1 listopada 2016

gorzki smak cukru



Clementine Rookwood

CZYLI JAK NIEUMIEJĘTNIE OSŁODZIĆ IMIENIEM NAZWISKO


SLYTHERIN | VII ROK | CZYSTA KREW | NAD PATRONUSEM SIĘ STARA | BOGINA ZA BARDZO SIĘ BOI, BY MOGŁA O NIM W SPOKOJU MÓWIĆ | POSIADACZKA BIAŁEGO KOTA


Jest. Nigdy nie bywa tylko przekonana do swoich racji. Wie najlepiej, gdzie leży prawda, a uznaje wyższość innych wyłącznie po długiej rozmowie, dzięki której będzie w stanie wyłapać mądrość usłyszanych przez siebie słów.
Jest. Nigdy nie bywa ulotnym wspomnieniem w umysłach innych ludzi. Może dlatego, że potrafi być niemiła mówiąc, co myśli, a może dlatego, że czasem z nikomu nieznanych przyczyn zgłasza się na ochotnika do pomocy drugiej osobie. W ten sposób segreguje sobie ludzi na wartościowych i tych niegodnych uwagi kogoś takiego, jak ona.
Jest. Nigdy nie bywa namiastką pewności siebie. Całe życie uczono ją, że czystokrwiści są o szczebel wyżej, niż inni. Na tej drabinie to właśnie oni są najwyżej i tak naprawdę nie muszą zwracać uwagi na resztę plączącą się pod nogami. Ona jest jednak zdania, że warto czasem spojrzeć w dół, aby nikt nie zdołał podstawić jej nogi.
Jest. Nigdy nie bywa wybielonym odcieniem czerni. W niej masz się zatracić, zupełnie jak światło w czarnym aksamicie. Ona ma pochłonąć w całości, byś w tej zupełniej ciemności mógł dostrzec kolory, które tak naprawdę spływają po jej duszy. Bo ona chciałaby nie być...
Nie być Rookwood, którą jest. Gorzką odmianą soli, przepełnioną goryczą schematu Ślizgonki, z nazwiskiem po śmierciożercy z listą zabójstw doczepioną do ostatniej przekazanej pamięci, która to w końcu po długim czasie rozsypie się między palcami. Bo ona chciałaby być Clementine, słodką odmianą pomarańczy z lekkimi nutami kwaśnych chwil życia. Tym miękkim miąższem, którym możesz nacieszyć się przez dłuższy moment i poczuć tę przyjemność z zapoznaniem się z kimś takim jak ona.


Clementine Rookwood jest i chyba czasem jednak bywa.

26 komentarzy:

  1. [Karta jest przepiękna. Aż zaniemówiłam i nie wiem co więcej z siebie wydusić. Jest pięknie.]

    Artair, Avalon, Hyun, Lourdes i Vinay

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Witaj!
    Jestem zachwycona tym, w jak oryginalny sposób poradziłaś sobie z tematem nie tylko Ślizgonki, ale także ciężaru krwi łączącej postać ze Śmierciożercą. Od razu zaczęłam kibicować Clem.]

    Theodora Harth

    OdpowiedzUsuń
  3. [Podziwiam ludzi, którzy potrafią pisać tak ładne karty. Wow.
    Clementine jest tak idealnie nieidealna, uwielbiam takie postacie.
    Życzę powodzenia i dużej ilości wątków, a jak coś to zapraszam do siebie! :D]

    Thomas Royce Jr

    OdpowiedzUsuń
  4. [Ojejku, pierwszy raz zdarzyło mi się być autentycznie zatkaną zarówno hipnotyzującym zdjęciem jak i wspaniale napisaną kartą. Clementine jest naprawdę intrygującą postacią w taki sposób, że masz ochotę zrobić nielegalne włamanie do jej głowy tylko po to by dowiedzieć się o czym myśli. Zazdroszczę jej tego, że w tak młodym wieku ma już wyrobiony charakter i bezproblemowo sortuje ludzi na tych wartych uwagi i tych godnych zapomnienia. Nie idzie mi wymyślanie, ponad to prowadzę kobiety więc nie wiem czy byłabyś w ogóle zainteresowana wątkiem, ale w razie chęci, najserdeczniej zapraszam ;) Bawcie się dobrze w Hogwarcie ;)]

    TORI WEASLEY

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jak i pierwsza postać, tak i druga jest urzekającym bytem. Zazdroszczę po cichu, że nie bywa tylko mglistym wspomnieniem, że zapada w pamięć. U mnie zdecydowanie przeważa bywa nad jest. Oby Clementine zagrała Ci tak ładnie w duszy, jak gra na papierze i, gdy tylko wymyślimy coś bardziej konkretnego niż ostatnio proponowałyśmy Allie (coby w przyszłością wątek pisać) to zapukamy ponownie!]

    Ethel Covel, Lucy Wood, Julien Skehan

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam serdecznie kolejną z Twoich postaci :) Jest równie niejednoznaczna, co Allie, a przez to niezaprzeczalnie ciekawa :P Z takim nazwiskiem musiało się bywać czasami ciężko, to nie ulega wątpliwości; tym bardziej, jeśli nie była nigdy do końca przekonana do wpajanych jej racji... Może nadejdzie dzień, kiedy ostatecznie się czemuś takiemu sprzeciwi. Skoro nawet Draco dał w dorosłym życiu radę, według Rowling, Clementine również sobie poradzi, gdy tylko się odważy.
    Życzę Ci wielu ciekawych wątków kolejną postacią i jeszcze większej weny, by je z przyjemnością prowadzić :)]

    Teddy || James

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Niesamowita karta, cudnie napisana, a po jej przeczytaniu mam ciekawe wrażenie, że jednocześnie nie lubię Clementine, jak i ją lubię ;) Na pewno jest jakaś i to super! Powodzenia życzę i dobrej zabawy! ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Tak jak już na górze wspomniano: karta cudna. Imię...ah imię ♥ Kocham. I ten cytat na koniec ;n; Pani mnie dosłownie pochłonęła w całości...
    Miłej zabawy i dużo, dużo weny życzę C:]

    Freddie/Arthur

    OdpowiedzUsuń
  9. [Witam serdecznie! Trochę głupio przepisywać to, co autorzy napisali wyżej. Przyznam tylko, że naprawdę bardzo dobra karta. Sama chciałabym umiejętnie zawrzeć charakter postaci w tak pięknych słowach. Powodzenia na Kronikach, mam nadzieję, że zostaniesz z nami na długo!]

    Laura // Lenard // Aaron

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Dziękuję ;) Jakbyś miała jakiś fajny pomysł na wątek albo powiązanie to daj znać, coś będziemy kombinować ;) Tylko musi być emocjonalny! ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  11. [ A ja starałam się być taka tajemnicza!
    Niestety, muszę cię zawieść, bo Archie chujkowatym dupkiem już raczej nie będzie. Po pierwsze dlatego, że nie chce, a po drugie po prostu nie ma po co, no chyba, że chciałby kogoś od siebie odepchnąć, ale to już inna sprawa.
    W skrócie, Arthur, dawniej jako szukający uwagi, ale i niezbyt pewny siebie dzieciak bardzo chciał dostać się do Slytherinu, a kiedy tak się nie stało to chociaż swoim zachowaniem chciał 'nadrobić stratę'. No i okłamał wszystkich, że ma czystą krew, gnębił 'zdrajców krwi' i mugolaków, samemu nim oczywiście będąc. Z jednej strony powinien być szczęśliwy, bo miał mnóstwo 'przyjaciół' wśród ślizgonów i tak dalej, ale z drugiej strony podświadomie czuł, że coś jest nie tak.
    No i ostatnio jak wszystko się wydało, wszyscy się od niego odwrócili, bo wiadomo. Kłamał, był hipokrytą i tak dalej i tak dalej. Teraz nadrabia straty i siedzi cicho, przyjmując swoją małą karę ;3 ]

    OdpowiedzUsuń
  12. [Cześć! Zdecydowanie sporo ich łączy i szczerze mówiąc, szkoda byłoby z tego nie korzystać. :> Czy za Twoim dogadajmy się ukryta jest już jakaś propozycja?]

    S. Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  13. [Nie uważam propozycji relacji za ingerowanie w postać drugiej osoby, aczkolwiek rozumiem. Mimo to chętnie wysłucham propozycji, które już masz, bo prawdę mówiąc liczę po prostu na ciekawy wątek, a czy podczas niego będą chcieli się nawzajem pozabijać, czy wręcz odwrotnie to już nie ma znaczenia. :)]

    S. Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  14. [Ależ ona jest ciekawie nieszablonowa! Cześć! Dziękuję za powitanie i za wszelkie miłe słowa – cieszę się, że zdołałam wywołać w czytelniku emocje inne niż znudzenie, a wręcz adekwatne do treści karty. :) Jeśli chodzi o postać, która tutaj była wcześniej, to niestety nie kojarzę. :C Wszelkie podobieństwa są więc jedynie wynikiem przypadku, choć może to oznacza, że nauczyciele ONMS po prostu już tacy są? :D
    Jeśli chodzi o Twoją kartę, to muszę przyznać, że pomysł z jest i bywa, to świetny zabieg literacki, a za nawiązanie do imienia należą Ci się duże brawa! Zdjęcie też jest prześliczne. :)
    Obawiam się jednak, że żaden pomysł na wątek nie przychodzi mi do głowy... :<]

    Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  15. [Myślę, że warto rozwinąć ten drugą opcję, w której rodziny naszych postaci za sobą nie przepadają w związku z wyborem Malfoyów. Scorpius został jednak wychowany w nieco innym duchu niż jego rodzice i nie pała nienawiścią do wszystkiego co się rusza, toteż niekoniecznie będzie pielęgnował w sobie niechęć do rodziny Clementine. I myślę, że faktycznie mógłby starać się ciągnąć ją ku górze, ale musiałby ją najpierw nieco poznać/mieć ku temu powód. Więc, najpierw musimy ich ze sobą jakoś zapoznać od milszej strony!]

    S. Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  16. [Hmm... ogółem nie lubię prostych relacji, więc co powiesz na to, że Thomas nie przepadałby za Clementine od początku (po części za nazwisko, po części bo dziewczyna nie dała mu zbyt wielu powodów do lubienia jej). Ale powiedzmy, że Clem by mu w czymś pomogła/wstawiła się za nim/etc. i Thomas zobaczyłby, że może nie jest taka zła. Mogłybyśmy ich potem wplątać w taką trochę słodko-gorzką relację; niby się nie lubią, ale czasem fajnie z kimś po prostu pomilczeć, bo okazuje się, że jednak wzajemne towarzystwo nie jest takie złe. Co ty na to? ;)]

    Thomas Royce Jr

    OdpowiedzUsuń
  17. [Dobry wieczór.

    Bo ja lubię, jak sobie moje postacie z życiem nie radzą, to potem tak wychodzi. Całe szczęście zamysł na Viviana trochę mi się zmienił, decyzja została taka, że odpuszczam mu dramę z bratem i teraz jest trochę weselszy. Chyba. ;)]

    V. Calvert

    OdpowiedzUsuń
  18. [O, hej ho!
    Widzę, że masz potrzebę wątku, a tak się składa, że ja również, a więc może coś razem skleimy?
    Wybierz postać z którą wolisz wątek to na pewno się jakoś dogadamy.
    Zalecam Sin'a, ale jak chcesz! :)
    P.S.: Piękne zdjęcie, serio!]
    Romèo/Sin

    OdpowiedzUsuń
  19. [Zawsze liczą się chęci, serio.
    A więc tak, myślę, że Sin mógłby kojarzyć jej ojca i z jakiegoś powodu byłby bardzo ciekawy jaka jest ona, córka śmierciożerca. Czy jest wredna? Okrutna? Podła?
    Pewnie byłby bardzo ciekawy no i w koncu, np. zauważyłby sytuację, w której ktoś mógłby jej dokuczać no i Sin pokona swój strach i stanie w jej obronie? :P
    Trochę oklepane, ale da się z tego coś wymyślić:D]

    OdpowiedzUsuń
  20. Weekendowy wypad do Hogsmeade, szczególnie w okresie bożonarodzeniowym skrywał w sobie masę uroku — począwszy od strzelistych, ozdobionych na najróżniejsze sposoby choinek przypominając o świątecznej atmosferze na centymetrze każdej alejki w towarzystwie zasp śniegu przypominających niekiedy swym kształtem wzburzone fale morskie. Jednakże ten gwiazdkowy wystrój zapanował również hogwarckim zamkiem, wkradając się na korytarze i nawet niekiedy na tło mówiących portretów. Nastrój udzielał się wszystkim, tylko nie Deucentowi, który męczył go niesamowicie. Zawieszone na okres świąteczny treningi i sypiący za oknem śnieg sprawiał, że tylko odruchowo się wzdrygał na myśl o jakiejkolwiek konfrontacji z mrozem szczypiącym w policzki jak na Syberii, wiedząc aż nader dobrze, że jego wrażliwość na zimno da mu do wiwatu. Do tego dochodziła sprawa z Holly, która wcale nie poprawiała mu humoru, choć, rzecz jasna, nie dawał tego po sobie poznać — ociekanie naturalnie wrodzoną zajebistością nie pozwalało mu na okazywanie jakichkolwiek słabości czy pokazywania tego, że na czymś lub też kimś wyraźnie mu zależy. Zdecydowanie wchodziłoby to w konflikt z kreowanym przez niego wizerunkiem, a na to dumny i przekonany o swojej wielkości Faradyne nie mógł sobie za żadne skarby magicznego świata pozwolić.
    Jako, że lubił znajdować się w centrum uwagi — zaproszony przez kumpli z roku do wypadu do Hogsmeade nie odmówił, lecz kiedy nawet przy grubym szalu i stosownym do zimowej pogody płaszczu — wiatr smagnął o niego złośliwie, swoją siłą wdzierając się między cienką przerwę między jednym a drugim, obdarzając Deucenta należytymi dreszczami, szybko pożałował swojej decyzji. Szybko się zgarbił nieco, ręce zaś od razu wciskając w krańce kieszeni. Krukon z niezadowoleniem mruczał coś pod nosem, co można, by śmiało uznać za narzekanie na tę cholerną pogodę, ale nie na tyle głośno, by ktoś wprawiony w podsłuchiwaniu był zdolny do wyłapania tego. Po dotarciu na miejsce — docenił gęstą zabudowę magicznej wioski, choć nadmiar dekoracji świątecznych atakujących go niemalże na każdym kroku wydawał się męczący. Kiedy jednak w oczy rzuciła mu się znajoma postać — Ślizgonka, którą Faradyne traktował niemal jak własną siostrę, zresztą przynależność domowa dla wychowanka Roweny Ravenclaw nigdy nie grała większej roli, gdyż nie zwykł przelewać boiskową niechęć na swoje znajomości — był ponad tym. Clementine za to wyjątkowo sobie cenił i wykazywał w jej towarzystwie zdolność do kompromisów, ale nierzadko sprawiał, że powściągliwa w okazywaniu emocji dziewczyna zwyczajnie go rozszarpie, kiedy to wprawiał ją swoim zachowaniem i łamaniem jej przestrzeni osobistej w jawną dezaprobatę, a może i nawet wściekłość. 
    Mróz panujący na zewnątrz nie zelżał, a Faradyne mimowolnie zaczynał trząść się z zimna niczym osika. Wykorzystując tę okazję, zbliżył się powoli do Clementine stojącej przed witryną, za którą z tej pewnej odległości i w obliczu prószącego śniegu dostrzegł jedynie latające w środku palące się świece, których płomyki wokół knotów zmieniały swoje kolory. W całym tym harmiderze toczonych rozmów, przeplatanych niekiedy śmiechem uczniów i stałym trzeszczeniem śniegu pod butami — Ślizgonka mogła się zupełnie nie spodziewać tego najścia. Następnie nachylił się nad nią na tyle, by wyszeptać konspiracyjnie jedno zdanie:
    — Ty, ja, piwo kremowe, teraz — mruknął szeptem, darując sobie wzmiankę o tym, że aktualnie zmienia się w sopel lodu. W normatywnych warunkach byłby zdolny nawet do objęcia jej, ale w obliczu swojego naturalnego wroga, wolał nie ryzykować szczękania zębami. — Idziemy do Gospody pod Świńskim Łbem, bo cała ta hołota pewnie zebrała się i ścisnęła w Trzech Miotłach. Chodź, Clem, nie daj się prosić. — dodał już z doskonale słyszalnym zniecierpliwieniem Faradyne.

    cześć, wpadam z Deucentem i obiecanym zaczęciem, mając nadzieję, że nie zapomniałam o jakimś słowie-kluczu~

    OdpowiedzUsuń
  21. [Dziękuję, pisałam ten wiersz dosyć dawno temu, specjalnie do karty Lou i jest on z nim tak ściśle związany, że nie mogłam z niego zrezygnować. Jeszcze raz dziękuję za opinię! :)
    Wątki damsko-męskie idą mi jak krew z nosa i obawiam się, że mogłabym polec, szczególnie, że nie przychodzi mi na myśl nic porywającego, co mogłoby połączyć tę dwójkę, a nie chciałabym zaproponować czegoś bez głębszego sensu.
    Jeśli Ty byś coś miała - chętnie naskrobię wątek. ;)]

    Louis

    OdpowiedzUsuń
  22. [Jasne i tak pamiętam, chyba z Sin'em coś planowałyśmy.
    Maddox nigdy się nie starał o względy innych, głupich ludzi wpatrzonych jedynie w siebie, puki nie został do tego zmuszony. Z "kolegami" z domu poszedł na jedną z imprez. Wiele dziwnych rzeczy tam się działo i najchętniej uciekłby i zapadł się pod ziemię byleby nie być już w tamtym miejscu, w którym w ogóle mu się nie podobało. W momencie gdy już miał wyjść, koledzy postanowili go wyluzować dając mu więcej alkoholu i godząc go zaklęciem. Chłopak został. Z czasem, gdy wypili więcej ognistej, gdy ludzie się trochę wykruszyli, jeden z Krukonów wpadł na pomysł, aby zagrać w jakąś grę, Puchonowi się nie chciało i zaczęli się pojedynkować. Nikt nie zareagował, gdy Puchon dostał Avadą prosto w serce. Potem musieli schować ciało, Max uciekł nie był w stanie się opanować. I nie jest do dziś. Cały czas ma koszmary i boi się kiedy ktoś poinformuje dyrektora, że wszystko widział i że był światkiem. Chłopacy złożyli sobie umowę, że nikt z nich nie przyzna się do tego co ta zaszło. ]
    Maddox Wilkes

    OdpowiedzUsuń
  23. [Dziękuję za wszystkie miłe słowa! Od siebie powiem, że zauroczyłaś mnie już raz swoją kartą - chyba nawet tą samą, która znalazłam tutaj. Czy nie byłaś z Clementine przypadkiem na SoW?]

    Oliver Allaway

    OdpowiedzUsuń
  24. [Oh, myślę że zdjęcie i imię mnie zmyliło... Cóż, w ramach rekompensaty za ten błąd chętnie zaproponuje Ci jakiś wątek. Co Ty na to?]

    Oliver Allaway

    OdpowiedzUsuń
  25. [Halo, halo! Proszę ode mnie przywitać koleżankę Mercedes z dormitorium! :)
    Piękna karta!]

    OdpowiedzUsuń