarzębina-10 i ćwierć cala-
-Klub Wróżbiarstwa-WESZ-
-Mag czystej krwi, urodzony w Castle Combe w hrabstwie Wilthshire-

Niepoprawny Romantyk, pragnący życzliwości i akceptacji. Numerologiczna dwójka. „Gdy zabrakło Ci uśmiechu, miałem dla Ciebie wiersz bez sensu, garść orzechów… „

Ten wiecznie spóźniony. Ten co wpada na drzwi, bo nie pomyśli by sprawdzić czy otwarte. Ten który często zapomina o świecie. A i ten zawsze z lekkim uśmiechem na twarzy.
Roztargniony, zapominalski, nieco leniwy, raczej mało ambitny - bo kto by przejmował się zbyt przyziemnymi sprawami.
Patrzy w dal, czasem aż zbyt odlegle. Często może wydawać się, ze nie słucha drugiej osoby, ale to tylko pozór, ma nawet zeszyt w którym notuje nieraz myśli innych. Suszy w nim także jesienne liście. Uwielbia jesień za ciepły koc i gorącą herbatę. Przez to że jest wolnym duchem nie szczyci się zbyt dobrymi ocenami, często jest obiektem drwin i kpin, ale albo ich nie słyszy, albo udaje - tak naprawdę powoli zżerają go od środka. 
Zawsze stara się uśmiechać, bo twierdzi, że świat i tak jest już dostatecznie szary i pełny gburów. 
Szczery, nie lubi konfliktów, raczej cichy i małomówny, lubi znikać w swoim świecie. Szuka przyjaciół do śmierci, dużo przygód i tego dreszczyku, którego tak nagminnie mu brak by pozostawić marzenia na dłużej niż chwilę.

Me­lan­cho­lik oce­nia rzeczy­wis­tość spoglądając wstecz, eru­dyta kon­fron­tując przeszłość z te­raźniej­szością, ro­man­tyk na­tomiast zbyt pochłonięty jest uto­pijną fi­lozo­fią, by co­kol­wiek wnios­ko­wać na te­mat świata, który go otacza.  

-Uwielbia słodycze, cytrusy i korzenne przyprawy-Idealny napój to herbata z cynamonem i pomarańczą lub gorąca czekolada z piankami-Kolekcjonuje breloczki-W sumie nie lubi lata-Niczym kot uwielbia wygrzewać się w cieple płomieni z kominka-Wiecznie ma na nogach dwie rożne skarpetki-
______________________________________________
[Witam, pierwsza postać na blogu HP i pierwszy tak sympatyczny pan spod mojej ręki.
Mam nadzieję że przypadnie do gustu, mimo że karta krótka, ale jakoś nie wiem co dopisać o tym dżentelmenie.
Nie mam pojęcia kim jest pan na zdjęciu, a cytaty to okruszki znalezione w internecie]

22 komentarze:

  1. [ Zacznę od tego, że lubię sól himalajską :D A już tak na temat to rzeczywiście bardzo sympatyczny pan ;) Życzę wciągających wątków i dużo gorącej herbaty ;) ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  2. [Pan wzbudził szalenie moją sympatię. Choć karta krótka, niesie ze sobą niezbędną treść, więc nie przejmuj się. Trochę podobny zarówno do mojej Lu, jak i do Juliena, więc jeśli Jonathan szuka dreszczyku, to oczywiście zapraszamy do nas i witamy serdecznie!]

    Lucy Wood, Ethel Covel, Julien Skehan

    OdpowiedzUsuń
  3. [Zgadzam się z dziewczynami, bardzo sympatyczny ten twój chłopak; taki, co sprawia wrażenie, że potrafi wywołać uśmiech u największego gbura lub pogrążonej w smutku osobie :) Niewielu jest takich ludzi, niestety, więc cóż się dziwić, że Jonathan jest Puchonem ;)
    Witam na blogu, życząc wielu ciekawych wątków oraz czasu i weny na ich pisanie :] Tedowi przypominałby o zmarłym przyjacielu, więc nie wiem, jak byłoby z wątkiem, ale w razie chęci, zapraszam do siebie.]

    Ted Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  4. [Jaki fajny miso :D Choć u mnie urlop wpisany, to i tak zapraszam :) Życzę masy udanych wątków oraz sporych pokładów, niekończącej się weny!]

    Adam, Mathias, Wiktor

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć! Z Joshem raczej by się nie dogadali, ale życzę miłych wątków z innymi i mam nadzieję, że zostaniesz tu jak najdłużej c:]

    Joshua

    OdpowiedzUsuń
  6. [Dziękuję za miłe słowa; cieszę się, że karta Teddy'ego przypadła ci do gustu :) Jeśli chodzi o niego samego, na pewno nie jest złym człowiekiem, choć raczej nie postrzegałby siebie jako dobrego, co dopiero porządnego. Takie już z niego uparte stworzenie ;)
    Ted i tak będzie musiał w końcu stawić czoła śmierci Daniela, więc takie rozegranie by mi nie przeszkadzało, choć nie mam pomysłu jakby to dalej pociągnąć... Może wpadnie mi coś do głowy, to dam ci znać; chyba że ty sama na coś konkretniejszego wpadniesz :]
    Póki co pozostaje mi tylko życzyć ci udanej zabawy!]

    Teddy

    OdpowiedzUsuń
  7. [Witam uroczego Puchona i mam nadzieję, że zostanie z nami na dłużej na blogu, zwłaszcza że Hufflepuff niesprawiedliwie cierpi na deficyt uczniów :/ W sumie Jonathan i Addie mają więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka i jeśli tylko są chęci, gorąco zapraszamy na wątek (a jak są pomysły to już w ogóle cudownie! xD)]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Ach, nie różni się aż tak, zdecydowanie jest marzycielką i romantyczką, chociaż z romansami to wiele wspólnego nie ma ;)
    Młodziutki ten Jonny, nie wiem co z takim wymyślić ;p Ale jak Ty masz jakiś rewolucyjny pomysł to dawaj, bo widzę w tym jakiś potencjał. Tylko nie wiem jaki :/ ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć i czołem! Jak przemiło widzieć na blogu kolejnego Puchona <3 To chyba najbardziej niedoceniany, a jednocześnie intrygujący dom w Hogwarcie. I osobiście podziwiam za wybranie wróżbiarstwa, jakoś przyjęło się, że ten przedmiot jest najbardziej znienawidzony, szkoda, bo wydaje się idealny właśnie dla romantyków i marzycieli :D Mamy szczerą nadzieję, że będziecie się świetnie bawić na blogu, życzymy wielu owocnych wątków ;)]

    TORI WEASLEY

    OdpowiedzUsuń
  10. [ No może to Julia jest za stara :) A ja też nie mówię o romansach, z resztą Julka i tak zaraz, jakimś cudem, będzie w związku. Nad powiązaniem pomyślę i dam znać. Jak nie dam to mnie męcz! ;D ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Ta pierwsza opcja brzmi super, jakoś to spróbuję rozkminić, żeby mimo różnicy rocznikowej się udało. Ale i tak przyda nam się jakieś powiązanie, żeby to nie było wszystko takie bez sensu ;) ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  12. [Dziękuję za miłe słowa. I cześć. I myślę, że mam nawet pomysł, bo moje pragnienie wątkowania zaczyna mnie drażnić milutko w duszy. Są w prawie podobnym wieku, ten sam dom... Na pewno mijają się gdzieś tam blisko od pięciu lat. A gdyby nagle nasz mistrz wróżbiarstwa zaczął mieć jakieś wizje jej dotyczące? Niepokojące, nie dające mu zasnąć... Albo wróżyłby sobie z kart, kuli, fusów, czegokolwiek i też by ciągle ona się tam pojawiała? Zróbmy coś ni to mrocznego, ni to zabawnego. Jeśli Twój Puchon jest, jak mówisz, dobrym chłopcem, to będzie pewnie próbował rozwikłać zagadkę, nawiązać relację z Ro. Nie wiem, jak się na to zapatrujesz, ale coś takiego mi się właśnie zamarzyło. Niemniej jednak jestem otwarta na wszelkie pomysły c: ]

    Romy

    OdpowiedzUsuń
  13. [W takim razie będę grzecznie wypatrywać. Nie wiem, jakiej dlugości preferujesz odpisy, ale ja tylko mogę dodać, że moje zwykle są w granicy średni-długi, aczkolwiek potrafię się dostosować :) ]

    Romy

    OdpowiedzUsuń
  14. [Cześć, dzień dobry. Jakoś mi umknęła Twoja postać. Jaki on sympatyczny, chodź. Stworzymy coś fajnego tylko wybierz sobie postać, która będzie Ci odpowiadała ;)]

    Avalon, Hyun, Vinay i Lourdes

    OdpowiedzUsuń
  15. [Zobaczymy, jak nas wątek poniesie, bo w Hogwarcie faktycznie mogą dziać się szalone rzeczy... xD Nigdy nie byłam dobra w zaczęciach, ale mam nadzieję, że wszystko jest w porządku.]

    Addison była typem złośliwego chochlika. Przez jej niewielki wzrost, jasne włosy w kolorze złocistej pszenicy i duże, błękitne oczy sprawiała wrażenie nieszkodliwej, wręcz niewinnej istoty (choć każdy, kto starł się z nią w powietrzu na boisku Quidditcha wiedział, że była istnym demonem rywalizacji i była gotowa stosować nieczyste, momentami brutalne chwyty, żeby wygrać). Jej wysoki, perlisty śmiech przypominający odgłos dzwoneczków poruszanych wiatrem oraz ogólny optymizm z ręki wzbudzały zaufanie w rówieśnikach i nikt nie spodziewał się, że dziewczyna w głębi duszy skrywa tyle złości oraz mroku. Ostatnie miesiące ją odmieniły. Mimo to dziewczyna wciąż była skora do robienia psikusów tym, którzy na to zasługiwali, a sama w ciągu pierwszych dwóch miesięcy szkoły pobiła rekord w ilości otrzymanych szlabanów. Za bardzo lubiła przyznawać się do własnych kawałów, nie chcąc, by ktoś odebrał jej chwałę i przez to dość często lądowała w gabinecie opiekuna Puchonów, nie miała jednak zamiaru rezygnować z jedynej rozrywki, jaka jej została. Kiedyś kochała mury tego zamku i czuła się tutaj jak w prawdziwym domu, ale z tygodnia na tydzień jej sytuacja stawała się coraz trudniejsza i Addie z trudem znosiła otaczające ją groźby wypowiadane szeptem, krzywe spojrzenia i pogardliwy śmiech. Niegdyś była duszą towarzystwa, teraz bardzo rzadko opuszczała swoje dormitorium, poruszając się korytarzami z reguły w niedozwolonych godzinach lub gdy miała pewność, że z powodu zajęć będą opustoszałe. Wymknęła się z Pokoju Wspólnego Hufflepuffu po północy, najpierw kierując się w stronę kuchni i wyjadając prosto z lodówki pyszne ciasto czekoladowe. Najlepiej jej się myślało po zjedzeniu słodyczy, a musiała stworzyć naprawdę szatański plan zemsty po tym, jak została zaatakowana przez Parrisha w lochach niedaleko sali lekcyjnej od eliksirów. Chłopak stracił brata w III wojnie czarodziejów, która rozegrała się w Hogwarcie i o jego śmierć obwiniał najstarszego Beata Addison, Damiena. Ponieważ nie mógł zaatakować prawdziwego oprawcy, starał się zniszczyć życie dziewczyny, niemal nieustannie ją prześladując. Wiedziała, że była na przegranej pozycji, nie chciała zwrócić się do żadnego nauczyciela. Była na to zbyt dumna i niezależna, wierzyła, że podobne sprawy powinna załatwiać sama. Parrish dostanie to, na co zasłużył, a ona tego dopilnuje.
    Addie związała włosy z kucyk na czubku głowy i wymknęła się z kuchni, czujnie rozglądając się po korytarzu. Pochodnie rzucały pomarańczowy blask na kamienne ściany, gdy bezszelestnie poruszała się znanymi sobie ścieżkami, wybierając odnogi najrzadziej uczęszczane przez profesorów. Za karę Parrish pomagał woźnemu i co rano wchodził do tego samego składzika z miotłami. Addison nie tylko obsypała jego ubrania Proszkiem Swądu, przez który chłopak nie będzie mógł przestać się drapać, ale dodała do jego butelki z wodą kapsułki Q-Py-Blok, które powodowały zatwardzenie. Wciąż była jednak niezadowolona. Przydałoby się Przenośne Bagno, Łajnobomby albo Świstohuki... Chciała zrobić coś naprawdę wielkiego.
    Słysząc ciche kroki na korytarzu, dziewczyna wzdrygnęła się, rozglądając się w panice za miejscem, w którym mogła się schować. Odetchnęła z ulgą, gdy rozpoznała znajomą czuprynę.
    – Jonny, zwariowałeś? Omal nie przyprawiłeś mnie o zawał serca – syknęła Addie, łapiąc go za rękę i ciągnąc do wnęki. – Co ty tutaj robisz?

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  16. [Też nie lubię lata i kocham czekoladę z piankami, więc solidaryzuję się z tym fajnym panem i dziękuję za bardzo miłe powitanie. c:
    Cóż, dla dobrej strony pewnie nazwisko jest owiane z lekka nieciekawą historią; Lisę natomiast uczono, by była dumna ze swej przynależności. A co wyszło... To już inna historia. c: Życzę dobrej zabawy i wielu wątków! Jeśli coś wpadnie mi do głowy, to na pewno zgłoszę się po wątek.]

    Lisa Yaxley

    OdpowiedzUsuń
  17. W takie dni chowała się cichutko w kroplach, które moczyły włosy, przedzierały się przez materiał czarnej szaty, by wreszcie przeniknąć pod skórę. By chłodzić. Deszcz spłoszył resztki uczniów, marudzących na wszystko - od wyjątkowo męczącego zadania domowego, przez kwaśne owoce na podwieczorku, aż wreszcie znalazła się i pogoda. Słońce było złe, bo pragnęli śniegu. Deszcz był zły, ponieważ wzdychali tęsknie do słońca. Co więc wydarzy się, gdy Hogwart przykryty zostanie białą kołderką? Romy czasami przysłuchiwała się im, zwykle była jak cień. Siedziała gdzieś na boku, udając, że jej nie ma. Bardzo chciała czasami być jak oni. Potrafić gadać o tak absurdalnych kwestiach, chichotać na tematy damsko-męskie i po prostu – móc przybić z kimś piątkę, pogłaskać po głowie i razem pobiec, by robić psikusy, grać w karty i parodiować nauczycieli. To była codzienność ludzi wokół niej. Ta niewinna codzienność. Przez lata wyrobiła sobie zdolność obserwatora. Widziała rzeczy, które nigdy nie powinny zostać ujrzane. Jednak nie interesowało ją to. Miała trochę taki swój świat, do którego czasem ktoś wkraczał z buciorami, bo to, co nieznane, budzi przecież najwięcej ciekawości.
    Mijał jej czas, gdy badała nagimi stopami lepkość jesiennych liści. Specjalnie zdjęła buty, by prawdziwie poczuć ich jesienność. Kopała je, układała w kupki, a następnie tarzała się. Ludzi z Błoni przeganiała wilgoć i chłód deszczu. Ona odczuwała niezdrową wręcz potrzebę odczucia tego głębiej. Nie płoszyło jej to. Oczywiście, że marzła, ale kompletnie o tym nie myślała. Była dziwna. I każdy kolejny taki okrzyk sprawiał, że coraz mocniej wbijało jej się to do głowy. A więc czy dziwni ludzie nie robią dziwnych rzeczy?
    Wreszcie się poddała, odpuściła, gdy deszcz odebrał jej całą suchość. Wróciła do zamku, zgarniając uprzednio surową naganę od profesora za nierozsądne wędrówki w tak paskudną pogodę. Przytaknęła. Wspinała się po schodach, czując, że zostawia za sobą sznur kropli. Jak dobrze, że ten zamek jest magiczny. Że zaraz wyschnie. Gdy weszła do Pokoju Wspólnego, ukradkiem tylko podpatrzyła, że ktoś jeszcze tam siedział. No trudno. Nie oglądała się na boki. Tylko szła, patrząc przed siebie. Jakby jej tu wcale nie było.
    Niemiły dreszcz wspiął się na wilgotny kark Romy, gdy tylko ktoś za nią zawołał. Nie chciała już dzisiaj z nikim rozmawiać. Może to strach, a może zwyczajna potrzeba samotności. Popatrzyła na chłopaka, nie rozumiejąc, co się właściwie dzieje. A mogło wydarzyć się wszystko. Dobrze o tym wiedziała. Tymczasem on upadł, uprzednio głosząc jakieś brednie. Ludzie próbowali ją przestraszyć, skrzywdzić i zawstydzić. Nie był pierwszy.
    Kucnęła przy leżącym Puchonie. Znała go. Zresztą byli spod jednego znaku i nie było w tym nic dziwnego. Podrapała go po nosie chłodnym palcem.
    - Nie musisz mnie straszyć – powiedziała najpierw, kuląc i napinając jednocześnie swoje klęczące ciało. – Cierpienie mnie nie opuszcza. Nie boję się go – dodała jeszcze. Zaczęła oglądać całą jego powykręcaną sylwetkę. – Musiało boleć, prawda? Powinieneś uważać.
    I wstała, prostując się niespodziewanie.

    [Jest naprawdę bardzo dobrze! Nie przejmuj się c: ]

    Romy

    OdpowiedzUsuń
  18. [Coś Ty, w ogóle mi to nie przeszkadza ;) dobrze, w takim razie ja też pomyślę nad jakimś wątkiem, dla tej dwójki ;)]

    Vinay

    OdpowiedzUsuń
  19. [ No dobra. Mój pomysł na powiązanie jest mało skomplikowany, ale Nathan (mogę tak o nim mówić?) jest tak uroczy, że to i tak może jakoś wypalić. Julia po prostu co jakiś czas udziela mu z czegoś korków, w sumie trochę też dla własnej przyjemności, bo uważa, że ten chłopak to zdolny leń i trzeba go tylko zagonić do roboty, co czasem nawet jej się udaje. A w wątku możemy zrobić tak, że Julia wejdzie do sali, żeby poprosić jakiegoś ucznia, podpis nauczyciela, cokolwiek, ale on akurat będzie się darł na Jonathana i w ten sposób ona dowie się o tym, że dostał hiperdużo roboty do zrobienia. Potem będzie go szukała, dowie się, że jest w bibliotece, więc pójdzie tam i przemyci mu nawet kubek czekolady z piankami, a on tam sobie będzie bezczelnie kimał i oczywiście, że dostanie książką w łeb. No, to taka akcja ;) Może być czy masz jeszcze jakieś szalone pomysły? ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Jeśli masz ochotę zacząć to byłoby super, bo ja się strasznie długo zabieram do zaczęć ;D
    Nathan brzmi super! ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziewczyna westchnęła, wychylając się zza ściany i sprawdzając, czy żaden z nauczycieli przypadkiem nie przechodził korytarzem. Brakowało jej jeszcze tylko kolejnego szlabanu. Jakoś tak się składało, że zawsze gdy Jonathan pojawiał się w jej pobliżu, razem pakowali się w poważne tarapaty.
    – Nie wiem, czy to znaczy, że znasz mnie zbyt dobrze, czy zbyt słabo – mruknęła Addie, odwracając wzrok i w milczeniu przez kilka sekund wpatrując się w składzik z miotłami, jakby podejmowała jakąś ważną decyzję. Nie chciała mieszać Jonny'ego w swoje porachunki; to było coś, co musiała zrobić sama, a skoro chłopak nie domyślał się prawdziwego celu jej nocnych wędrówek, powinna to wykorzystać i nie wyprowadzać go z błędu. Im mniej osób wiedziało o jej zemście, tym mniejsza szansa, że Parrish się zorientuje, kto za tym stał. W dodatku nauczyciele obserwowali ją w tym roku wyjątkowo uważnie i dwie z trzech danych jej szans już wykorzystała, gdy rzuciła się z pięściami na uczniów, którzy odważyli się wyśmiewać jej nieżyjącego brata, którego Addison wciąż nie mogła opłakiwać ze względu na jego powiązania z Mrocznymi. Nie obchodziło ją, ile osób zabił Jeremy; to wciąż był jej starszy braciszek, za którym tęskniła, jednak jeśli nie chciała usłyszeć, że była dziwką Mrocznych, musiała uważać na to, jak się zachowywała wśród uczniów. Wiedziała, że Jonathan był zbyt prostolinijny, by oceniać ją w taki sposób, ale ukrywanie swoich prawdziwych emocji tak bardzo przeniknęło do jej krwiobiegu, że nie była w stanie z tego zrezygnować, nawet w towarzystwie nieszkodliwego Jonathana. Posłała mu wymuszony uśmiech, przegryzając wewnętrzną stronę policzka.
    – Rozgryzłeś mnie, Carroll. Właśnie miałam zamiar obrabować słoik z ciasteczkami – poinformowała go dziewczyna, ale zamiast ruszyć w kierunku kuchni, zrobiła krok w jego stronę, niwelując niewielki dystans między nimi. Oblizała spierzchnięte wargi, zaciskając palce na połach jego szaty. – A może jednak jestem typem lubiącym nocne schadzki? I czekałam tutaj właśnie na ciebie? – spytała cicho Addie, unosząc brew i przybliżając swoją twarz do jego. Znieruchomiała na kilka sekund, patrząc mu uważnie w oczy i pozwalając, by ich ciepłe oddechy się ze sobą mieszały, po czym cmoknęła go w czubek nosa, uśmiechając się szeroko i próbując powstrzymać parsknięcie śmiechem. – Na brodę Merlina, żałuj, że nie widziałeś wyrazu swojej twarzy – stwierdziła z rozbawieniem dziewczyna, łapiąc go za rękę i ciągnąc w kierunku kuchni. Uwielbiała się droczyć, a Jonathan był idealnym obiektem jej żartów, chociaż w jego przypadku uważała, by nie były one zbyt złośliwe. Ten chłopak musiał znosić już wystarczająco dużo drwin, a choć Addie potrafiła zaleźć za skórę, nie była okrutna.

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  22. [Ależ oczywiście! Ponieważ Lu jest już na wylocie z Hogwartu, mogła zechcieć przekazać mu arcyciekawą wiedzę na temat wszystkiego, co nielegalne, tajemnicze. Właściwie to przydałby się ktoś, kto pomógłby jej odkryć tajemniczy pokój życzeń, o którym wiele słyszała, ale nigdy nie znalazła. Co o tym myślisz? :)]

    Luśka

    OdpowiedzUsuń