15 grudnia 2016

Twoje zdrowie, mała!

Looney Tunes
07.07 ✘ VI ✘ Slytherin ✘ Czysta krew ✘ Kermit ✘ Klub Eliksirów Informacje ✘ Powiązania ✘ 1/3

Półmrok. Wielkie drzwi. Pisząc "wielkie", mam na myśli prawdziwe drzwiska ze stali, masywne, rozciągające się od podłogi po sam sufit, o szerokości połowy ściany, ciężkie tak, że do mieszkania przy Delvin Road, Mullingar, Irlandia, musiało wnosić je czterech rosłych facetów (jeden z nich miał potem poważne problemy z krzyżem na tle chorobliwie nadmiernego wysiłku), obłożone całym stosem zaklęć zabezpieczających od zewnątrz i wewnątrz, drzwi o czterech zamkach, do których klucze ma tylko jedna osoba...
Ciężki krok. Potem następny.
Cisza.
Co ona tam robi? Co ona...
Brzdęk kluczy, klik, zgrzyt odbezpieczanej zasuwy, trzask uwalnianych z różdżki zaklęć, dzwonienie łańcucha, szczęk odsuwanego rygla, cichy syk zwalnianych zabezpieczeń.
Cisza.
Bum! Drzwi otwierają się automatycznie na całą szerokość, a kwadracie jasnego światła sączącego się z nagiej żarówki stoi ona.
Niewysoka, ale nie niska, za to wyjątkowo blada. Mizernie chudziutka, z nadgarstkami jak szpilki, na których nosi przyczepione do gumek malutkie fiolki. Felerna dziura w czarnej rajstopie odsłania posiniaczone kolano. Smoliste, krótko ścięte włosy zwyczajowo łaskoczą ją w podbródek i kark wystrzępionymi końcówkami.
Marszczy nos, aby poprawić zsuwające się na jego czubek przeźroczyste gogle. Chwilę jeszcze gimnastykuje twarz (wtedy gęste, ciemne brwi zabawnie skaczą i falują), żeby finalnie westchnąć ciężko i poprawić okulary kościstym, białym palcem. Ujmuje w obie dłonie czarną, sfatygowaną walizkę i z wysiłkiem dźwiga ją aż do zajmującego prawie całą przestrzeń pomieszczenia stołu. Z cichym "hik!" podnosi ją i kładzie ciężko na blacie. Gdy się pochyla, z łatwością można policzyć kręgi na jej grzbiecie.
Rozlega się podwójne, głośne "klang" i kuferek rozpada się na dwie części.
Jej oliwkowe oczy rozszerzają się z zachwytu, a usta rozciągają w długim uśmiechu. Doprawdy niecodzienne zjawisko.
Popada w euforię, którą można zobaczyć w jej błądzącym od pokrytej łuskami, zamkniętej w słoiku skórki boomslanga, przez połyskujące w białym świetle laboratorium pancerze chropianków, do całkowicie unikatowego, sproszkowanego rogu garboroga wzroku, roziskrzonym z podniecenia.
Ręką sięga do probówki, ale zaraz skręca nią z poirytowaniem w kierunku kieszeni. Jej palce trafiają na ciepłe, oślizgłe ciałko drzemiącego Kermita, mijają je i ostatecznie zaciskają się na małym, metalowym przedmiocie. Mugolski wynalazek.
Głęboki wdech.
Długi wydech.
Chowa inhalator do kieszeni, wrzuca go w jej ciemną połać z wdzięcznością i jednoczesną obojętnością, bo oto, tuż przed sobą, ma cały świat u swoich stóp, jak karnawał marzeń, na którym wszystko jest darmowe i dozwolone.
Tutaj jest Stwórcą, Wielkim Kreatorem, w końcu jest Kimś.
Zamyka się w swoim małym, chemicznym świecie na najbliższe kilka godzin, których nikt nie ma prawa jej odebrać. Jest tylko ona, Looney, i jej syntetyczna rzeczywistość, spowita kłębami kolorowego dymu, wypełniona zapachem Amortencji i sporadycznymi, ale niegroźnymi wybuchami.
Chociaż to jej zostawcie.
___________________________________________________________________________
 Salut! Nie bijcie Looney; jej jedynym grzechem jest to, że kocha chemię.

19 komentarzy:

  1. [Dzień dobry ;) życzę udanej zabawy u nas i wytrwałości w prowadzeniu Looney! :) Oczywiście zapraszam do którejś z moich postaci, na pewno coś wymyślimy :)]

    Artair, Avalon, Hyun, Lourdes i Vinay

    OdpowiedzUsuń
  2. [Mnie jeszcze nie ma na blogu, ale nosi, żeby się przywitać, więc DZIEŃDOBRYWIECZÓR. c: Mam słabość do Slytherinu, do czystej krwi także, ale tej bajki to nie lubiłam mocno. Życzę dobrej zabawy i w razie chęci zaproszę do siebie. c:]

    Sweeney Lestrange

    OdpowiedzUsuń
  3. [Wieczór,
    czyżbym widziała zamiłowanie do bajek? Przyjemna postać, no i do tego Ślizgonka; Una i ja lubimy Ślizgonów. Mam nadzieję, że będziesz się tutaj dobrze bawić (to nie pierwszy raz, prawda?) oraz życzę wielu wątków, a jeżeli masz ochotę, to możemy skleić wątek. Acz ja tu teraz bywam nieregularnie i jeszcze jakiś czas to potrwa.]

    Una DeVere

    OdpowiedzUsuń
  4. [Niesamowicie pasuje mi wizerunek do Ślizgonki. Trochę jak Pansy. Witam serdecznie i zapraszam do mojego psorka. Potrzebuję na gwałt wątków!]

    Quentin

    OdpowiedzUsuń
  5. [A jakiś pomysł na naszą parę, czy myślimy razem?:)]

    Quentin

    OdpowiedzUsuń
  6. [Chyba nie wyraziłam się dość precyzyjnie, licząc, że zrozumiesz. :) Otóż chodziło mi o bajkę "Zwariowane melodie" (Looney tunes), której w dzieciństwie wręcz nie znosiłam.]

    Sweeney Lestrange

    OdpowiedzUsuń
  7. [Hm, wydawało mi się, że piszę dość zrozumiale i że każdy skojarzy, że "bajka" to bajka, a "historia postaci" to historia postaci. c: No, ale ważne, że moje powtórzenie powtórzenie było jasne. :)]

    Lestrange

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jasne, możemy pozwolić, by wydarzenia same się toczyły. Zapewne chcesz, bym zaczęła? :D]

    Quentin

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten dzień był niesamowicie nudny. Szczególnie jak na Quentina - nic konstruktywnego nie zrobił. Nawet nie podzielił się szczegółową wiedzą z uczniami, co zazwyczaj się nie zdarzało - tylko czekał, aż któryś z jego podopiecznych doczepi się do krótkich, mało interesujących opisów czy komentarzy podczas warzenia eliksirów. Niestety, albo stety nic takiego się nie zdarzyło - jakby każdy miał w nosie jego przedmiot.
    Postanowił dzisiejszego wieczoru wyjść z swojej małej klitki na szkolne korytarze i dopilnować porządku. Kwestionował zadania prefektów - uważał, że uczniowie nie nadają się do pilnowania swoich kolegów. W końcu rzadko kiedy zdarza się, aby jakiś Gryfon odjął punkty innemu członkowi swojego domu.
    Dziś, po raz pierwszy, nie zniknął zaraz po zakończonych zajęciach. Jego nadzieja na odnalezienie dziewczyny z każdym dniem malała, przez co on sam gasł. W końcu kiedyś miał tyle pomysłów, zainteresowań, a teraz zostało tylko jedno - znaleźć . Gitarę w jego pokoju z każdym dniem otulała coraz większa ilość kurzu, fiolki do eksperymentowania już dawno schował pod łóżko - nie miał już ochoty na testowanie.
    - Proszę nie biegać po korytarzu. Pani pielęgniarka ma dość leczenia złamanych kończyn na najbliższe kilka miesięcy - rzucił, za pospiesznie oddalającym się trzecioklasistą.
    Nie. Wróć. Musi coś zrobić. Szybkim ruchem udał się z powrotem do swojej klitki i chwycił gitarę. Niezdarnym ruchem starł kurz i powrócił na korytarz. Udał się na trzecie piętro i usiadł na parapecie, na przeciwko sali do transmutacji.
    Pierwsze dźwięki, które wydała drewniana konstrukcja niczego nie przypominała. Dopiero po kilku minutach męczarni, Quentinowi udało się zagrać coś, co przypominało My heart is broken mugolskiej wokalistki, Amy Lee. Zamknął oczy, pozwolił, aby jego dusza sama zaczęła grać. Oddychał coraz spokojniej, przypominając sobie każdy pozytywny dzień, który dzielił ze swoimi przyjaciółmi, jeszcze w czasach szkolnych. Teraz, mimo, że grono pedagogiczne, a także uczniowie go otaczali, czuł się niesamowicie samotny. Brakowało mu czegoś, czego nie potrafił nazwać.
    Wzdychał raz po raz, całkowicie oddając się brzmieniom wydobywającym się z gitary. Kochał ten dźwięk, a pozwolił odejść mu w nieznane.

    Quentin
    [Coś naskrobałam :)].

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedział, że dźwięk instrumentu, który posiadał w objęciach, przyniesie mu ukojenie i ból jednocześnie. Cholernie tęsknił za ludźmi, z którymi dzielił swoją pasję. Teraz już nie miał możliwości, aby powrócić do starych dziejów - zaprzepaścił szanse, kiedy postanowił nauczać w Hogwarcie. Wcześniej jego przyjaciele proponowali mu, aby z nimi wyjechał, jednak Quentin wiedział, że wtedy musiałby pozwolić dziewczynce ze zdjęcia odejść, a jego marzenia o przekazywaniu wiedzy innym, również poszłyby do kąta. Oczywiście, mógłby dzielić się wiadomościami na temat gry na basie, jednak to nie byłoby to samo, co nauczanie Eliksirów. Kochał to, jednak okazywał te uczucie w wysublimowany sposób. Spokój, który ogarnął jego ciało, był wręcz nieznośny - dawno nie czuł się tak odprężony i wyciszony.
    Poruszał głową w takt muzyki, a jego oczy ciągle były zamknięte. Nie słyszał biegających po korytarzu uczniów, ani ich kąśliwych uwag. Oczywiście, znaleźli się też tacy, którzy przystanęli i podziwiali talent Quentina, jednak mężczyzna był we własnym świecie - nie dostrzegał ich.
    Delikatny uśmiech nie schodził mu z twarzy.
    Właśnie zaczął grać kawałek Scorpionsów, drugiego ulubionego zespołu Quentina, zaraz po Evanescence. Właśnie pogrywał Send me an angel , kiedy ktoś mocno szturchnął go w bok. Uniósł wzrok, a lewą dłoń położył na strunach, by zniwelować ich drżenie.
    - Coś się stało, panno Tunes? - zapytał drżącym głosem, nie do końca wybudzając się ze swojej idylli.
    Dziewczyna nie wyglądała korzystnie. Rozczochrane włosy, w niektórych miejscach nawet przetłuszczone, nadawały jej przerażonego wyglądu. Trzymała w dłoni fiolkę, która miała interesującą barwę. Był ciekawy, co uczennica wykombinowała. Zawsze czuł, że Looney ma smykałkę do eliksirów, choć na jego zajęciach starała się tego nie okazywać. Oczywiście, miała jedne z najlepszych ocen, aczkolwiek tego można było się nauczyć. Dlatego właśnie Quentin nie oceniał uczniów po ich wiedzy, lecz po zaangażowaniu. Do każdego podchodził indywidualnie, przez co czasami gorsza osoba dostawała lepsze oceny od tego, który wiedział wszystko w teorii.
    - Nie wyglądasz najlepiej. - Odłożył gitarę na parapet.
    Był naprawdę zaniepokojony stanem uczennicy. Bardzo lubił swoich podopiecznych, przez co nie chciał, aby któremuś z nich stało się coś niedobrego. Uniósł brew ku górze, powoli wstając. Był przygotowany na wszystko - że dziewczyna upadnie, zemdleje, albo rozleje dziwną ciecz z fiolki i stanie się coś okropnego.

    Quentin

    OdpowiedzUsuń
  11. [Hej, hej!
    Jakie tam wymyślne imię! A uwagę na to zwróciła autorka, która wzięła sobie imię i nazwisko ze zwariowanych melodii :D Skoro się zmieszczę, to chętnie, chętnie, myślmy nad czymś. Myślałam trochę nad tym, czy Lu nie interesowałaby się eliksirami, początkowo chciałam jej nawet wpisać klub eliksirów (bo to mi się skojarzyło z "chemią"), ale uznałam, że muszę trochę pograć i zobaczyć, jaka ona będzie i czym się interesuje, bo postacie mają to do siebie, że z czasem zaczynają same żyć.]

    - Luelle

    OdpowiedzUsuń
  12. [Kermit skradł moje serduszko :D Cześć! Fajna z niej babeczka, podoba mi się :D Życzę udanej zabawy na blogu, owocnych wątków oraz tego abyś została z nami jak najdłużej!]

    Adam/Mathias

    OdpowiedzUsuń
  13. [Z chęcią zagram postacią Avalon, uwielbiam nią pisać, a ostatnio niestety coraz rzadziej mi się to zdarza. Zdecydowanie jestem za tym, aby dziewczyny wzajemnie się nastawiły. Z tym, że zastanawiam się od czego by zacząć i jak im to przyjemnie skomplikować, ale znowu nie za bardzo. Każda z nich ma wystarczająco dużo swoich problemów. Teraz taki piękny okres świąteczny, może byśmy wykorzystały to w wątku? Avie pewnie podczas przerwy świątecznej będzie musiała pojawić się w domu dziadków, ale tak to będzie w zamku, więc... Mamy spore pole do popisu :)]

    Avalon Moore

    OdpowiedzUsuń
  14. [Ja zawsze uważałam, że Puchoni to pocieszne stworzenia :D
    Looney rzuciła mi się w oczy od razu (genialna kombinacja imię/nazwisko!) - chętnie ją przygarniemy]
    Adam Lee

    OdpowiedzUsuń
  15. [Meow za to zdjęcie, lubimy. Mogą razem tworzyć eliksiry, ale jak mu coś zepsuje w kociołku to sobie pójdzie i nie wróci więcej.]
    Lorcan

    OdpowiedzUsuń
  16. No tak, bo Ślizgon to musi być paskuda najwyższej rangi. Tak przynajmniej wyobrażam sobie Scorpiusa, choć nieco odmiennego od ojca - ciut bardziej dziecinnego i zawadiackiego. Pamiętam wątek, kiedy to okładał kogoś śnieżkami dla zabawy. Tak, to właśnie jego bardziej infantylna odsłona. No w każdym razie dziękuję za powitanie. Nie sądzę w prawdzie, żeby nasze postacie się dogadały - Looney jest taka odległa i niedostępna, że może to stanowić ewidentną barierę w kontakcie - mimo to chwalę za kreaję. Wyszła naprawdę... porywająca. Czytałam opis z zapartm them, czekając na jakąś genialną końcówkę i kiedy doszło do sprezentowania składników na eliksiry, mina mi zrzedła. Po pierwsze, bo narracja poszła w zupełnie nieprzewidzianym przeze mnie kierunku, a po drugie, bo Scorpius ni w ząb nie łapie uroku tegoż przedmiotu. Pozdrawiam i ślizgońskie syki przesyłam z odmętów lochu. Syki i pokłady weny!

    Scorpius Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  17. [To jest po prostu zależne od innego wątkowego zamysłu, bo ja bym jej z chęcią to dołożyła, ale gdyby za bardzo siedziała w eliksirach, to miałaby zbyt duży kontakt z profesorkiem, a ten musi być, póki co, ograniczony. Chyba, że to będzie takie budzenie się nowej pasji... :D]

    - Luelle

    OdpowiedzUsuń
  18. [Cześć. :) Świetnie napisana karta i bardzo ciekawa postać. :D Masz jakąś wizję tego, jak ta konfrontacja miałaby wyglądać?]

    OdpowiedzUsuń
  19. [Witam serdecznie na blogu :)
    Życzę wielu ciekawych wątków i mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić w naszym gronie! :) Gratuluję wyboru imienia i świetnego Kermita, a w razie chęci zapraszam do siebie.]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń