24 listopada 2016

Life, unfortunately, doesn’t seem to care what we want


GERALDINE IRMA NOTT
15 XI 1992, Cardiff – trzydziestojednoletnia pracownica Ministerstwa Magii – pani Sekretarz Komisji Eksperymentalnych Zaklęć – klasa sama w sobie – czysta krew od zawsze i na zawsze – Hogsmeade –  12  i ¾ cala, czarny bez, włókno ze smoczego serca – łabędź patronusem – jej ulubienice to Sally i Kleopatra
Wysoka, smukła i piękna, a przy tym dostojna, poważna i zawsze stanowcza kobieta o duszy prawdziwej Ślizgonki. Ciemnowłosa i ciemnooka, o zdecydowanie mrocznym poczuciu humoru. Dumna pragmatyczka, która może sprawiać wrażenie osoby nieco wyniosłej i wywyższającej się ponad inne jednostki, szczególnie tych, którzy posiadają brudną krew. Nie brak jej wyrachowania i zawsze potrafi przeprowadzić zimną kalkulacje. Zdecydowanie można ją określić mianem walecznej, umie walczyć o swoje i nawet gdy los rzuca jej kłody pod nogi, to zębami wyszarpie to czego pragnie, bądź to co w jej mniemaniu należy do niej. Nie brak jej pazura, energiczności i dużej ambicji. Potrafi sięgnąć po to, czego pragnie. Skłonności do manipulacji z pewnością odziedziczyła po matce, która nie potrzebowała magii by większość członków rodziny jedli jej z rąk, zwłaszcza mąż. Ileż razy w furii Cecília miała ochotę sięgnąć po różdżkę, gdy mała Geraldine z drwiącym uśmiechem komentowała szereg jej zachowań, a ojciec z wielce strudzoną miną starał się uspokoić szalejącą żonę. Mimo pozornego chłodu, gorący temperament odziedziczyła po matce. Gdzieś w środku żarzy się ta iskra, niebezpieczny płomień, który czekając na rozpalenie - spali wszytko wokół. Czy jesteś więc gotów spłonąć i w zamian wedrzeć się do jej duszy? Z najmroczniejszej krainy powrotu nie ma, a gdy szal się przeleje co na Ciebie spłynie - żarliwy kwas, brudne błoto czy miód?
Przyzwyczajona do tego, że ściąga na siebie uwagę wyglądem i sposobem bycia. Kobiety wpatrują się w nią zazdrością i zawiścią, zaś mężczyźni z pożądaniem i zachwytem; walczą o jej uwagę i przychylność. Geraldine obserwuje to zaś z delikatnym, leniwym uśmiechem na swoich pełnych wargach. To realistka, często rzucająca sarkastyczne uwagi, bardzo inteligentna i zawzięta. Ma w sobie pewien upór, dzięki któremu zawsze osiąga zamierzony cel.

miłości, rywalizacji, romansu, strachu, przygody i akcji
kocham komplikować życie moim postaciom

18 komentarzy:

  1. [Widzę, że lubisz tworzyć twarde babki :D
    Cześć i czołem! Miłej zabawy na blogu, a w razie chęci zapraszam do siebie :)]

    Gabriel/Victor

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam bardzo serdecznie na blogu, życzę udanej zabawy oraz wielu owocnych wątków! :)]

    Wiktor/Mathias

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Ile zdjęć poukrywanych! Śliczne :) Witam Cię serdecznie, życzę dobrej zabawy i mam nadzieję, że Geraldine nie jest taką wredną jędzą jaką się wydaje. Chociaż w sumie... Wredne jędze też mogą być fajne ;) ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  4. [Oho, przepiękna Geraldine! <3 Czeeeść, dzień dobry! Bardzo mi miło widzieć złą panią Nott na blogu. Muszę przyznać – wow!, wyszła Ci genialnie (a do tego te przepiękne zdjęcia Olgi). Jest zimna, jest zła, jest kwintesencją femme fatale, która potrafi przewrócić życie niejednego i niejednej do góry nogami. Z wiadomych zaś powodów – no i dlatego, że jest zwyczajnie świetna – nie mogę sobie odmówić z nią wątku. (: W sumie, to mam dwa pomysły: jeden jest taki, aby Gerry (zakładam, że nienawidzi tego zdrobnienia XD) zatrzymała się w zajeździe Olgierda „Lusterko”, a drugi jest taki, żeby wpadła tam n Vereenę, z którą na pewno się przecież nie polubią. Co prawda, w kwestii mojej pielęgniarki można pomyśleć o jakiejś przeszłości – o nienawiści jeszcze z okresu życia Kornwalii i ponownym wpadnięciu na siebie. Pani Sekretarz najpewniej lubi walczyć o swoje i jakaś głupia dziołcha nie stanie jej na drodze do szczęścia, prawda? Tymczasem zaś życzę Ci dużo weny, wspaniałych wątków i ciekawych powiązań oraz żebyś została z nami jak najdłużej i mieszała wraz z Geraldine w życiu Connora i w ogóle. ;]

    pielęgniarka z Hogwartu, VERA THORNE & hotelarz z Hogsmeade OLGIERD ERETEIN

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć, cudowna pani Ci wyszła. Niestety nie mam żadnego konkretnego pomysłu na wątek, ale wydaje mi się, że tutaj ze względu na nazwiska ich rodziny z pewnością się znają. Wydaje mi się, że gdyby pomyśleć, na pewno moglibyśmy stworzyć coś ciekawego :)]

    Amelia Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  6. [A dziękuję bardzo, a na wątek jak najbardziej jestem chętna :D]

    Mathias

    OdpowiedzUsuń
  7. [Też wydaje mi się, że bardziej dogada się z Gabrielem :) Hmm, siostra... W sumie się nad tym nie zastanawiałam za bardzo. Na pewno była tą lepszą – grzeczniejsza, milsza, zabawniejsza. Do tego zawsze lepiej szła jej nauka, więc zawsze pomagała Gabrielowi, który tylko z zaklęć był lepszy od niej. Ogólnie wesoła i przyjazna z niej była istotka, mogła więc znać Geraldine i, co więcej, starała się ją trochę zmienić na lepszą osobę. Możemy uznać, że Geraldine znała też Gabriela, który robił rzecz odwrotną – (nieumyślnie) wyciągał z dziewczyny tę gorszą część jej, choć nie wiem w jaki sposób.]

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  8. [Nareszcie jesteście z nami! :3 Cześć, nie masz pojęcia, jak super widzieć Geraldine na blogu i móc już zacierać z łapki na myśl o tym, ile komplikacji oznacza jej pojawienie się pośród nas! :D Z tego miejsca jeszcze raz chciałabym powiedzieć, że ogromnie się cieszę, że zdecydowałaś się ją przejąć, bo dobrze jest wiedzieć, ze trafiła w bardzo dobre ręce. ;) O tym, że mocno mi się podoba karta już doskonale wiesz, ale nie zaszkodzi jeszcze raz Ci pogratulować wiernego oddania jej oraz świetnie dopasowanej historii rodzinnej. Mącenie w życiach Gerry (hah, wybacz, dla mnie nią zawsze będzie, więc Greyback może ją notorycznie tym wkurzać! :D) i Connorach będzie totalnie super! <3 Myślę, że na wątek zgadamy się już jakoś prywatnie, dlatego teraz już życzę ci tylko dobrej zabawy na Hogwarckich Kronikach, mnóstwa weny i czasu na tworzenie! ;3]

    przyjaciel z dawnych lat

    OdpowiedzUsuń
  9. [Myślę, że robiłby to przez przypadek właśnie, choć nie wiem w jaki sposób, i nie zdawałby sobie sprawy, że to robi. W sumie, mogliby się tak nawzajem ściągać w dół. W szkole jakieś głupie pomysły, które kończyły się na szlabanach albo uszkodzeniem jednego z nich, po szkole jakieś zakłady, które też nie wpływały na nich zbyt dobrze. Eh, słabo idzie mi dzisiaj myślenie.]

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ojej, dziękuję! <3 Kurcze, o ile na Verę miała pomysł, właśnie ze spotkaniem w „Lusterku” i ich wspólną przeszłością oraz niechęcią pan do siebie, tak jeśli chodzi o mojego gburowatego Olgierda to sytuacja ma się znacznie gorzej. Pomusz. Razem coś ogarniemy bankowo. ;]

    VERA & OLGIERD

    OdpowiedzUsuń
  11. [Oh, jak miło!
    Jeśli chodzi o mnie to na wątek jestem zawsze chętna. U mnie dość cicho :)
    Myślę, myślę, że Sin mógłby do niej przychodzić, gdy będzie szedł do ojca, do pracy. Mógłby jej się żalić i z nią rozmawiać. Byli by takimi przyjaciółmi? On by jej opowiadał jak to jest w Ilvermorny, szkole magi w Ameryce. A ona by go wspierała mówiąc, żeby się nie przejmował niczym.
    Może ona będzie częstym gościem w jego domu? Tata od Sin'a jest dyrektorem departamentu aurorów. Może kiedys musieli coś obgadać, a potem cała rodziną się zakumplowali, oczywiście oprócz jego despotycznej matki. :)
    Co ty na to?]

    OdpowiedzUsuń
  12. [Jestem na maksa za romansem! : D No dobrze, w takim razie, skoro wszystko wymyśliłaś, to mogę zacząć – myślę, że najpierw wejdzie na scenę Vera i dopiero po chwili Olgierd, co myślisz? Jakiej długości odpisy preferujesz? ;]

    V&O

    OdpowiedzUsuń
  13. [W zasadzie nie wiem w jakiej relacji ich bym widziała :D Trochę ciężko mi coś wykminic, ale poszłabym w zupełności w pozytywy ;3]

    Mathias

    OdpowiedzUsuń
  14. [Pasuje, niech zacznie się od pierwszego spotkania. ]

    OdpowiedzUsuń
  15. [Cześć, dziękuję za tyle przemiłych słów :) myślę, że z pewnością coś wymyślimy. Potrzebuję jednak trochę czasu by wszystko uporządkować. Mam Twojego maila (z ST, karta Elli niedługo się pojawi izacznę mam ten wątek c:) więc odezwę się z pewnością! Chyba, że Robię coś zaświta to pisz śmiało :)]

    Avalon

    OdpowiedzUsuń
  16. [Mogli się poznać w Pubie przy szklaneczce rumu :D Wpędzili się w wir szaleńczego romansu, co spowodowało, że dzielą między sobą dość dziwny sekret i tu właśnie pytanie jaki sekret XD Obecnie nic między nimi nie ma, ale że lubią swoje towarzystwo, to się spotykają na małe pogadanki :D]

    Mathias

    OdpowiedzUsuń
  17. [Później się rozkręcę, słowo. <3]

    Lało, jak z cebra. Lało tak bardzo, że nawet kiedy za pomocą różdżki Vera wyczarowywała sobie parasolkę, to i tak dosłownie wszystko, co miała na sobie było mokre – deszcz zacinał z obu boków, a nawet od dołu, bo kiedy szła uliczkami Hogsmeade, to jej kozaczki chlupały w rozmiękłym błocie, które znikąd pojawiło się na bruku. Listopad zdecydowanie nie był jej ulubioną porą roku i raz po raz przekonywała się o tym, gdy traciła równowagę, klnąc pod nosem i zaraz później uśmiechając się przepraszająco do mijanych uczniów, którzy mieli ją za anioła ze Skrzydła Szpitalnego – szkoda, ze tak niewiele miała w tamtej chwili wspólnego z tymi cudownymi istotami. Bliżej zdecydowanie jej było do mugolskiej – o czym wiedziała, dzięki wychowaniu się wśród niemagów – bomby zegarowej, która w niedługim czasie malowniczo wybuchnie, pochłaniając wszystkich wokół w spektakularny niemalże sposób.
    Brnęła jednak dalej. Dzielnie pokonywała kolejne metry, ocierała twarz z zimnych kropel, próbowała opanować srebrne pukle, które rozwiewane przez lodowaty wiatr znad jeziora i błoni hogwarckich, przypominały fryzurę meduzy z mitologii, której uczyła się w szkole podstawowej w kornwalijskim Boscastle i już nawet nie przejmowała się tym, że dół jej płaszcza jest całkowicie brązowy, a nie kremowy. Wyrzucała sobie przy tym, że postanowiła się ten jeden raz ubrać ładnie, chociaż sama nie wiedziała dlaczego – w końcu miała jedynie spotkać się ze znajomym z pracy, a nie z nikim więcej. Może jednak, naiwnie i bardzo infantylnie, wierzyła, że gdzieś po drodze wpadnie na Connora i wzbudzi w nim zazdrość – gdyby to jej się udało, to byłoby to bardzo dziwne, zważywszy, że on ewidentnie jej nie chciał, a ponadto: miał swoją własną rodzinę. Cóż, nie ulegało najmniejszym wątpliwościom, że panna Throne jest wyjątkowo żałosna.
    Myślenie o tym, zdecydowanie nie umilało jej drogi do „Lusterka”. Ta zaś była długa i kręta, bo zajazd pana Ereteina – co wiedziała dzięki temu, że już w lipcu zatrzymała się właśnie tam, kiedy to przybyła do Szkoły Magii i Czarodziejstwa, aby podpisać umowę na rok pracy w roli pielęgniarki pomocniczej z dyrektorem Longbottomem – znajdował się kawałek za czarodziejską wioską. Dobór miejsca spotkania był jednak całkowicie głupi i nierozsądny, bowiem to w końcu tam dopuściła się jednego ze swoich największych błędów ostatnich lat, wpuszczając na nowo do swojego serca – i łóżka przy okazji – profesora Opieki nad Magicznym Stworzeniami. Wspomnienia miały ją więc dręczyć cały okres spędzony z Uxbalem, który specjalnie dla niej wziął urlop w Szpitalu Świętego Munga, mając najpewniej nadzieję, że Vera w końcu ugnie się pod jego namowami wspólnego życia. W zasadzie – to już nie była pewna, czy naprawdę tego nie chce.
    — Dzień dobry – szepnęła, a jej głos odbił się echem od luster, które zamigotały blaskiem w jej fiołkowych oczach – ja do pana Saurasa – podeszła nieśmiało, cała obciekając wodą, do kontuaru recepcji i ułożyła na niej zziębnięte dłonie, prezentując się doprawdy żałośnie; kompletnie zapomniała o tym, że może jednym zaklęciem doprowadzić się do porządku. Olgierd, jak zawsze znudzony, zmierzył ją pustym spojrzeniem, odetchnął ciężko, wlał w siebie resztę Ognistej Whisky i zerknął na spis gości „Lusterka”, podając dziewczynie niemrawo numer pokoju, zajmowany przez mężczyznę, o którego pytała. – Dziękuję panu bardzo do… – urwała i zadrżała. Zamarła. Miała wrażenie, że świat zawirował jej przed oczami, kiedy z przestrachem wpatrywała się w piękną, smukła i elegancką kobietę, kroczącą swobodnie korytarzem zajazdu. – Geraldine… – sapnęła spanikowana, przez ściśnięte od emocji gardło, panicznie bojąc się panny Nott, a jednocześnie szczerze jej nie lubiąc, mimo że już od trzech lat, odkąd Connor ją zostawił, nie miała ku temu praw.

    pielęgniarka VERA THRONE oraz (niedługo wchodzący na scenę) hotelarz OLGIERD ERETEIN

    OdpowiedzUsuń
  18. [Witam serdecznie na blogu i przepraszam , że z takim spóźnieniem.
    Ciekawa postać o dość nietypowym - na Kroniki - zawodzie, co bynajmniej nie uważam za nic złego, a wręcz przeciwnie.
    Już ją lubimy za walijskie miejsce urodzenia, nawet jeśli za nazwisko nie za bardzo :P No ale, rodziny się nie wybiera, jak to mówią ;)
    Życzę wielu ciekawych wątków oraz udanej zabawy w naszym gronie, a w razie chęci, zapraszam do siebie.]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń