10 października 2016

Wolę zamilknąć, niż mówić ci co u mnie

Evan McLain
HUFFLEPUFF, VI ROK — WŁOS JEDNOROŻCA, 11 CALI, JESION, GIĘTKA — CZYSTA KREW
Uda nagły i zwalający z nóg napad migreny, byleby uwolnić się od swojego męczącego rozmówcy - bo każdy z nich w końcu takim się staje. Niektórym zajmuje to trochę więcej czasu, innym wydaje się, że w ich przypadku jest to niemożliwe (to ci najbardziej męczący), trzeci typ często rezygnuje już na samym początku z prób zatrzymania Evana przy sobie.
Przemyka gdzieś przy zimnych ścianach, chodzi z głową w chmurach, a później niezdarnie potyka się o własne złożone zbyt szybko obietnice. Czasami znajdzie się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie, jednak można mieć wtedy pewność, że skończy się to najwyżej głupią wymówką i szybką ucieczką.
Jako stałe punkty w jego życiu można podać białego, wyliniałego kocura, ołówki, czarne, połamane węgle i wygniecione, poplamione kartki.

 Cześć! Evan to trochę eksperyment, do tej pory tworzyłam samych Ślizgonów.

13 komentarzy:

  1. [Witam serdecznie na blogu :) Dobrze widzieć na blogu kolejnego Puchona, nawet jeśli to eksperyment w Twoim przypadku :P A nuż, spodoba Ci się bardziej, niż poprzedni Ślizgoni.
    Życzę ciekawych wątków, niekończącej się weny i prędkiego odnalezienia się w pisaniu Evanem, co pewnie do najłatwiejszych zadań należeć nie będzie ;)
    Mam nadzieję, że zostaniesz z nami jak najdłużej, a w razie chęci, zapraszam do siebie ;)]

    Ted Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  2. [ A dlaczego ktokolwiek chciałby go przy sobie zatrzymać? :D
    Cześć!]

    Vincent/Viggo

    OdpowiedzUsuń
  3. [ "Przemyka gdzieś przy zimnych ścianach, chodzi z głową w chmurach, a później niezdarnie potyka się o własne złożone zbyt szybko obietnice." - zakochałam się w tym zdaniu <3 I ja też już wolę milczeć niż mówić ludziom co u mnie ;) No, w każdym razie witam Cię serdecznie i jeśli masz ochotę to zapraszam do mnie. Piszmy! ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Cześć! Życzę ciekawych wątków :) Zapraszam do Elaine, gdyby Evan szukał towarzysza rozmów :) ]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Zdecydowanie lubię imię Evan, zdecydowanie lubię puchonów i zdecydowanie lubię Twojego pana. Cześć i czołem, kluski z rosołem! W razie chęci zapraszam do Tibsa, może uda nam się coś wymyślić! :)]

    Tiberius Cadogan

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cudowny! Lubię, gdy Puchon nie jest rozmemłaną ciapą, dlatego chylę czoła, życzę dobrej zabawy i zapraszam do siebie.]

    Ruth z Ravenclawu

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć! Nawet jeśli Evan (uwielbiam to imię) jest tylko eksperymentem, to wydaje się nadzwyczaj udanym! Miło mi przywitać na blogu kolejnego Puchasia i nie zostaje mi nic innego, jak zaproszenie do jakiegoś wątku. Addie kocha negatywne relacje i wrogów, ta mała złośnica zdecydowanie potrafi dać w kość, ale nie jestem pewna, czy tutaj to się uda. Zawsze zostaje nam burza mózgów :) ]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dzień dobry. c:
    Nie przepadam za Puchonami, jednakże tylko i wyłącznie pod takim względem, iż takowych nie tworzę; po prostu mi nie wychodzą. Ten pan tutaj w ogóle nie wygląda na eksperyment, raczej tak, jakbyś od zawsze robiła takie postacie, zazdroszczę. :3
    Życzę miłej zabawy, wielu wątków, a jeżeli masz ochotę, to zapraszam do siebie!]

    Amelia Riddley

    OdpowiedzUsuń
  9. [No pięknie, wykorzystywać biedną Addie dla polepszenia swojej sytuacji towarzyskiej, wstyd i hańba :P
    Tak serio – strasznie lubię dogłębnie ustalać powiązanie i mocno na nim bazować w wątku, ale Evan jest trochę enigmą i trudno mi go rozgryźć, dopasować do niego odpowiednie powiązanie. Możemy spróbować pójść na spontana i zobaczyć, jak ich relacja sama się ułoży. Wyjść z założenia, że kojarzą się jako koledzy z jednego domu, okazjonalnie wymieniają uprzejme powitania, jednak ponadto nic ich specjalnie nie łączyło, dopóki ich do tego nie zmusimy ;) Albo założyć, że kiedyś byli sobie bliscy, aż doszło do pewnego wydarzenia. Oczywiście, żeby było ciekawiej, musi być ono traumatyczne i dramatyczne xD Możemy pójść w śmierć przyjaciela Evana podczas III wojny zamordowanego przez starszego brata Addie. Możemy przeskoczyć w czasie do momentu, w którym byli dziećmi i razem z trzecim chłopakiem stanowili zgraną paczkę, ale na wakacjach podczas wspólnej zabawy ten trzeci by umarł. Byliby przy tym tylko Addie i Evan, dorośli uznaliby to za wypadek, jednak prawda byłaby trochę inna. Oni za to doszli do wniosku, że będą się unikać i nigdy nie poruszą tego tematu. Ewentualnie postawmy na teraźniejszość: nigdy się sobą nawzajem nie interesowali, aż któreś z nich dorobiłoby się własnego, tajemniczego stalkera, drugie byłoby świadkiem jakiegoś zajścia i próbowaliby wspólnie rozwiązać zagadkę. Na razie mam takie dość luźne pomysły i jakieś mroczne się wydają, więc jeśli ci się nie podoba, będziemy myśleć dalej ;) ]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Nie ma się czego bać, już nie pamiętam, kiedy miałam na tyle weny, żeby sklecić porządny akapit. Ale jeżeli moje trudności nie stanowią dla Ciebie przeszkody, możemy nad czymś pomyśleć.]

    Vins

    OdpowiedzUsuń
  11. [Jaki fajny on i jaka ładna karta. Wcale nie widać, że to jakikolwiek eksperyment, jestem pod ogromnym wrażeniem. Życzę miłej zabawy. c:]

    Forsyth Lester / Lily Potter

    OdpowiedzUsuń
  12. [Ja tam lubię wszystko, co jest choćby odrobinę creepy, więc nic się nie martw ;)
    Wcale nie jest bardzo chaotycznie, wszystko ogarniam i jak najbardziej mi to odpowiada. Pozostaje pytanie, jak ten przyjaciel umarł, żeby wyglądało to na nieszczęśliwy wypadek, ale sumienia gryzły ich wystarczająco, by ciężko było im w nocy zasnąć i ile mieli wtedy lat. Jeżeli wydarzyło się to jeszcze przed Hogwartem, możemy pójść w niewinną zabawę magicznymi zdolnościami, które wymknęłyby się spod kontroli, a jeśli trochę później to np. na wakacjach przed trzecim rokiem mogli bawić się nad brzegiem rwącej rzeki, w ramach zabawy Addie zepchnęłaby chłopaka z pomostu, a on uderzyłby się w głowę i utopił? Według wspólnej wersji mógłby np. poślizgnąć się na pomoście, chociaż wydaje mi się, że to z magią mogłoby być bardziej dramatyczne i umyślne, bo jednak to zepchnięcie do wody nie jest aż tak traumatyczne. Ewentualnie Addie i Evan w ramach zabawy mogli stworzyć jakiś eliksir, jednak pomylili się w składnikach i w konsekwencji chłopak umarł, mimo że to miał być niewinny dowcip. Wtedy ich udział w śmierci byłby o wiele większy i mógłby bardziej uchodzić za zabójstwo, przez co mogliby naprawdę się martwić. Sama nie wiem... Chyba, że masz jeszcze jakiś inny pomysł na śmierć tego przyjaciela?]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Wprawdzie jesteśmy już z V. razem od ośmiu miesięcy, ale zdaje mi się, że to, na jakiego miałam zamiar go wykreować, a to na jakiego sam się wykreował, to dwie zupełne inne postacie. Można więc powiedzieć, że nadal piszę w ciemno, mając nadzieję, że w końcu dowiem się o nim czegoś użytecznego.
    Wiedz również, że nie jestem skarbnicą pomysłów i na Twój brak konkretów mam jeszcze większy brak własnych. Vincent to cichy i spokojny człowiek, który cierpi na chroniczną nieśmiałość, potrzebuje miesięcy, żeby się przed kimś otworzyć i niczego w życiu jeszcze nie przeżył, dlatego też, jeśli oczekujesz wraz z Evanem wielkich przygód – nie tędy droga.
    Nie chcę, rzecz jasna, ślamazarzyć się z nieporadnością życiową V. i wałkować jego biorących się znikąd lęków, także z chęcią przystanę na relację, w której są ze sobą nieco bardziej zaznajomieni.
    Tyle ode mnie. Jak już pisałam, wena i ja to niemogąca się zgrać kompania.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń