20 listopada 2016

Mandarynka

Gryffindor, rok V | ur. 05.05.08r. | Szukająca | Półkrwi | Klub pojedynków | Koło zielarskie i wróżbiarskie
Pollyanna Nadya Bailey
Zanim się urodziła, jej matka posiadała pięć kotów i silne przekonanie o tym, że zostanie starą panną, której w przyszłości nikt nie poda nawet szklanki wody. Siły wyższe zlitowały się jednak nad prawie czterdziestoletnią kobietą i w jej życiu pojawił się on — dużo młodszy, zabójczo przystojny z tajemniczą iskrą w oku i słabością do rudych czupryn. Długie rozmowy, bukiety herbacianych róż, delikatne pocałunki i ciepły głos tajemniczego mężczyzny powodowały u niej zawroty głowy i gwałtowniejsze bicie serca. Niesamowite uczucie wyparowało jednak szybciej, niż się pojawiło i związek spokojnej bibliotekarki z czarującym brunetem trwał zaledwie kilka grudniowych tygodni. Wtedy jeszcze bardziej osamotniona kobieta przygarnęła kolejnego pupila i przytulając całą puszystą gromadę, zajadała się czekoladowymi lodami. W miarę upływu czasu słodycze zamieniła na mniej konwencjonalne przekąski, a połączenie ogórków kiszonych z masłem orzechowym, stało się jej ulubionym. Przez kolejne długie miesiące znosiła obgadywanie sąsiadów, własne humory oraz myśl, że następnego dnia może nie zmieścić się w drzwiach. Przygotowała się do bycia samotną matką, najlepiej jak mogła, godząc się z tym, że ojciec jej córki zapadł się pod ziemię.
Przyszła na świat w przeddzień urodzin swojej babci jako skrajny wcześniak i tym, że żyje niemal całkowicie normalnie oraz rozwija się jak każdy zdrowy dzieciak w jej wieku, wciąż zadziwia mugolskich lekarzy. Bo przecież powinna przestać oddychać tuż po narodzinach. Ewentualnie mieć wodogłowie, paraliż lub inną ciężką chorobę. Tymczasem Polly traci dech tylko podczas testów, na które nic nie umie oraz na widok pewnego niesamowicie przystojnego chłopaka z przeciwnej drużyny.
Uwielbia oryginalny kolor swoich włosów, ale nienawidzi piegów, które w ogromnych ilościach pokrywają jej ciało. Pierwsze imię odziedziczyła po głównej bohaterce jednej z ulubionych książek matki, a drugie ze względu na swoją historię. Uzależniona jest od pomarańczy i mandarynek, a raczej od ich specyficznego zapachu. Ma blizny w dziwnych miejscach, łaskotki za uchem i na karku oraz uczulenie na orzechy. Prawie wszystkich udaje jej się oczarować swoją pozorną delikatnością, która z dodatkiem uroczego na swój sposób sprytu i niewinnego uśmiechu tworzy mieszankę łamiącą serca największych twardzieli, a przynajmniej tak jej się wydaje. Jest rezolutna, odważna i ponadprzeciętnie irytująca. Zadaje setki niedorzecznych pytań na minutę, a gdy usłyszy ciekawą odpowiedź, stawia sobie na cel poznanie jej autora. Opowiada nieśmieszne kawały, rzuca głupimi tekstami i wybucha śmiechem w najmniej odpowiednim momencie i miejscu. O dziwo, bardzo lubi gotować i wychodzi jej to całkiem nieźle, chociaż brak jej odrobiny cierpliwości, co często pogrąża kolejną partię czekoladowych ciasteczek. Potrafi nieźle pyskować, nigdy nie odpuszcza i jeszcze — jakby tego było mało — płacze na zawołanie. Beczy za dużo i za często. Po zamku zwykle przemieszcza się na wrotkach ewentualnie deskorolce, wydzierając się przy tym: Z drogi śledzie, Polly jedzie! Często skutkuje to wypadkiem, jednak jest o wiele mniej męczące niż ciągłe bieganie od klasy do klasy.
Lubi być w centrum uwagi, a co za tym idzie, nie znosi nudy i rutyny. Zwinnie jak kot chodzi po dachach, a wieczory spędza przesiadując na wieży astronomicznej. Potrafi być w piętnastu miejscach jednocześnie i złamać rękę cztery razy w ciągu roku szkolnego. Klasyczna z niej choleryczka. Taka, co w sekundę wybucha i równie szybko gaśnie, a potem w ogóle nie wie, o co chodziło i winę zrzuca na rozmówcę. Stopnie ma dobre, choć nie uczy się prawie w ogóle. W każde wakacje przyrzeka sobie, że w następnym roku już na pewno poprawi oceny, ale o wiele bardziej ciągnie ją do ukochanego Quiddicha niż nudnej historii magi. Do drużyny Gryfonów dołączyła w zeszłym roku, odkryta przez ówczesnego kapitana i od razu zaczęła grę na pozycji szukającej, spełniając tym samym swoje wielkie marzenie. W przeciwieństwie do matki nie przepada za czytaniem książek, ale tak samo, jak ona uwielbia koty. Nocą razem z Vierą przemierza szkolne korytarze w poszukiwaniu tajemniczych komnat. Od kilku lat na własną rękę szuka także ojca i z każdym dniem jest coraz bliżej rozwiązania gnębiącej ją zagadki. Przynajmniej tak jej się wydaje. Znają ją już niemal w całym Hogsmeade, bo na pierwszym i drugim roku dość często zdarzyło jej się zaczepiać przypadkowo napotkanych mężczyzn przed czterdziestką, i smutnym głosem informować, że szuka tatusia. Często żonatych. Nie chce nawet wiedzieć, ile kłótni zdołała wywołać. A przecież chciała tylko poznać człowieka, po którym odziedziczyła beznadziejny charakter i magiczne zdolności. Wciąż chce.

Patronus jest bez sensu | Bogin tajemnicą | Pióro feniksa, siedem cali, cis | Sto sześćdziesiąt dwa centymetry, dwie fałdki na brzuchu


odautorsko

18 komentarzy:

  1. [Z tą mandarynką to tak idealnie w czas, bo akurat niedawno się sezon zaczął :D W każdym razie, cześć i czołem! Witamy uroczego rudzielca z Gryffindoru (czyżby jakaś rodzina Weasleyów? :D)! Jeśli masz jakiś pomysł na wątek to zapraszam, bo u mnie niestety pustki w tej chwili :c]

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam serdecznie na blogu! :) Ależ urokliwa ta Pollyanna, a przy tym bardzo... normalna i naturalna, w każdym tych słów znaczeniu :)
    Pozwolę sobie również pochwalić zdjęcia w powiązaniach - naprawdę świetne! :)
    Życzę wielu ciekawych wątków oraz niekończącej się weny, a przede wszystkim udanej zabawy w naszym gronie! W razie chęci, zapraszam do siebie; z pewnością coś wspólnie wymyślimy :)]

    Ted Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dziękuję :) Jesteśmy już tutaj z Teddym rok, ale miałam sporą przerwę i po powrocie na dobre powiedziałam sobie, że jeśli wrócić, to porządnie, więc postarałam się, by wszystko uzupełnić ;) Poza tym, moim skromnym zdaniem zakładki takie, jak album pomagają lepiej zrozumieć postać; mówią sporo o niej, ale nie zdradzają na tyle dużo, by nie było już czego się dowiedzieć xD
    Odpowiadając na Twoje pytanie; nie, obecnie nie mam żadnego wątku związanego z Klubem, więc z chęcią taki poprowadzę :D Masz może jednak jakieś propozycje jeśli chodzi o szczegóły? Czy wolisz się oprzeć na tym, co wymyśliłaś, a reszta wyjdzie nam w praniu?]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć!
    Ruda z piątej klasy w Gryffindorze (choć bez piegów, hurra!) wita drugiego rudzielca z tego samego Domu i roku; wątek więc jak najbardziej mógłby nam się skleić. Mimo wszystko o wiele bardziej wolę wymyślać, zaczynanie idzie mi paskudnie – albo wręcz w ogóle, najczęściej – wobec tego daj znać, czy się piszesz na takie coś. c:
    Woho, jako minimalistycznej to bym tej karty nie określiła: dużo można się dowiedzieć, jest długa i ciekawie napisana, a przy tym wydaje mi się, że skądś już ją kojarzę... No nic.
    Mam też takie wrażenie, że pogubiły Ci się ogonki w niektórych słowach: "ziemię", "minutę"; a w słowie "wydaję" z kolei to "ę" jest niepotrzebne. :D
    Jeśli więc masz ochotę na wątek z Lilką, daj mi znać, czy wolisz relację pozytywną czy negatywną, a ja na chwilę obecną życzę wielu wątków i weny!]

    Lily Potter

    OdpowiedzUsuń
  5. [Ojejku, witam pięknego rudzielca. Póki co tylko wielu wątków i weny życzę, i szczerze żałuję, że nieszczególnie jest jak połączyć Polly z Axelem, bo on raczej nie asymiluje się z aktualnymi uczniami, a poza tym ma tendencję do irytująco wytrwałego ignorowania choleryków. Ale, jeśli jednak byś chciała potworzyć i wpadnie Ci coś do głowy, to chętnie wysłucham.]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  6. [Oj, jej to w żadnym wypadku nie przeszkadza, o ile nie jest zmuszana do bezsensownej paplaniny albo do tematów, które jej kompletnie nie interesują, to nie ma najmniejszego problemu. :D
    Ach, dziwnie to zabrzmi, ale łamanie ręki czterokrotnie w ciągu roku mnie zaintrygowało, bo nigdy nic sobie nie uszkodziłam, poza jednym przypadkiem, kiedy to rozbiłam głowę na rowerze, ale od tego czasu już piętnaście lat minęło... :D
    Dobra, więc co Ty na to, żeby dziewczyny – o dziwo ze strony Lilki byłoby to odwzajemnione; ona raczej nie pała sympatią do dziewcząt – poznały się już na pierwszym roku, gdy obie zwiedzałyby pociąg? Z tym, że Polly pewnie z nudów, natomiast Lily – z ciekawości i szpiegowskiego charakteru. Od tamtej pory mogły trzymać się razem i być takimi różnocharakterowymi przyjaciółkami z prawdziwego zdarzenia. Teraz natomiast, chęć zemsty na pewnym wstrętnym Ślizgonie mogłaby popchnąć je do pewnego ciekawego zdarzenia... Co powiesz na lekcję eliksirów łącznie ze Slytherinem, gdy Lily namówiła Polly, by podkradła dla niej parę składników, a sama wzięła na siebie zadanie, by zająć nauczyciela? Po całej akcji panna Potter uwarzyłaby np. Eliksir, który powoduje rozpuszczenie się ubrania na danej osobie i z premedytacją wylałyby go wspólnie na chłopaka, na którym planowały zemstę, za co zarobiłyby wspólny szlaban? C:]

    Lily Potter

    OdpowiedzUsuń
  7. [Wiesz, co? Ja mam chęć. :)
    Sama chciałabym być ruda xd]
    Romeo

    OdpowiedzUsuń
  8. [Zdjęcie tak mnie zauroczyło, że w ogóle nie mogłam skupić się na czytanym tekście i musiałam zrobić to jeszcze dwa razy! Amelia... Cóż z jednej strony z pewnością miałaby po dziurki w nosie towarzystwa Polly, ale z drugiej strony, w te... nazwijmy to "lepsze dni" lubiłaby opowiadać Polly o wszystkim i niczym. Jeżeli tylko masz chęć i piszesz damsko-damskie możemy pomyśleć nad jakimś wątkiem dla naszych panien. Myślę, że różnica w wieku tutaj wiele nie robi. Wręcz przeciwnie, powiedziałabym, że jest nawet głównym haczykiem! Wątpię, aby Amelia mogła być dla kogoś wzorem, ale gdyby Twoja panienka jej się uczepiła, Mulciber po jakimś czasie mogłaby nawet zaakceptować jej obecność od czasu do czasu obok siebie i nawet z czasem poczuć coś w rodzaju siostrzanej więzi :)]

    Amelia Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  9. [Poszukiwanie kota brzmi całkiem przyjemnie! Później możemy skupić się na czymś innym, albo po prostu w wątku samo wyjdzie, gdy już odnajdą zagubione stworzenie. Z chęcią nam zacznę, jeżeli nie masz nic przeciwko, ale dopiero jutro możesz spodziewać się komentarza rozpoczynającego. Pewnie napiszę jeszcze kilka odautorskich wiadomości i będę uciekać do spania ;)]

    Amelia Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  10. [Są takimi sporymi przeciwieństwami, ale jednak poszłabym w relację pozytywną; Polly ze swoim usposobieniem na pewno trochę rozweseliłaby zamkniętą w sobie Opal. Co Ty na to, żeby dziewczyny poznały się, gdy Twoja panna przypadkowo wjedzie w moją na deskorolce, bo ta wyjdzie niespodziewanie zza zakrętu? Mogłaby zawiązać się między nimi z czasem taka nić przyjaźni. Chętnie stworzyłabym wątek, w którym nasze dziewczątka wymykają się po nocy z Zamku i spotykają... Coś. Coś, gdyż żadna nie miałaby pojęcia, cóż to takiego jest (choć ja mam w głowie ogromniastego wilka, ale to tylko kształt) i co goniłoby ich ile sił w nogach (łapach :D), aż kompletnie by się zgubiły i nie miały pojęcia, gdzie są. Co powiesz na coś takiego? C:]

    Opal Yaxley

    OdpowiedzUsuń
  11. [Cześć, cześć! Hmm, w sumie to masz trochę racji, można powiedzieć, że jest trochę taki elegancki i dostojny ;) I zdecydowanie wolę wymyślić coś tutaj, mniejsza różnica wieku to prędzej coś się wymyśli. Masz już jakieś pomysły albo szukasz jakiejś konkretnej relacji?]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  12. [No tak, mój metamorfomag bez problemu zrobi się rudy zd
    A więc myślę, że mogli by za sobą nie przepadać On nazywałby ją marchewą ,a ona by się tym przejmowała lub jak wolisz nie prejmowała . A więc, dowolność. Zwykłe złośwliwości, potem np. przez jakieś zdarzenie mogliby być skazani tylko na siebie, hę?]

    OdpowiedzUsuń
  13. Romèo bardzo nie lubił osób, które odważały się na to by mu się przeciwstawić. Dlaczego? Po prostu lubił dostawać to co chce. Zawsze lubił. Gdy tylko usłyszał słowa rudej małolaty z piątej klasy zaśmiał się głośno, zirytowało go to, nawet bardzo. Jednak pomyślał, że lepiej będzie, gdy po prostu się tym nie przejmie i nie zwróci na to większej uwagi.

    Był wyższy od niej więc po prostu uniósł się na palcach i zaczął rozglądać się dookoła.

    – Ktoś coś mówił? – zapytał sam siebie i spojrzał w stronę rudej dziewczynki, którą chyba to zdenerwowało. Zaśmiał się widząc teraz dokładniej jej twarz. Rude długie włosy nie uważał za coś brzydkiego, po prostu to była jedyna rzecz do której mógł się przyczepić. A lubił ją wkurzać, nie koniecznie dlatego, że jej nie lubi lub chce być wredny, po prostu uwielbia widzieć jej grymas złości.

    – Znowu mi się przesłyszało. – dodał z głośnym śmiechem. Pollyanna Bailey to dziewczyna z piątej klasy w Gryffindorze, najprawdopodobniej. Nie miał pewności, ponieważ nigdy tak naprawdę nie przejmował się tą małą istotką. Zawsze uważał ją za dziewczynkę, która nie wie co to problemy, może dlatego jej ich dostarczał? Bo czasami jego żarty bywały bardzo paskudne. Na jej trzecim roku, a swoim piątym dodał czerwonej farby do szamponu. A potem jedyne co powiedział, gdy dziewczyna wyszła z dormitorium: Miałem nadzieję, że zniknie Ci ten rudy.

    No cóż nie zniknął. Usiadł na schodach i patrzył prosto na twarz rudej uczennicy. Mimowolnie kąciki jego ust uniosły się ku górze. To nie był złośliwy uśmiech, to był przyjazny i miły uśmieszek. Zrobiło mu się jakoś tak lżej, gdy trochę jej naubliżał. Pewna forma odizolowania się od problemów. A miał ich sporo, już nie chodził z Jake'iem po szkole, teraz sam po niej chodził. Jake przestał się z nim kumplować, gdy tylko dowiedział się co się działo w jego domu. Dla wielu uczniów to był szok, że Romèa matka zginęła, ta wiadomość rozeszła się bardzo szybko. Wyszło też z tego wiele plotek mówiących o tym, że to Krukon ją wykonczył. Wiadomość o tym, że brunet zajmuje się czarną magią też szybko się rozniosła. Romèo tylko jeszcze bardziej się w niej pogrążył olewając wszystko to co inni mówili na jego temat. Bo tak naprawdę ludzie gadają i gadać będą zawsze. Jak nie o tym, że jesteś zbyt popularny to o tym, że zgięła Ci matka, no cóż.. Krukon starał się tym nie przejmować, ale słabo mu szło. Bo tak naprawdę zawsze jedyną rzeczą jaką ukrywał były jego prawdziwe uczucia.

    – Czerwona farba bardziej Ci pasowała. – mruknął do niej zgodnie z prawdą. Naprawdę dobrze wyglądała w czerwonym. Pewnie dziewczyna stwierdziła, że żartował, no cóż.. jakoś się tym nie przejął. Zdecydowanie posmutniał. Ten miesiąc był bardzo słaby, najgorszy miesiąc w jego życiu. Miesiąc, w którym wszyscy się dowiedzieli, że jego życie nigdy nie wyglądało tak jak wszyscy myśleli. Wstał z zamiarem opuszczenia i schodów i dziewczyny. Nie chciał, aby zauważyła jego zmianę humoru.

    Romèo

    OdpowiedzUsuń
  14. [Kurczę, rzeczywiście! Dziękuję z czujność i podrzucam link prawidłowy: https://www.youtube.com/watch?v=7_uuetc0Jns
    No i cieszę się bardzo, że Adam przypadł do gustu. Dziękuję za ciepłe przywitanie!]
    Adam Lee

    OdpowiedzUsuń
  15. [Dziękujemy za przemiłe słowa. Polly to chodzące słodkości, do schrupania.]
    Lorcan

    OdpowiedzUsuń
  16. Uff... to kamień z serca. Już myślałam, że obie moje postacie będą nie do przejścia i pozostanie im rola przerażających pożeraczy kobiecych myśli do końca ich dni. No ale fakt, Aleei poza pewnymi swoimi wadami aż taki straszny nie jest. Dzięki za powitanie i również życze owocnych wątków i mnóstwa weny!

    Alexei Krum & Scorpius Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  17. [Zawsze może poczęstować go czymś innym, mandarynki też chętnie przyjmie :D Cześć i dziękuję za powitanie!]
    Hugo

    OdpowiedzUsuń
  18. [Dziękuję za powitanie! Polly też jest uroczym stworzeniem i z piegami jej do twarzy, niemniej Marcy łączy się w bólu i całkowicie ją rozumie. Może faktycznie powinny popracować nad takim zaklęciem? Albo eliksirem? Mogłoby wyjść z tego coś ciekawego. :D
    Ja nawet mam jako taki pomysł na powiązanie! Skoro w pierwszej i drugiej klasie Polly zaczepiała panów w Hogsmeade, może Marcy była świadkiem którejś takiej rozmowy? I tak zaczęła się ich znajomość, która przetrwała te kilka lat. Marcy nawet mogłaby na chwile przestać myśleć o sobie i postanowić pomóc Polly w znalezieniu ojca, o.]

    Marigold

    OdpowiedzUsuń