6 października 2016

What's up, Les?


Leslie Alice Jenkins
| Slytherin, rok VII — półkrwi — trzynaście i trzy czwarte cala, jarzębina, włos z ogona testrala — likantropia od dwunastego roku życia — patronusem puszek pigmejski — bogin jej tajemnicą — klub Eliksirów — koło Transmutacji — córka muzyka i ordynatorki szpitala Świętego Munga |
Postawmy sprawę jasno, Les.
Nie należysz do grzecznych dziewczątek, co to po nocach śpią bądź nadrabiają zaległości szkolne. Nie, ty wolisz się włóczyć nie wiadomo gdzie, nie wiadomo z kim i po co. Żyjesz chwilą – na egzaminy uczysz się dzień wcześniej, przy czym i tak twoje oceny to odbicie większego szczęścia, niż rozumu; nigdy nie myślisz o konsekwencjach własnych wyborów: docierają do ciebie dopiero po fakcie, kiedy już całe zło zdążyło się dokonać i jest zbyt późno, by cokolwiek naprawiać. Rzadko kiedy się wzruszasz, nie płaczesz i nie przeżywasz; masz na twarzy wypisaną obojętność, na przemian z ironicznym uśmieszkiem. Nikt nie wie, dlaczego wyrosłaś na pannicę z głową pełną szalonych pomysłów, choć twoja rodzina to ludzie twardo stąpający po ziemi – może to kwestia buntowniczego charakteru, a może wywrotowej natury. Niemniej jednak rodzice wciąż nie przestali załamywać rąk, gdy czytają kolejne listy od dyrektora, informujące o twoich wybrykach. Niejednokrotnie poświęcałaś sporo czasu na rozmyślania, ale to chyba właśnie fakt, że jesteś taka, jaka jesteś, doprowadził do tego, jaka się stałaś. 
Miałaś pięć lat, kiedy całkowicie wbrew zakazom poszłaś zbadać sprawę zaginionej wiewiórki do pobliskiego lasu i, naturalnie, zabłądziłaś. Przez długie sześć godzin spanikowani rodzice, bracia, wujkowie i ciotki biegali wokół domu, szukając dziewczynki w warkoczykach, a ty tymczasem spokojnie skubałaś sobie źdźbła trawy i czekałaś, aż ktoś cię odnajdzie. Miałaś osiem lat, gdy pozwoliłaś niewiele starszemu sąsiadowi przewieźć cię na swojej pierwszej miotle i, oczywiście, żadne z was nie potrafiło porządnie kierować. Rozbiłaś sobie głowę na wierzbie niedaleko domu, a chłopaczek skończył w szpitalu ze złamaną ręką, ale ani razu nie stwierdziłaś, że nie było warto. Mieliście po dziesięć lat, gdy pierwszy raz uciekliście od swoich rodzin, chcąc sprawdzić jak to jest; po jedenaście, kiedy pierwszy raz przekroczyliście próg szkoły i posprzeczaliście się w pociągu o to, który Dom jest najlepszy. Potem ty wylądowałaś w Slytherinie, a on trafił do Gryffindoru, ale będąc już o rok starsi wybraliście się na ten felerny, wakacyjny spacer wgłąb wyspy, a na czwartym roku wymieniliście pierwsze pocałunki. Mieliście po szesnaście lat, kiedy coś między wami umarło i chociaż teraz jest niby w porządku, wciąż w środku nosicie ogromne dziury o kształcie tej drugiej osoby i wciąż brakuje wam czasów, gdy byliście jak rodzeństwo.

4 komentarze:

  1. [Witam serdecznie na blogu :) Życzę udanej zabawy i ciekawych wątków, mając nadzieję, że trochę z nami pobędziesz.
    Ciekawa ta twoja Les; nieco smutna i z pewnością lekkomyślna w swoich czynach, ale przy tym realistyczna ;)
    Raz jeszcze życzę udanej zabawy, a w razie chęci, zapraszam do siebie. Nie wiem, czy wątek by nam wyszedł, ale na comiesięczną dawkę Wywaru Tojadowego, Leslie zawsze może ze strony Teda liczyć ;) Lubi się babrać w eliksirach... i z nimi eksperymentować, ale o tym nie wszyscy muszą wiedzieć ;)]

    Ted Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Fajna historia ;) Witam Cię na blogu i życzę wciągających wątków i dużo zapału do pracy. Powodzenia! ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć, czołem! Witamy serdecznie w naszych progach. Oby Leslie zawitała u nas na dłużej :) Choć historia nie jest typowym happy endem, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to jeszcze nie koniec. Świetny punkt wyjściowy do nowej przygody!]

    Ethel Covel/Lucy Wood

    OdpowiedzUsuń
  4. [Super karta ^.^ Dużo ciekawych wątków i długiego pobytu na blogu.
    Zapraszam do Charlie, jeśli tylko masz ochotę.]

    Charlotte

    OdpowiedzUsuń