21 grudnia 2016

LUCY WEASLEY


Wyrywa mi się. Z samego dna głębokiego gardła, pierwszego pęcherza płucnego, wymownie rozchylonych strun, intersekcji podniebienia i języka. Obija się o cztery tylne zęby, rykoszetem w dziąsło, echem podstawy czaszki i rwie się i miota i próbuje i szuka i krąży i wyrywa się z mej próżni przełyku misterii konsktrukcji kostnej kaplicy sykstyńsko słownej drobności masy mięśniowej i gałki. Między bielą a czernią, w przepalonym karmelu tęczówkowym zbiera się jednostajnie, krystalizuje pod nadmiarem jednostek uwięzionych i drży, hipnoza pulsująca na samej powierzchni, aż rozwiera źrenice do granic przyzwoitości. I sprawia, że gapię się na Ciebie bezwstydnie przebijam i wwiercam się pożeram i wchłaniam przepływam i pieszczę dotykam i łechcę spojrzeniem. Tracę znaczenie kontekst i treść, formą Twą zapełniam wolności wnętrzności i wypycham to z oczu, rozpuszczam i trawię, topię i zakopuję, do końca, aż nie ma. Słowo mówione.


Lucy Weasley. Córka najbardziej znienawidzonego, najdalszego od stereotypu rudego męstwa, rodzinnego oddania i odwagi w czerwonym krawacie o imieniu Percy Weasley i równie oddanej intelektualnej rywalizacji i najwyższym szczeblom kariery ministerialnej Audrey. Młodsza siostra Molly, obecnie na szóstym roku pod gwiaździstym niebem Pokoju Wspólnego Roweny Ravenclaw. Bo granat najbardziej zachwycająco stapia się z tlenionym kasztanem kosmyków, a Ona milczy tylko i uśmiecha się na końcu rodzinnego stołu w Norze, dziwnie nieznajoma. Ośmioma calami sztywnego orzecha włoskiego z rdzeniem włosa kelpie wygrywa kolejne starcia w Klubie Pojedynków przy pomocy zaklęć niewerbalnych, tych ćwiczonych dniem i nocą nawet przed listem z Hogwartu, bo ruch pióra i wewnętrzne słowa zawsze przed głosem. Patronusem kobra, do bogina się nie przyznaje. Minimalna wzrostem, wagą i budową, jednokolorowa pigmentem tofii w oczach, wargach, włosach. Subtelnie piegowata. Rozkoszna w ruchu. Z wyboru często nieobecna słowem. Z nosem w książkach, wąsem z lukru, opuszkami na roztartym rysunkowym węglu, krwią nieustannie wrzącą, dłonią delikatnie drżącą w ekscytacji niespełnionej możliwości. W cudzym planie na życie, z departamentalnym biurkiem, pracą dziewiąta piąta, szczęśliwa?


[Dzień dobry. Dawno mnie na blogosferze nie było, muszę się trochę rozgrzać, ale mam nadzieję, że będziemy się tu dobrze bawić. Najchętniej przy wątkach damsko-męskich, dramatach i romansach, rozbudowanych powiązaniach, ogółem wszystkim emocjonalnym, lekko romantycznym, skomplikowanym. Wizerunek sponsorowany przez tumblr.]

9 komentarzy:

  1. [Patrzę, czytam i już kocham. Chociaż nie wiem czy któraś z moich postaci tak szybko się panienka Weasley zauroczy. Część, baw się z nami długo i dobrze! ;)]

    Artair, Avalon, Hyun i Vinay

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć! Przyznam, że karta jest intrygująca. Lucy wydaje się być ciekawą, wielowarstwową postacią. Trzymam kciuki, żeby nam się tu zadomowiła. Weny, wątków i czasu!]

    Scarlett Bell i Zabini

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dzień dobry! Karta faktycznie dość nietypowa i intrygująca. Takiej odsłony Lucy jeszcze nie widziałam, a już z kilkoma miałam do czynienia. I cieszy mnie, że nie jest kolejnym rudzielcem z Gryffindoru, bo w końcu ile można? ;) Zapraszam do siebie, panie zamieszkują jedno dormitorium, więc znać się muszą!]

    Marigold

    OdpowiedzUsuń
  4. [Mniejsza od Lilki na pewno nie jest!
    Cześć, rudy krasnal serdecznie wita kuzyneczkę. Bardzo fajna Lucy wyszła, inna od tych, które ostatnio widziałam. Bawcie się dobrze i zapraszamy do nas w razie chęci!]

    Lily Potter

    OdpowiedzUsuń
  5. [Pomysł odpychający z pewnością nie jest. Chętnie się podejmę, ale uprzedzam z góry, że Charlie ma w sobie tyle seksu, co czekoladowe żaby, a może nawet mniej. Jego seksualność jest zachwiana (nieistniejąca?), więc będzie miała ciężki oddech do zgryzienia. Ale wszystko, żeby utrudnić życie chłopaczkowi!

    Dodam jeszcze, że karta wyszła Tobie wspaniale.
    I że musisz mi wybaczyć nieumiejętność komplementowania; jest to tak dalekie mojej naturze, że aż mi dziwnie. No, ale karta na pochwałę zasługuje, zdecydowanie.]
    Charlie

    OdpowiedzUsuń
  6. [Biblioteka, sowiarnia (z jakiegoś powodu lubi siedzieć między sowami), pokój wspólny Krukonów, brzeg jeziora, wieża astronomiczna nocą. Jeśli zaczniesz to zrobisz i mnie, i Charlie'emu święta, serio.]
    Charlie

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiązka poprawnie wyprowadzonego przez Krukonkę czaru przechodzi przez ciało brutalnie, nagle. Uderza w ślizgońską godność oraz osunięte na posadzkę ciało. W wymiarze mentalnym i psychicznym krzywdzi członki. Powierzchnia skóry w siniakach, a mózg w zgryzocie. Los w istocie niefortunnie traktuje Wychowanka Węża, a on, co gorsza, nie ma czasu na pomstę. Na dobrą sprawę nie ma nawet dobrego motywu, poza tym, że ugodziła w jego ego, bo tym razem była po prostu lepsza. W efekcie klnie nieukontentowany. Robi to głośno i brzydko w przestrzeni umysłu. Wulgarnie i równie niegrzecznie obchodzi się z wizją porozumienia się z dziewczyną, bo gdy Lucy wyciąga dłoń w jego kierunku, on wie już, że to najgorsze, co mogła zrobić. Musiała wiedzieć, że stawia go pod ścianą! W jakikolwiek sposób by się teraz nie zachował, przegrywa. Albo zawiedzie siebie, podając rękę wrogu, albo ludzi wokół, nie respektując cudzej dojrzałości. Wie, że na dobrą sprawę to całkiem honorowy gest, ale nie ma najmniejszej ochoty przyjmować od niej jakiejkolwiek pomocy. Jego upartość w decydowaniu o sobie oraz naiwne postrzeganie siebie i swoich atutów — w jego oczach związanych z absolutną niezależnością zachowywaną nawet przy niepozornym, samodzielnym wstawaniu — nie dają się wyciszyć. Do tego wszystkiego dochodzi naturalna mu wyniosłość i zwykła apatia, skierowana w stronę nieprzyjaciółki ubranej pod kolor atramentowo-srebrzystego krawata.
    Zaciśnięta przez złość szczęka nie wypowiada ani jednego słowa, gdy niedbale i możliwie jak najkrócej opiera się na niej, wstając do pionu. Chowa różdżkę w kieszeń i pochyla się płytko, niemal machinalnie, w podziękowaniu za pojedynek. Tak naprawdę wolałby się z tego wykpić, ale jakaś część niego podpowiada, że tylko by się tym pogrążył. No więc nie patrząc na nią, wymija dziewczynę, schodząc z podium. Zaciska palce w pięść, nie czując nic poza rosnącą frustracją. A może powinien jednak skupić się na czymś bardziej cielesnym? Coś jest nie tak i dopiero mocny nauczycielski uścisk na ramieniu powstrzymuje go przed planowanym wyjściem z sali. Scorpius patrzy zdezorientowany, gdy opiekun odsuwa jego szatę na piersi.
    — To nie wygląda dobrze. Panno Weasley, proszę skoczyć z nim do skrzydła szpitalnego.
    Jasne, że nie wygląda dobrze. Przegrany pojedynek nigdy nie wygląda dobrze. Malfoy chyba kieruje się nieco innymi priorytetami, bo gdy nauczyciel komentuje krwistą plamę na ślizgońskim ubraniu, on w dalszym ciągu przeżywa niepowodzenie rozgrywki, co uniemożliwia mu skupienie się na innych aspektach, takich jak ból, czy ucisk w piersi. Tak po prawdzie w pierwszym odruchu zrzuca tę dolegliwość na zbyt silnie odczuwane emocje.
    Ale niech będzie, przynajmniej wolno mu opuścić gapiów, co robi z nieukrywaną przyjemnością. Idzie na tyle szybko, że zostawia wspomnianą przez opiekuna Pannę Weasley za plecami. Nie to, żeby to ona miała odprowadzić jego, a nie on siebie...

    Scorpius Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  8. [Witam na blogu drogą kuzynkę :)
    Bardzo fajne przedstawienie postaci Lucy, takiego wcześniej chyba nie widziałam ;) Dodatkowy plus za odpowiednią długość karty i zdjęcie, które pozostawia wystarczająco dużo pola do popisu wyobraźni.
    Życzę udanej zabawy oraz wielu ciekawych wątków, a w razie chęci zapraszam do siebie ;)]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć i czołem! Fajnie widzieć, że Gryffindor nie jest domeną wszystkich Weasley'ów, a od reguły zdarzają się oryginalne odstępstwa. Lucy nie jest jedyną, która nie nosi szat czerwono-złotych i kurczę, łatwo dziewczyna nie ma jako córka najmniej lubianego Weasleya, choć ja tam uważam, że Percy jest spoko. Przeszedł konkretną przemianę, a swoją ciężką pracą i oddaniem doszedł do samego Ministerstwa Magii. Na pewno nie jest jednowymiarowym bohaterem zatem nie mam wątpliwości, że i Lucy również należy do ciekawych osóbek. Nad kartą się rozpłynęłam, ale nic dziwnego, bo pamiętam pannę Barlow z MC, również palce lizać. Bawcie się dobrze!]

    TORI WEASLEY

    OdpowiedzUsuń