11 grudnia 2016

It's not a crime to get drunk

Blaise Martell
Gryffindor ⚡ VI ⚡ pałkarz&kapitan ⚡ szlama ⚡ problemy z alkoholem
„Sześć nietypowych pytań do…”
_______________________________________________________________________

Cześć. o/ Dawno mnie nie było na blogach, więc może trochę minąć, zanim na nowo się wdrożę, nie bijcie. :D Zachęcam do klikania w słowa w cudzysłowie, znajdziecie tam coś w zastępstwie normalnej karty. :)

51 komentarzy:

  1. [Zasłoniona, ale przyszłam się przywitać jak grzeczny człowiek. Więc cześć! Jakiż on pocieszny, wręcz uroczy.]

    Ronnie

    OdpowiedzUsuń
  2. [Podoba mi się bardzo to, w jaki sposób została napisana karta i przedstawiona postać. Chodź, wymyślimy coś niebanalnego. <3]

    Amelia Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dość nietypowe przedstawienie bohatera, ale daje nam (prawie) pełny obraz Twojego Blaise. :D Trzymam kciuki za ponowne wdrożenie się w temat i życzę mnóstwa wątków oraz weny. :D
    Zaprosiłabym do swojej Rose, bo może Gryfoni wspólny język znajdą, jeśli Blaise chce się użerać z wrednym, przemądrzałym rudzielcem. :D]

    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witaj w klubie nietypowych kart.
    Wpadł mi do głowy pomysł na wątek z zapleczem, wykorzystujący problemy Blaise'a. Jeśli nie przeszkadzałyby Ci rzadkie odpowiedzi i, oczywiście, chcesz coś ze mną napisać - daj znać. :D]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  5. [Addison osobiście czuje się urażona, dlaczego w pytaniu o randkowanie były wymienione tylko Krukonki i Ślizgonki, a Puchonki to co? Pewnie zbyt przerażajace, Blaise nie byłby w stanie takiej okiełznać *radzę trzymać się tej wersji, inaczej czyjś goleń może zostać boleśnie potraktowany*.
    Cześć, zawsze miałyśmy słabość do pałkarzy, więc oczywiście nie mogło nas tu zabraknąć! Życzę ci świetnej zabawy na blogu i od razu zapraszam do siebie. Trochę zardzewiałam po urlopie, ale powinnyśmy dać radę wspólnymi siłami coś wymyślić :) ]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  6. [ E tam. Słowo trudno powinno zostać zakazane. Poza tym badz co bądź jeden wspólny element mamy- szkoła. Mimo wszystko Ronnie była uczennicą Hogwartu, mimo że nie ukończyła edukacji. Jest między nimi niespełna jedynie trzy lata różnicy więc kojarzyć się muszą. W moim wyobrażeniu Ronnie ma młodszą siostrę mniej więcej w wieku Blaisa to dodatkowo mogłoby sprawić ze nasz postacie się znają. Chym jakby to wszystko ułożyć...chciałabym zaproponować coś niebanalnego. Ma pewien zarys. Mimo wszystko Ronnie nadal jest ciekawa co takiego dzieje się w jej byłej szkole. Dodatkowo często zastanawia się nad losem swojej siostry - jako wyklęta nie może się do niej zbliżyć. Myślę że Blaise mógłby pełnić role jej informatora. Zaczęłoby się od wizyt w aptece w której pracuje, około rok temu. Przychodziłby do niej po jakieś maści na obolałe miejsca ( nawiązanie do quidditcha)i jakoś tak by się stało że podjęliby luźną rozmowę. Oczywiście on niw do konca wiedziałby kim jest- znałby ogólny zarys jej historii ale bez żadnych nazwisk. No taki jest ten szkic do tego jeszcze warto by ustalić łączące ich relacje i prawdziwą akcję wątku 😊 Proponuję burzę mózgów ]

    Ronnie

    OdpowiedzUsuń
  7. [Z powiązań to mi w sumie brakuje kilka pozycji. To są tylko zarysy, zawsze możemy to wspólnie jakoś rozwinąć, chociaż to raczej same banalne propozycje.
    Tego chłopca wspomnianego w karcie, z piątego roku mam do oddania. To relacja raczej nieskomplikowana i raczej niespecjalnie głęboka.
    Drugim powiązaniem jest romans, ale nie wiem w sumie czy Blaise się tutaj nadaje, chcę tu trochę pokomplikować w nawiązaniu do nazwiska Mulciber i jego śmierciożerczego pochodzenia, chociaż, jeżeli z dwojga złego Martell woli powrót Voldemorta, to może dałoby się coś tutaj rozwinąć?
    Od razu zaznaczam, że nie mam konkretnych pomysłów na wątki w tym momencie. To takie wiesz... Same myśli odnośnie powiązań.
    Amelia potrzebuje również przyjaciela, na którego mogłaby zawsze liczyć, chociaż ona głównie to by słuchała i sama mało mówiła, jednak świadomość, że ma kogoś, do kogo może przyjść pomilczeć jest dla Amelii czymś ważnym.
    Co do czegoś niebanalnego... Możemy to wymyślić wspólnie. Kwestia tylko, w jakim kierunku chcemy iść. Coś pozytywnego, coś negatywnego czy może całkowity misz-masz? :)]

    Amelia Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cześć :D Fajny ten Pan! Życzę udanej zabawy na blogu, wielu owocnych wątków oraz niekończących się pokładów weny. Zostań z nami jak najdłużej!]

    Mathias

    OdpowiedzUsuń
  9. [Masz szczęście, że Addie nigdy nie umiała się na nikogo zbyt długo gniewać, chociaż sam musisz przyznać, że taka zniewaga krwi wymaga! A z tym sercem to nic nie wiadomo, bo dużo czasu już minęło... :P
    Ten pomysł jest PRZEGENIALNY! Już cię kocham, na samą myśl się głupio uśmiecham i zacieram rączki. Uroczyście przysięgam, że zacznę nam niebawem <3]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  10. [Od razu ostrzegam, że to coś niżej może być naprawdę kiepskiej jakości :/ ]

    Addison nie miała pojęcia, jak się w to wszystko wpakowała.
    To znaczy... Pamiętała kolejność wydarzeń, ale zupełnie nie rozumiała, jak mogła być na tyle głupia, żeby naprawdę dać się wciągnąć w ten durny zakład z Martellem. Była wściekła oraz przygnębiona, ponieważ w ostatnim meczu Quidditcha przed przerwą świąteczną Gryfonom cudem udało się wygrać z Hufflepuffem przewagą zaledwie dwudziestu punktów, a ponieważ zbliżało się Boże Narodzenie, uczniowie dwóch najstarszych roczników uzyskali od dyrekcji pozwolenie na świętowanie w Hogsmeade. Spokojnie siedziała sobie na stołku barowym w Pubie Pod Trzema Miotłami, machając stopami w powietrzu i mamrocząc pod nosem przekleństwa pod adresem kapitana przeciwnej drużyny nad kuflem kremowego piwa, gdy do środka wtoczył się Blaise z resztą swojego zespołu oraz towarzyszącą im świtą. Od razu zirytowali tym Addie, która pierwsza zajęła tę miejscówkę, by samotnie opłakiwać przegraną, a oni zachowywali się tak, jakby byli panami tego miejsca! Dowcipkowali, krzyczeli, śmiali się, wszędzie przed oczami migały jej złoto oraz czerwień, doprowadzając na skraj wybuchu. Później Martell zaczął coś głupio komentować, odgryzła mu się, podczas gdy on stwierdził, że Hallaway nie ma pojęcia o piciu prawdziwego alkoholu. Puchonka oczywiście musiała podjąć tak otwarcie rzucone jej wyzwanie i kilka mocnych kieliszków Ognistej Whisky później między zarumienionymi uczniami Hogwartu rozpoczęła się zabawa w prawdę czy wyzwanie, która dość szybko zawęziła się jedynie do Addison oraz Blaise'a przerzucających się coraz absurdalniejszymi pomysłami. Dziewczyna nie była już nawet pewna, co było nagrodą w ich starciu; teraz liczyła się tylko gra i możliwość psychicznego zmiażdżenia przeciwnika na oczach jego kompanów. Poczuła dreszcz ekscytacji biegnący wzdłuż jej kręgosłupa. Uwielbiała rywalizację, adrenalinę pędzącą przez jej ciało z siłą oraz prędkością wodospadu, krew wrzącą w żyłach. Stres jej nie tłamsił, a sprawiał, że rozkwitała, gotowa do podejmowania wyzwań znacząco przewyższających, jakby się mogło wydawać, jej możliwości. W jej oczach błyszczała stal determinacji, jednak choć była zmotywowana, by zniszczyć Martella, alkohol sprawił, że mimowolnie się rozluźniła i nie potrafiła momentami powstrzymać się od wybuchu śmiechem.
    – Wyzywam cię... – dramatycznie zawiesiła głos, rozkoszując się napięciem, jakie jej słowa wywoływały w widzach ich małego starcia. – ...żebyś w samych bokserkach obiegł pub pięć razy, śpiewając na całe gardło najbardziej żenującą, świąteczną piosenkę, jaka przyjdzie ci na myśl.
    W nocy temperatura spadała znacząco poniżej zera, a całe Hogsmeade było pokryte grubą warstwą puszystego śniegu. Addie miała nadzieję, że Blaise odmrozi sobie to i owo podczas tego biegu, przez co straci ochotę na dalszą rywalizację i podda się walkowerem, jednak skłamałaby, gdyby powiedziała, że nie miała w tym swoich ukrytych celów. W końcu pałkarze ze wszystkich zawodników Quidditcha mieli najlepiej wyrzeźbione ciało, a ona nie miałaby nic przeciwko pogapieniu się na nagą klatę...
    Cholera jasna, on jest twoim wrogiem. Opanuj się.
    Na brodę Merlina, alkohol zdecydowanie podsuwał jej do głowy niewłaściwe myśli.

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  11. [Na chwilę obecną może być to dość trudne, ale są już osoby, które nad tym pracują. ;)
    Dziękuję za komplement, cieszę się, że Rose się spodobała! :D
    Swoją drogą, to dość nietypowe, że w tak młodym wieku Blaise ma problemy z alkoholem. Rose może się to nie spodobać. :D]

    Rose

    OdpowiedzUsuń
  12. [Okej więc, nie jest to nic szczególnie rozwiniętego i trzeba by to dopracować: Axel ma bardzo złe wspomnienia związane z alkoholizmem i mógłby kiedyś zobaczyć Blaise'a już w bardzo złym stanie Pod Świńskim Łbem, albo nawet i gdzieś w mugolskim barze. Pomógłby mu wtedy, nie zamierzając specjalnie się w to wdrążać i nawet nie pytać go o imię, ale gdy zdał sobie sprawę z tego, jak chłopak jest młody, automatycznie poczuł się za niego odpowiedzialny i zechcieć wesprzeć go w... ogarnianiu się i wyjściu z nałogu.
    Oczywiście wymagałoby to chęci do współpracy, a przynajmniej utrzymania znajomości z Axelem ze strony Blaise'a, aale jest dobrych kilka możliwości rozwinięcia tej relacji. Co ty na to?]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  13. To było dla niej za dużo. Widząc Blaise'a biegającego dookoła pubu w bokserkach w pingwiny i drącego się na całe gardło w najgorszym możliwym wykonaniu tej piosenki, Addison nie potrafiła powstrzymać się od śmiechu. Złapała się za brzuch, a z kącików jej oczu pociekły łzy, gdy chłopak niestrudzenie parł przez śnieżne zaspy, osłaniając swoje klejnoty przed zimnymi podmuchami wiatru. No cóż, ten widok na pewno na długo zapisze się w jej pamięci i nie miała wątpliwości, że koledzy Martella z drużyny nie dadzą mu zapomnieć o tej nocy pełnej wrażeń.
    – Zadowolona. Nawet bardzo – powiedziała, rękawem swetra ocierając mokre od łez policzki.
    Addie wywróciła oczami, związując jasne włosy na czubku głowy w kucyka, żeby niesforne kosmyki nie przeszkadzały jej podczas wykonywania tego doprawdy żałosnego wyzwania. Uwielbiała słodycze, dlatego pochłonięcie ogromnej, kalorycznej porcji lodów pokrytych bitą śmietaną oraz słodkimi owocami nie stanowiło dla niej żadnego problemu, obawiała się jedynie, czy w przeciągu pięciu minut uda jej się zjeść całą porcję bez użycia łyżeczki. Mimo to uśmiechnęła się arogancko, jakby zwycięstwo miała już od dawna w kieszeni.
    – Och błagam Martell, i to ma być wyzwanie? Nie takie duże rzeczy już brałam do ust – stwierdziła kpiąco Puchonka. Uświadomiła sobie, jak fatalnie musiały zabrzmieć jej słowa, dopiero gdy grupa chłopaków wydała z siebie aprobujące okrzyki i rzuciła kilka obrzydliwych propozycji, na które Addison odpowiedziała środkowym palcem uniesionym w powietrze. Jej policzki pokryły się ciemnym odcieniem różu, a ona sama najchętniej schowałaby się teraz pod stołem i nie wychodziła stamtąd przez kilka następnych tygodni, jednak zmusiła się, by wciąż patrzeć Blaise'owi prosto w oczy i przy tym nie mrugnąć, grając swoją rolę, jakby dwuznaczny podtekst był od początku zamierzony. – Następnym razem postaraj się wymyślić coś trudniejszego.
    Addie podwinęła rękawy swetra i schowała dłonie za plecami, by nie zostać zdyskwalifikowaną. Skrzywiła się, gdy uświadomiła sobie, że będzie musiała zatopić całą twarz w piramidzie słodkości, przy okazji brudząc wszystko, co znajdowało się w odległości dwóch metrów od niej, ale nie miała zamiaru pozwolić, by ten zakochany w sobie błazen pokonał ją tak banalnym zadaniem! Dzisiejszej nocy Blaise Martell poniesie sromotną porażkę, a ona miała zamiar stać się jego najgorszym koszmarem, nawet jeśli wcześniej miała dać mu się kilka razy ośmieszyć.
    – Gotowa? Trzy... Dwa... Jeden... Start! – Addison wiedziała, że czas będzie uciekał nieubłaganie, dlatego od razu zanurzyła twarz w bitej śmietanie, zlizując ją z powierzchni lodowej porcji. Mniej więcej do połowy talerza nie miała żadnych problemów, ale potem zaczęła mieć mdłości, a jej mózg uległ zamrożeniu i ostry ból kłuł ją w skroniach. Kleisty sos przylepił jej się do twarzy oraz włosów, cały jej nos był zatkany od lodów, które jakimś cudem przedostały się do środka, za to jej twarz stała się za to płótnem dla roztopionych gałek, które stworzyły na jej skórze różowo-biało-brązowo-zielony pejzaż. Na jej nieszczęście w lodowej piramidzie górował smak czekoladowy, którego szczerze nie znosiła; samą czekoladę kochała całym swoim jestestwem, ale lody czekoladowe były ohydne. Albo Blaise miał tyle szczęścia, albo ktoś z jej obozu postanowił ją zdradzić na rzecz tego głupiego Gryfona i pomóc w przyrządzaniu narzędzia tortur dla niej.
    Jedno było pewne: przez najbliższe tygodnie nie miała ochoty nawet patrzeć na lody oraz bitą śmietanę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. – Zostało ci jeszcze tylko piętnaście sekund! – I ostatnia gałka, znowu czekoladowa! Addison zazgrzytała zębami, z trudem przełykając ślinę. Miała wrażenie, że jeśli tylko jej zmarznięte, popękane wargi dotkną ostatniej porcji, dziewczyna zwymiotuje swoje całe wnętrzności na stół, jednak musiała to zrobić. Za jednym zamachem połknęła całą końcową zawartość talerza.
      – Udało się! Proszę państwa, brawa dla naszej nowej mistrzyni szybkiego jedzenia! – Do Puchonki niewiele docierało z otaczającej ich wrzawy, bo zaczęła się dusić. Ktoś zaczął ją mocno klepać po plecach, a wtedy odwróciła się w stronę Martella i wypluła na niego całą zawartość jamy ustnej, pokrywając jego szatę mieszanką śliny, brązowych lodów, na wpół przegryzionych bananów i kiwi oraz krwistoczerwonym sosem.
      – Ups, to było niechcący – stwierdziła Addison z miną niewiniątka, choć w jej oczach błyszczały złośliwe ogniki jasno wskazujące na umyślność jej czynu. Żałowała jedynie, że nie wycelowała wyżej i nie starła z jego twarzy tego pełnego zadowolenia uśmieszku.
      Dziewczyna wychyliła kieliszek Ognistej Whisky, próbując pozbyć się słodkiego posmaku z gardła. Cała była umazana kleistymi substancjami, które powoli zaczynały zasychać na jej skórze, co podsunęło jej kolejny pomysł. Podeszła do drugiego pałkarza Gryfonów, po czym wysmarowała jego twarz oraz szyję roztopionymi lodami i bitą śmietanę.
      – Wyzywam cię, żebyś wylizał to wszystko do czysta – powiedziała Puchonka, poklepując chłopaka po ramieniu. Nie sądziła, żeby Blaise był gotowy podjąć się tego zadania. – Chyba nie stchórzysz, co Martell? Wiele dziewczyn zabiłoby za możliwość, którą ci daję, skarbie. Zresztą wszyscy wiemy, że od dawna masz dużą... słabość do Pearsona. Właściwie wyświadczam ci w ten sposób przysługę.
      Pałkarz wyglądał, jakby miał ochotę natychmiast zwiać z pubu, ale widzowie otoczyli go ciasnym pierścieniem, odcinając możliwość ucieczki.

      Addison

      [Co tutaj się dzieje... xD I dziękuję ślicznie, aż się zarumieniłam ;) ]

      Usuń
  14. Tak jakoś już moje postacie mają
    Myślimy nad czymś?

    Casilda

    OdpowiedzUsuń
  15. [No i tak się na mnie mści nie zaglądanie do zakładki od czasu do czasu oraz odpisywanie po kilkugodzinnej sesji z biologią xD Takiej nagrody Blaise'owi na pewno Addie by nie zaserwowała, bo Roxanne to młodsza siostra jej najlepszego przyjaciela i stara się być z nią w dobrych kontaktach, a tak na pewno zostałaby zamordowana ;) Przyzwyczaiłam się już do pustek w drużynie Puchonów i poszło! Można założyć, że akurat podczas tego meczu Roxanne była kontuzjowana i zastapił ją jakiś facet. Albo zignoruj słowo Gryfon, do pubu przypałętał się też pałkarz drużyny Ravenclaw/Slytherin i został biedną, postronną ofiarą w zakładzie.
    Słodki Merlinie, wybacz moje nieogarnięcie, już biorę się w garść!]

    Addie

    OdpowiedzUsuń
  16. [Coś wymyślę. Jego mało co obchodzi, więc na pewno nie byłby typowym moralizatorem.
    Ale, jako że Axel mieszka w Hogsmeade, a Blaise jest uczniem, jakaś motywacja z jego strony też jest potrzebna, bo skoro Shepherd nie może tak o pojawić się w Hogwarcie, to on musiałby inicjować spotkania, albo przynajmniej nie ignorować wiadomości ich dotyczących. Może Axel ma/wie coś, co chciałby Twój chłopiec? Skoro Martell jest mugolakiem, może za czymś tęskni (oprócz zapalniczki, oczywiście), coś by chciał? Cokolwiek przychodzi Ci na myśl? To by z resztą było elementem nawiązywania więzi. Na początku Shepherd mógłby być dla niego chociaż źródłem papierosów. :D
    Miałam jeszcze jakąś myśl, ale mi uciekła. Hmpf.]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  17. [Witam serdecznie na blogu :)
    Gratuluję nietypowej formy karty i fajnej, gryfońskiej postaci :D Mam tylko nadzieję, że chłopak ograniczy alkohol; takie problemy w takim wieku, to nie przelewki... Z drugiej strony, prowadzenie uczniów nigdy nie było moją domeną, niestety, więc może to wcale nie takie niespotykane, czy niepokojące ;)
    Życzę udanej zabawy oraz wielu ciekawych wątków, mając nadzieję, że zostaniesz z nami jak najdłużej!]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  18. [Odzywam się raz jeszcze, bo... po liście obecności zwolniły mi się wszystkie propozycje wątków, więc jak chcesz, wybierz sobie coś najbardziej pasującego do Blaise. :D]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  19. [Zostańmy przyjaciółmi c: Jeszcze nie spotakałm postaci tak innej od mojej Looney - chyba nie ma między nimi nic zbieżnego. Przeciwne domy, inne style życia i mentalność, no ewentualnie łączy słabe przyłożenie do nauki (Loon jest dobra tylko w Eliksirach, z reszty zawala), więc pomyślałam, że to byłoby fajnie skonfrontować Blaise'a i Looney, co Ty na to? c:]
    Looney Tunes

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Och, w takim wypadku na pewno nie zareaguje smutną miną ze zdjęcia. Bardziej złością, więc... trochę mniej szkoda? :D Swoją drogą, skoro Blaise ma problemy z alkoholem w tak młodym wieku, to pewnie czasem odbija się to na jego kapitańskich umiejętnościach? Ha, przynajmniej Ślizgoni mają większe szanse na wygraną! :v Nie wiem, czy masz ochotę na wątek, ale z ciekawości zapytam: jak właściwie objawia się ten jego problem? Gdyby zawalał mecze, inni gracze niewątpliwie chcieliby go odsunąć od stanowiska kapitana, a może nawet z całej drużyny... :<

    Cześć, cześć! Dzięki za powitanie. ]

    Sloane

    OdpowiedzUsuń
  21. [Dzień dobry!
    Pomysł na kartę całkowicie podbił moje serce, tak samo jak odpowiedzi na pytania pierwsze i ostatnie. :D
    Na wątek jestem jak najbardziej chętna, ale musisz mi nieco przybliżyć, w czym dokładnie są podobni, bo w samej karcie niewiele jest informacji. Chociaż z powiązaniem nie powinno być problemu, bo nie dość, że oboje pochodzą z mugolskich rodzin, to jeszcze są na tym samym roku, więc powinni się znać, lepiej lub gorzej. ;)]

    Marigold

    OdpowiedzUsuń
  22. [Axel święty nie jest, ani jego mentorem być nie zamierza, więc mógłby go i papierosami przekupywać. Wyjdzie w praniu. Chciałabyś może zacząć, że tak naiwnie spytam?]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  23. Addie jak oniemiała wpatrywała się w scenę, która rozgrywała się na jej oczach. Blaise z przymkniętymi powiekami, wręcz profesjonalnie, zlizywał słodką, roztopioną masę z twarzy swojego kolegi z drużyny. Pearson musiał być zszokowany umiejętnościami Martella, bo stał jak skamieniały na środku pubu z rozszerzonymi oczami, podczas gdy reszta tłumu gapiła się na całe przedstawienie bez słowa. Najwyraźniej wszyscy się zastanawiali, co działo się w głowie chłopaka, że tak zapamiętale lizał swojego kolegę z zespołu po twarzy. Addison nie wierzyła, że Gryfon faktycznie to zrobi, no bo... No bo nie! Chyba musiał być bardziej pijany niż początkowo przypuszczała. Albo jeszcze nie wyczuła jego granicy wytrzymałości. Musiała jednak szybko przełknąć swój szok, bo nadeszła jej kolej na wykonanie zadania. Zaniemówiła, ale szybko przybrała kolejną maskę.
    – Zaczynasz kopiować moje wyzwania, Martell. Czyżby kończyły ci się już pomysły na kolejne zadania? – spytała Addie, unosząc brwi do góry i cmokając z wyraźną dezaprobatą. – Jestem zawiedziona.
    Na zewnątrz wyglądała na pewną siebie, ale tak naprawdę cała drżała ze zdenerwowania i przerażenia. Miała się rozebrać?! Do samej bielizny?! Na środku pubu Pod Trzema Miotłami w otoczeniu dużej grupy uczniów, którzy na pewno nie byli na tyle pijani, by o tym zapomnieć następnego dnia?! Addison potrafiła kokietować i prowokować, jednak to była jedynie poza mająca za zadanie chronienie jej wrażliwego wnętrza, tak naprawdę była cholernie wstydliwa i na samą myśl o tym, że miała pozbyć się ciuchów ku uciesze podchmielonych rówieśników, a następnie namiętnie pocałować Pearsona, wzdrygała się i dostawała mdłości. Nie mogła tego zrobić. Jej determinacja powoli topniała, a adrenalina ustępowała miejsca speszeniu oraz poczuciu nieuchronnej kompromitacji. Jak Blaise'owi udało się tak szybko wyłapać jej słaby punkt, doszukać się w jej pancerzu wyrwy, przez którą mógł się prześlizgnąć, by ją upokorzyć? Nie doceniła go. Nie był tylko kolejnym tępym osiłkiem wymachującym pałką w powietrzu, czym zupełnie różnił się od swojego kolegi z drużyny. Pearson nie grzeszył inteligencją, jednak Martell miał rację: wiele dziewczyn zabiłoby za tę możliwość, bo pałkarz był naprawdę przystojny.
    Czasami Addie zastanawiała się, czy bycie seksownym nie było przypadkiem jednym z wymogów do grania na tej pozycji. A może po prostu była stronnicza, bo odkąd pamiętała, miała słabość do pałkarzy, chociaż bardzo możliwe, że Blaise szybko ją z tego wyleczy, jeżeli pociągną tę grę dalej.
    Ostrożnie ściągnęła przez głowę sweter i wręcz z pedantyczną precyzją złożyła go na krześle. Każdy swój ruch przedłużała do granic możliwości, przez co napięcie w pubie stale rosło. Nikt nie odważył się przerwać ciszy, która niczym ciężka mgła osiadła na uczestnikach zabawy; wszyscy wpatrywali się w Addie, w jej nieskończenie powolne gesty, zastanawiając się, czy naprawdę odważy się to zrobić. Drżącymi palcami odpięła zamek swoich spodni, guzik parzył jej skórę niczym rozgrzane żelazo, gdy zsunęła oporny materiał z bladych nóg. Na końcu został jej cienki podkoszulek na ramiączkach. Bawiła się przez chwilę krawędzią bluzki, w zamyśleniu przegryzając wnętrze policzka, po czym jednym gwałtownym ruchem ściągnęła ją przez głowę. Zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, co się tak naprawdę wydarzyło, bo nagłe przyspieszenie tempa wszystkich zaskoczyło, w trzech krokach pokonała dzielącą ją od Pearsona odległość, ujęła jego twarz w dłonie i pocałowała go, chociaż ten gest nie miał w sobie ani grama czułości czy pożądania, jedynie czysty pragmatyzm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minęło kilka chwil, zanim do zebranych dotarł fakt, że Addison Hallaway stała przed nimi jedynie w sportowej bieliźnie, ale już po chwili w pubie wybuchła wrzawa. Gwizdy, pokrzepiające okrzyki, śmiechy i kąśliwe uwagi rzucane w kierunku Blaise'a, jednak ona nic z tego nie słyszała. Pozostawała głucha. Schowała się w najgłębszej części siebie, zbudowała mur, próbując zignorować fakt, że przez kilka drogocennych sekund była naprawdę obnażona. Powolne składanie ubrań nie było żadną grą, lecz nie mogła tego po sobie pokazać. Dumnie uniosła podbródek do góry, ręce miała luźno opuszczone wzdłuż tułowia, mimo że jej ramiona pokryły się gęsią skórką z zimna. Jedynie jej dłonie zaciśnięte w pięści tak mocno, że pobielały jej kłykcie, zdradzały stopień napięcia, jaki odczuwała.
      Nie na długo. Musiała szybko się otrząsnąć.
      Korzystając z zamieszania, wciągnęła na siebie z powrotem ubrania i wychyliła trzy kieliszki Ognistej Whisky pod rząd, by dodać sobie odwagi. W końcu zwróciła się w kierunku Blaise'a, który miał nietęgą minę. Podeszła do niego, jej kroki były sprężyste niczym u skradającego się drapieżnika, który zaraz miał skoczyć na swoją ofiarę. Oparła lodowate dłonie na torsie chłopaka, po czym wspięła się na palce, przybliżając usta do jego ucha i niby przypadkiem ocierając się policzkiem o jego szczękę.
      – Och, nie bądź zazdrosny, Blaise. Wiem, że tak naprawdę chciałeś, żebym to ciebie pocałowała. Następnym razem wystarczy ładnie poprosić – wyszeptała mu do ucha Addie, po czym cofnęła się, mrugając do niego. Jej zachowanie wywołało kolejną porcję entuzjastycznych pokrzykiwań tłumu, najwyraźniej zdobywała coraz szersze grono kibiców, jednak wciąż była za bardzo roztrzęsiona, by się z tego cieszyć.
      Upomniała się w duchu. To na pewno ilość wypitego alkoholu sprawiła, że przesadziła ze swoją reakcją na poprzednie wyzwanie. A teraz Martell czekał na swoją część...
      – Skoro najwyraźniej masz ogromną słabość do bielizny to może włamiesz się do sypialni pani Puddifoot i przyniesiesz nam jakiś seksowny zestaw? Jestem pewna, że będzie ci do twarzy w którymś z jej legendarnych, różowych staników – stwierdziła niewinnie Addison. Jej czarujący ton głosu zupełnie przeczył stalowemu spojrzeniu pełnemu determinacji. Kąciki jej ust wygięły się do góry w wyzywającym, wręcz tryumfalnym uśmiechu. Zwycięstwo miała w kieszeni. Blaise nie odważy się na podobny krok.

      Addie

      Usuń
  24. [Hej! Widzę, że szukasz wątku, więc przybywam! Tylko na początku wspomnę, że masz piękne zdjęcie w karcie, w którym się zakochałam! I zauważyłam, że pan ma taki sam kolor oczu jak mój :D W każdym razie, masz może jakiś pomysł, które chcesz wykorzystać, a Millie się do niego nadaje? Czy będziemy myśleć wspólnie? :)]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  25. [Jesteś bardzo niedobry, ale sama ostatnio pojawiałam się w kratkę, więc jestem w stanie wybaczyć ci to haniebne zaniedbanie ;) Także kontynuuj!]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  26. [Oh, na pewno zmiękłoby jej serce i by mu pomogła! Może i na co dzień tego nie widać, ale Millie chętnie innym pomaga, więc pewnie nie zostawiłaby Blaise'a na pastwę losu i nie wlepiłaby mu szlabanu od razu (później zapewne powiadomiłaby jakiegoś profesora, bo to jednak sumienna pani prefekt). Także jestem za :) Mam zacząć czy może ty chcesz to zrobić?]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  27. [Cześć! Bellamy przybywa spytać, czy Blaise nie miałby ochoty czegoś z nim skrobnąć? Mamy jakiś tam zarys fabuły, więc a nuż? :3]

    Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  28. [Z miłą chęcią zacznę, bo ostatnio mi się nudzi :) Także jutro pewnie coś skrobnę, bo dzisiaj już jestem zmęczona.]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  29. [Nie oczekuj proszę niczego nazbyt kreatywnego, bo jestem naprawdę padnięta i czuję, że mogłabym usnąć na stojąco, ale postaram się jakoś mniej więcej rozpisać to, co siedziało mi w głowie, kiedy proponowałam wątek. :)
    Patrzę tu troszeczkę na przeszłość Bellamy'ego, sprzed zniknięcia, kiedy grał w drużynie. Był tego typu osobą, która zawsze w jakiś sposób rozluźniała atmosferę przed meczem, czasami rzucając jakimś głupokowatym tekstem, a czasami przechodząc samego siebie i mówiąc coś naprawdę mądrego. Był taką maskotką drużyny, niezdarną na ziemi, a wymiatającą w powietrzu. Myślałam o tym, że Blaise i Bellamy mogli być swojego rodzaju rywalami, którzy na co dzień nie przepadali raczej za swoim towarzystwem, jednak na boisku stanowili jedność, potrafili czytać sobie w myślach, działali w pewnej symbiozie. Znikając na osiem miesięcy, Bellamy zapewnił sobie wydalenie z drużyny. Możemy uznać, że w ostatnim czasie Gryfoni podupadli trochę i nie potrafią do końca poradzić sobie z całą meczową presją. Bell po powrocie nawet nie zgłosiłby się do Blaise'a, zupełnie ignorowałby całą sprawę, udając, że Quidditch nie ma dla niego żadnego znaczenia. Jednakże spadające morale drużyny, problemy Roxanne, która straciła serce do Quidditcha mogłyby w pewien sposób zmusić Blaise'a do tego, aby zaczął interesować się przywróceniem Bellamy'ego do drużyny (chociażby jako gracza rezerwowego, bo wiadomo, że nie mam prawa kraść Vee zajętego przez jej postać miejsca w drużynie etc). I tak oto Blaise użerałby się z namawianiem Bellamy'ego, a Bell za wszelką cenę starałby się go zbyć.
    Przepraszam za to, co tam nabazgrałam. To nie mój dzień. .-.]

    Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  30. [ E, spoko, u mnie też ucichło. Nie wiem kiedy ostatnio robiłam jakiś odpis :D Ale czas sesji, wiadomo.
    Co do wątku to oczywiście mam ochotę i bardzo się cieszę, że pytasz ;) Masz może jakiś pomysł na wątek lub powiązanie? ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  31. [Karta najsssss. A za Charlottę możesz dostać bahankę w torbie. Wchodzisz w to?]
    Charlie H.

    OdpowiedzUsuń
  32. [Nie mam pojęcia jak to się stało, ale Twój komentarz całkowicie mi umknął. Jeżeli nadal masz ochotę na wątek i wszystko aktualne to ja jestem jak najbardziej za! :D]

    Amelia Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  33. [Aw, jakie fajne zdjęcie, imię i karta! Dziękuję za miłe słowa o mojej Julie; na wątek jak najbardziej obie mamy chęć. Poszukujesz jakiejś relacji, powiązania? Czy kombinujemy od podstaw?]

    Julie Jenkins

    OdpowiedzUsuń
  34. [ Albo coś z quidditchem, to takie pierwsze co przychodzi do głowy przy naszych postaciach. Tak w ogóle to ja lubię skomplikowane wątki, najlepiej z historią i najlepiej mocno emocjonalne, więc jak wymyślimy coś w tym stylu to prawdopodobnie będę w siódmym niebie.
    Może być też coś u Olivii. Np. jakieś romanse z przeszłości, co w tym przypadku mogłoby być dość interesujące, skoro Blaise jest szlamą i Gryfonem, a Olivia Ślizgonką, czystej krwi, która w przeszłości raczej gardziła "brudną krwią", ale! Wszystko da się jakoś wykombinować ;)
    No to nie wiem, daj znać co myślisz. A w ogóle to może wygodniej by było coś ustalać na gg (jeśli masz) albo na mailu? W razie czego mój mail i numer gg mam podane w karcie. ]

    Julia | Olivia

    OdpowiedzUsuń
  35. [Po długiej nieobecności, zaczynam :)]

    Cisza nocna była jedną z ulubionych pór Millie, szczególnie gdy miała nocny patrol i mogła spacerować po pustych korytarzach, jednocześnie napawając się ciszą, która tam wtedy panowała. Rzadko kiedy trafiał się ktoś, kto łamał regulamin i był o tej porze poza dormitorium. Albo po prostu umiejętnie ją omijali, chowając się po kątach. Millie zaś nie miała ochoty zaglądać do każdej klasy, zerkać za każdą zbroję i wciskać się w jakieś tajne zakamarki. Może i była sumienną panią prefekt, ale nie aż tak, nie była wredna. Może i czasami na taką wyglądała, może czasami zdarzyło jej się rzucić jakimś niemiłym komentarzem, ale na ogół była raczej sympatyczną dziewczyną. Miała po prostu swoje zasady, których się trzymała.
    Sobotnia noc była chyba porą, podczas której działo się najwięcej. Był to czas wolny, więc wszyscy pozwalali sobie na trochę luzu, niektórzy jednak zdecydowanie przesadzali. Zdawała sobie sprawę, że wiele osób o tej porze jeszcze nie spało, część być może nawet raczyła się przemyconym skądś alkoholem, bo w końcu nie dało się wszystkich sprawdzić. Dopóki jednak nie wychylali nosa ze swoich dormitoriów, istniała szansa, że nie poniosą żadnych konsekwencji. Gorzej, gdy pod wpływem procentów wpadną na jakiś głupi pomysł i ruszą na podbój pogrążonego w śnie zamku, wtedy istniała szansa, że natkną się na nią, bądź jakiegoś nauczyciela i już nie będzie tak kolorowo.
    Przemierzała właśnie korytarze pierwszego piętra, gdy usłyszała niedaleko siebie jakieś odgłosy. Wiedziała, że to nie nauczyciel, który też miał dzisiejszej nocy dyżur, bowiem on miał patrolować wyższe piętra. Ruszyła więc w stronę szmerów, wyciągając z kieszeni swoją różdżkę. Chociaż jej oczy przyzwyczaiły się już do ciemności i bez problemu mogła spacerować bez światła, odrobinę jasności na pewno się przyda, gdy już złapie tego, kto był na korytarzu. Chyba, że był to jakiś wyjątkowo hałaśliwy szczur jednego z uczniów, w co jednak wątpiła.
    Kiedy tylko wyszła zza zakrętu, jej oczom od razu rzuciła się skulona pod ścianą postać. Westchnęła cicho i mruknęła pod nosem lumos, kierując snop światła w kierunku osoby siedzącej na podłodze. Niestety, ta odwrócona była do niej tyłem, więc nie mogła stwierdzić czy był to ktoś znajomy, czy nie, mogła jedynie powiedzieć, że był to chłopak, prawdopodobnie ze starszego rocznika.
    — Pobyt na korytarzu po ciszy nocnej jest karalny, wiesz o tym? — spytała i stanęła nad chłopakiem ze skrzyżowanymi na piersi rękoma. Czując zaś odór alkoholu, skrzywiła się pod nosem. — Picie alkoholu tym bardziej — dodała nieco surowiej, wciąż nad nim stojąc i czekając aż odwróci się w jej stronę albo się podniesie, aby mogła ujrzeć jego twarz. — Słyszysz?

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  36. [W zasadzie to jak wolisz :) Mogę nam coś spontanicznie zacząć, albo możemy wspólnie ustalić jakiś ogólny koncept. Tak sobie myślę, że można by wykorzystać urodziny Amelii. Co prawda nie mam ustalonej konkretnie tej daty, ale są one w zimie, więc no. Można coś z tym pociągnąć :D]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  37. [ Bez w zględu na to czy spóźnione, czy nie - dziękuję bardzo za powitanie. Cieszę się też, że Ida się podoba. ;) Blaise też wydaje się bardzo ciekawy. ]

    Ida

    OdpowiedzUsuń
  38. [To co, zaczynamy od tego od tych urodzin? Zacznę nam może jeszcze dziś wieczorem, albo jutro. Wszystko zależy jak się wyrobię z pracą :)]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  39. [To ja bym zrobiła trochę przekręcony pomysł – nasza parka, nieznająca się jeszcze wzajemnie, zostaje wpakowana we wspólny szlaban. Dostają jakieś koszmarne zadanie, bo ja wiem, sprzątanie wieczorem sali, o której krąży plotka, że tam straszy. Jest jeszcze zima = szybko zapada zmrok, Julie i Blaise nakręcają się nawzajem, opowiadając o tym rzekomym straszydle, po czym stwierdzają, że nie wytrzymają tam ani chwili dłużej i... uciekają, niewiele myśląc dokąd. Mogą trafić do Hogdmeade, Zakazanego Lasu czy coś. Co Ty na to? :>]

    Julie Jenkins

    OdpowiedzUsuń
  40. Podejmowane przez wszystkich próby poznania Amelii, kończyły się jeszcze przed rozpoczęciem. Dziewczyna potrafiła zgrabnie zmieniać temat i odwracać kota ogonem, zadając to kolejne pytanie dotyczące drugiej osoby, która tak naprawdę nie interesowała ją na tyle, by zgłębiać szczegóły jej życia. Następnie sprawnie odnajdywała pretekst, by uciec, jak najdalej od swojego rozmówcy, jeżeli ten usilnie próbowałby coś z niej wycisnąć. Do czasu, aż pojawił się Blaise, którego początkowo starała się tak, jak i wszystkich innych zbyć, odsunąć od siebie. Sprawić, by dał sobie i jej samej spokój, aby przestał do niej zagadywać na korytarzu by nie zachowywał się tak, jak gdyby byli dobrymi znajomymi, jak gdyby mogło być pomiędzy nimi coś więcej niżeli znajomość ze szkoły i rzucane do siebie wzajemnie, od niechcenia cześć.
    Szczerze mówiąc, Amelia nie pamiętała dokładnie, w którym momencie pojawił się obok i kiedy dokładnie przestało jej to aż tak bardzo przeszkadzać. Na tę chwilę potrafiła wytrzymać odrobinę dłużej w towarzystwie Gryfona i zamienić z nim kilka zdań, wciąż jednak unikała wszystkiego co mogłoby sprawić, że mógłby poznać ją bliżej, że ona sama mogłaby pozwolić komuś na przekroczenie pewnych granic. Tym bardziej o rok młodszemu chłopakowi, o nazwisku, które nic, kompletnie nic jej nie mówiło. Widziała, że ciągle próbował, ale Mulciber już dawno wyrobiła sobie o nim zdanie i wcale nie zamierzała go zmienić, tym bardziej, że nie miała ku temu żadnego konkretnego powodu.
    Nie świętowała swoich urodzin, chociaż na każde usłyszane życzenia odpowiedziała cichym dziękuję i lekko uniesionym kącikiem ust. Mimo wszystko, nie obchodziła ich hucznie i nie spodziewała się też żadnych szczególnych prezentów. Przyjaciele dziewczyny dokładnie wiedzieli, jak podchodzi do swojego święta, a po próbie zorganizowania urodzinowego przyjęcia niespodzianki na trzecim roku, nikomu więcej taki pomysł nie wpadł już do głowy, a nawet nie przeszedł przez myśl. To nie było tak, że dziewczyna nie lubiła tego dnia. Po prostu nie lubiła szumu wokół niego i znacznie przyjemniej i radośniej odbierała ciche życzenia, zamiast niestworzonych wymysłów.
    — Wszystkiego najlepszego. — Usłyszała, gdy już miała wyjść z Wielkiej Sali i udać się w stronę pokoju wspólnego Ravenclawu, gdy zatrzymała ją pewna Puchonka, z którą Amelia często współpracowała w parze na zielarstwie. — Wszystkiego dobrego, spełnienia marzeń i przede wszystkim W z transmutacji. — Dziewczyna uśmiechnęła się i cmoknęła delikatnie Krukonkę w policzek, co skutkowało niepowstrzymanym lodowatym spojrzeniem Amelii. Mulciber odsunęła się na krok i westchnęła delikatnie.
    — Dziękuję, wybitny faktycznie bardzo by mi się przydał. — Mruknęła, siląc się na uśmiech by odkupić swoje winy za pierwszą reakcję. Zapytała jeszcze koleżankę o esej, który miały wspólnie napisać na kolejne zajęcia i ruszyła powoli w dalszą drogę.

    [Pomysł z książką jest dobry, może ona dotyczyć właśnie transmutacji lub zielarstwa, jaka taka wiesz, bardzo ponad programowa :D]
    Amelia Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  41. [Aj, no tak, ciągle zapominam, że odwaga Pottera =/= odwaga Gryfona, wybacz mi! c:
    O, w takim razie może po prostu – mogli się poznać właśnie podczas takich nocnych wędrówek. Zaczęli ze sobą rozmawiać, pewnie trochę sobie dogryzać i irytować, ale w partnerskim stylu, no i kiedyś na tych wędrówkach zostali przyłapani. Profesor wlepił (bądź wlepiła) im wspólny szlaban, wieczorem, kiedy robi się ciemno; a oni, czując nieopartą chęć porobienia czegoś mniej nudnego uciekają, wymykają się do Hogsmeade i pakują w jakieś tarapaty. Co sądzisz? C:]

    Julie Jenkins

    OdpowiedzUsuń
  42. [A dziękuję. Owszem, Olivia jest dosyć smutna (no dobra: jest b a r d z o smutna, ale ciii...), niemniej to jedna z moich ukochanych postaci i nie mogłam już dłużej żyć z myślą, iż nie dałam jej drugiej szansy.
    Na wątek jestem bardzo chętna. Aczkolwiek poszłabym w coś mniej sztampowego niż wypadek na lekcji albo kłótnia (na lekcji) itd. Masz jakiś pomysł?]

    Olivia Wardhill

    OdpowiedzUsuń
  43. [Na wątek z Blaisem powiem, że nie ma bata, musi być, bo zakochałam się w nim na amen. Taki jest uroczy, ale jednak coś ma w sobie jeszcze... To jak, w jakie relacje idziemy? Masz jakieś konkretne pomysły?]
    Freya Collins

    OdpowiedzUsuń
  44. [Och, ona właściwie nieustannie przesiaduje w Hogsmeade w czasie wolnym, lub zaszywa się w zakamarkach Zamku, kiedy nie może wyjść. Bardzo stroni od ludzi, ale gdyby ją ktoś zagadał w podrzędnym pubie czy przytulnej kawiarence, to nie stwierdzę, iż chlusnęłaby tegoż osobnika wodą/piwem/kawą i uciekła, wręcz przeciwnie.]

    Olivia Wardhill

    OdpowiedzUsuń
  45. [O, dziękuję bardzo! Oczywiście, że jest ochota na wątek. Myślałam, by zrobić im relację przyjacielską (lub nawet głębszą, jeśli masz ochotę; nie jestem typem, który leci tylko po romanse :D), przy czym oboje działaliby sobie nieustannie na nerwy. C:]

    Aurora Lawson

    OdpowiedzUsuń
  46. [Hm, zaczęcia idą mi nader opornie, także jeśli możesz nam je napisać, to będę bardzo, bardzo wdzięczna. Jeżeli jednak bardzo jest Ci to nie na rękę, ja się za nie wezmę, aczkolwiek nie obiecuję, że stanie się to na dniach. :)]

    Julie Jenkins

    OdpowiedzUsuń
  47. [Jedyny pomysł, jaki przychodzi mi do głowy, to coś strasznie oklepanego: koledzy od kieliszka :D Nie wiem, czy ten problem z alkoholem wspomniany w karcie jest poważny, czy raczej ma sugerować zamiłowanie Blaise'a do trunków, ale mam taką dziwną i trochę szaloną wizję: przyjmijmy, że do tej pory relacja Blaise'a i Freyi polegała na zwykłym koleżeństwie, dopóki nie wpadli na siebie na jakiejś imprezie, oboje odrobinę znudzeni; doszliby do wniosku, że urwą się z tej imprezy z butelką Ognistej i upiją gdzie indziej, z dala od zbyt pijanych lub niewystarczająco pijanych znajomych. W trakcie okazałoby się, że oboje po pijaku mają dziwne pomysły i zero instynktu samozachowawczego, no i dalej jakieś kompletne szaleństwo... Co ty na to?]
    Freya Collins

    OdpowiedzUsuń
  48. [Hej! Jestem nowa i szukam wątków, a widzę piorunek przy nazwisku, więc przychodzę z pytaniem czy jesteś i czy masz chęć napisać coś z moją panną :)]

    Inanna

    OdpowiedzUsuń