4 listopada 2016

I believe in you

szesnaście lat  Gryffindor  klasa szósta  13.08.2007 r., Galway, Irlandia  sierota z domu dziecka  patronusa nie wyczarowała  boginem jej własne zwłoki  różdżka długa na jedenaście i pół cala, wykonana z orzecha, zawiera wąs kuguchara, giętka  koło ONMS  koło astronomów  kuguchar nazwany Śnieżką  mały promyczek szczęścia


          Niby niepozorna, a mimo to wszyscy ją znają, jeśli nie osobiście to na pewno ze słyszenia. To ta, która wiecznie się uśmiecha; ta, która ma serce na dłoni; ta, która nie boi się powiedzieć własnego zdania i przeciwstawia się silniejszym. Irytująco niewinna i do porzygu uprzejma, potrafi zagłaskać na śmierć nawet kota. Może dlatego wszystkie jej zwierzęta prędzej czy później uciekały lub zdychały, a jej najdłużej żyjącym pupilem jest dwuletnia Śnieżka, która często się przed nią ukrywa. Zamiast do niej, przytula się więc do swoich przyjaciół, spragniona odrobiny miłości i czułości, których w życiu jej zabrakło. Mimo to, ogromna z niej optymistka, choć za bardzo uczuciowa. Zdecydowanie powinna też dorosnąć i przestać chodzić w swoim jednoczęściowym stroju misia, który robi za pidżamę, oraz pisać pamiętnik, ewentualnie nie zaczynać każdego wpisu od słów kochany pamiętniczku, niczym mała dziewczynka. Chociaż ma szesnaście lat, zupełnie nie zna świata i w ogóle nie jest przygotowana do samodzielnego życia w tym zepsutym społeczeństwie. Bez wątpienia potrzebuje więc kogoś, kto by się nią zaopiekował i wszystko pokazał, pomógł odkryć to, co się kryje za murami sierocińca i Hogwartu.


Emily Kinney i X-Ambassadors. Cześć raz jeszcze!

23 komentarze:

  1. [Witam serdecznie na blogu i już na wstępnie pochwalę za dobór zdjęć. Naprawdę świetne! A imię postaci jeszcze bardziej urokliwe :]
    Gwen się poniekąd bardzo...niewinna i naiwna; mam nadzieję, że zbytnio przez to nie cierpi. Iże Śnieżka jej często nie drapie, w końcu koty nie lubią głaskania ich bez pozwolenia :P
    Życzę wielu ciekawych wątków oraz czasu i weny na ich pisanie. W razie chęci, zapraszam do swoich panów...]

    Ted Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ooo… Beth, znaczy!, Emily. : D Czeeeść, witam gorąco drugą postać – równie ciekawą. Co prawda, nie przepadam za Gryfonami, ale jestem w stanie to wybaczyć, mając na uwadze jednej z moich ulubionych zabiegów z postaciami – uczynienie z nich sierot. Plus, fajna jest, zagubiona, bardzo ludzka i ma takie niby-prozaiczne potrzeby, właśnie jak tulenie – co prawda, Vera to chyba schowałaby przed swoją sówkę, a nauczyciel ONMS trzyma ją z dala od zwierzątek XD – które dla większości są czymś naturalnym. Dlatego też życzę z całego serca wytrwałości w prowadzeniu obu pan, jeszcze więcej weny i ciekawych pomysłów oraz cierpliwie czekam na ruszenie naszego wątku z Kalią; chyba że wolisz coś napisać z Gwen. (;]

    VERA THORNE

    OdpowiedzUsuń
  3. [Trochę mnie martwi jej zdolność do odstraszania zwierząt nadmiarem miłości – coś czuję, że mój pan musi się mocno natrudzić, żeby z zajęć na zajęcia wciąż mieć co jej podsuwać do nauki. :D Cześć! Świetny dobór wizerunku i naprawdę ciekawy pomysł na postać – chociaż naprawdę szkoda mi Gwendolyn ze względu na to, co przeszła, to muszę przyznać, że jej wzmożona potrzeba czułości czyni ją naprawdę ludzką i tym samym budzi mnóstwo sympatii do niej. Życzę Wam więc dobrej zabawy i masy weny, a przede wszystkim wytrwałości oraz tego, aby znalazł się ten ktoś, kto się nią zaopiekuje!
    A tymczasem daję po cichu znać, że odezwałam się na Hangouts i już się nie mogę doczekać naszego wątku. ;3]

    Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  4. [Widzę, że ktoś tu zmienił sobie nick przez co sprawił, że przez chwilę nieźle główkowałam nad tą pierwszą postacią. W takim razie cześć ponownie. Baw się dobrze, dużo weny i ciekawych wątków! :) Gwendolyn jest naprawdę ciekawą osóbką, w razie chęci wiesz dokładnie, gdzie mnie szukać :) Ach no i zdjęcie... Cudowne jest! :)]

    Artair i spółka

    OdpowiedzUsuń
  5. [Mogę na to pójść, tym bardziej, że Vinayowi przydałaby się osoba, której faktycznie może zaufać. Ale. Mimo wszystko, tym razem to Ty zaczynasz ;d]

    Belzungovich

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wszystko zależy od tego na jaki wątek masz ochotę. Ma być bardziej stateczny czy raczej nie? Moglibyśmy umiejscowić ich w nocy na szczycie Wieży Astronomicznej i tam im coś zgotować. Może jakiś profesor, albo może dopatrzyliby się jakiegoś ciekawego zjawiska astronomicznego? Albo... Możesz mnie zaskoczyć :D]

    V.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Oj, pisałam to, sugerując się opisem postaci Autorki, od której przejęłam postać. Już poprawione, dziękuję za zwrócenie uwagi!]

    Lizzy Bones

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cześć ;)
    Zorientowałam się dopiero po przywitaniu Cię, że to nie jest twoja pierwsza postać na Kronikach.
    Wątek na linii Gwen-Teddy? Bardzo chętnie, nie mam jednak obecnie żadnego pomysłu... Może, gdy skończymy wątek Kalii z Jamesem, coś nam do głowy wpadnie :D]

    Teddy || Jamie

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dziękuję za to, że dałaś mi znać.
    W sumie jest mi to obojętne; to już jak tobie wygodniej ;) Teddy na pewno znałby jako swoją uczennicę, w końcu już nieco w Hogwarcie uczy. Może z przerwami, ale jednak :P Widzę, że Gwen nie uczęszcza na dodatkowe zajęcia prowadzone przez Teda, więc ten motyw chyba odpada. Z drugiej strony, oboje są sierotami, także jakaś nić zrozumienia zawsze by między nimi była... Masz może jakieś pomysły?
    Jeśli chodzi o Jamiego, to najprędzej znałby Gwen poprzez Lily, w końcu dziewczyna jest od siostry Pottera tylko rok starsza. Z drugiej strony, James ukończył Hogwart w czerwcu 2022, więc nie tak dawno temu, mógłby więc ją kojarzyć jako młodszą uczennicę. Jakby ich jednak zgrać... Sama nie wiem; może Gwen miałaby jakiś problem z różdżką, a Ollivander miałby akurat spory ruch i wysłałby ją do 'konkurencji'?]

    Teddy || Jamie

    OdpowiedzUsuń
  10. [Och, szkoda. Ale w takim razie czekam na rozpoczęcie u V. :)]

    Belzungovich

    OdpowiedzUsuń
  11. [O, szkoda, ale Gwen jest tak urocza, że nie sposób odmówić. (: Możemy nawet wykorzystać motyw z wpadnięciem do SS z powodu jakiejś rany (nawet zdobytej podczas zajęć ONMS), ale nie jestem tylko pewna, w jakim kierunku relacja naszych pań miałaby się rozwinąć – przyjaźni, czy wręcz przeciwnie? Ciężko mi sobie jednak wyobrazić, aby Vera i panna Walsh darły koty, ale może wyjdzie nam coś szalonego. : D]

    V.T

    OdpowiedzUsuń
  12. [O tak! Przepiękna wizja – bardzo mi odpowiada. (: Mojej pielęgniarce na maksa przyda się przyjaciółka/bratnia dusza, z którą mogłaby porozmawiać. Nie dzieli ich wiele lat, obie nie mają ciekawych (w sensie: że mają smutne) historie, także na maksa widzę, jak panna Throne po raz kolejny wzdycha och, Gwen, znowu ty..., gdy widzi ją w SS. ;]

    Vera

    OdpowiedzUsuń
  13. [Myślę, że tak będzie najlepiej i będę – ponownie zresztą – wdzięczna za rozpoczęcie. (;]

    V.

    OdpowiedzUsuń
  14. [Pomysł sam w sobie jak najbardziej dobry, problem tylko w tym, że Teddy wyjechał w marcu ze swoim bratem z wyboru, po śmierci Andromedy. Bywali w różnych miejscach i robili przeróżne rzeczy, które dla uczennicy z pewnością nie byłyby bezpieczne. Najlepiej świadczy o tym fakt, że tylko jeden z dwójki braci dzisiaj żyje, a drugi - czyli Ted - wygląda, jak wygląda. Oczywiście jest to nadal do ułożenia z logiczną całość, nie chcę Ci jednak zaśmiecać pod KP, więc byłabym wdzięczna, gdybyś napisała do mnie w wolnej chwili; na maila lub gg, jak wolisz. Kontakt znajdziesz w od autorsko w moich KP :]]

    Teddy

    OdpowiedzUsuń
  15. [Dobry wieczór! Pamiętam o obiecanym wątku i relację z pewnością wymyślę, prawdopodobnie bazując na Twojej, ale daj mi chwilę czasu. Dzisiaj wypaliła mnie magisterka i karta Ivana.
    Swoją drogą, może coś z siostrą Hamiltona?]

    Jovan Hamilton

    OdpowiedzUsuń
  16. [Informuję tylko, że odpisałam na maila ;)]

    Teddy

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Nie wychodzę nigdy z założenia że wątek z dwoma panami musi być od razu romansowy. Więc jak chcesz popisać ze mną swoim panem to można z nich zrobić po prostu kumpli :)
    Ale z tą miłą damą również chętnie popiszę ]

    Dante

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Ta pierwsza myśl daje trochę więcej możliwości ale porponuje by twoja panna przypadkiem zobaczyła jak idzie do Zakazanego Lasu i postanowiła za nim pójść. Mogłaby uratować mu tyłek a potem to się jakoś potoczy ]

    Dante

    OdpowiedzUsuń
  19. [ Jeśli masz ochotę, to oczywiście możesz zacząć. A jeśli nie to daj znać, ja to zrobię ;) ]

    Dante

    OdpowiedzUsuń
  20. [Hej! Dziękuję za powitanie. (: Hm, w sumie… miałabym pomysł. Czy Gwen potrzebuję tatusia? I nie, nie mówię tego w jakimś dziwnym, seksualnym kontekście – po prostu, ojca. : D]

    OLGIERD ERETEIN i pielęgniarka Vera

    OdpowiedzUsuń
  21. Coraz szybciej zapadał zmierzch. Zajęcia dłużyły się straszliwie a senność nadchodziła coraz wcześniej. Cała szkoła pogrążona była w stanie, który on nazywał "zborsuczeniem". Pojawiało się to, zwłaszcza u mężczyzn, kiedy nadchodziła zima. Nagle nie miało się na nic ochoty, łącznie z poszukiwaniem świeżych ubrań i dbaniem o swój wygląd. Można było leżeć cały dzień i noc, w pozaciąganym, nieczęsto dziurawym swetrze i i tak i tak, czuło się brak życiowej motywacji. Jeśli u jakiegoś samca, pojawiało się zborsuczenie, to była to już zapowiedź tego, że ten stan ogarnie niedługo szkołę. Nauczyciele, coś tam brzęczeli, pukając palcem w tablicę albo książkę, prawdopodobnie marząc o tym, by znaleźc się w swojej komnacie i paść na kanapę w swoich zborsuczałym swetrze lub bluzie.
    Dante długo zastanawiał się, czy w ogóle chce mu się wstać i iśc do tego ziemnego i zimnego lasu. Zborsuczenie dopadło go już jakiś czas temu i tylko czekał na pierwsze ciepłe promienie słońca, by tak jak borsuki i minie, obudzić się z tego zimowego koszmaru.
    Ale żeby sie obudzić, trzeba najpierw spać. A żeby spać, potrzeba eliksiru nasennego, który już mu się kończył. Na jego nieszczęscie nauczyciel eliksirów zabezpieczył swoj kantorek zakęciem alarmującym, więc podkradanie składników przez kilka najbliższych dni, będzie bardzo trudne albo nawet niemożliwe. Potem zborsuczenie powinno zadziałać prawidłowo i nauczyciel zalewne zapomni nałożyć nowych zaklęć.
    Sweter, kurtka i długi ciepły szalik, oczywiście taki by nie można było rozpoznać z którego domu pochodzi. Zawsze istniało niebezpieczeństwo że ktoś go zobaczy, a co za tym idzie, moznaby rozpocząć śledztwo kim był ów uczeń. Odzianie się w neutralen barwy, jako tako chroniło przed rozpoznaniem.
    Sprawdził czy na pewno ma przy sobie różdżkę, scyzoryk, bawełniany woreczek, pełen innych woreczków oraz przekąskę. W końcu mógłby opaść z sił.
    Wunął na dłonie rękawiczki, ujął swój magiczny kijaszek i ruszył do wyjścia. Zawsze korzystał z jednego z bocznych wyjść.
    Po serii potknięć, poślizgów i prób uszkodzenia twarzy o ziemię, zapalił magiczne śiwiatełko. Nie mógł zrobić tego bliżej szkoły w obawie że ktoś zauważy. Ale teraz na skraju lasu było to w miarę bezpieczne. Dodatkowo jego magiczny kijaszek, nie zawsze robił to czego by on jego wymagał. Czasem zapalał tak mocne światło, że jego strumień rysował na chmurach, pędzących po niebie, różne wzory. Innym razem światło było tak słabe i wątłe, że nie rozpraszało niemal w ogóle ciemności. Na początku, na pierwszym roku nauki, obawiał się używać różdżki. Potem przychodziła złość i groźby. Niestety magiczne kijaszki, niekoniecznie się przejmują groźbą uszkodzenia czy nawet złamania. Dopiero po trzech latach, udało mi się rozpocząć w miarę udaną współprace. Jednak do tej pory, rozmawiał ze swoją różdżką, jak z towarzyszem przygód.
    - No dobra. Jak na razie, nikt nas nie zatrzymał ani nie wszczął alarmu. Chyba odnieśliśmy sukces, kijaszku. - mruczał do siebie, a raczej do swojej różdżki. Wszedł między drzewa, uważając na rozległe korzenie i inne przeszkody. Zioł, którego szukał rosło co prawda niedaleko, ale by do niego dotrzeć, trzeba było wejść na teren, który należał do Centaurów. Kilkakrotnie spotkał przedstawicieli tego gatunku. Zwykle wtedy chował się gdzieś za drzewem i udawał, że wcale nie istnieje. Jednak zdarzyło się też że jeden z centaurów go dostrzegł, ale nie zaatakował jak się tego spodziewał, tylko pomógł mu znaleźć składniki, których potrzebował a nawet odprowadził do skraju lasu. Mimo to, wciąż podchodził do nich nieufnie i wolał się chować.
    Zbliżył się do sporej kępy zielonych krzewinek, ozdobionych drobnymi białymi kwiatkami. Obejrzał je z każdej strony. Wydobył woreczek i nożyk i zaczął odcinać młode pędy.

    OdpowiedzUsuń
  22. [ Nie wiem, czy sama wróżka byłaby zainteresowana zabawą z kimkolwiek innym niż Fredem. Plusem wymyślenia oryginalnego zwierzątka jest to, że można je mieć tylko dla siebie, a inni niech zazdroszczą xD ]

    Frederick

    OdpowiedzUsuń
  23. [Hm, dziękuję. :D
    Śliczna melodia ukryta w nazwisku. Muszę zapamiętać.
    Niesteety nie do końca widzę jakiekolwiek powiązanie między tą dwójką - nie sądzę, żeby Axel, nawet jeśli przypadkiem by się spotkali, chciał jakkolwiek drążyć relację z Gwen, choć mnie osobiście ujęła. Ale jeśli na coś wpadnę (albo Ty masz jakiś pomysł), na pewno się odezwę!]

    Axel

    OdpowiedzUsuń