1 listopada 2016

Praw­da rodzi niena­wiść, uległość przyjaciół.


Otoczenie





Arsellus Langhorne


Kiedy usłyszała do czego tak właściwie zmierzał Ślizgon, jej twarz mocniej się zaczerwieniła. — Na randkę? — W pierwszej chwili chciała zapytać dlaczego, szybko jednak oprzytomniała. Przecież dobrze wiedziała dlaczego chłopcy zapraszają dziewczyny na randki. Odwróciła spojrzenie ciemnych oczu, intensywnie, obmyślając nad wystarczającym i naprawdę przekonywującym argumentem, dzięki któremu udałoby się jej odmówić… Oczywiście mogła powiedzieć, że jest już umówiona z kimś innym lub że w tym roku spędza ten wieczór w towarzystwie młodszej z rodzeństwa Harrison. Miała też możliwość powiedzenia po prostu „nie”. Nieważne w jaki sposób by odmówiła, tak naprawdę okłamałaby samą siebie. Chciała spędzić z nim ten wieczór, bała się tylko tego, że gdy już dojdzie do spotkania będzie żałowała. — Randka? W walentynki? No wiesz, Ars… — chciała się jakoś zabawnie wycofać, widząc jednak jego spojrzenie, zdała sobie sprawę, że chłopak w żaden sposób nie robi sobie z niej żartów. W głębi duszy była szczęśliwa tylko nie chciała mu tego pokazywać. Nie będąc pewną swoich uczuć, nie chciała działać pochopnie.







Joshua Yaxley


Przez resztę zajęć skupiała się na tym co robi, a przy okazji uważnie przyglądała się Ślizgonowi i za każdym razem niedowierzała. Może nie był idealny, nie zachowywał się zawsze w stu procentach poprawnie, ale… Był inny, to był zupełnie inny Josh, niż ten, którego zapamiętała i o którym wyrobiła sobie nieprzychylne zdanie. W momencie, w którym zajęcia dobiegły końca a wszyscy uczniowie opuścili już pomieszczenie, Avie spojrzała na chłopaka i przechyliła delikatnie głowę w bok. — Zaczekaj. — Odezwała się, wolnym krokiem ruszając w jego stronę. Nie była pewna co tak właściwie chce mu powiedzieć i dlaczego, ale czuła, że to jest ważne, że to może mieć wpływ na przyszłość, nie tylko jego i jej. — Zmieniłeś się. — Powiedziała, delikatnie zagryzając wargę śnieżnobiałymi zębami. — Wiesz… Nasze ostatnie spotkanie w Hogsmeade. Mam wrażenie, że dzisiaj przebywałam z zupełnie innym człowiekiem. To… To jest dobra zmiana, Joshua.







Julien Skehan


Nie słuchała go uważnie, jednak wpadło do jej głowy i pozostało w jej myślach kilka kluczowych słów. Słów, które wcale jej się nie podobały, nie wiedziała tylko jak ma mu delikatnie powiedzieć, że to co robi jest nieodpowiednie. Przecież już niejeden raz mu tłumaczyła pewne zachowania, a on… On nie słuchał. Był obok niej, opowiadał wszystko co potrzebował z siebie wyrzucić, a później niby czekał na jej komentarz, który miał go nakierować. Avalon zaczynała się zastanawiać po co tak właściwie traci swój czas na Juliena, skoro on i tak niczego się nie uczy, niczego nie słucha… A nawet jeżeli, to nie rozumie. Nie wyciąga odpowiednich wniosków i dalej działa według swoich, już utartych schematów, które w mniemaniu srebrnowłosej były beznadziejne.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz