2 listopada 2016

"Kocham siebie, ale nie z wzajemnością"


Andra Divina Kinsley
KORONOWANA TRUSKAKOWA ŻMIJA — VI ROK — CZYSTA KREW
METAMORFOMAG — 10 CALI, WŁOS Z OGONA TESTRALA, TARNINA
POWIĄZANIA
Z PAMIĘTNIKA

Pomyśl o najbardziej absurdalnej rzeczy, jaką tylko jesteś sobie w stanie wyobrazić; obróć własne pojęcie o niej o sto osiemdziesiąt stopni; następnie zatańcz z nią Makarenę (a cóż to, na brodę Merlina, jest?, zapytają dociekliwi czarodzieje i czarownice, jednakże czas nas niewymownie nagli i nie sposób wyjaśnić fenomen nieuchwytnej magii tego zjawiska tu i teraz); potem obtocz ją dodatkowo w dokładnie trzydziestu gramach Holograficznej Rozcierki Beladonny i voilà - zmaterializowałeś właśnie obraz Andry Kinsley. Ale nie przyzwyczajaj się, bo za ułamek sekundy jej definicja zdąży zmienić się jeszcze po stokroć.

Dziewczę to kocha wszystko, co pstrokate, zmieniające kolor i krzykliwe, a granice dobrego smaku są tylko starannie skomponowanym przez bojaźliwych w toku ewolucji przepisem na konwenanse towarzyskie  byłoby ostatnim zdaniem, które rzuciłaby ci w twarz, gdybyś spróbował zwrócić jej uwagę. Andra, niesamowicie uszczypliwa i ironiczna przy tym duszyczka, wykorzysta każdą okazję, by zrobić cię w balona w efektowny sposób i zatrajkotać przy tym niesamowicie irytującym rodzajem chichotu, których zresztą ma kilka: ten, przed którym ktoś jej się spodoba i nie omieszka głośno i wyraźnie to zakomunikować, ten, którym wdzięcznie-niewdzięcznie raczy przy okazji awanturowania się ze skrzatami, bo sok dyniowy był niewystarczająco dyniowy czy ten, który odbija się echem w Wielkiej Sali, kiedy ktoś rozpuści plotkę o którymś z Puchonów (niewykluczone, że to ona, oczywiście). Pełna buzia fantów z Miodowego Królestwa skutecznie uniemożliwia jej porządne awanturowanie się, ale i to jest jej niepotrzebne - panie i panowie, jej wybryki wbrew pozorom są tak wysublimowane i subtelne, że nie sposób objąć je jakimkolwiek paragrafem, co tym bardziej przyczynia się do złej sławy (ale jakiej sławy!) jej blond (umownie, bo droga jej włosów wiodła przez każdą systematykę koloru) czupryny (chciałoby się powiedzieć - łba, ale nie bądźmy ordynarni; poprawka, wy nie bądźcie).

Niesamowicie krzykliwe i nieznośne usposobienie przysparza jej wielu wrogów, ale i adoratorów - wszyscy kochają przecież odrobinę szaleństwa; poza tym faktem już jest, że to właśnie znajomość z Andrą przynosi największą popularność - czy szanowne otoczenie sobie tego życzy, czy też nie. Prawdopodobnie coś pomiędzy.


[ Dzień dobry! Dawno nie bawiłam się w grupowce, toteż postanowiłam stworzyć postać nieco mniej szaro-burą niż zwykle. Szukam dla swojego chochlika kogoś, kto mógłby ją uspokoić, a ona w odpowiedzi mogłaby nauczyć tę osóbkę pogody ducha. I generalnie tych, którzy chcą, by Andra narozrabiała w ich życiu :3 Aha, no i jestem w stu procentach zainteresowana romansami damsko-damskimi. Cześć! ]

16 komentarzy:

  1. [Witam na blogu! :)
    Przebojowa osóbka z tej twojej postaci :D Nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie, choć nieproszona popularność co poniektórym z pewnością by nie spasowała, bez względu na to, jak wspaniałym człowiekiem okazałaby się być Andra. W końcu ludzie bywają różni ;)
    Życzę wielu ciekawych wątków oraz czasu i weny na ich pisanie, a przede wszystkim - udanej zabawy!]

    Ted Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  2. [Tak sobie myślę, że ostatnio to raczej takie wesołe karty są bardziej pożądane. Czyżby nam doskwierała szara i smutna pogoda za oknem? Najwidoczniej. Naprawdę pozytywna postać, całkiem całkiem skojona. Niestety pomysłu na wątek nie mam, a ja romansu damsko-damskiego zaproponować Ci nie mogę :C Jednak witaj i trzymaj się na blogu, oby jak najdłużej. (Jak coś, wpadaj.) ]

    Aaron // Laura // Lenard

    OdpowiedzUsuń
  3. [To zdjęcie jest śliczne <3 Sama się nad nim zastanawiałam, ale nie pasowało mi jakoś do mojej postaci :) W każdym razie, widzę, że Andra jest podobna do Kalii i nasze dwie panie zdecydowanie się ze sobą dogadają! W końcu te popularne dziewczęta powinny trzymać się razem :D Może tak byłyby przyjaciółkami już od pierwszej klasy? Wszędzie razem, wszystko razem i w ogóle.]

    Kalia

    OdpowiedzUsuń
  4. [Będzie krótko i wprost: podoba nam się ta pani. Jesteśmy z Uną zainteresowane damsko-damskim romansem.]

    Una DeVere

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Zacznę od tego, co się pierwsze rzuca w oczy - przeurocze zdjęcie! :) A potem przeczytałam kartę i jest absolutnie cudowna <3 Zabawna, lekka i wydaje się fajnie oddawać charakter Andry. Sama chętnie zgarnęłabym damsko-damski wątek romansowy, ale ani to do Julii nie pasuje, ani nie mam na to miejsca :(
    Ale no.. witam Cię cieplutko, życzę świetnej zabawy i dużo czasu na wątkowanie :) ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  6. [Awantura brzmi super! W końcu nie zawsze jest kolorowo :D Tak wspomnę, że rolę owego nauczyciela przejął Connor Greyback, co pewnie Andra wie jako jedyna (na razie). Tylko jeszcze jedno pytanie, w jaki sposób Andra mogłaby sabotować tę relację? Bo on nie wie, że ona się w nim potajemnie podkochuje, a Kalia prócz wzdychania i pisania jego inicjałów w swoim notesie, przy których rysuje serduszka, nie robi w zasadzie nic nieprzyzwoitego :)]

    Kalia

    OdpowiedzUsuń
  7. [A no, Lana w tytule, bo Lana to moja muzyczna królowa, a tytuł tak mi podpasował do Josha.
    Fajna ta Twoja pani, tak w ogóle, no a że będziesz sobie wątkować z Uną, to my też możemy i jakoś to połączymy! (w sumie to powiedziałam sobie, że powinnam ustalić jakiś limit wątków, żeby nie zwariować, ale tym razem nagnę zasady) Jak mi rzucisz pomysł, to zacznę w sobotę, bo wybywam na dwa dni i mnie nie będzie w internetach c: ]

    Joshua

    OdpowiedzUsuń
  8. [Andra mogłaby trochę rozweselić Thomasa, bo z niego straszny ponurak :D
    Witam na blogu i życzę wielu wątków, i obyś została z nami jak najdłużej! :> Zapraszam też pod kartę w razie chęci :D]

    Thomas

    OdpowiedzUsuń
  9. [Haha, mnie jak najbardziej to pasuje! :D W takim razie rozumiem, że mam zacząć wątek? :)]

    Kalia

    OdpowiedzUsuń
  10. [Coś czuję, że pod względem zamiłowania do wszystkiego co pstrokate i bycia krzykliwym, nasze dziewczyny mogłyby podać sobie ręce, może nie Tori, ale z całą pewnością Tessa mająca energii tyle co stado szczeniaków :D Bardzo sympatyczna dziewuszka z oryginalnym imieniem, a na dodatek Ślizgonka więc czego chcieć więcej <3 Bawcie się dobrze na blogu! :D]

    TORI WEASLEY/TESSA IVES

    OdpowiedzUsuń
  11. [Cześć. Andra jest supernietypowa i mega podoba mi się jako postać, która jest zupełnym przeciwieństwem Marjie. Myślę, że ich relacja byłaby jak tykająca bomba i chętnie zobaczyłabym co by z niej wynikło. Jeśli tylko masz pomysł na wątek, to ja w to wchodzę od razu.]

    Marjorie

    OdpowiedzUsuń
  12. [Krzyczałam na sb, ale nie wiem czy widziałaś, więc krzyczę tu – możesz nam zacząć, jeśli masz czas i chęci, bo ja na razie mam niewiele czasu i jeszcze pięć wątków do napisania :c]

    Kalia

    OdpowiedzUsuń
  13. [Nie musisz się męczyć, niestety rezygnuję jednak z Kalii, wybacz :c Zapraszam jednak do Gwen lub możesz też poczekać na pana, którego mam w planach :)]

    OdpowiedzUsuń
  14. [Aj, dziękuję! To bardzo miłe, naprawdę. :) I Forsyth i ja sama mamy wielką ochotę na towarzystwo Andry – romans damsko-damski już chyba masz, więc może pójdziemy odrobinę w przeszłość? Co Ty na to, by coś tam kiedyś między nimi było, ale Sassy odsunęła się, gdy tylko zaczął rozwiązywać jej się język co do sytuacji rodzinnej? Od tamtej pory mogłaby Andry trochę unikać (albo wręcz nawet bardzo), przez co mamy teraz pole do popisu: albo wprowadzimy je w jawną/skrytą niechęć, ze strony panny Lester podszytą odrobinę żalem, ale tak było lepiej, albo próbować odtworzyć coś na kształt przyjaźni – wybieraj! Jeśli tylko masz ochotę. c:]

    Forsyth Lester

    OdpowiedzUsuń
  15. [Nie, zrozumiałaś ją prawie lepiej niż ja sama.

    Marjorie jest już królową i to definitywnie tej pierwszej ligi Ślizgońskiej arystokracji. Jej królewskie obowiązki wymagają zachowania przyjaznych relacji z resztą jej ukochanego domu. Nikogo nie traktuje z pogardą, a przynajmniej nie wprost. Nawet jeśli Andra budzi w niej pewnego rodzaju niechęć, albo pożałowanie to tylko podświadomie i sama Marjorie nie da po sobie tego za żadne skarby poznać, bo otwarcie wrogie zachowanie mogłoby jej przysporzyć wrogów, a na to nie może sobie pozwolić.

    Jedyne do czego dotychczas uciekała się Marjorie to subtelne, ale skuteczne manipulacje wszystkimi tymi zapatrzonymi w nią dziedziczkami czystej krwi i rodzinnych fortun. Mimo, że jest fałszywa, to zawsze stuprocentowo urocza i miła. W związku z tym nikt wcześniej nie miał powodów aby traktować ją wrogo, czy nawet sabotować i na takiej relacji z Hogwartczykami Marjorie zależało najbardziej.

    Andra byłaby pierwszą osobą, która bez skrupułów i z czysto osobistych, egoistycznych wręcz powodów, miała zaatakować Marjie. Taka sytuacja nie mieściłaby się w jej głowie, w której wszystko ma zawsze zaplanowane. Co więcej, przez naturę samej Andry, która ma głęboko gdzieś wszystkie przywileje, dynastie i dziedzictwa, nie miałaby do zaproponowania dziewczynie nic co mogłoby ją udobruchać. Tak więc Marjorie byłaby w kropce. Mogłaby próbować podlizać się Andrze, co byłoby dla niej osobistą porażką, a dla Andry niczym znaczącym, bo dziewczyna prawdopodobnie nienawidzi tak oczywistego fałszu. Wszystkie działania Marjorie pewnie zwiększałyby jej wrogość. Aż w końcu sama królowa musiałaby schować dumę do kieszeni i po prostu podejść do Andry po ludzku, otwarcie i z chęcią pojednania. A to byłby pierwszy krok do ogromnej zmiany, która chcę kiedyś przeprowadzić na Marjorie.

    I w taki sposób mogłyby się stać koleżankami, a może nawet przyjaciółkami. Co prawda Marjorie dalej tkwiłaby w swoim królewskim świecie, a Andra dalej byłaby zwykłą, wyzwoloną Andrą, ale obie pomimo różnic znalazłyby jakąś nić porozumienia.

    Jak widzisz pomysł spodobał mi się wręcz nieziemsko. Mam nadzieję, że nie nadinterpretuję pewnych cech Andry i schemat wątku jako-tako trzyma się kupy i zarysu jej charakteru. Co myślisz?]

    Marjorie

    OdpowiedzUsuń
  16. [Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam, mam teraz trochę kłopotów zdrowotnych, więc mogę bywać tu rzadko, jednakże wątkiem nadal jestem zainteresowana.

    Pomysł z zaproszeniem na imprezę bardzo mi się podoba. Niemniej jednak pokierowałabym to trochę inaczej, gdyż Una, właśnie ze względu na to, że trzyma w sobie tyle złego, nauczyła się już, że nie można się temu poddawać, gdy nie ma bodźca, który to pobudzi. Więc, gdyby Andra zastała Unę siedzącą samotnie w pokoiku, ta natychmiastowo i odruchowo zgodziłaby się na grę w butelkę, czego później pewnie by pożałowała, gdyż... No właśnie, tu dochodzimy do sedna. Wiadomo, jakie pytania padają w tego typu zabawach, zwłaszcza wieczorami, zwłaszcza w większym gronie – a tym bardziej jakie zadania są wymyślane – więc może jeden chłopak miałby Unę pocałować (niewinnie, naprawdę, w policzek!), a ta momentalnie zwiałaby gdzieś na korytarz, zaszyła się w kąciku i utknęła tam na dobre? Andra może wówczas za nią wyjść – chyba trudno o wyraźniejszy sygnał.

    Ale nie wiem, jak się na to zapatrujesz. c:]

    Una DeVere

    OdpowiedzUsuń