19 grudnia 2016

teraz popiół to ja

LORCAN SCAMANDER
VII • Ravenclaw • starszy o siedem minut bliźniak • syn Luny Lovegood oraz Rolfa Scamandera • członek klubu eliksirów • właściciel rudego kota
 
Jeszcze nie rozgryzł, co w nim siedzi, kim właściwie jest. Z pewnością nie wpasował się w kanon rodziny swoimi kąśliwymi komentarzami, opanowaniem i racjonalnym podejściem do życia. Stawiając fakty ponad marzeniami, sprzeciwił się tradycji odkrywania nieodkrytego, bujania w obłokach. Nigdy nie wierzył w nargle ani gnębiwtryski, twardo stąpając po ziemi, preferował dobrą książkę zamiast dziewiczej podróży w poszukiwaniu magicznych stworzeń z bajek. Musiał więc uformować się na nowo, bez wskazówek. Nie potrafi wylewać z siebie wnętrzności, nie umie otwierać się na świat ani mówić o tym, że mu źle. Nerwowo pociera kark i snuje się po szkolnych korytarzach jak cień, chcąc w końcu dowiedzieć się, gdzie jest jego miejsce. Nie należy przecież do tych wesołych, wiecznie rozmarzonych gości, którzy mogliby rzucić wszystko i ruszyć na zwiedzanie opuszczonych kurników, bo tam czaić się może przygoda, bo przecież wszędzie czaić się może przygoda. Nie należy też do tych otwarcie rozprawiających o każdym szczególe, bo te woli zostawiać dla siebie, analizować je i wykorzystywać w dogodnych momentach. Nie należy do tych miłych, bo kiedy nie unika konfrontacji, zazwyczaj operuje kąśliwym językiem, bo tak jest wygodniej, bo w większości przypadków zwyczajnie mu się nie chce. Nie jest z tych, co się angażują, co dają sobą pomiatać, nie z tych, co brną przez ogień, z tych walecznych i wiecznie odważnych. Wszędzie jest gdzieś pomiędzy, a więc nigdzie właściwie. Bez przynależności. Bez konieczności przynależenia.

Szału nie ma, ale lepiej sprawdzamy się w wątkach.
Ktoś nas przygarnie?

22 komentarze:

  1. [Muszę się przyznać, że mam straszną słabość do Scamanderów... Karta chociaż krótka fajnie przedstawia postać. Czytałam z przyjemnością ^^
    Trzymam kciuki, żeby Lorcan się tu rozgościł, nałapał ciekawych wątków, szalonych powiązań i nie tracił weny!]

    Scarlett Bell i Zabini

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ja już się cieszyłam, że to koniec demotywująco pięknych kart a tutaj kolejna. Interesująca kreacja dziecka takich marzycieli. I w ogóle interesujący Lorcan.
    Miłego pisania!]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  3. [Zawsze mnie ciągnęło do chłopców Luny i chciałam z nimi powątkować, ale nigdy nie miałam okazji. Może tym razem to się zmieni?
    Cześć. Twój Lorcan wyszedł całkiem ciekawy, chociaż nie do końca jestem przekonana, czy aby na pewno Krukoński... Ale w sumie nie nam oceniać decyzje Tiary. ;)
    Z Rose życzymy również fascynujących powiązań i porywających wątków. :)]

    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Planowałam napisać Ci coś ładnego, ale nie potrafię. Poprzestanę chyba na tym, że karta jest dobra wtedy, kiedy czyta się ją przyjemnie komuś poza samym autorem. Mi czytało się Twoją bardzo dobrze.
    Cześć!]

    V.V x2

    OdpowiedzUsuń
  5. [Ach, Luna musiała być załamana, skoro jej syn nie wierzył ani w nargle, ani w gnębiwtryski, no wstyd i hańba ;) Chociaż mogą sobie z Addie przybić piątki, ona również nie wpasowała się za bardzo w swoją rodzinę, odbiegając od wyznaczonych przez nich standardów. Cudownie widzieć Lorcana Scamandera na blogu, zwłaszcza w tak interesującym wydaniu. Życzę ci mnóstwa wątków, świetnej zabawy i oczywiście przy okazji zapraszam do Addie, może uda nam się ich jakoś pogodzić, chociaż łatwo nie będzie ;) ]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  6. [Dobry wieczór! Bardzo wdzięczna karta, troszkę taka poetycka, sama nie wiem. Bardzo ładna w każdym razie. I Lorcan też ciekawy, jak wszystkie postacie ostatnio, ale on ma jeszcze cudowne włosy! (słabość, niestety). Straciłam dziś już pomysły na ładne komentarze, więc życzę jeszcze mnóstwa weny, samych ciekawych wątków i cudownej zabawy! Dobrej nocy.]

    Pollyanna Bailey

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Geny po mamuśce, niezaprzeczalnie! ^^ Widzę tutaj świetny materiał na przygnębioną, bratnią duszę dla Looney, eliksiromaniaczki z żabą i chronicznym brakiem tchu :D Mam dwa wolne wątasy, to jakbyś chciała to masz moje zaproszenie c:]
    Looney Tunes

    OdpowiedzUsuń
  8. [On jest tak podobny, a jednocześnie tak różny od Avalon, że aż zerwę noc jeżeli będzie trzeba, żeby wymyślić coś fajnego dla tej dwójki!
    Cześć, zostań z nami długo i chodź, będzie fajnie! :)]

    Artair, Avalon, Hyun i Vinay

    OdpowiedzUsuń
  9. [Wiesz, w sumie w dopisku w karcie mam wymienione kilka wolnych powiązań, gdyby Ci się jakieś spodobało, to w ogóle byłoby super. :D]

    Rose

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Hejo! Fajnie, że Scamander nie jest kopią Newta i nie jest też jak Luna (chociaż lubię Lunę <3). I podoba mi się to jego 'bycie pomiędzy', więc jak masz ochotę to zapraszam do mnie, może dogadamy jakiś wątek :) ]

    Olivia, Julia

    OdpowiedzUsuń
  11. [On ma kota, ona ma kota. On nie czuje potrzeby przynależenia, a Avalon zabiłaby, aby poczuć się w końcu gdzieś przynależną. Miałam wymyślić coś fajnego, ale zarywanie nocy to jednak nie sposób (swoją drogą i tak poszłam spać przyznaje się bez bicia). Przyzmam się, że ja i wymyślanie to jest raczej nie, ale skoro się wyrwałam, no to trudno. Przychodzę z propozycjami (z pewnością nie są powalające):
    1. Połączymy ich przez koty. Może niech nie toczą o nie wojny, bo to bardzo nie w stylu Avalon, ale niech kociaki czują do siebie miętę, a właściciele... Właścicielom niekoniecznie się to podoba, bo każdy swojego kota chce mieć dla siebie, a te małe futrzaki będą się bardziej interesować sobą, aniżeli właścicielami i spedzaniem czasu w dormitorium.
    2. Avka co prawda na żadne koła ani do żadnych klubów nie przynależy, ale mogła pojawić się na kole eliksirów, aby zobaczyć czy jej to nie zainteresuje. Mogliby wówczas pracować w parach, a dziewczyna całkiem przypadkowo zepsułaby eliksir, który miał wpłynąć na ocenę Lorcana.
    3. Jest zima, świata idą. Może coś w tym kierunku? Jakaś bitwa na śnieżki, podróż do Hogsmeade? Każde z nich mogło iść same i natrafili by na siebie już w drodze, któreś mogło się poślizgnąć czy cośw tym guście.
    4. Nie wiem co na to Lorcana, ale Avalon ma do rozwiązania rodzinną zagadkę, może chciałby jej pomóc? Mogliby się wówczas wybrać w czasie świąt na małą poznawczą wycieczkę. Tutaj oczywiście wówczas widzę pomiędzy nimi relację dobrą, lub chłopak mógłby ją kiedyś nakryć na przeglądaniu niekoniecznie odpowiednich ksiąg, lub gdy ta szykowala plan swojej wycieczki - mógł jej wypaść z torby/książki itp., i chłopak zainteresowany czekałby na nią, oczekując jakichś wyjaśnień lub grożąc że powie o tym komis wyżej wówczas mogłaby stracić swoją odznakę prefekta a tego by nie chciała.
    Można mieszać modyfikować i dorzucać własne propozycje. Coś nam z tego na pewno wyjdzie :)]

    Avalon

    OdpowiedzUsuń
  12. [Scamander z pazurkiem, tego jeszcze chyba nie widziałam albo przeoczyłam. W każdym razie podoba mi się. To wydanie może być bardzo ciekawe. Intrygujący pan z tego Lorcana. Wplątałabym go w drobną dramę z moją panią jak już pojawi się na blogu. W razie chęci zapraszam. Coś się wymyśli.]

    Freddie Weasley, Leo Blueberry i przyszła Rozalka

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Jeżeli szukasz spokoju, zapraszam do Vincenta. Jeżeli wyzwania, droga prowadzi do Vigga.]

    OdpowiedzUsuń
  14. [Lysander wita się ciepło z braciszkiem! Mi się z kolei bardzo podoba Twoja kreacja Lorcana – to nic, że widziałam tutaj tylko jednego, bodajże, i chyba czterech Lysanderów – cud miód, po prostu.
    To może jakieś rodzinne święta? Mogliby się po wszystkim wymknąć i wpakować w tarapaty. O ile takie coś Ci w ogóle pasuje.]

    Brat

    OdpowiedzUsuń
  15. [Nie ma pośpiechu, nigdzie nie zwiewamy!]

    Lysander

    OdpowiedzUsuń
  16. [Przyznaję się bez bicia, że sama jestem słaba w wymyślaniu. Zawsze można zrobić jakąś burzę mózgów na gadu czu gdzieś! Może razem wpadniemy na coś szalonego ^^]

    Scarlett & Zabini

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Zdecydowanie nie jestem!
    Nie zostawię Cię jednak z niczym, coby nie być zbyt wielkim okrutnikiem. Przede wszystkim, jeżeli chodzi o naszych chłopców, widzę dużą zbieżność w próbie odnalezienia swojej drogi. Może pójdziemy w tym kierunku?
    Z chęcią poratowałabym nas wspaniałą ideą, ale prawda jest taka, że tak niewiele mogłam nacieszyć się V. w wątkach (jeden wątek w jego półrocznym życiu to powód jedynie do wstydu), iż po prostu nie wiem, czym może mnie zaskoczyć. Cała nadzieja w Tobie!]

    Viggo

    OdpowiedzUsuń
  18. [Bracie,
    święta mnie pożarły i jeszcze nawet nie wypluły. Odpiszę jak najszybciej, kiedy skończy się to wariactwo, obiecuję.]

    Brat

    OdpowiedzUsuń
  19. [Witam na blogu jednego z synów Luny, którą osobiście zawsze bardzo lubiłam :)
    Życzę wielu udanych wątków oraz udanej zabawy w naszym gronie, a w razie chęci zapraszam do siebie :)]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  20. Na pierwszym miejscu, co prawda, listy jego znienawidzonych świąt plasowały się Walentynki, z całą swoją czerwono-różową, serduszkową otoczką i obrzydliwymi odgłosami mlaskania, niemniej Boże Narodzenie również krążyło gdzieś w okolicach pierwszej trójki. Wydawało mu się idiotycznie zbędne, by celebrować wzajemną dobroć czy bliskość; jak gdyby potrzebne były do tego jakiegokolwiek święta. Jak gdyby cokolwiek miało się wówczas zmienić. Przestał lubić przerwy grudniowe mniej więcej wtedy, gdy przestał wierzyć w Świętego Mikołaja, a zatem nawet ten głupi urok otrzymywanych prezentów prysnął jak bańka mydlana. I wcale nie podobała mu się perspektywa rodzinnych rozmówek przy stole, bo, jakby nie było, uważał wszelakie rozmowy o niczym za bezsensowną stratę czasu.
    Wiedział doskonale, że ludzie, znający kiedyś jego matkę stwierdzą bezapelacyjnie, iż jest zdartą z niej skórą, ale to nie do końca było tak. Choć zdawał sobie sprawę, że już na pierwszy rzut oka widać po nim mieszankę scamanderowsko-lovegoodowych genów – bądź co bądź mieszankę wybuchową – nie oznaczało to automatycznie, że jest mniejszą, męską kopią znanej Luny czy pradziadka. To nie tak, że chciał na siłę ukazać własną niezależność: po prostu nienawidził łatek, przyklejanych w momencie podawania swojego nazwiska. Zawsze dziwiło go, jakim cudem potomstwo ludzi poważanych w świecie czarodziejów, młodsze rodzeństwa czy siostrzeńce, trafiają do tego samego Domu, co ich krewni – jak gdyby jedyną cechą definiującą przydział były personalia, nie charakter. Osobiście cieszyło go, że trafił do Ravenclawu, gdzie mógł wreszcie się wykazać, co przy jego siedzeniu jak mysz pod miotłą w innych okolicznościach nie było czynnikiem sprzyjającym; niemniej trudno było mu przełknąć, że wszyscy oczekują od niego potwierdzenia całego pakietu zachowań członków rodziny.
    Jeśli on czuł się z tym zwyczajnie źle, nie wątpił w uczucia brata.
    Kolacja wydawała mu się ciągnąć w nieskończoność, choć, jak zwykle, zjadł niewiele – rzadko kiedy bywał głodny, bo głowę zajmowały mu całkiem inne myśli, nie pozostawiające ani odrobiny miejsca dla tak prozaicznych czynności. Zdarzało mu się zastygać nad talerzem na dobre piętnaście minut, dopóki któryś ze znajomych nie trącił go łokciem i nie zerknął nań z uniesionymi brwiami w geście zdumienia. Być może, gdyby z którymś z nich trzymał się nieco bliżej, zdążyliby przywyknąć. Ale trudno; ich strata. Nie kwapił się do nawiązywania znajomości czy przyjaźni, ponad to, co wychodziło całkiem przypadkiem.
    Z ochotą podniósł się z krzesła, prostując zesztywniałe nogi i ruszając za bratem. Rodzice nie zamierzali ich powstrzymywać – już od dziecka wyznawali zasadę sporej dawki swobody.
    Prychnął cichym śmiechem, przeganiając tworzące się obrazy sprzed oczu.
    – Z pewnością bylibyście najbardziej dobraną parą świata – stwierdził ironicznie poważnym głosem, drapiąc się po rozczochranej głowie. Żeby ułożyć włosy, potrzebowałby chyba płynnego betonu, a i to nie gwarantowało nic pewnego. – Ale wiem, co masz na myśli – westchnął. – Do tego przez dłuższy czas nie będę mógł spojrzeć na jedzenie. I te okropne skarpetki od ciotki Eleny... – wzdrygnął się z obrzydzeniem.

    [Trochę zeszło, ale jestem.]
    braciszek

    OdpowiedzUsuń
  21. [Skoro przyjmujesz wątki, o ile to aktualne, stwierdziłam, że aż szkoda by było nie wykorzystać faktu, że są w tym samym domu, na tym samym roku, a w dodatku Winnie ma powiązanie z Lysanderem. :)]

    Winnie Dickson

    OdpowiedzUsuń