24 listopada 2016

reszta jest milczeniem


nauczyłam się umierać w sobie
nauczyłam się ukrywać cały strach






 Casilda. Czym jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało. Podobno uśmiech na tej bladej piegatej twarzyczce pojawia się częściej, niźli można by się spodziewać. Jednakże czymże po uśmiechu, który niknie w walce z wiecznie zimnymi oczami, oczami bezkresnie szarymi, niczym zachmurzone niebo w deszczowy dzień. Smutne, za mgłą, skrywające w sobie tyle bólu, że nawet perfekcyjnie udawany entuzjazm zostanie przez nie wydany. Każdy gra jakąś rolę, a moja rola jest smutna. Może niczym byś się nie wyróżniała spośród tłumu, jednak choćbyś pragnęła skryć się za wiecznie trzymaną w dłoni książką Szekspira, to cięty język, cynizm, słowa nasycone sarkazmem i ironią, a jednocześnie zawsze ukazujące świat w swojej niezakłamanej prostocie, nieustannie sprawiają, że wychodzisz przed szereg. Wyglądaj jako kwiat niewinny, ale niechaj pod kwiatem tym wąż się ukrywa. Nigdy nie starałaś się ustalać sobie określonych celów, jedynie słowa rodziców odbijają się echem w twojej głowie, jednak wrodzona ambicja nigdy nie pozwala Ci się poddać, chęć wygranej jest silniejsza. Wiecznie powtarzasz jak bardzo nienawidzisz ludzi, jednak w głębi boisz się przyznać, jak cholernie potrzebujesz obecności drugiej osoby. Zamknięta w sobie, zimna...Czy taka jesteś Casildo?Zbyt ona piękna, zbyt mądra zarazem. Zbyt mądrze piękna stąd istnym jest głazem.  Czego się boisz, czego pragniesz, jaka jesteś Casildo? Ale pękaj, serce moje, Bo usta milczeć muszą. Casildo, cholera jasna, skończże odpowiadać Szekspirem!
O, daj mi człowieka,
nie będącego żądz swym niewolnikiem.
  
  
c a s i l d a r e y n o l d s
S I E D E M N A Ś C I E – P A T R O N U S E M S O K Ó Ł – R A V E N C L A W –
K R E W C Z Y S T A – K L U B Ś L I M A K A – K O Ł O E L I K S I R Ó W –
PODOBNO PRYMUSKA – NIENAWIŚĆ DO TRANSMUTACJI I ZIELARSTWA –
RODZICE NA WYSOKICH STOŁKACH W MINISTERSTWIE 
CHOLERNA SŁABOŚĆ DO MUGOLSKICH SŁODYCZY 
_________________________________________________
no i znowu jestem, wygrzebałam się trochę z brudów rzeczywistości,
a może po prostu nie mając już na nie siły, powracam do chwil mi przyjemnych,
pierwszy raz krukonka, a tak dla odmiany ;3 ukochajcie ją <3

21 komentarzy:

  1. [Nie wiem czemu, ale bardzo podoba mi się to zdjęcie, nie mogę się na nie napatrzeć. Treść karty jednak również jest urzekająca i bardzo, bardzo chcę wątek z tą panią, choć nie mam jeszcze pomysłu. No ale, witam serdecznie i życzę miłej zabawy na blogu! :)]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  2. [Mam słabość do Krukonów, więc już ją kocham. Poza tym karta jest napisana po prostu przepięknie. Umiesz naprawdę ładnie pisać, tak, że aż chce się czytać więcej i więcej! :)
    Chodź do mnie, wymyślimy coś!]

    Artair, Avalon, Hyun, Lourdes, Vinay

    OdpowiedzUsuń
  3. [Podoba mi się tutaj, karta napisana w wyjątkowy sposób a wizerunek, który dobrałaś urzekający. Geraldine z pewnością zna jej rodziców, więc gdybyś chciała to możemy coś razem wymyślić. :)]

    Geraldine Nott

    OdpowiedzUsuń
  4. [Niech Casilda będzie tą, która sprawi, że Victor w końcu zaryzykuje i będzie chciał się wepchać w związek, co ty na to? Na początku pewnie będzie próbował uciekać, jak to on, ale z czasem zorientuje się, że nie potrafi bez niej wytrzymać, o. Niech zaraża go uśmiechem i sprawi, że wyjdzie ze swojej skorupy! :D]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Ukochuję! <3 Śliczna ta karta, ale jestem nieobiektywna, bo mam sentyment do Szekspira ;) Zapraszam więc do siebie! Julia i Casilda dzielą chyba dormitorium, więc chociażby z tego powodu powinno nam się udać coś wymyślić. Ale nie gwarantuję ;D ]

    Julia Jones

    OdpowiedzUsuń
  6. [Hmm, a może ich rodzice będą się znać? Mogą być przyjaciółmi z dzieciństwa lub znajomymi z pracy, którzy zapraszają się nawzajem na różne imprezy? Nasze postacie mogły mieć więc styczność ze sobą już od jakiegoś czasu, ale dopiero od klasy szóstej jakoś by się do siebie zbliżyli i teraz byliby na etapie, że coś do siebie czują, ale jeszcze się do tego nie przyznają i raz są już tuż-tuż od pierwszego kroku, a raz się kłócą. No i ja bym wrzuciła ich właśnie w jakieś przyjęcie dla czystokrwistych rodów, na które mogliby przyjść osobno i, co więcej, Cas mogłaby przyjść z jakimś innym chłopakiem, co pewnie wzbudzi w Victorze zazdrość :)]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  7. [Oczywiście, że zrobimy. Kwestia w jakim kierunku iść chcemy. Jakieś love-hate, czy samo hate, czy po prostu ich jakoś zaprzyjaźnimy? Jednak coś musiało by się pod tym kryć, bo Artair raczej nawiązuje znajomości, z których może czerpać korzyści :)]

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  8. [A może być nawet i tak, kto wie, może nawet ciekawiej. Masz jakiś pomysł już na rozegranie wątku? Z przyjemnością nam zacznę ;)]

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  9. [Możemy im w sumie zafundować jakieś świąteczne przyjęcie w Klubie Ślimaka, na które przyszliby razem lub oddzielnie, w sumie chyba ciekawiej byłoby gdyby przyszli oddzielnie każdy z kimś innym, o czym mogłaby się dowiedzieć matka dziewczyny i mieć później jakieś pretensje, już podczas jakiegoś rodzinnego spotkania o ile takowe miałoby miejsce. Zawsze też można ich wpędzić w jakieś takie, ogólnie tarapaty na terenie szkoły lub poza, gdzie mogą na siebie trafić całkiem przypadkowo i wpakować się w jeszcze większe kłopoty lub jedno mogłoby mieć jakiś problem i drugie próbując wyratować pierwsze tylko się w to pogrąża - no ale trzeba by dogadać co to takiego miałoby być ;)]

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć i czołem. Dzięki za gościnę, uszanowanko dla wątków, również mam nadzieję, że jakieś mi się trafią :')

    Rebecca

    OdpowiedzUsuń
  11. Na spotkaniach Klubu Ślimaka pojawiał się sporadycznie. Zazwyczaj wtedy, kiedy musiał lub gdy został przez kogoś do tego zmuszony. Gdy rozniosła się wieść na temat świątecznego przyjęcia organizowanego wyłącznie dla członków Klubu i ich towarzyszy… Nie mógł tego ominąć. Dobrze wiedział, co takiego powiedziałby jego ojciec gdyby tylko dowiedział się o tym, że Artair opuścił tak ważne spotkanie. Relacja pomiędzy ojcem, a synem była trudna. Trudna i skomplikowana. Te dwa wyrazy były idealnie pasującymi do sytuacji, która miała miejsce pomiędzy młodszym i starszym Averym. Ślizgon, chociaż od pewnego czasu postanowił nie przejmować się wszystkim tym, co ojcu mogłoby się nie spodobać, dobrze wiedział, że gdyby zignorował te spotkanie nie byłoby już szansy na poprawienie jakichkolwiek stosunków… Nie był jednak sam pewien, czy dało się jeszcze cokolwiek naprawiać. W każdym razie, uznał, że pojawienie się na tym spotkaniu jest czymś, co zrobić po prostu musi. Dla świętego spokoju.
    Pomieszczenie w lochach, w którym zawsze odbywały się spotkania klubu, tym razem wyglądało zupełnie inaczej niż na co dzień. Świąteczną atmosferę dało się wyczuć już na kilometr. W powietrzu roznosił się zapach cynamonu i korzennej przyprawy, w dodatku świeże, z pewnością jeszcze letnie ciasto świąteczne sprawiało, że pomimo niechęci Artaira względem świątecznego przepychu i świętowania, ślinka wypełniała jego buzię. Nie mógł się oprzeć świątecznemu jedzeniu, chociaż zwisające girlandy przyozdobione czerwonymi kokardkami, przeplatane świątecznymi świecami sprawiały, że Avery miał ochotę wrócić do swojego dormitorium, chociaż i tam zaczynały pojawiać się świąteczne dekoracje.
    — Denerwuje mnie nadmiar świąt. — Mruknął do siedzącego naprzeciwko niego, rok młodszego Ślizgona. — Rozumiem, że święta… Ale ile można. Gdziekolwiek człowiek się ruszy wszędzie widać świece i czerwone kokardy, nie wspominając o choinkowych gałązkach. — Westchnął, chwytając kubek wypełniony ciepłym, dyniowym sokiem, do którego dorzucił sobie kilka białych pianek. Upił kilka łyków napoju po czym odłożył naczynie na stół. Rozejrzał się dookoła i uważnie przyglądał się zebranym osobistością, które opiekun Klubu Ślimaka sprowadził specjalnie na te świąteczne spotkanie.
    — Już tak nie narzekaj, Avery. Święta mimo wszystko nie są takie złe, co nie? Casilda, co myślisz? — Młodszy Ślizgon spojrzał na Krukonkę i z niecierpliwością wyczekiwał jej odpowiedzi. Artair, odwrócił delikatnie głowę na bok i podpierając dłonią podbródek przeniósł znudzone spojrzenie na dziewczynę.
    — No... Casilda, słońce, a może raczej złocista gwiazdeczko, tak bardziej w świątecznym temacie, powiedz nam jakie jest, twoje zdanie. — Mruknął, wymuszając uśmiech.

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  12. — To przykre, że nawet do świata czarodziei przenika świąteczna komercyjność mugoli. — Odezwał się w końcu zniesmaczony. Nie od dziś wiadomym było, że Artair Avery wychował się w rodzinie, która stała po stronie Czarnego Pana. Sam chłopak nigdy nie ukrywał, że sam czuje się zobowiązany do utrzymywania owej tradycji, chociaż jego rodzice po ostatniej, przegranej wojnie postanowili zrobić krok w tył, zmuszając i swojego syna by zachowywał się odpowiednio. Co dla Artaira było niemałym wyzwaniem. Co prawda nigdy nikogo fizycznie nie zranił, potrafił jednak zadać ból psychiczny, z pewnością jednak, gdyby nie pozostało mu inne wyjście zdecydowałby się i na coś więcej niż słowa czy manipulacja. — Nie wiem co oni tutaj w ogóle robią. — Dodał jeszcze, wlepiając spojrzenie ciemnych oczu w niejaką Marisę Harrison, która, jak wszystkim było dobrze wiadomo, pochodziła z niemagicznej rodziny. Prychnął jeszcze cicho i ponownie spojrzał na swoich towarzyszy. Wciąż podpierając głowę dłonią, uniósł wysoko brew, uważnie przyglądając się poczynaniom dziewczyny, gdy ta bez żadnych skrupułów przekraczała granice jego przestrzeni osobistej, której ponoć naruszać nie można. Słysząc jej pytanie, wygiął usta w grymasie i powstrzymując się przed kolejnym komentarzem, chwycił tylko piernika z jej dłoni i wsadził go sobie prędko do ust, odgryzając głowę, pierniczkowemu ludzikowi ozdobionemu kolorowymi lukrami i świecącymi, mieniącymi się elementami.
    — Szkoda, że nikt ich nie zaczarował aby gadały. Byłoby znacznie ciekawej. — Odezwał się, kładąc dłoń na nogach dziewczyny, a drugą, w której trzymał pierniczka odsuwając od swoich ust. Ułożył ją na wysokości oczu i zaczął delikatnie przekręcać imitując ruch, już martwego bo bez głowy, ludzika. — Co młody, nie zjadłbyś wtedy ani jednego? — Westchnął i spojrzał na Casildę. Nie wiedział w sumie dlaczego jej na to wszystko pozwalał. Powinien się odsunąć i zsunąć z siebie jej nogi, jak i dłonie i głowę opierające się o jego ramię. To, co wyobrażały sobie ich matki, a to co działo się naprawdę powinno zostać w końcu ujawnione. Nie miał nic przeciwko dziewczynie, potrafili się dogadać, jak i wspólnie spędzać czas podczas uroczystych rodzinnych kolacji dostarczając sobie przy tym odpowiednią dawkę rozrywki. — Gwiazdeczko… Powinniśmy mu pokazać, jak wygląda prawdziwe życie, czy jeszcze jest na to za młody? — Uśmiechnął się złowieszczo, planując już jakby tu się odrobinę rozerwać. — Chociaż, nie było tematu, z pewnością spęka. Zapomnijcie. — Odgryzł kolejny kawałek piernika i całkowicie już ignorując dociekliwe pytania kolegi z domu, utkwił swoje spojrzenie w dziewczynie. — Powinienem zaprosić cię do tańca, zaproponować wspólne oglądanie gwiazd z tego małego, ciasnego balkonu który znajduje się w pomieszczeniu nad tą salą, czy może… Mam cię stąd porwać? — Trącił jej głowę swoją, szepcząc cicho słowa tak, by tylko ona mogła je usłyszeć.

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  13. [Hej :) Żyję, ale niestety mój wolny czas się skurczył i muszę zrezygnować z Hogwartu :c Przepraszam cię najmocniej, ale jeśli miałabyś ochotę przenieść wątek na maila to zapraszam - lubie.cieple.swetry@gmail.com :)]

    OdpowiedzUsuń
  14. Spokojnie, nigdzie nie uciekam. Cierpliwie będę czekać c:

    OdpowiedzUsuń
  15. [A ona tragiczna, choć nie w dosłownym tego słowa znaczeniu... :>]

    OdpowiedzUsuń
  16. [Taki z niego duży misio :D]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  17. [Witam serdecznie na blogu, nawet jeśli z poślizgiem! :)
    Muszę pochwalić za bardzo zgrabnienie napisaną kartę, miło i łatwo mi się ją czytało :] No i, za oryginalne imię, o jakże powszechnym i znanym wszystkim znaczeniu ;)
    Życzę wielu ciekawych wątków oraz udanej zabawy w naszym gronie, a w razie chęci, zapraszam do siebie.]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  18. [Kochaj, kochaj. Kolekcjonujemy serca.]
    Lorcan

    OdpowiedzUsuń
  19. A wiesz co? Ciekawa ta koncepcja na KP, a konkretniej mówiąc odpowiedzi rodem z dramatów szekspirowskich. I łączę się w miłości do Scorpiusa <3

    Scorpius Malfoy & Alexei Krum

    OdpowiedzUsuń